mika.500
28.06.07, 15:55
Od dłuzszego czasu w moim małzeństwie jest nie tak.Z perspektywy czasu widzę
ze duze znaczenie ma tutaj brak rozmów ,takich szczerych z moim mężem. Dzieje
się tak że on ucieka kiedy tylko chcę cos wyjasnic,powiedzieć co mnie boli
czego oczekuje oraz dowiedziec sie jak on to postrzega.Kiedy zaczynam mówic o
moich uczuciach.Zaraz albo musi do toalety albo zapalic itp.Kiedy płaczę to
zazwyczaj się irytuje i mówi nie płcz bo nie masz powodu.Najgorsze jest to iż
on twierdzi że mnie kocha ale ja tego nie czuję.Jest tylko miły jak ma
ochotę na seks a tak to bym mogła chyba nie istnieć. Mam wrażenie ze jak są
ciche dni to tylko mi czegos brakuje (jemu tylko seksu)i widzi ze cos jest
nie tak coraz częsciej a wcale nie zapyta co z nami czemu jestem jaka
jestem.Tylko mi zalezy na rozmowie ,ulepszeniu naszego związku i pielęgnacji
uczuć.Czy wszyscy faceci mają gdzies uczucia?! czy dla wszystkich liczy sie
tylko seks i ciepły obiad w małzeństwie? Czy u was to wy jako kobiety
zabiegacie o miłą atmosferę bo on tak chyba uważa.Tyle ze ja mam coraz mniej
siły bo do tanga trzeba dwojga.Jacy są wasi męzowie? Tez wiecznie duchem
nieobecni w kapciach przed tv?Gdzie podział sie człwiek za którego wyszłam...?