kot tesciowej - problem

27.07.07, 12:32
Dziewczyny ja tez, tradycyjnie, mam problem z tesciowa. Nie pierwszy to juz,
ale tym razem nie moge jej po prostu olac. Wydaje mi sie, ze powinnam
porozmawiac o tym z mezem, ale chcialam jeszcze zasiegnac Waszej opinii.
Chodzi o kota moich tesciow.
W czasie ostatniej wizyty u tesciow, zauwazylam, ze jeden z pojemniczkow na
jedzenie, ktore kiedys przywozilismy do tesciow, uzywany jest jako miska z
mlekiem dla kota lub psa. W tych pudelkach maz, zanim jeszcze zamieszkalismy
razem, przywozil czasem "prowiant" od mamy. Troche mi sie dziwnie zrobilo jak
to zobaczylam, bo w sumie to ja mu je kupilam, poza tym moim zdaniem troche
za szkoda ich... No ale trudno, kupie nowe.
Ale szok przezylam, kiedy kilka godzin pozniej, do tego samego pojemniczka
tesciowa sobie wlozyla jakies jedzenie i zjadla. To byl na pewno ten sam
pojemniczek.....
Jakis czas temu byla podobna sytuacja, ale myslalam ze tesciowa ma dwie takie
miseczki. Ostatnio wygadala sie, ze druga stlukla jej sie jeszcze w
poprzednim mieszkaniu. Najpierw jadl w niej kot, a potem podala salatke na
stol....
Moze sie czepiam, ale uwazam ze to niehigieniczne. Uwielbiam koty, ale
wszystko ma swoje granice. To nie jest domowy kotek, wypieszczony, ktory je
sprawdzone jedzenie. To jest kot, ktory jest typowym dachowcem,
niewykastrowanym, ktory chodzi po dworze, poluje na myszy, wroble itp, gryzie
sie z innymi kotami, a wiosna i latem wyglada przez to rozpaczliwie.
Jesli sama chce jesc z jednej miski z kotem, to jej sprawa, ale ona podaje
jedzenie na stol w tych samych naczyniach. Nie przemawiaja do mnie argumenty,
ze to sie umyje. Po pierwsze, tesciowa uzywa do zmywania jakiejs zabarwionej
wody, ktora nie domywa naczyn (zmywam u niej) a czasem tylko je plucze,
zamiast myc. Po drugie, widzialam jak kot czesto je rybe z drewnianej deski,
wiec jaka mam gwarancje, ze nie uzywa jej potem do szykowania np kanapek? a
taka deska jest jednak wylegarnia bakterii.

Problem staje sie powazniejszy, poniewaz myslimy o dziecku. Chodze do
lekarza, robie badania, staram sie jak najlepiej do tego przygotowac,
witaminki, zdrowe jedzenie itp. nawet na operacje sie zdecydowalam, zeby nie
zwiekszac ryzyka. Niestety tesciowej nie mozemy tego powiedziec, bo jest
strasznym plociuchem i zaraz wiedzialaby cala rodzina. A ja wiem od lekarza,
ze moge miec problemy z zajsciem w ciaze, wiec nie chce, zeby potem ktos mi
sprawial przykrosc.

I tu pojawia sie problem kota... Nie chodzi tylko o toksoplazmoze, bo od
dziecka wychowywalam sie z kotem, ale o inne bakterie i pasozyty. Kot tesciow
czesto przychodzi z kleszczami, pare razy mial robale, jak nie podali mu
proszkow, czesto lazi pogryziony.
I jak sobie pomysle, ze on mogl jesc z tego samego talerza co ja teraz, to
slabo mi sie robi....

