ina456
11.06.07, 12:45
Dostaję furii przez mojego męża. Łatwego charakteru to on nie ma, ale to co
wymyślił ostatnio, to już przegięcie pały. Nie da sie tego inaczej opisać.
Posłuchajcie.... Zostałam wychowana w domu, w którym rodzina jest
najważniejsza, czyli rodzice i rodzeństwo, a reszta to reszta. Dlatego nie
mogę zrozumieć dlaczego mój mąz uważa, że moja rodzona siostra to osoba obca
dla niego. Z kolei jego rodzona siostra, to juz rodzina! Dla mnie małżeństwo
mialo być jednością, nie ma moja czy twoja, jest po prostu nasza rodzina. Ja
mogę z urzędu mamo i tato do teściów, on nie może, ja mogę jego siostrę jak
siostrę traktowac, dla niego to "tępi debile", "wieśniacy", "rolnicy", w
zależnosci od sytuacji. Dlaczego nie potrafi tak jak ja, czyli normalnie, bez
jakiegos lubie czy nie lubie, podoba mi sie czy nie podoba, akceptuję jego
rodzinę taka jaka jest. Dlaczego on dzieli nasze rodziny? Dodam, ze jestesmy
prawie 2 lata po slubie i mi to wszystko ciąży, bo mój slubny nie szanuje
mojej rodziny, mówie o takim podstawowym szacunku, takim normalnym ludzkim
traktowaniu, a nie uznanawaniu, nadskakiwaniu itp... Co mam dalej z tym
zrobic? Dlaczego moja rodzina jest "be", a jego najmądrzejsza i
najwspanialsza? Przecież moi rodzice to normalni ludzie, bardzo pracowici,
nie pijący, nie palacy, szanujący się 50 latkowie, a siostra z mężem - tacy
zwykli Polacy, ani super inteligentni ani super tępi, zwykli przeciętni
Polacy, którzy nikomu krzywdy nie robią, żyją z dala naszego domu, rzadko
albo prawie wcale nie są naszymi gośćmi, z wiadomych powodów...Czują
antypatie mojego męża. Z kolei ja mam bardzo dobry kontakt z nimi i
chciałabym aby tak pozostało. A mój maz organizujac swojej imieniny ich nie
chce na obiedzie rodzinnym, zresztą na każdym rodzinnym spotkaniu, są mu
zbędni i obcy. Ale przeciez to moja siostra.... którą kocham i z którą jestem
bardzo blisko emocjonalnie! co począć! Mam ochotę to wszystko zakończyć!
coraz mniej to wszystko znoszę! Poradźcie coś!!!