lily_the_great
31.10.07, 13:46
Witam wszystkich, od dawna czytuje to forum a dziś przyszedł dzień na mój
pierwszy watek (ever:) Ale do rzeczy. Mój narzeczony długo (jak dla mnie) i
intensywnie pracuje. Żeby nie było ja również pracuje, po pracy zdążę zrobić
zakupy i wracam do domu koło 18. On wraca najwcześniej o 19 (ma nienormowany
czas pracy, ale nie jest jakimś dyrektorem tylko normalnym pracownikiem), i
jak już przyjdzie do domu to nie ma sił dosłownie na nic. Zje kolację, coś tam
powie i zaczynamy razem coś oglądać, no właśnie ... zaczynamy bo on za 5 min
zaczyna chrapać i kończy się to dla mnie na samotnie spędzonym wieczorze. I tu
moje pytanie: czy to normalnie żeby Wasz facet przez cały tydzień był aż tak
zmęczony żeby na nic nie mieć sił? Ja wstaję o podobnej godzinie, moja praca
nie polega na piciu herbatki a wieczorem mam siłę i ochotę na np. pójście na
jakieś sportowe zajęcia. Zaczynam się zastanawiać czy nasze inne sposoby bycia
i życia nie zaczną mi przeszkadzać o ile już się to nie stało. Właśnie
zobaczyłam że się trochę rozpisałam za co z góry przepraszam:)