Macie jakis pomysl jak to delikatnie zalatwic? Nie chcialabym robic afery,
ale nie moge tego tak zostawic...
    • annb Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 12:38
      ewi80 -nie odwiedzac tesciowej
      • ewi80 Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 12:40
        obawiam sie ze tak calkiem sie nie uda. na pewno zdecydowanie rzadziej bedziemy
        sie pojawiac, bo przeciez jako kobieta w ciazy bede zle znosic podroze
        hahaha :)
        • umber82 Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 12:46
          no nie fajnie, ja jestem straszną kociarą ale są zasady koty mają swoje miski i
          koniec!

          Powiedz meżowi, ty nie zaczynaj takich rozmów, niech on zwróci mamie swojej
          uwagę, zupełnie inaczej to odbierze, aczkowiek jeżeli tak było zawsze to
          zapewne nie zmieni nawyku..

          natomiast koty są najczystszymi zwięrzetami jakie znam i chorób zakaźnych jako
          takich na ludzi nie przenoszą... więc tu spokojnie no jedynie toxo, ale tym to
          w 90% zarazaja się ludzie od surowego mięsa...
          • annb Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 12:48
            otóz to
            surowe mieso i miekkie owoce (truskawki) ktorych nie da sie dokladnie umyc
            sa zrodłem toxo
            koty?
            chyba ze ktos lubi zjadac zawartosc kuwety
            • ewi80 Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 12:58
              ja tez bardzo lubie koty i zaluje ze teraz nie moge miec swojego, ale to inna
              sprawa.
              Co do czystosci kotow, to wlasnie ten chyba jest jakis inny... ale moze to
              tylko pozory.
              niestety raz osobiscie widzialam jak mu robal siedzial pod ogonem (jak typowy
              kot uielbia podnosic ogon) i przeraza mnie to. bo jednak koty myja sie
              jezykiem...
              co do rozmowy z mezem, to wlasnie mam zamiar to zrobic, tylko chce jakos
              delikatnie. juz mu ostatnio wykrzyczalam co sadze o zachowaniu jego matki
              (probowala sie wtracac - nie pozwolilam) i wiem, ze troche za ostro. Dlatego
              teraz chcialabym te sprawe zalatwic delikatnie, na spokojnie.

              PS. dzieki za info o truskawkach i toxo. Nie wiedzialam, ale pewnie wkrotce
              lekarz mnie uswiadomi. na razie prostuje inne sprawy zdrowotne (np.
              dentysta :/ )
              • umber82 Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 13:09
                jeżeli kotek jest faktycznie tak zaniedbany jak mówisz to powinniście jej
                zrobić nie za misi awanturę ale za to że nie potrafi zająć się zwierzęciem a
                jak nie potrafi to niech go odda, co to ma być że kotu spod ogona robaki
                wychodzą, trzeba go koniecznie:
                1. zaszczepić p/wściekliźnie i chorobom zakaźnym
                2. odrobaczyć!!!!
                3. wykastrować!!!

                Tym się zajmijcie, a miski kupcie i to najlepiej 2 komplety ze jak by się jej
                niechciało zmyć brudnego kpl. to będzie miała w zanadrzu jeszcze jeden czysty!

                I proszę Cię zajmijcie się tym kotem, bo on umrze...

        • annb Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 12:46
          jak sie chce to sie da
          jesli tesciowej odpowiada taki tryb zycia to jej sprawa
          a ty nie musisz bywac tam gdzie ci sie nie podoba
          niech maz sam jezdzi
          nie widze powodu do uprawiania meczenstwa mm-sowego
          bo tak trzeba/bo tak wypada


          ps. bardzo lubie koty
          • napolnoc Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 13:03
            Porozmawiaj najpierw z mezem, czy on to zauwazyl, czy jemu tez to przeszkadza,
            lepiej by on zwrocil uwage mamie. A najlepiej kupcie piekne kocie miseczki i
            przekonajcie mame do uzywania ich.

            Moje koty maja swoje miski, sam je zmywam wiec wiem, ze sa po umyciu czyste, ale
            chyba obiadu bym z nich nie zjadla (mimo, ze koty wypieszczone i ukochane). No a
            gosciom to juz na pewno tych misek bym nie podala !!!
            • ewi80 Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 13:08
              hmmmm pomysl z tymi miseczkami dosyc ciekawy....

              moi rodzice tez maja dwa koty, tez zawsze czyste miseczki, ale to sa KOCIE
              miski....

              jedna dla kota, druga dla psa... albo po dwie, zeby na podworko wystawic.

              musze sie nad tym powaznie zastanowic.... dzieki :)
    • mam_to_w_nosie Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 15:15
      Pzychodzić do teściów z własnym talerzem.
      • dr_kaczusia Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 16:27
        tez mi to przeszlo przez mysl, ale to sprawy nie zalatwi bo jedzienie tesciowa
        forumki przygotowuje przeciez na tych samych kuchennych sprzetach, ktore potem
        kot wylizuje :/

        najlepiej kupic komplet 2x po dwie miski dla kota, jedna zawsze na wode czy
        mleko, a druga na jedzenie, drugi komplet w razie czego bo tesciowa len jak widac ;)
        • ewi80 Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 17:48
          ten drugi komplet to podstawa - do wystawienia na podworko, bo kot je w roznych
          miejscach.
          co do lenistwa, to moze nie zupelnie. ona po prostu wszystko robi "po lebkach".
          W zlewie nie moze stac nawet jeden kubek, zabiera doslownie sprzed nosa puste
          talerze, zanim przelkniesz ostatni kes, ale jednoczesnie to jest niedokladnie
          umyte. plyn do naczyn, jak wspomnialam, to kolorowa woda, ktora sie nie pieni i
          nie usuwa tluszczu dokladnie. Kiedys kupilismy jej porzadny plyn ("no bylismy w
          makro i tak hurtowo"), majac nadzieje, ze sie przekona. niestety nastepny
          kupila znowu byle jaki. Dodam, ze nie chodzi o kase, bo sa dosyc dobrze
          sytuowani.
          Ale ta bylejakosc przejawia sie w wielu aspektach zycia. Kubki do picia sa
          pozalazone, cale brazowe. ale jakos ja moglam je domyc nawet tym beznadziejnym
          plynem. Kotlety niedosmazone (zwlaszcza de'volaile), ziemniaki niedogotowane,
          ubrania niedoprane (byle jaki proszek), niedoprasowane i cale mnostwo innych
          rzeczy. Koszule dla tescia kupuja najtansze sztuczne i on caly dzien sie w tym
          poci. a potem ona sie dziwi, ze jemu sie tak podobaja koszule od nas... sadze
          ze nie tyle chodzi o wyglad ile o wygode...
          Jest tylko jeden wyjatek - jej mlodszy syn.... Koles ma 25 lat, a wyciaga od
          rodzicow kase na wszystko - drogie ciuchy, buty, imprezy. Swoich nie rusza,
          chociaz od niedawna pracuje.
          Generalnie sa to ich pieniadze i ich sprawa, napisalam tylko dla naswietlenia
          sytuacji.
          A synus traktuje matke jak sluzaca - podaj mi lyzke, dlaczego te ziemniaki sa
          zimne, nie poczekalas na mnie z obiadem itp...
          ciesze sie ze nie mieszkamy z nimi i ze moj maz wczesnie sie stamtad wyniosl
          (studia w innym miescie) - jest normalny.
          co moge to olewam. raz kiedy mozna przezyc jeden weekend. ale ta akcja z kotem
          dobila mnie.
          chyba rozmowa z mezem i zakup misek to najlepsze rozwiazanie. dzieki
          • turzyca Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 18:49
            Nie chce Cie straszyc, ale istnieje ryzyko, ze nawet jesli kot bedzie mial
