magda010
24.10.07, 12:51
Jestem 3,5 roku po slubie. Nasz problem polega na tym, ze jestesmy
do siebie przywiazani, lubimy sie, na pewno jest jakies uczucie, ale
nie potrafimy ze soba zyc. Jestesmy calkiem inni, mamy inne zasady,
podejscie do zycia, marzenia, oczekiwania, styl zycia, poglady
religijne, polityczne, po prostu wszystko jest inne. Wydawalo nam
sie, ze mimo tych roznic damy rade, a okazuje sie, ze jestesmy non
stop nieszczesliwi, pokloceni, zmartwieni, smutni, zli,
zdenerwowani, czujemy sie niezrozumiani, boimy sie przyszlosci, nie
mamy z tego powodu dzieci, nie mamy radosci z zycia, motywacji do
urzadzania nowego mieszkania, ciagle powraca temat rozwodu. bylismy
juz w 3 poradniach - koscielnych, bo tak chcial maz. moim zdaniem
wkladamy w ten zwiazek duzo wysilku, myslimy nad rozwiazaniem
problemow od ponad 3 lat i tak naprawde nic sie nie zmienia. boje
sie rozwodu :( moj maz tego nie chce, ja jestem w kropce, bo nie
widze wyjscia. jak mysle o rozwodzie, wydaje mi sie, ze go kocham i
potrzebuje, ale codzienna atmosfera, klotnie, niezrozumienie sa po
prostu wykanczajace, nie mowiac o tym, ze marze o dziecku i
szczesliwej, normalnej rodzinie. czy ktos mial cos podobnego? a moze
znacie naprawde dobra swiecka poradnie z poznania? moze wskazana
bylaby separacja?