"nie rezygnujmy z pracy"?

25.04.07, 10:42
onet przedrukował artykuł z The Times'a. Czytałyście? Ja akurat tak sie
zastanawiam, czy jak juz sie zdecydujemy na dziecko, to czy isć na
wychowawczy? zrezygnować z pracy? czy po 4 miesiacach wracac do firmy. Nie
chcialabym zostawić takiej malej kruszynki opiekunce, ale z drugiej strony,
wychodze z założenia, ze wazne, zeby mama byla kobietą szczesliwą i
realizujaca sie. Po 3 - 4 latach dziecko juz tak mamy nie potrzebuje 24 h na
dobe, a kobieta zaczyna zawodowo wrecz od zera ( poza wyjatkami typu
nauczyciele itp)Poza tym, tez uważam, ze lepiej aby małzonkowie byli ze sobą
z miłości, a nie z poczucia, ze rozchodząc sie, któres by miało gorsza
znacznie sytuacje. No bo co może powiedzieć kobieta, z 2 dzieci, bez pracy,
która się dowiaduje ze mąż romansuje? Chyba będzie miała większa ochotę
wybaczyć, niż ta, która będzie miała własne zycie zawodowe i zarobki
pozwalające utrzymac spokojnie ją i dzieci. No ale ponoć wszystko sie
zmienia, jak juz sie urodzi dziecko. I może stanę się przysłowiową kurą
domową ;)
    • anulka_1 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 25.04.07, 11:18
      Nie czytałam jeszcze tego artykułu w onecie - ale ja planuje (na razie czysto
      teoretycznie) ze ok. 6 m-cy posiedzę z dzieckiem a potem wrócę do pracy na 3/4
      lub 3/5 etatu. Dzieckiem najprawdopodobniej zaopiekuje sie babcia (ktora tego
      baardzo chce) poki nie podrosnie do przedszkola. Zreszta czas pokaze jak to
      naprawde bedzie... :-)
    • deodyma Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 25.04.07, 12:52
      no ja niestety nie bede miala innego wyjscia. po urodzeniu dziecka przez jakis
      czas bede musiala zostac w domu z dzieckiem. oboje z mezem jestesmy sami. w
      miescie, w ktorym mieszkamy nie mamy zadnej rodziny.obie rodziny sa daleko
      stad. bedziemy wiec zdani tylko i wylacznie na siebie.
      • malgoszac Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 25.04.07, 13:43
        mozna tez isc do pracy i oplacic opiekunke
        • maya28 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 25.04.07, 14:41
          No wlasnie w tym artykule podkreslili, ze nawet jeżeli zarobki niani miałyby
          zabrac prawie całą Twoją pensję to:
          - masz ciągłość pracy
          - rozwijasz się zawodowo, nie bedziesz musiała zaczynac od poczatku w wieku 30
          paru lat albo i później
          - masz ciekawsze zycie, bardziej dbasz o siebie , jestes atrakcyjnejsza dla męża
          i to co jest dla mnie najważniejsze, gdyby sie cos miało stać z mężęm ( odpukac
          w niemalowane)typu oszaleje na punkcie jakiejś baby, straci prace albo
          zachoruje- to dam sobie rade. Nie mam ulimatum, ze albo przymykam na cos oko,
          bo mnie nie stac na postawie sie zwyczajnie, albo nie mamy np finasow na
          wyksztalcenie dziecka bo sytuacja finansowa sie pogorszyla.
          Moja mama pracowala zawodowo i ja zawsze bylam jako mala dziewczynka z tego
          dumna. Byla taka zadbana porównując z mamami moich kolezanek, tymi które
          zostaly w domu,a późnej podłapały jakies malo rozwijające prace. Miała
          ciekawych znajomych, razem z tata zawsze byli bardzo aktywni. Juz przed maturą
          moje koleżanki przychodziły do mojej mamy prosząc ją o rade o wyborze kierunku
          studiów. Ja zawsze otrzymuje od niej "trzeźwe" rady delikatnie mówiąc. I zawsze
          powtarza, ze zycie jest piekne, miłośc najważniejsza, ale liczyć należy przede
          wszystkim na siebie.
          A mój mąż wychowany w tradycyjnej rodzinie, chciałby zebym nie pracowała.
          Najlepiej w ogóle :) Oczywiście chce zebym była szczesliwa, wiec jezeli chce,
          to niech pracuje, ale wolałby nie. I tak patrze na to jak potoczyły sie losy w
          jego rodzinie. Rodzice sa razem, ale moim zdaniem, to tylko zasługa jakiejś
          świętej cierpliwości teściowej, i niestety, rocznice ślubu teściów, to mi sie
          bardziej kojarzą z kolejnym rokiem odsiadki dla teściowej. Lubie teścia, ale
          gdyby mój mąż miał byc taki dla mnie, to bym nie wytrzymała. Ale ona moim
          zdaniem nie ma takiej wiary w siebie, ze zasługuje na szacunek, a nie przymykac
          ciągl eoko na ekscesy malzonka, bo przeciez jak mi powiedziala, największe
          nieszczęście dla kobiety to zostać bez mężczyzny.
          • malgoszac Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 25.04.07, 15:09
            ja swojego faceta uswiadamialam od pocztaku znajomosci. Swiadomie wygral
            kobiete od dosc feministycznych pogladach i jemu to odpowiada. Z mezem, ktory
            chce mine zatrzymac w domu - dlugo bym nie wytrzymala. A tak na szczescie i bez
            zmiany nazwiska i bez rezygancji z kariery jakos udaje nam sie przetrwac ;) Nie
            mamy jeszcze dzieci, ale jesli juz sie pojawia - na urlopie zostane max 3-4
            miesiace.
            Polecam przy tym stronke: www.genderindex.pl
          • asiek06 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 26.04.07, 13:37
            > Moja mama pracowala zawodowo i ja zawsze bylam jako mala dziewczynka z tego
            > dumna. Byla taka zadbana porównując z mamami moich kolezanek, tymi które
            > zostaly w domu,a późnej podłapały jakies malo rozwijające prace. Miała
            > ciekawych znajomych, razem z tata zawsze byli bardzo aktywni. Juz przed
            maturą
            > moje koleżanki przychodziły do mojej mamy prosząc ją o rade o wyborze
            kierunku
            > studiów. Ja zawsze otrzymuje od niej "trzeźwe" rady delikatnie mówiąc. I
            zawsze
            >
            > powtarza, ze zycie jest piekne, miłośc najważniejsza, ale liczyć należy
            przede
            > wszystkim na siebie.

            Dokładnie tak. Moja Mama tez należała i nadal należy do kobiet aktywnie
            zawodowych. Co prawda ona była do tego zmuszona w pewnym sensie ponieważ mój
            Tata odszedł od nas jak byłam jeszcze malutka. Ale faktycznie jest widoczna
            róznica pomiędzy kobietami, które są aktywne zawodowo a tymi, które spędziły
            wiekszą część życia w domu wychowując dzieci. U mnie przykładem jest moja
            teściowa, która wychowała trzech synów-przepracowała tylko parę lat w szkole i
            teraz też siedzi cały czas w domu czekając na wnuki. Jej wszytskie dzieci mają
            ponad 20 lat, mąż-teść całymi dniami siedzi w pracy a ona w domu. Kiedy się
            widujemy (wszyscy-razem z moją mamą też) to nie ma tak naprawdę zbyt wielu
            tematów, o których można rozmawiać z teściową. Moja Mama obraca się wśród ludzi-
            ja zresztą też a teściowa całymi dniami siedzi w domu-więc o czym ma z nami
            gadać-i myślę, że w pewnym sensie to ona jest właśnie pokrzywdzona a nie my
            aktywne zawodow kobiety. Pomijam fakt, że nie ma wypracowanej odpowiedniej
            ilości lat do emerytury i gdyby teścia (odpukać) zabrakło to nie wiem co ona
            zrobi-pewnie dzieci będą ja utrzymywać (łącznie z moim mężem). Moj mąż na
            szczeście pomimo, że wychowany wtradycyjnej rodzinie jest przeciwnikiem mojego
            siedzenia w domu i bycia na jego utrzymaniu. Dzieci jeszcze nie planujemy ale
            myślę, że jak sie pojawią to ja również posiedzę pare miesięcy w domku-do 6
            miesięcy i wrócę na pewno do pracy zawodowej. Zresztą jest teściowa, która
            bardzo chętnie się nimi zajmie:)
            • maya28 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 26.04.07, 13:54
              no właśnie, najlepiej widać różnice jak się spotka moja mama i teściowa. Moja
              mama jest starsza o prawie 10 lat od teściowej, a mimo wszystko ciągle aktywna
              zawodowo, ciągle nie ma czasu, jeździ, załatwia jakieś sprawy, prowadzi własną
              firmę, remontuje dom i wiele innych rzeczy. Moja teściowa pracowała niby na
              jakieś pół etatu w urzędzie, jest na wcześniejszej emeryturze. Biega tylko
              regularnie do kościoła i słucha co inni mówią o życiu. Żyje życiem dorosłych
              dzieci, ich pracą, usługuje mężowi itp. To smutne.
              Mój mąż może nie tyle jest zwolennikiem tradycyjnego stylu życia, tylko jak
              widzi jak czasami mam stresy w firmie ( a gdzie ich nie ma) to najchętniej by
              mnie przed wszystkim chronił i wtedy mówi, "rzuć to". Ale wie również, ze ja sie
              nie nadaję do siedzenia w domu. Śmieje się, ze mnie wtedy dosłownie nosi. Nawet
              chora nie potrafię tygodnia przeleżeć w łóżku.
            • cas-cada Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 30.04.07, 15:41

              Odpowiadasz na :

              asiek06 napisała: U mnie przykładem jest moja
              > teściowa, która wychowała trzech synów-przepracowała tylko parę lat w szkole i
              > teraz też siedzi cały czas w domu czekając na wnuki. Jej wszytskie dzieci mają
              >
              > ponad 20 lat, mąż-teść całymi dniami siedzi w pracy a ona w domu. Kiedy się
              > widujemy (wszyscy-razem z moją mamą też) to nie ma tak naprawdę zbyt wielu
              > tematów, o których można rozmawiać z teściową.

              Powiem ci ze my jak sie spotykamy w rodzinie to kazdy ma cos do powiedzenia ale
              temat pracy to temat tabu.Kobiety zawsze maja tematy do rozmowy i to
              niekoniecznie zwiazanych realizacja zawodową.Więc nie bardzo cie rozumiem coz to
              osoby pracujace maja bardziej ambitne tematy od niepracujacych?W domu siedzac
              mozna rowniez realizowac swoje ambicje ,czytać,bywać tu i tam i niekoniecznie
              trzeba pracowac zawodowo.


              Dzieci jeszcze nie planujemy ale
              > myślę, że jak sie pojawią to ja również posiedzę pare miesięcy w domku-do 6
              > miesięcy i wrócę na pewno do pracy zawodowej. Zresztą jest teściowa, która
              > bardzo chętnie się nimi zajmie:)

              Nie boisz sie ze dziecko bedzie wychowywac osoba z ktora nie bardzio jest o czym
              rozmawiać?Załosna jest twoja interpretacja sytuacji rodzinnej.
              • malgoszac Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 30.04.07, 18:12
                cas-cada napisał:
                >
                > Powiem ci ze my jak sie spotykamy w rodzinie to kazdy ma cos do powiedzenia
                ale
                > temat pracy to temat tabu.

                najwyrazniej macie z tym problem

                Kobiety zawsze maja tematy do rozmowy i to
                > niekoniecznie zwiazanych realizacja zawodową.Więc nie bardzo cie rozumiem coz
                t
                > o
                > osoby pracujace maja bardziej ambitne tematy od niepracujacych?W domu siedzac
                > mozna rowniez realizowac swoje ambicje ,czytać,bywać tu i tam i niekoniecznie
                > trzeba pracowac zawodowo.

                hmmm - no, ale niezaleznie od bywania tu i tam (z moich obserwacji to jednak
                trudne jak sie jest kura domowa) pozostaje "gospodarcze" uzaleznienie od
                partnera i refleksja w wieku 40-50 lat, ze nic poza wychowaniem dzieci, ktore
                wlasnie opuszczaja gniazdo, w zyciu sie nie zrobilo/osiagnelo. Nie umniejszam
                tu oczywiscie roli matki, ale w mojej rodzinie kobiety, ktore tak swoje zycie
                ulozyly, bardzo zaluja.


                >
                > Dzieci jeszcze nie planujemy ale
                > > myślę, że jak sie pojawią to ja również posiedzę pare miesięcy w domku-do
                > 6
                > > miesięcy i wrócę na pewno do pracy zawodowej. Zresztą jest teściowa, któr
                > a
                > > bardzo chętnie się nimi zajmie:)
                >
                > Nie boisz sie ze dziecko bedzie wychowywac osoba z ktora nie bardzio jest o
                czy
                > m
                > rozmawiać?Załosna jest twoja interpretacja sytuacji rodzinnej.

                A Ty najwyrazniej chcesz siedziec w domu i chwala Ci za to. Nie zdziw sie
                tylko, ze maz po paru latach stwiwerdzi, ze potrzebuje kogos bardziej
                interesujacego (sory za szczerosc, ale jesli myslisz, ze facet to doceni to sie
                mylisz)
                Poza tym - rzeczywiscie musisz miec wspaniala rodzine, skoro tesiowa/wlasna
                matke uznajesz za "nieciekawa" osobe do wychowywania Twojego dziecka.
                • cas-cada Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 30.04.07, 21:55

                  Odpowiadasz na :

                  malgoszac napisała:
                  A Ty najwyrazniej chcesz siedziec w domu i chwala Ci za to. Nie zdziw sie
                  > tylko, ze maz po paru latach stwiwerdzi, ze potrzebuje kogos bardziej
                  > interesujacego (sory za szczerosc, ale jesli myslisz, ze facet to doceni to sie
                  >
                  > mylisz)

                  JAk sie jest kochaną i ma sie męza na odpowiednim poziomie to nie jest sie kura
                  domowa bo obowiazki sa wspolne i opieka nad dziecmi rownież.Można pogodzic prace
                  z macierzynstwem.Zle kotus trafiłas ja pracuje i doskonale sobie oboje z mężem
                  radzimy a rodziny mamy o 550km od siebie i pracowac musimy bo kredyt na dom do
                  spłacenia.Na szczescie w kraju sa żłobki przedszkola.

                  > Kobiety zawsze maja tematy do rozmowy i to
                  > > niekoniecznie zwiazanych realizacja zawodową.Więc nie bardzo cie rozumiem
                  > coz
                  > t
                  > > o
                  > > osoby pracujace maja bardziej ambitne tematy od niepracujacych?


                  Miałam na mysli te mamy/tesciowe ktore maja po 50 lat i jedna pracuje a druga
                  nie.No ale zeby to zrozumiec trzeba byc błyskotliwą ty czytasz i nic z tego nie
                  rozumiesz.POczytaj raz jeszcze co napisała osoba w tym temacie.

                  > > Nie boisz sie ze dziecko bedzie wychowywac osoba z ktora nie bardzio jest
                  > o
                  > czy
                  > > m
                  > > rozmawiać?Załosna jest twoja interpretacja sytuacji rodzinnej.

                  Poza tym - rzeczywiscie musisz miec wspaniala rodzine, skoro tesiowa/wlasna
                  > matke uznajesz za "nieciekawa" osobe do wychowywania Twojego dziecka.


                  Fakt,masz trudnosci ze zrozumieniem tego co czytasz,a znasz takie znaczenie
                  słowa jakim jest ironia.Mysle ze jesli ktos uważa ze jego matka/tesciowa to
                  osoba z ktora nie bardzo jest podjac jakis temat to czemu chce oddac pod opieke
                  swoje dziecko,przeciez ona nic nie wie ,nie pracowała.żadnych wiadomości..Tylko
                  dlatego ze za darmo bedzie sie opiekować?
              • maya28 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 30.04.07, 22:10
                cas-cada napisał:
                Powiem ci ze my jak sie spotykamy w rodzinie to kazdy ma cos do powiedzenia ale
                > temat pracy to temat tabu.Kobiety zawsze maja tematy do rozmowy i to
                > niekoniecznie zwiazanych realizacja zawodową.

                Uważam, że to nie chodzi tylko o tematy zawodowe. Ile przecież można rozmawiać
                o pracy? Ale mają szerszą perspektywę, inaczej postrzegają życie, więcej rzeczy
                ineteresuje takie osoby, które sie rozwijają zawodowo niż te, które wychowywały
                dzieci tylko. Spektrum ich zainteresowań jest zdecydowanie szersze. Czemu? Nie
                wiem, bo teoretycznie osoba wychowjąca dzieci mogłaby być tak samo ciekawa
                świata jak ta realizjąca się zawodowo. Ba, miałabyt wręcz więcej czasu. Ale
                jakoś przyklady które widziałam, pokazywały że jest inaczej.
                • cas-cada Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 01.05.07, 14:21
                  > Uważam, że to nie chodzi tylko o tematy zawodowe. Ile przecież można rozmawiać
                  > o pracy? Ale mają szerszą perspektywę, inaczej postrzegają życie, więcej rzeczy
                  >
                  > ineteresuje takie osoby, które sie rozwijają zawodowo niż te, które wychowywały
                  >
                  > dzieci tylko. Spektrum ich zainteresowań jest zdecydowanie szersze. Czemu? Nie
                  > wiem, bo teoretycznie osoba wychowjąca dzieci mogłaby być tak samo ciekawa
                  > świata jak ta realizjąca się zawodowo. Ba, miałabyt wręcz więcej czasu. Ale
                  > jakoś przyklady które widziałam, pokazywały że jest inaczej.

                  Przeciez napisałam ze temat pracy to temat tabu,rozmawia sie o wszystkim co nie
                  zwiazane z pracą.Poza tym jesli nawet to osoba ktora od lat jest sekretarka
                  dyr.parzy kawe i herbatke przyjmuje poczte to ci dopiero realizacja
                  zawodowa,usługiwac jakiemus chłopu a miec trudnosc własnemu ugotowac gar
                  zupy.Tak sekretarka to dopiero postrzega życie,a jaka ma szeroka perspektywe i
                  nie tylko...musi byc bardzooo czasem układna jesli chce pracować.Więcej jest
                  takich prac i tylko krzyczy sie o realizacji zawodowej a tak naprawde to tylko
                  ucieczka z domu i czasem od małych dzieci ktore potrzebuja bardziej mamy niz
                  babci czy opiekunki.Niektore panie wola podzielic sie pensja na połowe z
                  opiekunką i mieć swięty spokoj mowiac dookoła ze musza pracowac bo w domu by
                  zwariowały.Czyż sie mylę?
                  • malgoszac Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 02.05.07, 00:38
                    cas-cada napisał:

                    a tak naprawde to tylko
                    > ucieczka z domu i czasem od małych dzieci ktore potrzebuja bardziej mamy niz
                    > babci czy opiekunki.Niektore panie wola podzielic sie pensja na połowe z
                    > opiekunką i mieć swięty spokoj mowiac dookoła ze musza pracowac bo w domu by
                    > zwariowały.Czyż sie mylę?

                    i co w tym zlego??? Prawda jest taka, ze facet od wiekow mogl sobie wyjsc z domu
                    do roboty i wszystko zostawic kobiecie na glowie. Bycie ojcem mu w tym nie
                    przeszkadzalo. Niektore kobiety (najwyrazniej sie do nich nie zaliczasz) maja po
                    prostu bardziej feministyczne podejscie do zycia i nie uwazaja, ze zostawienie
                    dziecka na pare godzin dziennie to zbrodnia. Ja mowie otwarcie: siedzac w domu
                    bym zwariowala po tygodniu. Nie nadaje sie do tego i nie bede z tym walczyc. Nie
                    umiem sie realizowac w domu - nie widze na to najmniejszych szans :P i nie widze
                    w tym nic a nic zlego. Mit matki-Polki mnie nie rusza :-D
                    • cas-cada Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 02.05.07, 14:08
                      malgoszac napisała:

                      > i co w tym zlego??? Prawda jest taka, ze facet od wiekow mogl sobie wyjsc z dom
                      > u
                      > do roboty i wszystko zostawic kobiecie na glowie

                      Zależy jak sie na to patrzy.Ja uważam ze jak sie nie ma czasu na macierzyństwo
                      to nie rodzi sie dzieci .Dziecku potrzebni sa oboje rodzice ale do pewnego czasu
                      bobas potrzebuje mamy nie babki,dziadka czy niańki.

                      Niektore kobiety (najwyrazniej sie do nich nie zaliczasz) maja p
                      > o
                      > prostu bardziej feministyczne podejscie do zycia i nie uwazaja, ze zostawienie
                      > dziecka na pare godzin dziennie to zbrodnia.

                      Mylisz sie kotus,tez pracuje i wychowuje dwojke dzieci ale kazde z nich
                      wiedziało ze ma mame bo z kazdym 2 lata siedziałam na urlopie bezpłatnym i w
                      niczym mi to nie ujęło.Wrecz przeciwnie dzieci mialam na oku,były dopilnowane i
                      po przyjsciu męza z pracy miałam popołudnia dla siebie.Jak sie chce to sie da
                      ale najpierw trzeba chciec.
                      • malgoszac Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 02.05.07, 18:02
                        >
                        > Mylisz sie kotus,tez pracuje i wychowuje dwojke dzieci ale kazde z nich
                        > wiedziało ze ma mame bo z kazdym 2 lata siedziałam na urlopie bezpłatnym i w
                        > niczym mi to nie ujęło.Wrecz przeciwnie dzieci mialam na oku,były dopilnowane
                        i
                        > po przyjsciu męza z pracy miałam popołudnia dla siebie.Jak sie chce to sie da
                        > ale najpierw trzeba chciec.

                        Nie myle sie - feministycznych pogladow nie masz - wystarczy przeczytac Twoja
                        wypowiedz. Kazdy uklada sobie zycie jak chce i jak uwaza za stosowne. Dla mnie
                        wychowanie dzieci to sprawa obojga rodzicow a jesli im to pasuje to takze moga
                        do tego wlaczyc dziadkow, ciocie czy opiekunki. Stwierdzenie, ze jak sie nie ma
                        czasu to sie dzieci nie rodzi jest jednoznacznie oceniajace, ze to kobieta
                        powinna miec dzieci na oku i je wychowywac, rezygnujac z innych zajec ... i tym
                        samym mimowolnie odwolujesz sie do starego biblijnego porzadku :)
                        Jesli chcialabys miec bardziej feministyczne poglady to musisz troche nad nimi
                        popracowac :P. Pozdrawiam i zycze powodzenia!
                  • maya28 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 02.05.07, 22:32
                    cas-cada napisał:
                    Przeciez napisałam ze temat pracy to temat tabu,rozmawia sie o wszystkim co ni
                    > e
                    > zwiazane z pracą.

                    No fajnie, że nie o pracy, byle jeszcze tylko o czymś ciekawym, a nie tylko o
                    dzieciach, ciuchach, mężach albo o plotkach

                    cas-cada napisał:
                    Poza tym jesli nawet to osoba ktora od lat jest sekretarka
                    > dyr.parzy kawe i herbatke przyjmuje poczte to ci dopiero realizacja
                    > zawodowa,usługiwac jakiemus chłopu a miec trudnosc własnemu ugotowac gar
                    > zupy.

                    Chyba nie wszystkie dziewczyny pracujące to dozywotnie sekretary beznadziejnych
                    dyrektorkow z brzuszkami, bez żadnych szans rozwoju.
                    A propos "ucieczki z domu" to nie wiem czemu takie perjoratywne nastawienie
                    masz do tego. Przecież fakt, ze kobiety nie ma przez te 9 h, to nie jest
                    jeszcze porzucenie rodziny :)
                    Różnica polega chyba na tym, ze ja nie uważam, aby zostanie w domu z dziećmi do
                    czegokolwiek nobilitowało. To taki sam wybór z plusami i minusami jak
                    kontynuowanie pracy. A w tym samym tonie, co Ty piszesz "Niektore panie wola
                    podzielic sie pensja na połowe z
                    > opiekunką i mieć swięty spokoj mowiac dookoła ze musza pracowac bo w domu by
                    > zwariowały.Czyż sie mylę?"
                    moge napisać, że niektórym Paniom wygodniej jest pod płaszczykiem matki polki
                    siedziec bezstresowo w domu niz stawać przed wyzwaniem rozwoju zawodowego, i
                    stresu, czy sie odniesie ten sukces.
                    • malgoszac Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 02.05.07, 22:56
                      maya28 napisała:

                      >> Różnica polega chyba na tym, ze ja nie uważam, aby zostanie w domu z dziećmi
                      do czegokolwiek nobilitowało. To taki sam wybór z plusami i minusami jak
                      > kontynuowanie pracy. A w tym samym tonie, co Ty piszesz "Niektore panie wola
                      > podzielic sie pensja na połowe z
                      > > opiekunką i mieć swięty spokoj mowiac dookoła ze musza pracowac bo w domu
                      > by
                      > > zwariowały.Czyż sie mylę?"
                      > moge napisać, że niektórym Paniom wygodniej jest pod płaszczykiem matki polki
                      > siedziec bezstresowo w domu niz stawać przed wyzwaniem rozwoju zawodowego, i
                      > stresu, czy sie odniesie ten sukces.


                      brawo! absolutnie sie z Toba zgadzam maya28 :)
                      • cas-cada Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 02.05.07, 23:06

                        Gazeta.pl > Forum > Prywatne > Kobieta

                        Środa, 2 maja 2007

                        młodziutkie mężatki i ...





                        Re: "nie rezygnujmy z pracy"?
                        Autor: malgoszac



                        brawo! absolutnie sie z Toba zgadzam maya28 :)


                        Mam watpliwosci ale przynajmniej napisz ile wychowałas dzieci?Bo jamysle ze
                        narazie żadnego.Jak wychowasz to pogadamy.
                        • malgoszac Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 03.05.07, 00:39
                          cas-cada napisał:

                          > Mam watpliwosci ale przynajmniej napisz ile wychowałas dzieci?Bo jamysle ze
                          > narazie żadnego.Jak wychowasz to pogadamy.

                          Mysle, ze tak sie denerwujesz, poniewaz uwazasz, ze matka musi sie bezwarunkowo
                          poswiecac dzieciom. Jak juz pisalam - kazda z nas ma na to inny poglad. Ja nie
                          uwazam, zeby spedzanie z dzieckiem calych dni bylo konieczne i nie boje sie
                          zostawiac go "innym", np. dziadkom czy wynajetej - bardzo milej skadinoad -
                          pani. Twoje opinie sa dosc popularne w Polsce - niestety - i prowadza do
                          dyskryminacji kobiet. Ja nie mam nic do Twojego siedzenia w domu. Po prostu nie
                          rozumiem Twoich napastliwych komentarzy a propos innego niz Ty ukladania sobie
                          zycia.
                          • cas-cada Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 03.05.07, 09:38
                            Mysle, ze tak sie denerwujesz, poniewaz uwazasz, ze matka musi sie bezwarunkowo
                            >
                            > poswiecac dzieciom.
                            Co ty wygadujesz za bzdury,przeciez ja nic takiego nie powiedziałam ze musi
                            bezwarunkowo,ja napisałam ze nawet jesli by mogła zostać to nie chce bo woli byc
                            w pracy niz przy dziecku.Ja byłam z dzieckiem dwa lata bo tak mogłam i tez
                            chciałam,ale wiem z obserwacji ze kobiety naprawde nie chca.Opieka nad
                            maluszkiem i to własnym nie jest dyskryminacją,to poswiecenie sie małej istocie
                            ktora na swiat sie nie prosiła..Nie odpowiedziałas na moje pytanie czy masz juz
                            swoje dzieci?Wtedy łatwiej zrozumieć problem.Mj komentarz nie jest naapastliwy a
                            jedynie stwierdzajacy fakty ze kobiety owszem rodza ale wola podrzucac do
                            wychowania innym .jak przysłowiowe kukułki.Tak przeciez żyje sie łatwiej.

                            t. Ja nie mam nic do Twojego siedzenia w domu.

                            A propos ja tez pracuje,nie siedze w domu wiec czytaj uważnie,moje życie takie
                            samo jak twoje tylko juz odchowane dzieci oczywiscie tylko przez mame i tatę.
                            Pozdrawiam
                    • cas-cada Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 02.05.07, 23:27
                      > No fajnie, że nie o pracy, byle jeszcze tylko o czymś ciekawym, a nie tylko o
                      > dzieciach, ciuchach, mężach albo o plotkach


                      W tych tematach dobrze poruszaja sie osoby ktore nigdy nie przeczytały dobrej
                      ksiazki,nie były nigdy w Teatrze czy Operze,nie odjeżdzały dalej od domu co
                      najwyżej do Supermarketu.Więc daruj sobie ,wiem co mowie a o dzieciach i
                      ciuchach to i ja rozmawiam ale z siostrą,czasem i o tym trzeba porozmawiac jesli
                      chcesz miec wiedze w tym temacie i nie uwazam zeby to komus ubliżało.

                      > moge napisać, że niektórym Paniom wygodniej jest pod płaszczykiem matki polki
                      > siedziec bezstresowo w domu niz stawać przed wyzwaniem rozwoju zawodowego,

                      Powiem ci tak,nie masz zielonego pojecia jak ciezka jest praca w domu przy
                      dziecku,od rana do nocy i nikt tego nie widzi oprocz matki.Jezeli uwazasz ze ze
                      ten nasz zakichany rozwoj zawodowy jest cięższy od wychowywania dziecka to
                      jestem pewna ze brak ci wiedzy bo nie wychowywałaś.Nie pisz głupot ze komus jest
                      wygodniej siedziec z dzieckiem niz pracowac,to rowniez ciezka pracai nie
                      zarabiasz ale kochasz swoje dziecko robisz wszystko.Dlatego jestem skłonna
                      powiedziec ze uciekacie do pracy bo siedzenie z dzieckiem jest dla koszmarem.To
                      masa wyrzeczeń.

                      > Różnica polega chyba na tym, ze ja nie uważam, aby zostanie w domu z dziećmi do
                      >
                      > czegokolwiek nobilitowało

                      Co ty uważasz a jak jest prawda to tylko najlepiej dziecko odczuwa bedac w
                      rekach obcych ludzi.
                      • mike2005 Cas-cada, wyluzuj! 02.05.07, 23:51
                        I nie rób z siebie męczenniczki. Nikt ci nie kazał użerać się cały dzień z
                        bachorem, to był twój wybór, mogłaś olać macierzyństwo i zająć się trzaskaniem
                        kasy oraz zabawą, może byłabyś mniej spięta.
                        • cas-cada Re: Cas-cada, wyluzuj! 03.05.07, 09:22
                          mike2005 napisał:

                          Nie dziwię sie ze pisza o tobie na forum bo dla mnie tez jestes zerem.Ja mam
                          dzieci bo mam męza a ty pewnie masz lub bedziesz miec bachora bo kto z taka
                          debilka załozy rodzine.Więc spadaj na twarz i trzaskaj kase zabawą bo na nic
                          innego cie nie stac.
                          Na szczęscie pracuje i nie jestem meczennica tylko normalna matka ktora dwa lata
                          poswieciła na wychowanie z najgorszego okresu i mam satysfakcje,ale skad takie
                          jak ty moga cos o tym wiedziec.
                          • mike2005 Re: Cas-cada, wyluzuj! 03.05.07, 13:37
                            cas-cada napisał:

                            > mike2005 napisał:
                            >
                            > Nie dziwię sie ze pisza o tobie na forum bo dla mnie tez jestes zerem.Ja mam
                            > dzieci bo mam męza

                            Zerem to najwyżej możesz być ty.
                            A robisz mężowi laskę z połykiem?
                            • cas-cada Re: Cas-cada, wyluzuj! 03.05.07, 17:08
                              Spadaj zboczony śmieciu forumowy,to nie jest miejsce dla ciebie.Poszukaj forum
                              dla ludzi majacych problemy psychiczne tam ci pomogą.
                              • mike2005 Re: Cas-cada, wyluzuj! 03.05.07, 19:27
                                cas-cada napisał:

                                > Spadaj zboczony śmieciu forumowy,to nie jest miejsce dla ciebie.Poszukaj forum
                                > dla ludzi majacych problemy psychiczne tam ci pomogą.

                                Nie napinaj się tak, bo ci żyłka pierdząca pęknie.
                      • maya28 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 05.05.07, 12:15
                        cas-cada, zupełnie nie rozumiesz chyba o jakim wyborze pisze, i cały czas
                        oceniasz wybór matek. A może warto zwyczajnie przedstawić plusy i minusy?
                        I tak, nie mam dzieci, napisałam że planujemy i się zastanawiam jak rozwiązać
                        kwestię pracy. Nie uważam jednak, żeby średnio choćby inteligentna osoba nie
                        mogla wyciągnąć wniosków z czyichś doświadczeń, a nie czekać na wnioski dopiero
                        z własnych doświadczeń. Taki przynajmniej miałam cel w tym poście. Nigdy nie
                        uważałam i nie uważam, żeby wychowywanie dziecka i prowadzenie domu to było
                        lekkim zajęciem! Ale tak, uważam, że niektórym kobietom jest tak wygodniej i
                        wybór zostania w domu, nie jest do końca podyktowany dobrem dziecka.
                        Mi jednak chodziło o kwestie nie wygody w wyborze praca czy wychowywanie
                        dziecka, ale kwestia przyszłości matki, która z pracy zrezygnuje i jakie to
                        rodzi reperkusje w przyszłości.
                        Natomiast przyznaję, ze napastliwy ton Twoich wypowiedzi sprowadza tą rozmowę
                        właśnie na poziom konwersacji .. powiedzmy mało interesujący do kontynuowania.
                        • cas-cada Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 05.05.07, 14:38
                          maya28-jak bedziesz dzieci miec to sie odezwij!

                          Ale tak, uważam, że niektórym kobietom jest tak wygodniej i
                          > wybór zostania w domu, nie jest do końca podyktowany dobrem dziecka.

                          Nie kompromituj sie,ktora to kobieta woli cały dzien siedziec w domu,o jakiej
                          wygodzie ty piszesz.Nie masz narazie bladego pojecia .Jesli ten wybor wg.ciebie
                          nie jest podyktowany dobrem dziecka to czym w takim razie?checia zmywania
                          garow,zmieniania pieluch i od switu do nocy robota w domu.Opanuj sie to tak
                          trudno zrozumiec ze lepiej byc poza domem 12 godz niz 5 w domu?Powiem ci tak jak
                          mowi moja babcia ze kiedys jak kobiety pracowały to mowiły ze pracuja bo musza
                          wspolnie z męzem zarabiac na dom a teraz szumnie to sie nazywa realizacją.

                          > Natomiast przyznaję, ze napastliwy ton Twoich wypowiedzi sprowadza tą rozmowę
                          > właśnie na poziom konwersacji .. powiedzmy mało interesujący do kontynuowania.

                          A czego oczekiwaŁas poklasku,forum jest po to by powiedziec to co sie mysli a
                          jak ci kotus nie pasuje to nie czytaj i nie odpisuj bo jestes smieszna i na
                          dodatek narazie myslisz a zrozumiesz jak zostaniesz matka,albo nie zrozumiesz w
                          koncu nie kazdy potrafi.Znudził mnie juz twoj problem wiec nie nudz.
                          • chicarica Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 06.05.07, 09:35
                            cas-cada vel bersi, vel canina vel jeszcze pięćdziesiąt innych nicków, ciebie
                            nie zastanawia to, że ilekroć masz od kogoś inne zdanie, to dyskusja kończy się
                            wyzwiskami i poniżaniem przez ciebie rozmówcy? Wyluzuj babo/ chłopie, są różne
                            podejścia do życia, nie każdy żyje tak jak ty i nie każdy ma ochotę na to samo
                            co ty. Każdy wybór ma swoje dobre i złe strony. Ty wybrałaś tak, ktoś inny
                            wybrał inaczej. Oczywiście zakładając, że w ogóle piszesz o sobie i o swoim
                            życiu, bo masz na tym forum już z pięćdziesiąt osobowości i życiorysów.
                            Wyglądasz mi na straszną frustratkę, tak się z każdym pieklisz.
              • asiek06 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 07.05.07, 08:54
                > Powiem ci ze my jak sie spotykamy w rodzinie to kazdy ma cos do powiedzenia
                ale
                > temat pracy to temat tabu.Kobiety zawsze maja tematy do rozmowy i to
                > niekoniecznie zwiazanych realizacja zawodową.Więc nie bardzo cie rozumiem coz
                t
                > o
                > osoby pracujace maja bardziej ambitne tematy od niepracujacych?W domu siedzac
                > mozna rowniez realizowac swoje ambicje ,czytać,bywać tu i tam i niekoniecznie
                > trzeba pracowac zawodowo.

                Uwierz mi, że ma nie zbyt wielu tematów, o których można porozmawiać z moją
                teściową. A moja mama i ona to zupełni dwie różne osoby. Moja Mama-kobieta,
                która całe życie pracuje-wychowała mnie sama-bo mąż-mój ojciec ją zostawił,
                jest niezależna finansowa, ma prawo jazdy-dużo jeździ i zwiedza, bywa wśród
                ludzi, codziennie w pracy ma kontakt z ludźmi i różnymi życiowymi sytuacjami,
                ma działkę, na którą jeździ w weekendy i ją uprawia-cały czas w jej życiu coś
                sie dzieje. Ze mną jest podobnie-praca zawodowa, korepetycje-spotykanie różnych
                ludzi, zainteresowania, hobby, kino, teatr itd., itp. Moja teściowa-kobieta,
                która prawie całe życie siedzi w domu, jak była młoda to pomagała swojej mamie-
                babci mojego męża uprawiać rolę, później wyszła za mąż-urodziła trzech synów,
                popracowała parę lat i teraz od paru lat znowu siedzi w domu, kobieta, która
                całe swoje życie poświęciła dzieciom i mężowi-nie myśląć w ogóle o sobie,
                kobieta, która wręcz usługuje swojemu mężowi-od rana do wieczora. Nigdy w jej
                ręce nie widziałam książki-jedynie zauważyłam, że czyta "Fakt"-nie będę
                komentować. Kobieta, która w ogóle nie bywa nigdzie-chyba, że jest wesele albo
                pogrzeb w rodzinie-kobieta, dla której jedyne wyjście z domu to wizyta z mężem
                w supermarkecie po zakupy, kobieta, która nawet nie wsiądzie w autobus, żeby
                pojechać i odwiedzić swoich synów, którzy już z nią nie mieszkają-mogłabym tak
                dalej wymieniać-może to brutalne-ale taka jest niestety prawda-nie chcę też jej
                krytykować za to jaka jest-tak ją po prostu wychowano i tego już nic i nikt nie
                zmieni. Zgodzę się z Tobą, że są kobiety, które siedzą w domu i również się
                realizują-w to nie wątpię-znam nawet takie-ale akurat teściowa nie jest dobrym
                przykładem-dlatego napisałam, że nie ma o czym za bardzo rozmawiać jak się
                wzyscy razem spotykamy. Chociażby ostatnio-odwiedziliśmy rodziców męża w
                zeszłym tygodniu-przyjechała też rodzina od strony męża-ludzie, którzy
                codziennie gdzieś bywają, pracują zawodowo-buzia im się nie zamykała, że tak
                powiem a teściowa siedziała cicho na fotelu i tylko uśmiechała się, przytakując
                bo co innego mogła zrobić-o czym miała gadać-o tym, że rano ugotowała żurek i
                przeczytała ciekawy artykuł w Fakcie??? Moja interpretacja sytuacji rodzinnej
                wcale nie jest żałosna-to, że biorę pod uwagę to, że być może dzieci będę
                czasami zostawiać z teściową jeśli zajdzie taka potrzeba nie ma nic wspólnego z
                tym, że kobieta nie pracuje zawodowo, że nie bywa wśród ludzi na codzień, że
                niechodzi do kina, teatru albo do kosmetyczki-to nie ma nic wspólnego z
                wychowaniem dziecka. Dziecko jeśli będzie miało parę miesięcy to nie będzie
                potrzebowało Babci, z którą może pogadać o świecie i niewiadopmo o czym jeszcze-
                tylko troskliwej babci, która je przytuli i po prostu się nim zajmie-a w tym
                akurat teściowa na pewno jest dobra-skoro wychowała trójkę swoich własnych
                dzieci-i wyrośli oni na bardzo fajnych ludzi-więc nie będę się bała zostawiać
                dziecka z nią na pewno.
                • asiek06 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 07.05.07, 08:56
                  To jest odpowiedź dla cas-cady-wyskoczyła w złym miejscu.
                • cas-cada Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 07.05.07, 14:11
                  Dziecko jeśli będzie miało parę miesięcy to nie będzie
                  potrzebowało Babci, z którą może pogadać o świecie i niewiadopmo o czym jeszcze-
                  tylko troskliwej babci, która je przytuli i po prostu się nim zajmie-a w tym
                  akurat teściowa na pewno jest dobra-skoro wychowała trójkę swoich własnych
                  dzieci-i wyrośli oni na bardzo fajnych ludzi-więc nie będę się bała zostawiać
                  dziecka z nią na pewno.


                  SAma widzisz ze nie ma sprawiedliwosci,jedne kobiety rodza i wychowuja a inne
                  rodza i podrzucają innym.Twoja tesciowa skoro juz wychowała tyle dzieci to chyba
                  jej sie nalezy odpoczynek od tej roboty.Zaraz napiszesz ze ona bardzo chce
                  opiekowac sie wnukami,to nieprawda ona czasem nawet "musi".Bo kobieta ktora
                  wychowała synow nie ma dzieci i chcac byc akceptowana staje na głowie.Zaraz mnie
                  obrzucicie błotem ze jestem sflustrowana babą.To nieprawda nie potrafie sie
                  pogodzic z tym ze poswiecenie sie dziecku to chowanie głowy w piasek przed
                  pracą.Sama piszesz ze twoja mama i to i tamto ,ty tez ale nie wspominasz czy
                  chciałabys sie poswiecic i posiedziec z dzieckiem rok czasu.
                  POmysl tez o opiece nad dzieckiem przez twoja mame skoro taka swiatowa,to
                  napewno wyjdzie z korzyscia dla maleństwa,ona chyba tez potrafi przytulic i
                  zmienic pampersa.


                  • asiek06 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 07.05.07, 14:44
                    Ale ja nigdzie nie napisałam, że dziecko nie powinno być ze swoja matką przez
                    pierwsze parę miesięcy życia a nawet pierwsze lata-ale na przykładzie teściowej
                    po prosu widzę, że ciągłe siedzenie w domu jak dzieci już dorosną mija się
                    celem-bo później już nie ma wokół nich co robić-tzn. jest, jesli si e ich nie
                    nauczy robic wokół siebie-moja teściowa akurat tak wychowała dzieci-wyręczając
                    je ze wszystkiego. I nie chodzi mi też o podrzucanie-jeśli wrócę do pracy po
                    macierzyńskim to albo wynajme opiekunkę-albo dzieckiem zajmie się
                    prawdopodobnie teściowa albo, jeśli sutyacja na to pozwoli-i tu się pewnie
                    zdziwisz-posiedzę sama z dzieckiem w domu aż nie pójdzie do przedszkola np.,
                    ale ciężko widzę później swój powrót do kariery.

                    > Twoja tesciowa skoro juz wychowała tyle dzieci to chyba
                    > jej sie nalezy odpoczynek od tej roboty.Zaraz napiszesz ze ona bardzo chce
                    > opiekowac sie wnukami,to nieprawda ona czasem nawet "musi".

                    A żebyś wiedziała, że bardzo chce-o niczym innym nie gada jak u niej jesteśmy-
                    zresztą napisałam o tym tutaj post jakiś czas temu. A moja Mama póki co musi
                    zapewnić sobie godną emeryturę bo jest sama-nie ma męża ani partnera,który
                    ewentualnie mógłby się w przyszłości podzelić swoją emeruturą z nią i pracuje
                    od poniedziałku do piątku na cały etat-a jest po 50, więc jeszcze prawie całe
                    10 lat pracy przed nią-więc nie bardzo wiem kiedy bym jej miała dać dziecko pod
                    opiekę-skoro ona sama pracuje. Owszem moja Mama też na pewno potrafi przytulić
                    i zmienić pampersa ale póki co czasu raczej na to mieć nie będzie.
                  • maya28 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 09.05.07, 00:05
                    cas-cada napisał:
                    SAma widzisz ze nie ma sprawiedliwosci,jedne kobiety rodza i wychowuja a inne
                    > rodza i podrzucają innym

                    najczesciej to co nazywasz niesprawiedliwym "podrzucaniem" to jest bardzo
                    dobrze płatna praca opiekunki. A jeżeli matki, czy teściowe zostają z tymi
                    pociechami, to po prostu chcą odciążyć córki i synowe, a same i tak nie mają
                    już najczęściej gdzie pracować. Ale powiem Ci, że nawet wśród zwierząt, np
                    lwice specjalnie rodzą kociaki w tym samym okresie, żeby jedna się zajmowała
                    potomstwem, kiedy pozostałe będą polować. Zlobek dla malych lwiatek :)
                    Co do kwesti, czy wybór pracy jest trudniejszy od zostania w domu z dzieckiem,
                    to pomyśl, ze wracasz wypompowana po calym dniu, np. 18, nastepnego dnia
                    kolejny młyn, a Ty wlasnie zostajesz z dzieckiem. Gotowanie, mycie,
                    przewijanie, lapanie biegającej kruszynki, noszenie, tulenie, wstawanie w
                    srodku nocy, by o tej 6 wstac i szykowac sie do wyjścia do kolejnego dnia. I
                    nieważne jak bardzo jestes padnieta o konkretnej godzinie musisz się stawić,
                    nienagannie wyglądająca i promieniująca entuzjazmem do pracy. Uważasz, ze to
                    jest łatwiejsze rozwiązanie niz skupienie sie na wychowywaniu dziecka? Chyba,
                    że prace postrzegasz w kategorii dennego robienia kawki panu prezesowi z Koziej
                    Wolki i ćwiczenia obsługi faxu.
                    I niestety, zeby nie skończyć tak, to kobieta w Polsce, mimo często lepszego
                    wykształcenia od mężczyzny, musi mocno walczyć, zeby na takiej intratnej
                    pozycji nie doczekala emerytury.
    • ticia22 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 25.04.07, 13:06
      Ja w pazdzierniku zostane mama i planuje po macierzynskim wrocic do pracy.
      Pracuje na pol etatu wiec nie bedzie problemu. Cztery godzinki dziennie, ten
      czas dzidzius moze przespi, a jak nie to jest babcia, ktora takze chetnie
      zajmie sie dzieckiem. Poza tym ja juz od 2 miesiecy siedze w domu (ze wzgledu
      na ciaze zagrozona) i bardzo chetnie wrocilabym do pracy nawet jutro. Brakuje
      mi tego. Tez uwazam ze dobra mama to szczesliwa mama. Pozdrawiam
    • ominika Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 25.04.07, 15:19
      Dość jednostronne podejście do kwestii szczęścia i samorealizacji, skoro
      jedynie mama pracująca zawodowo i robiąca karierę ma szansę stać się mamą
      spełnioną...
      Nie lubię takich podziałów - kretyńskich i nie-wiadomo-skąd. A
      potem te, które nie mogą zostawić dziecka - nawet pod dobrą opieką - czują się
      gorsze, niepełnowartościowe, nieszczęśliwe i tak dalej... Tylko oczywiście
      pozostaje kwestia do dyskusji - czy takie się faktycznie czują, czy im się
      trochę wmawia, że tak się czuć powinny...
      I żeby nie było - jestem jak najbardziej za tym, aby nie rezygnować z siebie,
      nie dać się zaanektować matce w sobie bez granic, bo nic dobrego z tego nie
      wyniknie, ale żeby nie dać się wkręcić w jakąś nie do końca - przynajmniej w
      moim odczuciu - kobiecie demagogię...
      No,ale faktyczne i realne możliwości pracy młodych mam to już faktycznie
      zupełnie odrębny temat...
      Chłopczyk majowy...
      • ominika Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 25.04.07, 15:21
        Poprawiam, bo zgubiłam ;-)chodziło mi o "nie do końca przyjazną kobiecie
        demagogię"
        • maya28 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 26.04.07, 11:27
          Ja odebrałam ten artykuł jako jak najbardziej "przyjazną kobiecie demagogię"
          Ostatnio odnoszę wrażenie ze jest wręcz nacisk na styl 'matki Polki'. Oczywiście
          bez przesady, ale ciągle słyszę, ze jakie to szczęście dla dziecka wychowywać
          sie przy mamie. Może również przez propagowanie rodzin wielodzietnych itp. W
          każdym razie moja chęć szybkiego powrotu do pracy wydawała mi się wręcz
          egoistyczna, a ten artykuł pokazuje jasne korzyści dla dziecka z mamy
          pracującej, czyli zalety i drugiego rozwiązania.
          • ominika Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 26.04.07, 12:44
            Pewnie jest tak, że każde rozwiązanie ma dobre i złe strony. Ja nie jestem
            zwolenniczką archetypu "Matki Polki" - bardziej chodzi mi o to, by
            gloryfikowaniem pewnego podejścia nie dołować kobiet, które z racji różnych
            sytuacji życiowych NIE MOGĄ wrócić do pracy i aktywności zawodowej.Matką Polką
            nie jestem, ale do pracy wrócić nie mogłam ze względu na stan zdrowia starszej
            córki. Chociaż bardzo chciałam i taki był plan...
            • maya28 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 26.04.07, 14:02
              Wiesz, to zawsze mogą być wyjątkowe sytuacje, siła wyższa i tyle. Natomiast
              wśród moich znajomych, matek pracujących powszechne jest poczucie winy, ze nie
              poświęciły wszystkiego wychowaniu dzieci. Zwłaszcza napiętnowane są przez osoby
              ze starszego pokolenia, choć nie tylko. Czasami i młode mamy potrafią dać się
              nieźle we znaki. A wiadomo, ze każda kobieta che najlepiej dla tego swojego
              dziecka, wiec takie oskarżanie, doprowadza je do strasznych wyrzutów sumienia. A
              w sumie one wracając z tej pracy staja sie pełnoetatowa mamą. Gotują po nocach
              zupki, przeciery i mrożą. Piorą, prasują.
              • ominika Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 26.04.07, 14:58
                No, ale żeby nie było tak słodko i różowo, często mamy pracujące
                deprecjonują "mamy domowe". A te domowe oczywiscie wytaczają wtedy działa z
                gatunku "dobro dziecka" i tak dalej i spór trwa i się nakręca. Natomiast
                pisząc "sytuacja zyciowa" mam na myśli taką sytuacje, która młodej matce nie
                pozostawia żadnego wyboru - w którąkolwiek ze stron. Bo zarówno mama
                samodzielna pozostaje bez alternatywy: praca albo dziecko prawdopodobnie
                wybierze pracę, bo żyć trzeba, podobnie z mamą dziecka choćby niepełnosprawnego-
                ona też nie ma wyboru - wybierze dziecko, bo nikt inny nie weźmie na siebie
                tej odpowiedzialności.
                Jestem jak najbardziej za tym, aby nie stosować uogólnień i nie generalizować,
                a najlepiej - nie oceniać.
                Wszystkim Młodym Mamom natomiast życzę mozliwosci dokoywania wyborów, które
                uczynią je i dzieci - zadowolonymi.
                Pozdrawiam ciepło,
                O.
    • bacha1979 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 26.04.07, 09:34
      Ja natomiast zdecydowanie po macierzyńskim planuję wrócić do pracy. Babcie
      oferuja pomoc, a gdyby nawet nie to wwynjmiemy opiekunkę. Nie widzę siebie w
      domu dłużej niz pół roku.
      • silgna Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 26.04.07, 14:09
        A mi sie wydaje, ze małe dziecko bardziej potrzebuje mamy, która sie z nim
        pobawi, przytuli, zabierze na spacer i poprostu zacznie uczyc zycia niż mama,
        która sie realizuje. Posłuże sie przykładem kolegi, którego roczny synek majac
        do wyboru isć na ece do niani a do ammy wibiera nianie. Mi chyba by serce w
        takies sytuacji pękło. pozdr
        • asiek06 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 26.04.07, 14:28
          Ale nie wszystkie dzieci zostają pod opieką opiekunki. Jeśli Mama wraca do
          pracy na pół etatu to nie ma jej w domu zaledwie parę godzin-czasami jest
          możliwość aby dziecko zostało z Babcią jedną albo drugą. Moja Mama całe życie
          ciężko pracowała i nigdy nie miałam jej tego za złe. Jak nie mogła być ze mną
          to byłam pod opieką Babci- w przedszkolu zawsze byłam pierwsza rano-bo Mama
          spieszyła się do pracy i ostatnia byłam odbierana i przeżyłam to. Zgodzę się,
          że małe dziecko potrzebuje ciepła mamy i bliskości ale jak dziecko ma już parę
          lat albo w ogóle jest już dorosłe i samo się realizuje to na co mu ta Mama w
          domu-chyba tylko po to, żeby dziecko wyręczać w obowiązkach domowych i gotowac
          obiadki-jak to było w przypadku mojego męża. A ja pomimo tego, że miałam
          zupelnie inna sytuację wyroslam na normalnego człowieka-i nie jest mi przykro
          ani smutno z powodu, że mama realizowała się zawodow zamiast siedzieć ze mną w
          domu.
          • asiek06 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 26.04.07, 14:30
            Co wcale nie znaczy, że zostawię dziecko opiekunce jak będzie miało 4 miesiące.
        • turzyca Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 27.04.07, 03:01
          "A mi sie wydaje, ze małe dziecko bardziej potrzebuje mamy, która sie z nim
          pobawi, przytuli, zabierze na spacer i poprostu zacznie uczyc zycia niż mama,
          która sie realizuje."
          A dlaczego akurat mamy? Moze dziecko potrzebuje taty, ktory sie z nim pobawi,
          przytuli, zabierze na spacer i po prostu zacznie uczyc zycia?

          Mysle, ze dziecko potrzebuje przede wszystkim szczesliwych rodzicow. Jesli mama
          zrezygnuje z pracy i bedzie z tego powodu sfrustrowana, to raczej na dziecko
          dobrze nie wplynie.
          My planujemy, ze obydwoje postaramy sie miec na czas malych dzieci prace, ktora
          mozna wykonywac w domu. Dziecko ma dwoje rodzicow i obydwoje powinni te funkcje
          mozliwie intensywnie wypelniac.
          • martunia19811 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 27.04.07, 08:48
            My dzidziusia jeszcze nie mamy ale jak się pojawi to ja wykorzystuje tylko
            część urlopu maciezyńskiego i wracam do pracy a resztę mój maż. Tak
            postanowiliśmy. W końcu dzidziuś ma 2kę rodziców:)
            • maya28 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 27.04.07, 20:32
              Pozostaje tylko kwestia karmienia piersią. Niestety tylko matka ma pokarm :)A 2
              miesiące to chyba ciut przy krótko.
              • martunia19811 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 30.04.07, 13:03
                Moja mama ani mnie ani mojej siostry nie karmiła piersią i obie zdrowe jesteśmy
                jak byki:)2 miesiące w zupełności wystarczy.
    • mike2005 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 02.05.07, 03:08
      maya28 napisała:

      > Poza tym, tez uważam, ze lepiej aby małzonkowie byli ze sobą
      > z miłości, a nie z poczucia, ze rozchodząc sie, któres by miało gorsza
      > znacznie sytuacje. No bo co może powiedzieć kobieta, z 2 dzieci, bez pracy,
      > która się dowiaduje ze mąż romansuje? Chyba będzie miała większa ochotę
      > wybaczyć, niż ta, która będzie miała własne zycie zawodowe i zarobki
      > pozwalające utrzymac spokojnie ją i dzieci.

      Święte słowa. Kobiecie w pełni uzależnionej finansowo od faceta z pewnością dużo
      łatwiej przyjdzie "wybaczyć" jego różne skoki w bok itp. Ba, myślę, że niejedna
      będzie gotowa pogodzić się z faktem, że mąż ma kogoś na boku. No bo co,
      perspektywa wylądowania na bruku - z dzieckiem lub bez - chyba jest
      nieszczególnie zachęcająca (mowa o sytuacji, gdy kobieta nie ma pracy, nie ma
      pokaźnych oszczędności, własnego mieszkania, niczego nie ma).

      W sumie fajnie by było chajtnąć się z dobrą kobietą (na pewno nie pasztetem, ale
      niekoniecznie boginią piękności, najlepiej bez wykształcenia, ale za to umiejącą
      dobrze gotować, prać, prasować koszule itp.) i ją od siebie całkowicie uzależnić
      (finansowo - nie pozwalając iść do pracy ani podnosić kwalifikacji; im starsza,
      tym trudniej będzie jej coś zmienić w tym temacie). I tak prędzej czy później
      każda się przeje (choćby nie wiem jak urodziwa była) i przy zmianie na młodszy
      model nie będzie problemu, bo kobieta bez perspektyw na usamodzielnienie się i
      dobicie do takiego poziomu, jaki miała zapewniony do tej pory, tak łatwo nie
      pryśnie, i będziemy mieli na stanie dwie: żonę prowadzącą nam dom, robiącą
      pyszne kolacje itp. oraz kochankę służącą wiadomo do czego. Potem kochanki
      będzie się co jakiś czas wymieniać, a żona-pani domu zostanie ta sama.
      Dla mnie to wręcz wymarzony układ.
    • wielorak Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 02.05.07, 21:17

      • lenchen Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 03.05.07, 09:44
        Nigdy nie zrezygnuję, praca to kawał mego życia, 10 godzin dziennie, które dają
        mi satysfakcję i częściowe spełnienie. Także wydawanie zarobionych przeze mnie
        pieniędzy jest zbyt pociągające, by zrezygnować z tego.
        Jeżeli będę miała kiedykolwiek dziecko, to myślę, że po paru miesiącach (do pół
        roku) wrócę do pracy.
    • mika99 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 07.05.07, 13:06
      czytam i mam wrażenie że wszystkie popadacie w skrajności albo kura domowa
      gadajaca tylko o kupach i gotowaniu albo pracoholiczka świadoma i wyzwolona.
      Mam 27 lat pracuję od 19 r.ż /w tym studia wieczorowe, i nauka języka,/wiadomo
      wakacje za granicą jak było mnie stać, teatr, kino, ksiązki, imprezy -
      standard. Teraz mam małe dziecko /7 mies/ siedze na wychowawczym, bo nie mam go
      z kim zostawić i jest super patrzeć sie jak się rozwija. Nie gadam tylko o
      kupach, wychodze do znajomych w miare możliwości, staram sie dbać o siebie, nie
      chodze w porozciaganych dresach i nie stoje 3/4 dnia przy garach co prawda, nie
      mam czasu przeczytać ksiązki, nie mam czasu roZwijać sie intelektualnie, uczyć
      języków itp. ale chwile z dzieckiem sa niezapomniane i szybko miną, zaraz
      bedzie pora wracać do pracy, może gorszej.. trudno.....(nie zapomnijmy że w tym
      kraju trzeba pracować nawet na emeryturze wieć co to jest 2-3 lata w domu w
      porówananiu do 40 lat pracy.....!!!!)
      • woman-in-love Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 09.05.07, 06:17
        napracować się mozna w tym kraju do us....ej smierci, więc poświęćmy te 3-4
        lata małemu. To będzie procentować przez całe zycie. I dziecku i rodzicom. Mało
        która robi taka karierę (np. na scenie)że nie może się wyłączyć.
        • malgoszac Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 09.05.07, 12:02
          Mało
          >
          > która robi taka karierę (np. na scenie)że nie może się wyłączyć.

          na scenie???
          mnie sie zdaje, ze jesli chce sie robic kariere jakakolwiek (moze poza byciem
          przedszkolanka czy praca w ministerstwie) wylaczenie na 3-4 lata to zawodowe
          samobojstwo
          • maya28 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 09.05.07, 23:02
            malgoszac napisała:
            Mało
            > >
            > > która robi taka karierę (np. na scenie)że nie może się wyłączyć.
            >
            > na scenie???
            Chyba na scenie taka przerwa w zyciorysie moze latwiej ujśc na sucho niż w
            firmie. Ja myslałam o osobach z ambicjami na zostanie np. managerem PR,
            marketingu, sprzedazy?moze kierownikiem? koordynatorem? Może głównym radca
            prawnym?
            Wciągu 3-4 lat przewijania i robieia przecierow, koledzy juz przeszli X
            szkolen, zdobyli mase doswiadczenia i awansowali. Podpisali kontrakty, wyrobili
            relacje na rynku. Dodatkowo przyszli nowi, młodsi, z zapalem do pracy.
            Niestety, jezeli nie chce się do emerytury pracowac jako szeregowiec, to trzeba
            sie stale rozwijać. Po takiej przerwie to jeżeli sie ma szczescie to bedzie
            jakies stanowisko w firmie. Ale starania o awans zaczyna sie od podstaw tylko o
            te kilka lat starszą. A to nie taka prosta sprawa.
            Ale oczywiście to kwestia wyborów, nie wszystkie kobiety pragną robienia
            kariery w firmie, i to też jest OK. Ale pisanie o tragedi dziecka zostawianego
            na 10 h z opiekunka to abstrakcja. I tak jak pisalam już wyżej, te pracujące
            mamy to w sumie sa na 2 etatach, i poradzenie sobie jednoczesnie z praca to
            mega wyzwanie. Moja koleżanka z pracy ma roczną córeczkę, i czasami sie
            zastanawiam, jak ona to robi?? Podziwiam ją. Profesjonalna, skoncentrowana,
            elegancka, a na przerwie w spotkaniu umawia wizyte u laryngologa maleńkiej,
            noce często zarywa, kregosłup juz jej wysiada od noszenia małej.
            • sara-marco Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 10.05.07, 09:19
              maya28 napisała:

              Moja koleżanka z pracy ma roczną córeczkę, i czasami sie
              > zastanawiam, jak ona to robi?? Podziwiam ją. Profesjonalna, skoncentrowana,
              > elegancka,


              Sama widzisz ze tak tez można.Jak widac łaczy przyjemne z pożytecznym.
              Jak sie chce miec rodzine to na coś sie trzeba decydować.Co da maleństwu matka
              tego nie da najlepsza opiekunka ani babcia.przynajmniej w tym okresie kiedy
              dziecko jest maleńkie.To nie lwiatko to człowiek.
              • malgoszac Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 10.05.07, 11:37
                sara-marco napisał:
                > Sama widzisz ze tak tez można.Jak widac łaczy przyjemne z pożytecznym.
                > Jak sie chce miec rodzine to na coś sie trzeba decydować.Co da maleństwu matka
                > tego nie da najlepsza opiekunka ani babcia.przynajmniej w tym okresie kiedy
                > dziecko jest maleńkie.To nie lwiatko to człowiek.

                Wierzysz w mit Matki-Polki? Nie rozumiem tego zaborczego podejscia - ze niby
                babcia gorsza od matki. Dla mnie nie ma wiekszej roznicy, czy z dzieckiem
                siedzi moja mama, tesciowa, ja czy ktos inny zaufany. Nie mam zadnych problemow
                z tymi osobami i calkowicie im ufam. Nie mysle tez, ze jest jakas roznca
                jakosiowa w ich spedzaniu czasu z dzieckiem.
                Co wiecej - duze kolopoty widze u tych kobiet, ktore siedza caly dzien z
                malym/mala i sa na kazde ich zawolanie - kobieta jest wykonczona a dziecko
                rozpuszczone do granic przyzwoitosci steruje rodzicami jak chce, wymusza
                placzem kazda rzecz, boi sie zostac z kimolwiek, jest mniej samodzielne niz
                inne dzieci, wychowywane 'wspolnie' z babciami/opiekunkami.
                Nie potepiam kobiet, ktore siedza z dziecmi, ale tez ich nie gloryfikuje. Nie
                uwazam tez, ze przeczulenie na punkcie spedzania z dzieckiem 24h na dobe jest
                dobre zarowno dzla matki jak i dla dziecka.
                • nod26 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 10.05.07, 15:42
                  malgoszac napisała:

                  Co wiecej - duze kolopoty widze u tych kobiet, ktore siedza caly dzien z
                  malym/mala i sa na kazde ich zawolanie - kobieta jest wykonczona a dziecko
                  rozpuszczone do granic przyzwoitosci steruje rodzicami jak chce, wymusza
                  placzem kazda rzecz,

                  Przesadzasz moja droga,trzeba dziecku dawac i żadać to głowna zasada dobrego
                  wychowania a jak sie tego nie potrafi to odpuscic sobie potomstwo.



                  > Wierzysz w mit Matki-Polki? Nie rozumiem tego zaborczego podejscia - ze niby
                  > babcia gorsza od matki.

                  Eeminizm jest dobry ale nie stosujmy go do własnych dzieci a matki i ojca nikt
                  nie zastąpi to fakt.Zreszta czytałem gdzies wyzej ze nie masz dzieci wiec wiedza
                  w tym temacie to czysta teoria,
                  • maya28 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 10.05.07, 16:35
                    Idąc tym tokiem myślenia, to najlepiej, zeby obydwoje rodzice byli z dzieckiem,
                    przecież są równie ważni, najlepiej niech sie obydwoje zwolnią z pracy.

                    Ja rozumiem, ze zostawienie wlasnego dziecka na kilka godzin dziennie, to musi
                    byc bardzo trudne. Ale chyba trzeba myslec tez o budowaniu bezpiecznej
                    przyszlosci dla malenstwa. A do tego jest potrzebna stabilizacja finansowa.
                    Ewidentnie są po prostu różne podejścia do tematu, tylko czas zweryfikuje, kto
                    jak na tych swoich poglądach wyjdzie.
                    Pozdrawiam.
                  • malgoszac Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 11.05.07, 18:50
                    nod26 - po prostu jestes sflustrowana, ze nikt nie docenia Twojego wysilku w
                    wychowanie dziecka a inni moga sobie zycie wygodniej ulozyc. Niezaleznie od
                    Twoich argumentow dalej nie rozumiem podejscia. Moze Twoja Mama byla zlym
                    rodzicem i dlatego jej nie ufasz? Prawda jest taka, ze dziecko musi sie tez
                    uczyc zyc z innymi ludzmi a nie rozwijac swoj egoizm majac matke na wylacznosc.
                    Poza tym nie wszystkie kobiety maja patologicznie rozwiniety instynkt
                    macierzynski i jak dla mnie to wcale nie wyklucza posiadania dzieci.
                    p.s. Nie wiem gdzie przeczytalas, ze nie mam dzieci :P
                    • nod26 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 11.05.07, 19:38
                      Autor: malgoszac
                      Data: 25.04.07, 15:09

                      + dodaj do ulubionych wątków

                      + odpowiedz
                      ja swojego faceta uswiadamialam od pocztaku znajomosci. Swiadomie wygral
                      kobiete od dosc feministycznych pogladach i jemu to odpowiada. Z mezem, ktory
                      chce mine zatrzymac w domu - dlugo bym nie wytrzymala. A tak na szczescie i bez
                      zmiany nazwiska i bez rezygancji z kariery jakos udaje nam sie przetrwac ;) Nie
                      mamy jeszcze dzieci, ale jesli juz sie pojawia - na urlopie zostane max 3-4
                      miesiace.
                      Polecam przy tym stronke: www.genderindex.pl


                      "WYCZYTALEM"i nie jestem sflustrowana i nie używaj tego smiesznego słowa do
                      wszystkich kto ma inne zdanie niż ty.Jestem ojcem nie mamusią i wiem ze żona dla
                      mojego synka jest najważniejsza.Moi tesciowie bardzo chcieliby nam pomoc ale ten
                      pierwsz rok zycia chcemy mu sami poswięcić. -widze ze juz sie pogubiłas w tym
                      co piszesz.Więc dobrze najpierw poczytaj co napisałas powyżej.Jak byk pisze ze
                      nie masz jeszcze dzieci.Ty poprostu piszesz o wygodnym życiu jakie chcesz
                      stworzyc egoistko sobie a nie dziecku.Ciebie wychowano jak widac na egoistke a
                      ty teraz chcesz wypraktykowac wychowanie przez ludzi własnego dziecka poprzez
                      czysty egoizm i uchylanie sie od obowiązkow.A o macierzynstwie nic nie wiesz i
                      kto wie czy kiedykolwiek bedziesz cosik wiedziała.
                      • malgoszac Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 12.05.07, 14:22

                        > "WYCZYTALEM"

                        :)))) Haha gratuluje i przyznaje sie bez bicia. Mam za to duzego psa i garsc
                        wlasnych pogladow.

                        i nie jestem sflustrowana i nie używaj tego smiesznego słowa do
                        > wszystkich kto ma inne zdanie niż ty.Jestem ojcem nie mamusią i wiem ze żona dl
                        > a
                        > mojego synka jest najważniejsza.Moi tesciowie bardzo chcieliby nam pomoc ale te
                        > n
                        > pierwsz rok zycia chcemy mu sami poswięcić. -widze ze juz sie pogubiłas w tym
                        > co piszesz.Więc dobrze najpierw poczytaj co napisałas powyżej.Jak byk pisze ze
                        > nie masz jeszcze dzieci.Ty poprostu piszesz o wygodnym życiu jakie chcesz
                        > stworzyc egoistko sobie a nie dziecku.Ciebie wychowano jak widac na egoistke a
                        > ty teraz chcesz wypraktykowac wychowanie przez ludzi własnego dziecka poprzez
                        > czysty egoizm i uchylanie sie od obowiązkow.A o macierzynstwie nic nie wiesz i
                        > kto wie czy kiedykolwiek bedziesz cosik wiedziała.

                        Ty raczej tez nic nie wiesz o macierzynstwie. Hehe. Tak cos czulam, ze nie
                        mozesz byc kobitka :)))
                        No chyba, ze to Ty wybrales urlop ojcowski i poswieciles wszystko domowi przez 4
                        lata. Jak wynika z Twoich wypowiedzi raczej nie - moze sie mysle? Prezentujesz
                        wygodna dla meskiej czesci wersje - Ty sobie chadzasz do pracy a zone zamykamy z
                        dzieckiem w domu twierdzac, ze tak sie realizuje. Moze i tak jest w Twoim
                        przypadku, ale ja takich kobiet nie znam. Najwyrazniej moje antyPiSowskie
                        otoczenie znaczaco rozni sie od Twojego egoistycznie szowinistycznego swiatka.
                        Pozdrawiam Szanownego Pana :DDD
                        • nod26 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 12.05.07, 15:08
                          malgoszac napisała:

                          <<Ty raczej tez nic nie wiesz o macierzynstwie>>

                          A ty co wiesz ze tak meczysz ludzi ,nie masz dzieci i nie wiesz czy bedziesz je
                          miec.Realizuj sie ,w koncu nie ty pierwsza ale rozumu matczynego tym nie
                          nabedziesz.

                          Ty sobie chadzasz do pracy a zone zamykamy
                          > z
                          > dzieckiem w domu twierdzac, ze tak sie realizuje

                          Mylisz sie nie chadzam ,prace mam na terenie psesji(daję ja innym) i zona
                          mogłaby gdyby chciała isc do pracy bo ja mam wystarczajaco duzo czasu ,ale nie
                          chce bo jak widac ma instynkt o czym ty nie mozesz wiedziec co to znaczy chyba
                          ze z gazety "Moje dziecko".Mogłbym ci moja pani nauczyc wiele rzeczy jesli
                          chodzi o pielegnacje,karmienie i wielu facetow to robi i nie robia z tego
                          problemu.Tylko takie jak ty ktore chca sie podpierac innymi i dla zasady rodzic
                          zeby pokazac ze sie jest płodną.Ale chyba nie o to chodzi,chodzi o to by dziecko
                          czuło ciepło rodzicow przynajmnie na poczatku swojego dzieciństwa.Zanim
                          zaczniesz znowu łgac to poczytaj co napisałas w poprzednich postach bo gubisz
                          sie maleńka.
                          • malgoszac Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 16.05.07, 15:26
                            Tylko takie jak ty ktore chca sie podpierac innymi i dla zasady rodzic
                            > zeby pokazac ze sie jest płodną.

                            buhaha

                            Ale chyba nie o to chodzi,chodzi o to by dzieck
                            > o
                            > czuło ciepło rodzicow przynajmnie na poczatku swojego dzieciństwa.Zanim
                            > zaczniesz znowu łgac to poczytaj co napisałas w poprzednich postach bo gubisz
                            > sie maleńka.

                            Malenka kochany to ja nie jestem (a szkoda ;-) ). Jestem za to przeciwniczka
                            skrajnosci, w jakie popadasz. Nie narzucaj swojej jedynie slusznej wizji
                            macierzynstwa innym kobietom. Nie mowiac juz o inwektywach n.t.
                            malointeligentnych, egoistycznych i pozbawionych instynktu pracujacych matkach.
                        • nod26 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 12.05.07, 15:10
                          Mam za to duzego psa i garsc
                          > wlasnych pogladow.


                          Dobra rada! i na tym poprzestan tak bedzie dobrze dla wszystkich.
                          • martunia19811 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 16.05.07, 20:57
                            Chyba się oboje zapętliliście. Każdy ma prawo do swojego zdania ale Wy
                            przesadzacie. Drogi Tatusiu: tak na prawdę to ludzie którzy decydują się na
                            dziecko są prawdziwymi egoistami a nie ci którzy ich nie mają. Dzieci się same
                            na świat nie proszą tylko rodzice ze swoich czysto egoistycznych pobudek
                            powołują je na świat. Oczywiście zaraz mnie wszyscy zakrzyczycie ale czym są
                            argumenty typu "żeby mi na starość miał kto szklankę podać", "żeby w razie
                            potrzeby w przyszłości pomógł", "żeby był moją pociechą i dumą przed innymi".
                            Czym jest decydowanie się na dzieci w sytuacji gdy rodziców nie stać nawet na
                            utrzymanie samych siebie??Ja mam wielki szacunek dla ludzi którzy mają dzieci
                            ale szanujmy ludzi, którzy się na nie nie decydują.
                            I jeszcze jedno....instynkt macierzyński to wymysł 20 wieku. Wcześniej dzieci
                            wychowywały mamki, babcie, ciocie i jakoś świat nie zginął.
                            Pozdrawiam
      • deodyma Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 11.05.07, 20:34
        zgadzam sie z Toba.
    • sara-marco Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 10.05.07, 19:18
      . No ale ponoć wszystko sie
      > zmienia, jak juz sie urodzi dziecko. I może stanę się przysłowiową kurą
      > domową ;)

      chcialabym zostawić takiej malej kruszynki opiekunce, ale z drugiej strony,
      > wychodze z założenia, ze wazne, zeby mama byla kobietą szczesliwą i
      > realizujaca sie.

      Tak sie nie da,jesli ty bedziesz chciec byc szczesliwa inni musza byc mniej
      szczesliwi i to twoj wybor.Nie bardzo rozumiem czemu kobiety wychowujace przez
      kilka miesiecy swoje maleństwo nazywaja sie kurami domowymi i w czym to ubliza
      jesli nawet przez te miesiace zajmuja sie dzieckiem?Powiem szczerze ze znam
      dziewczyny ktore nie maja dzieci i nigdy swoich nie beda miec i oddałyby
      wszystko by zostac ta kura domowa nawet na 2 lata.Wystarczy tylko z nimi
      porozmawiac jak bardzo by tego chciały.
      • maya28 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 11.05.07, 15:10
        Kobiety wychowujące przez kilka miesięcy dziecko nie nazywa się "kurami
        domowymi". Każdy raczej przez kilka miesiecy zostaje z dzieckie ( przewaznie)
        pytanie czy wraca do pracy po tych teraz 4 miesiacach, po calym urlopie
        wychowawczym ( co moze powodowac obsuniecia w firmie) czy w ogole do pracy nie
        wraca, bo ma kolejne dziecko, albo tak decyduje. I ten ostatni przypadek moznwa
        nazwac kura domowa.
        Inna kwestia, że to w niczym nie ubliza. Napisalam ja i kilka osob, ze czesto
        niestey takie osoby staja sie mniej interesujace. I ja np. że chcialabym byc w
        zyciu samodzielna, a siedzenie w domu mnie by ograniczalo.
        A to ze niektore kobiety bardzo by chciały posiedziec w domu to ja sie jak
        najbardziej zgadzam. Niektóre.
        A kwestia bycia szczęsliwa i uszczesliwianie innych? Powiem Ci tak, mężowie
        jakos najczesciej nie zostakja z dziecmi w domu i chyba tym nie
        unieszczesliwiaja swoich dzieci.
        Ale tak jak juz mi wiele mam napisało, jak będe miała dziecko to będę najlepiej
        wiedziała co mam zrobić. I prawdą jest też, ze nie ma idealnych rodziców, nie
        ważne jak bardzo byśmy sie starali.
        Pozdrawiam
        • yadrall Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 12.05.07, 17:00
          U nas bedzie tak,ze jakies 6 miesiecy ja posiedze z dzieckiem,a potem oboje
          bedziemy pracowac na pelen etat. Ja na jedna zmiane,a moje kochanie na druga. W
          pozostalym czasie kazde zajmuje sie dzieckiem. Ewentualnie jezeli sie tak nie
          uda to pewnie ja perzejde na czesc etatu,albo oddamy malucha do zlobka na kilka
          godzin dziennie. Wybor bedzie zlezal od tego co bedzie bardziej oplacalne
          finansowo. Na siedzenie moje przez kilka lat w domu poprostu nas nie stac,ale
          chyba i tak wolalabym wrocic do pracy,choc moze troche pozniej.
          • martolinaa77 Re: "nie rezygnujmy z pracy"? 12.05.07, 17:58
            Jestem mamą szcześciomiesięcznego brzdąca. Parwde mówiąc praca zawsze była dla
            mnie bardzo ważna ze szczególnym zwróceniem uwagi na jaką kase się przekłada.
            Bo wiadomo czym więcej się ma tym więcej się chce. Jak zaszłam w ciąże
            zaplanowaną zresztą też sobie mówiłam, że po urlopie macierzyńskim wrócę do
            pracy tym bardziej, że moja mama miała się zająć małą. Byłam wręcz o tym
            przekonana. Teraz z pespektywy czasu wiem, że nie potrafiłabym ją zostawić
            jeszcze. Wrócę do pracy jak mała będzie miała 10 miesięcy. Decyzję o zostaniu w
            domu lub powrotu do pracy można dopiero podjąć mając maleństwo w ramionach. Do
            pracy wracam bo jest dla mnie ważna..rozwija mnie jako człowieka, wzbogaca moje
            życie. Na pewno będzie mała reorganizacja, gdyż podejmę się tylko tych bardziej
            opłacalnych prac. Na pewno dla mnie niezależność jaką daje praca jest bardzo
            ważna i nie zamierzam z niej rezygnować.
Pełna wersja