foch - czy Was mezczyzni tez go mają?

05.02.08, 23:17
Jesteśmy parą od liceum, wiele razem przeszliśmy i przeżyliśmy dobre
chwile i niestety bywały też kryzysy... już wydawało mi się, że w
koncu się dotarliśmy, ze zapanował spokój i harmonia ... niestety
chyba się pomyliłam...

Otóż mój narzeczony miewa "humory"... ma cgodziny/dni kiedy bez
wiekszego/wazniejszego powodu przestaje sie do mnie odzywać, ot tak
poprostu ... o tym, ze własnie ma humor dowiaduje się zawsze, kiedy
zadaje mu pytanie i nie dostaje odpowiedzi i niestety nie jest tak,
ze nie słyszy ... poprostu się nie odzywa. Swiadomie milczy i nie
reaguje na moje pytania!!!!
Dzis np. kiedy widziałam już, ze własnie wrócił zaponiany przeze
mnie "foch" spytałam wprost domagając się odpowiedzi czy będzie ze
mna rozmawiał, odpowiedział mi, że nie "NIE" !...

przyczyna?niestety... błaha, prozaiczna sprawa dnia codziennego. Pod
wpływem zarzutów, że czegoś tam nie kupiłam (chyba herbata), a się
kończy odpowiedziałam asertywnie że sam tez może to kupić jesli ja
załatwiam inne sprawy...dopytywał sie o co mi chodzi, więć
przyznałam, ze nie podoba mi się, ze uszkodził samochód a ja sama
musiałam najpierw jezdzić z nim do serwisu, a teraz znów muszę
jechać składać reklamacje, bo Ci w serwise zle naprawili .. itd.

a niestety do serwisu musiałam sama jechać, bo mój narzeczony
samochod uszkodzil w weekend, (a w tygodniu ja jezdze)... na moje
ponaglenia, że naprawą trzeba się zająć szybko (uszkodzenie
zwiekszało ryzyko wypadku) odpowiedział mi, ze on pracuje i nie ma
na to czasu (ja tez pracuje!!!), poza tym on nie jezdzi samochodem
(!!!). Moze go naprawić dopiero w nastepny weekend.
Ręce mi opadły pod wpływem takiej postawy, powiedziałam, ze to
chamskie zachowanie i ze nie podoba mi się to, ale cóż ... przecież
bić się nie będę, serwis mam po drodze do pracy więc do serwisu
pojechałam sama...

Potrafię dogadać się z mechanikiem, ale nie podoba mi się, że spada
to tylko na moją głowę. Oboje przeciez pracujemy i mamy ograniczony
czas. Nie stanowiłoby to dla mnie wiekszego problemu, gdyby mnie o
to proposił, ustalił/porozmawiał ze mną ... ba zrobiłabym to z
przyjemnością, bo kocham go ... ale jeśli stawia mnie w sytuacji bez
wyjścia a po zwroceniu mu uwagi, ze zle się zachował serwuje
mi "focha" świadomie mnie raniąc swoją igoracją to wierzcie mi... to
naprawdę potrafi bardzo zaboleć ...

I bardzo bolą mnie te jego "fochy" te chwile milczenia i świadomego
ignorowania mnie ... przecież wszystko mozna rozegrać inaczej.
Wystarczyłoby, zeby powiedzial, słuchaj Kochanie podniosłaś mi
cisnienie/ nie mam ochoty rozmwiać, daj mi chwile itd. Zrozumiałabym
i wiele razy mu o tym mówiłam, ze takie zachowanie rani, ze przeciez
mozna inaczej ...

Zastanawiam sie czy inni mezczyzni tez sie tak zachowuja, niestety
nie mam porownania ... moze to ja przesadzam? Nie wiem, ale jak na
to nie spojrze to wychodzi mi, ze jak nie ma problemów (patrz
problem z autem) to jest OK, ale jak sie juz zjawi, a ja ośmiele się
zwrócić uwagę ze on zle postępuje, to otrzymuje w
prezencie "focha" ... sorki za ironię... nie mogłam się
powstrzymać ...

czy wszyscy tak mają???


    • brak.polskich.liter Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 06.02.08, 00:03
      Czy wszyscy tak maja? Nie, nie wszyscy. Istnieja panowie, ktorzy zamiast
      manipulacji preferuja komunikacje, serio.
      Ale z Twojego postu wynika (ten fragment o herbacie), ze chyba obydwoje macie
      spory problem z komunikacja i werbalizacja oczekiwan. Facet rozwala samochod, Ty
      niby to sie zgadzasz pojechac do serwisu, ale jestes wsciekla, czujesz sie
      wyrolowana i wrobiona. Jednak nie mowisz o tym facetowi, udajac, ze szafa gra
      (po co?) - dopiero zapytana przy okazji jakiegos duperelu wypominasz sytuacje
      (przy okazji - to zakupy sa wylacznie Twoim obowiazkiem???).
      Bez sensu. Nie pasowalo Ci (co mnie nie dziwi) - bylo sie nie zgadzac, a skoro
      sie zgodzilas bawic w Dobra Kobiete i sprzatac bajzel, wygenerowany przez pana,
      to nie kwekaj. Na drugi raz badz asertywna i nie zgadzaj sie na propozycje,
      ktora Ci nie odpowiada. Swoja droga, odmowa naprawy wyrzadzonej szkody,
      zwlaszcza w sytuacji, kiedy oboje korzystacie z samochodu, to szczyt
      bezczelnosci i wygodnictwa. Gdyby moj malz, w analogicznej sytuacji, polecial
      takim tekstem, to podejrzewam, ze moja furia by go wgniotla w sciane.

      A na fochy najlepszy jest ignor. Olanie cieplym sikiem i wyjscie z domu
      (siedzenie w chalupie w towarzystwie nabzdyczonej primadonny jest srednio
      fajne). Ty sie wyluzujesz, zas narzeczony bedzie mial sposobnosc okazywania
      milczenia i obrazonej facjaty scianom, sufitowi i rozmaitym sprzetom domowym.
      • kobieta96 Re: z rana foch mija ...ale ... 06.02.08, 09:21
        brak.polskich.liter masz racje, bez sensu bylo to wypominać.
        Powinnam byla zostawić ten samochod i czekac az sam go naprawi...nie
        moglam tak zrobic, bo byl mi akurat w ten nastepny weekend
        potrzebny. Trudno. Poprostu mialam nadzieje, ze to doceni i moze
        reklamacja naprawy sie juz sam zajmie.

        Bardziej martwią mnie te fochy ... dzis rano wstal i odzywal sie
        jakby nigdy nic. Zapytal jak mi sie spalo itd... ma dzis urodziny,
        chcialam mu dac prezent, przytulic, zlozyc zyczenia, jak wstalam
        (zwykle spie jak on wychodzi) on juz był prawie gotowy do wyjścia...
        zapytalam, czy nie jest ciekaw co mu kupiłam ... odpowiedział, ze
        NIE, ze niepotrzebnie sobie klopot robiłam... po chwili sie
        zreflektował chyba widzac moje spojrzenie i stwierdził, ze obejrzy
        jak wroci z pracy (wieczor)...

        cholera, znów mi sie przykro zrobilo ... jak mozna byc takim ... nie
        wiem jakiego okreslenia użyć... oschłym? Przeciez to mile, jak druga
        (ukochana) osoba robi niespodzianke... kupilam mu koszule bardzo
        dobrej, angielskiej marki, o ktorej marzył ... cieżko bylo dostać
        jego rozmiar... tak się cieszyłam jak ją kupowałam ...a teraz sobie
        mysle, ze lepiej bylo spac i nie wstawać przed jego wyjściem. Nie
        było by tej sytuacji i nie czułabym się teraz taka zraniona.

        Czy ja jestem nienormalna? przewrazliwiona? przesadzam? może za
        miękka?
        Co mam robić?


        • brak.polskich.liter Re: z rana foch mija ...ale ... 06.02.08, 11:57
          Aha, masz w chalupie ksiecia, ktoremu uwaga, troska, prezenty i wyreczanie
          naleza sie niejako z urzedu. Mam wrazenie, ze gosciu lubi wladze, a nad Toba
          wladze ma: Ty kochasz, zabiegasz o wzgledy, o zmiane wyrazu twarzy chociazby,
          zas pan przyjmuje holdy jako rzecz nalezna i nader skapo udziela swych lask. W
          podtekscie jest "jak sie jeszcze bardziej postarasz, to...". Calosc jest
          wzmacniana tymi milymi chwilami, kiedy ksiecunio jest aurat w laskawym humorze,
          a Ty tanczysz tak, jak on zagra.
          Annb ma racje - to przemoc psychiczna.
          Przykro sie to czyta. Pozornie nie ma sie do czego przyczepic - pan nie pije,
          nie bije, nie cpa, kase do domu przynosi, poza drobiazgami (te fochy) ogolnie
          jest kul - tylko, ze Cie psychicznie niszczy. Kobieto, Ty juz jestes zalezna od
          jego humorow, pasow-dasow i innych jazd, juz masz zanizona samoocene. Jeszcze
          troche, a nie bedziesz w stanie zyc bez ogladania sie na mine pana i zebrania o
          ochlap jego uwagi i aprobaty.
          Sprobuj to odkrecic, zanim obudzisz sie z reka w nocniku. Na poczatek proponuje
          wstawic pana do lodowki, taki test. Przestajesz kupowac upominki (bo skoro
          "niepotrzebnie sobie robilas klopot", to faktycznie, po cholere robic?),
          przestan wyreczac pana w jego obowiazkach, przestan zabiegac o pochwaly,
          podziekowania i jakiekolwiek mile slowa. Sama tez zacznij ich udzielac nieco
          bardziej skapo - na pochwale wszak trzeba zasluzyc, nie? Na "focha" zastosuj
          ignora, jak juz wczesniej poradzilam. Moze po takiej terapii ksiaze pan zejdzie
          z oblokow na ziemie i dotrze do niego, ze nie wszystko sie nalezy "z urzedu". A
          jesli nie... Coz, tylu jest fajnych, atrakcyjnych, wartosciowych i empatycznych
          mezczyzn na swiecie, po co sie meczyc z popaprancem.
          • kobieta96 Re: z rana foch mija ...ale ... 06.02.08, 13:40
            tez mam czasem wrazenie, ze moj narzeczony czasem traktuje mnie tak,
            jakby kogos innego nigdy nie potraktował, ze poprostu moze mi
            powiedziec przykre słowa, których komus innemu by nie powiedział, bo
            nie ma smialości, chocby nie wiem jak na tego kogos wsciekły.

            Probowałam juz go ignorować, "wstawiać do lodówki" jak to nazwałaś,
            ale efekt jest taki, ze poprostu mamy ciche dni. Potem wypomniał mi,
            ze jestem chłodna i zimna, ze traktuje go jak śmiecia, ze patrzę
            tylko na siebie, że egoistycznie podchodzę do życia(!) .. itd.

            Dodatkowo zauwazylam, ze on poprostu moze tak żyć ... obok, tak
            obojętnie, jak współlokatorzy ... bez rozmowy, bez czułosci ... ja
            nie lubię jak między nami jest coś nie tak. Poza tym uwazam, ze
            znizanie się do jego poziomu, nie jest dobrym rozwiązaniem sytuacji,
            bo po pierwsze nie lezy to w mojej naturze, a po drugie nie prowadzi
            do rozwiąznaia problemu. Z drugiej strony jak probuje z nim
            rozmawiac i tłumaczyc mu, ze zle się zachowuje to stawiam sie w
            sytuacji dziecka, który zebrze o gartke/resztkę czułosci lub
            wychowujacej matki ... a wychowywać go nie mam siły ani ochoty (on
            ma 31 lat).

            Moze faktycznie najlepszym rozwiazaniem będzie olanie i ignorowanie
            tych sytuacji, nie dopytywanie sie co sie stało ... pare razy to
            zniosę, ale żyć tak nie chce... a cholernie sie boję, że tak własnie
            będzie ...

            Czytam sama siebie i wierzyć mi się nie chce, innej osobie
            poradziłabym podobnie jak Wy mnie... niestety jak się jest samemu w
            takiej sytuacji... nie wydaje się to takie proste...
            • brak.polskich.liter Pytanie za 100 punktow 06.02.08, 15:29
              Po co byc z kims, kto nie zaspokaja waznych dla Ciebie potrzeb (czulosci,
              kontaktu), a w ofercie ma eskalacje zadan, projekcje, oskarzenia i zarzuty, w
              momencie, kiedy przestajesz tanczyc, jak Ci zagra?
              Jesli ten pan nie posiada jakichs gigantycznych zalet, ktore rownowaza i
              kompensuja zasadnicza wade, ktora opisalas, to zastanow sie, po co wlasciwie z
              nim jestes, dlaczego pozwalasz sie traktowac, jak samobiezny sprzet domowy i czy
              pan ze swoim repertuarem rozgrymaszonej primadonny jest Ci aby potrzebny do
              szczescia.
          • wielorak Re: z rana foch mija ...ale ... 10.02.08, 14:45
            przede wszystkim zrozum kobieto że mężczyźni nie czytają między wierszami i to o
            czym ty myślisz musisz mu jasno i wyraźnie powiedzieć bo on nie czyta w twoich
            myślach.
            myślę, że wy nie rozmawiacie ze sobą i w tym tkwi problem, trzeba od a do z
            wszystko sobie powiedzieć i wtedy będzie ok
    • asiek06 Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 06.02.08, 08:21
      Czy wszyscy tak mają? tego nie wiem, ale czytałam Twój post i to tak
      jakbym czytała o sobie i swoim mężu, który fochy strzela dokładnie o
      wszystko, tak jak napisałaś jak jest dobrze to jest wszystko OK,
      wystarczy, że pojawiają sie problemy lub zwrócę mu na coś uwagę i
      już jest foch, ale my mamy o wiele poważniejsze kłopoty, które mam
      nadzieję, że wkrótce skończą się raz na zawsze.
    • annb Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 06.02.08, 08:43
      chwila milczenia i swiadomego ignorowania cie to nie foch tylko
      przemoc psychiczna
      a co do samochodu
      kiedy moj maz uszkodzil nasz samochod to na jego glowie byla naprawa
      nie na mojej
      bylo samochodu nie ruszac-niech czeka do nastepnego weekendu az pan
      narzeczony pokaze ze ma jaja i potrafi zalatwic sprawe w warsztacie
      no ale skoro woli bawic sie w piaskownice....
      • pronovia Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 06.02.08, 10:37
        Zgadzam się z annb, to nie fochy tylko przemoc psychiczna świadcząca
        o niedojrzałości emocjonalnej. Ciekawe, czy czuje się bardziej męski
        kiedy stoisz zdezorientowana i zraniona bo nie raczył okazać
        wdzięczności za prezent?
        Nie daj sobą pomiatać!
      • madziaq Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 06.02.08, 10:37
        Z tą przemocą psychiczną to bez przesady... IMHO każdy ma prawo czasem się
        obrazić i przez chwilę nie odzywać. Czasem lepiej strzelić focha, wyjść z
        pokoju, trzasnąć dzrwiami i milczeć niż powiedzieć o parę słów za dużo. Jeśli
        byśmy mieli to traktować jako przemoc psychiczną, to chyba każde wyrażenie
        negatywnych emocji w stosunku do drugiej osoby musiałoby być tak oceniane.
        Osobiście nie robię z takich zdarzeń tragedii, ale nie czułabym się dobrze,
        gdyby miały miejsce praktycznie codziennie i bez wyraźnego powodu. A już
        szczególnie akcja z prezentem urodzinowym jest niefajna. Ja bym się takim czymś
        bardziej przejęła niż awanturą o herbatę/samochód
        • annb Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 06.02.08, 13:17
          mylisz pojecia
          obrazona mina, milczenie i ignorowanie drugiej osoby
          niech sie meczy i zgaduje o co poszlo
          to przemoc psychiczna
          jasne wyartykulowanie swoich uczuc-jest mi zle, skrzywdziles mnie-to
          nie jest przemoc tylko pożadane zachowanie
        • annb słowo klucz-dni 06.02.08, 13:18
          popatrz na to

          Otóż mój narzeczony miewa "humory"... ma cgodziny/dni kiedy bez
          wiekszego/wazniejszego powodu przestaje sie do mnie odzywać, ot tak
          poprostu ... o tym, ze własnie ma humor dowiaduje się zawsze, kiedy
          zadaje mu pytanie i nie dostaje odpowiedzi i niestety nie jest tak,
          ze nie słyszy ... poprostu się nie odzywa. Swiadomie milczy i nie
          reaguje na moje pytania!!!!
          Dzis np. kiedy widziałam już, ze własnie wrócił zaponiany przeze
          mnie "foch" spytałam wprost domagając się odpowiedzi czy będzie ze
          mna rozmawiał, odpowiedział mi, że nie "NIE" !...


          chwila to nie jest "dni"
          a mowimy tutaj o konkretnym przypadku
    • czekolada_orzechowa Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 06.02.08, 16:11
      To, co opisujesz, to normalne regularne chamstwo: Księciunio nie ma ochoty-
      księciunio z kuchtą nie rozmawia. Zastanów się, czy masz ochotę spędzić całe
      życie jako służąca księciunia, zaglądając mu ciekawie w oczęta, czy jeszcze się
      gniewa, czy może łaskawie odezwie się, aby zadysponować obiadek?
      A w kwestii auta i herbaty- nie rozumiem, dlaczego musiał z ciebie wyciągać,
      czemu jesteś zdenerwowana. Ja bym od tego zaczęła rozmowę.
      • inna.i.juz Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 06.02.08, 19:39
        Popieram wypowiedz autorki: madziaq.Bez przesady z tą przemocą
        psychiczną,jeśli nie odzywanie się faceta to już przemoc to czym w
        takim razie nazwać bicie czy wyzywanie,o których też się nie mało
        słyszy.Dziewczyny co Wy za rady dajecie,czytacie swoje wypowiedzi!
        Aby móc tak oceniać "ostro" trzeba też znać zdanie drugiej strony,a
        nie tylko jednej.Może dziewczyna tak to widzi,a chłopak też bez
        powodu nie milczy-tego nie wiecie bo ona sama nie wie.Wszystko jest
        do wyjaśnienia bo po to ma się tę "połówkę" obok siebie.POZDRAWIAM.
        • annb musi byc powod 06.02.08, 19:55
          pewnie zlozyl sluby milczenia
          • ledzeppelin3 Re: musi byc powod 07.02.08, 22:29
            Autorko wątku uważaj, bo następne będą śluby czystości
        • triss_merigold6 Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 06.02.08, 21:15
          Jak gentelman obija panią regularnie to też ma powód. Na przykład
          kaca ma albo zdenerwowany jest albo nasi mecz przegrali albo piwo
          ciepłe.
        • brak.polskich.liter Bardzo stary kawal 06.02.08, 22:38
          mi sie przypomnial; o tym, jak to Stalin kochal dzieci. Kochal, bo mial taka
          wielka brzytwe i mogl je pozarzynac - a nie pozarzynal...

          Per analogiam - autorka watku zapewne powinna sie cieszyc, ze nie dostaje w
          dziob i nie jest wyzywana od dziwek, tylko jest olewana, lekcewazona i
          szantazowana emocjonalnie. Taki lajcik. A mogl pozarzynac... :P

          Poza tym, urzekl mnie sposob, w jaki sama sobie przeczysz. Z jednej strony
          wytlumaczenie, ze pan zapewne ma powody milczenia, z drugiej rada, zeby
          wyjasniac nieporozumienia... Cudne. Widzisz, ta ostatnia rada jest calkiem
          niezla, z tym tylko, ze - jak autorka watku pisze - jednym z problemow jest to,
          ze ten pan nie rozmawia i na rozmowy nie ma ochoty.
          Wyobraznie mam sprawnie dzialajaca, z wiekiem nie mija, ale tu - przyznaje -
          poleglam. Czy moglabys napisac, jak wyobrazasz sobie wyjasnianie w wykonaniu
          kogos, kto NIE MOWI?
          • madziaq Re: Bardzo stary kawal 07.02.08, 10:16
            Zauważ, że znamy relację tylko jednej strony. Większośc osób gremialnie wyśmiała
            opcję, że jeśli facet się obraził to może miał powód? Może miał, a może nie. Na
            pewno z własnego doświadczenia wiecie jak się pokłócicie z mężem/facetem, jak
            diametralnie inaczej dwie strony widzą tą samą sytuację. Może z punktu widzenia
            faceta cała rozmowa wyglądała zupełnie inaczej. Nie bronię go, tylko wysuwam
            taką hipotezę.

            Poza tym wracając do nieszczęsnej przemocy psychicznej. Przepraszam, ale nie
            wierze, że za każdym razem, kiedy w Waszych związkach pojawi się jakiś konflikt,
            rozmawiacie o tym spokojnie, delikatnie wyrażając swoje stanowisko, uważając,
            żeby przypadkiem nie wykazać nadmiaru emocji wobec faceta. Daję sobie głowę
            uciąć, że większość z was (ja na pewno) przeżyło parę awantur, cichych godzin
            czy dni. Jednocześnie nie wydaje mi się, żebyście powiedziały o sobie (znów: ja
            nie), że jesteście szqantażowane i poddawane psychicznej przemocy wobec facetów,
            albo że taką przemoc wobec nich stosujecie.

            Oczywiście, wszystko jest kwestią skali. Jeśli mąż/żona jest permanentnie
            obrażony bez wyraźnego powodu i odmawia wyjaśnienia sytuacji, to wtedy jest
            problem.
            • madziaq * 07.02.08, 10:18
              poddawane przemocy przez facetów miało być :)
              • annb wolę dobrą awanturę niż ciche dni 07.02.08, 11:17
                cche dni znam tylko z opowieści
                ani w moim domu rodzinnym ich nie bylo
                ani w moim małżeństwie
                a co do obrażania się
                obrażałam sie w podstawówce
                na koleżanki
                poźniej z tego wyrosłam
            • pronovia Re: Bardzo stary kawal 07.02.08, 13:16
              Ja widziałam ciche dni na własne oczy, sama prefesuję raczej opcję
              karczemnej awantury. Natomiast zarówno ciche dni, jak i awantury
              były reakcją na jakieś nieprzyjemne wydarzenie, z którego druga
              strona (nazwijmy umownie: winowajca) zdawała sobie sprawę. Tyko
              wtedy obrażanie się lub awantura może przynieśc jakikolwiek efekt.

              Autorka watku musiałaby powiedzieć, czy po tych cichych dniach bez
              rozmowy (powód: NIE BO NIE) jej narzeczony wyjaśnia co go skłoniło
              do milczenia i za co ją chciał ukarać. Jeśli robi to bez powodu to
              jest to przemoc psychiczna.
        • 18_lipcowa1 nie- u nas inaczej 07.02.08, 11:23
          dyskusja, rozmowa, nawet podniesione glosy, mala awanturka, ale
          wszystko na biezaco i kulturalnie
          bez wyzwisk, wypominania, obrazania
          obrazania sie na zasadzie focha nie znosze, tak robil moj byly -
          potrafil tygodniami sie do mnie nie odzywac - za to dostal mega
          rogow, a potem jeszcze kopa...

          teraz jestem za klotnia oczyszczajaca atmosfere, rozmowa, bez
          fochow, obrazania sie itp
          • alienka20 Re: nie- u nas inaczej 12.07.09, 06:13
            18_lipcowa, jakbym o sobie czytała. Mój ex miał focha na mnie o to, że mi się
            krzywda stała, ale nie jestem tak załamana, żeby aż gorsze oceny na studiach
            dostawać i trzymam poziom. Przyprawiłam mu spore rogi, a potem mega kopa. Po
            roku fochów nawet zabiegał o kontakt :P.
            Inny strzelił mi focha, bo się na niego nadarłam (wróciłam do akademika po
            zajęciach, trochę wcześniej niż zapowiadałam, a ten siedział u kumpli i ani
            myślał odebrać telefonu, latałam i szukałam po całym akademiku, a taka głodna
            byłam, że strach). Następnego dnia przyszedł później, zjadł obiad, poszedł spać
            i nawet dziękuję nie usłyszałam. Kilka dni to trwało. Zachowywał się jakby mnie
            w pokoju nie było.
            Obecnie takie fochy mi sie nie zdarzają zbyt często. Może raz - dwa na rok.
        • mam_to_w_nosie Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 28.03.08, 15:22
          inna.i.juz napisała:

          > Popieram wypowiedz autorki: madziaq.Bez przesady z tą przemocą
          > psychiczną,jeśli nie odzywanie się faceta to już przemoc

          psychiczna

          > to czym w
          > takim razie nazwać bicie czy wyzywanie

          przemocą fizyczną, to chyba jasne...

          > a chłopak też bez
          > powodu nie milczy-tego nie wiecie bo ona sama nie wie.

          Hmmm, nie za bardzo widzę powód do idiotycznego milczenia przez kilka
          godzin a nawet dni. Jak ktoś Ci zrobi nawet wielkie kuku to normalnym,
          zdrowym zachowaniem jest jasne wyartykułowanie co Ci się nie podoba,
          nawrzeszczenie nawet, ale nie "foch", który częściej stosowany zakrawa
          właśnie na przemoc psychiczną. Nie odzywać to się można jak Cię chłop
          dajmy na to zdradził, mówisz "Przygotowuję pozew o rozwód i nie mam
          ochoty z tobą gadać" - ale tutaj sprawa jest jasna dla obu stron.
          A autorka, mam wrażenie, nie wie czemu pan sie do niej nie odzywa.
    • kamelia04.08.2007 Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 06.02.08, 21:54
      jedni maja, inni nie.

      Mój jeden były miał fochy i przez to miedzy innymi jest byłym.

      Inny nie miał fochów i jest już meżem :-))
    • kasia2705 Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 07.02.08, 11:21
      Moj byly maz mial focha. I dlatego jest bylym, z tym sie na dluzsza
      sprawe nie da zyc, w kazdym razie ja sie nie chcialam poswiecac. I
      dobrze zrobilam! teraz widze, ze istnieja faceci, ktorym takie
      zachowania sia zupelnie obce - patrz moj obecny maz :)))
      • kasia2705 Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 07.02.08, 11:24
        A nawet nie czytalam wypowiedzi Kamelii :))
        • dzowa Ot, Fochmistrz prawdziwy... 07.02.08, 18:40
          Ot, Fochmistrz prawdziwy. W takim zagęszczeniu, w takim wahaniu łaskawości
          księciunia to JEST przemoc psychiczna. Kto widział, przeżył i wyszedł z takiego
          układu ten wie.
    • enith Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 08.02.08, 01:27
      Proponuję przeczytać poniższy artykuł:

      www.kafeteria.pl/przykawie/obiekt.php?id_t=75
      Szczególną uwagę radzę zwrócić na następujące fragmenty:

      "Zachowania, które kwalifikują się jako akty przemocy psychologicznej dzieli się na następujące kategorie:
      .
      .
      3) Okazywanie pogardy: LEKCEWAŻENIE, (poniżanie przy obcych ludziach, przerywanie rozmów telefonicznych), BRAK SZACUNKU DLA PRACY, WYSIŁKÓW I OPINII PARTNERKI...."

      "Inne cechy i skutki zachowania osoby, która w związku dopuszcza się terroru psychicznego:
      - w waszym związku wszystko jest podporządkowane nastrojom twojego partnera do tego stopnia, że pozostajesz ciągle czujna, starasz się odgadywać jego oczekiwania,
      - (poza popychaniem i szturchaniem), stosuje inne metody zgnębienia cię: (używa wyzwisk pod twoim adresem), DŁUGO SIĘ DO CIEBIE NIE ODZYWA, (grozi ci...)."

      Przykro mi, ale zachowanie twojego chłopaka już dawno wyszło poza granicę zwykłego obrażania się o bzdurę (co też może nie jest super dojrzałe, ale może się zdarzyć każdemu). Nie odzywanie się godzinami, ignorowanie twoich pytań, wymaganie od ciebie, żebyś zajęła się naprawianiem tego, co on popsuł, a na koniec jeszcze chamskie olanie prezentu urodzinowego, którego zdobycie kosztowało cię wiele czasu i wysiłku - wybacz, ale sama przyznasz, że to wygląda źle. Co zamierzasz zrobić?
      • dzowa Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 08.02.08, 10:07
        Nie bój się nazwać rzeczy po imieniu. Z tego co opisałaś (i z mojego
        doświadczenia, niestety lub stety) to właśnie jest przemoc psychiczna. Choćbyś
        miała paskudny charakter ;), to jesteś warta tego, by Cię kochać i szanować. A
        taki stan jak szanowanie partnerki, bycie szanowaną, nie wiąże się z tym, że
        zaglądasz mu w oczy, czy dziś okaże Ci łaskę. (
        Nieważne jak długo jesteście ze sobą, mnie sie udało wyjść z takiej sytuacji po
        7 (siedmiu) latach. Minęło już trochę czasu, a ciągle mam kaca moralnego, że
        pozwoliłam się tak traktować, że tak dałam się wkręcić.
        Przeczytaj odpowiedzi na ten post, przeczytaj zalinkowany artykuł, napluj
        facetowi na buty i wyjdź z tego!!!
        Powodzenia!

        Pozdrawiam - Kot
        www.kot-malenstwo.blogspot.com do czytania
        www.panfoto.pl do oglądania
        • tojatojatoja Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 20.05.09, 19:56
          dzowa napisała:

          > Nieważne jak długo jesteście ze sobą, mnie sie udało wyjść z takiej sytuacji po
          > 7 (siedmiu) latach. Minęło już trochę czasu, a ciągle mam kaca moralnego, że
          > pozwoliłam się tak traktować, że tak dałam się wkręcić.

          I ostatnie zdanie jest tu zdaniem kluczowym.

          Każda dziewczyna, która tutaj pisze i próbuje Cię przekonać, że jest to przemoc psychiczna i że lepiej uciekać z tego związku zapewne wie, co mówi, bo miała podobne doświadczenia. Ja też. Rozstałam się z nim po dziesięciu latach i teraz, jak pomyślę o tym, jak źle pozwalałam się traktować, czuję złość na siebie i żal, że nie skończyłam tego wcześniej, gdy widziałam sygnały ostrzegawcze, ale jakbym nie miała świadomości czym się mogą skończyć. I gdy znajomi i rodzina mówili mi, że nie podoba im się, jak on mnie traktuje, że mnie unieszczęśliwia, ja to ignorowałam. Staram się to sobie wybaczyć i uznać, że była to porcja nauki dla mnie.

