Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej nie

11.07.07, 09:16
teraz...no i w związku z tym jest problem;-((Przed ślubem nie ukrywałam, że
nie chce mieć dzieci od razu mimo, iż jak to mówią niektórzy - mam "już"
prawie 30 lat no i w tym wieku...znacie tą przyśpiewke!!Mój mąż też
specjalnie nie spieszył się do tego i umówiliśmy się, że za jakieś 3 latka
rozważymy ewentualne posiadanie potomstwa. A nagle po prostu zachciało mu się
dziecka - często o tym mówi i podkreśla, że życie we 2 tylko nie jest dobre
na dłuższą metę itd. Ja nie mam zamiaru zmieniać swoich planów życiowych,
zawodowych i innych dlatego, że mój facet nagle chce dziecka. To moje życie
ulegnie ogromnej zmianie i nie czuje się na razie na siłach, by zostać matką.
Uważam, że mam jeszcze czas. No i oczywiście usłyszałam, że jestem egoistką,
bo myśle tylko o swoich sprawach a nie o rodzinie!!No i co ja mam zrobić?Nie
mam ochoty "robić" dziecka dlatego aby zadowolić mojego faceta-ja na razie po
prostu jestem zajęta innymi sprawami, które są dla mnie ważne-potem może być
za późno.
    • anula36 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 09:44
      odwieczny problem forum:) i nie ma jednego dobrego rozwiazania.
      robienie dziecka po to zeby zadowolic kogos poza soba ma niespecjalny sens, bedziesz potem sfrustrowana, wkurzona matka, sugerujaca dziecku co to przez nie stracila.
      Mysle ze skoro kolo 30-tki nie obudzily sie w tobie uczucia macierzynskie to jesli nie wpadniesz, to swiadoma decyzja o dziecku bedzie zawsze wielkim bolem, czy teraz czy za 3 lata.
    • komyszka Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 09:56
      odeprzec argument "egoistki" "niesłownością". w koncu cos zescie wspólnie
      (WSPóLNIE) ustalili a teraz maz sie wycofuje i zmienia zdanie.
      • martalek Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 17.07.07, 13:43
        Dzieci sie robi wtedy gdy dwie osoby tego pragna, to on jest egoista ze nie
        docenia co teraz jest w zyciu wazne, i chcialby dla siebie najlepiej. Trzeba
        jakis kompromis, a nie ze on tak chce to tak bedzie, albo ze ty nie chce to nie
        bedzie, dobrym rozwiazaniem byloby znalezienie takiego rozwiazania ktore
        wszystkim by odpowiadalo.
    • aserath Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 11:37
      kupcie sobie psa, bo:
      mały szczeniak to jest WIELE roboty, mniej niż przy dziecku oczywiście, ale 7
      tygodniowy maluszek, daje pojęcie o tym JAK BARDZO zmienia się życie
      mąż bedzie się miał okazje przekonać czy ma tyle czasu, sił, i chęci do opieki
      nad bezbronnym maleństwem ile deklaruje

      jeżeli nie możecie/chcecie mieć psa - pożyczcie szczeniaka od znajomych na tydzień

      jeżeli nie macie takich znajomych: odwiedźcie takich znajomych ktorzy mają
      niemowlaka - bierz mame na spacer i niech mężuś zostanie sam z dzieciakiem


      to oczywiscie w duuuzym uproszczeniu. Ja uważam, ze posiadanie dziecka to jest
      GŁÓWNIE decyzja kobiety. Bo to ona nosi, jej zycie zmienia sie najbardziej, ona
      rezygnuje z pracy z siebie, itd. Jezeli to jest tylko "zachcianka" - to
      przejdzie mu po miesiącu. Jezeli prawdziwe pragnienie - no mysle ze poczeka te
      2-3 lata. Póki co, moze czytać ksiażki o wychowywaniu dzieci i macierzyństwie i
      ojcostwie itd/
      • aserath Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 11:38
        acha i w ogóle sie nie przejmuj paplaniem o egoizmie. Powiedz ze nie jestes
        egoistką tylko wlaśnie dobrą mamą, która chce mieć maleństwo kiedy będzie na to
        gotowa, zeby odpowiednio się nim zająć.
        • magda8887 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 12:05
          a długo jesteście po ślubie??
          Ja mam 26 lat mąż 25 lat, po ślubie jesteśmy 2 lata i nie mamy dziecka. Choć
          bardzo bym chciała ale z mężem stwierdziliśmy że lepiej troszkę poczekać aż
          nasze spawy się wyklarują, bo ostatnio dużo spięć jest między nami, że czasami
          mam ochotę trzepnąć drzwiami i już nie wrócić. Ehhh te "docieranie się"
          • fragles78 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 12:16
            Jesteśmy rok po ślubie - ja mam prawie 30 lat a mój mąż jest rok młodszy ode mnie.
            • nives1 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 12:27
              Z dzieckiem nigdy nie jest prosto - tzn z dogadaniem się kiedy ma być (rzedko
              spotykam pary gdzie jedno i drugie wie że to już)
              Ja bym baaardzo już chciała. Instynkt się obudził i mocno daje mi się we znaki.
              Przyjaciólki w stanie 80 % ciężarne :(
              A u nas rozsądek przewaza na razie nad emocjami - przynajmniej u męża -
              najpierw dom - bo lepsza zdolność kredytowa i zmiana pracy (ja jestem na
              samozatrudnieniu, mąż zarabia niestabilnie)
              No i mąż mówi ze mógłby już ale woli poczekać :(
              A ja mam doła :( koleżanek nie moge już słuchać, sprawia mi to przykrość ale
              przecież im nie powiem bo tak bardzo sie cieszą :(
              • fragles78 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 12:39
                Nie wiem czemu mojemu facetowi nagle zachciało się dziecka - przypuszczam, że
                pod wpływem kogoś. Wielu naszych znajomych ma małe dzieci lub będzie wkrótce
                miało, gadanie rodzinki (szczególnie teściowej), że "tak trzeba". Mnie te
                argumenty nie przekonują i nikt nie będzie za mnie decydował, bo to bardzo ważna
                decyzja i dotyczy przede wszystkim mnie i moje życie zmieni się o 180%. Po
                macierzyńskim nie wyobrażam sobie innej opcji niż powrót do pracy, ale niestety
                nie mam babć do pomocy, nie będzie nas też stać na opiekunkę do dziecka a dostać
                złobek w moim mieście graniczy z cudem. Będe zmuszona wziąć urlop wychowawczy, a
                to jest dla mnie nie do przyjęcia. Nie widze tego po prostu. Może to dziwne, ale
                nie chce stać się babą przy mężu, która karmi, przewija, gotuje, sprząta, chodzi
                na spacerki a mój mąż jedynie..chwali się, że ma dziecko. Czemu to ma sie
                odbywać moim kosztem?Tak właśnie czuje?Czy to egoizm-nie sądze. Mam prawo tak
                myśleć.
                • umber82 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 13:01
                  a czy wy wogole rozbawialiście o dziecku przed ślubem??? z tego co piszesz to
                  wniosek nasuwa mi się taki, że Ty wogóle nie chcesz mieć dziecka, zakładam aż
                  do ukończenia 55 lat jak będziesz mogła iść na emeryturę...i wtedy będziesz
                  miała czas wolny i pieniądze... bo teraz nie masz ani warunków finansowych, ani
                  warunków emocjonalnych, a że już masz 30 lat to może się okazać że z pracą z
                  roku na rok będzie coraz ciężej bo w końcu jesteś coraz starsza... nie sądzisz
                  że to błędne koło?

                  Należy w życiu ustalić priorytety, nie - czyje na wierzchu, porozmawiać zrobić
                  rachunek zastanowić się za i przeciw, nie stawiać pracy ponad rodzinę... bo to
                  nie działa... powodzenia
                  • komyszka Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 13:50
                    a czy Ty w ogóle czytałas pierwszy post autorki??
                    • umber82 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 14:06
                      nie tylko pierwszy, ale i kolejny
                      • komyszka Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 14:45
                        to jednak albo nie doczytałaś albo wyciagasz błedne wnioski.
                  • fragles78 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 14:05
                    Najpierw dobrze przyczytaj mój pierwszy post potem wieszaj na mnie psy. Mam
                    swoje priorytety, tak rozmawialiśmy o tym przed ślubem i miało być inaczej. Nie
                    pouczaj mnie, że nie należy stawiać prace ponad rodzinę, bo znam kilka takich
                    bohaterek i bardzo źle skończyły. Dla mnie praca i moje życie to ważne sprawy.
                    Sądzę, że wskazany jest jakiś kompromis a facet nie powinien wymagać ode mnie
                    abym rzuciła wszystko na rzecz dziecka.
                    • umber82 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 14:43
                      Czytałam nie tylko pierwszy ale i ostatni i co z nich wynika raz piszesz że nie
                      chcesz mieć dzieci, po czym piszesz że ustaliliśmy „coś” za 3 lata ale tak do
                      końca to nie wiadomo co (romowe?).. zaraz piszesz ze nikt nie będzie za Ciebie
                      decydować... chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko

                      nic co napisałam, nie napisałam żeby osadzać Ciebie, twojego męża czy świetego
                      mikolaja... bo tak szczerze to mam gdzieś czy będziecie mieli te dzieci czy
                      nie, patrzę na sytuacje z innego pkt niż Ty bo my pragniemy dziecka, chcemy być
                      pełną rodziną, i to co robimy z naszym życie robimy z mysla o NAS a nie ja o
                      sobie mąż o sobie... i dlatego warto też czasem się zastanowić co inni mają na
                      ten temat do powiedzenia, w końcu to forum, a ty widzę myślisz ze wszyscy będą
                      Ci przyklaskiwać? Tak twój maż to... a powiedz mu to ... widzę że masz grono
                      wiernych koleżanek Ok. klaszczą tak jak Ci się podoba Ok. twój cyrk twoje małpy

                      Ja nie staje po niczyjej stronie, piszę co czuję i jak ja to widzę, nie podoba
                      Ci się nie odpisuj te zaczepne teksty są zbędne.
                      • fragles78 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 14:48
                        Nie rozumiem do czego zmierzasz. Co Ty w ogóle gadasz? Jakie grono wiernych
                        koleżanek, które niby mi przyklaskują?Skoro masz "gdzieś" - jak to powiedziałaś
                        - czy bedziemy mieć dzieci czy nie to czemu się tak emocjonujesz?
                        • umber82 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 14:51
                          abolutnie nie emocjonuje się tylko dopieram twój zaczepny ton mojej osoby :)

                          to wszystko..
                          • fragles78 ;-))))))))))))))))))))))))))))))) ))))))))) 11.07.07, 14:53
      • sol_bianca Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 14:50
        > jeżeli nie możecie/chcecie mieć psa - pożyczcie szczeniaka od znajomych na tydzień

        to zart, prawda?
        a jesli to nie zart... wiesz, ile to jest tydzien dla 7-mio tygodniowego
        malucha? jak potrafi zawazyc na socjalizacji? "pozyczylabys" komus 7 tygodniowe
        szczenie na tydzien? bo ja nie. w tym wieku pies powinien byc z wlascicielem.
        • aserath Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 09:39
          no pewnie że żart, kobieto! :)
    • g0sik Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 14:30
      No i masz rację. Będąc w goownianym związku też nie planowałabym dzieci. Skoro
      rok po ślubie myślisz o rozwodzie to planowanie potomstwa byłoby szczytem
      głupoty. Dziecko tylko przybije przysłowiowy gwóźdź do trumny...\\
    • fragles78 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 14:36
      Zdarza się, że myślę;-((Mój mąż chyba doszedł do wniosku, że jak zrobimy sobie
      dziecko to będzie jak dawniej. Tylko, że to on mnie zawiódł nie jeden raz.
      • ashton Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 15:08
        Fragles, chyba masz rację. Tylko że to zwykle kobiety posługują się dzieckiem w
        celu scementowania rodziny. Efekty są zazwyczaj mizerne...
        Powiedz mu że nie czujesz się gotowa, i już.
        • fragles78 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 15:12
          No i dokładnie tak powiedziałam. Temat ciągle się wlecze za nami i nie ma dnia,
          żeby nie było o tym mowy...Uważam, że mam jeszcze czas.
          • gocha221 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 15:34
            Sądząc po Twoim nicku, to jesteś 2 lata starsza ode mnie, ale musze napisac, ze
            w pełni Cie rozumiem i w pełni sie zgadzam.
            Dla mnie decyzja o dziecku powinna byc decyzja przede wszystkim kobiety i nic
            na niej wymuszać nie można.
            To nasze życie wywraca się do góry nogami, zaczynając od pierwszego dnia ciąży.
            Ja mam nadzieję, ze nie będe miała tego problemu, co Ty, póki co zadne z nas o
            dziecku nie mysli a facet wie, co sądze o tekstach "już czas", "potem może być
            za późno", "kazda kobieta chce dziecka" itp :)

            Co do wychowawczego, to przecież może wziac je Twoj mąż.
            A Ty wrocisz do pracy po tych 4 czy 3 mcach (nie wiem,ile to jest dokladnie).
            Jeśli tak bardzo chce dziecka, to spytaj, czy jest gotów przejąć na siebie
            większość obowiązkow wychowawczych z tym związanych. Myśle, ze może go to
            troche wystraszyć i zda sobie sprawe, ze decyzja o posiadaniu dziecka nie jest
            związana tylko z jednym spacerkiem tygodniowo i pochwaleniem sie, jaki to
            dzieciak podobny do tatusia i jaki mądry :)

            Oczywiście, nawet jeśli sie zdecyduje iść na wychowawczy, to nie znaczy, ze
            masz biegiem udać sie do małzenskiego łoża celem zapłodnienia.
            Ale postraszyć można, jeśli inne argumenty nie trafiają.

            Piszesz, ze na nianie raczej nie bedzie Was stać, wiec mozesz zrobić tez małe
            wyliczenia, jak będzie wyglądał Wasz budżet, kiedy jedno będzie na wychowawczym
            a dojdzie dziecko do utrzymania. Pewnie tak jak ja nie wiesz, ile kosztuje
            utrzymanie dziecka, ale moze od kogoś znajomego się dowiesz,a są to na 100%
            kwoty znaczne.





            • fragles78 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 15:43
              Rozmawialiśmy o tym. Mój mąż zarabia ode mnie o wiele więcej, więc z
              ekonomicznego punktu widzenia opcja, że on pójdzie na wychowawczy nie jest
              możliwa;-(((Dlatego oczekuje ode mnie, że to ja się poświęce i zrezygnuję z
              pracy. Jak dla mnie ta opcja odpada. A jak słyszę tekst w stylu, że "jakoś to
              będzie", "jakoś damy radę", "inni sobie radzą to my też sobie poradzimy" to już
              nie mam siły;-(((Tak jak wspominałam - umowa przed ślubem była inna i kompletnie
              mnie to zaskoczyło.
              • purecharm Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 19:21
                Nie daj sie przekonac, bo np. za pare lat maz Cie zdradzi, odejdzie, zostaniesz sama z dzieciakiem, ktorego tak naprawde nie chcialas i bedziesz ledwo wiazac koniec z koncem.
                • anula36 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 11.07.07, 20:22
                  to sie kazdej moze zdarzyc, zdrada, rozwod i samotne wychowywanie dziecka.
                  ale jesli sie mysli o rozwodzie to faktycznie dziecko to zbedny balast, na rozpoczynanie od nowa zycia samodzielnie.Jesli sie mysli naprawde, a nie tylko gdyba.
                  Wydaje mi sie ze choc nasza bohaterka bardzo ta sugestia wkurzyla - jest w tym ziarno racji - brak priorytetow i jasno wytyczonej drogi zyciowej.Moze kiedys dziecko, a moze sie rozwiode, dobrze ze chociaz radosc z pracy jest pewna.
    • kot_klakier meski punkt widzenia 12.07.07, 00:03
      sorry ze sie wcinam zona wyjechala na konferencje i kazala mi forum przegladac jestem mezem kotka i co moge w tym punkcie powiedziec..78 rocznik najmlodsza to nie jestes. takie czekanie a jeszcze rok a moze pozniej a za 3 lata doprowadzilo do rozpadu niejednego malzenstwa facet jak nie ma w domu to szuka na zewnatrz to po pierwsze a po drugie ..nasi znajomi tak odkladali, potem pojawily sie torbiele na jajnikach i inne komplikacje, teraz maja po 40 nie maja dzieci i perspektywy na dziecko z drugiej strony znajomi majac po 24 lata zdecydowali sie na dziecko teraz maluszek ma 1,5 roku, oboje pracuja czesto sa niewyspani, ale szczesliwi i z takimi ludzmi az milo sie spotykac. z 3 strony my tez odkladamy decyzje o dziecku, ale glownie z powodow lokalowych, jak tylko bedzie mieszkanko to bedzie maluszek i u nas, a jak nie..... i tutaj kazdy moze swoje opowiadanie dopowiedziec. Bez dziecka jest superwygodnie i zawsze moze byc za wczesnie na dziecko patrzac inaczej kazdy czas jest dobry na maluszka
      • anula36 Re: meski punkt widzenia 12.07.07, 00:06
        szkoda tylko ze sam sobie przeczysz.
      • enith Re: meski punkt widzenia 12.07.07, 05:04
        > 78 rocznik najmlodsza to nie jestes. takie czekanie a jeszcze rok a moze
        pozniej a za 3 lata doprowadzilo do rozpadu niejednego malzenstwa facet jak nie
        ma w domu to szuka na zewnatrz to po pierwsze a po drugie ..nasi znajomi tak
        odkladali, potem pojawily sie torbiele na jajnikach i inne komplikacje, teraz
        maja po 40 nie maja dzieci i perspektywy na dziecko...

        Nie przesadzaj. Jestem z tego samego rocznika, mężatka od półtora miesiąca i
        ani myslę ładować się od razu w pieluchy tylko dlatego, że nie mam już 20-stu
        lat i mogą mi się przytrafić torbiele. Jak się przytrafią, albo się okaże, że
        mąż jest bezpłodny to zaadoptujemy, bo żadne z nas nie ma parcia na posiadanie
        własnego dziecka za wszelką cenę, zwłaszcza, gdy matka natura może mieć inne
        plany (wspomniana bezpłodność). Nie sądzę też, żeby mąż autorki "poszukał na
        zaewnątrz tego, co nie dostaje w domu". To co, pójdzie i zrobi dziecko innej
        kobiecie, bo żona próbuje przestrzegać umowy o nieposiadaniu dziecka przez
        najbliższe trzy lata? No proszę cię... Popieram autorkę wątku - nie taka była
        umowa, a mąż nie może oczekiwać, że żona rzuci karierę i wszystko inne, bo jemu
        nagle zachciało się dziecka. Kompromisem byłoby skrócenie okresu zanim zaczną
        się starać o dziecko, powiedzmy o połowę oraz obiecanie (ze strony żony), że za
        te półtora roku zaczną się poważnie starać o zajście w ciążę (a nie tylko
        pogadać, co tu dalej zrobić). Innych opcji (przy niemożliwości rzucenia pracy
        przez męża i pójścia na "tacierzyński", by żona mogła robić karierę) nie widzę.
    • klaudia_88 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 01:03
      Hmmm... Gdy pojawia się dziecko kobieta tak, czy tak zajmuje się nim w
      większości i to ona głównie rezygnuje z kariery itp. Nie znaczy to, że
      mężczyzna nie może chcieć dziecka i decyzja należy głównie do kobiety. Nie
      powinnaś jednak decydować się na dziecko pod przymusem. Teraz dużo kobiet rodzi
      po 30. W każdym razie nadchodzi taka chwila, że mężczyzna chce mieć dziecko.
      Może i to wpływ otoczenia, ale nie boisz się, że marzenie o dziecku może być
      dla niego tak ważne i stanie się tak silne, że jeśli uniemożliwisz mu jego
      spełnienie odejdzie i poszuka kogoś kto je spełni?...
      • fragles78 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 08:50
        Nie nie boję się, bo jeżeli tak by zrobił to znaczy, że...dobrze, że odszedł,
        bo z takim facetem nie chciałaby byc. Tak jak wspominałam-przed ślubem
        umawialiśmy się inaczej i to nie jest tak, że to ja jestem ta zła bo nie chcę
        urodzić dziecka mężusiowi. Sam podkreślał wiele razy, że na dziecku mu
        specjalnie nie zależy i faktycznie będzie dobrze jeśli za jakieś 3 lata coś
        zaczniemy w tym kierunku robić. To nie jest tak, że ja w ogóle nie chce dzieci.
        Chcę sobie tylko sensownie poukładać swoje sprawy-czy to źle? A'propos wieku -
        w mojej pracy dwie dziewczyny urodziły swoje pierwsze dzieci po 30 - jedna 34
        lata a druga 36;-))Moja koleżanka na dniach urodziła swoje pierwsze dziecko
        mając 35 lat. Wszystkie dzieciaki zdrowe a ciąże bez komplikacji. Lekarz mi
        powiedział, że spokojnie 2-3 lata moge jeszcze poczekać.
        • gocha221 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 09:21
          Najlepszy biologicznie czas na rodzenie dzieci dla kobiety to 19-14, wiec i tak
          jestesmy po i tak :))
          Nie ma sie co przejmować.

          A to całe straszenie historiami "karierowiczek", które odkładały decyzje o
          dziecku a teraz płaczą i żalują jest chyba głównie propagowane przez
          dziewczyny, które w wieku lat 19 zaciążyły.
          I OK ich prawo, ja im nie opowiadam, ile to straciły, jaka szkoda, ze skończyły
          marne studia i dotrwały tylko do licencjatu itp, itd.
          Każdy ma swoje priorytety a wybór kariery nie jest przestępstwem.

          Myślę, ze jak ktoś 30-letni decyduje, ze jeszcze poczeka z dzieckiem, to robi
          to świadomie, w pełni zdając sobie sprawe, ze mogą byc problemy z zajściem w
          ciążę i nie trzeba straszyć torbielami.


          Trzymaj sie i nie ulegaj, bo to nie jest kwestia typu "dziś pomidorowa czy
          rosól" i nic na siłę. Decyzja o dziecku jest na całe zycie, przede wszytskim
          dla kobiety.

        • klaudia_88 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 10:02
          Spróbuj mu więc wytłumaczyć, że chcesz dziecka, ale potrzebujesz jeszcze czasu.
          To powinna być w końcu świadoma i nieprzymuszona decyzja. Nic mu się nie stanie
          jak poczeka 2 lata
    • aserath Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 09:48
      mnie wkurza takie jechanie po kobietach, które jeszcze teraz nie chcą miec
      dziecka. Ja mam mniej lat niz autrka wątku, bo 26, a juz mi trąbią ze jeszcze
      troche i będzie za późno. Denerwuje mnie że "wszyscy" obok są mądrzejsi, a moje
      zdanie (choć to moje ciało i moje życie) sie nie liczy, bo już "mam swoje
      lata".. Chryste... to jednak jest zaściankowy kraj...
      Fragles ja naprawdę ciebie rozumiem i jestem po twojej stronie, jednak wydaje mi
      się ze nie powinnaś oczekiwać od męża że będzie się trzymał "umowy przed ślubem"
      Ludzie się zmieniają z czasem, jedni na stałę inni mają zachcianki i trudno
      oczekiwać ze pozostanie wszystko tak jak kiedyś. Nie idź w zaparte że
      umawialiście się inaczej, bo to bez celu. Umawialiście się, on zmienił zdanie,
      trudno. Spróbuj zaakceptować jego nowe zdanie, co nie znaczy że masz robić jak
      on chce broń boshe....
      A najgorsze jest jeszcze to ze "wszyscy" oczekują ze to kobieta sie 'poświęci'.
      O męskim poświęceniu w jakimkolwiek wymiarze zwykle nie ma mowy.
      :/
      • fragles78 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 11:41
        Wkurza mnie ciągłe słuchanie, że ja to powinnam się poświęcić i że nie ma nic
        piękniejszego dla kobiety niż macierzyństwo. Tylko, że mój facet nie jest
        kobietą, nie siedzi w mojej głowie i widocznie nie zna moich potrzeb skoro chce
        mi na siłe narzucić tak ważną decyzję jak dziecko.
      • gocha221 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 13:03
        Bo w tym kraju kobiety są przede wsyztskim postrzegane jako maszynki rozrodcze
        i nie jest to ich prawo a obowiązek!!A jak kobieta nie chce miec dziecka i
        świadomie sie tej decyzji trzyma, to juz w ogole świete oburzenie.
        A najgorsze, ze to inne kobiety, nie tylko faceci, potrafia taka presję
        wytwarzać i ograniczać własna płeć do jednej roli: matki i rodzicielki.
        A wszystkie inne role, owszem mogą być, ale jako dodatek, jesli nie
        przeszkadzają w byciu wzorowa matką..
        • fragles78 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 13:12
          Masz rację. Sprawa, że nie chce mieć teraz dziecka już rozniosła się po
          najbliższej rodzince i właściwie nie mam nikogo po swojej stronie. Ogólnie
          wkurza mnie słuchanie, że mam muchy w nosie, że jak chce pracować i się rozwijać
          to są to jakieś moje fanaberie itd. Ciężko być kobietą w tym chorym kraju, gdzie
          za mnie decyduje się co jest dla mnie najważniejsze.
          • aska90 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 13:33
            Ogólnie
            > wkurza mnie słuchanie, że mam muchy w nosie, że jak chce pracować i się
            rozwija
            > ć
            > to są to jakieś moje fanaberie itd.
            Dziewczyno, i nie potrafisz zamknąc ust tym osobom? Nie wierzę!!!:)) Skoro nie
            pomaga grzeczne ucinanie tematu, rzeba uciąć brutalnie. Kilka niezłych pomysłow
            się juz tu swego czasu przewinęło.

            Co do bycia matką. Jestem, a jakże, dlaczego nie. Wprawdzie Natura za nas
            zdecydowała, a raczej nasza niefrasobliwość, bo w przeciwnym wypadku wczeniej
            niz za 5 lat nie zdecydowałabym się na ciążę (a starsza jestem od ciebie). NIe
            chcesz zostać matką, woje prawo i guzik innym do tego.

            Co do poswiecania się dziecku. Jeśli ktoś lubi i tego potrzebuje, dlaczego
            nie... Kaszki mi się na mozg nie rzuciły (taką mam przynajmniej nadzieję), o
            urokach macierzyństwa nikogo nie przekonuję, z siebie tez nie zrezygnowałam. Od
            października wracam na uczelnię i ani mi się sni urlop wychowawczy, a dzieckiem
            opiekują mój mąż, ja i opiekunka na zmianę.
          • aserath Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 13:34
            to prawda pod tym względem mamy przesra.... jak już mamy macicę, znaczy się ze
            trzeba rodzić, i gocha masz rację największą nagonkę robią inne kobiety. A
            najgorsze jest to że te inne nie raz skarżą się ze mąż w domu nic nie robi, ze
            one się poswieciły, aj aj takie nieszczęśliwe a jednocześnie to samo, ten sam
            model życia narzucają innym... popaprane...

            trzymaj się fragles, nie daj sie, przecież na siłę ci tego dzieciaka do brzucha
            nie wepchną. JAk dojrzejesz do tego, być moze ci się swiatopoglą zmieni o 180%,
            a moze nie. Pamiętaj jednak że jest wiele takich kobiet jak ty i jesteśmy
            NORMALNE :)
            • fragles78 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 13:37
              Trzymam się a jakże;-))))))))))
              • kot_klakier znowu facet 12.07.07, 16:29
                Nie pomyslalas jeszcze o jednym czy to byla wspolna decyzja czy Ty powiedzialas
                nie, nie teraz, dziecko za 3 lata i on sie zgodzil bo nie mial innego wyjscia.
                Kolejny przyklad drastyczny, oboje robili kariere dorobili sie wielki dom i
                wszystko co trzeba, Na dziecko zdecydowali sie w wieku lat 50 urodzil sie Romek
                moj kolega, zdrowy inteligentny, super kumpel, tylko kiedys przy okazji jak sie
                troszke rozluznil powiedzial ze ma rodzicom za zle, bo czasie gdy on sie
                rozwijal, potrzebowal ojca ktory np bedzie z nim w pilke gral to slyszal nie
                mam sily zmeczony jestem. Pomine fakt ze nauczycielki w szkmole mowily do ojca
                ze na wywiadowki maja przychodzic rodzice a nie dziadkowie. Wiem ze obecnie
                standard to dziecko po 30 i twierdze rowniez ze dziecko powinni miec ludzie
                dojrzali ale... wlasnie jest male ale. Nie rozumiem zalozenia ze dziecko nie
                teraz tylko za 3 lata to po co slub brac? W narzeczenstwie tez mozna swiat
                zwiedzac i jak to sie mowi wyszalec sie. tak jak my z kotkiem
                Nie chce cie fraglesku namawiac na dziecko ale porozmawiaj z mezem o tym
                dlaczego chce dziecko, moze jakims znajomym sie urodzilo, albo rodzice pytaja
                (tak jak czasem moja tesciowa, mama zreszta tez tylko rzadziej)...
                dziecko, tak, ale nigdy na siłe, nie jestes inkubatorem, a moze uwazasz ze
                dziecko to zbedny balast?
                • fragles78 Re: znowu facet 12.07.07, 21:45
                  To była wspólna decyzja i wspólna umowa była. Bynajmniej nie uważam dziecka za
                  zbędny balast. Tak się składa, że siłą rzeczy codziennie o tym rozmawiamy i mam
                  nadzieję, że dojdziemy do kompromisu satysfakcjonującego obie strony. A poza
                  tym nie brałam ślubu w celach rozpłodowych. Ten argument jest dla mnie
                  kompletnie beznadziejny...
              • gocha221 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 19:07
                Nie wiem, jaka antykoncepcję stosujecie, ale uważaj na jakiś mały podstęp z
                jego strony :))
                Może oglądałas serial "Desperate Housewives"..w kazdym razie tam tez był mąz,
                który bardzo pragnął dziecka i podmienił pigułki na jakieś
                zwykłe "cukiereczki" :))
                • fragles78 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 21:46
                  Faktycznie, kurcze od dziś będę bardzo pilnować pudełka z pigułkami;-)))
        • audrey.horne Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 16.07.07, 15:52
          Wsrod ludzi popularny jest stereotyp, ze kazda kobieta pragnie dziecka-ponad
          wszystko i bez wyjatkow... Jesli juz jakas uparcie tkwi przy swoim to z cala
          pewnoscia nie jest prawdziwa kobieta-czyli cierpi na jakas tajemnicza chorobe,
          ktora zabija pragnienie macierzynstwa, jest niedojrzala emocjonalnie itd., itp.
          Co ciekawe wsrod kobiet, ktore najglosniej krzycza o tym, ze "dziecko trzeba
          miec" wcale nie sa przekonujace.Zwykle to kobiety zmeczone zyciem, gromadka
          dzieci i obojetnym na wszystko mezem, kobiety, ktore nigdy nie mialy okazji
          sprobowac innego zycia- i jak juz ktos napisal-urodzily pierwsze dziecko bardzo
          wczesnie.Czasem wydaje mi sie, ze moze to wynika z zalu, zazdrosci za
          spelnieniem w zyciu?Kobietym ktore przed urodzeniem dziecka chca cos w zyciu
          osiagnac czesto sa potem bardzo sczezsliwymi matkami, ktorych zycie nie zamyka
          sie w czterech scianach domu i nie konczy na rozwazaniach o kolorze kupki i
          kolkach.Dzieci tez sa szczesliwsze gdy matka jest zadowolona;)>Ja mam 25 lat i w
          ogole nie planuje dzieci.Biore pod uwage, ze kiedys moge zmienic zdanie- nie
          boje sie jednak o to, ze bedzie za pozno-w domach dziecka jest wiele dzieci,
          ktore czekaja na milosc.Obawiam sie jednak, ze za kilka lat moge znalezc sie w
          sytuacji podobnej do autorki tematu-moj narzeczony chce miec w przyszlosci
          dzieci, wie jednak, ze mam inne zdanie na ten temat.Kochamy sie i jest miedzy
          nami wspaniale, obawiam sie jednak, ze kiedys ta roznica zdan stanie miedzy nami.
          • audrey.horne Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 16.07.07, 15:55
            Errata
            "Co ciekawe kobiety, ktore najglosniej krzycza o tym, ze "dziecko trzeba
            > miec" wcale nie sa przekonujace"...Przepraszam za bledy ale pisalam w pospiechu;)"
    • oxygen100 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 12.07.07, 18:12
      że życie we 2 tylko nie jest dobre na dłuższą metę itd.

      a skąd on to moze wiedziec??
      jestem takim przykladem. Jestesmy 10 lat po slubie (dokladnie dzisiaj zreszta
      hehe)razem od 18 lat. Jest fajnie:))
      Mam 35 lat i nie uleglam zadnej presji. Nadal fakt ze nie jestem matka nie
      spedza mi snu z powiek, wrecz przeciwnie.
      • malina2006 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 13.07.07, 00:36
        My jesteśmy prawie rok po ślubie. Mamy po 26 lat. Nawet nie myślę o posiadaniu
        dziecka ani teraz, ani w najbliższych latach. Mam wiele planów, studia
        podyplomowe, nowe kierunki rozwoju, firma, etc, co roku coś nowego się pojawia.
        Mąż też się nie spieszy, mówi o tym, ale ma swoje sprawy, poza tym facet do
        dziecka dojrzewa tak naprawdę koło 30tki. Myślę, że pojawienie się dziecka przed
        30tką bardzo by nas oboje unieszczęśliwiło, więc... po prostu go nie będzie.

        Co będzie dalej? Zobaczymy. Nie ma sensu robić dziecka, gdy nie można mu
        zapewnić wszystkiego i gdy miałoby to być kosztem czegoś. Takie jest moje zdanie.
        • asienka2006 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 13.07.07, 12:54
          Zgadzam się z tym co napisała malina2006. Każdy człowiek ma jakieś priorytety w
          zyciu i cele. A nawet jeśli nie ma celów to każdy ma określone podejście do
          posiadania dziecka. Nie każdy ma "warunki". Posiadanie dziecka o nie tylko
          zajście w ciąże i poród. Całe życie obraca się o 180 stopni. I nie chodzi tu
          tylo o aspekt fizyczny ale i psychiczny. Nie wszystkie dzieci rodzą się piękne
          i zdrowe, tak jak to często przedstawia się w różnych wypowiedziach. Trzeba
          mieć jeszcze silną psychikę i byc przygotowanym na każdą ewentualność.
          Podziwiam kobiety, które wychowują dzieci kalekie lub chore, ludzi którzy
          często nie mają środków do życia a mają dzieci. Dlatego powinno sie podchodzić
          do kwesti dziecka z rozsądkiem, żeby później nie obudzić sie z "ręką w
          nocniku". Ale to jest tylko moje zdanie. A co do męskiego punktu widzenia to
          faceci zanim bedą nalegac na dzieci powinni obejrzeć kilka programów o ciąży i
          wychowaniu, oraz poczytać fachową literaturę. Może wtedy potrafiliby spojrzeć
          na takie sprawy z większą wyrozumialością.
          • merediith Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 14.07.07, 12:01

    • miska77 kup mu taka lalke, 17.07.07, 12:54
      kup mu taka lalke, ktora zachowuje sie jak dziecko, placze, trzeba dac jej jesc,
      przewinac.
      Jak przez pol roku bedzie sie nia zajmowal idealnie i nie bedzie narzekal to...

      uwierz mi, ze tygodnia nie wytrzyma :-)

      Ewa
    • marcinz101 Re: Mój mąż chce dziecko a ja nie...przynajmniej 19.07.07, 09:28
      Poczytaj ten post co przychodzi z dorabiania sie....
      Faceci szybko sie nudza celami dalekosieznymi, zwlaszcza jak efekty nie sawidoczne i odczuwalne
      • fragles78 do marcin101 19.07.07, 11:56
        Coś mi się wydaje, że z braku sensownych argumentów zaczynasz już pisać bzdety
        tylko po to żeby coś napisac...
        • marcinz101 Re: do marcin101 19.07.07, 19:43
          sorki nie wkleil sie link
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=58229272 o ten link chodzilo i ten watek
          • jop Re: do marcin101 20.07.07, 09:05
            Nie myl pojęć. Nie z "dorabiania się", tylko z powodu wyjazdu i rozłąki - to są
            zawsze ryzykowne sytuacje.
            • fragles78 Re: do marcin101 20.07.07, 11:39
              Przeczytałam wątek i zupełnie nie rozumiem o co Ci chodzi...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja