Wtrąciłam się i oberwałam... :(

29.01.08, 20:46
Witajcie,
co byście zrobiły na moim miejscu?
Jestem w dość dobrych stosunkach z moją siostrą i jej mężem.
Mieszkają niedaleko i często się widujemy - choć nie przyjaźnimy.
Otóż, od jakiegoś czasu (miesiąca, może dwóch), z niepokojem
obserwuję zmiany, jakie zachodzą w mojej siostrze i ich związku.
Według mnie są to jasne znaki nadchodzącego kryzysu - który teraz
można jeszcze zażegnać, a który mógłby się nawet skończyć rozwodem.

Próbowałam rozmawiać z siostrą, ale nie wprost - natomiast
zdecydowałam się delikatnie "ostrzec" mojego szwagra, że powinien
bardziej dbać o swoją żonę, bo chyba zbliża im się kryzys małżeński
(myślałam, że zapracowany po prostu nie zauważa, co się dzieje).

No i dzisiaj powiedziałam mu to na osobności. Delikatnie - tak mi
się przynajmniej wydaje. Dodałam, że to moja prywatna opinia jako
osoby z zewnątrz, obserwatora (a nie cokolwiek, co by mi mówiła
siostra).

W sumie to liczyłam się z tym, że skoro się wtrącam, to pewnie mi
się oberwie. Ale w głębi ducha miałam nadzieję, że on nikomu nie
wspomni o naszej rozmowie, tylko rzeczywiście zwróci uwagę na to, co
się wokół niego dzieje.
Ale mój cudowny szwagier natychmiast poleciał do swojej żony i
zrobił jej (tak się domyślam z tego, co było później) awanturę, że
co ona mi wygaduje itp. Moja siostra oczywiście mnie opierdzieliła,
że niby ona mi się skarży, a ja się wtrącam.

I pozostał głęboki niesmak. Czy powinnam była się nie wtrącać?
Czułabym się winna, gdyby oni się rozeszli, bo nie zareagowałam...
Co byście zrobiły na moim miejscu??
    • annb Re: Wtrąciłam się i oberwałam... :( 29.01.08, 21:05
      > Co byście zrobiły na moim miejscu??



      nic
    • horpyna4 Re: Wtrąciłam się i oberwałam... :( 29.01.08, 21:10
      W życiu nie wtrącałabym się w takie sprawy nieproszona. Co za pomysł?
      Jeszcze od biedy jestem w stanie zrozumieć rozmowę z siostrą, chociaż
      sama bym tak nie zrobiła. Ale ze szwagrem? Wcale się nie dziwię, że
      mu się to nie spodobało.
    • plutoniczna nie wtrącac sie nie pytana 29.01.08, 22:18
      tyle na temat.
      należało ci się.
    • magfab4 Re: Wtrąciłam się i oberwałam... :( 30.01.08, 09:00
      niestety, ale źle zrobiłaś.
      Twoje relacje z tego co wspomniałaś nie są aż na tyle załyże żeby
      interweniować.
      rozumie , że chciałas pomoc, tez taka jestem, ale zanim to zrobilas
      powinnas miec pewnośc ze ta uwaga zostanie zrozumiana poprawnie!
      mialas wiatpliwosci i sluszne.
      masz nauczke ... :-(
      • olbrachta Re: Wtrąciłam się i oberwałam... :( 30.01.08, 15:05
        Włosi mawiają: Tra moglie e marito non mettere il dito. Czyli: nie
        wtykaj palca między męża i żonę.

        Skoro się nie przyjaźnicie, jakim prawem mówisz o kryzysie? Nikt
        inny, tylko mąż albo żona naprawdę wiedzą co dzieje się w
        małżeństwie. Znają cały obraz sytuacji. Czułabym się upokorzona,
        gdyby mąż powiedział, że moja siostra powiedziała, że o mnie nie dba
        i że mamy kryzys. Po to ludzie są dorośli, żeby umieć sobie
        powiedzieć: kochanie, ostatnio mnie zaniedbujesz. Boję się, że mnie
        zostawisz.

        Między sobą.
    • pronovia Re: Wtrąciłam się i oberwałam... :( 31.01.08, 11:33
      Czy powinnam była się nie wtrącać?
      > Czułabym się winna, gdyby oni się rozeszli, bo nie zareagowałam...

      Małżeństwa nie rozpadają się tylko dlatego, że ktoś z zewnątrz nie
      zareagował! Jakież to były symptomy tego rozpadu, że oni ich nie
      widzieli a Ty tak? I jeszcze porozmawiałaś se szwagrem zamiast z
      siostrą i powiedziałaś mu, że źle traktuje żonę. Niewiarygodne.
      Dziewczyno, naoglądałaś się amerykańskich filmów familijnych na
      Polsacie, ale życie tak nie wygląda.
      • kiecha3 też nie pochwalę.... 31.01.08, 22:50
        kto wie czy nie zaogniłaś tylko jakiejś sytuacji...
    • zosiaczek25 Re: Wtrąciłam się i oberwałam... :( 01.02.08, 15:38
      Dorosli ludzie sami powinni wiedziec, jak rozwiazac swoje problemy malzenskie.
      Jesli sytuacja eskaluje, dochodzi do przemocy, wowczas nalezy szukac pomocy
      tudziez pomagac. Ale wtracac sie w malzenskie klotnie nie ma sensu. Tez sie o
      tym przekonalam rzed paroma laty. Obstalam za kims, kto twierdzil, ze jej maz
      sie nad nia zneca psychicznie i fizycznie. Gdy doszlo miedzy nimi do klotni w
      mojej obecnosci, powiedzialam mu, co mysle o tym, jak ja traktuje. Malzonek
      rzucil sie na mnie z piesciami, a ona stala i sie z tego smiala... On do dzis
      wygraza mi sie, ze za to, ze sie wpieprzylam, to mi kiedys leb up...li. A ona
      nadal sie usmiecha slyszac to. W zyciu juz nikomu nie pomoge.
    • trusia29 Re: Wtrąciłam się i oberwałam... :( 01.02.08, 21:22
      Niepotrzebnie się wtracilas. Mialas dobre intencje a w sumie ich
      sklocilać. Dobrymi checiami to pieklo jest wybrukowane...
      • bartoo Re: Wtrąciłam się i oberwałam... :( 19.02.08, 23:35
        Zadziałałaś jak kobieta o on zadziałał jak mężczyzna... tym się różnimy, że
        chłopy walą wprost.
    • sajgonetka Re: Wtrąciłam się i oberwałam... :( 01.03.08, 16:50
      po pierwsze - ja bym sie nie wtracala do zycia innych.
      trudno.
      cokolwiek sie nie zrobi w takiej sytuacji - to jest zle.
      rozejda sie - bedzie twoja wina.
      zostana ze soba, i bedzie im zle - to tez bedzie twoja wina.

      sprawy i klopoty malzenstwa - powinno rozwiazac malzenstwo miedzy soba. taki
      urodzaj ;)
      oni sobie kiedys tam przysiegali, ze beda odpowiedzialni za siebie nawzajem. to
      niech tego dotrzymuja.

      no i nie ma nic gorszego niz ktos, kto sie wtraca w nie swoje sprawy.
    • truscaffka Re: Wtrąciłam się i oberwałam... :( 08.03.08, 10:43
      zdecydowanie nie powinnaś była się wtrącać...ja wiem,że chciałaś dobrze, ale
      nawet najbliższych sobie osób nie powinno się za wszelką cenę chronić przed
      przykrymi przeżyciami...twoja siostra i jej maż są dorośli, to jest ich życie i
      prywatna sprawa...mają prawo i do lepszych i do gorszych momentów...do kryzysów
      również...jak ma się wzmacniać ich małżeństwo, skoro odbiera im się prawo do
      wspólnego pokonywania przeciwności?

      i jeszcze jedno - dlaczego uznałaś, że mąż twojej siostry powinien być bardziej
      lojalny wobec ciebie niż jej...chyba nie jest jednak z nimi aż tak źle, skoro
      wszystko jej powiedział...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja