Oswiadczam sie i mam problem...

08.07.07, 08:28
Witam. Mysle w przeciagu najblizszego miesiaca oswiadczyc sie mojej
dziewczynie, z ktora jestem od 3 lat, lec zmam w zwiazku z tym problem...Moze
sie wydawac dosc smieszny, ale jednak, moze zaczne od poczatku.

Swoja obecna dziewczyne poznalem na studiach, dokladnie na pierwszym roku,
mialem wowczas jakies 2 000 na koncie:) Wiedziala, ze zalozylem konto
maklerskie ale w sumie tylko tyle, nie informowalem jej o zadnych
transakcjach, sukcesach czy porazkach.

Kupilem juz pierscionek zareczynowy(pomagala mi jej siostra - wtajemniczona w
moj misterny plan:) ) I tu schody ... pracowalem(studiowalem zaocznie) i
regularnie gralem na gieldzie z sukcesami, przeczytalem bardzo duzo ksiazek i
odkrylem, ze gielda to cos, w czym chce sie realizowac.

Obecnie(po 3 latach, wciaz studiuje, moja dziewcyzna rowniez) mam n koncie
okolo 150 000(trafilem duzo na debiutach i kontraktach gdzie mnoznik jest
x10), ale moja dziewczyna mysli...wlasciwie jest pewna ze mam okolo 10 000.
Kompletnie nikt z mojej rodziny nie wie o moich funduszach, kasa ogolnie nie
szastam, lecz ciagle inwestuje(maksymalnie 50% kapitalu), i mam problem.

O moich zyskach powiedziec dziewczynie przed czy po zareczynach? Wiem, ze
kocha mnie niezaleznie od pieniedzy, ale jednak mam problem.

Myslalem o tym, aby powiedziec jej to w noc pozareczynowa, ale boje sie, ze
pod wplywem zaskoczenia i faktu, ze przed nia to ukrywalem moze zerwac
zareczyny. W ogole boje sie, ze moze mnie znienawidzic za to, ze nic jej nie
mowilem... teraz zaluje.

P.S mysle sie oswiadczyc we Francji, pod wieza Eiffla, zwlaszcza, ze na
studiach uczy sie jezyka Francuskiego
    • aska90 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 08:39
      ale boje sie, ze
      > pod wplywem zaskoczenia i faktu, ze przed nia to ukrywalem moze zerwac
      > zareczyny.
      Jeśli zerwie pod wpływem zaskoczenia, kiedy ochłonie, powinna sama się
      oswiadczyć:)).
      Jeśli z powodu faktu, ze przed nią ukrywałeś stan konta - nie ma obowiązku
      ogłaszać nawet najbliższym, ile się ma pieniędzy. Nie ma obowiązku również tego
      nie ogłaszać, decyzja należy do właściciela konta.
      Z własnego podwórka, jestem z moim mężem 13 lat, od niecałego roku po ślubie.
      Nie wnikam w stan jego finansów, ani on nie zagląda do mojego konta, choć
      obydwoje mamy upoważnienia do swoich kont, znamy hasła, mamy karty itd. To nasza
      prywatna sprawa - tak się umówiliśmy x lat temu i tak do tego podchodzimy.
      • student8551 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 08:42
        Aska mam pytanie.

        Jakbys zareagowala, gdybys sie dowiedziala ze facet, z ktorym planujesz cale
        zycie , zwykly przecietny ledwo laczacy koniec z koncem oswiadcza ci sie, a
        godzine pozniej dowiadujesz sie, ze na koncie ma spora ilosc pieniedzy? Mozesz
        powiedziec przykladowa swoja reakcje? Ja sie wlasnie tego boje, ze poczuje sie
        oszukiwana...
        • aska90 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 09:00
          Nie mam pojęcia, nigdy nie byłam w takiej sytuacji, więc trudno mi gdybać.
          Gdyby jednak okazało się, że mój mąż ma bardzo duży kapitał, o którym nie
          wiedziałam (patrz wyżej dlaczego), to przede wszystkim zainteresowałabym i to
          dziko, dlaczego chce mi o tym powiedzieć:))). Potem zapytałabym, czy pieniądze
          pochodzą z legalnego źródła (nielegalne w moim kodeksie nie wchodzi w grę). A
          potem, cholera wie, raczej ucieszyłabym się z jego sukcesu, niż poczuła
          oszukana, w końcu umowę mamy jasną:)).

          Studencie, nikt nie przewidzi reakcji Twojej przyszłej narzeczonej. Sami musicie
          się z tym uporać. Życzę szczęścia i mam nadzieję, że pieniądze Was nie podzielą.
          Zbyt głupi powód, ale jednocześnie sprawdzian dla związku; tyle że przeważnie
          sprawdzianem jest brak niż nadmiar.
          • yadrall Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 10:52
            Hm...
            Zawsze myslalam,ze brak pieniedzy oznacza klopoty,ale w Twojej sytuacji
            mysle,ze Twoje obawy moga byc choc czesciowo uzasadnione.

            Jednak duzo zalzy od tego jakie sa wasze relacje w zwiazku i od tego jak Twoja
            dziewczyna podchodzi do kwestji pieniedzy. Przedw wszystkim czy brak znajomosci
            Twojego konta wynika z niedogrania (tzn. nie wyprowadzales jej z bledu) czy tez
            z Twoich zapewnien,ze masz tyle a tyle kasy. Bo jezeli z tego pierwszego to
            wydaje mi sie,ze nie powinno byc klopotu,ale jezeli przez ostatnie lata co
            chwile slyszala: przepraszam, kochanie,ale nie mam pieniedzy,wiec nici ze
            wspolnych wakacji/wyjscia do kina/wycieczki nad morze (nawet nie zakladam,ze Ty
            miales finansowac jej te atrakcje,ale,ze w taki sposob unikales swojego wkladu)
            itp. to moze ja faktycznie trafic szlak i nie dosc,ze wyjdzie,ze ja oklamywales
            to jeszcze stwierdzi,ze ze sknera nie bedzie.

            I jeszcze jedno: zanim jej powiesz o tych pieniadzach wez pod uwage,ze Twoja
            narzeczona bedzie chciala wiedziec czy w zwiazku z ta kasa chcesz zfinansowac
            np. wesele lub wspolny dom,wiec przemysl jak to widzisz,zebys nie byl
            zaskoczony.

            Niemniej proponuje powiedziec szczerze,ale chyba raczej po zareczynach (wyjdzie
            lepiej,bo ona nie bedzie miala wrazenia,ze zgadza sie dla pieniedzy,a Ty nie
            bedziesz do konca zycia zastanawial sie: kochala mnie czy moja kase)-wiem,ze to
            tylko czysto teorteyczne rozwazania,ale mysle,ze lepiej powiedziec po.

            Powodzenia!

            Ps. zazdroszcze zaradnosci!

            • student8551 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 11:01
              Dziekuje bardzo za rade, juz tlumacze jak to bylo.

              NIGDY, przenigdy nie zalowalem pieniedzy, zawsze je mialem, ale tlumaczylem to
              tym, ze przeciesz pracuje(pracuje nadal, chociasz od kad mam sukcesy z gry na
              GPW bardziej dla wlasnej samorealizacji niz dla uzyskanego przychodu), zarabiam
              w pracy cale 1200 na reke, co rocznie daje ponad 13000(swoja droga, niekiedy sam
              Urzad Skarbowy mi tyle zabiera...wiec mozna powiedziec ze pracuje na Panstwo).

              Po prostu, gdy zaczalem miec duze zyski, balem sie, ze jesli powiem o tym mojej
              dziewcyznie, to milosc jakim mnie darzyla przerodzi sie w milosc do pieniedzy,
              dlatego unikalem tego tematu. Teraz wiem, ze niezaleznie co by sie stalo i tak
              kocha mnie, a nie moj rachunek.

              I chyba jednak powiem jej to lagodnie po oswiadczynach, mam nadzieje ze sie
              zgodzi...
              • student8551 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 11:06
                Przeciez mialo byc:) Z rozpedu zle napisalem

                P.S

                Napisalas ze zazdroscisz zaradnosci, na samym poczatku, gdy jeszcze bylem
                zielony i zaczalem grac, skrocilem swoj zywot o jakies 3-4 lata:) Albo z tych
                nerwow przyblizylem sie do zawalu:)
        • annubis74 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 09.07.07, 10:49
          Myślę, że gdybym dowiedziała sie że mój facet ma na koncie wiecej niż myślałam
          to bym sie tylko ucieszyła (pod warunkiem, ze są to pieniadze zdobyte w sposób
          uczciwy - bo co innego gdyby ukrywał przede mna jakieś lewe interesy)
          znając męską psychikę jeśli jej powiesz przed zaręczynami to później będziesz
          myśłał, że jednym z powodów jej decyzji była kasa
          nie rozumiem dlaczego sądzisz że mogłaby Cię rzucić
          ja przed ślubem nie prowadziłam szczegółowego wywiadu na temat stanu konta
          mojego męża.
    • audey Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 17:10
      A ja bym nie chciała wiedzieć ile masz na koncie, te oświadczyny pod wieżą
      Eiffle'a są w deche (tylko nie wiem czy planujesz w jakiejść miłej knajpce z
      widokiem na wieżę), bo pod samą wieżą jest kłębiący się tłum turystów i ulica,
      nie ma tam spokoju.
      Nie wiem jaki charakter ma twoja wybranka, bo są ludzie, którzy zupełnie nie
      dojrzeli do większych kwot i wtedy by wydali wszystko w przeciągu pół roku.

      Może dlatego, ze mój mąż żyje sobie raczej z dnia na dzień, to chciałabym w tej
      sytuacji usłyszeć, że masz trochę odłożonego grosza, trochę więcej niż ona
      mysli, i spokojnie nie musi się martwić kwestią mieszkania czy domu.

      • student8551 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 19:02
        Na szcescie nie jest kobieta rozrzutna, rowniez pracuje, i wszystko odklada
        tlumaczac, ze zbiera na "lepszy start w zyciu po skonczeniu studiow".

        Co do wydawania pieniedzy, zawsze jak zapraszalem ja do kina czy restauracji nie
        chciala isc, poniewaz twierdzila ze, takie wyjscia duzo kosztuja a ja malo
        zarabiam...

        WIec o jej rozrzutnosc na szczescie sie nie boje...

        CO do tej wiezy Eiffla, mysle aby wynajac na 1-2 noce apartament z balkonem na
        wieze Eiffla, pewnie bedzie cholernie drogi, ale ten jeden raz w zyciu moge
        sobie pozwolic, i wieczorem na balkonie z widokiem na wieze Eiffla sie
        oswiadczyc...tylko wciaz nie wiem, czy o moim kapitale powiedziec jej przed czy
        po zareczynach;/ Nie chcialbym, aby byl to powod naszych kłótni w tamten dzien -
        a tak niestety moze sie zdazyc
        • dr_kaczusia Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 19:27
          Skoro do tej pory jej nie powiedziales to chyba lepiej by bylo zostawic to na PO
          zareczynach. A wg mnie powiedziec musisz o tyle, ze byc moze w tej sytuacji
          powinniscie spisac intercyze w razie gdyby dobra passa sie skonczyla, zeby
          rodzina nie zostala z niczym. Chociaz na graniu sie nie znam i nie wiem jak to
          dokladnie wyglada. Nie jestem jednak przekonana czy musisz to robic juz w noc po
          zareczynach, przeciez do slubu to bedziecie mieli pewnie jeszcze troche czasu.
          Moze przy okazji planowania slubu/wesela? Kwesti finansowania i tego co byscie
          chcieli, a na co Was stac, rozmow typu wesele czy mieszkanie/dom itd.? Tylko sam
          najpierw przemysl te kwestie i swoje stanowisko na co ew chcesz wydac pieniadze
          i ile, a ile chcesz zostawic na dalsze inwestowanie i granie. Mysle, ze jesli
          pieniadze wygrales to ew watpliwosci co do ich pochodzenia tez uda Ci sie
          rozwiac. Chyba nie powinno byc problemem, ze: pracujesz, poza tym grasz i
          inwestujesz, a przy tym nie jestes rozrzutny. Pozdrawiam!
          • aska90 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 20:10
            Żeby nie było, nie uważam pieniędzy wygranych na giełdzie za nielegalne
            źródło:))). Aczkolwiek Kaczusi nie posądzam, że mnie o to posądza.
            • aska90 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 20:10
              Zreszta pod całym Jej postem mogę się tylko podpisac.
              • dr_kaczusia Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 20:25
                no nie, ja przeciez nie o Tobie :) sama tez nie uwazam, zeby gielda byla
                nielegalna... zreszta... ruletka tez nie ;) tylko, ze tam jest mniej
                przewidywalnie niz na gieldzie i pewnie wtedy mozna sie bardziej czepiac ;)
        • annubis74 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 09.07.07, 10:55
          > CO do tej wiezy Eiffla, mysle aby wynajac na 1-2 noce apartament z balkonem na
          > wieze Eiffla, pewnie bedzie cholernie drogi, ale ten jeden raz w zyciu moge
          > sobie pozwolic, i wieczorem na balkonie z widokiem na wieze Eiffla sie
          > oswiadczyc...tylko wciaz nie wiem, czy o moim kapitale powiedziec jej przed
          czy
          > po zareczynach;/ Nie chcialbym, aby byl to powod naszych kłótni w tamten
          dzien
          > -
          > a tak niestety moze sie zdazyc


          MYslę, że skoro planujesz zareczyny z takim rozmachem, to jednak nie unikniesz
          pytan o kase - kobieta nie uwierzy ze ciułając z zarobków 1200 miesiecznie stać
          Cie na to. W tej sytuacji to chyba lepiej byłoby zrobić przed wyjazdem do
          Paryża, właśnie po to, aby nie zniszczyc pieknych chwil z tym zwiazanych
    • kamelia04.08.2007 albo sie oświadczasz bo kochasz dziewczynę, 08.07.07, 19:10
      albo kupujesz sobie ciało do łóżka i nazywasz to małżeństwem.
      Mówienie dziewczynie: wyjdź za mnie bo mam kupe kasy na koncie, jest :
      1. kręceniem sobie bada na dupe, bo jak ci sie noga powinie to cie powinna
      rzucic,
      2. brakiem szacunku do dziewczyny oraz postawa wyjdź za mnie bo mam kasę.

      Może zamiast paryża na miejsce oswiadczyn, wybierz gmach giełdy papierów
      wartosciowych, zareczyny w Paryzu kochających sie ludzi wyglądają tak:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=62436424&a=62436424
      • student8551 Re: albo sie oświadczasz bo kochasz dziewczynę, 08.07.07, 19:17
        Czy ty czytalas to, co napisalem? Nie wydaje mi sie

        Wyraznie zwrocilem uwage, ze na GPW zarobilem sporo kasy, ale nikt, w tym moja
        dziewcyzna o tym nie wie. Kocham ja ponad wszystko. Moim problemem jest to, czy
        o moich fundusach powiedziec jej przed czy po zareczynach.

        powtorze raz jeszcze: ONA NIE WIE O PIENIADZACH! Wiec jakim cudem mialbym
        powiedziec: wyjdz za mnie bo mam kupe kasy?
        • malinowy000 Re: albo sie oświadczasz bo kochasz dziewczynę, 08.07.07, 19:29
          chłopie dobrze robisz, miej na różne niespodziewane wydatki, po co ma ją głowa
          boleć, a i pamiętaj hossa już się kończy;), sam troszkę pogrywam
          • student8551 Re: albo sie oświadczasz bo kochasz dziewczynę, 08.07.07, 19:42
            Wiem ze hossa sie konczy, obecnie wszystko sprzedalem, trzymam tylko LC Corp -
            ale dlatego, ze narazie nie wygenerowal zysku na jaki liczylem, wiec jeszcze
            potrzymam. Teraz tylko czekam na korekte, a ile bede czekal, tydzien czy miesiac
            to nie istotne, predzej czy pozniej przyjsc musi a nie chce ryzykowac utraty 50%
            mojego kapitalu...
        • kiecha3 Re: albo sie oświadczasz bo kochasz dziewczynę, 08.07.07, 19:45
          no jeżeli jej najpierw powiesz o stanie swojego konta... a w kilka godzin/dni
          później poprosisz o rękę.. to raczej będzie wyglądało na "wyjdź za moje
          pieniądze" niż "wyjdź za mnie" ....

          osobiście uważam ze nie musisz jej w ogóle mówić o stanie posiadania.. poprosić
          o rękę.. pobyć narzeczeństwem.. a jak zaczniecie planować małżeństwo, czy
          mieszkanie razem powiedzieć...
          mam wrażenie ze robisz z tego większe halo niż trzeba.. masz kasę, ok.. masz
          kobietę która cię kocha, ok.. czemu szukasz dziury w całym...

          P.S. a jaki ty masz pomysł na ten "problem"
        • kamelia04.08.2007 Re: albo sie oświadczasz bo kochasz dziewczynę, 08.07.07, 20:12
          a jak ty to sobie wyobrażasz?
          moja kochana X, wyjdź za mnie. Chciałbym ci tez powiedziac, że dzieki ostatnim
          trankakcjom udało mi sie stan konta powiekszyc do sumy xxxxxxxxx.

          fajnie co? Co byś poczuł gdybys był na jej miejscu? Miłość czy co innego?

          Troche za bardzo ci te pieniadze przesłoniły zycie uczuciowe.
      • kasiulkkaa Re: albo sie oświadczasz bo kochasz dziewczynę, 08.07.07, 19:46
        Taak, nie ma to jak czytac i w ząb nie rozumiec. Długo musiałas się tego uczyć?

        > Może zamiast paryża na miejsce oswiadczyn, wybierz gmach giełdy papierów
        > wartosciowych, zareczyny w Paryzu kochających sie ludzi wyglądają tak:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=62436424&a=62436424
        Organizuja szopkę z fotografem. Bardzo spontaniczna... szopka.
        • kamelia04.08.2007 Re: albo sie oświadczasz bo kochasz dziewczynę, 08.07.07, 21:01
          czytać z pewnościa nie umiem i nie mam zamiaru w twoich myslach.
          to, że mam inne poglądy od twoich, nie znaczy, że nie umiem czytac.
          Ty nie umiesz na pewno polemizować. Jad ci cieknie, ciekawe co bedzie jak sie
          ugryziesz w język. Zejdziesz, czy sie zamkniesz?
          Poskromienie złośnicy by się przydało.
          Ja cię żegnam i ignoruję.
          • kasiulkkaa Re: albo sie oświadczasz bo kochasz dziewczynę, 08.07.07, 21:38
            Ech, głupota nie boli jak widac, i dlatego zadnych dolegliwosci nie odczuwasz.

            > Poskromienie złośnicy by się przydało.
            Oj, oj, oj. Wyleczyc się z głupoty tez bys mogła.

            > Ty nie umiesz na pewno polemizować.
            przyganiał kocioł garnkowi. Facet chce się oswidczyc dziewczynie, a ty mu dajesz
            link do opisu wyrezyserowanej szopki. Na dodatek szopka dotyczy zareczyn, a nie
            oswiadczyn.
    • caysee Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 20:27
      Hej :)

      Na poczatku po przeczytaniu tego posta pomyslalam sobie, ze sobie sztuczne
      problemy robisz, jednak po chwili namyslu zrozumialam twoje obawy. Bo z jednej
      strony napewno dziewczyna sie ucieszy, ze macie jakis tam start zapewniony, ale
      z drugiej to na jej miejscu poczulabym sie rzeczywiscie troche "oszukiwana".
      Gdyby mi moj facet krotko po zareczynach powiedzial, ze ma wieksza kwote na
      koncie mialabym zaraz jakies dziwne mysli, ze on podejrzewal ze moje uczucia do
      niego nie sa szczere i dopiero po "przetestowaniu" ich w postaci pytania o reke
      moze mi powiedziec, ze ma ilestam kasy, bo wczesniej balby sie, ze decyzja by
      zalezala od pieniedzy.

      Generalnie w ogole uwazam, ze dziwny jest to zwiazek, w ktorym ludzie nie
      rozmawiaja o takich rzeczach. Jakbym zainwestowala nawet glupie 100zl i
      zyskalabym na tym 20%, to swoja radoscia z dobrego interesu podzielilabym sie z
      chlopakiem. Jakbym stracila 20% podzielilabym sie rozczarowaniem. Tak samo
      dzielilam sie z chlopakiem swoimi radosciami i rozczarowaniami w trakcie studiow
      i tak samo dziele sie rozczarowaniami i radosciami z pracy ze swoim mezem. A ty
      piszesz, ze duzo czasu poswiecales czytaniu ksiazek o gieldzie i odkryles, ze to
      cos w czym chcesz sie realizowac i o tym jak sie w tej dziedzinie realizowales
      nie opowiadales w ogole swojej dziewczynie? Dla mnie to jest bardzo, bardzo
      podejrzane i to prawde mowiac do tego stopnia, ze twoja historia jest dla mnie
      troche niewiarygodna (jak sie myle to przepraszam, ale z natury jestem podejrzliwa;)

      W kazdym razie ja jednak chyba bym jej powiedziala o tym dopiero po zareczynach;
      gdybys to zrobil krotko przed nimi moglaby rzeczywiscie odniesc wrazenie, ze
      probujesz na nia w ten sposob wplynac. Jezeli zrobisz to po zareczynach, znajdz
      sobie jednak jakas dobra wymowke. Np. powiedz jej o tym dopiero w dniu slubu
      mowiac, ze to taki prezent slubny na dobry poczatek i nie mowiles o tym, bo
      chciales jej zrobic duza fajna niespodzianke. Tylko wyjatkowo dziwny czlowiek by
      sie nie cieszyl po dowiedzeniu sie, ze jego malzonek ma 150tys.zl, wiec jak
      odpowiednio to umotywujesz i powiesz w odpowiednim momencie, to moze dziewczyna
      nieszczegolnie sie obrazi.
      • reszka.ja Re: Oswiadczam sie i mam problem... 08.07.07, 20:51
        Mój Mąż powiedział że możesz jej powiedziec ze wygrałeś dużą kwotę pieniedzy na
        GPW i ze aby to uczcic zapraszasz ja na wycieczke do Paryza.
        Moze to jest rozwiazanie?
    • student8551 Do Caysee i wszystkich:) 08.07.07, 21:05
      dziekuje Caysee, szczerze mowiac najbardziej mi pomoglas! Dzieki tobie wpadlem
      na genialny pomysl o ktorym zaraz napisze, najpierw odpowiem na twoje pytania:

      Otoz, jak zalozylem konto maklerskie to dziewczyna troszeczke to skrytykowala
      mowiac, abym lepiej wzial sie do nauki(nie szlo mi najlepiej w szkole/
      aczkolwiek zdawalem - na 3 w czasie, gdy ona srednia miala 4.9 po pierwszym
      roku...........), wiec po prostu nie mowilem jej o zadnych transakcjach, nie,
      zebym jej nie ufal, po prostu wychodzilem z zalozenia, ze jak uzbieram ladna
      sume to zrobie jej niespodzianke, ale teraz moj pomysl okazal sie najwiekszym
      problemem...

      A jaki mam pomysl? Jesli sie oswiadcze a ona oswiadczyny przyjmie, to
      prawdopodobnie zaplanujemy slub na nastepne wakacje, do tego czasu mysle wciaz
      pomnazac swoj kapital, i po prostu za zarobione pieniadze kupilbym
      mieszkanie(jesli sie uda, chociasz wg, moich analiz jakie ostatnio sprawdzalem i
      porownywalem z lat ubieglych obstawiam, ze byc moze w niedalekim okresie czasu
      ceny mieszkan pojda bardzo w dol), a to mieszkanie w przyzwoity sposob jeszcze
      bym umeblowal, i prezentem slubnym byloby wlasnie takie mieszkanie:)
      • aska90 Re: Do Caysee i wszystkich:) 08.07.07, 21:10
        Pomysł niezły. Tyle że - prorokuję - problem stanu konta możesz mieć tuż przed
        ślubem albo zaraz po nim. Dokładnie taki sam, jak teraz, a nawet większy.
        • dr_kaczusia Re: Do Caysee i wszystkich:) 08.07.07, 21:25
          a gdzie radosc z urzadzania wspolnego gniazdka? Chyba inaczej sie mieszka w
          lokalu, w ktorego urzadzaniu oboje maja udzial, a inaczej jak sie wchodzi na
          gotowe co nie koniecznie musi sie spodobac.
      • turzyca Re: Do Caysee i wszystkich:) 08.07.07, 21:57
        ej! jak Ona Cie krytykowala za zalozenie konta to sprawa sie rozwiazala. :)


        Oswiadczasz sie normalnie. A potem, moze i nastepnego dnia, cos w stylu
        "pamietasz to konto maklerskie, ktore zalozylem na pierwszym roku? zostawilem
        je, bo mialem nadzieje, ze cos z tego wyjdzie no i wyszlo. Ostatnio byla zwyzka
        na gieldzie z tamtych 2 tysiecy wyszlo 190." Jasne jest dlaczego nie mowiles -
        bo Jej sie pomysl nie podobal, to sie nie chciales przyznawac do swojego oslego
        uporu. A ze wyszlo tylko na dobre... :)
        • anula36 Re: Do Caysee i wszystkich:) 08.07.07, 22:24
          ja to bym chciala nic nie wiedziec, a kiedys ta kase odziedziczyc w calosci:)
          • dr_kaczusia Re: Do Caysee i wszystkich:) 08.07.07, 22:44
            haha dobre :)
      • caysee Re: Do Caysee i wszystkich:) 08.07.07, 22:30
        No, juz lepiej to brzmi, tylko co do meblowania mieszkania dalabym wolna reke
        dziewczynie - to duza przyjemnosc, po takiej niespodziance pewnie nie bedzie sie
        dasala o zatajenie gry na gieldzie ;)
      • annubis74 Re: Do Caysee i wszystkich:) 09.07.07, 11:07
        a nie uważasz że ten pomysł dalej prowadzi Cię w ślepą uliczkę
        bo prędzej czy później będziesz musiał odpowiedzieć na pytanie skad masz
        pieniądze. I ja myślę, że już niedługo, kiedy zaprosisz ja do tego Paryża
        poza tym mam wrażenie że wszystko chcesz załatwić poza swoja dziewczyną
        do tej pory mogłeś jej nie mówić - w końcu nie musiałeś spowiadać się z tego
        ile masz kasy w myśl zasady że dzentelmeni nie rozmawiaja o pieniadzach
        nie skąpiłeś kasy ani nie obnosiłeś się z nią za bardzo
        teraz kiedy planujecie wspólna przyszłość chyba powinienieś zdobyc sie na
        szczerość
        poza tym jeśli np. masz zamiar nadal inwestować na giełdzie lub inaczej, a
        Twoja dziewczyna jest typem ostrożnego ciułacza, to też powinniście omówić,
        zeby uniknąć w małżeństwie niepotrzebnych zgrzytów.
    • lee_a Re: Oswiadczam sie i mam problem... 09.07.07, 10:35
      nigdy nie interesowalam sie stanem konta mojego chlopaka a potem narzeczonego.
      Wiedzialam, ze ma wiecej pieniedzy niz ja, ale nie interesowalo mnie skad i
      dlaczego, poki nie bylismy malzenstwem nie bylo to dla mnie wazne. Tak naprawde
      dopiero na 3 tygodnie przed slubem, kiedy trafilismy na okzje kupienia
      mieszkania usiedlismy razem i przeliczylismy nasze finanse, porozmawialismy o
      mozliwosciach wziecia kredytu i o tym, na jakie pieniadze w najblizszym czasie
      moze liczyc kazde z nas. Teraz juz po slubie kazda decyzja finansowa, kazdy
      doplyw i odplyw gotowki (rowniez zwiazany z gielda;)) jest ustalany wspolnie.
      Mamy wspolne konto, za obopolna zgodą oczywiscie. Uwazam, ze rozmowe o
      pieniadzach mozesz przelozyc nawet na przed slubem albo i po slubie - są to
      pieniądze, ktore i tak naleza wylacznie do ciebie, dopiero po slubie wplywy z
      gieldy beda wchodzic do majatku wspolnego. Uwazam ze decyzja o kupnie
      mieszkania musi byc podjeta wspolnie i wlasnie przy tej okazji mozesz
      powiedziec o pieniadzach. Zalozmy, ze siadacie do rozmowy o kupnie mieszkania -
      wydaje mi sie ze to bylby najlepszy moment zeby powiedziec, ze wlasciwie duza
      czesc pieniedzy na ten cel ty juz masz - bo grales na gieldzie...
    • pendecha Re: Oswiadczam sie i mam problem... 10.07.07, 01:57
      absolutnie nie mow przed, jak juz cos to po zaplanowaniu daty slubu
    • grazia_01 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 10.07.07, 13:06
      Myślę, że w ogóle narazie nie musisz jej wspominać o pieniązkach, a po slubie
      np. zrobic jej miłąniespodzianke:)
      A tak a propos oswiadczania sie pod wieżą Eiffel'a, to odrzadzam. Może wybież
      jakieś bardziej romantyczne miejsce w Paryżu... jest ich przecież tyle, może
      Pont Neuf lub jakis inny most...
      No ale sam zdecyduj.
      • dame_de_lotus Re: Oswiadczam sie i mam problem... 10.07.07, 13:51
        Tez moje jedna rada, odnosnie tego Paryza. Faktycznie, ten pomysl z ta wieza Eiffla moze byc niezbyt trafiony, bo sie zaczal sezon turystyczny, a jako, ze to poniekad symbol Paryza, to juz sa takie kolejki pod sama wieza, ze to malo romantyczne miejsce. Pod wieza tez mnostwo sprzedawcow przeroznych pamiatek i swiecidelek, a na wieze Eiffla, zeby sie dostac, trzeba odpowiednio dlugo wystac, nie wspominajac o tloku na gorze.

        Jak ktos wspominal, moze jakis znany most - polecam Pont Alexandre III - przesliczny, okolica ladna, moze i troche turystycznie, ale widok - nie do zapomnienia (i nawet ta wieza jest ;))

        A jak to ma byc koniecznie wieza Eiffla, to u gory jest restauracja - nic specjalnego, drogo, ale cena nie warta jakosci. A jesli ma to byc cos w stylu wiezy Eiffla z widokiem na Paryz, to ladnie jest tez na Luku Triumfalnym albo na Wiezy Montparnasse - sama dzielnica bardzo ladna, mniej turystyczna i masa dobrych restauracji.

        Powodzenia!
    • mam_to_w_nosie Re: Oswiadczam sie i mam problem... 10.07.07, 13:08
      Przychylam się do zdania większości - powiedzieć, ale dopiero PO zaręczynach dla
      twojego i jej psychicznego spokoju; gdybyś powiedział przed, Ty byś myślał -
      wychodzi
      za moje pieniądze, ona - chce mnie kupić.

      Ale na pewno gdzieś między zaręczynami a ślubem powinieneś powiedzieć żeby móc
      uwzględnić takie prozaiczne sprawy jak np. intercyza - jej się może mimo wszystko
      nie podobać ta gra na giełdzie, itp. No i moim zdaniem pomysł z mieszkaniem,a już
      na pewno z jego urządzaniem nie jest dobry. Pieniądze są wprawdzie twoje, ale
      skoro planujecie wspólną przyszłość, podejmujcie wspólnie tak ważne decyzje, nie
      uszczęśliwiaj jej na siłę.

      No i nie zdziwiłabym się, gdyby jednak dziewczyna poczuła się nieco oszukana po
      usłyszeniu takiej wiadomości, ale tutaj na twoją korzyść jest właśnie to, że
      nie podobało jej się na początku twoje granie, dlatego nic nie mówiłeś ;))
      Ale z drugiej strony nie ma obowiązku informowania partnera o stanie konta... :P
      • ewi80 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 10.07.07, 20:37
        popieram w 100% :) chociaz.... ja bym sie chyba dała przeprosić, gdyby mój maz
        miał taki "grzech" na sumieniu :)
    • student8551 Zalamany:( 10.07.07, 21:04
      Dzis uslyszalem najgorsze slowa, jakie moze uslyszec facet. Umowilismy sie na
      godizne 17, po krotkiej rozmowie uslyszalem, ze nie wie co czuje, nie wie czy
      mnie kocha i ze musi to wszystko przemyslec. Zalamalem sie, nie chcialem z nia
      rozmawiac, patrzylem tylko jak odchodzi.

      Teraz zaluje, na co mi ta cala kasa? Zbieralem na nasza wspolna przyszlosc, na
      mieszkanie, na co mi to? Gdy wracalem do domu probowalem 3 razy do niej
      zadzwonic, nie odbierala i rzucilem telefon o ziemie, teraz nawet zadzwonic do
      niej nie moge:( Nawet nie odbiera.

      Co ja zlego zrobilem? mam ponad 150 tysiecy a czuje sie najbiedniejszym
      czlowiekiem na swiecie, dlaczego zycie musi byc niesprawiedliwe?! Przepraszam,
      ale musialem sie wyzalic... Na ogol nie pije alkoholu, ale dzis po prostu musze...
      • caysee Re: Zalamany:( 10.07.07, 21:19
        Szczescie (na szczescie) nie zalezy od stanu konta :) Teraz tym bardziej nie mow
        dziewczynie o pieniadzach, bo jak juz tu jedna forumka madrze napisala - w
        przypadku polepszenia sytuacji ty bedziesz mial poczucie ze wrocila dla kasy, a
        ona ze chesz ja kupic.
        • anula36 Re: Zalamany:( 10.07.07, 22:20
          pachnie mi to lekkim zmysleniem, juz mial byc slub a tu nagle odchodzi bez slowa, nie wie czy kocha...
          • gosia05 Re: Zalamany:( 11.07.07, 01:29
            no tak, ale to on ten ślub planował... nie wiadomo, jak to wygląda z jej strony.
            Student, głowa do góry - może Twoja dziewczyna ma cięższy okres, może widzi, do
            czego to wszystko zmierza (ślub), a nie czuje się na gotowa na założenie
            rodziny?
            Trzymam kciuki.
      • annubis74 Re: Zalamany:( 11.07.07, 10:24
        po pierwsze daj jej czas
        jeśli jej nagłe wątpliwości są spowodowane tym, że rzeczywiście musi coś
        przemyśleć - ma cieżki okres w życiu, kończy studia, zastanaiwa się nad
        przyszłością, nad waszymz wiązkiem itd. to daj jej czas i przestrzeń zeby sobie
        to przemyślała
        po drugie nie wydzwaniaj - nic tak nie irytuje jak ciągłe telefony kogośz kim
        nie ma się ochoty rozmawiać, nawet jak ci trudno to trzymaj dystans
        wyślij jej jakiegoś miłego i czułego smsa, ale nie bądź natarczywy
        jak przemyśli to moze wróci
        jeśli jej nagłe wątpliwości są związane z pojawieniem kogoś innego na
        horyzoncie to dziewczyna też musi rozważyć za i przeciw waszego związku
    • student8551 Popelnilem blad 11.07.07, 22:04
      Przepraszam, ze nie pisalem, ale spotkalem sie dzis z dziewczyna, a raczej byla
      dziewczyna:( Powiedziala mi, ze nie mysli jeszce o malzenstwie, a ja zbyt
      powaznie potraktowalem nasz zwiazek, powiedziala, ze skoncyzla to teraz tylko
      dlatego, abym nie zaangazowal sie bardziej:( To mnie dobilo, bylem zrozpaczony,
      prosilem, przeprazalem, nie sluchala - w koncu...w wyniku zdenerwowania
      powiedzialem jej, ze mam bardoz duzo pieniedzy, zarobilem na gieldzie i ciagle
      rosnie, powiedzialem ze mam ponad 150, Wiem ze zle zrobilem, spojrzala na mnie i
      poszla. Jesli bedzie chciala do mnie wrocic, na pewno dam jej szanse,
      niezaleznie czy bedzie to dal pieniedzy czy nie.

      Nie wyobrazam sobie zycia bez niej:(
      • kot_klakier nie przejmuj sie 12.07.07, 00:08
        tego kwiatu pol swiatu, zacznij szukac powaznej dziewczyny
        • annubis74 Re: nie przejmuj sie 12.07.07, 11:10
          chyba właśnie ta była poważna
          każdy ma prawo do wątpliwości przed ślubem
          może czas na przemyślenia przechyliłby jednak szalę na korzyść studenta
          dlaczego faceci muszą być tacy namolni
          dlaczego muszą tak naciskać
          poza tym uważam że ten tekst o forsie na koniec był obrzydliwy
          myślę sobie, że ja po takiej rozmowie już bym na faceta nie spojrzała
      • klaudia_88 Re: Popelnilem blad 12.07.07, 00:33
        Dobrze, że dowiedziałeś się teraz, a nie pod wierzą Eiffla... A swoją drogą
        współczuję Ci bardzo i radzę dać sobie spokój. Odeszła i raczej już nie wróci
        bez wzgłędu na te pieniądze. Znajdziesz w końcu kogoś kto Cię tak samo pokocha
        i zasłuży na to wszystko co masz. Pozdrawiam!
    • ewelita Re: Oswiadczam sie i mam problem... 12.07.07, 11:06
      150 tysięcy to wcale nie tak dużo... we Wrocławiu nawet kawalerki nie kupisz....
      Może dziewczyna znalazła bogatszego chłopaka, który ma trzy zera więcej na
      koncie??
      • student8551 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 12.07.07, 20:58
        Postanowilem sie nie przejmowac, lecz jesli moj obecny zwiazek nie bedzie
        wskazywal perspektyw, nie wiem czy sobie kogos znajde... na pewno przez dluzszy
        czas nawet nie bede probowal.

        > 150 tysięcy to wcale nie tak dużo... we Wrocławiu nawet kawalerki nie kupisz...
        > .
        > Może dziewczyna znalazła bogatszego chłopaka, który ma trzy zera więcej na
        > koncie??

        Teoretycznie masz racje, ale zauwaz, ze osoby, ktore maja trzy zera wiecej, na
        ogol odziedziczyly pieniazki po rodzicach, a same nie maja osoby nic z tym robic.

        Ja wszystkiego dorobilem sie sam, i wciaz rosnie(przez obecne 3 dni troche
        stracilem, bylo to spowodowane 3-dniowa bessa, ale juz wszystko wrocilo do normy
        i znow zyskuje), Jedyna rozncia jest taka, ze ja zarabialem te pieniadze po to,
        aby moc sobie ulozyc zycie z moja dziewczyna:( Teraz nie mam zadnych celow, bez
        niej sa mi one po prostu nie potrzebne...
        • caysee Re: Oswiadczam sie i mam problem... 12.07.07, 22:52
          Bez przesady, nie ta to kolejna :) Napewno sie pieniadze przydadza kiedys :)
        • aserath Re: Oswiadczam sie i mam problem... 13.07.07, 10:04
          "Teraz nie mam zadnych celow, bez
          > niej sa mi one po prostu nie potrzebne..."


          to jest właśnie przykład uzależnienia od drugiej osoby.
          Nie ważne jak potoczy się twój związek z nią zapamiętaj sobie jedno - można
          kochać drugą osobę nad życie, ale trzeba mieć także WŁASNE marzenia, takie tylko
          dla siebie.
          • purecharm Re: Oswiadczam sie i mam problem... 13.07.07, 14:18
            Niezla prowokacja;)
            • tomeks87 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 13.07.07, 19:56
              Na jakiej podstawie sadzisz ze to prowokacja? Mialem proste pytanie, wiec
              zadalem je tutaj, a ze w trakcie wszystko sie skomplikowalo, jesli nie wierzysz,
              a jestes w stanie mi pomoc, z checia dla potwierdzenia swoich slow opisze tobie
              wszystkie moje koszyki spolek zaczynajac od poczatku kariery gieldowej
              • annubis74 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 13.07.07, 21:13
                Tomku, chyba zalogowałeś sie z innego nicka?
                a mnie przypomniał się Twój wątek o niecheci do posiadania dzieci
                i mam wrażenie że w waszym związku znaki zapytania można było mnożyć
                Ty jej nie mówiłeś o swoich oszczednosciach ani o tym, że nie chcesz mieć
                dzieci, a ona Tobie, że nie jest gotowa na związek
                myślę, że swoim ostatnim spotkaniem z nią jeszcze skomplikowałeś sprawę - bo
                jak sama napisałam nie chciałabym z Tobą gadać
                ale jeśli masz jeszcze nadzieję, że ją odyskasz to naprawdę daj jej czas i
                przez moment odpuść sobie nagabywanie i przekonywanie jej
                wiem, że to trudne ale chyba jedyne wyjście
              • april_12 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 13.07.07, 21:20
                czy Tomek i student to ta sama osoba????
                • gosia05 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 13.07.07, 21:55
                  raczej tak - forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=27&w=64408424&a=64408424

                  • marcepan88 Re: Oswiadczam sie i mam problem... 14.07.07, 22:09
                    zapomnial, ze jest zalogowany na innym nicku... tutaj ma córkę:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=63570640&a=63570640
                    żenada
                    • marcepan88 te pieniądze chyba zarobił w 2 miesiące 14.07.07, 22:12
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=27&w=62890869&a=62890869
                      przeczytajcie... o giełdzie nie ma zielonego pojecią LOL :D
                      • april_12 Re: te pieniądze chyba zarobił w 2 miesiące 14.07.07, 22:34
                        dobre:D naprawdę mnie rozbawiłeś chłopcze:P
                        • april_12 Re: te pieniądze chyba zarobił w 2 miesiące 14.07.07, 22:35
                          to bylo do tomka vel studenta oczywiscie
                          • marcepan88 Re: te pieniądze chyba zarobił w 2 miesiące 14.07.07, 22:38
                            hehehe czytajac jego wątki można zgłupieć... raz ma lat 27, raz dopiero zaczyna
                            studia, raz ma dziewczyne z ktora sie kocha tylko w dni nieplodne, a nie chce
                            miec dzieci, innym razem ma córkę, ktorej pierzchną usta.... ktoś powinien się
                            tu wybrać do psychologa haha :D
                            • april_12 Re: te pieniądze chyba zarobił w 2 miesiące 15.07.07, 15:50
                              może on sobie po prostu wyobraża jakie problemy mogą go jeszcze w życiu spotkać
                              i od razu szuka rozwiązań. Bo co bedzie jak tej córce nagle spierzchną usta a
                              on nie będzie wiedział co zrobić?? Toż to tragedia będzie!;)
    • ga.mn spisz intercyzę 15.07.07, 17:58
      przed ślubem
      żeby nie było że z kasy kupisz mieszkanie
      a za 7 lat rozwód i zostaniesz w dziurawych skarpetach wyłącznie
      • turzyca Re: spisz intercyzę 15.07.07, 22:11
        Majatek wnoszony do malzenstwa pozostaje wlasnoscia malzonkow. Czyli jesli kupi
        mieszkanie przed slubem na wlasne nazwisko to ono pozostanie jego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja