student8551
08.07.07, 08:28
Witam. Mysle w przeciagu najblizszego miesiaca oswiadczyc sie mojej
dziewczynie, z ktora jestem od 3 lat, lec zmam w zwiazku z tym problem...Moze
sie wydawac dosc smieszny, ale jednak, moze zaczne od poczatku.
Swoja obecna dziewczyne poznalem na studiach, dokladnie na pierwszym roku,
mialem wowczas jakies 2 000 na koncie:) Wiedziala, ze zalozylem konto
maklerskie ale w sumie tylko tyle, nie informowalem jej o zadnych
transakcjach, sukcesach czy porazkach.
Kupilem juz pierscionek zareczynowy(pomagala mi jej siostra - wtajemniczona w
moj misterny plan:) ) I tu schody ... pracowalem(studiowalem zaocznie) i
regularnie gralem na gieldzie z sukcesami, przeczytalem bardzo duzo ksiazek i
odkrylem, ze gielda to cos, w czym chce sie realizowac.
Obecnie(po 3 latach, wciaz studiuje, moja dziewcyzna rowniez) mam n koncie
okolo 150 000(trafilem duzo na debiutach i kontraktach gdzie mnoznik jest
x10), ale moja dziewczyna mysli...wlasciwie jest pewna ze mam okolo 10 000.
Kompletnie nikt z mojej rodziny nie wie o moich funduszach, kasa ogolnie nie
szastam, lecz ciagle inwestuje(maksymalnie 50% kapitalu), i mam problem.
O moich zyskach powiedziec dziewczynie przed czy po zareczynach? Wiem, ze
kocha mnie niezaleznie od pieniedzy, ale jednak mam problem.
Myslalem o tym, aby powiedziec jej to w noc pozareczynowa, ale boje sie, ze
pod wplywem zaskoczenia i faktu, ze przed nia to ukrywalem moze zerwac
zareczyny. W ogole boje sie, ze moze mnie znienawidzic za to, ze nic jej nie
mowilem... teraz zaluje.
P.S mysle sie oswiadczyc we Francji, pod wieza Eiffla, zwlaszcza, ze na
studiach uczy sie jezyka Francuskiego