Zarabiac czy oszczedzac?

27.05.07, 17:33
W obecnej chcwili wpadlismy z mezam w przejsciowe klopoty finansowe i w ciagu
kilku najblizszych tygodni musimy troche nadgonic z kasa. I tu sie robi maly
konflikt malzenski,bo ja uwazam,ze powinnismy sie wziac do roboty i podlapac
nieco nadgodzin (zeby wyjsc z dolka), podczas gdy moj maz woli oszczedzac na
wydatkach. W efekcie ja bede w sobote w pracy,a moj slubny nie, podczas gdy
ja na kanapkach bede miec wedlinke lub serek,a moj slubny zajada z magaryna.
Dodam,ze klopoty finansowe sa niewielkie i sytuacja jest raczej komiczna niz
dramatyczna, niemniej zastanawia mnie sama roznica w podejsciu do problemu.
A jak to jest u Was?
    • anula36 Re: Zarabiac czy oszczedzac? 27.05.07, 18:03
      margaryna jest szkodliwa i zawiera nikiel, juz lepiej zeby sam chleb zajadal len smierdzacy.
      • dr_kaczusia Re: Zarabiac czy oszczedzac? 27.05.07, 19:15
        haha :))))))

        nie wiem, zalezy od sytuacji, obecnie jestem na utrzymaniu meza z marnymi
        szansami na prace wiec w gre wchodziloby raczej zaciskanie pasa. W normalnych
        warunkach wzielabym pewnie dodatkowe dyzury i po sprawie.

        U Was pozostaje jednak pytanie: czy kiedy Ty bedziesz w pracy zauwac w sobote
        maz nie bedzie podjadal Ci tej szynki ;)
    • caysee Re: Zarabiac czy oszczedzac? 27.05.07, 21:20
      My na szczescie nie mamy takich problemow, ale mysle ze nasze podejscie do
      sprawy byloby takie same i zalezaloby od sytuacji czyli od potrzebnej sumy, od
      czasu, od ewentualnego nakladu pracy. Jesli mialabym do wyboru dluugie
      zaciskanie pasa, to wolalabym zainwestowac w szukanie nowej lepiej platnej
      pracy. Jesli wiedzialabym ze powiedzmy w danym miesiacu musi mi zostac w
      kieszeni troche wiecej niz normalnie, to wolalabym je zaoszczedzic, niz szukac
      jakichs dorywczych robot w soboty czy po nocach (u mnie i u meza w pracy
      nadgodziny wymienia sie na dni wolne a nie na pieniadze). Bez jazdy konnej,
      kina, czy jedzenia poza domem da sie jakis czas przezyc i jak juz to wolalabym
      zrezygnowac z takich przyjemnosci niz sie zarzynac pracowaniem grubo ponad norme.

      A tak w ogole to najlepiej jest miec oszczednosci, zeby nie miec takich dylematow ;)
    • twojahanus Re: Zarabiac czy oszczedzac? 27.05.07, 22:05
      U nas się raczej oszczędza jak potzreba, ale wspólnie jakoś- rezygnujemy z
      wyjścia do knajp, kina, piwka, kilku przyjemności które mogą poczekać i
      takichże wydatków, które też mogą poczekać. Poza tym mnie zawsze ratuje Allegro-
      jak jestem kompletnie przyciśnięta problemami finansowymi, to robię remament w
      szafie, w czym nie chodze a jest ładne i dobrej jakości sprzedaję na aukcji, to
      samo robię z książkami- choć z nimi cięzej się rozstać.
    • kiki-riki22 Re: Zarabiac czy oszczedzac? 28.05.07, 12:30
      my obydwoje mamy podobne podejscie do braku kasy
      jesli jest to jakas za duza jednorazowa suma to splacamy ja kilka razy bez
      specjalnego zaciskania pasa. nadgodziny robimy ale tez w umiarze.
      szynke jemy ale potrafimy zyc bez codziennej porcji lososia, innych rarytasow i
      nadzwyczajnych drogich wyjsc.
      w sumie to jest cool, mimo problemow z kasa.
    • librea Re: Zarabiac czy oszczedzac? 28.05.07, 12:49
      odpowiedź jest prosta: zarabiaci oszczędzać, ale razem, a nie jedno do pracy,
      drugie do kanapki z margaryną. musicie obrać wspólną opcję, bo inaczej to lada
      chwila zaczniecie się kłocić o sprawy finansowe, a to jest okropne w
      małżeństwie. u mnie na szczęscie nie ma kłótni o kasę. był cza, gdy ja
      zarabiałam bardzo mało, albo wcale i szukałam pracy, a mój mąż nigdy mi nie
      powiedział: nie kupuj tego czy tamtego, zaciskaj pasa, bo nie pracujesz.zawsze
      powtarzamy sobie, że nie wiadomo, które z nas (nie daj Boże) straci pracę i
      będzie na utrzymaniu drugiego. staramy się oszczędzać, ale przecież też od czau
      do czasu musimy gdzieś wyskoczyć czy kupić jakiegoś ciuszka, bo możnaby było
      oszaleć.
    • aserath Re: Zarabiac czy oszczedzac? 28.05.07, 14:47
      :) trudno sie nie uśmiechnąć czytając twój post :)

