problem z ojcem...

25.05.07, 13:54
Odkad mam narzeczonego i mieszkam z nim nie moge w ogole dogadac sie z
ojcem...nie chodzi chyba o zazdrosc, bo moj tato bardzo lubi mojego
ukochanego i dobrze sie z nim dogaduje...bardziej chodzi o mnie, o to ze
nagle cala iluzoryczna wizja mojego ojca jako idealu runela, juz nie jestem
dzieckiem, nie dzialaja na mnie jego krzyki, manipulacje...juz sie go nie
boje, moj ojciec ma bardzo trudny charakter, jest egoista, despota i
cholerykiem...kiedys nie widzialam tego, myslalam ze wszyscy mezczyzni sa
tacy, ale widze ze nie...ze sa czuli, wrazliwi mezczyzni wspaniale traktujacy
kobiety...wiec nie moge zniesc mojego ojca, czesto mowie mu spokojnie wiele
przykrych dla niego rzeczy, kloce sie z nim, walcze nie zgadzajac sie aby tak
traktowal moja mame, mnie...i innych ludzi na swiecie, jego nie interesuja
emocje, uczucia innych...jedynie ja potrafie sie mu sprzeciwic, ale jest
ciezko...bo jakos tak jest ze jestem bardzo zwiazana z ojcem, on do mnie
dzwoni, kupuje mi prezenty, prawi komplementy...a ja czasami juz nic nie
rozumiem w tym wszystkim, moze Ktoras z Was miala podobny problem...lub moze
mi cos doradzic
    • twojahanus Re: problem z ojcem... 26.05.07, 14:01
      MOim zdaniem rozmowa z nim nic nie da, bo go nie zmienisz. Takimi umoralankami
      tylko go denerwujesz, pewno przez to np. wyrzywa się na Twojej mamie. Nic go
      już nie zmieni.
      Ja zawsze wiedziałam, ze mój ojciec jest sfixowany, ale jak wyszłam z domu w
      wieku 18 lat, wyjechałam do innego miasta, patrzyłam na jego zachowanie z innej
      perspektywy, złapałam się z głowe. Facet nadaję się co najwyżej do
      psychiatryka. Nie ma sensu z nim dyskutować- choć czasem nie moge się
      powstrzymać- ale to wszytsko, tylko na mojej mamie się to kumuluje.
      Nie zmienimy swoich tatusiów. Tylko zostało nam nie popełniac tych samych
      błędów co nasze mamy i mieć innych meżów.Mnie się do końca to nie udało.
    • sonia.t1 Re: problem z ojcem... 26.05.07, 18:58
      nie zawocisz kijem wisly...tatka nie zmienisz
    • aserath Re: problem z ojcem... 28.05.07, 15:14
      dokładnie - taty nie zmienisz. POzostaje ci zaakceptować go takim jakim jest i
      przestać katowac otoczenie próbami zmian jego charakteru. Ty na swojego partnera
      mozesz wybrać kogo chcesz - i ciesz sie ta możliwością, bo rodziców sie nie
      wybiera.

      i pamiętaj ze nigdy, ale to nigdy nie jest tak ze tylko jedna strona jest winna.
    • olga85 Re: problem z ojcem... 28.05.07, 15:24
      Zgodzę się z moimi przedpiszącymi- niezmienisz go, co najwyżej mozesz go
      zaakceptować. Ja mam tak z moją mamą- straszna choleryczka, no i z teciem- on
      to już w ogóle jest odpał ;). Nie zmieniam ich, nie wchodzę na drażliwe
      tematy,nie zmieniam ich na siłę. Rozmawiam na neutralne tematy, a gdy oni
      wchodzą na temat drażliwy dla mnie proszę, żebyśmy żebyśµy go nie poruszali,.
      wszystko.
    • stokrotka000 Re: problem z ojcem... 28.05.07, 22:04
      Dziekuje Wam bardzo :), wiadomo to jednak ojciec, kocham go, wiem ze on tez
      mnie kocha, jak bylam mala marzylam ze jak dorosne wyjade do Australii z dala
      od niego, a zycie inaczej sie ulozylo, nie wiem czy on mnie sledzi w zyciu,
      goni, gdy ja uciekam, czy to jakies zadanie zyciowe, przeznaczenie...ostatnio
      zaproponowal mi prace, zebym mu pomagala w papierkowej robocie, bo sam juz
      sobie nie radzi...za pieniadze oczywiscie, nie dal mi milosci, pewnosci siebie,
      tego ze jestem piekna kobieta, a raczej negatywna wizje mezczyzny i meskosci,
      ale za to komfort materialny, inne wsparcie...
Pełna wersja