podroze poslubne

20.10.07, 00:16
Cos na wesolo :)
Jak to bylo podczas podrozy poslubnych...

My, dzieki "zyczliwisci" przyjaciol wyladowalismy na trzy (!) tygodnie w willi
we Wloszech.
Juz po trzech dniach dopadl nas "syndrom odstawienia" czyli brak netu...rece
sie trzesa i poziom wrazliwosci wzrasta. Po tygodniu rozwiedlismy sie pierwszy
raz :)
Nastepny spedzilismy na zwiedzaniu, a poniewaz ciezko sie klocic w tlumie
turystow, wiec dotrwalismy do trzeciego tygodnia. A wtedy to juz tylko sobie
obiecywalismy, ze jak tylko wrocimy do domu, to wszystko wroci do normy, i
znow bedzie bosko :)

Moj znajomy powiedzial ze spedzil 2 tygodnie "miesiaca miodowego" w Egipcie.
Dodal, ze tydzien by wystarczyl. I chyba wiem, co mial na mysli...

Podobno, wakacje to jeden z bardziej stresujacych momentow w roku.

Przetrwalismy honeymoon tak jak i przetrwalismy slub i wesele, ale, prawde
mowiac, wolimy "normalne" wakacje, bez tego napiecia romantyczno-erotycznego i
przymusu cukierkowego filtru :DDDD

A Wy, ile razy sie podczas "honeymoon" rozwiedliscie?
    • lenchen Re: podroze poslubne 20.10.07, 09:18
      Nie jestem mezatka, wiec nie przezylam podrozy poslubnej. Sporo
      natomiast podrozuje z chlopakiem (mozna powiedziec, ze jest to nasze
      hobby). Czy 2 tygodnie na Rodos czy w Turcji lub Egipcie - bawimy
      sie swietnie. Przede wszystkim spedzamy aktywnie czas i np. w Turcji
      zamiast lezec na plazy lazilismy po gorach Taurus. Dogadujemy sie na
      codzien i tym samym takze podczas urlopow.
    • aleola1 Re: podroze poslubne 20.10.07, 10:51
      heh nas czeka taka podroz co prawda mamy limit czasowy 10 dni ale
      troche sie boje co rodzina wymysli ... bo to ma byc prezent
      niespodzinak slubny czyli nasza podroz poslubna. Ogolnie dostali
      wytyczne ze nie chcemy egiptu czy tunezji, nie chcemy tylko lezec
      placek bo zwiarujejmy ale nie moze to byc survival bo jeszce moja
      noga po operacji moze nie dzialac najlepiej... no ja sie boje. A to
      jak razem nie wiem ale spodziewam sie ze z raz to sie "rozwiedziemy"
      heh;)
    • caysee Re: podroze poslubne 20.10.07, 17:28
      A ja w ogole nie wiem o czym ty piszesz. My bylismy na podrozy poslubnej 2
      tygodnie, pojechalismy na nia 2 dni po weselu i byl to dobry sposob na
      odstresowanie. Nie mielismy zadnych klotni, mimo ze wiekszosc czasu lezelismy
      kolo siebie na plazy czy w pokoju i tylko 3 dni spedzilismy na zwiedzaniu. Tak
      samo nie mamy z tym problemu po poltorej roku gdy jedziemy na urlop, ani tez nie
      mamy tego problemu przy wspolnym mieszkaniu.
    • pronovia Re: podroze poslubne 20.10.07, 19:43
      Oj taaaak...
      My wprawdzie jeszcze nie byliśmy w podróży poślubnej, ale każde wspólne wakacje
      są wynikiem jakiegoś kompromisu, z reguły mamy część aktywną sportowo (zgodnie z
      życzeniem mojego Pana i Władcy) i część opalania się lub zwiedzania (czyli coś
      dla mnie). Ja to nawet sporty lubię, więc zasadniczo nie ma problemu, ale ta
      druga część jest dość zabawna, mianowicie ja zachwycona biegam po muzeach i
      katedrach a mój mąż wlecze się za mną z miną męczennika, potem się kłócimy, bo
      ja się domagam entuzjazmu a on ma dość, bo właśnie robię mu czterdzieste zdjęcie
      portretowe tego dnia... A w podróż poślubną jedziemy... a narty a potem zwiedzać
      Wenecję :) Przewiduję ubaw po pachy :) Spędzaliśmy już wakacje osobno, ale
      podróży poślubnej niestety tak się nie da...
      Pozdr
      • twitti Re: podroze poslubne 22.10.07, 12:28
        Poniewaz podroz przedslubna zorganizowalismy do Tunezji (trafila nam sie super
        promocja), to podrozy poslubnej nie chcielismy juz spedzac na plazy:) Dwa dni po
        slubie pojechalismy sobie pociagiem do Pragi:) Wszystko sobie sami
        zorganizowalismy, kupilismy mapy i bawilismy sie w podroznikow:) Bylo
        super!nachodzilismy sie tyle, ze kregoslupy i nogi odmawialy nam posluszenstwa:)

        Uwielbiam podroze i gdybysmy mieli tylko wiecej pieniedzy to non stop bysmy
        zwiedzali rozne kraje:) w tym roku juz nie mielismy kasy na zagraniczne wojaze
        wiec odpoczywalismy nad naszym morzem:) tak czy inaczej gdzie kolwiek jestesmy z
        moim P., czy w mega wiosce czy super kurorcie zawsze jest fajowo, bo sie razem
        nie nudzimy:)
    • maya28 Re: podroze poslubne 23.10.07, 22:36
      hm.. to my raczej mamy zawsze super czas na wczasach! Wreszcie
      możemy się soba nacieszyć. Podróż poślubna była w Meksyku - jak do
      tej pory nasz najlepszy wyjazd chyba. Wyjechaliśmy tez na dłuższy
      weekend z okazji 1 rocznicy i planujemy organizować takie wyjazdy w
      każda rocznicę. Kilka dni tylko dla nas. Co tu dużo mówić -
      uwielbiamy wyjazdy! I na wczasy dłuższe, i na przedłuzane weekendy
      gdzieś w Europe, albo na zapadłą wieś mazurską, i później mam
      wypominane przez męża ze całe dnie bujałam się po wiosce z Warką
      strong w ręu i szukałam bocianów ( uwielbiam bociany a tam była ich
      masa!)
      A czy były jakies starcia na podróży poślubnej - chyba jak robiłam
      mojemu męzowi sporo zdjęc na przepięknej dzikiej plazy. Złościł sie
      okrutnie, a teraz ostatnio oglądając zdjęcia wspomniał, ze szkoda ze
      nie ma ich więcej :)
      Słyszałam, że niektóre pary mają problemy żeby przetrwac na
      wczasach, mimo ze na codzień wszystko jest super. Ale az trudno mi w
      to uwierzyć!
    • chiara76 Re: podroze poslubne 23.10.07, 23:12
      kompletnie nie rozumiem wątku, szczerze mówiąc.
      Może faktycznie niektórym zamiast tego mieszkania przed ślubem należało by
      fundować wspólne wakacje, skoro tak się kłócić mają na wakacjach, to może lepiej
      nie pobierać się w ogóle, bo co będzie, jak z tych, czy innych powodów na
      wakacje się nie wyjedzie. Zasięką się w domowym zaciszu, czy co?
      Uwielbiam wyjeżdżać z moim Mężem. Jest dla mnie najlepszym towarzyszem podróży.
      Wiemy dosłownie bez żadnych planów, jak będzie wyglądać każda podróż, a że
      podróżujemy często, więc wiele razy się sprawdziliśmy.
      A w podróży poślubnej, to akurat zwiedzać wiele nie zwiedzaliśmy, bo
      relaksowaliśmy się w inny sposób.:)
      • spragnienie dla kazdego cos dobrego 24.10.07, 22:35
        Nie rozumiem oburzenia niektorych pan. Nie kazda kobieta lubi na sile cieszyc
        sie romantycznymi uniesieniami u boku ukochanego mezczyzny, tylko dlatego, ze
        jest ku temu sposbnosc, czas; nie oznacza to wcale drogie panie, ze go nie
        kocha...Paluszkiem wcale nie nalezy kiwac, z pelna bezaprobaty mina. Ten ton
        waszych wypowiedzi, nie wszystkich, ale kilku, zemdlil mnie troche.
        Wyjazdy owszem, ale nie na dwa czy tygodnie, chycb, ze wybieramy sie duza grupa.
        10dniowa podroz poslubna spedzona na seksie... Hm, to nie dla mnie. Lezenie
        plackiem przez tyle czasu?!?!? KAtorga....
    • suziliu Re: podroze poslubne 30.10.07, 14:23
      ja potraktowałam podróż poslubną raczej jako odpoczynek po całym
      ślubno-weselnym zamieszaniu i może dzięki temu nie musiałam sie
      zmierzyć ze presją "romantyczno-erotyczną" jak piszesz. Poza tym my
      ze sobą (w dniu slubu) bylismy 8,5 roku więc pewnie to też miało cos
      z tym wspólnego...
      • napolnoc Re: podroze poslubne 11.11.07, 01:54
        A ja kompletnie autorke rozumiem Bo mimo, ze z mezem mieszkam dobrych kilka
        lat, to jednak wakacje sa dla nas stresujace. Wlasnie chociazby z powodu zmiany
        starych nawykow czy zwyczaii. Mimo, ze mamy raptem 30 lat to jezdzimy do hoteli,
        gdzie wczesniej (netowo) mozemy sie upewnic, ze dostaniemy taki standart,
        jakiego oczekujemy. Nie chce nawet myslec o tym, ze oboje ladujemy w jakiejs
        dziczy bez netu i sieci, brrr.....Bo w tym momencie, nie tylko o te braki
        cywilizacyjne bysmy sie klocili, ale tez o to, ktore z nas wpadlo na tak
        "genialny" pomysl by wlasnie ten hotel zerezerwowac....
Pełna wersja