wigilijny problem z teściową

09.12.07, 18:45
sytuacja ogólna przedstawia się następująco:
mieszkamy z mężem sami, jednak względnie niedaleko od jego i mojej
rodziny, ponad rok po ślubie
jego rodzina jest "pełna": matka, ojciec itp.
moja rodzina jest mała: matka, babka

mamy kawalerkę, tak więc z wigilią miałam taką koncepcję, aby
spędzić ją po częsci z rodziną moją, a po części z rodziną męża,
najpierw u jednych, potem u drugich a w kolejnym roku odwrotnie, aby
nikt nie czuł się urażony...to chyba nie jest zły pomysł

niestety teściowa ma lepszy pomysł: spędzmy wigilię wszyscy razem!!!
u niej oczywiście.
(może dodam że wczesniej podczas kilkuletniego bycia z moim m, nigdy
nie byłam zaproszona do jego rodziny na wigilię)
pomysł ten pojawił się już w ubiegłym roku, gdy się pobraliśmy

kiedyś moja rodzina była wieksza, lecz z powodu smierci i rozwodów
nieco zmalała. ale nawet w tak małym gronie może byc miło
po slubie chciałabym nadal moc spędzić choć część wigilii z
najblizszymi i moim m, w moim własnym domu rodzinnym
(z m. i jego rodziną w jego domu także, w końcu on tez ma do tego
prawo, akceptuje to)

w ubiegłym roku wigilia była trochę tu, troche tam, z mojej "winy"
a w tym roku znów tesciowa w rozmowie z moją matką poddaje ten
pomysł, a ta z grzeczności nie bardzo wie jak jej odmówić, "a niech
już będzie to odwalone, za to w świeta będzie spokój" - mówi mi

teściowa dzwoni do mojej matki, jako że ja z nia nie mam zbyt
bliskich kontaktów, nie mówię mamo, traktuję ją uprzejmie ale nie
przepadam zanadto
....chyba wychodzi na to, ze ja będe mósiała do niej zadzwonić i
porozmawiać...mąż jest za granicą, wróci na święta, ale ma podobne
zdanie jak ja na powyższy temat

nie chcę spędzać wigilii tylko u teściowej w domu, gdzie będzie
głównie jej rodzina, a moja będzie tu "dodatkiem"
czy to żle że chce "mieć choć trochę wigilii" w swoim domu
rodzinnym, gdzie mogę powspominać tych, którzy już odeszli...
...aż płakać mi się chce
matka i babcia z grzecznosci zgadzaja sie na jej propozycję, choc
wcale im to nie odpowiada, ale ostateczna decyzję mam podjąć ja, bo
to MOJA teściowa

pomyślałam sobie, że jesli przyjdzie spęzić mi wigilje "tylko" u
nich, to resztę swiąt spedzę juz "tylko" ze swoją rodziną

czy wasze rodziny - rodzice i teściowie też chcą spędzać swiata
razem? czy tylko ja jestem aż tak "nierodzinna"?
    • biala_dama1 Re: wigilijny problem z teściową 09.12.07, 19:26
      No to ja tez taka nierodzinna :) I tez, jak mozesz przeczytac w sasiednim watku,
      moge zgodzic sie z tesciowa i miec mega klops, albo sie nie zgodzic(co
      zribilam)...i wszystko jakos sie ulozylo.
      Wedlug mnie, jesli Twoja Mama i Babcia takze wolalyby spedzic wigilie w waszym
      malutkim gronie, to mysle ze jak najbardziej mozecie uzyc argumentu, ze chcecie
      powspominac tych ktorzy odeszli. I to jest argument z ktorym tesciowa nie moze
      sie nie zgodzic. Chyba ze pojdziecie wszyscy razem do tesciow, a pozniej ty i
      twoja czesc Rodziny pojedziecie do domu twojej Mamy.
      Pozdrawiam Cie cieplo i mam nadzieje ze podejmiecie dobra decyzje
    • kamelia04.08.2007 Re: wigilijny problem z teściową 09.12.07, 21:42
      myśle, że jednak wymyslasz problem, nie za bardzo potrafie zrozumieć
      gdzie widzisz coś złego. Teściowa chce zaprosic twoja mame i bacie,
      nie chce, żeby dwie kobiety siedziały w wigilie samotne w domu. Obcy
      ludzie sie zapraszja na wigilię, a ty wydziwiasz.
      Chyba ślub połączył nie tylko ciebie z twoim mężem, ale i wasze obie
      rodziny też.
      Nie rozmumiem tez dlaczego cie tak w oczy kole, że w czasie tej
      wigilii u tesciowej byłoby wiecej członków rodziny teściowej,
      niz "twojej". To co? ma teściowa nie zapraszać swojej rodziny, zeby
      ich nie było za duzo, przy twojej mamie i babci.
      • panistrusia Re: wigilijny problem z teściową 10.12.07, 01:51
        Skoro dla dziewczyny ważne są ściany domu, a jej matka nie umie powiedzieć nie,
        tylko idzie do kogoś w gościnę "żeby było odwalone", to chyba należy
        współczuć...teściom.
        • twitti Re: wigilijny problem z teściową 10.12.07, 08:38
          A ja mysle ze jesli mama i babcia zle sie czuja w takim duzym gronie to nie ma
          sensu na sile je ciagnac!w wigilie wszyscy musza byc szczesliwi!ze strony
          tesciowej wyszla bardzo mila propozycja, zeby spedzic wigilie razem!uwazam ze
          trzeba docenic ten fakt, bo przeciez to ona zaprasza do siebie dwie obce osoby i
          chce im zapewnic mile swieta w rodzinnym gronie!i nie chodzi o to czy sa to
          osoby z bliskiej rodziny. Pokazuje w ten sposob, ze bardzo Cie lubi i szanuje
          Twoja rodzine!

