brak sensu - filozoficzne :/

27.08.07, 21:41
No i stalo sie. Mam meza, prace, mieszkanie. Wstaje rano, ide do
pracy, spedzam tam caly dzien odliczajac godziny do powrotu do domu,
wracam, robie zakupy, jedzenie, czekam na meza, jemy, kochamy sie
lub nie, zmuszamy sie do konczenia remontu lub nie, potem poczytam
chwile i zasypiam, zeby znowu obudzic sie niewyspana i wkurzona, ze
ide do tej durnej pracy. Tak ma to wygladac juz do konca? I nie
bardzo wiem, czego od Was oczekuje - pocieszenia? parady? sama nie
wiem...
    • audrey2 Re: brak sensu - filozoficzne :/ 27.08.07, 22:23
      Witaj,
      chyba mam podobnie. Też nie cierpię swojej pracy, a nie bardzo mam
      na razie szanse na inną. Każdy dzien jest niemal taki sam, likendy
      przeciekają przez palce i jestem cholrenie sama (mąż ma trochę inny
      grafik). Cały czas kombinuję, jak by nadać swojemu zyciu sens. Bo
      gereralnie taka postawa, jaką mam teraz jest niezłą pożywką dla
      deprechy i zwyczajnie powoduje, ze życie mi ucieka. A przecież każdy
      ma jakiś sens, jakiś cel do spełnienia. Trzeba go znaleźć, nad czym
      pracuję;)
    • danusis Re: brak sensu - filozoficzne :/ 27.08.07, 23:06
      zróbcie sobie dziecko - efekt zmiany gwarantowany ;)
    • kaatrin Re: brak sensu - filozoficzne :/ 27.08.07, 23:09
      Zuza a mozesz poszukac innej pracy? Wyglada mi na to, ze to Cie
      meczy. W koncu spedzasz w tej pracy wiekszosc dnia.

      Ja sama szukam od 2 miesiecy, na razie z marnym skutkiem, chociaz
      jestem w tej pracy dopiero 8 miesiecy. Mam kiepska atmosfere w
      pracy i kosztuje mnie to tak wiele energii, ze powiedzialam sobie -
      nie wazne jak to wyglada na CV, piernicze i szukam czegos nowego.
      Przynajmniej na tym koncentruje uwage a nie na tym co mnie frustruje
      w pracy.
      • lenchen Re: brak sensu - filozoficzne :/ 28.08.07, 08:11
        He,he, temat dotyczy rowniez mnie. Praca jest w miare ok, ale nie
        zachwycajaca. Zycie prywatne bardziej niz udane, a ja mimo to od lat
        czuje, ze nie ma ono sensu. Brak mi celu. Nie mam zadnych celow - i
        to jest to!
        • wielorak Re: brak sensu - filozoficzne :/ 28.08.07, 10:12
          a co robicie w wekendy? może wtedy sobie coś planujcie i róbcie coś innego niz w
          tygodniu po pracy, to naprawdę motywuje i daje znakomity nastrój na nowy tydzień
          a od środy czekasz już z niecierpliwością na piątek :-)
          polecam
          • lenchen Re: brak sensu - filozoficzne :/ 28.08.07, 10:27
            Na pewno jest to dobry pomysl :-)
            Weekendy spedzam nieco inaczej niz dni powszednie, w duzej mierze na
            przyjemnosciach. W ogole to mam malo obowiazkow - praca, w soboty
            nauka, dbanie o dom (ten obowiazek dziele z chlopakiem). Pewnie
            gdybym miala rodzine, to wygladaloby to inaczej. A tak zyje sobie
            wygodnie z dnia na dzien nie zawsze majac satysfakcje z tego
            tytulu... Eh, marudze.... :-))
          • kaatrin Re: brak sensu - filozoficzne :/ 28.08.07, 15:35
            ja sie ucze w weekendy... mam wielki egzamin w grudniu. Moze
            odpoczne w przyszlym roku.
    • pronovia Kup sobie kozę... jak w tym żydowskim dowcipie. 28.08.07, 10:51
      Mam dokładnie to samo, tyle, że remont dopiero będzie, w każdym
      razie musisz się starać docenić to, co masz. Jakbyś nie miała pracy,
      to byś miała więcej czasu, ale mniej pieniędzy, jakbyś nie miała
      męża, to byś miała więcej czasu :), ale pewnie by brakowało tej
      bratniej duszy, jakbyście mieszkali kątem u rodziców... przeczytaj
      sobie inne wątki na tym forum, włos się jeży :)
      MYŚL POZYTYWNIE, pozdrawiam :)
    • aserath Re: brak sensu - filozoficzne :/ 28.08.07, 10:52
      nie rozumiem waszych rozterek, ale potrafię sobie je wyobrazić. tylko ze ja
      zawsze bylam i jestem osobą ktora ma wiele zainteresowań, wiele hobby, i nigdy
      sie nie nudze. wystarczy znaleźć sobie zainteresowania, pasje i rozwijać je.
      Zmian typu dziecko nie polecam, chociaż wiele kobiet odnajduje sens życia
      wlasnie w macierzyństwie. moim zdaniem trzeba jednak miec kawalek siebie, cos
      swojego, pasję, hobby, wtedy zycie ma sens.

      pracy jako pasji nie polecam, bo niestety - takie nastawienie wykorzystują
      pracodawcy i płacą do d... No chyba ze sie ma wlasną dzialalność, to może wtedy
      sie opłaca.
      • lenchen Re: brak sensu - filozoficzne :/ 28.08.07, 12:28
        To nie jest rozterka ani problem.
        Tylko cos co mi towarzyszy od paru lat, ale narazie nie przeszkadza
        w zyciu :-))
    • magdalenkaaa4 Re: brak sensu - filozoficzne :/ 28.08.07, 13:12
      u mnie podobnie, co dzień wstaje o 7 rano pije kawe i jem 2 grzanki,
      po czym wychodz i jadę autobusem o 8.07 docieram do pracy i jakoś
      staram się dobić do 16 czasem 17. Najgorsze jest nie to że zarabiam
      mało(chociaż przydałoby się więcej) ale to że mi sie czasem
      strasznie w pracy nudzi, nie mam co robić. Wykonam całą pracę rano i
      potem siedze na necie, tęsknie za mężem.
      O 17-18 jestem w domu jakiś obiad tv i spać. Jeszcze zajmuje się
      kotkiem. Mieszkamy z teściami. Czasem pogadamy, w tygodniu nie
      wychodzimy nigdzie bo obydwoje nie mamy juz ochoty.
      Weekendy za krótkie i nawet nie zauważam a już jest poniedziałek :(
      Kiedyś lubiłam czytać książki, teraz mam ze 3 rozpoczęte i brak
      chęci żeby skończyć.lubiłam spacery, teraz sporadycznie w weekendy
      sie na jakiś wybieram.
      Trzeba chyba sie obudzić wreszcie bo tak to mi życie zleci i nawet
      nie zauważe :( Bezczynność mnie dobija, szukam innej pracy, myśle o
      swoim biznesie
    • aserath Re: brak sensu - filozoficzne :/ 28.08.07, 15:50
      strasznie dołująco to wszystko opisujecie. Trzeba znaleźć sens w swoim życiu.
      Jednym daje to pielęgnowanie ogródka, innym praca, innym wychowywanie dzieci.
      Oczywiście najlepiej jak tego jest kilka, zeby byla w miarę równowaga.
      Z drugiej strony - nie wiem ile macie lat, ale zauwazyłam, ze osoby w wieku 20+
      (tak do trzydzistki), to się strasznie leniwe zrobili. Nic im sie nie chce, a
      narzekają ze nie ma sensu /celu zycia bo... (i tutaj tysiąc powodów, od złej
      wladzy w kraju, po beznadziejną pracę, do faktu ze nie ma co na siebie włozyc).
      Moze to taka cecha pokolenia, nie wiem. MNie nigdy sensu w zyciu nie brakowało
      (poza dołami spowodowanymi pms-em), a cele - jak to cele, zmieniają sie wraz z
      wiekiem. Kiedys moim celem bylo ukonczenie studiow, potem kupienie mieszkania.
      Warto miec także marzenia, bez nich trochę smutno żyć :)
      • aniusia_u Re: brak sensu - filozoficzne :/ 28.08.07, 16:21
        ja myślę,że taki bezsens to domena naszych czasów!Pośpiech, bylejakość-jeśli
        chcesz coś osiągnąć musisz zapierdzielać na okrągło-po całym dniu pracy z
        dojazdami, ogarnięciu domu to chyba niewiele osób potrafi znaleźć siłę na jakieś
        hobby.Proza życia, ale i poezja... szczególnie jeśli jest dziecko, zdrowe i
        uśmiechnięte.ja dziekuję Bogu za takie zwykłe życie
        • zuza6661 Re: brak sensu - filozoficzne :/ 28.08.07, 19:35
          Nie pociesza mnie, ze i Wy macie taki maly marazm, ale przynajmniej
          nie czuje sie osamotniona. Dzieki :)
          A co do w sumie niezlych propozycji wyjscia z tego stanu - maly
          komentarz:
          1/ Dziecko - nie wchodzi w gre, przynajmniej na razie. Raczej w
          ogole, ale moze jak dojde do 30 to mi sie zmieni. W kazdym razie nie
          sadze, zebym chciala miec dziecko, tylko dlatego, ze mam dola. Jakos
          mi to nie pasuje na dobry powod do sprowadzania na ziemie innej
          istoty.

          2/ Praca - zmiana przynajmniej na razie sie nie szykuje. Zarabiam
          calkiem niezle, atmosfere w pracy mam dobra, tylko sama ta praca
          taka do d... A wiem, ze juz i tak niezle trafilam, bo mieszkam
          zagranica i tu gdzie mieszkamylepszej pracy dla Polki nie znajde. A
          ze robie cos co mnie kompletnie nie rozwija, nie daje najmniejszej
          satysfakcji i w dodatku zabiera caly dzien z zycia (system 8-12 14-
          18) to juz inna historia :(

          3/ Weekendy - odprezam sie cudownie, zawsze cos robimy, gdzies
          jedzemy na wycieczke, idziemy do kina czy do znajomych, a poza tym
          odpoczywam od telefonow i w koncu moge sie wyspac. Tylko ze to nie
          nadaje mojemu zyciu wiecej sensu. To, czego brakuje mi najbardzej,
          to jakies pozyteczne dzialanie, cos motywujacego mnie, pozwalajacego
          mi sie rozwijac i jeszcze najlepiej "dla dobra swiata". A jestem tak
          wypompowana, ze po prostu padam na ryj 5 dni w tygodniu. I widze, ze
          po roku takiego zycia bede dokladnie w punkcie wyjscia. Nic na plus.
          Bede rok starsza i tyle.

    • britney67 Re: brak sensu - filozoficzne :/ 28.08.07, 19:45
      musisz cos zrobic ze swoim zyciem, wg mnie powinnas wyjechac sama na
      2 dni w jakies urocze miejsce i pomyslec co wsprawia ze jestes
      szczesliwa, czego oczekujesz od zycia i zmienic to nim bedzie za
      pozno;) nie lubisz pracy to skoncz jakis kurs, zmien ja, praca
      powinna przynosic satysfakcje, powinnas cieszyc sie kazda chwila
      swojego zycia, zastanow sie nad nim, pomysl czego potrzebujesz co
      jest dla ciebie priorytetem,postaraj cieszyc sie chwila: zobaczysz
      jakis ladny widok-ciesz sie nim, wypij lamke szampana, spotkaj sie
      ze znajomymi, zycie jest naprawde piekne tylko jego piekno trzeba
      starac sie dostrzec wiec moja rada: ciesz sie chwila, zrob cos dla
      siebie, idz do fryzjera poczujesz sie piekna, rozmawiaj z partnerem,
      wyjdzie gdzies razem, przypomnijcie sobie Wasze pierwsze randki,
      urozmaiccie sex;) zycze powodzenia;)
    • aserath Re: brak sensu - filozoficzne :/ 29.08.07, 11:43
      zuza, co do rzeczy "dla dobra świata", to powiem ci jedno - wystarczy znaleźć
      coś takiego, a siły same się znajdą. Naprawdę! Ja też padam na ryj po przyjściu
      z pracy, ale zawsze gdy mogę coś zrobić "dla dobra świata" jak to określiłaś
      siły się znajdują. Nie jestem żadną matką teresą, nie zbawiam świata, mówię w
      moim przypadku o drobnych rzeczach. Nie jest to sens życia, ale człowiek ma
      wielką satysfakcję, że zrobił coś dobrego. Jest wiele miejsc gdzie można się
      udzielać jako wolontariusz - trzeba tylko chcieć. samo narzekanie i marazm,
      niestety nie wyleczy sytuacji a tylko nakręca spiralę.
Pełna wersja