i co tu zrobic?

19.12.07, 02:05
Witam, troche dluga ta moja opowiesc bedzie ale mam nadzieje, ze ktos sie na
ten temat wypowie. No więc od ponad dwóch lat jestem z P., wspaniały człowiek.
Przez dwa lata naszego związku polegały na podróżowaniu do siebie, ponieważ on
jest z innego kraju.Mam również synka 3-letniego. No i 4 miesiące temu
nareszcie się do P. przeprowadziłam wraz z synkiem.,Wszystko było ok,
dopóki...No właśnie, jakieś 300 metrów od naszego mieszkania mieszkają jego
rodzice...Z początku myślałam, że to żaden problem, jak w ogóle można źle
mówic o teściowej...Wręcz przeciwnie, jego rodzina potraktowała mnie jak jego
żonę, a swoją córkę, natomiast mojego synka jako swojego wnuczka. No po prostu
pełna sielanka, wypady z teściową na zakupy, do krawcowej, jak to ona mnie
lubi itp, itd. Przyznam się, że dałam się nabrac. No więc pewnego dnia
teściowa dosłownie wezwała mnie do siebie na rozmowę. I się zaczęło. Tak w
skrócie: że odkąd P. mnie poznał bardzo się zmienił, nie pomaga już swojej
rodzinie, tylko w kółko jeździł do Polski, że ja na nim wymuszałam, żeby
przyjeżdżał, że jestem egoistka, że tylko o sobie myślę ( nieważne, że przez
cały rok, żeby tylko sie z nim zobaczyc jeździłam 5 godz PKS-em z rocznym
dzieckiem, z wózkiem, łóżeczkiem i całym majdanem co dwa tygodnie na weekend)
Że on jest biedak zaślepiony, że ja go tylko do Polski wyciągam, że ja chce,
żeby on miał zawał serca lub zginął za kółkiem. Ogólnie, że jestem złą osobą,
egoistką i że ona go przez tyle lat wychowywała i nie pozwoli mi zniszczyc
swojego syna! Nie chcę się tu rozpisywac co ta pani jeszcze mi wykrzykiwała,
tak dosłownie krzyczała na mnie, bo by to za długo było, generalnie nieważne
co bym zrobiła to by było źle. P. jest za mną, uważa, że ona nie miała racji.
Po tym wszystim zostało mi zarzucone, że teraz to się obraziłam i zabraniam
wnuczkowi (mojemu synkowi) odwiedzac dziadków. Jakoś przyznam szczerze, że nie
miałam ochoty synka tam zaprowadzic. Wściekła byłam strasznie, właściwie
jestem cały czas ale co tam postanowiłam położyc broń i dac im możliwośc
zabawy z moim synkiem, więc zaprosiłam ich na kawe, przyszli, pobawili sie z
synkiem i tyle. Generalnie kontakty z nimi są o wiele żadsze niż były. No i
teraz powstał problem Wigili, ponieważ nie da rady byc trochę u nich, trochę w
Polsce (za daleko), więc ja (co myślę jest zrozumiałe)chcę jechac do domu
rodzinnego, a P. właśnie zmienił zdanie i stwierdził, że chce iśc do swoich
rodziców. Normalnie nie miałabym nic przeciwko temu, jeden rok tu, drugi tam,
natomiast w tej sytuacji. Jak ja mogę iśc na Wigilię do kogos kto ma o mnie
takie zdanie, kto mnie po prostu nie znosi, tylko dlatego, że jestem. Nie
wyobrażam sobie takich Świąt kompletnie. Poradzcie!!!!! Co tu robic?

    • kiecha3 Re: i co tu zrobic? 19.12.07, 08:16
      Według mnie musisz pogadać ze swoim mężczyzną. To z nim chcesz spędzić życie,
      nie z nami.. Zapytaj czemu nagle, tydzień przed wigilią on zmienił zdanie i jak
      sobie to wyobraża.. Jego matka ma cię gościć skoro cię nie znosi? A czy w ogóle
      zostaniesz zaproszona?
      Sami musicie dojść do konsensusu ;)

      Pozdrawiam cieplutko.
      • kinia.0 Re: i co tu zrobic? 19.12.07, 10:25
        Myślę tak samo,powinnaś porozmawiać ze swoim mężczyzną,zapytać
        dlaczego zmienił zdanie.Czy on wogle wie jakie jego mama ma o tobie
        zdanie?wie o jej pretensjach do ciebie?wie o twojej rozmowie z nią?
        jeśli nie to powinien się dowiedzieć.Może być tak że to właśnie
        mamusia wpłynęła na zmianę decyzji twojego P co do Wigilii.
    • kamelia04.08.2007 Re: i co tu zrobic? 19.12.07, 11:32
      szok,
      mamusi trzeba bedzie jednak wytłumaczyc, ze nie zyczysz sobie by sie
      tak do ciebie odzywała oraz, że synek nie jest własnościa mamy.

      zastanawia mnie tylko dlaczego synek zmienił zdanie. Jesli koles
      jest mamisynkiem, to lepiej go sobie darować, bo inaczej możesz byc
      traktowana jak synowa w arabskiej rodzinie (czytaj:źle)
      • wielorak Re: i co tu zrobic? 19.12.07, 12:18
        dziwne zmieniać plany tuz przed świętami i to bez porozumienia z tobą. cóż,
        musicie się dogadać, w końcu obojgu zależy wam również na wspólnej wigilii
    • aserath Re: i co tu zrobic? 21.12.07, 10:05
      a ja ci powiem tak - ile jego mama ma lat? Może to menopauza? Ja mialam kiedys
      taką samą sytuację - przyszła tesciowa przeplakala dwa dni gadając jak on sie
      zmienil, ze tylko do mnie jezdzi ze nie mysli juz o rodzine i takie tam - jak u
      ciebie niun-ia.
      Tpo byl wybuch ktorym wszyscy bylismy zaskoczeni, poniewaz do tej pory bylo ok.
      A po jakims czasie - wszystko sie uspokoilo, tesciowa rowna babka, tj. wspaniala
      kobieta, naprawdę nie mogę na nią narzekać, jest świetna.
      To bylo parę lat temu i tylko raz. I tak potem mi przyszło do glowy, ze moze jej
      po prostu hormony buzowaly, miala gorszy dzien, i sie nagromadzilo, az wybuchla.

      A inna sprawa - swieta dobry czas na pojednanie. Ja na twoim miejscu pogadalabym
      z chlopem co czuję, co się stało itd. I spędzilabym z nim swięta i z jego
      rodzicami. No ale każdy moze oczywicie myslec inaczej.
      • kiecha3 Re: i co tu zrobic? 21.12.07, 12:42
        menopauza, menopauzą... jednak ja bym nie miała takiego tupetu iść do obcej baby
        (jakby nie patrzeć) i na siłę ładować się jej na święta... a jeżeli ten atak to
        nie klimakterium tylko zwyczajna złośliwość, zawiść, czy jak wy to tam nazwiecie...
        zgadzam się że każdemu czasem puszczają nerwy, i nie zawsze trzeba wszystko brać
        tak zupełnie do siebie.. ale uważam też że pewien honor trzeba mieć... i według
        niego postępować..

        tym bardziej że tutaj jest jeszcze coś o czym autorka wątku nie chce/nie umie
        napisać lub nie wie. Mianowice.. z jakiego powodu jej partner tak nagle i
        stanowczo zmienił zdanie co do sposobu spędzania świąt..
        Myślę że tym aspektem powinna się na razie zainteresować autorka wątku.

        Pozdrowienia i Wesołych Świąt.
        • aserath Re: i co tu zrobic? 21.12.07, 15:47
          no pchać się to nie, ja zrozumialam ze jest zaproszona? moze zle zrozumialam....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja