zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni

14.09.07, 23:12
od razu powiem na wstępie ze nie bede nazekac! O!
powiem tez ze jestem szczesliwa z moim narzeczonym! o!

Chcialam sobie pogadac z babkami ktorych mezczyzni sa bardzo
zapracowani ja na poczatku nie mgolam sie do tego przyzwyczaic, tzn
poczatku mieszkania razem.
Czasami jak sie pytam dlaczego zapomnial o jakis sprawach to on mowi
ze ma prace na glowie (no prowadzi wlasna firme) i czasem mam
wrazenie ze to bedzie wszystko na mojej glowie, czasem sa o to
klotnie bo fakt ja zarabiam o rzad wielkosci mniej niz on ale moja
praca nie konczy sie z wyjsciem z biura.

On ma taki plan zeby jego zona zarabiala sobie na te "waciki" a
reszta niech sie nie przejmuje, w sensie finansowym. Dlatego chce z
nim podpisac intercyze bo czasem boje sie ze uslysze kiedys ze to on
daje pieniadze... na razie nie zanosi sie na to ale wiecie ludzie
czasem chlapna cos w zlosci.

Nie bylo latwo wyrawac go na wakacje a jak wyjechalismy nie mogl
usiedziec w miejscu :) i pod koniec urlopu snily mu sie katastrofy w
firmie:).

Po co tu pisze? tak jak wposmnialam na poczatku, czy macie jakies
doswiadczenie z zapracowanymi mezami/mezczyznami? Czasem czuje sie
samotna, czasem czuje ze jezeli ja czegos zrywajac sie z pracy nei
zalatwie to sie nie zalatwi. Na poczatku bylo tak ze nawet w soboty
na chwile jechal do pracy teraz widze ze sie stara tego nie robic
choc place za to wieczorami piatkowymi. Czasem boje sie ze jak tak
dalej pojdzie oddalimy sie od siebie bo nie bedziemy "domu" tworzyc
razem. Troche wbijam mu do glowy ze samo przynoszenie pienidzy nie
daje kobiecie szczescia i ze trzeba tez zatroszczyc sie o
to "gniazdko" wiem ze czasem jestem zolza ale wydaje mi sei ze nie
moge tego tak zostawic.

no dobrze skoncze tu, zobaczymy czy ktos moze mi cos
podpowiedziec :) albo opowiedziec:)

i podkreslam jeszce raz ja nie nazekam:)
    • agnrek Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 14.09.07, 23:28
      My spodziewamy się dwóch córeczek, jestem na zwolnieniu od 4,5 m-ca, zawsze
      sporo pracowałam i teraz ciężko mi się przestawić na siedzenie w domu. a tu się
      zanosi jeszcze na rok w domu z maluchami. Mąż w ostatnich tygodniach wraca
      późno, chce przepchnąć projekt, nad którym pracuje, aby mieć więcej czasu dla
      nas i dla dzieci. Poza tym wykańczamy jeszcze dom i chcemy zdążyć przed porodem.
      Jest to dla mnie trudna sytuacja, siedzę w domu do 20.00 lub później sama, w
      weekendy załatwiamy to i owo. Oboje nie wyobrażamy sobie, że tak mogłoby być na
      stałe, tym bardziej, że będą dzieci. Ważne, żeby chcieć tego samego i wybierać -
      pracoholizm albo rodzina, nie można mieć obu jednocześnie.
    • arwen8 Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 15.09.07, 12:15
      aleola1 napisała:

      > czy macie jakies doswiadczenie z zapracowanymi mezami/mezczyznami?

      Tak. To się zawsze kończy albo rozstaniem, albo jakąś chorobą
      psychosomatyczną. W takim układzie nie ma opcji "optymistycznej".
      • aleola1 Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 15.09.07, 14:50
        no to sie przestraszylam
    • karkak Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 15.09.07, 23:02
      Jest jedno zasadnicze pytanie: czy Twój narzeczony ma złotówki w
      oczach czy jeszcze coś innego tam widać??
      • aleola1 Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 15.09.07, 23:16
        nie no nie ma pedu do kasy, ma ped do stworzenia nam odpowiednich
        warunkow, jest zafiksowany na prace ale to z powodu tego ze go to
        kreci, i nie mam watpliwosci co do jego uczuc do mnie, po malu sie
        uczy ze po pracy nie siada przed tv tylko zajmuej sie troche domem,
        to wlasnie napisalam ze staram sie w nim wypracoac to ze oboje
        zajmujemy sie domem.
        • napolnoc Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 16.09.07, 02:02
          Wystapie w obronie zapracowanego malzonka :)
          Sama mam firme i wiem ile czasu to zzera, zajmuje glowe itd.
          Wlasna firma, to jak dziecko, nie mozna zaniedbac, wymaga sporo czasu, energi i
          poswiecen. Czesto pracuje do 21.00, w weekendy tez, musze byc elastyczna wobec
          klientow itd. Czasem moj maz nie jest zadowolony.
          Ale z Twojego postu nie wynika, zeby maz sie przepracowywal, tylko ze Ty wolisz,
          by on spedzal z Toba wieczory. Mam pytanie, od jak dawna mieszkacie razem? To
          moze sporo wyjasnic :)
          • aleola1 Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 16.09.07, 11:36
            to jest przyszly maz a mieszkamy razem od czerwca, nie wiem czy to
            cos wyjasnia, no coz ja bym oczywiscie wolala zeby spedzal wieczory
            ze mna, ale na szczescie wraca co wieczor do mnie:) mi raczej chodzi
            o to ze on czesto nie jest w stanie nic wiecej pamietac np o
            zaltwieniu elektryka do domu, albo o zalatwieniu swojego aktu
            urodzenia, i czasem z tego powodu sie klocimy, ja mam prace taka ze
            moglabym zostawac w niej i do 24 jak wracam do domu to siadam czesto
            do komputera i pracuje, czesto wyjezdzam, musze o niej tez myslec
            24h, to nie to samo co prowadzenie wlasnej firmy fakt.
    • malgoszac Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 16.09.07, 19:36
      zarowno ja jak i maz jestesmy bardzo zapracowani. Czesto wyjezdzamy
      i czesto widujemy sie dopiero w okolicach weekendow. Jakos sobie
      radzimy - to kwestia relacji medzy nami i pewnego wzajemnego
      zrozumienia naszego 'zabiegania'. Mysle, ze wytrzymamy tak jeszcze
      ze 2 lata a potem mamy zamiar troche zwolnic i pomyslec o dziecku.
      Rozumiem jednak, ze jesli jedna osoba calymi dniami sie nudzi a
      druga jest urobiona po pachy to moga z tego wyniknac
      nieporozumienia...
      • aleola1 Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 16.09.07, 20:54
        ja nie nudze sie calymi dniami zaznaczylam ze moja praca NIE konczy
        sie o 17stej, pracuje tworcze tez wyjezdzam i tez czasem mam 3h na
        sen, ale potrafie ogarnac jeszce zycie, pamietac o zalatwieniu
        spraw, wykonac kilka telefonow w ciagu dnia, chodzi mi o to jak
        starac sie wyrobic w nim taki nawyk myslenia o nas, moze sie tego po
        prostu nie da, pierwsy raz z kims mieszkam i planuje slub.
        • martunia19811 Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 17.09.07, 14:48
          To zalezy jak sobie poukładacie obowiązki i relacje miedzy wami. Mój
          maz zawsze powtarzał że jeśli chcę pracować to mam sobie znaleźć
          pracę lekką i przyjemną, jak najmniej stresu. Od utrzymania domu
          jest on- idzie mu to całkiem dobrze. Kiedys mnie to bardzo złościło
          ale myslęże to wynikało z jakis moich kompleksów, udawadniania ze
          jestem równie dobra jak facet a może lepsza. Na szczęście mi
          przeszło. Męża zawsze zachęcałam do wysiłku i ambitnej postawy w
          pracy. W ten sposób chyba realizuję własne ambicje których niestety
          los nie daje mi jak na razie spełnić. Sama pracuję na przysłowiowe
          waciki choć na pensje nie narzekam (jakby go zabrakło sama skromnie
          dom utrzymam).Co do samotnie spędzanych wieczorów w domu...zawsze
          potrafię sobie znaleźć jakieś zajęcie...
    • pronovia Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 17.09.07, 15:19
      To ja też sobie trochę nie-ponarzekam. Przypadek mojego męża jest
      trochę inny, otóż on jest do bólu pracowity. Po dziadku ma imię i
      etos pracy, a dziadek pracował jak bomby leciały na Warszawę w '39
      zamiast brać żonę w ciąży i uciekać. Bohater znaczy...
      U nas to wygląda tak, że wszelkie przysługi w godzinach pracy
      odpadają, cud boski, że mnie ze szpitala odebrał w piątek o 14 po
      operacji zatok! I to nie chodzi o to, że mu nie zależy, czy coś,
      tylko PRACA to jest coś strasznie ważnego. Czasem marudzę, że może
      niech jeszcze nerkę szefowi odda, ale niestety to jest nieuleczalne.
      Na szczęście nie pracuje do nocy i weekendy mamy dla siebie :)
      • wielorak Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 18.09.07, 14:49
        na jakiej podstawie ktoś napisał że to się zawsze kończy rozstaniem?
        nie zgadzam się z tym
        owszem, jak się prowadzi włąsną firmę to myśli się o niej 24godziny na dobę no
        ale to przecież cos innego niż etat, kiedy zamykasz drzwi i masz wszystko w
        nosie do nastepnego dnia.
        nie martw się, jak firma rozwinie skrzydła, zatrudni pracowników, nie będzie
        miał tyle spraw na głowie i będziecie żyć jak w niebie
        3maj się
        pozdrawiam
        • wrobelek0403 Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 22.09.07, 23:14
          wielorak napisała:

          > na jakiej podstawie ktoś napisał że to się zawsze kończy rozstaniem?
          > nie zgadzam się z tym
          > owszem, jak się prowadzi włąsną firmę to myśli się o niej 24godziny na dobę no
          > ale to przecież cos innego niż etat, kiedy zamykasz drzwi i masz wszystko w
          > nosie do nastepnego dnia.
          > nie martw się, jak firma rozwinie skrzydła, zatrudni pracowników, nie będzie
          > miał tyle spraw na głowie i będziecie żyć jak w niebie
          > 3maj się
          > pozdrawiam

          zgadzam sie z wielorak,

          moj narzeczony pracuje bardzo duzo. Jest szefem marketingu sporego konsorcjum,
          kilka społek na głowie.

          Kiedys sie burzyłam (mieszkamy razem dwa lata), teraz mi przeszło. Jesli musi
          odebrac telefon, to musi, nawet jak jemy w niedziele obiad. Choc odkad ma
          asystentke, to wczesniej wraca, nie o 21 tylko o 18-19 :)
          No i zastaje mnie nad papierami. Bo ja odkad dostałam się na aplikacje tez mam
          nienormowany czas pracy, znaczy od rana do wieczora, a czasem i w nocy ;)

          O rozstaniu nie ma mowy :)

          Zresztą autorka watku nie pisała chyba o pracoholiku, tylko o człowieku, ktory
          duzo pracuje, bo taka ma prace i w dodatku ja lubi.
          Nie widze w tym nic nienormalnego. :)


          >
          • aleola1 Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 22.09.07, 23:41

            > Zresztą autorka watku nie pisała chyba o pracoholiku, tylko o
            człowieku, ktory
            > duzo pracuje, bo taka ma prace i w dodatku ja lubi.
            > Nie widze w tym nic nienormalnego. :)
            >
            własnie:)
            zwlaszcza ze ostatnio ja siedze po nocach i dniach przy komputerze
            konczac doktorat a to on sprzata pierze gotuje ;) a teraz imprezuje
            dla mojego dobra zebym miala spokoj hehehe
    • maya28 Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 18.09.07, 17:25
      Odnoszę wrażenie, że on się bardzo emocjonuje swoja pracą, firmą,
      sprawia mu to ogromną frajdę, a jednocześnie się martwi, żeby jakieś
      potknięcie nie zmarnowało jego pracy.. Z czasem sie zdystansuje.
      Teraz chyba wczuwa sie w role przyszlego meza, ojca i koncentruje na
      tym jak ma zapewnic byt swojej nowej mlodej rodzinie :) Dla
      pocieszenia pomyśl, że mogłaś trafić na nieudacznika, ktoremu
      wiecznie się coś nie udaje i za wszystkie niepowodzenia Ciebie
      obarcza winą. A jedyne co by robił dobrze, to by bylo wypoczywanie i
      zbijanie bąków. Nie ma ideałów. A twierdzenie, że pracownicy na
      etacie kończą o usatlonej godzinie i nic ich nie rusza to rownież
      dawno przestało być prawdziwe. No chyba ze stempluja znaczki na
      poczcie :)
      • aleola1 Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 18.09.07, 19:36
        maya28 napisała:

        > Odnoszę wrażenie, że on się bardzo emocjonuje swoja pracą, firmą,
        > sprawia mu to ogromną frajdę, a jednocześnie się martwi, żeby
        jakieś
        > potknięcie nie zmarnowało jego pracy.. Z czasem sie zdystansuje.
        > Teraz chyba wczuwa sie w role przyszlego meza, ojca i koncentruje
        na
        > tym jak ma zapewnic byt swojej nowej mlodej rodzinie :)

        ostatnio tez doszlam do takiego wniosku bo to facet ktory nie dzieli
        sie swoimi problemami i jakos ostatnio ledwo co przemknelo w jego
        wypowiedzi ze on mysli o tym ze bedzie GLOWĄ rodziny i wie ze teraz
        on bedzie odpowiał za nas... i widze jak to wszystko jest wazne dla
        neigo. W sumei dla mnie tez, przezywam to ze bede ZONA a potem matka
        jakos tak wchodze w nowa role z wielkimi oczami, ja wiem ze ni
        ejestem jedyna ktora bedzie zona, ale kurcze to MOJE zycie;)

        >Nie ma ideałów.
        wiem:) ale niektorym niewiele brakuje;) taki zarcik pracowy;)

        >A twierdzenie, że pracownicy na
        > etacie kończą o usatlonej godzinie i nic ich nie rusza to rownież
        > dawno przestało być prawdziwe. No chyba ze stempluja znaczki na
        > poczcie :)

        CHyba ze to poczta 24h:)
    • mama007 Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 18.09.07, 21:22
      mój jak już wziął urlop na 2 tygodnie to... wyłączył telefon na te całe dwa
      tygodnie :D stwierdzi, że ma w nosie wszystko i jak nie wyłączy to znajdą tysiąc
      powodów, żeby co godzinę dzownić. firma przeżyła 2 tygodnie i świat się nie
      zawalił :))
      • napolnoc Re: zapracowani mezowie/narzeczeni/mężczyzni 18.09.07, 21:40
        Do autorki: miszkace razem od czerwca, wiec raptem pare tygodni, to normalne ze
        chcesz z nim spedzac kazdy wieczor, jak pomieszkacie kilka lat razem, to juz
        takiego cisnienia nie bedziesz miala :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja