Nigdy nie zaznam szczęścia...

18.07.07, 17:10
Witam, trafiłem na to forum przypadkiem i postanowiłem się troszkę wyżalić
jeśli Panie pozwalą.

Wszystko zaczęło się w 2002 roku, milem wtedy 17 lat i wspaniała dziewczynę, z
która wiązałem przyszłość, pewnego dnia przyszła do mnie i powiedziała, ze
jest w ciąży a chwile później, ze musi załatwić pieniądze na aborcje, nie
powiem – ta sytuacja byłaby dobrym wyjściem, ale wiedziałem, ze po takich
rzeczach kobiety przechodzą załamanie a nie moglem do tego pozwolić, wiec
jasno sie sprzeciwiłem, powiedziałem ze będziemy szczęśliwa rodzina. Prze 8
miesięcy regularnego badania, lekarz niczego nie zauważył, po tygodniu czasu
od porodu dziecko z nieznanych nam przyczyn pojechało na szczegółowe badania,
po których dowiedzieliśmy sie, ze ma porażenie mózgowe. Moje tamtejsza
dziewczyna i matka mojego dziecka chciała za wszelka cenę oddać dziecko do
domu dziecka i – jak to określiła - „pozbyć się problemu”. Ja sie na to nie
zgodziłem i prawnie musiałem dochodzić swoich praw – sąd przyznam mi prawo do
opieki nad Julcią. Miałem wówczas 18lat, rodzice pomogli mi wychowywać
córeczke, abym skończył liceum oraz napisał maturę, o studiach niestety
musiałem zapomnieć. Obecnie mam 22 lata i nikogo u boku, oprócz malej Julci,
która wymaga całodobowej opieki, za każdym razem, gdy pojawia się w moim życiu
kobieta, rezygnuje, gdy dowie się, o moim dziecku. Pewnego dnia, zdarzyło mi
sie poznać kobietę, której wcale nie przeszkadzał fakt, iż miałem córkę,
jednak, gdy dowiedziała się o jej chorobie, nigdy więcej sie nie odezwała.

Niejednokrotnie czytałem, ze kobiety uważają, iż mężczyzna, który podjął sie
opieki nad córka, jest odpowiedzialny i ponoć takich mężczyzn szukają – jednak
ja juz w to nie wierze. Wiem, ze szczęścia z ukochana kobieta nigdy nie zaznam.

Dodam, ze matka Julci nigdy nie odwiedziła ani mnie, ani jej...

Dodam, ze wiąże koniec z końcem, mam prace w domu(jako grafik komputerowy),
jednakże brakuje mi tej drugiej połówki, która boi sie chyba odpowiedzialności:(
    • gato.domestico Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 18.07.07, 17:25
      smutna historia...mam nadzieje ze bedzie happy end i znajdziesz swoja druga
      polowke :-)
      • szwendalka Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 18.07.07, 21:41
        przykro to czytać,jestem pełna podziwu dla ciebie.
        mysle,ze kiedys znajdzie się taka , która to wszystko doceni i pokocha ciebie i twoją córcię,
        • malutki_kwiatusek Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 18.07.07, 21:55
          jestem zaskoczona bardzo pozytywnie Twoją postawą - mimo że byłeś tak młody
          wykazałeś się ogromną dojrzałością! Napewno znajdzie się taka kobieta, ktora
          doceni jakim dobrym czlowiekiem jesteś! Podziwiam Cię! Życzę powodzenia!
          • skibunny Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 18.07.07, 22:39
            ja tez tak mysle, tyle ze byc moze musisz troche poczekac az Twoje rowiesniczki
            troche dorosna i dojrzeja... albo poszukac sobie partnerki nieco starszej:)
            napewno spotkasz kogos, kto doceni wszystkie twoje zalety:)
            trzymam kciuki, glowa do gory, poki co dbaj o to bys nie byl samotny; dbaj o
            przyjaznie... szukaj grup wsparcia:)
    • custom_babe Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 18.07.07, 22:50
      Ja się podpisuję pod powyższymi postami. Mało jest tak dojrzałych facetów w twoim wieku. Pamiętaj, że twoje rówieśniczki, co tu dużo mówić, mają siano w głowie, więc albo poczekaj aż znajdzie się ta jedna warta ciebie u twojej córki, albo rozglądnij się za trochę starszą(chociaż wiek też nie gwarantuje rozumu). Wierzę, że się uda!
    • triss_merigold6 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 18.07.07, 23:38
      Shit happens. Chyba nie sądzisz, że jakaś dama zgodzi się być tak jak Ty
      całodobową opiekunką dla cudzego dziecka? Zwłaszcza jeśli chciałaby mieć własne?
      Dla dzieci z dpm są przedszkola integracyjne, wyjazdy z przeszkolonymi
      opiekunami, możliwość zorganizowania opieki dziennej. Jak masz zamiar kisić się
      sam z dzieckiem w domu następnych 20 lat to gratuluję masochizmu.
      • magaly3 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 08:18
        triss_merigold6 napisała:

        > Jak masz zamiar kisić się
        >
        > sam z dzieckiem w domu następnych 20 lat to gratuluję masochizmu.

        Ja bym tu raczej mowila nie o kiszeniu, ale o milosci i poswieceniu dla
        dziecka. Czy dzieci z DPM moze na nia nie zasluguja?

    • malgorzata_i_mistrz Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 18.07.07, 23:45
      samotny_tata napisała:

      > Niejednokrotnie czytałem, ze kobiety uważają, iż mężczyzna, który podjął sie
      > opieki nad córka, jest odpowiedzialny i ponoć takich mężczyzn szukają – jednak
      > ja juz w to nie wierze. Wiem, ze szczęścia z ukochana kobieta nigdy nie zaznam.

      Dobrze rozumiem, że żadna lasia nie chciała się dać się wyrwać na słodko kwilące
      dziecię w wózku ani nawet na rezolutną przedszkolankę? A to suki! Ale próbuj
      dalej, jak widać po wcześniejszych wpisach, zawsze znajdą się naiwne, które
      chwyci za serce Twoja rzewna historia. Co prawda od bajeru w necie do poruchania
      w realu jeszcze daleka droga, ale krok pierwszy uczyniłeś całkiem poprawny. Od
      dzisiaj trzymam za Ciebie kciuki. W końcu Ci się uda :)))

      _____________________

      <da killa> Oczywiście. 100% nauczycieli i uczniów w szkole im. JP2 to katolicy,
      tak samo jak 100% przedszkolaków z przedszkola im. Kubusia Puchatka to niedźwiedzie.
    • pendecha Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 03:58
      Ja powiem krotko, ze tak jest tylko w Polsce tu gdzie mieszkam nie byla by to
      przeszkoda
      • caysee Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 16:55
        pendecha, to jeszcze powiedz gdzie mieszkasz, moze sie chlopak przeprowadzi.
        • pendecha Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 20.07.07, 00:50
          USA
    • mam_to_w_nosie Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 11:53
      Moim zdaniem Triss i Małgorzta mają rację. Twoja postawa jest dojrzała, stanąłeś
      na wysokości zadania i to sie chwali. Ale są tego pewne konsekwencje. I ja nie
      byłabym taką optymistką co do szukania drugiej połówki, jestem w stanie wyobrazić
      sobie sytuację, że poznaję faceta, jestem nim zainteresowana, dowiaduję się, że
      samotnie wychowuje on upośledzone dizecko, wymiksowuję się z tego jak
      najszybciej, póki to na razie znajomość, nie zaangażowałam się itp, wtedy jest
      jeszcze łatwo. Ciężko jest zaakceptować swoje własne chore dziecko a tym bardziej
      cudze i na dodatek zrobić to dobrowolnie... Ale wszystko tak naprawdę zależy od
      ludzi, okoliczności, tego co ich łączy itd.
    • brak.polskich.liter Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 15:51
      Drogi Samotny, mam dla Ciebie praktyczna rade. Stosujac bajer "na chora
      dzidzie", dobieraj sensownie target. Zapewniam Cie, jest cale mnostwo kobiet,
      ktore leca do biednych, zagubionych misiow o wrazliwych serduszkach, panow na
      zyciowym zakrecie, porzuconych, skrzywdzonych robaczkow i rozmaitych
      popaprancow jak muchy do miodu, a zatem dadza sie wkrecic i byc moze zamoczysz
      wielokrotnie. W realu celuj albo w bardzo mlode damy w wyciagnietych swetrach,
      sluchajace poezji spiewanej; kregi oazowe (mankament: zeby bzyknac oazowke, byc
      moze bedziesz musial sie ozenic, albo przynajmniej zadeklarowac chec slubu);
      czytelniczki harlekinow; wzglednie damy "na zyciowym zakrecie" (czytaj -
      kopniete w zad). W necie - wal na forum psychologia i pisz na priva do
      dziewczyn, ktore sie zala, ze nie moga sobie znalezc faceta, albo piszace, ze un
      po randce mowil, ze zadzwoni, a nie zadzwonil.
      Na pewno sie uda!
      • cytrynka123 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 15:53
        zlosliwe.... ale prawdziwe.
    • oxygen100 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 16:28
      tygodniu czasu od porodu dziecko z nieznanych nam przyczyn pojechało na
      szczegółowe badania, po których dowiedzieliśmy sie, ze ma porażenie mózgowe.

      A to ci pech. Tymbardziej ze po tygodniu zaden neonatolog ani pediatra nie
      postawi diagnozy mogowe proazenie dzieciece. W tym wieku dzieciak moze
      wykazywac pewne niepokojace symptomy, miec wygorowane odruchy, nieprawidlowe
      napiecie miesniowe, napady drgawek ale na taki wyrok jest duzo za wczesnie.
      Moze pomylilo ci sie z encefalopatia niedokrwienno-niedotlenieniowa??
      Fajna nazwa warto na przyszlosc zapamietac w celach zdobywczo-matrymonialnych.
      Jeszcze jedno. Mpd nie jest choroba wrodzona jak wada serca czy zespol Downa,
      tylko na ogol nabytą w okresie okoloporodowym. Na ogol jest caly wachlarz metod
      diagnostycznych i objawow ktore swiadcza ze cos jest nie halo. To tez warto
      przyswoic na zas:) Aby wystapily powazne deficyty neurologiczne
      nieprawidlowosci musza sie utzrymywac dluzszy czas. Raczej nie przejda
      niezauwazone,przez lekarza bo sa to stany bezposredniego zagrozenia zycia. To
      gwoli edukacji:))
    • samotny_tata Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 16:49
      Jest tylko jeden drobny problem... "zaliczenie" jak to wiekszosc z was nazywa,
      to ostatnia rzecz, o jakiej w obecnej sytuacji bym myslal. Mi zalezy na cieple i
      milosci, nie na seksie. Pragne rowniez, aby jakas kobieta zaakceptowala moja
      corke, i chociasz sprobowala byc dla niej Mama, ktorej tak bardzo potrzebuje
      • kawka74 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 16:57
        Pragne rowniez, aby jakas kobieta zaakceptowala moja
        > corke, i chociasz sprobowala byc dla niej Mama, ktorej tak bardzo potrzebuje

        każda normalna kobieta po otrzymaniu takiej propozycji zapewne będzie wolała
        odgryźć sobie głowę, a potem ją zjeść
        musisz spróbować inaczej
        albo w innym środowisku
        • malgorzata_i_mistrz Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 17:04
          Co Ty, Kawka, czytać nie umiesz? Przecież Pendecha jasno napisała: gdzie indziej
          to żaden problem znaleźć frajerkę, która odciąży biednego, dzielnego tatusia w
          opiece nad małą, rehabilitacją i całą resztą prozy życia, a jeszcze pewnie
          obiadki ugotuje, chałupę posprząta i przytuli do swojego obfitego, wezbranego
          miłością łona. Nic tyle wylogować się z tego kraju i raj na ziemi otworzy przed
          biednym, dzielnym tatusiem swoje podwoje. Poki życia, póty nadziei, hehe. Żeby
          tylko na bilet starczyło ;PPP

