workin.mama
29.01.08, 20:46
Witajcie,
co byście zrobiły na moim miejscu?
Jestem w dość dobrych stosunkach z moją siostrą i jej mężem.
Mieszkają niedaleko i często się widujemy - choć nie przyjaźnimy.
Otóż, od jakiegoś czasu (miesiąca, może dwóch), z niepokojem
obserwuję zmiany, jakie zachodzą w mojej siostrze i ich związku.
Według mnie są to jasne znaki nadchodzącego kryzysu - który teraz
można jeszcze zażegnać, a który mógłby się nawet skończyć rozwodem.
Próbowałam rozmawiać z siostrą, ale nie wprost - natomiast
zdecydowałam się delikatnie "ostrzec" mojego szwagra, że powinien
bardziej dbać o swoją żonę, bo chyba zbliża im się kryzys małżeński
(myślałam, że zapracowany po prostu nie zauważa, co się dzieje).
No i dzisiaj powiedziałam mu to na osobności. Delikatnie - tak mi
się przynajmniej wydaje. Dodałam, że to moja prywatna opinia jako
osoby z zewnątrz, obserwatora (a nie cokolwiek, co by mi mówiła
siostra).
W sumie to liczyłam się z tym, że skoro się wtrącam, to pewnie mi
się oberwie. Ale w głębi ducha miałam nadzieję, że on nikomu nie
wspomni o naszej rozmowie, tylko rzeczywiście zwróci uwagę na to, co
się wokół niego dzieje.
Ale mój cudowny szwagier natychmiast poleciał do swojej żony i
zrobił jej (tak się domyślam z tego, co było później) awanturę, że
co ona mi wygaduje itp. Moja siostra oczywiście mnie opierdzieliła,
że niby ona mi się skarży, a ja się wtrącam.
I pozostał głęboki niesmak. Czy powinnam była się nie wtrącać?
Czułabym się winna, gdyby oni się rozeszli, bo nie zareagowałam...
Co byście zrobiły na moim miejscu??