Nie wiem, co o tym sądzić...

19.09.07, 10:22
Witam! Jestem mężatką od 5 lat. Nigdy z mężem nie mogłam porozmawiać
na temat dzieci, on zawsze jakoś omijał ten temat, tak było przed
ślubem i tak było po ślubie. Oczywiście, wiadome było, że te dzieci
prędzej, czy później się pojawią, ale rozmowy nie było...nie bo
nie... Ale od jakiegoś roku, mąż sam zaczyna o tym mówić i można
powiedzieć, że mnie tym zaraził i chyba instynkt macierzyński mi się
odzywa... Ostatnio powiedziałam mężowi, że najpierw chciałabym pójść
do ginekologa się przebadać, czy wszystko jest w porządku, bo miałam
torbielki na jajniku, a on mi na to, że jak już odwiedzę wszystkich
lekarzy, to mam dopiero do niego przyjść...zero zainteresowania mną
i moim zdrowiem. Trochę mi przykro...czy może ja przesadzam?
    • plutoniczna Re: Nie wiem, co o tym sądzić... 19.09.07, 11:09
      Facet to nieskomplikowane zwierze;).
      nie ma co sie dziwic, on robi podchody od ROKU a ty, ze najpierw do
      lekarza..bla bla.....to uznał, że sie migasz, wkurzył sie i się
      odciął.
      maz jak to facet - sprawe traktuje zadaniowo i nie ma w tym nic
      złego.
      zamiast mu o tym gadac, to po prostu idź do tego ginekologa.

      odstaw tabletki/wyjmij spiralke/wyrzuc gumki (niepotzebne skreslic),
      i zacznij sie radośnie bzykać a mężowi przejdą wszystkie fochy.
    • nives1 Przesadzasz 19.09.07, 11:15
      I z doświadczenia wiem ze zarzucanie faceta nadmierną ilością
      informacji powoduje że przestaja sie interesować tym.
      Zrób te badania, oznajmij że jesteś zdrowa i zaciągnij go do
      łóżka :)))))
    • kicia031 Re: Nie wiem, co o tym sądzić... 19.09.07, 11:27
      A ja wiem.
      Twoj maz chcialaby miec dziecko, ale odpowiedzialnosc za sprawy z
      nim zwiazane (dbanie o zdrowie przed poczeciem i w trakcie ciazy,
      opieke nad dzieckiem i tym podobne bzdety) pozostawi tobie. A on
      bedzie dumnym tatusiem.

      Nawiasem mowiac, dobrze by bylo, gdyby maz przed zabraniem sie do
      rzeczy tez sie przebadal, zaczal brac witaminy.
      • minerwamcg Re: Nie wiem, co o tym sądzić... 19.09.07, 12:12
        O, o, właśnie. I kwas foliowy. I Ty i mąż.
        • aga-va Re: Nie wiem, co o tym sądzić... 19.09.07, 14:21
          To nie jest tak, że ja Go zarzucam jakimiś informacjami na temat
          lekrzy, itd. Myślę, że jeśli już decydujemy się na dziecko, a
          wcześniej miałam problemy, to chyba teraz wspólnie powinniśmy to
          zaplanować...a nie on tylko zrobi, co trzeba i na tym się
          tatusiowanie skończy! A poza tym, chyba każda kobieta chce być
          pewna, że jest zdrowa i może dzidzię urodzić i oczekuje wsparcia od
          męża. I tu się zgadzam z kicią, bo chyba tak to właśnie wygląda...
Pełna wersja