          ______________________

          <da killa> Oczywiście. 100% nauczycieli i uczniów w szkole im. JP2 to katolicy,
          tak samo jak 100% przedszkolaków z przedszkola im. Kubusia Puchatka to niedźwiedzie.
          • oxygen100 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 17:50
            Przecież Pendecha jasno napisała: gdzie indziej to żaden problem znaleźć
            frajerkę, która odciąży biednego, dzielnego tatusia w opiece nad małą,
            rehabilitacją i całą resztą prozy życia, a jeszcze pewnie obiadki ugotuje,
            chałupę posprząta i przytuli do swojego obfitego, wezbranego miłością łona.

            a pewnie i druta obciagnie co bardziej milosierna:P:P
            Polki to jednak wredne cyniczne dziwki :)) nie chca no nie chca tatusia z
            bekartem.
            • pendecha Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 20.07.07, 01:12
              > a pewnie i druta obciagnie co bardziej milosierna:P:P
              > Polki to jednak wredne cyniczne dziwki :)) nie chca no nie chca tatusia z
              > bekartem.
              Bekartem???? zastanow sie co ty piszesz, jak ciebie maz zostawi z dzieckiem to
              pamietaj zebys nie szukala nowego tatusia dla swojego bekarta
              • oxygen100 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 20.07.07, 06:58
                nie zostawi mnei maz z dzieckiem, bo dzieci nie mam i nie zamierzam. Wiec nie
                ma takiej opcji. Wpadka w gre nie wchodzi za dlugo sie bzykam zeby pozwolic
                sobie na taki error.
                A defacto nieslubne dzieco to od wiekow bękart. Nie wiedzialas??? To popytaj
                straszych ludzi. nie ma co sie tak oburzac to nie ja wymyslilam to urocze
                okreslenie hehe
          • kawka74 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 21:03
            o mein Gott
            Sieben Kinder und noch kein Mann
            nie wykluczam, że kaleczę pisownię, ale po polsku to nie ma takiej siły wyrazu
          • pendecha Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 20.07.07, 01:09
            Mezczyzna pisze ,ze szuka stałej partnerki a ty czytasz to ze chce zamoczyc i
            szuka pielegniarki dla dziecka. Oceniasz innych swoja miara? Z twojego postu
            wynika ,ze on nie powinien sie wiazac z zadna kobieta bo jezeli to zrobi to
            znaczy ,ze ona bedzie frajerka. Tylko dlatego ,ze ma chore dziecko ma zyc sam
            do konca zycia by nie wykorzystywac zadnej kobiety. A moze niech zostanie
            gejem? Zawsze mozna wynajac opiekunke czy pielegniarke do dziecka. Przyszło ci
            do glowy? Nie popadaj ze skrajnosci w skrajnosc, wiadomo ze lepiej byc z osoba
            bez obciazen zyciowych ale nie mozna ublizac tak ludziom z takiego powodu i
            podejrzewac ich o takie rzeczy. Gdzie indziej łatwiej znalesc ale nie frajerke
            tylko bardziej wyrozumiala kobiete.
            • kawka74 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 20.07.07, 08:26
              widzę, że samotny tata jest nawet skuteczny...
      • brak.polskich.liter Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 17:15
        Aaa, no to sprawa prosta jak drut. Wal, stary, do oazowek. Moze nawet jakas
        bezhabitowa zakonnice wyrwiesz, ktora bede krecic klimaty typu "matka Teresa 2".
    • krolik1107 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 19.07.07, 17:26
      A ja myślę, że szukasz niańki dla swojej córki, bo sam nie masz czasu się nią
      zajmować. Dawno nie czytałam tak infantylnego bełkotu.
      A może córka w ogóle nie istnieje, tylko robisz sobie eksperyment?
    • pendecha Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 20.07.07, 01:16
      Oby zadna z was nigdy nie znalazla sie w podobnej sytuacji jak on, jako
      samotna matka z dzieckiem ,teraz mozecie sie powymadrzac i go obrazac ale
      zycia bywa przewrotne ....i nie szukajcie potem frajera i nianki dla waszych
      dzieci
      • oxygen100 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 20.07.07, 07:01
        pendecha widze ze gosciu osiagnal swoj cel. urzekla cie jego ckliwa historia.
        tak na marginesie pozyj troche zbierz jakies zyciowe doswiadczenie to za 10 lat
        pogadamy. Zobaczymy czy zycie nie zweryfikuje twojej slodko-naiwnej postawy
        hehe
      • malgorzata_i_mistrz Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 20.07.07, 10:48
        Zawsze mnie wzruszają białe lelije, co to nad każdym polnym kwiatkiem się
        pochylą i łezkę uronią, że musi w takim zanieczyszczonym środowisku rozchylać
        swe niewinne płatki ku słońcu, ale jak tylko jakiś bliźni nie doskoczy do ich
        standardów moralnych, to zaraz zaczynają wygrażać parasolką, że "kurwo
        zobaczysz, jak ci cały świat przyjebie, to ja ci jeszcze poskaczę po kręgosłupie
        i będę się śmiać na twoim grobie, bo w końcu dostaniesz to, na co załugujesz,
        buahahaha".
        Też Cię serdecznie pozdrawiam, Pendecha, i dobrze Ci życzę :)))

