KOLEJNY PROBLEM Z TEŚCIOWĄ- błagam pomocy!!!

25.05.07, 15:28
Mój problem na początku wydawał mi sie mało istotny i niewiele znaczący,
niestety im dłużej jestem ze swoim partnerem tym jest gorzej... Błagam o
pomoc, bo ja już nie wiem jak mam sobie z tym radzić...
Może zacznę od początku. Jestem z moim facetem już 3 lata, planujemy naszą
wspólną przyszłość i w niedługim czasie chcemy sie zaręczyć. Ja bardzo bym
tego chciała ale przeraża mnie wizja tego wydarzenia...
Pochodzę z normalnego domu, moi rodzice nie mają nic przeciwko naszemu
związkowi i nawet sie cieszą z naszego szczęścia, niestety... z rodziną mojego
partnera jest zupełnie inaczej, jego tato już nie żyje a mama... jest
alkoholiczką i że tak powiem... "człowiekiem wiecznie niezadowolonym".
Na początku, kiedy zaczęliśmy sie spotykać nie lubiła mnie bo po prostu się
jej nie spodobałam a ona miała "faworytkę" dla swojego syna! Później kiedy
zobaczyła że to może być coś poważnego i że jej syn bardzo za mną stoi i broni
mnie kiedy ona źle sie o mnie wyraża było trochę lepiej. Denerwowało mnie że
czasami mówi o mnie źle, ale to bylo przeważnie pod wpływem alkoholu.
Zaczęłyśmy sie nawet dogadywać, jak była trzeźwa. Czasem wyjeżdżałam po nią na
autobus jak wracała z pracy, czasem przypilnowałam jej wnuków (dzieci siostry
mojego faceta), posprzątałam, pomyłam naczynia, czasem szłam do sklepu zrobić
zakupy... i tak było do niedawna, ale teraz znów jest do bani. Ona znów
zaczęła pić, przez co straciła kolejną pracę, nie ma pieniędzy więc czasem
zdarza sie że podbiera mojemu chłopakowi z portfela. On jeszcze z nią mieszka
, narazie niestety musi (ale to uż inna historia) i nie raz jest tak że gdzy
wraca z pracy do domu to zastaje swój pokój w stanie jakby po przejściu
huraganu... ostatnio zniknęły nam dwie butelki markowego atkoholu, chyba
domyślacie sie gdzie je znaleźliśmy?
Przyszła teściowa wyraźnie mnie unika, nie odpowiada mi nawet gdy sie z nią
witam... Jest mi przykro... Mój partner tłumaczy mi żebym sie nie przejmowała
bo ona wszystkich tak traktuje i nigdy nic jej nie pasuje. Ale jak ja mam sie
nie przejmować skoro wiąże z nim swoją przyszłość. Jak mam sie nie przejmować
gdy myślę o naszych zaręczynach czy ślubie? Nie chce żadnych szopek i scen ale
przecież nie można nie zaprosić matki na taką uroczystość. Boję sie spotkania
naszych rodzin... Co mam z tym zrobić?
    • lenka30a Re: KOLEJNY PROBLEM Z TEŚCIOWĄ- błagam pomocy!!! 25.05.07, 15:35
      w zasadzie nic nie możesz zrobić, poradzę Ci tylko tyle:
      Zamieszkajcie sami!!!!
      Teściowa pewnie nie da się namówić na leczenie??Mieszkanie z alkoholikiem to
      gehenna.Przygotuj się, że nie bedzie różowo.
      pozdrawiam
      • ruda_168 Re: KOLEJNY PROBLEM Z TEŚCIOWĄ- błagam pomocy!!! 25.05.07, 15:40
        Na leczenie nie da sie namówić bo ... ona uważa że jest zdrowa a my chcemy z
        niej wariata zrobić:(
        Dziękuje za tak szybką odpowiedź.
        • olga85 Re: KOLEJNY PROBLEM Z TEŚCIOWĄ- błagam pomocy!!! 25.05.07, 15:46
          nie wiem czy coś da się z tym zrobić. sądze, że ona się ciebie wstydzi, ze
          wstydzi się tego swojego alkoholizmu, podkradania pieniędzy i tych dwóch butelek
          skradzionego alkoholu.
          no i jeżeli macie zamiar sie pobrac to najpierw obmyślcie gdzie bedziece
          mieszkać i pod żadnym warunkiem nie mieszkajcie z tesciową.
          a spotkania rodzin się nie bój, to ty wychodzisz za mąż a nie twoja rodzina.
    • brak.polskich.liter Re: KOLEJNY PROBLEM Z TEŚCIOWĄ- błagam pomocy!!! 25.05.07, 15:52
      Co zrobic? Jak najszybciej odseparowac sie od chlejacej matki chlopaka. Za
      wszelka cene.
      Czy Twoj chlopak chodzi na terapie DDA? Moze byloby fajnie, gdyby wzial taka
      opcje pod uwage?
      Nie masz obowiazku akceptowac i tolerowac alkoholizmu u kogokolwiek. Ergo - nie
      masz obowiazku zapraszac matki chlopaka gdziekolwiek, utzrymywac kontaktow,
      null. O przyczynach braku akceptacji mozesz spokojnie poinformowac, a co ona z
      tym zrobi, to juz jej sprawa.
      Ani Ty, ani Twoj chlopak, nie jestescie odpowiedzialni za jej zachowanie.
      Wazne. Szczegolnie dla Twojego chlopaka.
      A na koniec, odnosnie "co moja rodzina pomysli o tesciowej-alkoholiczce" etc -
      niech kazdy sie wstydzi za siebie.
      • ruda_168 Re: KOLEJNY PROBLEM Z TEŚCIOWĄ- błagam pomocy!!! 25.05.07, 16:16
        Niestety nie Mój chłopak nie chodzi na żadną terapię... A ja ie wiem jak mu
        pomóc! Z jednej strony bardzo sie a nią denerwuje ale kiedy sie uspokaja to
        zawsze mówi "To przecież moja matka"... Staram sie go zrozumieć, proponowałam by
        zamontował sobie zamek w drzwiach do swojego pokoju, by nie dawał jej pieniędzy
        itd. On zawsze mi przytakuje ale jak przychodzi co do czego to dalej jest tak
        jak jest... I sie lituje nad nią pomagając a w zamian co ma? To samo od nowa...
        • annb Re: KOLEJNY PROBLEM Z TEŚCIOWĄ- błagam pomocy!!! 25.05.07, 17:39
          no to niestety ale terapia by mu sie bardzo przydala
          bardzo bardzo bardzo
          moze na terapii zrozumialby ze
          tak
          to prawda
          to jego matka
          ale tez jego prawo do jego własnych pieniedzy
          i wpierac nalogu nie musi
          i moze, pryz odrobinie dobrej woli
          zrozumialby ze w tym przypadku litosc to zbrodnia
    • kocurki_dwa nie wiesz co zrobić?? 25.05.07, 16:51
      oddaj ją razem z narzeczonym na leczenie tak nie moze być
      dla jej dobra uwierz mi wiem co mowie
      • ruda_168 Re: nie wiesz co zrobić?? 25.05.07, 18:54
        "Oddaj ją na leczenie"...- łatwo ci mówić. Jej dzieci ją namawiały, jej matka,
        wnuki... Nic nie pomaga, ona uważa że jest zdrowa a my sobie wszystko
        wyolbrzymiamy i chcemy z niej zrobić wariatkę... Na siłę przecież jej nie
        wywiozę... To musi być decyzja całej jej rodziny a nie moja, ja starałam sie
        poruszyć ten temat już jakiś rok temu ale skończyło sie tak jak zawsze-
        przemilczeniem sprawy...
        • kajusieczka Re: nie wiesz co zrobić?? 26.05.07, 12:08
          Przeczytaj kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4141835.html

          "Ostatnio pracowałam z 11 osobami przy jednej pani stomatolog. (...) Zadziałała
          tzw. interwencja rodzinna. Cała rodzina przyszła do mnie i powiedziała, że
          cierpi z powodu jej picia. Z każdym z nich pracowałam osobno. Potem umówiliśmy
          się wszyscy na rozmowę, na którą zaprosiliśmy też pijącą. Każdy z członków
          rodziny powiedział jej, jak im na niej zależy i jak cierpi z powodu jej picia.

          Jak na to zareagowała?

          Na początku nie mówiła nic. Każdy po kolei mówił jej, co czuje. W międzyczasie
          przychodzili i ją przytulali. Pod koniec miała już głowę między kolanami i tylko
          szlochała. Nie zdawała sobie sprawy, jak jest dla wszystkich ważna. Chciała
          przepraszać, a jej ojciec podszedł i powiedział, że ją kocha i żeby nie
          przepraszała, bo on się nie czuje obrażony. Za każdym razem, kiedy widzę coś
          takiego, myślę sobie, że to cud. Najczęściej taka kobieta decyduje się na
          podjęcie terapii od razu."

          i dalej:
          "Pamiętam panią docent w warszawskiej klinice 20 lat temu, która zapiła się na
          śmierć, bo zawsze znalazł się ktoś, kto wziął za nią dyżur, kiedy była pijana,
          zawsze ktoś ją zastąpił na wykładach ze studentami. Ilekroć jest taka sytuacja,
          ja nie jadę do pijącej, tylko do jej środowiska. Porozmawiać z nimi, zapytać,
          dlaczego jej tak nienawidzą.

          Nienawidzą? Pewnie myślą, że robią to dla jej dobra.

          To jest taka chora gra. Oni się najpierw na nią obrażają, uważają, że jest zła,
          że 'psoci', a zaraz potem jej przebaczają i sprzatają skutki picia. I tak w
          kółko. Dopóki ona nie poniesie konsekwencji, będzie piła dalej. I będzie żyła w
          przekonaniu, że wszystko jest w porządku.

          Jak mogą pomóc jej współpracownicy?

          Rozmawiając z nią, nie usługując jej, nie udając, że nie wiedzą o jej problemie.
          Jak przychodzi pijana do pracy, nie kryć jej, nie wyręczać. Niech ona wreszcie
          weźmie odpowiedzialność za swoje picie. Jak się skompromituje w oczach
          studentów, będzie miała stłuczkę, nie przyjdzie do pracy - wcześniej trafi na
          leczenie."

          Pewnie robicie jak w drugim opisanym przypadku. Jak pije to sprzątacie po niej,
          gotujecie jej, kryjecie ja, podbiera pieniądze czyli ma za co pić.
          Powiem ci co macie zrobić. Natychmiast się wyprowadzić od niej. Zostawić ją samą
          sobie, bez pomocy, bez pożyczania pieniędzy (oczywiście monitorować sytuację
          dyskretnie). Jak jest pijana mówić jej wprost. Kupić alkomat jeśli zarzeka się,
          że nie jest. Jak sięgnie dna - zrozumie. TO po pierwsze.
          Po drugie całą rodziną zgłosić się na terpię. Przy współpracy wszystkich być
          może uda się ją wciągnać.
    • g0sik Re: KOLEJNY PROBLEM Z TEŚCIOWĄ- błagam pomocy!!! 25.05.07, 21:10
      Postaw sprawę jasno: dopóki chla zero kontaktów. Nie ma się co litować, bo
      inaczej teściowa nie będzie miała motywacji do leczenia. Za jakiś czas będziesz
      pisała posty o babci alkoholiczce…..
    • sonia.t1 Re: KOLEJNY PROBLEM Z TEŚCIOWĄ- błagam pomocy!!! 26.05.07, 18:40
      Mysle ze powinniscie pomoc tej kobiecie, to nie tylko mama Twojego chlopaka(
      przyszlego meza) ale tez czlowiek. J nie mialabym serca zostawic chorego
      czlowieka...Wez pod uwage dobre rady -kajusiecza-. Bedzie ciezko, ale warto
      podjac ten trud! Pozdrawiam
      • ruda_168 Re: KOLEJNY PROBLEM Z TEŚCIOWĄ- błagam pomocy!!! 01.08.07, 17:58
        Nie mam już sił... cały czas myślę o niej, boje sie jej! Boje sie spać u swojego
        narzeczonego! Nie chce jej widzieć, słyszeć, nie chce żeby n mnie patrzyła....
        Nienawidzę jej wzroku... nienawidzę jej słów... nienawidzę jej! Jak mam z tym
        żyć, męczę sie, nie chce już nawet jeździć do Niego, żeby nie musieć oglądać
        jej... Kiedy przyjeżdżam do niego czekam w aucie, nie wchodzę, na samą myśl
        paraliżuje mnie strach! Boję sie że znów mnie wyzwie od najgorszych, a ja nie
        potrafię jej powiedzieć co o niej myślę bo mimo wszystko mam do niej resztki
        szacunku- jeżeli mogę to tak nazwać.. Ci którzy ją znają mówią by sie nie
        przejmować, ale ja nie umiem sie nie przejmować...?
    • arwen8 Re: KOLEJNY PROBLEM Z TEŚCIOWĄ- błagam pomocy!!! 02.08.07, 17:15
      Ruda, sprawdź pocztę!
Pełna wersja