      Ja prawdopodobnie zakasałabym rękawy i też robiła. Tylko ze ja nie mam płatnych
      nadgodzin, więc mogę sobie w pracy siedzieć do usr.....ej śmierci, a i tak
      więcej niż mam nie dostanę :( Więc nie siedzę po godzinach.
      Mąż też woli więcej popracować, niż jeść chleb z margaryną ;)
      • yadrall Re: Zarabiac czy oszczedzac? 28.05.07, 18:17
        Dzieki za wszelkie wypowiedzi. My raczej jestesmy zgodnym malzenstwiem,ale
        niestety kasa czasem nas rozni...
        Ja jestem z tych zapobiegliwych i oszczednych, co to lubia miec troche grosza
        na czarna godzine, niz dlugi. Z koleji maz zyje chwila-dzis zarobie-dzis
        wydam,a jak nie zarobie to tez ok. Na pytanie co robic gdy nie bedzie kasy
        zawsze slysze,ze przeciez mamy tyle,a tyle debetu,wiec po co sie martwic? TO
        nas najbardziej rozni od samego poczatku. Przed slubem pracowalismy rownie
        dlugo, mielismy podobne zarobki i wydatki na zycie,a ja mialam ok.10 000zl
        oszczednosci,a moj maz 1000zl debetu (tylko tyle mial na karcie). Tylko,ze
        teraz jestesmy malzenstwem i mamy wspolna kase. A problem zostal...

        Ps. moj maz nadal wytrwale wcina chleb z margaryna,ale dzis zostal w pracy po
        godzinach.
        PS. a leniem smierdzacym to on jest i nijak nie jestem w stanie z tym walczyc
        (co ciekawe jezeli chodzi o pomoc w domu to nie mam klopotu,by go zagonic-sam
        sie bierze i nawet umie zobaczyc co trzeba zrobic,ale do zarabiania kasy to
        jest tragedia)
        • anula36 Re: Zarabiac czy oszczedzac? 28.05.07, 23:09
          na to jest tylko tylko jedno rozwiazanie- przejac domowa kase jako ta lepiej zarzadzajca finansami.
          • anula36 Re: Zarabiac czy oszczedzac? 28.05.07, 23:11
            swoja droga podbudowalas mnie - zawsze uwazalam sie za skrajna egoistke i indywidualistke ale mimo wszystko nie wyobrazam sobie jesc lepiej niz moj partner, tylko dlatego ze lepiej zarabiam.
          • mike2005 Re: Zarabiac czy oszczedzac? 28.05.07, 23:15
            anula36 napisała:

            > na to jest tylko tylko jedno rozwiazanie- przejac domowa kase jako ta lepiej za
            > rzadzajca finansami.

            Albo znaleźć bardziej obrotnego faceta.
    • mikams75 Re: Zarabiac czy oszczedzac? 29.05.07, 18:06
      obawiam sie, ze nadgodzinami mozna wiecej zyskac niz oszczedzajac na jedzeniu,
      poza tym skrajne oszczedzanie na jedzeniu moze byc przyczyna rpznych chorob,
      oslabienia systemu odpornosciowego. Dobrze, ze mozesz nadrobic nadgodzinami, bo
      u nas nadgodziny sa jak jest nawal pracy a nie jak pracownicy maja dlugi.
      Ja bym dorabiala (jednak bez wiekszych szalenstw) i oszczedzala ale jednak nie
      na jedzeniu tylko na przyjemnosciach i rzeczach, ktorych kupno jest zbedne w tym
      momencie. Natomiast moj maz moglby sie w takiej sytuacji zaharowac, bo z
      przyjemnosci nie potrafi zrezygnowac, jak rowniez nie potrafi zacisnac pasa.


      • yadrall Re: Zarabiac czy oszczedzac? 29.05.07, 19:36
        Fajne odpowiedzi! Dzieki serdeczne!
        Po pierwsze to ja nie jestem jakas egoistka czy inna wredna baba co to mezowi
        nie daje jesc. Jezeli dorosly facet mowi,ze woli oszczedzac niz chodzic
        dodatkowo do pracy to co mam zrobic? Zaciagnac go sila do roboty? Czy moze ja
        powinnam popracowac w sobote,a potem jeszcze pojsc na zakupy i dogodzic
        mezusiowi? Chyba lekka przesada! To jest zdrowy, sprawny,ale leniwy facet. Nie
        chce niech nie pracuje,ale kasa z nieba nie spadnie.
        Po drugie to ten chleb z margaryna to byla raczej przenosnia i skrot myslowy.
        Ogolnie mialam na mysli oszczedzanie na przyjemnosciach.
        Po trzecie sytuacja jest naprwade przejsciowa i w ciagu miesiaca ponownie
        staniemy na prostej,wiec ta margaryna napewno mu nie zaszkodzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja