rozpieszczony mezczyzna...

08.10.07, 23:10
jestem mloda, zakochana kobieta, zachwycona, zauroczona swoim
mezczyzna...ale coraz mniej...moja milosc gasnie, bo wydaje mi sie,
ze zbyt rozpiescilam mezczyzne....kobiety, ile razy z milosci,bo
kochamy rozpieszczamy naszych mezczyzn a potem zalujemy? on tez mnie
rozpieszcza...ale coraz mniej rozumie, wczuwa sie w moje emocje, nie
jestesmy malzenstwem, narzeczenstwem, mieszkamy razem...dac mu czas?
wiecej wymagac? mniej kochac?
    • pronovia Re: rozpieszczony mezczyzna... 09.10.07, 08:54
      A tak mniej metaforycznie? Czy dobrze dedukuję, że zamieszkaliście
      razem już jakiś czas temu i właśnie mija okres euforii i zabawy w
      dom, a teraz zaczynasz zauważać, że Pan i władca rozrzuca te
      przysłowiowe skarpetki i nie domyka klapy w toalecie? Co to znaczy,
      że mniej się wczuwa w Twoje emocje? Że wychodzi na piwo z kolegami
      zamiast oglądać Gotowe na wszystko u Twojego boku?
      Moja rada: więcej wymagać i więcej kochać :)
    • chiara76 Re: rozpieszczony mezczyzna... 09.10.07, 09:36
      znaleźć sobie bardziej intensywną pracę? ciekawe hobby? nie myśleć??
      • julia0001 Re: rozpieszczony mezczyzna... 09.10.07, 11:17
        metaforycznie...hm...tak to prawda, tak pisze, mysle...patrze na
        swiat, ale to wynik "zboczenia" zawodowego, studiow...tak mija
        wielka euforia...zaczwyt mieszkania razem, rutyna, zwykla szara
        codziennosc...praca dom, studia dom, telewizor...sprawia ze gasne,
        jestem chyba typem kobiety nieustannie potrzebujacej nowych
        wrazen...macie racje ze sama powinnam sie o nie
        zatroszczyc...zapisac na jakies zajecia...ale wtedy bedziemy z moim
        narzeczonym sie mijac...bo i tak koncze zajecia ok 18 19...on woli,
        spokoj cisze niz piwko z kumplami imprzy...to ja czesciej juz pije
        piwko i imprezuje niz on, czesto bez niego, w babskim gronie...ale
        kocham go, nie ma mowy o zdradzaniu...
        martwie sie tylko czy to normalne...czy samej stworzyc sobie swoj
        swiat, w ktorym bede rozladowywala potrzebe wrazen...czy jakos go
        sprobowac zmotywowac...namawiac na wyjscia wieczorkami gdzies, na
        jakies wspolne pasje..czy dac spokoj....czy to normalne ze tak jest?
      • julia0001 Re: rozpieszczony mezczyzna... 09.10.07, 11:22
        a wczoraj napadla mnie mysl...ze moze on juz sie nie stara...zamyka
        sie milczacy przed tv...chodzi wczesniej spac...lub moze ja za
        bardzo sie staram...a mezczyzn podobno pociaga nieuchwytnosc,
        tajemniczosc...
        • wielorak Re: rozpieszczony mezczyzna... 09.10.07, 11:33
          może na początek dla odmiany nie siadajcie znowu po pracy przed tv tylko gdzies
          wyjdzcie?
          • julia0001 Re: rozpieszczony mezczyzna... 09.10.07, 11:44
            czasem wychodzimy...glownie w likendy to zawsze, to juz
            tradycja...ale w tygodniu on zawsze jest zmeczony :(...i denerwuje
            mnie ze ja zawsze musze go namawiac wymyslac rozrywki...
            • pronovia Re: rozpieszczony mezczyzna... 09.10.07, 12:16
              No to na mój gust znalazłaś sobie miśka - domatora (i jeszcze
              śpiocha na dodatek), a Ty najwyraźniej jesteś typem rozrywkowej
              dziewczyny. Znaczy różnica charakterów. No to chyba lepiej nie
              będzie. Przypuszczam, że Twój facet zdecydował się zamieszkać z
              Tobą, żeby nie musieć się szlajać po knajpach codziennie w trybie
              randkowym, tylko poprzytulać się pod kołderką. Jesień idzie :)
              • julia0001 Re: rozpieszczony mezczyzna... 09.10.07, 12:24
                bylismy zwiazkiem na odleglosc...w sumie nie jest typem misia...ale
                raczej samotnika ;)...zamieszkalismy razem, bo on wyprowadzil sie z
                domku...zmienil prace, swoje zycie...aby moc byc ze mna, tak to
                prawda...ja jestem szalona, on spokojny..martwie sie wiec czy nie
                bedzie zbyt wielkiej roznicy miedzy nami...z drugiej strony ja ze
                swoim roztrzepanym artystycznym zbyt emocjonalnym charakterem
                potrzebuje jakiegos wyciszenia stabilnosci spokoju...
                • julia0001 Re: rozpieszczony mezczyzna... 09.10.07, 12:28
                  nienormalna jestem wiem...nie chodzi mi o to ze chce odejsc...ale
                  jakos go zainspirowac aby byl bardziej aktywny tworczy wiecej sie
                  staral urozmaicic nasze codzienne nudne zycie
                  • pronovia Re: rozpieszczony mezczyzna... 09.10.07, 13:28
                    Nie jesteś nienormalna, tylko chyba nie wiesz czego chcesz. Albo
                    wyciszenia i spokoju, a do tego przyda się Twój mężczyzna taki jaki
                    jest, albo chcesz żeby był bardziej aktywny i ci urozmaicał życie
                    (skąd wiesz, że dla niego też jest nudne, może on jest szczęśliwy
                    przez samą Twoją obecność i nic więcej od życia nie chce?).
                    Nawet jeśli namówisz go na jakąś aktywność, no to ileż można
                    wytrzymać, przecież nie będzie się zmuszał do szalonych eskapad do
                    końca życia tylko po to, żeby ci frajdę zrobić! To się nazywa
                    niedopasowanie i, moim zdaniem, może być problemem w związku.
                    Jeśli chcesz, żeby dostosował się do ciebie, to zastanów się jak Ty
                    mogłabyś się do niego dostosować, żeby Wam bliżej było do siebie.
                    Może te weekendowe wyjścia to już jest dla niego poświęcenie i
                    oczekuje od Ciebie poświęcenia w postaci siedzenia w domu wieczorami
                    w tygodniu.
                    A może po prostu ma krysys jesienny, kupi sobie witaminki i się
                    ożywi...
                    • julia0001 Re: rozpieszczony mezczyzna... 09.10.07, 15:38
                      kryzys jesienny to ja mam...;) nie o to chodzi ze on jest jakims
                      mulem lelakiem bez temperamentu bo nie jest na szczescie, bo
                      przeciez cos nas przyciaga...mamy wspolna wizje zycia wspolne
                      wieksze marzenia, ja go zadreczam swoimi
                      emocjami...nierownowazeniem...ktore w zyciu codziennym bywa udreka
                      ale na studiach...w pracy staje sie
                      talentem...inspiracja :)...temperamencik tez mamy jednakowy, jest
                      tak jak piszesz on jest w pelni szczesliwy, spelnia sie w zwiazku w
                      pelni nie potrzebuje wrazen to ja niespokojny duch i przyznam sie
                      bez bicia nie wiem czego chce czesto...ale coz nie zmienie sie taka
                      juz jestemm, kiedys probowalam sie na sile jakos ulozyc i bylo to
                      zrodlem wielkiego cierpienia...tak sie nie da...nie na sile...on nie
                      narzeka, ja tylko...moze jestem nienormalna;) a raczej napewno
                      • mona1976 Re: rozpieszczony mezczyzna... 18.12.07, 15:35
                        Witaj w klubie! Mam to samo i to sie powtarza. Na poczatku zwiazku
                        zawsze mi sie wydawalo, ze mamy podobne temperamenty, charaktery,
                        sposob spedzania czasu .. ale pozniej .. Oni jakos gasna, a Ja
                        potrzebuje roznorodnosci ... Mam dobra prace, spelniam sie po pracy,
                        rozwiajac swoje zainteresowania .. ale zawsze czegos brak.
                        Ja juz sie z tym pogodzilam .. taka poprostu jestem i mezczyzna za
                        mna nie nadazy ..
                        Moze porozmawiaj ze swoim partnerem, powiedz o swoich potrzebach ..
                        moze cos sie zmieni ..

                        Mona
Inne wątki na temat:
Pełna wersja