            wlasne odrozniajace sie miski to i tak dostanie np okrawki miesa w nieswojej
            misce, ktora potem wyladuje na stole. Ale warto sprobowac, wydatek niewielki.
            • ewi80 Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 19:00
              Nie musisz mnie straszyc, zdaje sobie z tego sprawe.
              dlatego wlasnie musze porozmawiac z mezem. tylko troche jest mi go szkoda, bo w
              sumie jest miedzy mlotem a kowadlem. zwlaszcza ze tesciowej trudno jest
              cokolwiek wytlumaczyc. jak przybierze kierunek, to caly czas swoje.
              raz kilka razy tlumaczylam jej dlaczego na jakis weekend maz przyjechal sam
              (jeszcze przed slubem). Zreszta on jej od razu wytlumaczyl. Niestety ona jakby
              nie slyszala, caly czas "dlaczego, dlaczego, dlaczego". pozniej sie
              dowiedzialam, ze pol rodziny obdzwonila, ze pewnie wesela nie bedzie...
              dlatego wlasnie moj maz przyjal taktyke przytakiwania i robienia swojego, a ja
              widze ze to najlepsze rozwiazanie...
              i pewnie teraz nawet jak jej powie o tym kocie, to i tak niewiele zmieni. albo
              bedzie zrzedzic ze taka jestem delikatna itp.
              tylko dziwie sie, ze ta kobieta nie jest jeszcze stara (ledwie cos po 50) a
              zachowuje sie gorzej niz wlasna matka....
              • dr_kaczusia Re: kot tesciowej - problem 27.07.07, 20:44
                oj to widze, ze to walka z wiatrakami, "ten typ tak ma".
    • kocurki_dwa Re: kot tesciowej - problem 28.07.07, 08:39
      :)To wszystko przypomina mi moją Babcię:D.NIe jedz u niej bo dostaniesz parchów
      "brzydkie zajady na ustach"
    • belanna_torres Re: kot tesciowej - problem 28.07.07, 18:16
      Jeśli teściowa poda coś na naczyniu, co do którego masz wątpliwości, czy jest
      czyste, to z niego nie jedz. Jeśli zapyta, dlaczego nie jesz, odpowiedz prawdę,
      że jest niedomyte albo że jadł z niego kot, a Tobie to przeszkadza. Pełna
      jawność. Jak usłyszysz komentarz o tym, że jesteś wybredną księżniczką, to udaj,
      że go nie słyszysz.
      Ja swego czasu zauważyłam, że teściowa trzyma w lodówce przeterminowaną żywność,
      którą nas czasami raczy i nie miałam oporów, żeby jej zwrócić na to uwagę.
      Przecież w końcu chodzi o zdrowie. Lepiej znosić krzywą minę teściowej niż się
      rozchorować.
      • anula36 Re: kot tesciowej - problem 28.07.07, 21:49
        podziwiam cie, naprawde, jesles aniol nie kobieta.
        ja bym po uzyskaniu wiedzy ze jadlam z miski zarobaczonego kota, najpierw rzygalabym chyba ze 3 dni, a nastepnie odmowila jakielkolwiek konsumpcji u tesciow, jasno mowiac dlaczego.Nie przeszloby mi przez gardlo.Wiem, jestem"obrzydliwa" ale nic na to nie poradze.
    • kiki-riki22 Re: kot tesciowej - problem 29.07.07, 08:17
      sprezentuj tesciom albo raczej ich kotu jakis ladny zestaw miseczek dla kota.
      ale taki zeby juz go na stol nie stawiala.
      a jak nie zadziala to po prostu nie jedz u nich.
      • horpyna4 Re: kot tesciowej - problem 29.07.07, 10:38
        Wydaje mi się, że zestaw miseczek nie pomoże. Skoro teściowa nie rozumie
        problemu, to dalej będzie kotu podtykała jakieś resztki żarcia na "ludzkich"
        talerzykach, "bo po co przekładać i dodatkowo brudzić miseczkę"...
        Myślę, że w takim domu można zjeść co najwyżej batonik, i to pod warunkiem, że
        własnoręcznie rozedrze się opakowanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja