samotnosc w zwiazku

14.12.07, 22:57
Witam!
Jestem mezatką juz drugi rok/Pótora miesiaca temu urodzil nam sie sliczny
synek. Kocham go bardzo. Niestety stosunki z mezem ulegly znecznemu
pogorszeniu i to nie dlatego, ze go odtrącilam (nadal spimy razem, dbam o
niego jak wczesniej), nie ma najmnijeszego powodu, aby czuc sie odtracony, ale
mimo to wszystko uleglo zmianie. Wrocilismy do kraju z rocznego pobytu za
granica. Odremontowalismy dom i bylo wszystko super. Od jakiegos czasu jednak
mam wrazenie ze mu na mnie przestalo calkiem zalezec. W nerwach, gdy sie
poklócimy powie do mnie takie niemile rzeczy, ze mnie trudno je potem
zapomniec. Zawsze to ja pierwsza wyciagam reke do zgody nawet gdy wina lezy po
jego stronie. Przestalo mu zalezec, dzis uslyszalam, ze traktuje mnie jak
powietrze, wczoraj ze nie znosi mojego piskliwego glosu (glos mam normalny) i
tak z dnia na dzien jest coraz gorzej. Dla niego liczy sie tylko komputer.
Potrafi godzinami patrzec w monitor. Gdy ja staram sie pogadac czy zwrocic na
siebie jego uwage nic z tego nie wychodzi. Zawsze ja zaczynam rozmowe, czuje
ze mi zalezy bardziej niz jemu.Mowi ze woli patzrec w komputer niz rozmawiac i
patrzec na mnie. Mamy malutkiego synka i tak strasznie mi przykro, ze zamiast
byc szczesliwymi rodzicami, ze dzidzius jest zdrowy i kochany to sie od siebie
tak bardzo oddalamy.Kiedys mu zalezalo, kupowal kwiaty bez okazji, chcial
spedzac ze mna kazda wolna chwile, mowil ze kocha dzis czuje ze byloby mu
lepiej beze mnie. Tak mnie to denerwuje ze zamiast teraz spac bo maly spi to
ja spac nie moge, bo ciagle o tym mysle. Nie chce byc dla kogos utrapieniem a
i ja sama marzylam nie o takim malzenstwie. Co robic?Co myslec?Dac spokoj?
Pomozcie
    • horpyna4 Re: samotnosc w zwiazku 15.12.07, 12:54
      Z Twojego opisu może wynikać, że facet ma dość małżeństwa i
      przygniata go codzienna nuda. Może zresztą wpadła mu w oko inna i
      żałuje, że się z Tobą ożenił. Co możesz zrobić?
      Staraj się nie zaczynać z nim rozmowy, bo będzie miał pretensje, że
      wiercisz mu dziurę w brzuchu. Zmień fryzurę, makijaż, ciuchy,
      postaraj się inaczej wyglądać. I zadbaj o tajemniczy błysk w oku...
      facet to wreszcie zauważy, zdziwi się i zainteresuje Tobą, a nie
      tylko komputerem.
      • gosiadzika Re: samotnosc w zwiazku 15.12.07, 15:29
        zostaw małego z ojcem i sama wyskocz z koleżankami na masto albo weź
        męża dziecko zostawcie babciom i gdizes wyskoczcie do kina do
        ludziiiiiiii
    • juliika Re: samotnosc w zwiazku 18.12.07, 10:27
      Słuchaj Anieta, spróbój pogadać z mężem tak jak z nami... po prostu powiedz mu co zauważyłaś, co sprawia Ci przykrość i zapytaj dlaczego tak sie dzieje. Może Twojego męża trapia sparwy o których Ty nie wiesz , bo tak naparwdę może jest jakaś przyczyna takiego zachowania.. nic nie bierze sie znikąd, skoro kiedys Cię kochał to musiała byc jakaś przyczyna,że teraz zalezy mu mniej. pogadaj z męzem szczerze a zobaczysz, że to pomoże. Postaraj się podejść do tematu spokojnie i bez większych emocji, pokaz że chces zmu pomóć a może facet się otworzy i pogadacie o waszych probelmach ..? :)

      Głowa do góry, na pewno będzie dobrze :)
    • alexles Re: samotnosc w zwiazku 20.12.07, 20:22
      Wiem z autopsji, że takie rozmowy nic nie dają, ale zawsze możesz
      spróbować, może u Ciebie jest normalniej niż u mnie.
    • aserath Re: samotnosc w zwiazku 21.12.07, 09:56
      w takim wypadku rozmowa rzadko kiedy cos daje, bo dla faceta to jest "czepianie
      się" "zrzędzenie" "marudzenie" itp, a nie rozmowa. Na moje oko, to on po prostu
      poznał kogoś przez neta. Inna sprawa ze mógł poczuć się odrzucony, a ty nawet
      tego nie zauważyłaś. Naprawdę. Faceci, chociaż są prości jak druty, jak sobie
      cos ubzdurają to nie ma zmiłuj. A może po prostu przestałaś być dla niego
      atrakcyjna? Nie oceniam cie, ale jezeli on cie widzi tylko w domowym stroju, to
      moze po prostu ma przesyt codzienności?
      Bądź dla niego czuła, dobra, ale nie narzucaj się. Nie zaczepiaj go jak siedzi
      przy kompie - daj mu wtedy czas, a ty zajmij się sobą. I najlepiej ustal z nim,
      ze np. czwartkowe wieczory ty spędzasz jak chcesz, a on w tym czasie zajmuje sie
      synkiem. Nie chodzi o to zebys szla na impreze sie zapić, ale zebys sobie
      pojechala na basen, na pilates, na ploty z koleżanką - COKOLWIEK byle zebyś
      wyszła z domu. Niech wie, ze ty też masz potrzeby, chęć życia, ze nie jesteś
      kurą domową. Tylko pamiętaj - nie chodzi o to abyś robiła mu na złość czy się
      odgrywała, chodzi o to, abyś miała także swoje życie, bez niego. Zeby wiedzial
      ze jesteś z nim, bo go kochasz i chcesz z nim być a nie dlatego ze MUSisz bo
      macie dziecko.
      • anieta81 Re: samotnosc w zwiazku 21.12.07, 19:17
        dzieki za wszystkie rady!!!! Rozmawialm z nim i w sumie chyba jest tak ze ta
        rozmowa faktycznie niewiele daje, wlasciwie jest tak ze wychodzi na to ze ja
        marudze, przesadzam i sie czepiam.Jest juz dobrze tj lepiej, ale nadal wiele
        czasu poswieca komputerowi. Nie sadze zeby tam kogos poznal, siedzi na gieldzie
        i patrzy na kursy akcji.Czasem po prostu mi rece opadaja.Mam wrazenie, ze mnie
        ie zauwaza.On nic ode mnie nie chce, moge robic co chce a jakbym kogos poznala
        i sie zkims spotykala to nawet by tego nie zauwazyl.Nie wiem czy wszyscy sa tacy
        czy tylko on.
        • tabakierka Re: samotnosc w zwiazku 24.12.07, 12:21
          anieta81 napisała:

          > dzieki za wszystkie rady!!!! Rozmawialm z nim i w sumie chyba jest tak ze ta
          > rozmowa faktycznie niewiele daje, wlasciwie jest tak ze wychodzi na to ze ja
          > marudze, przesadzam i sie czepiam.Jest juz dobrze tj lepiej, ale nadal wiele
          > czasu poswieca komputerowi. Nie sadze zeby tam kogos poznal, siedzi na gieldzie
          > i patrzy na kursy akcji.Czasem po prostu mi rece opadaja.Mam wrazenie, ze mnie
          > ie zauwaza.On nic ode mnie nie chce, moge robic co chce a jakbym kogos poznala
          > i sie zkims spotykala to nawet by tego nie zauwazyl.Nie wiem czy wszyscy sa tac
          > y
          > czy tylko on.

          Wszyscy są tacy! A wyjątki jedynie potwierdzają regułę;)
          To zabawne, że jak zaczyna napływać małżeński kryzys, tylko my próbujemy
          zaradzić sytuacji, walczymy o związek, martwimy się itd. Faceci mają gdzieś i
          wlepiaj nos w monitor, telewizor, gazetę... Nie rozumiem tego zupełnie... Mój
          patent na identyczny typ "młodego, zagubionego tatusia": totalna ignorancja.
          Dziewczyny mają rację z tymi radami o nowych ciuchach, fryzurze itd. Ale łatwo
          się mówi a trudniej wykonać, mając na głowie niemowlę i inne problemy. Ale
          proponuję Ci jednak pomyśleć o sobie i jeżeli dokona zmian, to wyłącznie dla
          siebie, nie dla niego. Facet z takim podejściem nie zasługuje aby wykonać w jego
          kierunku jakiś gest. Sam zauważy, jak będzie chciał. A jak nie, to nie wart jest
          zachodu. Nawet jeśli to ukochany mąż i ojciec Twojego dziecka. No chyba, że
          chcesz tak przez całe życie walczyć z komputerem o jego względy, o co Cię nie
          posądzam...
          Powodzenia;)
          • lookbill Re: samotnosc w zwiazku 11.01.08, 14:11
            Nie, nie wszyscy są tacy.
    • rokets_w Re: samotnosc w zwiazku 26.12.07, 12:23
      Witaj Anetko!
      Zal mi Ciebie, jestescie młodzi tyle dobregomoze sie dziac miedzy
      wami.Mysle ze on ciebie nie kochał nawet w połowie tak jak ty jego,
      jemu chyba zalezało miec ciebie tylko do seksu i samozaspokojenia
      sie.Ja wolał bym byc z dzieckiem i z tobą a nie z kompem. Przecież
      jestescie w najpiękniejszym czasie swego życia
      Młodosc miłosc dziecko, któremu daliscie życie. Boże wszystko bym
      oddał by cos takiego posiadac.Dla mnie los zabrał to co najbardziej
      kochałem i jak narazie nie moge sie pozbierac a takie mielismy
      cudowne plany. Nie rozumiem twego męża. Zamienił bym sie z nim na
      miejsca i chciał bym byc szczesliwy.
      Spróbuj cos z tym zrobic Ty bedziesz najlepiej wiedziała jak to
      zrobic, jesli nie zmieni swej podstawy to po co ci człowiek
      komputer. Jak wiesz komputer ma słuzyc do pracu do uzyskamia jakichs
      wiadomosci ale nie da ci miłosci uczucia i tego co w związku jest
      najwazniejsze poczucia bliskosci ze jest sie waznym dla tej osoby
      którą kochamy.
      Życze Ci tego co tak bardzo pragniesz i pomysl co uczyniec byś za
      jakis czas nie stwierdziła ze jest juz za póżno na jakąs zmiane.
      Mysle ze lepiej bys samemy niz z kims komu jestesmy obcym.
    • izamig Re: samotnosc w zwiazku 28.12.07, 17:11
      81 to chyba twój rok urodzenia. Tak samo jak mój. Tak samo jestem
      młodą mężatką i mamy 6 miesięcznego synka. Zaraz po porodzie u mnie
      tak samo się wszytsko zmieniło. Czułam się bardzo samotna. Po dwóch
      miesiącach od porodu nie wytrzymałam i powiedziałam, że albo coś z
      tym zrobimy albo to koniec, bo dziecka chcieliśmy oboje,a jak
      narazie to ja nie mam chwili dla siebie, a on całymi dniami chodził
      po necie. Próbowałam rozmowy w domu ale bezskutecznie, bo
      towarzyszył temu komputer, albo mężuś był zmęczony, i zawsze
      kończyło się na tym, że się czepiam. W końcu zaproponowałam wizytę u
      psychologa (bardzo dobrego) i wkońcu tam mojemu mężowi rozwiązał się
      język i zaczął normalnie ze mną rozamiwać (nie jak z jakąś natrętną
      babą) powiedziła o co mu chodzi i co powinniśmy zmienić ustaliliśmy
      parę nowych reguł. Oczywiście nie skonczyło się na jednej wizycie.
      Między innymi Pani psycholog kazała nam znaleźć raz w tygodniu
      godzinę czasu tylko dla nas i porozamwiać co się takiego między nami
      dobrego bądź złego wydażyło i wyjaśniać sobie na bieżąco wszystkie
      niejasności. Nie wiem czemu nie potrafił mąż tak szczerze
      porozmawiać ze mną w domu? On zresztą też niewie. Ale między innymi
      chodziło mu o to, że po porodzie cały czas poświęcałam dziecku, a on
      czuł sie odtrącony. Mimo tego, że też razem spaliśmy, ale on czuł,
      że nie ma mnie już na wyłączność i musi się ze mną dzielić. Nie
      umiał sobie pozatym poradzić i odnaleźć się w nowej sytuacji. Nie
      pisałaś od kiedy się pogorszyły wasze stosunki ale jeśli to po
      porodzie to może to być tak jak u mnie. Pozatym mąż czuł się już nie
      potrzebny, bo widział jak daję sobie sama radę (tylko on nie
      wiedziła jakim kosztem sobie radzę). Jeszcze jedną rzecz powiedziła
      nam psycholog, że ja mam się dostosować do rytmu dziecka, a mąż musi
      się teraz dostosować do nas. Życzę powodzenia. Mam nadzieję, że
      mogłam Ci jakoś pomóc
    • aniorek Re: samotnosc w zwiazku 02.01.08, 12:38
      Wyglada na to, ze ktos tu nie dojrzal do bycia ojcem i odreagowuje obojetnoscia.
      Nie wspominasz w ogole o jego stosunku do dziecka, ale mysle, ze facet nie moze
      sobie dac rady z tym, ze pojawila sie ta "trzecia" osoba, ze to "poprzednie"
      zycie juz nie wroci. I pewnie sam nie wie, czy sie cieszyc, czy nie. Nie wie, co
      go czeka i czy da sobie rade z ta odpowiedzialnoscia. Tak ja to widze. Tobie sie
      wydaje, ze z Twojej strony nic sie nie zmienilo po urodzeniu dziecka, ale moze
      on ma na ten temat inne zdanie?

      Niektorym sie wydaje, ze chca dzieci, a jak przyjdzie co do czego, to okazuje
      sie, ze kompletnie do ich posiadania nie dorosli. Aha, jak to bylo przed
      zajsciem w ciaze? Czy on bardzo chcial dziecka, czy Ty go raczej do tego
      przekonalas?

      Idzcie z tym do psychologa, skoro nie potraficie ze soba rozmawiac.
Pełna wersja