rozmowy o pierścionku

12.07.07, 10:56
Nie wiem czy dobrze robię.Jestem z chłopakiem od prawie 4 lat, od prawie roku
mieszkamy razem. On od dawna mówi, że chce abym była kiedyś jego żoną, ale
jak to określił ,,do ślubu mu sie nie spieszy".Jakieś pół roku temu
powiedziałam mu, że mi to nie wystarcza i przykro mi,że nadal sie nie
zaręczyliśmy. Powiedział, ze pomyśli o tym po skończeniu studiów. No i teraz
już jest po studiach. No i znowu niedawno rozmawialiśmy o pierścionku.
Zaproponował, zebyśmy poszukali odpowiedniego. Wybrałam wzór, ale
powiedziałam, ze na tym koniec i że nie chcę być przy kupnie. No i od tego
czasu cisza. Czy Wy wogóle rozmawiałyście o zaręczynach? Mówiłyście, ze
chcecie już dostać pierścionek?
    • aserath Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 11:05
      a że tak spytam - dlaczego chcesz już wyjść za mąż?

      i druga sprawa: czy jesteś pewna że on też chce się żenić, czy tylko
      zaproponował szukanie na tzw. świętego spokoju?
      Naprawdę nie warto poganiać faceta. Obojętnie dla jakich celów. Po prostu nie warto.
      • annubis74 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 11:13
        > Naprawdę nie warto poganiać faceta. Obojętnie dla jakich celów. Po prostu nie
        warto.


        zgadzam sie, poza tym zamiast go poganiać i naciskać daj sie może zaskoczyć
        to będzie dużo fajniejsze niż wymuszanie
        BTW, a o ślubie w ogóle rozmawiacie (termin itd.) czy póki co tylko o biżuterii?
        • wielorak Re: rozmowy o pierścionku 17.07.07, 16:12
          słuchaj, ja myślę, że on po prostu czeka na odpowiedni moment i robi ci wielką
          niespodziankę! przecież lepiej być mile zaskoczoną i się tego nie spodziewać niż
          psioczyć i się uzalać
          • martalek Re: rozmowy o pierścionku 17.07.07, 21:37
            Ja tez tak mysle, normalnie ty bedziesz sie niecierpliwic czekac na pierscionek,
            a on ci go nie da, a jak ty juz przestaniesz myslec, rozmawiac, wtedy pewnie cos
            tam wykombinuje i cie najmozliwiej w swiecie zaskoczy;)

            Teraz tak sobie pomyslalam, ze moze dobrym pomyslem byloby sprawic mu jakis
            lancuszek z np. literka twojego imienia, moze to bylaby jakas aluzja?!
            (odwdzieczy sie tym podobnym)
            • gold-fish Re: rozmowy o pierścionku 26.09.07, 15:09
              Doczekałam się. I mimo, ze spodziewałam się tego(a raczej miałam
              nadzieję :) to ten moment był wspaniały :)
    • ewelita Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 11:09
      W życiu nie powiedziałabym, że chcę dostać pierścionek!
      Dostałam, bo on chciał go dać i zaskoczył mnie kompletnie.
      Moze on czeka na właściwą chwilę? Albo wybrany przez ciebie pierścionek jest za
      drogi i zbiera kasę??
      • anula36 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 11:19
        a jaka motywacje ma gosc zeby sie zareczyc, skoro jak sam twierdzi do slubu mu
        sie nie spieszy? ma omc zone i wszystkie plynace z tego przyjemnosci bez
        zadnych zobowiazan- trza to bylo wywojowac przed wspolnym mieszkaniem.Teraz to
        mozesz sie prosic o ten pierscionek do emerytury.
        • magda8887 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 11:30
          ja również nie nalegałam na żaden pierścionek ani nie wchodziłam na temat
          zaręczyn. Któregoś pięknego dnia zabrał mnie do pobliskiego miasta pod
          pretekstem małej wycieczki, jak się okazało na miejscu celem owej wycieczki było
          chodzenie po sklepach jubilerskich. Mój wtedy jeszcze chłopak chciał abym sama
          sobie wybrała pierścionek i dopasowała rozmiarowo, spodobał mi sie taki skromny
          z białego złota akurat rozmiarowo był ok. wtedy mój partner wyjął portfel i go
          kupił. W drodze do domu ustaliliśmy termin oficjalnych zaręczyn, byłam pewna że
          wtedy dostanę pierścionek, a jednak mój ukochany zrobił mi niespodziankę,
          pierścionek dostałam wcześniej, postarał się aby było cudownie i romantycznie,
          przygotował romantyczną kolację przy świecach ehhh ...
          a dziś już jesteśmy prawie 2 lata po ślubie :)))
        • gold-fish Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 11:47
          no właśnie, teraz po czasie to widzę. Tak bardzo chciałam sie wyprowadzić od
          rodziców,i on już dawno mówił, ze przed ślubem przynajmniej rok chciałby
          pomieszkać razem- że to najlepszy sprawdzian. Więc myślałam, że po zamieszkaniu
          razem on sie oświadczy. A teraz? Mam mówić, ze sie wyprowadzę...? Jesteśmy
          bardzo zgrani, szczęśliwi- więc po prostu głupio robić jakieś cyrki, straszyć
          itd. Ma ktoś jakiś pomysł?
          • anula36 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 11:52
            skoro jestes taka szczesliwa to po co ci ten piescionek?
            Nie straszyc tylko powaznie pogadac o swoich oczekiwaniach, albo udawac ze
            wszystko jest ok.
            • gold-fish Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 12:01
              Czuję sie tym zmęczona. Wiele osób mówi, że nie powinno sie nikogo zmusić- że
              oni wtedy to wypominają. Ale skoro on od początku naszego związku traktował to
              poważnie. Jego rodzina jest porządna i nieraz wspominają, ze powinien mi się
              wreszcie oświadczyć. Niby wszystko o.k., ale czuję sie zagubiona. Teraz gdy już
              wybrałam pierścionek- i jemu też on sie spodobał- powinnam chyba spokjnie
              czekać na rozwój wydarzeń :) ale jeżeli po miesiącu nadal nic sie nie zmieni...
              • anula36 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 12:07
                to sie wtedy bedziesz martwic:) A moze wtedy nie bedzie juz czym.
                • martunia19811 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 12:33
                  Niestety Annula ma rację. Mieszkanie z mężczyzną przed slubem niesie ze sobą
                  ryzyko, że mając wszystko bez papierka nie bedzie się delikwent deklarował. Bo
                  po co.Niestety z Twoich opisów wynika, że na taką sztukę trafiłaś.
                  My z mężem nie mieszkalismy razem przed slubem. Oczywiście przez jakieś pół
                  roku po slubie mocno się docieraliśmy ale duzo łatwiej znaleźć w sobie chęci do
                  starania się dla kogoś kto jest moją rodziną niż dla faceta, który jest a za
                  chwile się pakuje i znika z Twojego zycia bez sladu. Ja osobiście nie wyobrażam
                  sobie prać przysłowiowych gaci dla kogoś kto do rodziny nie należy.
                  Może mam co do wspólnego mieszkania troszkę staroświeckie poglądy ale dobrze na
                  tym wyszłam:)Był niespodziewany pierścionek, zaręczyny,wspólne wyczekiwanie
                  dnia slubu, wspólne meblowanie mieszkania itd.Pobraliśmy się tuż po mojej
                  obronie prawie 2 lata temu.
                  Moja rada: jak pierścionek się szybko nie pojawi to porozmawiaj z nim o swoich
                  potrzebach stawiając sprawę na ostrzu noża. Jak powie że nie dorósł itp. to sie
                  wyprowadź. Jak zatęskni to przybiegnie z pierścionkiem a jak nie....to nie był
                  facet dla Ciebie.Moja koleżanka tak zrobiła i jest szczęśliwa męzatką:)
                  • gold-fish na ostrzu noża? 12.07.07, 12:47
                    Dzięki za radę. Mądra Polka po szkodzie :) jestem...
                    już słyszałam o takim sposobie- powiedzieć facetowi- albo to, albo to.
                    Ale też czytałam nawet tutaj wpisy na forum, ze postawiły dziewczyny sprawę
                    jasno, pobrali sie i po roku on mówi, że nie dojrzał, że chce rozwodu!
                    Martwię się tym.
                    • anula36 Re: na ostrzu noża? 12.07.07, 12:50
                      martwienie sie na zapas to najprostsza droga zeby obrzydzic zycie sobie i
                      partnerowi.Gwarancji dozywotniej na meza nikt ci nie da.
                    • annubis74 Re: na ostrzu noża? 13.07.07, 10:07
                      > już słyszałam o takim sposobie- powiedzieć facetowi- albo to, albo to.


                      tak, tylko później trzeba być przygotowaną na każdą odpowiedź ze wszystkimi
                      konsekwencjami. Mam koleżankę, która postawiła niby sprawę na ostrzu noża,
                      facet powiedział: niestety nie, a przynajmniej nie teraz, a ona zamista go
                      zostawić od 5 lat czeka na zmianę decyzji
                      i chyba się nie doczeka
                  • annubis74 Re: rozmowy o pierścionku 13.07.07, 10:04
                    > Niestety Annula ma rację. Mieszkanie z mężczyzną przed slubem niesie ze sobą
                    > ryzyko, że mając wszystko bez papierka nie bedzie się delikwent deklarował.
                    Bo
                    > po co.

                    niekoniecznie, np. w przypadku mojego związku to facet naciskał najpierw na
                    wspólne mieszkanie a później na ślub.
                    myslę, że to wszystko zależy od faceta, ale i od tego czy my jasno precyzujemy
                    swoje oczekiwania
                    bo jeśli jesteśmy typem ślubo-lubnym to należałoby to w jakimś momencie
                    zaznaczyć, np. w chwili zamieszkania razem - ok., spróbujmy, ale jeśli nam się
                    uda to za pół roku czy rok chce formalnego związku
                    • magda8887 Re: annubis74 13.07.07, 13:20
                      > Niestety Annula ma rację. Mieszkanie z mężczyzną przed slubem niesie ze sobą
                      > ryzyko, że mając wszystko bez papierka nie bedzie się delikwent deklarował.
                      > Bo po co.

                      Nie w każdym przypadku takie mieszkanie z sobą przynosi ryzyko o którym
                      piszecie. Ja np. ze swoim jeszcze chłopakiem mieszkałam rok czasu i naprawdę
                      było wszystko w porządku. I fakt że mieszkamy razem nie wpłynął na to że mój
                      ukochany zwlekał z zaręczynami!! Przez ten rok mieszkania razem mieliśmy okazję
                      przekonać się jak to jest żyć razem 24h/dobę. Jak tyko dostałam pierścionek od
                      razu ustaliliśmy termin oficjalnych zaręczyn a w niecały rok po nich był ślub.
                      Teraz jesteśmy małżeństwem od prawie 2 lat.
                      • annubis74 Re: annubis74 13.07.07, 17:10
                        ? ale to chyba nie bardzo apropos tego co ja napisałam????
              • magda8887 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 12:58
                > Wiele osób mówi, że nie powinno sie nikogo zmusić- że oni wtedy to wypominają.

                Dokładnie, zgadzam się. Wielu facetów tak się właśnie zachowuje. Np. moja
                znajoma bardzo chciała ślubu i nalegała, naciskała na faceta aż wreszcie po
                dłuższym czasie uległ. I wiesz co ... często podczas sprzeczki on jej to
                wypomina, mówi do niej m.in. "przecież sama chciałaś tego ślubu więc o co Ci
                chodzi" "ożeniłem się z Tobą bo wierciłaś mi dziurę w brzuchu" itp. A to nie
                jest miłe.
              • mary_popins Re: rozmowy o pierścionku 13.07.07, 17:20
                gold-fish napisał(a):
                ale jeżeli po miesiącu nadal nic sie nie zmieni...

                Czytając to przypomniała mi sie opowieść mojej, już zamężnej, koleżanki. W
                skrócie, facet chciał ją wyciągnąć z domu na 3 rocznicę związku, a ona się
                wkurzała, że się dotąd nie oświadczył i jeszcze jakiś egzamin miała, więc
                powiedziała, że nigdzie nie idzie. To był maj.
                W grudniu dostała pierścionek i usłyszała wtedy, że on zaplanował zaręczyny na
                maj, ale sama je odsunęła w czasie przez swoje ówczesne fochy.

                Myślisz, że warto? Niektórzy faceci są tacy dziwni (np. mój), że nie czują
                "powagi" zaręczyn. Dlatego się ociągają nie mając zupełnie złych intencji.
                Musisz wybadać swojego.
          • magda8887 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 12:54
            > on już dawno mówił, ze przed ślubem przynajmniej rok chciałby pomieszkać
            > razem - że to najlepszy sprawdzian.

            my mieliśmy razem przed ślubem rok czasu jako para, teraz mieszkamy już razem
            prawie 2 lata jako małżeństwo :)))

            Nie ma co nalegać na zaręczyny, on po prostu sam musi do tej decyzji dojrzeć a
            Ty nie możesz naciskać. Naciskanie nie ma sensu, możesz go tylko bardziej zrazić
            do ślubu, daj mu jeszcze czas. Wiem że to trudne, ale warto poczekać. Przecież
            większą satysfakcję ma się z zaręczyn jeżeli ten pomysł wypływa od faceta. Czy
            takie wymuszone przez Ciebie zaręczyny dały by Ci satysfakcję? Na pewno nie.

            A tak w ogóle ile macie lat i jak długo jesteście z sobą?
            • magda8887 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 13:01
              > my mieliśmy razem przed ślubem rok czasu jako para, teraz mieszkamy już razem
              > prawie 2 lata jako małżeństwo :)))

              sorry miało być że my mieszkaliśmy razem przed ślubem ....
              • gold-fish Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 13:07
                +/- 26. on od zawsze powtarzał, że zakładać rodzinę to trzeba móc ją utrzymać,
                a na razie on mało zarabia i widzę, ze sie tym irytuje- chociaż jest po
                studiach. Stara się i wierzę że mu sie uda, ale nie umiem usiedzieć spokojnie i
                czekać.
            • magda8887 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 13:02
              wiesz porozmawiać o waszych dalszych planach na przyszłość m.in. o zaręczynach
              można, ale nie naciskać.
              • gold-fish Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 13:11
                a ile byś teraz czekała? nic nie mówiła itd? a jak kiedyś była konkretniejsza
                rozmowa o ślubie i ja powiedziałam że czerwiec 2008, to on zrobił wielkie
                oczy... :( widać było że go zaskoczyłam
                • martunia19811 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 14:46
                  Mówisz że on mało zarabia i to jest jego argument? Przecież razem mieszkacie i
                  jaoś się utrzymujecie???Rozumiem, ze dziecko kosztuje ale akurat decyzje o
                  dziecku możecie przełożyć.
                  Zaskoczył go termin czerwiec 2008? Przecież to za rok..Pewnie jakbys wspomiała
                  2010 tez by uznał to za nierealne...Obawiam się że trafiłaś na pijawkę. Wysysa,
                  korzysta a nic z siebie nie daje.
                  Moi znajomi którzy faktycznie mieli problemy finansowe (brak pracy, mieszkania)
                  i chcieli ze sobą na POWAŻNIE być czekali ze ślubem aż będa mogli sobie
                  pozwolić na choc skromne życie ale zaręczyny zawsze były. Jezeli facet mieszka
                  z Tobą i nawet zaręczyć się nie chce to nie ma w zwiazku z Tobą żadnych planów
                  na przyszłość. Mam nadzieję, ze się myle:(:(
                  • martunia19811 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 14:48
                    Przyszło mi coś do głowy...Nie jest gotowy na zaręczyny z Tobą...zamknij drzwi
                    do swojej sypialni. Sex od czasu do czasu przed ślubem jest ok ale regularnie
                    to się z żoną sypia.....ciekawe co on na to:)
                    • cantatea Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 15:16
                      > Przyszło mi coś do głowy...Nie jest gotowy na zaręczyny z Tobą...zamknij
                      drzwi
                      > do swojej sypialni. Sex od czasu do czasu przed ślubem jest ok ale regularnie
                      > to się z żoną sypia.....ciekawe co on na to:)

                      Bomba pomysł. Jeśli delikwent zmięknie i się oświadczy, to przynajmniej będzie
                      wiadomo z jakich pobudek.
                      Myślisz, że to dobrze rokuje takiemu małżeństwu?
                      • martunia19811 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 15:26
                        To burza mózgów!!Proponujemy lepsze/ gorsze rozwiązania a dziewczyna sama
                        wybierze co jej się spodoba:)
                        Ja i tak uważam że jak facet kocha to się nie zastanawia.
    • mikams75 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 13:10
      moj tez sie przymierzal dosyc dlugo, ale ja nie naciskalam, bo tez mi sie nie
      spieszylo. On chcial konicznie, zebym sie do niego przeprowadzila na stale.
      Wczesniej tylko pomieszkiwalismy wakacyjnie, weekendowo razem bo mieszkalismy
      daleko od siebie. Wiec powiedzialam, ze nie przeprowadze sie na stale i nie
      zrezygnuje ze sojwgo zycia (a to sie poczatkowo wiazalo z przeprowadzka do
      niego) bez pewnosci/stalosc w zwiazku. Wprawdzie o slubie rozmawialismy
      wczesniej nie raz, ale jakos bez konkretnych dzialan. Wiec narzeczony zaczal
      naciskac zeby jednak zajac sie zalatwianiem slubu itd. W koncu sie zebralismy,
      ustalilismy termin, pozalatwialismy papiery i dopiero wowczas dotarlo do mnie,
      ze nie bylo wogole zareczyn i nie mam pierscionka.
      Z facetami trzeba rozmawiac wprost, sami sie nie domysla. Wiec powiedzialam
      wprost, ze chce pierscionek zareczynowy. Wiec poszlismy i wybralismy (a raczej
      ja wybralam) i to od razu taki, zeby pasowal do obraczki.
      Malo romantycznie, ale skutecznie :-D
      • gold-fish Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 13:15
        no właśnie- gratuluję. gdybym rok temu powiedziała bardziej wprost...hmm..ale
        byłam wtedy prawie w depresji i chciałam sie wyprowadzić z domu. miałam
        możliwośc - wynajmować coś razem lub sama. a nie lubię być sama, no i liczyłam
        że... (już pisałam). Ale co byś teraz zrobiła w mojej sytuacji? I apropo
        zaręczyn- jak już wybrałaś ten pierścionek to od razu go założyłaś i tyle, czy
        on go zabrał i potem wręczył jakoś specjalnie???
        • mikams75 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 14:52
          od razu :-D tak mi sie podobal!
          Bez sensu byloby odgrywanie teatru i robienie niby-zareczyn.
          a pozniej pojechalismy do tesciow pochwalic sie zakupem (i tak mielismy do nich
          jechac). Moi rodzice byli daleko, wiec pokazalam im pozniej i w zasadzie
          wowczas, ze wzgledu na odleglos nie daloby sie sciagnac obu rodzin razem, a
          zrobienie zareczyn np. tylko z jedna rodziny byloby nie w porzadku. Wowczas
          troche zalowalam, ze nie bylo pieknych romantycznych zareczyn, ale z perspektywy
          czasu to sie smieje teraz z tego. Bo w sumie nie to najwazniejsze. Rodzina nie
          miala za zle, bo i tak juz znali termin slubu. A pierscionek zareczynowy
          chcialam, bo tak, i juz :-)
    • aserath Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 13:18
      najgłupsze co można zrobić to postawić sprawę na ostrzu noża. NIKT NIE LUBI
      DZIAŁAĆ POD PRESJĄ!!!! Jak ty byś sie czula jakby ci facet powiedzial, albo bez
      ślubu albo koniec związku? BYłabyś szcześliwa?
      Zwłaszcza ze teraz miedzy wami jest ok,
      Ludzie, slub nic nie zmienia, nie miej takiego parcia na to! A zresztą to z
      czasem przechodzi... Może on się też boi ze dla ciebie slub=dzieci, a on dzieci
      miec nie chce... roznie to bywa.

      najlepsze co możesz teraz zrobić to zamknąć temat w ogole o tym nie gadać i nie
      myśleć i zająć się czymś innym.

      A w sumie to dalej nie napisałaś dlaczego ci na tym ślubie tak zalezy.
      • gold-fish czemu mi zależy... 12.07.07, 13:33
        ponieważ wiem, że to ten, jesteśmy ze sobą 4 lata, a ja mam prawie 26. Dla mnie
        naturalną sprawą jest ślub, a nie ,,wieczne chodzenie". A jeżeli chodzi o
        dzieci- to dla niego właśnie ślub oznacza dzieci, a ja uważam, ze można pożyć
        tylko we dwójkę przez jakiś czas- poczekać na dzieci :)
        • aserath Re: czemu mi zależy... 12.07.07, 13:39
          no widzisz, a czy on wie, że ty masz takie podejscie? A może nie jest pewien
          tego? Czasem faceci dojrzewają dłużej do tego niż nam się wydaje.
          A tak na co dzień - to twój chlopak to jest taki tym zdecydowany (typu od razu
          wie gdzie pójśc, co chce, czego nie chce, na co ma ochote itd), czy jest taki ze
          wiecznie "jeszcze nie wiem" zastanawia sie, rozważa itd?
          Bo to też ma znaczenie.
      • mikams75 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 14:59
        wiesz, chodzi o to, zeby miec pewnosc i nie tracic mlodosci na zycie z kims i
        udawanie malzenstwa i snucie planow/marzen na przyszlosc bez podpory.
        Biorac z kims slub ma sie po czesci pewnosc co do zamiarow drugiej strony. Wiem,
        ze sa rozwody, ale w przypadku problemow bez slubu mozna sie wyprowadzic,
        zmienic partnera, wyrzucic kogos z domu. Majac z kims slub normalni ludzie
        zastanawiaja sie zanim postapia pochopnie. Rozwodu nie zalatwi sie z dnia na dzien.

        Wcale sie nie dziwie, ze dziewczyna chce jakis zapewnien, bo szkoda zycia na
        mieszkanie z kims, z kim nie ma sie planow na przyszlosc. Plany to dla mnie np.
        zalozenie rodziny (do uzgodnienia kiedy), wpolne budowanie domu, inwestycje itd.
        Zycie w zawieszeniu bywa meczace dla kobiety a dla faceta po prostu wygodne.

        Ja postawilam sprawe na ostrzu noza troche wczesniej i dobrze na tym wyszlam.
        Obie strony musialy sie zadeklarowac co do przyszlosci. Zwlekanie z decyzja nie
        jest dobre, tym bardziej ze sa ze soba wystarczajaco dlugo.

        • gocha221 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 19:11
          Normalni ludzie, kiedy są w normalnym związku, nawet bez ślubu, tez nie
          trzaskaja drzwiami przy pierwszym nieporozumieniu czy nawet grubszej awanturze,
          a probują doprowadzić życie i związek do porządku.
    • komyszka Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 13:30
      był juz kiedys bardzo podobny watek-polecam wyszukiwarke. ja natomiast napisze
      tak: jesli nie ma OBIEKTYWNYCH przyczyn dla których facet nie chce sie zenic,
      typu: brak własnego lokum/brak widoków na własne lokum, niestabilna sytuacja
      zawodowa/zdrowotna/prawna etc (od biedy),to wówczas wniosek płynie jeden: nie
      chce sie na razie wiazac na stałe. i tyle. bo tak mu wygodnie,bo sie jeszcze
      "nie wyszalal", bo moze to nie to itd. pozostaje tylko pytanie czy i kiedy
      bedzie gotowy do przejscia w stan zaobraczkowania- który wg mnie nie rózni sie
      niczym od stanu sprzed. moze jedynie tym ze nieco trudniej wystawic cudze rzeczy
      (badz spakowac własne) i rzucic zegnaj. na twym miejscu (ale ja jestem mało
      dyplomatyczna za to bardzo asertywna w okreslonych sytuacjach)zagaiła bym
      rozmowe na temat matrymonialny i bez naciskania/obrazania/wymuszania lecz
      stanowczo zazyczyla sobie konkretnej odpowiedzi motywujac to tym co jest dla
      mnie wazne w zyciu i zwiazku. nie jest to romantyczne lecz bardzo praktyczne
      podejscie ale z pewnoscia forma i tresc odpowiedzi wiele powinny ci wyjasnic.

      <a
      href="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;28/st/20060611/n/Igorek/k/b5fa/age.png"
      target="_blank">tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;28/st/20060611/n/Igorek/k/b5fa/age.png</a>
      • gold-fish Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 13:40
        no właśnie: niestabilna sytuacja finansowa...ale ja uważam, ze do wszystkiego
        można dojść małymi krokami. Już nie raz mu mówiłam, że to jest dla mnie ważne.
        • komyszka Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 14:10
          dla mnie to jest argument "od biedy"- chyba ze w gre wchodza jakies duze
          zadłużenia, komornik, wierzyciele itp. ale mysle ze w waszym przypadku to nie
          to. rozumiem, ze powiedziałas narzeczonemu co jest dla ciebie wazne
          (powiedziałas na marginesie ze małzenstwo a nie wolny zwiazek?). a co on na to?
          wiesz- ja jednak upieram sie przy konkretach w pewnych sytuacjach. ale to ja. a
          ty sama musisz zdecydowac czy takie postawienie sprawy w waszej sytuacji moze
          wniesc cos waznego. 5 lat to dla mnie bardzo długi czas i najwyzsza pora na
          podjecie wiazacych decyzji o ile sie takie decyzje chce podejmowac.
    • cantatea Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 14:30
      Nie bardzo rozumiem Twoje parcie na zaręczyny - czego właściwie oczekujesz od
      małżeństwa? Sądzisz, że to ono zmieni? Wielu ludziom ślub jest potrzebny do
      posiadania dzieci, ale Ty sama deklarujesz, że z tym chcesz jeszcze trochę
      poczekać.
      Wg mnie, ślub (i w rezultacie małżeństwo) ma wymiar bardziej duchowy, osobisty -
      dwie osoby publicznie deklarują, że chcą być ze sobą na zawsze. I żeby to
      miało sens, to taka deklaracja powinna być szczera, a nie wymuszona
      nudzeniem "daj mi pierścionek! ożeń się ze mną!".
      Ja jestem trochę nietypowym przypadkiem, bo to mąż wcześniej chciał ślubu, ale
      nie naciskał na mnie. Obawiam się, że jakikolwiek nacisk, nie mówiąc już
      o "stawianiu sprawy na ostrzu noża", wywołałby efekt odwrotny do zamierzonego,
      czyli uciekłabym jak najszybciej.
      I jeszcze apropos wypowiedzi, że Twój mężczyzna "ma żonę i wszystkie płynaące z
      tego przyjemności bez żadnych zobowiazań" - jeśli podejrzewasz, że Twój
      mężczyzna byłby skłonny się ożenić tylko dla wypranych gaci i regularnego
      seksu, to lepiej sobie daj spokój z takim małżeństwem.
      • gold-fish strata czasu 12.07.07, 14:42
        Tonie jest taki typ, który jest ze mną bo mu gotuję. Obowiązki są podzielone.
        Chodzi tylko o to, że nie chcę żyć bez planowania przyszłości. Lubię mieć
        perspektywy, wtedy rosną mi skrzydła. A jeżeli nie wiem czy zbudujemy razem
        dom, to może tracę czas a obok żyje mężczyzna w sam raz dla mnie. Chociaż sobie
        innego nie wyobrażam ...
        • aserath Re: strata czasu 12.07.07, 14:57
          ale planować przyszłość można i bez papierka! naprawdę! Fakt ze czasem łątwiej
          dostać kredyt w banku jak się jest małżenstwiem, ale trudno zeby ludzie się
          pobierali z tego powodu.

          Wiem, ze cie nie przekonam, ze nie masz co naciskać, bo tobie JUZ się chce
          slubu. Wiec nie będę cie przekonywać. Mam tylko nadzieję, ze jak sie tutaj
          wyżallisz i wygadasz to nie będziesz męczyć chłopaka, bo to wam nie wyjdzie na
          dobre.
          • martunia19811 Re: strata czasu 12.07.07, 15:23
            Tak na prawdę wszystkie w swoich opiniach jesteśmy zgodne: chłopina nie chce
            się żenić bo...nie czuje takiej potrzeby i basta.
            Pytanie co z tym dalej zrobisz...czy naciskać i liczyć się z tym że ożeni się z
            łachy lub odejdzie czy dać sobie spokój i czekać na jego krok, który nadejdzie
            lub nie...mozna też odejść ale z Twoich postów wynika że to nie wchodzi w grę.
            Ja nie mogłabym być z człowiekiem, który po 5 latach w tym rocznym mieszkaniu
            ze sobą nie chce sie w żaden sposób deklarować. Może dlatego że uważam że ślub
            zmienił moje życie o 180% i to nie jest tylko papierek. Bez ślubu jesteście
            współlokatorami/kochankami a po slubie jesteście rodziną i jako rodzinę
            postrzega was społeczeństwo.
            Znam pare która prowadzała sie 11 lat (z 5 lat razem mieszkali). Dziewczyna
            oczywiście w którymś momencie zaczeła wspominać o slubie...on się zdenerwował,
            że teraz po tylu latach jej się przypomiało,zawinął się i odszedł. Natychmiast
            zwiazał sie z nową kobieta i w ciągu roku się ożenił (zakochał się i nie wahał
            się co do slubu) .Dziewczyna została sama, po 30, bez dziecka, wszyscy jej
            znajomi juz dawno sparowani, załamana..Może i tak by odszedł ale trudniej
            zostawia się żone niz kochanke.

        • cantatea Re: strata czasu 12.07.07, 15:13
          > Chodzi tylko o to, że nie chcę żyć bez planowania przyszłości. Lubię mieć
          > perspektywy, wtedy rosną mi skrzydła. A jeżeli nie wiem czy zbudujemy razem
          > dom, to może tracę czas a obok żyje mężczyzna w sam raz dla mnie. Chociaż
          > sobie innego nie wyobrażam ...
          Nadal nie rozumiem, czego oczekujesz od zaręczyn czy małżeństwa. Planuj sobie
          przyszłość z nim, kto Ci broni? Czy uważasz, że zaręczyny są gwarantem
          przyszłości? Albo ślub? Jeśli znasz człowieka z którym żyjesz, to powinnaś
          wiedzieć, czego się po nim spodziewać. Chce z Tobą żyć? Dobrze Wam razem? To to
          super, co tu zmieniać? A w szczególności naciskać na deklaracje, na które
          najwyraźniej delikwent nie jest gotowy.
          • mikams75 Re: strata czasu 12.07.07, 15:16
            > Nadal nie rozumiem, czego oczekujesz od zaręczyn czy małżeństwa. Planuj sobie
            > przyszłość z nim, kto Ci broni?

            problem w tym, ze ona nie chce sama sobie planowac przyszlosci z nim, tylko
            oczekuje konkretnej deklaracji, czy on chce planowac przyszlosc z nia.
            • cantatea Re: strata czasu 12.07.07, 15:24
              > problem w tym, ze ona nie chce sama sobie planowac przyszlosci z nim, tylko
              > oczekuje konkretnej deklaracji, czy on chce planowac przyszlosc z nia.
              Do tego nie jest potrzebny pierścionek, tylko rozmowa o wspólnych planach - nie
              kwestia "kiedy zrobimy ślub", tylko kiedy i czy będziemy budować dom, mieć
              dzieci, zakładać firmy, przenosić się za granicę itp. Nadal twierdzę - w
              aspekcie praktycznym małżeństwo niewiele zmienia w trybie życia, ale np.
              zafundowanie sobie dziecka odwraca życie o 180 stopni.
              • mikams75 Re: strata czasu 12.07.07, 15:43
                tylko ze w tej sytuacji facet moze zupelnie nieodpowiedzialnie obiecywac
                dziewczynie rzeczy na odczepnego, ot tak dla wygody.
                Moze oczywiscie dac pierscionek na odczepnego, ale o to autorce watku nie
                chodzi. Chodzi o swiadome podjecie decyzji o slubie i przyszlosci. Wymigiwanie
                sie od tej decyzji nie swiadczy o pewnosci faceta co do tego zwiazku. A
                dziewczyna nie bedzie latami czekac niewiadomo na co.
                Samo malzenstwo niczego nie zmienia ale daje kobiecie poczucie pewnosci i
                odpowiedzialnosci mezczyzny. Wiem ze to tez bywa zludne, ale jej jest to
                najwyrazniej potrzebne.

                Dziecko jest zupelnie innym tematem.
                • mikams75 Re: strata czasu 12.07.07, 15:48
                  poza tym jesli facet nie chce sie wiazac na stale i oglosic swiatu ze spedza
                  razem reszte zycia (do tego w koncu sprowadza sie slub) to wg mnie oznacza
                  tkwienie w zwiazku dla wygody. Bo dla faceta lepsza taka partnerka niz zadna.
                  Ale podejmujac decyzje o slubie gwarantuje (przynajmniej w tym momencie) ze cos
                  wiecej go z nia laczy niz tylko wspolny garnek i lozko.
                • cantatea Re: strata czasu 12.07.07, 15:52
                  Nie róbmy z człowieka nieodpowiedzialnego gnojka, który obiecuje niestworzone
                  rzeczy tylko dla własnej korzyści. Sytuacji do końca nie znamy, ale z
                  wypowiedzi gold-fish wynika, że chłopak jest raczej poważny.
                  Może na tyle poważnie traktuje małżeństwo, że chce to zrobić całkowicie
                  przekonany do tego (duchowo, materialnie - co mu tam w duszy gra), a nie
                  dlatego, że "lata lecą" i "już czas".
                  • komyszka Re: strata czasu 12.07.07, 16:00
                    wiesz 5 lat chyba w zupełnosc wystarczy na duchowe dojrzewanie w materii
                    małżeństwa- przynajmniej dla tych którzy naprawde sie daza szczerym uczuciem. to
                    nie nastolatkowie nie znajacy wagi słowa "kocham" lecz dorośli ludzie. nie wiem
                    z czego wnioskujesz ze chłopak jest "poważny" bo ja mówiac szczerze odnosze
                    odwrotne wrazenie. jesli faktycznie byłby "poważny" to nawet jesli nie chce sie
                    (na razie) zenic,winien powiedziec o tym wprost, liczac sie ze wszelkimi
                    mozliwymi konsekwencjami tej wypowiedzi.
                    • mikams75 Re: strata czasu 12.07.07, 16:05
                      pewnie ze 5 lat wystarcza na dojrzenie a od dania pierscionka do slubu minie
                      pewnie kolejny rok, ktory moza wykorzystac na calkowite dojrzewanie.
                      • cantatea Re: strata czasu 12.07.07, 16:10
                        > pewnie ze 5 lat wystarcza na dojrzenie a od dania pierscionka do slubu minie
                        > pewnie kolejny rok, ktory moza wykorzystac na calkowite dojrzewanie.
                        Traktuję tę wypowiedź trochę z przymrużeniem oka, szczególnie tekst
                        o "wykorzystaniu roku na całkowite dojrzewanie", niemniej zwracam uwagę, że to
                        nie my decydujemy ile komu trzeba czasu na "dojrzenie". Jednemu wystarcza 5
                        lat, innemu nie.
                        • komyszka Re: strata czasu 12.07.07, 16:20
                          cantatea- litosci! widze ze starasz sie patrzec wielowymiarowo, nie skreslac,
                          nie ferowac wyroków ostatecznych itp. osobiscie cenie bardzo taka postawe ale
                          zawsze przychodzi moment kiedy nalezy wyciagnac wnioski i wybrac jakies wyjscie.
                          moze dziewczyna ma czekac i 20 lat?? a moze 50? az wieczny niezdecydowany
                          chłopiec dorosnie i zechce uwzglednic ja na powaznie? bardzo wygodne dla wielu
                          jest to "dojrzewanie".
                          • gocha221 Re: strata czasu 12.07.07, 19:18
                            Mi się wydaje, ze problem lezy w tym, że autorka watku za mało rozmawia z
                            chłopakiem a ich rozmowy się skonczyły na pokazaniu placem pierscionka.
                            Nie wiem, czy to wszystko świadczy o niechęci do ślubu i niedojrzałosci.
                            Sa osoby, ktorym slub nie jest potrzebny do tego by planować, kochać i myślec
                            powaznie o przysżłości z ta i tylko tą osobą.
                            Może on do takich osob należy, nie wiem.... Po kilku latach związku jakos się
                            mało znają chyba..
                        • mikams75 Re: strata czasu 12.07.07, 16:37
                          > Traktuję tę wypowiedź trochę z przymrużeniem oka, szczególnie tekst
                          > o "wykorzystaniu roku na całkowite dojrzewanie", niemniej zwracam uwagę, że to
                          > nie my decydujemy ile komu trzeba czasu na "dojrzenie". Jednemu wystarcza 5
                          > lat, innemu nie.

                          dobrze potraktowalas moja wypowiedz, dojrzewanie kojarzy mi sie z bananami,
                          ktore rwie sie niedojrzale zeby przetrwaly podroz.
                          Faceta tez sie bierze zielonego i "hoduje" i patrzy czy sie nadaje czy zgnije.
                          Prosze nie brac tego tekstu powaznie :-D

                          Ale na serio - sa faceci, ktorzy nigdy nie dojrzewaja tylko jak ich odroznic od
                          tych ktorzy potrzebuje wiecej lat niz przecietnie?
                  • gold-fish poważny chłopak 12.07.07, 16:05
                    cantatea, no właśnie- on ma takie poczucie obowiązku, ze jak sie na coś
                    zdecyduje to nie zmieni zdania. I tak jest od początku- konsekwentny do szpiku
                    kości :) kiedyś mi powiedział: studia, praca a potem ślub. Tylko, że chyba coś
                    też wspominał, że najpierw mieszkanie a potem ślub. jestem w wielkiej kropce.
                    już wiem, ze źle zrobiłam z tym zamieszkaniem, ale wiem też że rok temu on nie
                    pracował i nie zaręczyłby sie- to jego zdaniem nieodpowiedzialne. Coś w tym
                    stylu: najpierw upoluj zwierzynę, pokaż ile jesteś wart aby potem móc założyć
                    rodzinę i móc ją utrzymać. Zwariuję...
                    • komyszka gold fish 12.07.07, 16:14
                      zatem twoj mezczyzna -jesli dobrze zrozumialam- na chwile obecna spełnia
                      wszystkie swe założenia (studia, praca,mieszkanie) zatem co stoi na przeszkodzie
                      ślubu poza jego niezdecydowaniem? czyżby konsekwencja zaczeła sie chwiac jesli
                      planom nie po drodze? i co wiecej- Ty sama zaczynasz juz go usprawiedliwiac!
                      wybacz ze to pisze ale chyba jednak trafił ci sie klasyczny
                      "niezdecydowany-wygodny". ja jednak starałabym sie szybko wyjasnic sytuacje. dla
                      własnego dobra.
                      zycze powodzenia!
                    • cantatea Re: poważny chłopak 12.07.07, 16:16
                      > już wiem, ze źle zrobiłam z tym zamieszkaniem,
                      Sądzisz, że brak zamieszkania zmusiłby go do oświadczyn? Ja tam w życiu nie
                      chciałabym się zaręczać czy ślubować z kimś, z kim nie pomieszkałam przez jakiś
                      czas. Za duże ryzyko, moim zdaniem.

                      Dla mnie rozwiązanie jest proste - rozmowa dwójki dorosłych ludzi o ich
                      wspólnej przyszłości. Skoro teraz tylko gdybasz, co on kiedyś deklarował, to
                      może czas to odświeżyć? Jak chcecie wspólnie żyć, skoro nie potrafisz z nim
                      porozmawiać o rzeczy najważniejszej, czyli Waszych planach na życie?
                      • mikams75 Re: poważny chłopak 12.07.07, 16:45
                        mojego zmusil.... wczesniej pomieszkiwalismy razem przez pare lat i to
                        wystarczylo aby sie poznac.

                        Dodam jeszcze, ze swietnie rozumiem obie strony w tej dyskusji, bo sama kiedys
                        bylam tego zdania co cantatea czy aserath.
                        Nie wiem ile macie lat (i nie chce tu odgrywac starszej/madrzejszej) ale do
                        pewnego momentu odpowiadalo mi zycie razem, pomieszkiwanie itd i tez uwazalam,
                        ze slub to tylko papier, nic nie zmieni i nie ma co naciskac.
                        Jednak w pewnym wieku przestalo mi to wystarczac, mniej wiecej po 5 latach
                        "chodzenia" dlatego teraz tak bronie zalozycielki watku.
                        • cantatea Re: poważny chłopak 13.07.07, 08:14
                          > Nie wiem ile macie lat (i nie chce tu odgrywac starszej/madrzejszej) ale do
                          > pewnego momentu odpowiadalo mi zycie razem, pomieszkiwanie itd i tez uwazalam,
                          > ze slub to tylko papier, nic nie zmieni i nie ma co naciskac.
                          > Jednak w pewnym wieku przestalo mi to wystarczac, mniej wiecej po 5 latach
                          > "chodzenia" dlatego teraz tak bronie zalozycielki watku.
                          No właśnie. A ja zawsze się zapierałam, że żadnego ślubu mieć nie będę, bo to
                          nic nie znaczący papier. Potrafiłam z mężczyzną żyć i planować przyszłość bez
                          deklaracji zaręczynowo-ślubnych (tzn. on chciał ślubu, ale nie naciskał). Do
                          ślubu "dojrzałam" po pewnym czasie (dla jasności - było to więcej niż 5 lat).
                          I nadal twierdzę, że naciskanie może odbić się czkawką w przyszłości lub wręcz
                          wywołać paniczną ucieczkę "naciskanego".
        • mikams75 Re: strata czasu 12.07.07, 15:14
          popieram, masz racje (patrz moje posty wyzej). Nie doczytalam tylko tego - gdzie
          mieszkacie? To jego mieszkanie? Domyslam sie, ze cos tam do mieszkania kupujesz
          itd. Przestan inwestowac. Powiedz mu wsprost o wspolnych planach i braku
          perspektyw na przyszlosc.
          Niby papier niczego nie zmienia ale jest przemyslana obustronna deklaracja a nie
          takim sobie wygodnym zyciem, bo moze kiedys trafi sie lepsza partia.
        • magda8887 Re: strata czasu 12.07.07, 16:28
          > Chodzi tylko o to, że nie chcę żyć bez planowania przyszłości.
          > Lubię mieć perspektywy, wtedy rosną mi skrzydła. A jeżeli nie wiem czy
          zbudujemy > razem dom, to może tracę czas a obok żyje mężczyzna w sam raz dla mnie.

          Do planowania przyszłości nie potrzebny jest ślub! Przecież ile jest takich par
          które planują wspólne życie, własne mieszkanie/dom, dzieci itd. a po ślubie
          często szlag trafia te plany i się rozchodzą. MAŁŻEŃSTWO NIE DAJE DOŻYWOTNEJ
          GWARANCJI szczęścia i realizacji zamierzonych planów/celów.
    • tony.soprano Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 15:44

      a jak wygląda "decyzyjność" Twojego partnera w innych życiowych sprawach?

      może trafiłaś na mężczyznę, który w ogóle ma problem z podejmowaniem decyzji i
      oczekuje, że ktoś przejmie w tych i innych sprawach inicjatywę a on będzie
      asystował. takie osoby przecież istnieją. będą się mnożyć warunki (studia,
      lepsza pogoda, wzrost PKB w Polsce, zdrowie, Twoja podwyżka płac, awans w pracy
      itd) co oznacza odwlekanie momentu podjecia decyzji i wyartykułowanie jej otwarcie.

      wygląda mi, że to Ty ciągniesz Wasz związek do przodu i w górę. jeśli to prawda
      również w innych sprawach (wybieranie mebli, kolor ścian, miejsca na wakacje,
      Sylwestra, pilnowanie terminów u lekarza itd) to chyba teraz też musisz przejąć
      inicjatywę. rozmowa. kilka pytań. kilka kolejnych. słuchaj odpowiedzi. dopytuj.
      to dotyczy Waszej przyszłości więc zapytaj jak sobie ją wyobraża "za rok o tej
      porze.." albo "za dwa lata o tej porze". w jakim miejscu widzi Was oboje i co
      chce aby się wydarzyło. dla osób nie umiejacych podejmować decyzji to duży stres
      więc proponuje delikatnie. jak z facetem czyli jak z dzieckiem :-))))

      odwagi.


      • anusiaczek87 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 17:08
        no wlasnie, moze Twoj chlopak to typ taki jak pisze tony.soprano?
        moj taki jest- przyzwyczail sie, ze kazda decyzje podejmujemy wspolnie, ze to
        hlownie ja jestem inicjatorka w naszym zyciu, dlatego musialam go "nakierowac",
        bo on wiedzial ze chce byc ze mna, o slubie tez myslal, "ale.."- skonczylo sie
        happy endem ;) maz chyba ma to po ocju- tesciowa przynala mi sie ostatnio, ze
        po pewnym czasie bycia razem postawila sprawe na ostrzu noza (ja nie bylam taka
        ostra ;) ) ale tesc twierdzi, ze to byla wspolna decyzja.
    • gold-fish Re: rozmowy o pierścionku ..były, są i pewnie będą 12.07.07, 17:03
      jedne osoby radzą jeszcze jedną poważną rozmowę, inne, ze to może tylko
      uprzykrzyć mi i jemu życie. nawet mogę poczekać na ślub, ale to jest smutne i
      wkurzające gdy siedzimy w towarzystwie i nagle ktoś pyta: a jak długo ze sobą
      jesteście? będzie ślub? i wtedy ja sie uśmiecham, on rozkłada ręce, albo sie
      śmieje. Jak byście na to reagowały????
      • mikams75 Re: rozmowy o pierścionku ..były, są i pewnie będ 12.07.07, 17:18
        powiedz mu, ze to wkurzajace i niech powie w czym ma problem. Zacznij rozmowe po
        takim wlasnie spotkaniu ze znajomymi. Moze on nie do konca zdaje sobie sprawe z
        tego, ze co dla niego jest smiechem w towarzystwie, dla ciebie jest przykre.

        U nas bylo jednak ciut lepiej, bo w towarzystwie zapewnial, ze slub bedzie,
        tylko ja sie nie moglam nigdy dowiedziec kiedy :-D
      • turzyca Re: rozmowy o pierścionku ..były, są i pewnie będ 12.07.07, 17:44
        "Jak byście na to reagowały?"
        Pewnie bym wypalila, ze slub bedziej, jak on sie oswiadczy. i ew. ze do tego to
        mu jakos niespieszno.



        Choc mam jakies takie ciche wrazenie, ze Twoj chlopak szykuje jakas siurpryze.
        ale to tylko moje ciche wrazenie.
        • anula36 Re: rozmowy o pierścionku ..były, są i pewnie będ 12.07.07, 18:10
          ja bym, powiedziala z tajemnicza mina ze slubu nie bedzie i jak ukochany wroci do tematu sam na sam powiedziala ze skoro sie nie oswiadcza to jak ma byc slub:)
          • magda8887 Re: gold-fish 12.07.07, 20:20
            anula36 dobrze sugeruje, następnym razem jak ktoś was zapyta kiedy ślub to
            odpowiedz jasno i wyraźnie że go nie będzie i rób tak za każdym razem, ciekawe
            jak Twój facet na to zareaguje a jak będzie miał jakieś "ale" czemu tak mówi to
            powiedz mu jasno i wyraźnie że przecież on sam o zaręczynach nie chce rozmawiać
            a o ślubie już tym bardziej.
            • kiecha3 Re: gold-fish 14.07.07, 09:39
              gorzej jak jemu ta odpowiedź będzie odpowiadać... sama się w kozi róg zapędzi....
      • magda8887 Re: rozmowy o pierścionku ..były, są i pewnie będ 12.07.07, 20:11
        > ale to jest smutne i wkurzające gdy siedzimy w towarzystwie
        > i nagle ktoś pyta: a jak długo ze sobą
        > jesteście? będzie ślub? i wtedy ja sie uśmiecham, on rozkłada ręce, albo sie
        > śmieje. Jak byście na to reagowały????

        nie patrz na to co mówią inni!!
        Tak zawsze jest, ja też to przerabiałam, ciągle ktoś pytał "kiedy ślub i kiedy
        ten ślub" ... a jak się pobraliśmy to teraz słyszę "kiedy dzidziuś" wiem że to
        wkurza ale cóż niech se gadają
        • mikams75 Re: rozmowy o pierścionku ..były, są i pewnie będ 13.07.07, 13:18
          latwo jest olewac gadki innych jak sie jest odmiennego zdania niz gadajacy. Ale
          dziewczyna chce wziac slub i po prostu jest jej przykro sluchajac tego typu
          komentarzy.
          Zgadzam sie, ze ludzie zawsze beda gadac (najpierw kiedy slub, pozniej kiedy
          dziecko, pozniej kiedy braciszek/siostrzyczka itd. moze isc w nieskonczonosc)
          ale nie kazdy gadajacy zdaje sobie z powagi tematu. Najlepszy przyklad to np.
          osoby nie mogace miec dzieci notorycznie nagabywane o powiekszenie rodziny. Nikt
          w tej sytuacji nie potrafi sie zdystansowac i olac. To potrafia tylko osoby,
          ktore nie chca dzieci/slubu i jest to ich decyzja.
      • female01 Re: rozmowy o pierścionku ..były, są i pewnie będ 12.07.07, 20:24
        No powiem szczerze ze mnie trafiał szlag jak mnie przedstawiano jako "dziewczyne" bo dziewczyna to dzis jest a jutro jej nie ma a nazeczona czy zona brzmi powazniej (wiem ze kazdy zwiazek sie moze posypac, ze papier nic nie gwarantuje, mi teraz chodzi o brzmienie slowa . w przedstawionej sytuacji z wrodzona wrednoscia powiedzialabym z kasliwym usmiechem ze ja bede "wieczna dziewczyna".
      • cantatea Re: rozmowy o pierścionku ..były, są i pewnie będ 13.07.07, 08:18
        > ale to jest smutne i
        > wkurzające gdy siedzimy w towarzystwie i nagle ktoś pyta: a jak długo ze sobą
        > jesteście? będzie ślub? i wtedy ja sie uśmiecham, on rozkłada ręce, albo sie
        > śmieje. Jak byście na to reagowały????
        No faktycznie, masakra, znajomi pytają, a Ty nie wiesz co odpowiedzieć. I to
        jest argument za żeniaczką? Hmmm...
        Jeśli taka jest Twoja motywacja ślubna (mieć co odpowiedzieć na pytania o ślub)
        to chyba jednak dobrze byłoby trochę z tym poczekać, aż znajdziesz lepsze
        powody do ślubu niż możliwość pochwalenia się w towarzystwie.
      • annubis74 Re: rozmowy o pierścionku ..były, są i pewnie będ 13.07.07, 10:30
        gold-fish możesz wytłumaczyć dlaczego Cię tak przypiliło do ślubu
        oprócz presji znajomych i ewentualnej rodziny?
        ? powody religijno światopoglądowe raczej nie - bo mieszkacie już razem
        potrzeba bliskości nie - jw.
        myslę że powinnas to ustalić sama ze sobą dlaczego chcesz ślubu a potem
        porozmawiać z facetem
        ale nie zaczynaj od dyskucji jaki pierścionek Ci kupi i kiedy
        tylko zacznij od wyjaśnienia dlaczego ślub byłby dla Ciebie ważny
        myślę, że on tego nie wie, a zareczyny nie są dla niego ważną impreza
        znajomych zadajacych takie pytania nalezy ignorować i cała sprawę obracać w
        żart tekstami: jakby co to napewno was zaprosimy lub innymi
    • magda8887 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 20:16
      a niech się pytają! tak jak już pisałam że ja też to przerabiałam, ale nie mam
      zamiaru robić pod kogoś dyktando. Teraz ja i mąż jesteśmy nękani pytaniem "kiedy
      będzie dzidziuś" no fakt faktem jesteśmy 2 lata po ślubie i co raz częściej
      zaczynam słyszeć to pytanie, nawet teściowa z którą mam "przyjemność" mieszkać
      mnie pyta, np. ostatnio kupiłam sobie ładną dopasowaną bluzeczkę a jak teściowa
      ją zobaczyła to spytała czemu taka dopasowana czy ja nie mam zamiaru "przytyć"
      no i wiadomo o co jej chodzi, ale ja mam to w nosie, niech se ona i inni gadają.
      W końcu to jest tylko decyzja moja i męża, my sami wiemy dobrze kiedy.
    • female01 Re: rozmowy o pierścionku 12.07.07, 20:18
      o zareczynach rozmawialismy po kilku miesiacach od zamieszkania razem (jestesmy ze soba 5.5 roku)poniewaz jestem jaka jestem wybralam sobie pierscionek i tenze dostalam w 5 rocznice bycia razem. data slubu zaklepana, oboje czekamy z niecierpliwoscia :) znajomi plci meskiej w ciezkim szoku (mamy po 23 lata) bo jakze to tak mlodo i po co w ogole slub... (wiekszosc w luznych zwiazkach lub stanu wolnego). na szczescie moj luby nie patrzy na innych tylko na nas - a jestemy rodzina od dawna i "papierek" tylko to sformalizuje. Nigdy go nie naciskalam, po prostu "patrzymy w tym samym kierunku", mamy te same marzenia i to jest piekne :)
      • magda8887 Re:female01 12.07.07, 20:22
        moje gratulacje. My jak braliśmy ślub byliśmy z sobą ponad 6 lat w tym przez rok
        mieszkaliśmy razem. Ja miałam 24 lata a on 23 - więc też byliśmy młodziutką parą
        młodą. No z resztą nadal jesteśmy młodzi ja 26 on 25 :)))
    • gold-fish Re: rozmowy o pierścionku- ciąg dalszy 13.07.07, 09:39
      Jeszcze nawiążę do tych rozmów w towarzystwie. To nie jest tak, ze mi nagle się
      zapaliła w głowie lampeczka- ,,inni gadają o ślubie to ja też powinnam". Po
      prostu ja sama do tego dojrzałam już jakieś 2 lata temu, a teraz mnie wkurza,
      że inni mówią już o tym głośno - tylko on o tym nie mówi. Więc wkurzam się i mu
      o tym mówię- zawsze po takim spotkaniu. Bo co ma powiedzieć dziewczyna: "ja
      chcę, ale nie wiem czy będzie ślub bo to nie tak do końca ode mnie zależy "
      • cantatea Re: rozmowy o pierścionku- ciąg dalszy 13.07.07, 10:25
        > Więc wkurzam się i mu
        > o tym mówię- zawsze po takim spotkaniu. Bo co ma powiedzieć dziewczyna: "ja
        > chcę, ale nie wiem czy będzie ślub bo to nie tak do końca ode mnie zależy "

        Eeee, nie kumam - czyli jednak rozmawiacie o przyszłości ze sobą, tak? To w
        czym tkwi problem? Zadaje się delikwentowi proste pytanie ("czy i kiedy?") i
        czeka na prostą odpowiedź. A po usłyszeniu odpowiedzi wdraża się odpowiednie
        kroki.
        Ja tam w ogóle jestem przeciwniczką oświadczyn, zaręczyn i innych tego typu
        wynalazków, preferuję rozmowę i wspólne ustalanie planów. Naprawdę nie rozumiem
        dlaczego dziewczyna ma siedzieć i czekać, aż pan się zbierze w sobie i
        zdeklaruje. W wielu sprawach (nie tylko ślubie) potrzebna jest wola dwóch osób,
        ale tylko ze ślubem czyni się takie cyrki z biernym oczekiwaniem jednej strony
        na deklaracje strony drugiej.
        Tak więc proponuję rozmowę z omówieniem sytuacji bieżącej i przyszłej. Bez
        stawiania sprawy na ostrzu noża. Może to będzie dobry krok do wspólnego życia,
        w którym _musisz_ potrafić otwarcie rozmawiać z drugą stroną o własnych
        oczekiwaniach.
        • gold-fish Re: rozmowy o pierścionku- ciąg dalszy 13.07.07, 11:12
          no własnie...już nie raz rozmawialiśmy, ale zależy mi na opini- czy w przypadku
          gdy kilka dni temu on zadeklarował się, że kupi pierścionek, powinnam poruszać
          z nim ten temat, czy czekać? Myślę, że czekać- ale w takim razie jak długo? A
          jeżeli chodzi o znaczenie tego ,,wydarzenia" to on mi już nie raz powiedział,
          ze to dla niego tyle znaczy co UWAGA!- kupienie mi butów...(wyobraźcie sobie
          moją reakcję...myślałam, ze padnę, a on wtedy zaczął tłumaczyć, ze znowu źle
          zrozumiałam jego słowa- bo to oznaczać miało, ze on już ,,rozpoczynając"
          związek ze mną robił to z myślą o małżeństwie (!) i to że da mi pierścionek to
          nie ma dla niego generalnie wielkiej wartości. To tylko ogłoszenie innym, ze
          chcemy sie pobrać. Więc skoro chcę to go dostanę i tyle. Tylko zastanawiam sie
          co będzie jak po zaręczynach on będzie myślał, ze to zamknęło sprawę?!
          • cantatea Re: rozmowy o pierścionku- ciąg dalszy 13.07.07, 12:06
            To o małżeństwo chodzi, czy o pierścionek?
            Moim zdaniem rozmowy o pierścionku to nie są rozmowy o _poważnych_ sprawach. I
            bez pierścionka można wyjść za mąż (jestem tego najlepszym dowodem). Moim
            zdaniem powinnaś rozmawiać o małżeństwie, a nie o biżuterii.
            Przepraszam, ale moim zdaniem chyba sama nie do końca sobie zdajesz sprawę z
            własnych chęci. "Pierścionek", "znajomi się pytają" itp, a gdzie tu mowa o tym
            czego oczekujesz od małżeństwa? Najlepiej chyba sprawę podsumowała annubis74 i
            gocha221 - nie wiadomo właściwie dlaczego Cię pili do ślubu, a i z facetem nie
            rozmawiasz o konkretach tylko pokazujesz palcem co byś chciała dostać.
            Delikwent nie wie właściwie czego od niego chcesz (oprócz kawałka blachy) i mam
            wrażenie, że Ty sama tego nie wiesz.
            Usiądź, pomyśl nad tym czego oczekujesz od wspólnego życia małżeńskiego. I na
            tej podstawie podyskutuj z chłopakiem. A nie "daj pierścionek bo już czas".
            • gold-fish daj pierścionek bo już czas 13.07.07, 12:30
              cantateo :) już dzisiaj to napisałam, ze moja decyzja jest przemyślana. Zanim
              go poznałam byłam 2 lata singlem i nie szukałam nikogo na siłę. Ale od razu
              czułam, ze to ten. Dla mnie jest taki łańcuszek - etap poznawania-związek-
              narzeczeństwo-małżeństwo.Tak jak po dzieciństwie przychodzi wiek nastoletni.
              Nie rozumiem dziewczyn, które nie pragną małżeństwa. Oczywiście nie oceniam ich
              źle, tylko to jest dla mnie nie zrozumiałe. No więc skoro nasz związek jest
              udany i od zawsze myśleliśmy, ze kiedyś sie pobierzemy i będziemy mieli dzieci
              (taki standard :)to uznałam, że jest na to czas. Po studiach, oboje pracujemy.
              Może faktycznie powinnam rozmawiać o małżeństwie a nie o pierścionku, ale jak
              już wspomniałam najpierw narzeczeństwo, potem małżeństwo.
              • mikams75 Re: daj pierścionek bo już czas 13.07.07, 13:38
                moim zdaniem pierscionek=malzenstwo i w zasadzie bylam pewna ze o tym
                rozmawialas z facetem. Jesli nie, to on moze po prostu nie rozumiec po co ci
                jakis pierscionek, przeciez pewnie masz ich kilka i czemu nie kupisz sobie
                kolejnego sama. Musisz rozmawiac o celu a nie o polmetkach. Bo my tu
                dyskutujemy, ze facet boi sie slubu a moze on po prostu nie wie jaki
                pierscionek/gdzie/za ile/po co.
              • magda8887 Re: daj pierścionek bo już czas 13.07.07, 13:43
                > No więc skoro nasz związek jest udany i od zawsze myśleliśmy,
                > ze kiedyś sie pobierzemy i będziemy mieli dzieci
                > (taki standard :)to uznałam, że jest na to czas.

                No właśnie TY tak uznałaś, ale to "Ty" to za mało, musicie oboje tak uznać a
                widocznie on jeszcze nie doszedł do tego etapu.

            • magda8887 Re: cantatea 13.07.07, 13:40
              dokładnie cantatea zgadzam się w 100% z Tobą.
              > rozmowy o pierścionku to nie są rozmowy o _poważnych_ sprawach.
              > I bez pierścionka można wyjść za mąż.

              I też zauważyłam że ciągle gold-fish pisze o tym pierścionku, do tej pory nie
              napisała czemu chce tego ślubu, to że czuje że dorosła do takiego kroku to nie
              jest konkretny powód, przemawiający za tym że już trzeba wyjść za mąż.
          • magda8887 Re: rozmowy o pierścionku- ciąg dalszy 13.07.07, 13:35
            > to że da mi pierścionek to nie ma dla niego generalnie wielkiej wartości.

            dziewczyno zrozum że faceci są inni niż kobiety inne mają podejście do tych spraw!!
            Kobiety dużą wagę przywiązują do szczegółów np. do pierścionka a faceci nie!!
            A z tego co piszesz to wynika że Tobie NAJbardziej zależy na tym pierścionku i
            na tym aby kolejnym razem jak ktoś cię zapyta kiedy ślub abyś mogła powiedzieć z
            uśmiechem "jesteśmy zaręczeni ślub tego i tego".
            Ja na swój pierścionek czekałam ponad 5 lat, ale nigdy nie nalegałam, nie
            naciskałam, nie zadawałam pytań kiedy go kupi itd. Bardzo chciałam ślubu ale
            mimo wszystko nie nalegałam, dałam mu na to czas, aby i on mógł dojrzeć do tej
            decyzji. No i się doczekałam. Dla mnie wtedy było NAJważniejsze że mam go blisko
            siebie, że mieszkamy razem, że się dogadujemy, kochamy się, jest nam dobrze,
            mieliśmy wspólne plany na przyszłość mimo iż nie miałam jeszcze tego pierścionka.
            • gold-fish inne podejście do tych spraw 13.07.07, 14:17
              Magdo, wiem, ze oni mają inne podejście, a mój to wogóle taki okaz, ze szok. I
              tym się pocieszam, że w gruncie rzeczy on traktuje naszą wspólną przyszłość
              poważnie. I tylko tak sie zastanawiam dlaczego pomimo moich wyjaśnień niektórzy
              twierdzą, ze mi zależy tylko na ozdobionym palcu?!
              No i dałaś mi pewną nadzieję, ze w sytuacji kilku lat bycia ze sobą i
              mieszkania rok ,facet w końcu sie zdecydował. Bo jak sobie pomyślębycie z kimś
              5,6,7 i więcej lat, a potem on nagle mówi ,,nie" i wszystko do góry nogami- nie
              wiem czy bym potrafiła to przeżyć- wiedząc, że mogłam to załatwić wcześniej,
              ale biernie czekałam i liczyłam, ze może on dojrzeje.
              • cantatea Re: inne podejście do tych spraw 13.07.07, 14:58
                A ja się spytam, co Wy dziewczyny (mówię tu do ogółu) uparłyście się na te
                oświadczyny? Romansów się naczytałyście? Mamy XXI wiek, równouprawnienie, a wy
                czekacie aż książę z bajki rzuci się wam do stóp z pękiem róż i pierścionkiem?
                Nie potraficie po prostu jak człowiek z człowiekiem usiąść i pogadać o tym co
                chcecie robić w przyszłości?
                Kiedyś już o to pytałam (nie wiem czy na tym forum) i dowiedziałam się że:
                - bo to takie romantyczne
                - bo lubimy być zdobywane
                - bo tradycja
                No i fajnie, jeśli takie zachowanie jest zgodne z oczekiwaniami obydwu stron.
                Ale jeśli ktoś się męczy (jak gold-fish) i czeka, i się doczekać nie może to po
                co tkwić w takim dziwacznym układzie "czekam, bo może on zgadnie, że czekam".
                Litości, a jak będziecie chciały budować dom, to też poczekacie aż się
                delikwent zadeklaruje? Według mnie, ślub to sprawa _dwóch_ osób i te dwie osoby
                powinny podjąć _wspólną_ decyzję. A nie jakieś dziwaczne podchody.
                • magda8887 Re: cantatea 13.07.07, 16:14
                  > A ja się spytam, co Wy dziewczyny (mówię tu do ogółu) uparłyście się na te
                  > oświadczyny? Romansów się naczytałyście? Mamy XXI wiek, równouprawnienie, a wy
                  > czekacie aż książę z bajki rzuci się wam do stóp z pękiem róż i pierścionkiem?

                  No wiesz na to pytanie ja Ci nie odpowiem, powód prosty JA NIGDY NIE NALEGAŁAM
                  NA ZARĘCZYNY, ANI NIGDY NIE PYTAŁAM O PIERŚCIONEK itd. mój ukochany jako
                  pierwszy spytał co myślę o tym abyśmy się zaręczyli, on był gotowy, dojrzały do
                  tej decyzji i ja też. Powiedziałam TAK i jesteśmy małżeństwem od prawie 2 lat a
                  w przyszłym roku ... hmmm będziemy starać się aby była rodzinka 2 + 1 :)))
                • alis123 Re: inne podejście do tych spraw 13.07.07, 16:26
                  mi sie wydaje, zxe najzdowiej jest tak - jesli to komus nie przeszkadza to moze
                  siedziec i czekac... ale, gdy cos boli i uwiera (tak jak ciebie w tym momencie
                  brak piersionka) to nalezy cos z tym zrobic... widac Twoj czas na bierne
                  czekanie juz minal i sie po prostu nie doczekalac. Czas w jakis sposob zmienic
                  sytuacje, bo sie meczysz. Nie radzilabym naciskac na chlopaka pytaniami w
                  rodzaju 'kiedy mi dasz pierscionek', ale wyjsc z pozycji rownouprawnienia.
                  Porozmawiac o tym jakie ma plany na przyszlosc, kiedy sobie wyobraza slub,
                  dzieci, kiedy ty... od ogolow do szczegolow - czyli jesli dzieci za 5 lat to
                  moze byloby fajnie pobrac sie za 2 lata i pobyc mlodym bezdzietnym malzenstwem
                  przez jakis czas... A jak ustalicie, ze w jakiejs okreslonej przeszlosci
                  widzicie slub to moze wtedy wspomniec cos o zareczynach. W koncu tak naprawde
                  zareczyny oznaczaja tylko tyle, ze para postanowila sie pobrac.
                  U nas decyzja o slubie zapadla jakos wlasnie tak w ramach planowania co chcemy
                  zrobic na przyszlosc. Nie bylo zaskoczenia, nie bylo oswiadczyna. A piersionek
                  dostalam, choc nie mial juz wtedy zadnego znaczenia,
                • gold-fish byłam kiedyś romantyczką ;) 13.07.07, 16:34
                  no właśnie cantateo...kiedyś nie wyobrażałam sobie takiej sytuacji. Myślałam,
                  ze to będzie romantyczne i że on mnie zaskoczy, wyzna miłość i happy end. ale
                  teraz zdaję sobie sprawę, że są różni mężczyźni i różne związki.
                  kto to wymyślił, ze mężczyzna się oświadcza??? taka ważna decyzja...

                  to ile powinnam poczekać? dopowiem, ze tydzień temu oglądaliśmy gabloty...
                  • cantatea Re: byłam kiedyś romantyczką ;) 13.07.07, 16:48
                    > to ile powinnam poczekać? dopowiem, ze tydzień temu oglądaliśmy gabloty...

                    Przykro mi, wysiadam.
                    To zdanie najlepiej pokazuje, że to co piszę ja i inne forumowiczki (np.
                    magda8887) _kompletnie_ do Ciebie nie dociera.
                    W związku z tym dla mnie koniec tematu.
                    Powodzenia życzę.
    • magda8887 Re: rozmowy o pierścionku 13.07.07, 16:28
      gold-fish czytałam Twój drugi post zatytułowany "dlaczego mężczyźni poślubiają
      zołzy" i napisałaś tak:
      > Wczoraj po moich całodziennych zmaganiach z ,,rozmowami o pierścionku"

      miałaś rozmawiać z chłopakiem o małżeństwie, o twoich oczekiwaniach i spytać
      jakie on ma, wspólnie ustalić pewne kwestie itd. a nie o PIERŚCIONKU!! A po
      drugie miała być to spokojna rozmowa a TY sama przyznajesz że było to
      "całodzienne zmaganie". Kolejny dowód na to że Tobie NAJbardziej zależy na tym
      pierścionku. Wiesz co, obyś tym sobie nie zaszkodziła i bardziej nie zraziła
      swojego chłopaka to tematu zaręczyn/małżeństwa. Ty naprawdę stawiasz sprawę
      PIERŚCIONKA na ostrzu noża. Czy taki wyproszony wręcz wyżebrany pierścionek
      przyniesie Ci satysfakcję?? Mi na pewno nie. Powiem szczerze zaczynam współczuć
      Twojemu chłopakowi, tak cały dzień wysłuchiwać tych słów "pierścionek,
      pierścionek, pierścionek, pierścionek ... kiedy będzie??????"
      NIE NACISKAJ, nie możesz jeszcze poczekać, ten pierścionek/zaręczyny już teraz
      ma być, co w ciąży jesteś i chcesz szybciutko do ołtarza żeby ludzie nie gadali.
      Abo widokiem pierścionka na paluszku chcesz zamknąć usta osobom które zadają
      pytanie "kiedy ślub?".
      • gold-fish nie , nie ,nie 13.07.07, 16:49
        Magdo, te całodzienne zamagania z rozmowami- to chodziło mi o to, że przez cały
        dziń czytałam wpisy z tego wątku pt,,rozmowy o pierścionku" i układałam to
        sobie w głowie. Po pracy poszłam jeszcze do parku, a jak wróciłam do domu to
        ani słowem nie napomknęłam o tym. Bardzo mi sie przydały te wczorajsze rozmowy
        i powoli się uspokajam. Układam to w głowie i jak napisałaś - powinnam
        rozmawiać o przyszłości a nie o pierścionku. Zgadzam się absolutnie. I na razie
        daję sobie czas na milczenie w tym temacie. Ktoś napisał: poczekaj. I poczekam.
        A jeżeli ten czas sie skończy to porozmawiamy poważnie.Nie chcę go zrazić i nie
        chcę naciskać. On już wie, więc dam mu swobodę w wyborze. Chyba, ze skończy się
        mój czas czekania :)
        • alis123 Re: nie , nie ,nie 13.07.07, 17:10
          gold - fish - skoro tak bardzo to wszystko cie uwiera to nie czekaj na ten
          piersionek - poczekaj za to na stosowny moment, zeby porozmawiac i rozmawiaj -
          o przyszlosci, rodzinie. A romantyzmu szukaj gdzie indziej. Przyjzyj sie
          swojemu chlopakowi - na pewno na wiele sposobow okazuje Ci uczucie (inaczej nie
          chcialabys byc jego zona)... Zreszto skoro juz tyle czasu sie tym dreczysz i
          ogladaliscie te pierscionki to i tak oswiadczynami cie nie zaskoczy. Roznie
          dobrze mozecie podjac decyzje razem.
    • vanjam Re: rozmowy o pierścionku 13.07.07, 18:57
      Czekaj... facetowi chyba więcej czasu potrzeba na taką decyzję...
      Ja z moim oglądałam pierścionki w październiku, a dostałam dopiero w czerwcu (i
      to w dodatki inny, bo się pomylił, podobne były:))), dokładnie na dwa tygodnie
      przed obroną; miał być na urodziny, ale nie wytrzymał i dał 4 dni wcześniej...
    • gold-fish koniec rozmó o pierścionku 16.07.07, 08:57
      W sobotę poruszyłam z nim temat naszej przyszłości.Byłam do tego przygotowana,
      spokojna i pewna, że cokolwiek on powie - będzie lepsze od niepewności. Po
      pierwsze powiedział, ze jest pewny naszej wspólnej przyszłości i że mnie kocha.
      Po drugie powiedziałam mu, że dużą wartością jest dla mnie rodzina i że chcę
      zaplanować chociaż w przybliżeniu kiedy ją założymy. To była dobra rozmowa. On
      zbiera na pierścionek a w przeciągu max 2 lat mamy sie pobrać. Trzymajcie
      kciuki!
      Dzięki za wszystkie wpisy-przydały się bardzo :)
      • martalek Re: koniec rozmó o pierścionku 16.07.07, 09:31
        Nie wiem czemu, ale u mnie bylo odwrotnie, przez jakis czas (codziennie)
        slyszalam od swojego faceta zebysmy wzieli slub, zebysmy zrobili sobie bobaska.
        Ja ciagle, ze nie, nie teraz i wcale nie oznaczalo to, iz zwiazek sie
        rozpadnie, ze nie jestem pewna swoich uczuc. Po prostu nie bylam gotowa na
        podjecie tak waznej dezycji, za mloda, mialam tysiace obaw, przerazalo mnie
        planowanie, bieganie, zalatwianie tego wszystkiego. Do czasu az przestalismy o
        tym rozmawiac. Zylismy razem, mieszkalismy a rozmowy o slubie przyszly tak samo
        z siebie.
    • marcinz101 wybralam wzór 16.07.07, 10:27
      jesooo wez go za reke do jubilera pokaz przymierz powiedz wyraznie ze ten i pilnuj zeby kupil wlasciwy. Tak zrobiła moja zona i bardzo jej sie podoba pierscionek. Pamietaj facet jest prosty nie zauwazy drobnych roznic w pierscionku ktore dla ciebie sa istotne. Podobnych wzorow sa tysiace i naprawde musisz SAMA wybrac i dopilnowac.Pozdrawiam
      • gold-fish Re: wybralam wzór 16.07.07, 10:44
        dzięki Marcin, jak czytam takie wpisy to jest mi od razu lepiej, bo już
        myślałam, że zachowałam się jak materialistka. Wybrałam, ale nie chcę być przy
        kupnie. On sam zresztą ostatnio powiedział, ze mu ten wzór sie podoba i chce
        żebym była zadowolona. Przecież będzie mu miło jak będę zachwycała sie tym
        pierścionkiem ;0 On to samo powiedział, ze jest tyle tych pierścionków, że
        gdyby miał sam kupować to wybrałby pierwszy lepszy...pozdrawiam
        • marcinz101 Re: wybralam wzór 16.07.07, 11:42
          Radze Ci badz przy kupnie :). Wiem co mowie. Nasz pierscionek ma główny kamień
          szmaragd i do tego 6 malutenkich brylancików. Jak chodzilismy po sklepach nawet
          tej samej firmy mieli szmaragdy z roznymi odcieniami. z 6 o tym samym wzorze
          jeden mial wlasnie taki kamien jak trzeba ;).
          • gold-fish Re: wybralam wzór 16.07.07, 12:20
            z kolorem to nie będzie problemu- bo wybrałam cyrkonie lub brylanty- zależy od
            ceny. Zastanawiam sie co zrobiliście jak już kupiłeś pierścionek? Czy zanim
            kupiłeś już sie oświadczyłeś a dopiero potem poszliście do jubilera?
            • maya28 Re: wybralam wzór 16.07.07, 12:43
              Jak czytam wasze rozmowy to dochodze do wniosku, ze straszna romantyczka ze
              mnie! Nie pytałam o pierścionek, zaręczyny były dla mnie pełną niespodzianką,
              pierścionek właśnie najcenniejszy i najpiękniejszy jest, bo wybrany przez
              mojego męża. I powiem Ci, ze mieszkaliśmy przed zaręczynami 1,5 roku. 8
              miesięcy później ślub. I podzielę opinie juz kogoś w tym wątku, ze nie warto
              naciskac. A teorie, ze jak ma wszystko za darmo przed slubem, to po co mu ślub
              to jakaś kpina. To wy sie dziewczyny sprzedajecie? Ślub mu po to, że Was kocha
              i chce to pokazac światu, a nie po to, zeby mial skarpetki prane. Od tego moze
              miec pania wynajeta. Wymuszone inaczej smakuje.
              A wziełaś pod uwagę, ze on może jeszcze nie być psychicznie gotowy na ślub?
              Może nie oświadcza się, bo zwyczajnie to jeszcze nie jest czas dla niego.
              Rozumiem, ze może to być przykre dla Ciebie, ale chyba trzeba się szanować
              wzajemnie. Nie od parady jest wymyślony zwyczaj ze to panowie sie oswiadczaja,
              zeby duma kobiety nie została urazona ewentualną odmowa. Natomiast jeżeli
              sytuacja jest dla Ciebie nie do zaakceptowania na dluższa metą, to bym raczej
              pomyslala o odejściu.
              Najlepszą recepte chyba napisałaś w innym poście - zajmij się sobą, i nie
              stawiaj formalizacji związku jako cel życiowy. Spokojnie. A zobaczysz, wszystko
              się dobrze dla Ciebie ułoży.
            • marcinz101 troszke wyjasnien 16.07.07, 13:06
              Oswiadczyny to zgodne wyrazenie woli, to mialo miejsce wczesniej po prostu
              rozmawialismy o tym i powiedzialem ze chcialbym zeby byla moja zona, Ewa
              wyrazila zgode. Zareczyny (i kupno pierscionka) byly konsekwencja oswiadczyn i
              miały miejsce 2 miesiace pozniej. Wiele osob myli zareczyny z oswiadczynami.
              Sadzac po informacjach zawartych w poscie zgadzacie sie ze soba ze chcecie byc
              razem, wiec czas na zareczyny. U nas zareczyny mialy miejsce tego samego dnia co
              kupno pierscionka, byl to tylko nasz wieczor. Nie wazne czy bedzie to tego
              samego dnia co kupno.
              jezeli partner planuje jakas niespodzianke zwiazana z zareczynami moze to byc
              kazdego innego dnia, ale zakup pierscionka radze monitorowac. Pozdrawiam
              • kot_klakier Re: troszke wyjasnien 16.07.07, 13:14
                pamietam misiu pamietam :)

                p.s. jesli chodzi o zakup pierscionka to rzczywiscie radze monitorowac sprawe, bo facetowi czy oczko zielone czy czerwone czy bladosinoróżowe to jeden huk... :) no chyba ze traficie na estete z wyrafinowanym wyczuciem smaku i stylu :) wiekszosc facetow jednak nie przywiazuje do tego wagi i czy kupi taki czy inny pierscionek to nie ma dla niego znaczenia :)
                • gold-fish Ładnie to ujęłaś Mayu28 :) Dzięki Marcin 16.07.07, 14:03
                  Szkoda, ze nie przeczytałam tego listu w piątek... trafne słowa. Uświadomiłaś
                  mi dlaczego to mężczyzna się oświadcza. A Marcin: masz rację- tak powinnam z
                  nim rozmawiać: my już od dawna mówiliśmy , że będzie w przyszłości ślub, więc
                  powinnam z uśmiechem mu zaproponować, ze może skoro mamy sie pobrać to sie
                  zaręczymy- a ja zrobiłam z tego ,,poważne rozmowy".
                  • martalek Re: Ładnie to ujęłaś Mayu28 :) Dzięki Marcin 17.07.07, 13:40
                    Heh znam taka jedna, ktora tak chciala slubu, ze mowila iz jej zareczyny nie sa
                    potrzebne, ona moze pominac ten etap, i tak chodzili chodzili, az dowiedzialam
                    sie ze biora slub i wszystko maja ustawione. Fakt malo romantycznie, ale
                    niektorzy dziwni sa;)
                    • gold-fish Romantyzm i niespodzianka 17.07.07, 14:29
                      No właśnie, sa rózne pary. Już mu nawet to powiedziałam, ze wolałabym dostać
                      tańszy ale bez tych rozmów, niż teraz...A on na to, że czasu się nie cofnie.
                      Myślę, że najważniejsze jest aby cieszyć się tą chwilą we dwoje- życie będzie
                      największą niespodzianką i oby własnie ta niespodzianka była szczególna i
                      wspaniała. Czego wszystkim i sobie życzę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja