benq2003
04.05.07, 08:44
jak w temacie, moze nie dokladnie...
Dreczy mnie niesamowicie ten problem, dlatego chcialabym, moze nawet nie sie
Was radzic, co podzielic sie z Wami moimi rozterkami.
W duzym skrocie, jestem w zwiazku z mezczyzna, 10lat ode mnie starszym, w
dodatku innej narodowosci, planowalismy (tzn ja zaczelam planowac, On tylko
chcial) slub na przysyly rok i teraz...zastanawiam sie czy ja dobrze robie.
On chce bym nie pracowala, wiedzialam to od poczatku, bo niestety Jego praca
nie pozwala na to, by majac (w przyszlosci) dziecko, ja moglabym tez
pracowac. Ktos sie musi w koncu domem i wychowaniem zajac. Chcialabym
zaznaczyc, ze z Jego pensja nie mielibysmy problemow z utrzymaniem. I tu sie
rodzi problem, bo z jednej strony rozumiem to, czego on chce i chyba ja tez,
pisze chyba, bo wlasnie...boje sie, ze ja bede chciala pracowac (narazie
studiuje), bede chciala sie rozwijac, realizowac...Jestesmy razem juz
1,5roku, a kiedy przychodzi moment podjecia powaznej decyzji ja nie
potrafie...
No na tyle moich zalow od rana, co do tematu to boje sie, ze w przyszlosci
bede zyla dla Niego, dla dziecka, a co ze mna?