anieta81
14.12.07, 22:57
Witam!
Jestem mezatką juz drugi rok/Pótora miesiaca temu urodzil nam sie sliczny
synek. Kocham go bardzo. Niestety stosunki z mezem ulegly znecznemu
pogorszeniu i to nie dlatego, ze go odtrącilam (nadal spimy razem, dbam o
niego jak wczesniej), nie ma najmnijeszego powodu, aby czuc sie odtracony, ale
mimo to wszystko uleglo zmianie. Wrocilismy do kraju z rocznego pobytu za
granica. Odremontowalismy dom i bylo wszystko super. Od jakiegos czasu jednak
mam wrazenie ze mu na mnie przestalo calkiem zalezec. W nerwach, gdy sie
poklócimy powie do mnie takie niemile rzeczy, ze mnie trudno je potem
zapomniec. Zawsze to ja pierwsza wyciagam reke do zgody nawet gdy wina lezy po
jego stronie. Przestalo mu zalezec, dzis uslyszalam, ze traktuje mnie jak
powietrze, wczoraj ze nie znosi mojego piskliwego glosu (glos mam normalny) i
tak z dnia na dzien jest coraz gorzej. Dla niego liczy sie tylko komputer.
Potrafi godzinami patrzec w monitor. Gdy ja staram sie pogadac czy zwrocic na
siebie jego uwage nic z tego nie wychodzi. Zawsze ja zaczynam rozmowe, czuje
ze mi zalezy bardziej niz jemu.Mowi ze woli patzrec w komputer niz rozmawiac i
patrzec na mnie. Mamy malutkiego synka i tak strasznie mi przykro, ze zamiast
byc szczesliwymi rodzicami, ze dzidzius jest zdrowy i kochany to sie od siebie
tak bardzo oddalamy.Kiedys mu zalezalo, kupowal kwiaty bez okazji, chcial
spedzac ze mna kazda wolna chwile, mowil ze kocha dzis czuje ze byloby mu
lepiej beze mnie. Tak mnie to denerwuje ze zamiast teraz spac bo maly spi to
ja spac nie moge, bo ciagle o tym mysle. Nie chce byc dla kogos utrapieniem a
i ja sama marzylam nie o takim malzenstwie. Co robic?Co myslec?Dac spokoj?
Pomozcie