        ______________________

        Mine is an evil laugh!
        • oxygen100 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 20.07.07, 11:49
          malgorzata Ty lepiej uwazaj co piszesz bo jeszcze nasza lilija rzuci urok i
          bedzie trzeba wzywac egzorcyste:))
          • pendecha Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 20.07.07, 18:31
            hhehe bardzo smieszne, chyba facet wyraznie pisze ,ze jak mowi kobietom o
            dziecku to wszystkie uciekaja. Gdyby chcial tylko zamoczyc to by o nim nie
            wspominal i uzywal do woli. Nie sadze ,ze szuka opiekunki dla dziecka bo
            przeciez mogl je oddac i w kazdej chwili moze to zrobic. Wiec chyba mu zbytnio
            nie przeszkadza az tak opieka nad nim. A to ,ze mezczyzna szuka partnerki to
            chyba normalne, kto chce byc sam cale zycie? A czy malzenstwa ktore adoptuja
            chore dzieci to tez frajerzy? Nie wszyscy sa egoistami i materialistami na tym
            swiecie, nie chcesz nie pomagaj ale nie wyzywaj od frajerow i naiwniakow innych
            • triss_merigold6 Czytamy uważnie 20.07.07, 18:42
              Facet napisał, że dziecko wymaga całodobowej opieki i że pracuje w domu jako
              grafik komputerowy. Znaczy 24/7 jest z dzieckiem i skoro - jak rownież napisał -
              szuka dla córki mamusi to znaczy, że zamierzałby wciągnąć partnerkę w opiekę
              nad niepełnosprawnym dzieckiem. Zdziwiona, że na na taką ofertę damy uciekają?

              Przypuszczam, że gdyby przedstawił jaką bardziej ludzką wizję czyli: opiekunka
              na parę godzin dziennie, zajęcia integracyjne dla dziecka, specjalistyczne
              przedszkole etc. ktora nie zakładałaby totalnego uwiązania to szybciej by
              znalazł chętną na związek.

              Realistycznie rzecz biorąc facet niewiele ma do zaproponowania kobiecie. Ani
              wspólnego czasu, ani randek na mieście, zero aktywności niezwiązanej z
              dzieckiem.
              • pendecha Re: Czytamy uważnie 20.07.07, 21:49
                Ja nie mowie ,ze mnie to dziwi ze jego kobiety sie przestraszyly , bo taki
                zwiazek wymaga poswiecenia ale tez nie rozumiem po co wyzywac autora postu , ze
                szuka frajerki i ze chce "zamoczyc". Dla mnie to oczywiste ,ze mezczyzna chce
                zwiazku z kobieta.
    • caysee Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 20.07.07, 19:12
      Wychodzi na to, ze masz 22 lata. Pewnie szukasz dziewczyny w swoim wieku lub
      ciut mlodszej. Nie dziwie sie, ze nie ma chetnych na samotnego ojca w tym wieku.
      Jak bym miala 22 lata i poznala faceta, ktory wpadl majac 17 lat to niezaleznie
      od tego czy on sie opiekuje dzieckiem i czy dziecko jest zdrowe, raczej nie
      bralabym go pod uwage. Powiedzialabym, ze bylby dla mnie spalony. Mysle za to,
      ze masz dobre szanse u dziewczyn w podobnej sytuacji, tj. samotnych z dzieckiem,
      moze poszukaj na sieci, zaloz sobie jakis profil randkowy, w ktorym jasno
      wylozysz ze jestes samotnym tata, przynajmniej unikniesz rozczarowan, bo kobiety
      ktore sie ewentualnie toba zainteresuja beda swiadome w co sie pakuja:)
      • annajustyna Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 20.07.07, 21:40
        Podpisuje sie rekami i nogami.
        • samotny_tata Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 20.07.07, 23:40
          dziękuje! pomysł dość dobry. Mozę macie racje, za dużo czasu spędzam przy
          dziecku, jestem grafikiem w renomowanej firmie i na opiekunkę, ewentualnie
          przedszkole mnie stać. Od kąd urodziła sie córeczka, przestałem chodzić na
          siłownie, może znów czas o to zadbać?

          ktoś tam napisał, ze należało oddać do domu dziecka.

          proste pytanie, gdzie byłoby jej lepiej? Ze mną czy w domu dziecka? Nie myślę o
          sobie, ale również o tej malej osóbce, która jest dla mnie całym światem
          • purecharm Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 21.07.07, 20:44
            Nie licz na to, ze znajdziesz darmowa opiekunke.
            • samotny_tata Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 21.07.07, 22:08
              purecharm napisała:

              > Nie licz na to, ze znajdziesz darmowa opiekunke.

              Napisalem wyraznie, ze nie szukam darmowej opiekunki. Uwiezcie mi, ze w Polsce
              grafik komputerowy potrafi naprawde sporo zarobic, wiec na opiekunke byloby mnie
              stac bez wiekszych problemow. Ja po prostu szukam bliskiej sercu osoby.
              Chcialbyscie Panie cale zycie spedzic samotnie? Nie jestem niestety typem
              samotnika(lub singla, jak kto woli), ktoremu taki stan rzeczy by odpowiadal...
              • mazienka2005 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 22.07.07, 16:07

                bardzo Cię podziwiam i możesz byc z siebie dumny myśle ze mądra kobieta nie
                będzie przerazona Twoimi doświadczeniami i wynagrodzi wszystkie zle chwile
                optymistka może nie jestem ale znajdziesz tylko nic na sile daj sobie troszke
                czasu powodzenia! jeśli masz ochote napisz jak idzie:) pozdrawiam i przepraszam
                za ewentualne błędy:)
              • oxygen100 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 22.07.07, 17:57
                Chcialbyscie Panie cale zycie spedzic samotnie

                gdybym miala do wyboru sama czy z kims uwiklanym jak Ty wybralabym samotnosc.
                Zdecydowanie
                • samotny_tata Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 22.07.07, 20:46
                  oxygen100 napisała:

                  > Chcialbyscie Panie cale zycie spedzic samotnie
                  >
                  > gdybym miala do wyboru sama czy z kims uwiklanym jak Ty wybralabym samotnosc.
                  > Zdecydowanie

                  Wiec wyjaśnij mi proszę, dlaczego wyrwałaś moje zdanie z kontekstu? W oryginale
                  miało zupełnie inne znaczenie...
                  • oxygen100 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 22.07.07, 21:17
                    ale tu chyba nie ma co tlumaczyc. Ty potrzebujesz kobiety i ok, ja wyrazilam
                    swoje zdanie ze gdybym miala wybierac facet z problemami rodzinnymi lub
                    samotnosc wybralabym samotnosc:)oczywiscie gdyby w zasiegu nie bylo innych
                    wolnych przystojnych interesujacych facetow
                    • samotny_tata Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 22.07.07, 21:55
                      Wiec może cię zaskoczę, ale ja wcale nie uważam, ze moje dziecko jest problemem!
                      Jest najwspanialszym dzieckiem pod słońcem, każdy jej uśmiech, każde spojrzenie,
                      każde otwarcie oczek jest najcudowniejszym prezentem, jaki może ojciec dostać od
                      własnego dziecka. Ty pewnie nigdy tego nie zrozumiesz, nazywając takie dzieci
                      "problemami", z tego co wiem, problemów należy sie pozbywać, jeśli masz takie
                      podejście do dzieci, to gratuluje.
                      • triss_merigold6 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 22.07.07, 22:10
                        No i czadowo, że dla Ciebie to nie problem. Wymagać od obcej damy, żeby równie
                        entuzjastycznie podchodziła do perspektywy życia z niepełnosprawnym dzieckiem
                        nie możesz.
                        Myślałeś o opiekunce, przedszkolu, jakichś zajęciach dla dziecka? Takich, które
                        pozwoliłyby NIE OPIEKOWAĆ się nią 24/7.
                        • samotny_tata Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 22.07.07, 22:17
                          Wielokrotnie myślałem, ale boje się, ze na takich żłobkach czy przedszkolach nie
                          będzie maiała tego, co jaj jej daje, dla mnie najważniejsze jest jej szczęście.
                          Ją moją córeczkę po prostu kocham...
                          • belanna_torres Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 26.07.07, 19:12
                            > Wielokrotnie myślałem, ale boje się, ze na takich żłobkach czy przedszkolach ni
                            > e
                            > będzie maiała tego, co jaj jej daje, dla mnie najważniejsze jest jej szczęście.
                            Tu się mylisz. Dla rozwoju niepełnosprawnego dziecka ogromnie ważne są właśnie
                            kontakty z innymi dziećmi, wyjazdy integracyjne, rehabilitacja czy nauka pod
                            okiem wyspecjalizowanych osób. To przecież nie wyklucza się z Twoją miłością do
                            dziecka czy opieką nad nim. Przecież przedszkole czy rehabilitacja to kilka
                            godzin dziennie; wyjazdy też są tylko od czasu do czasu. Przebywając z nią cały
                            czas sam na sam, wyrządzasz jej krzywdę. Poza tym Wam obojgu dobrze by zrobiło
                            takie "wyjście" na świat, do ludzi, nawiązanie kontaktów z innymi osobami, które
                            też wychowują niepełnosprawne dzieci. Może zaangażuj się w jakieś
                            stowarzyszenie, fundację, grupę wsparcia?
                            A co do Twojego problemu ze znalezieniem partnerki, to z jednej strony trudno
                            się dziwić, a z drugiej myślę, że sytuacja nie jest beznadziejna. Jest wiele
                            dziewczyn "rodzinnych", dla których taka perspektywa nie jest czymś
                            przerażającym (trochę jak małżeństwa, które adoptują chore czy niepełnosprawne
                            dzieci; niby niemożliwe, ale przecież znajdują się tacy).
                      • oxygen100 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 23.07.07, 08:33
                        moze dla ciebie niepelnosprawne dziecko nie jest problemem. To twoje geny i nie
                        watpie ze rozpiera Cie z tego powodu duma. Dla potencjalnej malzonki czy pani
                        na spotkania moze to byc problem i to duzy, bo zadne wiezy krwi nie maja tu
                        miejsca, a i jest duza szansa na to ze dziecko bedzie dla Ciebie na 1 miejscu.
                        nie powinienes oczekiwac ze panie z piesnia na ustach oddadza sie sypaniem
                        platkow roz pod nogi tobie i twoje corce
                        • monalizazared mnie by to nie przeszkadzało.. 24.07.07, 16:42
                          Gdybym -już-nie była mężatkom chętnie bym Cię poznała :)
                          Jetem od ciebie starsza o 2 lata i też mam dziecko,fakt ..zdrowe..jednak moja
                          natura(ubóstwiam dzieci)sprawia,że dla kazdego tuptusia mam duże serce.
                          Jestem mężatkom,ale małżeństwo dość mnie rozczarowało, bo to ja jestem głową
                          rodziny, więcej zarabiam, staram się osiągać sukcesy i robić wszystko by
                          rodzina była szczęśliwa,nawet zaczęłam studiować,żeby mieć lepsze
                          kwalifikacje,oraz szanse na jeszcze lepsze pieniądze.
                          Mój mąż niestety nie ma tyle ambicji i ciągle jest pod pantoflem rodziców.
                          Widzisz tak czasem potrafią się połączyć niedopasowane charaktery, Ty jesteś
                          opiekuńczy,a matka twojego dziecka taka nie była, nie miała w sobie ksztyny
                          życzliwości ludzkiej,poświęcenia i odpowiedzialności..coraz częściej widzę tez
                          te wady i u mojego partnera.
                          Póki co wspieram Cię psychicznie..wierzę,że znajdziesz kiedyś tą,ktora stworzy
                          Wam prawdziwy dom..
                          Pozdrawiam!
    • agata781 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 21.07.07, 21:47
      Powodzenia samotny tato:) Bo tylko tyle napisze od siebie:)
    • izazdo ----------przeczytaj koniecznie,SAMOTNY!---------- 25.07.07, 09:49
      Wejdz na www.przeznaczeni.pl To bardzo porzadny portal matrymonialny, masa
      wartosciowych ludzi! Ja tam znalazlam narzeczonego i jestem przeszczesliwa.
      Sporo jest tam madrych kobiet, takze z dziecmi, ale nie tylko, a nuz sie uda?

      Trzymam za Ciebie kciuki!
      • palmalka Ewentualne wsparcie.. 25.07.07, 10:42
        Hej!!
        Jestem pełna podziwu ale zarazem i podzielam Twoj smutek. Rozumiem... Jestem
        mezatka coprawda ale jezeli chcialbys poprostu z kims pogadac to jestem do
        dyspozycji :) palmalka@gazeta.pl
    • trusia29 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 26.07.07, 20:36
      Kobiety w Twoim wieku po prostu jeszcze boją się odpowiedzialności, zresztą
      mężczyżni jeszcze bardziej, dlatego podziwiam Ciebie. I zyczę Ci żey Twoje
      marzenia się spelniły.
    • klaudia_88 Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 27.07.07, 13:13
      Nie poddawaj się, mogę Ci powiedzieć, że na 100% znajdziedz któregoś dnia
      odpowiednią dziewczynę dla siebie i swojej córci, bo jesteś bardzo wartościową
      osobą i podziwiam twoją dojrzałość... a tam "na górze" to widzą :)
      Pozdrawiam!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • livja Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 27.07.07, 15:49
      Niesamowite do jakiego chamstwa i wulgarności, i to w takim natężeniu, zdolne
      sa niektóre kobiety. Sięgnęłyście dna, prostaczki, po prostu.

      Samotny tato, powodzenia. Znajomy mojego teścia, ojciec dziecka z porażeniem
      mózgowym bo śmierci żony ożenił się ponownie - z kobietą wychowującą samotnie
      również chore dziecko. Może to jest jakiś sposób, tzn. znaleźć kobietę w takiej
      samej sytuacji i połaczyć siły :)
    • kocurki_dwa Re: Nigdy nie zaznam szczęścia... 28.07.07, 08:22
      Jak dla mnie jesteś po prostu "fenomenalny".Powinienieś domagać się alimentów od
      niej..w końcu dla dziecka
      Kobieta która Cię opuściła i Swoje dziecko nie zasługuje na wet na miskę psiego
      żarcia.Jedno Ci powiem ze zło powraca jak bumerang zawsze do tego co go wyrzuca
      ,oby ją nic złego nie spotkało bo wyrzadziła krzywde Tobie i Swojej córce.

      Kobiete znajdziesz na pewno taką co pokocha Julkę i Ciebie, są takie nawet znam
      kilka:).
      Trzymaj się:)
Pełna wersja