pracoholizm ukochanego mezczyzny

18.04.07, 22:48
Jestesmy rok narzeczenstwem, wciaz zakochani w sobie, wpatrzeni...ale moj
przyszly maz pracuje bardzo dlugo...od 8, 9 do 22...i na nic moje placze,
zale ze czuje sie samotna, on wszystko tlumaczy ze to dla mnie, a ja nie
rozumiem...nie chce tak zyc z nim...jak to zmienic, czy w ogole da sie...czy
czeka mnie zycie z nim, ale obok..likendowe, bo on nawet jak ma dzien wolny
to jest tak wykonczony ze nic nie da razy...
    • mike2005 Re: pracoholizm ukochanego mezczyzny 18.04.07, 23:00
      To zakrawa na aleksytymię, więc dobrze się zastanów, czy chcesz się związać z
      takim facetem. Pomyśl, jaka przyszłość cię z nim czeka i z ilu przyjemności
      musiałabyś zrezygnować decydując się na wspólne życie z
      pracoholikiem-aleksytymikiem.
      • julia0001 Re: pracoholizm ukochanego mezczyzny 18.04.07, 23:03
        ale...co? co to znaczy...?
        • czekolada_orzechowa Re: pracoholizm ukochanego mezczyzny 18.04.07, 23:32
          pl.wikipedia.org/wiki/Aleksytymia
          Google wie wszystko.
          • cappucino3 Re: pracoholizm ukochanego mezczyzny 18.04.07, 23:40
            pocieszę cię że też tak mam. Mniej więcej od 2 lat mój mąż baaaaaaaaaardzo dużo
            pracuje. Zaczęło się od tego ze przeszedł na własną działalność a teraz doszła
            budowa domu. Mam nadzieję, że jak skończymy budowę to wszystko wróci no normy.
            Bo póki co przez tą jego wieczną prace i przemęczenie kochamy się 1-2 razy w
            miesiącu i tylko z mojej inicjatywy. A ja mam taką ochotkę.....
            • julia0001 Re: pracoholizm ukochanego mezczyzny 19.04.07, 00:03
              oj ja to samo, moj ukochany wiem ze ma odpowiedzialna prace...podziwoam go za
              to...naprawde, ale tak czesto brakuje mi go, na imprezy zawsze wychodze
              sama...kochamy sie tez nie za czesto, bo on nie ma sily...widze po nim ze jest
              szczesliwy, ale boje sie ze on mysli ze ja pragne jakis wielkich pieniedzy...ze
              zle rozumie kobiece potrzeby
              • mike2005 Re: pracoholizm ukochanego mezczyzny 19.04.07, 00:35
                julia0001 napisała:

                > oj ja to samo, moj ukochany wiem ze ma odpowiedzialna prace...podziwoam go za
                > to...naprawde, ale tak czesto brakuje mi go, na imprezy zawsze wychodze
                > sama...kochamy sie tez nie za czesto, bo on nie ma sily...widze po nim ze jest
                > szczesliwy, ale boje sie ze on mysli ze ja pragne jakis wielkich pieniedzy...ze
                > zle rozumie kobiece potrzeby

                Pieniądze są potrzebne, ale trzeba też mieć czas na ich wydawanie (na
                przyjemności). W przeciwnym razie praca nie miałaby sensu.

                Słuchajcie dziewczyny, czy wy w ogóle rozmawiacie o tym z waszymi facetami, czy
                tylko wylewacie swoje żale na anonimowym forum?
            • mike2005 Re: pracoholizm ukochanego mezczyzny 19.04.07, 00:31
              cappucino3 napisała:

              > pocieszę cię że też tak mam. Mniej więcej od 2 lat mój mąż baaaaaaaaaardzo dużo
              > pracuje. Zaczęło się od tego ze przeszedł na własną działalność a teraz doszła
              > budowa domu. Mam nadzieję, że jak skończymy budowę to wszystko wróci no normy.
              > Bo póki co przez tą jego wieczną prace i przemęczenie kochamy się 1-2 razy w
              > miesiącu i tylko z mojej inicjatywy. A ja mam taką ochotkę.....

              Piszesz o własnej działalności. Zapewne twój facet nie potrafi zorganizować
              sobie czasu i/lub ma niskie stawki godzinowe/dzienne, dlatego zapierdala po
              kilkanaście godzin na dobę przez cały miesiąc. Niech lepiej tak wykombinuje,
              żeby wyciągać min. 1000 zł dziennie, to wtedy będzie mógł zasuwać przez 2
              tygodnie, a przez następne 2 wypoczywać.
              Chyba że wolisz się masturbować/zaspokajać swoje potrzeby z innym mężczyzną,
              podczas gdy on będzie się zaharowywał (w błogiej nieświadomości...).
              • sol_bianca Re: pracoholizm ukochanego mezczyzny 19.04.07, 09:13
                > żeby wyciągać min. 1000 zł dziennie, to wtedy będzie mógł zasuwać przez 2
                > tygodnie, a przez następne 2 wypoczywać.

                a nie przyszlo ci do glowy, ze niektorzy lubia pracowac?
                ja bym zeswirowala jakbym miala przez 2 tygodnie nic nie robic
          • julia0001 Re: pracoholizm ukochanego mezczyzny 19.04.07, 00:04
            Nie ma aleksytymii...nie ma problemow z wyrazaniem emocji, jest bardzo czulym i
            wrzliwym mezczyzna nie brak mi jego slow, czulosci i milosci...
            • mike2005 Re: pracoholizm ukochanego mezczyzny 19.04.07, 00:36
              julia0001 napisała:

              > Nie ma aleksytymii...

              JESZCZE nie ma...
            • plutoniczna Re: pracoholizm ukochanego mezczyzny 19.04.07, 11:07
              julia0001 napisała:

              > Nie ma aleksytymii...nie ma problemow z wyrazaniem emocji, jest bardzo czulym
              i wrzliwym mezczyzna nie brak mi jego slow, czulosci i milosci...

              no to czego narzekarz? nudzi ci się? skoro pracuje , widac ma jakiś cel
    • annubis74 Re: pracoholizm ukochanego mezczyzny 19.04.07, 09:45
      niestety mój mąż też jest pracoholikiem a i ja mam pewne zadatki w tym kierunku
      ale ostatnio sama z sobą odbyłam poważną rozmowę (a następnie z mężem)
      dochodząc do wniosku, że:
      na kasie świat się nie kończy (poza tym po co nam ona, kiedy zapiep***my nawet
      w weekendy) i nie mamy czasu jej wydać
      bycie z drugim człowiekiem, czas spedzony z nim lub z samym sobą nawet na
      błogim lenistwie jest tak samo ważny jak konto z dużym wkładem, albo i
      ważniejszy
      pracoholizm narzeczonego radzę ograniczać, im szybciej tym lepiej, bo to będzie
      postępować. Jest udowodniona teoria, że różne hormony wydzielajace się w czasie
      pracy (np. adrenalina) moga poważnie uzależniać)
      powodzenia
      • julia0001 Re: pracoholizm ukochanego mezczyzny 19.04.07, 15:01
        To nie jest tak ze sie nudze...ze moj swiat ograniczam tylko do Niego, mam
        swoje zycie, swoje pasje...i rozmawiam z nim o tym, lacznie z wrzaskami i
        placzem...on obiecuje ze juz bedzie wracal wczesniej i wraca pare dni a potem
        znow...mysle ze napewno adrenalina jaka czuje w pracy go niesamowice
        uzaleznila...i czesto zauwazylam ze mezczyzni poczucie swojej wartosci wiaza z
        praca, portfelem...on mowi ze to dla mnie a ja naprawde spedzajac kolejna
        imprezke sama, wieczorki ze znajomymi czuje ze mi go bardzo brakuje...a on po
        pracy nie ma sil jeszcze na wyjscia gdzies, ma 25 lat ja 22...jestesmy mlodzi,
        powinnismy szalec...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja