kolega z pracy....nie pierwsza taka historia

12.07.07, 13:17
Bardzo mi się podoba niestety. Niestety bo mam męża. Nigdy nie sądziałam, że
właśnie mi się coś takiego przytrafi!Co ja mam robić, żeby nie myśleć o nim
jak o mężczyźnie tylko jak o zwykłym koledze?Mąż jest dla mnie najważniejszy
i bardzo go kocham. Tylko, że kolega ...za dużo o nim myślę i za dużo z nim
flirtuje i to mnie przeraża, że mi się to podoba i że lubię jak jest przy
mnie...Może ktoś miał podobny "problem"?
    • aserath Re: kolega z pracy....nie pierwsza taka historia 12.07.07, 13:21
      pomyśl o tym tak;: nie ma nic złego w tym, że kogoś lubię. Można kogoś lubić,
      lubić spędzać z nim czas rozmawiać i jest to normalne bo jestem człowiekiem, a
      człowiek to istota towarzyska. Kocham mojego męża ponad wszystko i wiem, że ngdy
      nie zrobię czegoś co mogłoby go zranić.

      odrobina flirtu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Ważne byś umiała wytyczyć sobie
      granicę, gdzie kończy się niewinny flirt a zaczyna romansowanie.
      • diegosia warto trzymac sie zasady.. 12.07.07, 14:04
        don't fuck in the factory. Dziala :-)i bardzo ulatwia zycie.
    • bellagnos Re: kolega z pracy....nie pierwsza taka historia 12.07.07, 14:33
      Mówi się, że przebywanie pod jednym dachem sam na sam kobiety i mężczyny zawsze
      jest niebezpieczne, bo taka jest natura. Ja odradzam flirt, to nieprowadzi do
      niczego dobrego kiedyś mozesz ulec i będziesz tego żałować.

      Nieraz czytałam posty kobiet męzatek któe niewidzałay czyje to dziecko..
    • karmenka2 Re: kolega z pracy....nie pierwsza taka historia 12.07.07, 16:15
      ja jestem mezatka juz 4 lata....tez milam taka historie 2 razy w
      pracy....oczywicie do niczego nie doszlo. bo bardzo kocham meza ale wiem co
      czujesz......teraz jest gorzej bo poznalam faceta...fajny ale nic
      konkretnego ...nawet nie wiem co sie dzieje , wiedzielismy sie tylko 3
      razy...mysle ...on tez bo pisze smsy...wczoraj napisal ze
      kocha...szalenstwo ...nie odpisalam bo sie boje! naszczescie jestesmy z innych
      miast i najewniej nigdy nie dojdzie do nastepnego spotkania....
    • cynamonowapuma Re: kolega z pracy....nie pierwsza taka historia 13.07.07, 08:59
      Witam
      Jesli Cie to pociesz powiem ci ze takie dylamaty zdarzyly sie lub zdarza
      kazdemu chyba ;) wiec nie mysl ze jestes jakas dziwna ;)

      A poza tym... Ja bylam kiedys w 6 letnim zwiazku. Cos tam w koncu sie zaczleo
      psu,itd . Ja jestem calkiem atrakcyjna babka i nie raz zauwazalam
      zainteresowanie mezczyzn z pracy, kogos znajomego, kolegow ze szkoly itd Nigdy
      jednak nie chciclam nikogo oszukiwac, krzywdzic i dopoki staralismy sie ratowac
      ten zwiazek nie zrobilam zadnego kroku w kierunku mezczyzn ktorzy nazwijmy
      to "byli bardzo w moim typie".
      Moj zwoazek jednak nie przetrwal. Zostalanm sama i jak kazda kobieta po jakims
      czasie zaczelam rozgladacv sie za jakims partnerem. Spotkalam rozniez wczesniej
      wspomnianych mezczyzn. Bylam sama, nikt mnie nie ograniczal oni byli calkiem
      inni niz poprzedni partner (nie wszyscy jednoczesnie oczywiscie ;P ), bardzo mi
      sie podobali i mieli milion innych wspanialych cech, ale.... jak sie okazalo
      przy blizszym spotkaniu mieli tez straszne wady, ktorych wczesniej nie
      widzialam ale najwyrazniej sdama idealizowalam sobie tych facetow myslac ze oto
      takie partie na okolo sie mna interesuja a ja tu sie mecze kilka lat w nudnym
      zwiazku z facetem ktory nie potrafi tego czy tamtego. Czesto okazywalo sie ze
      pomimo wielkiej fascynacji roznice sa tak ogromne, ze nie do zaakceptowania
      przeze mnie. Kolezanki ktore od lat bylu w dlugoletnich zwiazkach rozwniez nie
      mogly zrozumiec jak ja moge zrezygnowac ze znajomosci z tak fascynujacymi
      facetami (kiedy np ich mezowie sa juz nudni i chetnie by sie w jakis maly
      romansil zaplataly).
      Mnie to duzo nauczylo. "wyszalalam sie" przez co wiem ze "nie wszystko zloto co
      sie swieci".
      Mozna byc bardzo atrakcyjna kobieta, o ktorej wzgledy zabiegaja przystojni,
      inteligentni, bardzo mescy faceci, a tak naprawde czuc sie samotna i marzyc
      tylko o tym zeby przytulic sie do kogos kochanego i moc w pelni mu zaufac i
      czuc sie bezpiecznie w jego ramionach.
      Jesli strasznie ciagnie Cie do tego faceta, pomysl czy on kogos ma? Moze w
      pracy fajnie wyglada, tryska humorem i komplementami bo w domu zona zasuwa po
      zakupy, pranie, sprzatanie, prasowanie koszuli i jeszcze kupowanie fajnej wody
      toaletowej w w drobnym prezencie, a taki dziad nie skalany obowiazkami domowymi
      chodzi sobie i pachnie i szuka kolejnej frajerki, dla ktorej przygotowal juz
      scenariusz erotycznych figur na kolejny tydzien. Moze zona nie ma juz sily ani
      ochoty na igraszki pelniac role podnóżka, wiec on sili sie na uprzejmosci zeby
      slapac nastepczynie :)
      A moze mieszka z mamusia, ktorej sie tlumaczy z kazdego wysjacia i ona kupuje
      my slipy na rynku i scieli lozko wieczorkiem zeby synus odpoczal?
      a moze mieszka sam i ma karaluchy w mieszkaniu, jest balaganiarzem, nie ma
      pralki i wrzuca smieci do kanapy :)
      Nawet jesli tak nie jest, POMYSL ZE TAK JEST I DAJ SOBIE Z NIM SPOKÓJ :)

      Pozdrawiam, milego dnia
    • gold-fish Re: kolega z pracy....nie pierwsza taka historia 13.07.07, 11:33
      Mi też sie kiedyś spodobał...szef. Miał urocze spojrzenie- chociaż nie był w
      moim typie.5 lat starszy. Na szczęscie z czasem opadły mi okulary, a potem
      zobaczyłam jaki jest nieludzki i źle wpływa na resztę pracowników i ...się
      zwolniłam. Myślę, że rozmowy w pracy (nawet z lekkim podtekstem) nie są
      grzechem, a pewnie za jakiś czas to się skończy. Czas, czas i jeszcze raz czas.
      Tym bardziej, ze kochasz męża.
Pełna wersja