buraczek86
21.05.07, 18:48
napisalam juz na jednym forum ale w sumie na takim ktore srednio sie nadawalo
do tego, czesc ludzi mnie zjechala czesc zrozumiala, tak pol na pol, ale chce
tutaj napisac. Poklocilam sie z chlopakiem z ktorym jestem 4 lata o
baaaaaardzo glupia rzecz ale od razu zaznacze ze chce abyscie sie wczuly w
sytuacje i wyobrazily ze dotyczy ona was. Byla sobota, mialam isc do chlopaka
ale byl jeszcze czas i siedzialam na kompie, zadzwonilam do niego na skype i
momencik gadalismy az uslyszalam ze dzwoni mu komorka. Uslyszalam ,,halo" -
czyli ze odebral iii... juz wiecej nie slyszalam nic - facet wyciszyl skypea
zebym nic nie slyszala z rozmowy, widzialam tylko lecacy jej czas. Zazwyczaj
odbiera tel przy mnie i sie nie czai, kilka razy rowniez gdy gadalismy na
kompie odbieral przy mnie i prowadzil rozmowe normalnie. Niby nic ale
strasznie mnie to wkurzylo - nie wiem, kto dzwonil ale zastanawia mnie
dlaczego tak zrobil? nawet nie powiedzial ze mu tel dzwoni tylko bez slowa do
mnie - odebral i sciszyl skypea. Potem sie dziwil ze sie rozlaczylam a ja
wkurzona doprowadzilam do klotni i nie odzywamy sie juz do siebie 3 dzien, a
oliwy do ognia dodalo jego stwierdzenie - napisal mi przez gg ze ,,nie musze
wszystkiego slyszec" - i byloby to prawda ale w tych okolicznosciach tylko
krew mi sie zagotowala. wiem ze sytuacja jest banalna ale co to byl za
telefon ze nie mogl odebrac ,,przy mnie" tylko musial wyciszyc skypea zebym
nic nie slyszala? a jesli nie ma nic na sumieniu to po co to zrobil?
przyznacie ze mimo, iz waga ,,problemu" jest wrecz piorkowa to mimo to jest
to wkurzajace... jakbyscie sie zachowaly? tez by was to ruszylo?