asiek06
21.08.07, 12:20
Odnośnie mojego postu: Początek końca, sama już nie wiem.... poniżej
wklejam to co tam rano dopisałam ponieważ jest to dla mnie temat
ważny i istotny a nie każda z Was tam pewnie wejdzie i zobaczy, że
coś dopisałam:
Piszę bardzo szybko ponieważ jestem właśnie w pracy po naszym jakże
wspaniałym urlopie-w którym to nic nie załatwiliśmy-jedyne co
robiliśmy to kłóciliśmy się co drugi dzień nie wyjaśniając sobie
potem niczego i milcząc i przechodząc ze wszystkim do porządku
dziennego. Więc w piątek mój mąż się wyprowadził z naszej kawalerki.
Wybuchliśmy na siebie oboje w czwartek i to bardzo - powiedzieliśmy
sobie takie rzeczy, że powiedziałam mu, że mam już serdecznie dosyć
i że skoro uważa, tak jak w kółko mi powtarza to niech się pakuje i
wraca do swojego domu-co zrobił w piątek. Wziął swój komputer
dlatego nie mogłam Wam o tym od razu napisać i piszę dopiero dzisiaj
po powrocie do pracy-chociaz dzisiaj mąż wiem, że będzie u nas i
podłączy mi z powrotem swój kiomputer bo wie, że jest mi on
niezbędny do wykonywanej pracy (tłumaczenie) no i przy okazji
przyjeżdża po resztę swoich rzeczy. W czwartek jasno dałam mu do
zrozumienia, że w obecnej sytuacji nasza impreza u teściów w sobotę
z okazji naszej rocznicy ślubu nie ma racji bytu-wczoraj się
dowiedziałam, że impreza odbyła się!!!!beze mnie i mojej części
rodziny-którzy zostali poinformowani o zaistniałej sytuacji. Jestem
w głębokim szoku-moja Mama zresztą też i zupełnie nie rozumiem jak w
sytuacji, kiedy nasze małżeństwo się wali-mąż i teściowie mieli
czelność zrobić imprezkę w naszą rocznicę ślubu!!podobno gościom
powiedziano, że mają nie przywozić prezentów,jestem bardzo ciekawa
co im powiedziano na temat, że ani mnie ani nikogo z rodziny z mojej
strony tam nie ma. Teściowie ani nikt z rodziny męża sie do mnie od
piątku nie odezwał-zachowują się jakby nic się nie stało-jeszcze
grilla sobie wszyscy razem urządzają-Boże do jakiej rodziny ja
weszłam. To by chyba było na tyle bo muszę sie brać do roboty-
przepraszam, że tak chaotycznie ale musiałam Wam napisać co się
stało. Zupęłnie nie wiem co to będzie dalej-dobrze, że wróciłam do
pracy i mam jej sporo bo na łeb juz w domu dostawałam.