zyc dla siebie czy dla kogos

04.05.07, 08:44
jak w temacie, moze nie dokladnie...
Dreczy mnie niesamowicie ten problem, dlatego chcialabym, moze nawet nie sie
Was radzic, co podzielic sie z Wami moimi rozterkami.
W duzym skrocie, jestem w zwiazku z mezczyzna, 10lat ode mnie starszym, w
dodatku innej narodowosci, planowalismy (tzn ja zaczelam planowac, On tylko
chcial) slub na przysyly rok i teraz...zastanawiam sie czy ja dobrze robie.
On chce bym nie pracowala, wiedzialam to od poczatku, bo niestety Jego praca
nie pozwala na to, by majac (w przyszlosci) dziecko, ja moglabym tez
pracowac. Ktos sie musi w koncu domem i wychowaniem zajac. Chcialabym
zaznaczyc, ze z Jego pensja nie mielibysmy problemow z utrzymaniem. I tu sie
rodzi problem, bo z jednej strony rozumiem to, czego on chce i chyba ja tez,
pisze chyba, bo wlasnie...boje sie, ze ja bede chciala pracowac (narazie
studiuje), bede chciala sie rozwijac, realizowac...Jestesmy razem juz
1,5roku, a kiedy przychodzi moment podjecia powaznej decyzji ja nie
potrafie...
No na tyle moich zalow od rana, co do tematu to boje sie, ze w przyszlosci
bede zyla dla Niego, dla dziecka, a co ze mna?
    • mama007 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 10:25
      oj bedziesz nieszczesliwa dziewczyno jesli zostawisz to tak jak jest i
      zdecydujesz sie na takie zycie.... albo porozmawiajcie o swoich oczekiwaniach i
      znajdzcie rozwiazanie takie, ktore zadowoli oboje, albo zastanow sie nad SWOJA
      przyszloscia...
      zyje sie zawsze dla siebie, nigdy dla kogos...
      moze facet w takim wieku oczekuje, ze zwiaze sie z babka, ktora jest kura
      domowa, ale od razu widac, ze Ty sie do tego nie nadajesz... skoro juz teraz
      masz watpliwosci, to wiesz jak bedzie dalej...? siedzenie w domu z dzieckiem
      jest fajne, pod warunkiem, ze Tobie odpowiada. niektorzy po pol roku maja dosc,
      niektorzy moga siedziec i 5 lat...
      moge Ci jeszcze poradzic, zebys zadala to pytanie na forum np emama, gdzie jest
      duzo dziewczyn, ktore sa bardziej doswiadczone zyciowo niz dziewczyny tutaj...

      ja bym nie dala sie uziemic, juz raz to czesciowo zrobilam... teraz mam rowniez
      partnera prawie 10 lat starszego, ale nie wyobrazam sobie, zeby oczekiwal ode
      mnie siedzenia w domu i wychowyania dzieci i robienia za kuchte, praczke,
      sprzataczke...
      • wielorak Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 11:19
        zawsze można pójść na ugodę i pracować 1/2 etatu
        tylko, że na pół etatu nie zrobi się wielkiej kariery, nie będzie się miało
        takich znajomości w pracy itepe
        ja teraz pracuję i sobie myślę, że fajnie byłoby nie pracować
        ale pewnie po 2 miesiącach miałabym dość czterech ścian
        przede wszystkim trzeba się realizować nie tylko prywanie, rodzinnie ale również
        zawodowo
        powinnaś z nim o tym porozmawiać zanim powiecie sobie sakramentne TAK
        • lenka282 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 17.05.07, 12:06
          moj maz jest 10 lat starszy ode mnie, ma dobrrze platna prace, jest w stanie
          zatroszczyc sie o mnie. Jestesmy malzenstwem od 3 tygodni , ja jestem na 4 roku
          studiow niestacjonarnych i przyznam CI, ze koniecznie chce isc do pracy,
          natomiast moj malzonek wszystkie oferty odrzuca,chcialby zebym pracowala np 3, 4
          godz , a ja chce miec normalna prace. Kocham go bardzo i mam nadzieje, ze
          znajdziemy komprmis, ale jestem teraz troche niespelniona , pzrebywajac w domu,
          ja sie na gosposie domowa nie nadaje. Jak sie kogos kocha i zdecyduje sie
          spedzic cale zycie z ta osoba, to tzreba brac pod uwage rozne aspekty, ja mam
          nadzieje, ze w koncu znajdziemy jakies satysfakcjonujace rozwiazanie, a Ty
          musisz posluchac samej siebie. Glow wewnetrzny powie CI, co robic, pozdrawiam
    • olenka_a Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 12:56
      Rozumiem, że tylko on chce, żebys siedziała w domu z dzieckiem?
      Jeżeli tyle zarabia to chyba będzie Was stać na opiekunkę do dziecka, żebyś
      mogła się realizwoać zawodowo?

      Kobieta, która nie pracuje i nie ma własnych (choć w małzeństwei wspólnych)
      pieniędzy jest całkowicie uzależniona od faceta!!! Nigdy na cos takiego bym sie
      nie zgodziła. W razie kryzysu związku nie masz żadnej alternatywy. Zawsze
      będziesz już musiała słuchac męża! W końcu nikt nie zatrudni 40-letniej kobiety
      z dwojgiem dzieci, która nie ma doświadczenia zawodowego.
      Oczywiście jawi się tutaj moje czarnowidztwo, ale w zyciu, moim zdaniem, można
      liczyć tylko na siebie. Różnie przecież się układa...

      A jakiej narodowości jest Twój chłopak? Będziecie mieszkac w Polsce?
      • benq2003 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 13:03
        On jest Wlochem, bedziemy mieszkac we Wloszech, juz tam praktycznie mieszkam...

        Wybaczcie mi moj brak wiedzy, ale chcialbym wiedziec, jak wyglada
        podzial/poziom utrzymania kiedy rozstaje sie para, w ktorej jedna ze stron nie
        pracuje? Czy sad przydzielilby mi prawo do opieki nad dzieckiem jesli nie mam
        pracy-na dany moment? Czy dziecko mogloby wrocic ze mna do Polski?
    • mike2005 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 14:14
      A teraz wyobraź sobie taki scenariusz: jesteście ze sobą przez parę lat, gościu
      trzaska niezłą kasę i nie musisz pracować, realizujesz się jako dobra żona, a po
      jakimś czasie koleś cię zostawia. Lądujesz na bruku bez doświadczenia zawodowego
      i żadnego oparcia.
      Co wtedy zrobisz? Pójdziesz pracować w sklepie za 1200 zł brutto? Wyjedziesz na
      zmywak do Anglii? Oczywiście możesz próbować dalej ciągnąć od niego kasę, ale
      czy nie będzie to dla ciebie zbyt upokarzające?
      • onion11 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 14:29
        Zyc dla siebie, kochac siebie i dbac o siebie. Tylko wtenczas, bedziesz mogla
        kochac innych i byc szczesliwa. Oprocz meza, dziecka i domu trzeba miec swoje
        wlasne zycie, cos co daje poczucie wartosci, mozliwosc rozwoju no i zarabiania
        pieniedzy, gdyby (odpukac) cos nie wyszlo w malzenstwie, albo maz nie moglby
        zarabiac tyle, co do tej pory...
      • benq2003 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 14:32
        i o to pytalam, chociaz nie podejrzewam, ze ktos zna tu wloskie przepisy,
        mieszkajac we Wloszech bedziemy podlegac wloskiemu prawu. Kiedys obilo mi sie o
        uszy, ze mezczyna po rozstaniu z kobieta musi zapewnic jej ten sam poziom zycia
        jaki mieli w trakcie trwania malezenstwa, gdy kobieta nie pracuje i nie
        pracowala. Moze to totalna bzdura, ale jak prawda, to jak sie to dziala, kiedy
        ja wrocilabym do PL?

        Ponawiam pytanie o dziecko.
        • ashton Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 14:37
          Benq, coś mi tu nie gra - jeszcze przed ślubem tak ostro zastanawiasz się, co
          będzie po rozstaniu?
          • benq2003 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 14:39
            slub to powazna decyzja, wiem, wiem, widze wszystko w ciemnych barwach,
            analizuje wszystko, nie podejmuje szybkich decyzji.
        • olenka_a Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 17:37
          Do wyjazdu dziecka z kraju w sytuacji konfliktowej potrzebna jest zgoda obojga
          rodziców albo sądu. Więc tak łatwo byś nie wróciła z dzieckiem-Włochem do
          kraju. Przcież sąd przyzna prawa rodzicielskie prędzej zarabiającemu ojcu niż
          niepracującej matce.
          Kiedyś było tak, że żeby dziecko zostało wpisane do paszportu rodzica lub miało
          swój, potrzebna była zgoda obojga. W krajach UE nie wiem jak to wygląda. Czy
          dziecko potrzebuje paszportu, jeśli nie ma dowodu...
        • mike2005 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 17:44
          benq2003 napisała:

          > i o to pytalam, chociaz nie podejrzewam, ze ktos zna tu wloskie przepisy,
          > mieszkajac we Wloszech bedziemy podlegac wloskiemu prawu. Kiedys obilo mi sie o
          > uszy, ze mezczyna po rozstaniu z kobieta musi zapewnic jej ten sam poziom zycia

          > jaki mieli w trakcie trwania malezenstwa, gdy kobieta nie pracuje i nie
          > pracowala. Moze to totalna bzdura, ale jak prawda, to jak sie to dziala, kiedy
          > ja wrocilabym do PL?

          Zapomnij...

    • kiecha3 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 14:31
      biorąc pod uwage że kazdy... nawet najświętszy człowiek nabardziej kocha...
      samego siebie... zdecydowanie żyj dla siebie.. jezeli juz boisz się o "domową"
      przyszlość, to znaczy ze jescze nie jestes stracona... Mike dobrze napisał...
      co zrobisz jak z jakichs powodów zostaniesz sama.. a nie możecie z tym ślubem
      poczekac.. jeszcze z rok... 1,5 roku razem to dość malo by sie poznać...

      P.S. a mieszkacie chociaż razem..???
      • benq2003 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 14:36
        mieszkamy razem od stycznia zeszlego roku, z tym, ze ja czesciowo przebywam tez
        w Polsce, wtedy mieszkam u rodzicow, caly czas studiuje w Polsce, zaocznie.
        Slub planowany jest na sierpien 2008, takze jeszcze mam czas, ale wiem, ze On
        decyzji nie zmieni, a nawet jak bym uparla sie, zer chce pracowac, to On
        twierdzi, ze juz nigdy by nie bylo miedzy nami tak samo (podobna sytuacja z
        jego ex, jedna z przyczyn rozstania).
        • olenka_a Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 17:34
          W Polsce tez jest takie prawo, że małżonek który pracował płaci alimenty
          małżonkowi, który siedział w domu, bo "siedzenie w domu" to też praca. I
          teoretycznie warunki życia tego małżonka siedzącego nie powinny ulec
          pogorszeniu.
          A jak jest w rzeczywistości z tymi alimentami to chyba każdy wie...
          U Was wchodziłaby jeszcze w grę kolizja prawa, sprawa toczyłaby sie latami...

          Włosi mają własnie takie podejście, że oni są piękni, zadbani, towarzyscy,
          pracujący, a ich żonki grube od codziennych porcji makaronu i ciągłego
          pozostawania w domu w celu opieki nad dziećmi. Ryzyko, że żona zdradzi jest
          znikome w takich warunkach.
          Byłam kilka razy we Włoszech, poza tym córka znajomej mojej mamy tam mieszka.
          Ze swoim facetem Włochem, jego matką i wspólnym dzieckiem (jego i tej córki,nie
          faceta i jego matki :-))) On, mimo że są ze sobą kilka lat, "kochają się" i
          mają dziecko, to nie zamierza sie z nią ożenić...Chyba tak mu wygodniej. Jak mu
          się znudzi to odpuli bez problemów Polkę.

          Nie mówię, że u Ciebie tez tak będzie. Ale nie rozumiem dlaczego on nie może
          zrozumieć, że Ty chcesz pracować. Bo chyba chcesz?
        • madziaq Re: zyc dla siebie czy dla kogos 13.05.07, 10:43
          Coś mi tu bardzo nie gra. Piszesz, że on decyzji nie zmieni - rozumiem, że
          decyzji o ślubie. A jednocześnie mówi, że już nigdy nie byłoby tak samo, gdybyś
          chciała pracować. Czyli co? Ożeni się z tobą, chociaż z tego własnie powodu
          rozstał się z poprzednią dziewczyną? Bez sensu...

          A tak w ogóle, czy on nie chce, żebyś pracowała, kiedy w przyszłości będziecie
          mieć małe dziecko i trzeba się będzie nim opiekować? Bo to jeszcze jestem w
          jakimś stopniu w stanie zrozumieć, ale dpóki dziecko się nie urodzi i potem,
          kiedy podrośnie na tyle, żeby iść np. do przedszkola, Ty możesz pracować. Jeżeli
          chce, żebyś nie pracowała, "bo tak", żeby gotować panu mężowi obiadki, prać i
          sprzątać, to moim zdaniem niech spada. Taki styl życia nie wszystkim (a według
          mnie wręcz niewielu) kobietom pasuje i musi być ewentualnie Twoją decyzją a nie
          jego.
    • caysee Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 17:47
      Facet niezle namieszal ci w glowie. A co to za praca, przy ktorej zona nie
      moglaby pracowac?! Litosci. Nawet jakbyscie mieli dziecko, to sa opiekunki, poza
      tym chyba zamierzasz poslac dziecko do przedszkola, szkoly? Na pol etatu tez ci
      nie pozwoli? Wg mnie facet chce sobie ciebie podporzadkowac i zrobic z ciebie
      kure domowa, w pelni zalezna od niego.

      Jak chodzi o ewentualny rozwod i srodki do zycia... Nie mozna z gory powiedziec,
      jak by bylo w waszym przypadku, bo przeciez to zalezy od wielu warunkow, a wy
      za rok to moze bedziecie malzenstwem. Co do utrzymywania bezrobotnej ex-zony, to
      owszem, jest taka mozliwosc, jednak to nie sa swiadczenia wyplacane dozywotnio,
      a zalezne m.in. od dlugosci trwania malzenstwa. Dokladnie nie wiem, ale cos
      slyszalam, ze maksymalny (maksymalny, nie pewny) okres utrzymywania ex-malzonka
      po rozwodzie jest rowny dlugosci trwania malzenstwa.

      Wyobraz wiec sobie, ze bierzecie ten slub, macie od razu dziecko, po 3 latach
      sie rozwodzicie. Sad zasadza, ze on musi placic na ciebie 3 lata... a po tym
      czasie co? Zero doswiadczenia zawodowego, w kieszeni matura plus ew. wieki temu
      zakonczone studia - co wtedy? Powiedz, po co studiujesz?

      Nie mowie, ze masz faceta rzucic, ale pora sobie uswiadomic, ze jego zadania
      wobec ciebie sa mocno podejrzane. Ja bym na taki uklad w zyciu nie poszla.
      • mike2005 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 19:26
        Caysee dobrze prawi, dać jej wódki.

        A założycielka wątku niech ma na uwadze, że Włosi znani są z tego, że żonę
        trzymają głównie po to, żeby miał im kto prowadzić dom i niańczyć bachory, a
        poza domem bzykają wszystko, co się rusza. Jak żona jest już nie pierwszej
        świeżości i lekko otyła, statystyczny Włoch zaczyna rozglądać się za świeżym
        mięskiem - m.in. młodziutkimi naiwniutkimi Polkami, które przyjeżdżają w
        poszukiwaniu przygody.
        • fragles78 Świeta prawda!! 04.05.07, 20:17
          Popieram w 100%, ale to nie dotyczy tylko statystycznego Włocha...Faceci już po
          prostu tacy są a my kobiety nie bądźmy naiwne, bo to się obraca szybko
          przeciwko nam...
    • czekolada_orzechowa Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 18:00
      No po prostu wspaniale. Proponuję, zebyś mu obiecała ze łzami szczęścia w
      oczach, że z wielką chęcią będziesz żyć tylko dla tradycyjnej włoskiej rodziny,
      którą on ma nadzieję z tobą założyć. Następnym krokiem będzie zapewne
      wybieranie ci ubrań, żebyś nie wyglądała prowokująco, później zakaz
      samodzielnego opuszczania domu a na koniec przykucie łańcuchem -krowiakiem do
      kaloryfera.Do tego 10 słodkich bambini.Powodzenia...
    • magdusinska Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 20:05
      Pzykład z życia mojej przyjaciłki:
      Ona skończone studia prawnicze wyjeżdża do Włoch, poznaje faceta, potem ślub,
      teraz dziecko, a za kilka miesięcy rozwod. Ona na zmwaku we Włoszech, zaburzona
      własna ocena. Chciałam jej pomoc. Poprosiłam mojego szefa, aby zatrudnił ją w
      Polsce jako koordynatora we Włoszech. W końcu dziewczyna niegłupia, język zna
      doskonale. A ona co na to: ja nie wiem, a jak to będzie, a gdzie tam, a ja do
      Polski to nie przyjadę na tydzień itd. itp. Morał z tego taki, że każda kobieta
      niezależnie od tego gdzie mieszka MUSI dbać o SIEBIE. Ja tak robię i nie
      żałuję. Mam fajną nową pracę, pracuję duużo, wyjeżdżam w delegacje, ale nieźle
      zarabiam. Chodzę na angielski i kończę studia podyplomowe. I mam zamiar robić
      więcej, bo w siebie warto inwestować. A co jak za kilka lat małżeństwo się
      rozpadnie, kto utrzyma dziecko i siebie? Zastanow się dobrze, bo dla faceta nie
      warto poświęcić siebie.
      • benq2003 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 04.05.07, 21:21
        dziekuje wszystkim za odpowiedz i zainteresowanie tematem, szczegolnie zalezalo
        mi na odpowiedziach dot. ewentualnego rozwodu od strony prawnej, za ktoe bardzo
        dziekuje.

        Nie potrafie w tym momencie powiedziec czy bede chciala pracowac, wiem tylko
        tyle, ze na pewno nie wytrzymam stojac w miejscu badz co gorsze cofajac sie w
        moim rozwoju, mam nadzieje, ze rozumiecie.

        Na ten moment studiuje dla siebie, bo lubie, to, co ewentualnie chcialabym
        robic w zyciu, w czym sie widze i do czego mialam sie przygotowywac, to po
        czesci tez moj kierunek, a po czesci to, co kiedys robilam. Ale wiem, ze ta
        prace chcialabym wykonywac w Polsce...
        • maya28 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 05.05.07, 12:40
          Bardzo dziwny jest ten jasno stawiany warunek, że masz nie pracować. I fakt, ze
          z tego powodu rozpadł się jego poprzedni związek. Może ma jakiś uraz (typu,
          kobieta go zdradzała z kimś z pracy) albo jest wyznawca popularnej ostatnio
          scjentologi:) A tak zupełnie serio, to dziwne jest takie założenie. Ślub
          teoretycznie bierze się na całe życie, które niesie ze sobą niespodzianki. A co
          jeżeli nie będziecie mogli mieć dziecka? Będziesz po prostu więźniem w domu? Bo
          przecież dobrze sytuowany facet, nie pozwoli żonie sprzątać. Żona ma być damą a
          nie tanią siłą roboczą. I z tym akurat w pełni sie zgadzam :)
          A co jeżeli on nie będzie pracował? ( z jakiegoś tam powodu)
          Studiujesz, masz ambicje i jak masz być szczęśliwą osobą, bez możliwości
          samorealizacji? Powiem więcej, jak może człowiek który kocha, nie chcieć
          szczęścia ukochanej osoby? Ograniczać warunkami? Prawdziwa miłość to danie
          wolności, a nie jej odbieranie.
        • kajusieczka Re: zyc dla siebie czy dla kogos 05.05.07, 17:40
          Nawet zakłądając, że będziecie ze sobą szęśliwi i związek będzie super to zawsze
          może się zdarzyć wypadek, że mąż zginie, umrze z powodu choroby. Zostaniesz z
          dziećmi bez żadnego doświadczenia w pracy. Owszem zostanie ci wasz wspólny
          majątek, ale pieniądze brane z kupy szybko się kończą. Pomyśl o tym - nikt nie
          jest nieśmiertelny!
          • laura771 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 05.05.07, 20:23
            Ja bym też nie została w domu. Z różnych powodów, można by powtarzać agrumenty z
            poprzednich postów. A może facetowi to na rękę, żebyś była od niego całkowicie
            zależna? Wiele mężczyzn jest takich niestety.
            Mam koleżankę, która też nie pracuje, zajmuje się domem i dwójką dzieci. Nie ma
            własnych pieniędzy, dostaje kieszonkowe od męża na tydzień (50 zł !!!!), zakupy
            robią wspólnie w weekendy. A z tych 50 zł się rozliczać na w excelu co do
            złotówki. Mąż kupuje sobie komplety garniturów, a ona nosi podarte gacie sprzed
            10 lat albo i dalej. Jak ostatnio szli na wesele, to musiał jej kupić jakiś
            strój, to się nagadał przy tym tyle, że normalnie awantura była. Dowiedziała
            się, że jej się nie należy właściwie, bo ona nie pracuje!!!
            • mike2005 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 05.05.07, 23:10
              laura771 napisała:

              > Mam koleżankę, która też nie pracuje, zajmuje się domem i dwójką dzieci. Nie ma
              > własnych pieniędzy, dostaje kieszonkowe od męża na tydzień (50 zł !!!!), zakupy
              > robią wspólnie w weekendy. A z tych 50 zł się rozliczać na w excelu co do
              > złotówki. Mąż kupuje sobie komplety garniturów, a ona nosi podarte gacie sprzed
              > 10 lat albo i dalej. Jak ostatnio szli na wesele, to musiał jej kupić jakiś
              > strój, to się nagadał przy tym tyle, że normalnie awantura była. Dowiedziała
              > się, że jej się nie należy właściwie, bo ona nie pracuje!!!

              Zajebiste małżeństwo, nie ma co. 50 zł, też mi coś, w jeden wieczór potrafię
              przepuścić 1000 zł. Aż mi się nie chce wierzyć, że są jeszcze na świecie niewolnice.
    • ona-w-wielkim-miescie Re: zyc dla siebie czy dla kogos 05.05.07, 23:44
      Żyj przede wszystkim dla siebie i tak ważne decyzje podejmuj sama. Możesz
      posłuchać jego zdania, ale pamiętaj, że to przede wszystkim Twoja przyszłość się
      liczy. Szczerze nie radzę Ci decydować się na taki układ, że on utrzymuje
      rodzinę, a Ty zostajesz kurona-w-wielkim-miescie
    • ona-w-wielkim-miescie Re: zyc dla siebie czy dla kogos 05.05.07, 23:46
      Żyj przede wszystkim dla siebie i tak ważne decyzje podejmuj sama. Możesz
      posłuchać jego zdania, ale pamiętaj, że to przede wszystkim Twoja przyszłość się
      liczy. Szczerze nie radzę Ci decydować się na taki układ, że on utrzymuje
      rodzinę, a Ty zostajesz kurą domową - raczej nic dobrego z tego nie wyjdzie.
      • lenchen Re: zyc dla siebie czy dla kogos 06.05.07, 10:14
        Nie lubię popadania w skrajności. Dlaczego albo albo? Nie ma niczego pośrodku???
    • fragles78 Re: zyc dla siebie czy dla kogos 11.05.07, 20:33
      Obejrzyjcie sobie film "Plac Zbawiciela"!!Film szokujący a jakże prawdziwy o
      niepracującej matce-polce;-(((Każda kobieta powinna go obejrzeć ku przestrodze;-
      (((Polecam
Pełna wersja