          Moj maz ma tylko mame. Ja mam wieksza rodzine. Kazde swieta spedzamy w pelnym
          gronie. Dzieje sie tak dlatego, ze nasze rodziny sie lubia. Mysle ze gdyby moja
          tesciowa nie chciala chodzic na wspolna wigilie, to nikt by jej nie ciagnal i
          znalezlibysmy inne rozwiazanie. Ale mimo wszystko warto sie otworzyc i milo
          sprzedzic swieta w wiekszym gronie!zwlaszcza ze to wlasciwie tylko pare godzin
          kolacji:)

          Porozmawiaj z mama i babcia, czy rzeczywiscie fakt spedzenia wspolnej wigilia z
          rodzina meza jest dla nich takim problemem. A jesli nie to na prawde warto te
          pare godzin posiedziec w rodzinnym gronie, zlaszcza ze z Twojego opisu wynika ze
          wszyscy sa do was bardzo milo nastawieni:)

          ps. ja tez jestem wyplochem rodzinnym, ale na prawde czasem warto sie przelamac:)
          • kim5 Re: wigilijny problem z teściową 10.12.07, 10:06
            Moim zdaniem Wigilia to nie najlepszy moment na rodzinną integrację.
            A to byłaby chyba pierwsza tego typu impreza. Już lepiej spotkać się
            na świątecznym obiedzie.
      • female01 Re: wigilijny problem z teściową 11.12.07, 13:00
        tesciowa poczula sie "tesciowa" i dlatego zaprosila rodzine autorki, zeby pokazac jaka to ona jest super, bo autorka ma z nia zdaje sie tylko poprawne relacje. wczesniej jakosc jej nie zapraszala, mimo, ze byli razem... to obluda. u mnie podobnie, z tym ze sprawa postawiona jasno - wigilie dzielimy na pol - najpierw tesciowie potem moi rodzice. a potem jedziemy w gory, mimo, ze tesciowa ma pretensje, bo TRZEBA spedzic je rodzinnie. rodzinnie powinno byc caly rok a nie tylko w swieta!
        • ally Re: wigilijny problem z teściową 11.12.07, 19:13
          > tesciowa poczula sie "tesciowa" i dlatego zaprosila rodzine autorki, zeby pokaz
          > ac jaka to ona jest super, bo autorka ma z nia zdaje sie tylko poprawne relacje
          > . wczesniej jakosc jej nie zapraszala, mimo, ze byli razem... to obluda.

          eee tam obłuda. miała obowiązek ją uwielbiać od początku? (ja osobiście poczułam
          niechęć do autorki wątku - wydaje mi się małostkowa i przewrażliwiona na własnym
          punkcie. teściowa chce jej "zabrać" wigilię? hmm....).
          myślę, że teściowa po prostu pogodziła się faktem, że ma taką synowa a nie inną
          i chce zbudować w miarę dobre relacje.
          • female01 Re: wigilijny problem z teściową 11.12.07, 21:18
            ally napisała:

            > > tesciowa poczula sie "tesciowa" i dlatego zaprosila rodzine autorki, zeby
            > pokaz
            > > ac jaka to ona jest super, bo autorka ma z nia zdaje sie tylko poprawne r
            > elacje
            > > . wczesniej jakosc jej nie zapraszala, mimo, ze byli razem... to obluda.
            >
            > eee tam obłuda. miała obowiązek ją uwielbiać od początku? (ja osobiście poczuła
            > m
            > niechęć do autorki wątku - wydaje mi się małostkowa i przewrażliwiona na własny
            > m
            > punkcie. teściowa chce jej "zabrać" wigilię? hmm....).
            > myślę, że teściowa po prostu pogodziła się faktem, że ma taką synowa a nie inn
            > ą
            > i chce zbudować w miarę dobre relacje.


            teza prawdopodobna. jednak autorka nie musi miec ochoty spedzac wigile z kims kto "pogodzil sie" z jej istnieniem. to jest czas ktory powinno sie spedzac z ludzmi nam zyczliwymi. przeciez takie swieta nie beda cieszyc.
    • annb Re: wigilijny problem z teściową 10.12.07, 11:07
      nauczyc mame i babcie prostego zwrotu-przemyslimy to i damy odpowiedz
      ale w tym roku to juz chyba przepadlo
      • joasia_wwa Re: wigilijny problem z teściową 10.12.07, 11:51
        Ja się tobie dziwię, ze wazne jest dla Ciebie miejsce a nie osoby na
        wigilii.

        U mnie jest tak, ze w kazde świeta ( Wigilia czy Wielkanoc) moja
        tesciowa zawsze dzwoni do mojej mamy i zaprasza do nich na swięta.
        Tesciowie mieszkaja od nas 170 km. dalej. Mam małą najbliższa
        rodzinę - mama i brat i nie wyobrazam sobie ( zresztą mój mąż tez )
        spedzanie świąt bez moich czy męza najbliższych. Wigilia u Teściów
        jest na ok. 30 osób i moja rodzina nie czuje się wyobcowana, a wręcz
        przeciwnie. Nawet mojej mamy pies jest przyjmowany jak członek
        rodziny.

        Widze, ze to własnie Ty nie chcesz przełamac lodów, a może twoja
        mama i babcia, chciałyby spedzać wigilie w większym gronie. Zastanów
        się....
        • twitti Re: wigilijny problem z teściową 10.12.07, 12:11
          zgadzam z joasią_wwa.. Tez odebralam takie wrazenie ze nie chcesz miec dobrego
          kontaktu z tesciowa.. Bo twoja tesciowa wydzwania do twojej mamy, zaprasza,
          nalega... Widac ze zalezy jej zeby was zaprosic!chyba lubi twoja mame! A moze
          masz problem z tym , ze przed slubem ani razu Cie nie zaprosila na swieta?
          Wiesz, w mojej i meza rodzinie tez zaczelismy sie zapraszac na swieta dopiero
          jak sie zareczylismy, czyli wlasciwie przed samym slubem! NIe chcieli sie
          angazowac wczesniej , bo ktoz mogl wiedziec czy bedziemy razem dlugo, czy to
          tylko chwilowe zauroczenie:) moze twojego meza rodzice tez tak podchodzili do tego:)
          • burza4 Re: wigilijny problem z teściową 10.12.07, 13:38
            wszystko zależy od relacji i własnych upodobań.

            Po pierwsze - zaproszenie nie oznacza lubienia, może wypływać z
            przyczyn organizacyjno-logistycznych, z poczucia, że tak wypada.
            Nawet jeśli tesciowa pała żądzą integracji - to do tanga trzeba
            dwojga. To że teściowa lubi jej matkę nie znaczy jeszcze że to
            uczucie jest odwzajemnione.

            Po drugie - sporo osób lepiej czuje się na swoim terenie, nie ma
            ochoty integrować się z obcymi w sumie ludźmi, woli spędzać święta
            we własnym gronie, móc swobodnie porozmawiać o swoich sprawach, a
            nie toczyć grzecznościowych dyskusji o pogodzie.

            nie ma to jak uszczęśliwianie otoczenia na siłę. Dziwię się
            natomiast, że dorośli ludzie nie wiedzą jak odmówić i dają się
            wkręcić w niekomfortowe dla siebie sytuacje.
            • twitti Re: wigilijny problem z teściową 10.12.07, 13:49
              Moim zdaniem jesli ktos zaprasza tylko raz - to robi to z grzecznosci, jesli
              kilkakrotnie powiela swoje zaproszenie, to robi to z sympati:)
              Ja tez uwazam ze chodzenie na sile nie ma sensu i jesli ktos wcale nie czuje
              potrzeby zeby isc to zawsze moze grzecznie odmowic!nikt sie nie obrazi!natomiast
              nie widze nic zlego w tym ze tesciowa zaproponowala spedzenie swiat razem!uwazam
              ze jest to bardzo mile z jej strony.
            • aniatko Re: wigilijny problem z teściową 10.12.07, 13:57
              To wszystko zależy od sytuacji - jeżeli Twoja mama i babcia poszłyby
              naprawdę jedynie dlatego, że nie potrafiły powiedzieć - nie,
              dziękujemy, to nie ma to sensu. Wigilia powinna być radosna, ciepła,
              rodzinna a nie wymuszona. Porozmawiaj z wszystkimi jeszcze raz i
              tyle...

              U mnie Wigilie były rodzine. W tym roku moja mama chciała zaprosic
              rodzinę mojego brata (świeżo po ślubie), powiedzieli - nie, to
              nie :) Nic na siłę. Nikt się nie obraził, wszyscy zrozumieli
              czemu.Wszystko jest OK.
              Będzie za to problem z moimi teściami.Po zeszłorocznej Wigilii -
              naszej (mojej i męża) pierwszej pozostała trauma. Nikt nigdy nie
              zepsuł mi i reszcie gosci tak tego wieczoru jak oni, nikt niczego
              tak nie zniszczył... Normalnie boję się pomyśleć co będzie jeżeli
              wproszą się na siłę argumentem ze świąt wielkanocnych - "taaaa,
              straciliśmy dzieci, to chociaż święta musimy się zobaczyć"...im
              bliżej do Wiligii tym bardziej się boję.
          • female01 Re: wigilijny problem z teściową 11.12.07, 13:05
            słaby argument. a jakby sie w ogole nie pobrali to nigdy by jej tesciowa nie zaprosila? malzenstwo nie gwarantuje trwalosci zwiazku(ma marginesie, w sierpniu wychodze za maz :)) Dobry rontakt z tesciami buduje sie przez lata a nie tylko w swieta, jak sie trzeba pokazac rodzinie. moja przyszla tesciowa nie maiala przez 6 lat czasu, zeby sie ze mna umowic "na kawe" wiec nie powinna byc zdziwiona, ze nasze relacje sa tylko lub az poprawne a po slubie sie to nie zmieni, bo na to trzeba czasu! moja mama i ojciec kochaja narzeczonego jak syna, jest i sam sie czuje czescia mojej malej rodziny. dlaczego to z matkami facetow zawsze sa problemy :(

            uwazam to zaproszenie autorki przez tesciowa za punkt popisowy, jak to ona chce scalic rodzine... moze dlatego ze mam podobne doswiadczenia nie uwazam tego za szczere
            • twitti Re: wigilijny problem z teściową 11.12.07, 15:39
              Wiesz to zalezy... Moi rodzice sa np. dosyc zamknieci w sobie, a mojego meza
              bardzo lubia i zawsze lubili!podobnie jest z dziewczyna mojego brata!mimo to ze
              pare lat sie spotykalismy przed slubem nigdy nie wyszlo od nich zaproszenie
              naszych polowek na swieta!Rodzice meza tez mnie nie zapraszali na
              swieta.Wlasciwie dopiero jak sie zareczylismy nasi rodzice sie poznali i dopiero
              odtad zaczelismy razem spedzac swieta. Tak wiec brak wspolnych swiat przez tylko
              kilka lat przed slubem wcale nie oznacza ze moich rodzice czy mojego meza zle
              postepowali! po prostu swieta sa uroczystoscia rodzinna, a czesto dla rodzicow
              wlasnie slub jest polaczeniem rodzin! w zyciu by mi nie przyszlo do glowy zeby
              sie obrazic o to:) a z tesciowa na kawe tez przed slubem sie nie umawialam a
              mamy bardzo dobry kontakt:)
              • mrowka_r Re: wigilijny problem z teściową 11.12.07, 19:33
                Twitti -> w zupełności się z Tobą zgadzam!
                W ubiegłym roku po ślubie cywilnym ja i mój mąż spędziliśmy pierwszy raz
                wspólnie Wigilię. To, że 5 poprzednich spędziliśmy osobno nie oznacza wcale
                złych stosunków z naszymi rodzinami.
                Po prostu taki mieliśmy układ i było oki. Nie ma się o co obrażać.
                • female01 Re: wigilijny problem z teściową 11.12.07, 21:21
                  tylko pogratulowac. oboje wiedzieliscie na czym stoicie i sytuacja byla dla Was jasna. Tutaj wyglada m na nagly "wylew" uczuc. Na pewno patrze na to w taki a nie inny sposob, bo mam podobna tesciowa, przynajmniej jak tak czytam autorke...
              • female01 Re: wigilijny problem z teściową 11.12.07, 21:19
                opisana tesciowa, w odroznieniu od Twoich rodzicow nie wydaje sie byc zamknieta osoba a wrecz odwrotnie, skoro tak ochoczo namawia rodzine autorki na przyjscie do niej. ona wydaje sie bardzo obrotna :)
    • ania_1609 Re: wigilijny problem z teściową 10.12.07, 15:54
      A ja chciałam o czym innym trochę.
      Po ślubie moich rodziców dziadkowie z jednej i drugiej strony
      mieszkali w jednym bloku. I nigdy nie chcieli się zapraszać.
      Wspominam to jako jeden z najgorszych koszmarów dzieciństwa: dwie
      Wigilie. Trochę tu, trochę tu. Nigdzie nie mogliśmy spokojnie
      porozmawiać, bo jak szliśmy do jednej babci to po godzinie był
      telefon z paru pięter niżej, bo wejść się nie chciało, że stygnie
      karp na drugim stole. Oczywiście u każdej babci musieliśmy zjeść
      całe danie, jak u jednej babci karpia, to u drugiej też itd.
      Strasznie potem chorowałam, ale nie wypadało babci odmówić, bo "u
      tamtej babci zjadłaś". Tragedia. Ryczeliśmy z moim bratem za każdym
      razem, kiedy się okzaywało, że nie będzie wspólnej Wigilii, tylko
      dwie.

      Obiecałam sobie, że nigdy tak u mnie nie będzie. Oprócz Wigilii są
      jeszcze dwa dni Świąt, kiedy można "podzielić się" czasem. Od paru
      dobrych lat Wigilię jemy w jednym domu, a na pierwsze Święto idziemy
      do drugich rodziców. A myślę, że niedługo uda się spotkać przy stole
      i moim rodzicom, i teściom, i dziadkom. Ja bym chciała, myślę, że
      oni też. Na razie nie ma warunków i jest tak. Spokojnie.
    • nives1 Re: wigilijny problem z teściową 10.12.07, 16:45
      No my nalezymy do szczęśliwców gdzie sami decydowaliśmy gdzie
      spedzimy Wigilię :) Moja mama się tylko kazała wcześniej zdecydować
      żeby wiedziała czy ma brać wolne w Wigilię ;) W tym roku spędzamy
      swieta u Teściów moich - nie było zadnych namów, żalów, histerii itp
    • kaatrin Tesciowa to twoj wrog! 10.12.07, 20:06
    • kaatrin Re: wigilijny problem z teściową 10.12.07, 20:18
      Widze, ze jestes od poczatku wrogo nastawiona do tesciowej. Tak,
      nalezy sobie codziennie powtarzac - "tesciowa to moj wrog. Wazny
      jest MOJ dom i MOJA rodzina, a tesciowa na drzewo"

      > (może dodam że wczesniej podczas kilkuletniego bycia z moim m,
      nigdy
      > nie byłam zaproszona do jego rodziny na wigilię)

      No coz, nie bylas w ich mniemaniu, czescia rodziny. Co zreszta
      powinno byc po twojej linii.

      Tesciowa chciala wszystkim zrobic dobrze, ale wszystkim sie nie da.


      • mrowka_r Re: wigilijny problem z teściową 11.12.07, 00:04
        Moi teściowe są w UK więc na pewno ich nie odwiedzimy na Święta.
        Wybieramy się jednak na 10 dni w rodzinne strony i tu klops.
        Moi rodzice i dziadkowie mojego męża mieszkają 5 km od siebie.
        Każdy chce abyśmy to właśnie u nich nocowali.
        Ustaliliśmy zaraz po ślubie, że będziemy jeździć do nich na zmianę - jeden wypad
        np. Święta u moich rodziców, a ferie u dziadków męża.
        Co do Wigilii to wszyscy idą nam na rękę.Będzie to nasza druga wspólna Wigilia -
        pierwsza była rok temu zaraz po ślubie, ale wtedy każde z nas spało gdzie
        indziej, tym razem Święta spędzamy razem :)
        Najpierw w małym gronie (6 osób) u dziadków, potem w większym u rodziców (jak
        dobrze pójdzie to 25 osób).

        Najważniejsze to aby nie robić nic na siłę!

        Życzę powodzenia i spokojnej Wigilii :-)
    • shemreolin Re: wigilijny problem z teściową 11.12.07, 22:44
      A ja cie szczerze rozumiem. Twoja rodzina przezyła wiele i chcecie byc tylko ze
      soba i to nie jest wcale żadne zło. Ja tez bym nie chciała isć w takich
      okolicznościach. Być może twoja mama i babcia przeżyły wiele i chcą miec po
      prostu spokój, nie chcą nigdzie jechać, chca po prostu być razem tylko z
      najbliższymi. I ty masz podobnie, bo kochasz swoja rodzine i chcesz z nia byc.
      Kazdy z nas nosi w sercu wigilie z dzieciństwa, wspólne miłe chwile i chce je
      przeżywac tak jak kiedys. To nie jest nic złego.

      Moim zdaniem powinnaś porozmawiac z teściową, powiedzieć jej to co czujesz, ale
      w grzeczny sposób. Powiedz, że chcecie spedzic wigilię razem, bo przeżywacie
      trudny czas i to nie jest najlepszy pomysł na wspólne swietowanie.

      Swoja droga... ja ostatnio dostawałąm apopleksji przez teściową, która
      wypytywała mnie o wszystko. Czułam sie jak dziecko. No i dzisiaj jej
      powiedziałam, że mnie to denerwuje i wytłumaczyłam dlaczego. O dziwo zrozumiałą
      i nawet przeprosiła! A powiedziałam prosto z serca i grzecznie, wiec może to
      klucz do sukcesu. Myślę, że jeśli ty swojej tesciowej tez powiesz na czym ci
      bardzo zależy, to ona to zrozumie. :)

      A my w tym roku jedziemy na dwie wigilie i to jeszcze z 5 miesiecznym synkiem.
      Normalnie czad... :P Dobrze, ze o 20 musimy byc w domu żeby małego wykąpać, to
      mamy wymówke by sie urwac. ;)
    • magfab4 Re: wigilijny problem z teściową 12.12.07, 10:12
      Nie ma na to reguły, gdyż w każdej rodzinie panują inne relacje, jak
      już pewnie zdażyłas poczytac troszke.

      Przede wszytskim kompletnie sie nie przejmuj. Na Twoim miejscu
      powiedziałbym teściowej, że bardzo Ci milo itd. ale dziękujesz za
      zaproszenie z powodu ... (i powiedz prawde!).

      Przede wszystkim nie idzcie tam na siłe, Swieta maja byc radosne :-)
      Bardzo ważne jest też tu zdanie meza, ale wyczytałam że zgadza się z
      Toba także nie ma problemu.

      Pomysl masz bardzo dobry. Zazwyczaj wsrod moich znajomych robi sie
      tak ze raz sie jest u jednych rodzicow , a w nastepnym roku u
      drugich. i wszyscy sa zadowoleni.

      u nas w tym roku jest tak: od wakacji mieszkamy razem, w zeszlym
      roku kazdy Wigilie spedzal osobno, a I dzien Swiat z moja rodziną,
      drugi z jego.

      W tym roku nie ukrywam mielismy dylemat, gdyz brat narzeczonego z
      zona w tym roku z racji wlasnie wspomnianego zwyczaju mial isc na
      Wigilie do swoich teściow. i zeby rodzice nie byli sami mielsimy
      jechac na Wigilie do nich.ale ... teściowa brata zaprosila ich na
      Wigilie do siebie :-))) a poniewaz oni sie lubia zgodzili sie. i tym
      sposobem my idziemy na Wigilie do mojej rodziny.

      Nie ukrywam, że miałam w tym malutki udział, poniewaz ja jestem
      przyzwyczajona do rodzinnych duzych Wigilii, i jakos nie wyobrazam
      sobie abysmy spedzili ja tylko w 4ke, wiec zasugerowalam ze fajnie
      bylo by "cos zrobic z rodzicami" a za rok spotkac sie u nich w 6ke i
      tak tez sie stalo.

      ja z kolei poniewaz mamy nowe mieszkanie zaprosilam rodzicow swoich
      i narzeczonego, oraz brata do nas na I dzien swiat.

      generalnie bardzo lubie spędzac czas z rodziną, nasi rodzice bardzo
      sie polubili, ja tez nie mam zadnych "problemow" z tesciami, ani moj
      narzeczony z moimi rodzicami.

      ale na takie stosunki trzeba pracowac, nie moze byc nic na sile!
      sądze że Twoja teścowa ma dobre zamiary, poniewaz jestescie juz
      malzenstwem wczesniej nie widziala powodu aby zapraszać Twoja
      rodzinę na Swieta. może ona chce się poprostu zintegrować a Swieta
      sa swietna okazja ku temu.

      zrezygnuj z zaproszenia w Wigilie, ale za to idzcie cala rodzina, z
      mama babcia do nich w I dzien - co o tym myslisz?

      koniecznie napisz jaka podjelas decyzje :-)
    • drinkit Re: wigilijny problem z teściową 13.12.07, 10:26
      Bez postawienia sprawy jasno nic nie załatwisz. Porozmiawiaj z mamą,
      umowcie sie jak bedzie (spedzasz wigilie z mama i z babcia w Twoim
      rodzinnym domu) i przekazcie to tesciowej. Jezeli bedzie
      niezadowolona, to powiedz ze tak chcecie we trzy zrobic (Ty, mama i
      babcia), bo wtedy bedziecie najszczesliwsze. Nie zalecam klotni, bo
      to moze wiele nabruzdzic. Po prostu stanowczosc w dobrym tonie.
      Rozumiem Twoja "niechec", bo to jest takie stwarzanie rozdziny na
      sile. Ty i Twoj maz to rodzina, ale Twoja mama i Twoja tesciowa -
      niekoniecznie (zalezy od stosunkow). Poza tym tesciowa jest chyba na
      tyle dorosla, zeby zrozumiec ze ktos chce spedzic swieta wsrod
      najblizszych sercu ludzi.
      • istota Re: wigilijny problem z teściową 14.12.07, 17:21
        jezeli mama i babcia juz powiedzialy ze przyjda a ty teraz
        zadzwonisz i powiesz ze nie przyjda to bedzie troche glupio
        wygladac, chyba ze wymyslisz jakis pretekst

        ja troche rozumiem Twoj dylemat bo w moim domu rodzinnym jakis czas
        temu pojawil sie pomysl zeby spedzac wigilie w rozszerzonym gronie z
        wujostwem, on poczuli sie zobowiazani i w nastepnym roku wigilia
        byla u nich i taka wigilia u kogos to nie to samo co w rodzinnym
        domu. Ogolnie nie mamy nic przeciwko spedzaniu wigilii wspolnie, ale
        w naszym domu :)
        Nie wiem czy oni mysla tak samo, ale pomysl wspolnych wigilii umarl
        smiercia naturalna, wszyscy spotykaja sie w 1 albo 2 dzien swiat i
        jest ok
        • amilos Re: wigilijny problem z teściową 24.12.07, 00:04
          ja to chyba jestem zupełnie nierodzinna, i mój mąż tez i moi rodzice i teściowie
          i rodzeństwo męża i moje (dużo nas!), bo w życiu zupełnie nie wpadłabym na
          pomysł, aby wigilie spędzać z którymiś rodzicami, a jeszcze razem z rodzicami i
          teściami. spędzamy ją z mężem i córeczka w trójkę,(to nasza najbliższa rodzina).
          w pierwszy dzień świąt jedziemy do jednych rodziców, w drugi do drugich. Nie
          widzę powodu, żeby na siłę kombinować z łączeniem rodziny, na wspólne spędzanie
          czasu jest okazja w dni świąteczne, wigilia to najbliżsi. A tu widzę na siłę
          szukanie problemu, aby nikogo nie urazić, nie odmówić, bez sensu problemy na
          święta, a gdzie radość ze świąt?
          • aniatko I jak zakonczyły się Wigilie? 27.12.07, 09:42
            U mnie na szczęście nie było teściów ;) PRzynajmniej było rodzinnie,
            spokojnie i bezstresowo.A jak u Was?
Pełna wersja