          Wyniosłam z tego ogromną wiedzę, doświadczenie, które pomagają mi wyczuwać takich ludzi, a tym samym trzymać się od nich z daleka. Jeśli kontakt z Twoim facetem jest w dużej mierze źródłem stresu i niezadowolenia dla Ciebie, a np. swobodniej, lepiej czujesz się z przyjaciółmi, pomyśl czy warto być z kimś, z kim nie jesteś przez przynajmniej 90% czasu szczęśliwa.

          Na tym świecie naprawdę są wspaniali faceci, z którymi warto się zadawać, którzy potrafią się komunikować w dorosły sposób, którzy będą Ci wdzięczni, że kupiłaś im na urodziny wymarzoną koszulę. :-)

          Może warto ich poszukać? ;-)
      • kobieta96 Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 08.02.08, 13:12
        Sledzę uważnie Wasze wypowiedzi i coraz bardziej jestem przerażona...
        nie sądziłam, że takie zachowanie kwalifikuje się pod przemoc
        psychiczną. Oowszem wydaje sie dziecinne i jest destrukcyjne
        (paskudne samopoczucie i nastroj przez nastepny dzień),ale nie
        zdawałam sobie sprawy, że może to być tak powazna sprawa.

        Poki co skorzystałam z Waszych rad. Olałam fochy, jak rano (w dniu
        urodzin)dowiedzialam sie, ze niepotrzebnie robilam sobie klopot z
        kupnem prezentu i ze nie jest ciekawy co to jest, to wieczorem
        zamiast kupowac kwiatów i jego ulubionego ciasta ... umowilam sie z
        kolezanka na silownie i wyszlam zaraz po tym jak wrocił do domu z
        pracy.

        Paskudnie sie czulam, ale zacisnelam zęby i poszłam... Dodatkowo w
        ciągu dnia umówiłam go do serwisu samochodowego na konkretną godzinę
        w celu zlozenia reklamacji z poprzedniej naprawy. Poinformowałam go
        tylko o tym przez telefon dodajac, że ze jak mu nie pasuje ta
        godzina, to moge mu dac nr do serwisu i moze sie umowic na inną pore.

        Nie pisnął ani slowa, ze poszlam na silownie, czy ze musi jechac do
        serwisu. Koszula urodzinowa bardzo mu sie podoba, tylko był maly
        problem... rekawy nie są na guziki tylko na spinki, ktorych moj Pan
        nie posiada. Na pierwsze kwękania, ze nie ma guzików dowiedział się,
        ze koszulę moze wymienic albo spinki sobie kupic w kazdym sklepie z
        koszulami ... i koniec tematu.

        Moze moje zachowanie było egoistyczne i ostre, ale mam juz dosc
        dziennych zachowan i brania wszystkiego na siebie. Moze jak troche
        pobiega za sprawami zycia codzinnego to doceni to co robilam do tej
        pory.

        Podczas wieczornego spaceru powiedzialam (juz normalnie rozmawiamy -
        nie bylo zadnych przeprosin), ze preferuje komunikacje a nie
        strzelanie fochów, ktore sa dla mnie oznaką niedojrzalosci
        emocjonalnej. Ze uwazam, ze wszystko mozna sobie powiedziec i
        wylumaczyc, nawet to, ze nie ma sie w tej chwili rozmawiac. Staralam
        sie nie przeciagac rozmowy na temat, zeby nie stawiac sie w roli
        wychowujacej matki. Dodalam tylko, ze jak ktos kupuje komus prezent
        to sie docenia jego starania.

        Słuchał uważnie, mam nadzieję, że zrozumiał, mimo iz nie używałam
        trybu watunkowego, że poprostu nie będę tolerować fochów.

        a tymczasem będę obserwować "humorki" i mniej go wyręczać niż do tej
        pory.

        Dzięki.


        • kamelia04.08.2007 brawo 08.02.08, 21:08
          i bardzo dobrze
          1. nie ulegac fochom i zachowac asertywna postawę
          2. przeprowadzic rzeczowa rozmowe i wyłozyc kawe na ławę

          I juz to zrobiłaś, a jak to nie pomoże, to pozostaje bez zalu
          zamienic na lepszy model.
        • kasia2705 Dobrze - pierwszy krok za Toba 10.02.08, 12:29
          ale jezeli to nie pomoze i takie sytuacje beda sie powtarzac, to tak
          jak do tej pory radze poszukac partnera bez fochow, z takim zycie
          jest o niebo latwiejsze - wiem cos o tym :)
          • wielorak Re: Dobrze - pierwszy krok za Toba 10.02.08, 14:48
            z tą psychiczna przemocą to lekka przesada, po prostu mężczyźni nie czytają w
            naszych myślach i trzeba im wszystko powiedzieć jasno i wyraźnie ;-)
    • marita_ie Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 10.02.08, 22:40
      wiesz co, nie martw sie - nie tobie jednej sie to prztrafia. ja nie bede cie
      pouczac, ze wszystkie kobiety inaczej reaguja, powiem,ze tez tak mialam kiedys
      jak tylko byl foch to ja jakos zaraz sobie myslalam o najgorszym, nadskakiwalam,
      chcialam jakos zalagodzic sprawe itp. ale przejadło mi sie to. wiem,ze jedym na
      to sposobem jest wlasnie olanie go. jak wstaje lewa noga to ja poprostu go
      olewam.ograniczam sie do postawowych tematów,jesli mam cos do robienia to robie,
      jesli nie mam po prostu wychodze na zakupy lub do kumpeli ;-) jak sie nie odezwe
      caly dzien to moj piesek sam do mnie przychodzi. skonczylo sie. przynajmniej nie
      pyta dlaczego nie ma obiadu, bo wie ze nie zasluzyl. a tak poza tym to ja tez
      mam zle dni nie ukrywam, ale starm sie wtedy nie wdawac w dyskusje. heh ;-)
      wyluzuj troszke i olej go na jkies 12 godzin.;-) powodzenia ;-)
    • 18_lipcowa1 wszyscy sfochowani zasluguja na wielkie rogi. 11.02.08, 16:16
    • szalony_robal Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 10.03.08, 11:21
      ...ja jako mężczyzna niestety lub stety zwracam się do wszystkich Kobiet na tym
      forum, odnoszących się do tegoż wątku ... do choroby jasnej - piszcie prawdę!!!
      Jest tylko jedna prawda ...ten kto chce - szuka sposobu, ten co nie chce - szuka
      powodu!!! Nie będę opisywał swojej historii ... bo nie ma to sensu (za wiele
      złego), ale uważam, że bezczelnością jest pisanie nieprawdy i kiedy czytam
      osobę, która wyrządziła tak wiele krzywdy, piszącą w tak zarozumiały sposób i to
      w temacie być może dla kogoś najważniejszym w życiu - to mnie szlag trafia!!!
      Można to potraktować jako mój foch ... nie mam nic przeciwko ... zawsze żyłem i
      żyję używając prawdy i to polecam każdemu!!! Są różne charaktery, są ludzie
      którzy kłamać będą zawsze, są nawet ludzie którzy kradną ... itd ... Kobietki
      cudowne ... proszę Was kierujcie się zawsze swoim serduszkiem ... nie pytajcie
      nikogo o radę ... ja w w/w kwestii nie udzielę rady - nie mam na to odwagi ...
      jedyne co mogę napisać to tylko to abyście używały serduszka, bo używanie głowy
      - to już interes!!! Oczywiście to serduszko w określonej ilości, aby naprawdę
      nie dać się styranizować. Jeśli ktoś z czytających chciałby poznać moją historię
      - proszę o wiadomość prywatną - nie mam tajemnic!!!!!! Ale na miłość Boską!!!!
      Nikt niech nie pisze że był przeze mnie skrzywdzony a jeśli tak napisał - niech
      o tym opowie!!!! Tak właśnie wyglądają faceci z fochami, kiedy chcą zbyt wiele
      dla dwojga - okazują się mało pasowni a nie daj Boże niech im się jeszcze coś
      stanie w życiu (przypadek losowy) ... to już pozamiatane a gdy jeszcze pojawi
      się ktoś, Wam Kobietom bardziej pasujący do Waszego obrazu - to ten
      dotychczasowy staje się śmieciem. Bóg coś schrzanił ... ! Ja wierzę jednak w
      sprawiedliwość i nie tą w sądach ... w taką życiową ... czas jest
      najsprawiedliwszym sędzią, choć na wyrok czasami trzeba czekać całe życie!!! Tak
      - to napisałem ja - facet, który tyranizował (kobietę?) przez siedem lat,
      molestował psychicznie i nie wiem co jeszcze ... ! Przepraszam - ale musiałem to
      tutaj napisać - żal i pretensja pozostanie we mnie do końca życia...
    • ma-lwina Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 10.03.08, 13:13
      Jestem żoną takiego "Księcia" i już wielokrotnie myślałam o rozwodzie, ale jakoś
      się kręci...
      Mamy małe dziecko, ale nie jestem zależna od niego finansowo, więc w sumie
      mogłabym wziąć rozwód, ale nie chcę, bo raz na jakiś czas, jak już minie mi
      wściekłość, uzmysławiam sobie jak go kocham. Tak po prostu. Wszystko więc zależy
      od Twojej miłości kobieto96 i cierpliwości.
      Moje sposoby? Jak ma focha to pytam, czy będzie ze mną rozmawiał. Z reguły mówi
      "nie wiem" (kiedyś było mocne "NIE" więc czegoś się nauczył hi hi). Mówię mu
      wtedy że nie wytrzymam ciszy dłużej niż 1 dzień i daję mu te 24h na
      zastanowienie się co ma mi powiedzieć. Myślę, że przestałam się z nim męczyć
      dopiero jak swój smutek zamieniłam na wściekłość - on teraz już dobrze wie, że
      jak na drugi dzień nie będzie ze mną gadał (przeprosiny to mam może 3 razy do
      roku), to ja będę się go czepiać o wszystko - wściekłość we mnie kipi i jestem
      wtedy upierdliwa aż do bólu - żaden facet tego nie znosi :)
      Mierz swoje zamiary na siły - jak stwierdzisz, że po prostu nie wytrzymasz to
      daj sobie spokój. Faceci z fochami są tylko dla kobiet bardzo silnych. Wizyta u
      psychologa na terapii małżeńskiej nie zaszkodzi - może szybciej uświadomi sobie
      że jest "Przekręcony" skoro ranienie Ciebie sprawia mu przyjemność.
    • scarlett.o-hara Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 17.03.08, 18:28
      Znam mężczyzn i kobiety - wszyscy mają fochy. Stosują to jako
      szantaż emocjonalny... Ja jestem akurat prawie 4 lata po ślubie.
      Przez pierwszy rok mąż rzucał fochami bardzo często, obrażał się z
      byle powodu. Wyniósł to z domu, bo tak robi też jego mama. Sytuacja
      zdarzała się taka wtedy jak zwróciłam mu uwagę, że źle postępuje -
      od razu foch. Nie krytykowałam jego, tylko jego zachowanie. Ale nie
      docierało. Najelpszy był numer jak zabierał swoją poduszkę i szedł
      spać do swojego pokoju, a ja głupia wtedy płakałam, bo tak strasznie
      było mi smutno wtedy. Bolało bardzo, ale w końcu wzięłam się w garść
      i powiedziałam sobie, że nie będę wylewać łez przez takiego drania,
      bo nie warto. Po prostu przyjęłam inną strategię. Zaczęłam olewać te
      jego fochy i tłumaczyć mu, że małżeństwo to nie tylko dobre chwile,
      ale tez i te złe. A on ożenił się tylko na dobre i że zachowuje się
      jak dziecko, bo jak coś jest nie po jego myśli, to zabiera swoje
      zabawki i wychodzi z piaskownicy. Niestety życie nie na tym polega.
      Było ciężko na początku, ale efekt jest. Chyba przemyślał moje
      słowa, bo już się nie obraża. Cud po prostu. A jak w czasie kłótni
      zaczyna "jechać" z tekstami, że moja mama to to i tamto, to mu
      mówię, że na rodzinę zaczyna się "wjeżdżać" jak już brakuje
      argumentów i że zachowuje się jak mój ojciec, to po prostu działa
      jak nie wiem co...
      Najlepsza metoda nie zwracać uwagi na te fochy. Wiem, że jest to
      ciężkie do wykonania, ale można. Trzeba tylko się zaprzeć. A jak
      pójdzie spać do innego pokoju, to jak się prześpi z problemem, to
      rano wstaje wesolutki i zachowuje się jak gdyby nigdy nic. I nawet
      już wie, kiedy przegnie i potrafi przeprosić. Ech, faceci...
      Pozdrawiam, głowa do góry.
    • marcin-z-lasu Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 17.03.08, 18:38
      Ale Ty jesteś nieustępliwa. U mnie fochy nie istnieją, mam za bardzo otwartą, plotkarską i rozgadaną naturę. Foch z kobiety zaraz bym wypędził choćby przez wrzucenie do wanny z zimną wodą :-) .
      • kobieta96 Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 28.03.08, 12:09
        czytam Wasze wypowiedzi i widze, ze cześć z Was zyje z tymi fochami
        na codzień i daje sobie świetnie radę.

        U nas jest raz dobrze, raz zle. Potrafi być juz pięknie,a pózniej
        przychodzi foch i wszystko przekreśla. Ostatnio zaliczylam focha i
        pare niemilych tesktów za korki na drodze ...

        Czasem juz nie mam siły, czuje jak ucieka ze mnie energia, jak mnie
        to niszczy od srodka, chce tylko spokoju, normalnego zycia z kims, a
        nie obok kogos, kto bedzie potrafił powiedziec w chwili zlosci czy
        slabosci, ze poprostu potrzebuje chwile pomilczec, a nie bedzie mi
        demonstrował negatywnej postawy.

        Czuje sie okropnie, beznadziejnie, kocham go, ale boję sie, ze nie
        mam tyle siły, nie wiem tez czy mam tyle siły by odejsc i zaczac
        zycie na nowo... w samotności - nie cierpie jej, jestem cholernie
        stadna, pragne stabilizacji...i to mnie chyba gubi... wszystko dzis
        wydaje sie ponure ... może jutro bedzie lepiej.


        • kamelia04.08.2007 Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 28.03.08, 12:46
          to, ze czesc zyje z fochami faceta na co dzien, to nie znaczy, ze ty
          tez tak musisz. Czy jak czesc kobiet zyje z facetem, który pije i
          bije to dla ciebie byłby argument, zeby to tez tolerować? to po
          pierwsze

          Po drugie, wydaje mi sie, że źle sie jednak z tym czujesz, inne
          kobiety tez, nie jestes z innej gliny ulepiona. Ciagnij to dalej,
          jeśli masz ochote by twój pan wyładowywał na tobie swoje frustracje,
          zły humor i niezadowolenie z zycia.


          Mój tez mi pokzaywał fochy, też wydawałi mi sie, że go kocham,
          zaciskałam zeby, choc czesto miałam dosyc, i miałam ochote go
          rzucic, ale nie rzucałam, mimo ze ten zwiazek był do dupy. W koncu
          jednak go rzuciłam, pojawil sie ktos, kto nie ma much w nosie,
          humorow i fochów. Prosił mnie przepraszał, obiecywał poprawe i
          mówil, ze kocha. Pamietam, ze mu poowiedziałam: "co z tego, ze mnie
          kochasz, jesli mnie tak traktujesz jakbys nie kochał".

          I okazuje sie, że mozna zyc w innym lepszym zwiazku.

          na poczatku jest troche cieżko, ale potem poczujesz ulge. Zapisz sie
          na basen, aerobik, czy cokolwiek innego. Skonczy sie ciągłe stanie
          na bacznosc, czujnosc, nasłuchiwanie, zachowanie, tak, żeby go czyms
          nie zdenerwować.

        • redox Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 17.06.09, 19:24
          Witam

          Tak czytam i czytam ten watek. Ciekawy przypadek Twojego faceta.
          Z perespektywy meskiego spojrzenia mozna podejrzewac ze kogos ma na
          boku, ale to tylko takie glosne myslenie. Chcialem o czym innym.

          Kobieto gdzie Ty mialas oczy jak Ci sie kolana uginaly pod jego
          emanujaca empatia (jaka empatia nieprawdaz) osobowosci. Lata
          swietlne temu patrzac na obecna chwile waszych relacji w zwiazku.
          Biorac pod uwage Twoja pozycje nie ma Was jest tylko przykry
          kontakt. Czy tak sobie wyobrazasz zycie z "cudownym" mezczyzna ?.
          Zmien go (na innego) zanim on zmieni albo juz nie zmienil Cie na
          inna (w sensie fizycznym i psychicznym) zanim bedzie za pozno.
          Tema nadaje sie na dluga rozmowe ... w celach konstruktywnego
          rozwiazania. Z wami razem oczywiscie.
          To tyle w tym temacie.

          Marcin
    • sad-ex Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 30.03.08, 21:19
      moj tez miewa fochy, ktore ja nazywam dolami egzystencjalnymi.

      np. nie odzywa sie do mnie albo wysyla jakies monosylabowe smsy lub po prostu
      zachowuje sie, jakby mial niezlego wkurwa. wczesniej to zupelnie zlewalam, ale
      pozniej, nauczona doswiadczeniem, wypytywalam, co sie stalo. i czy jest na mnie zly.
      nie, nie jest.
      i dalej zero odzewu. i zachowanie, jakby ewidentnie byl na mnie wkurzony.
      wiec ja, nie bede sie przeciez prosic, olewalam to. i jego.
      oo, wtedy sie zaczynal foch konkretny - ze go zlewam. nie dociera do niego, ze
      pytam, co sie stalo, przytulam itd, na co otrzymuje kompletny brak reakcji.
      nie wiem, co on mysli - ze bede pelzac u jego stop blagajac o wyjasnienie?
      zazwyczaj mu w koncu przechodzi. choc niestety i ja popelniam bledy, bo staram
      sie go udobruchac i nawet czasem przepraszam (bo ostatecznie konczy sie tez moim
      fochem). na szczescie nie miewa tych fochow czesto, poza tym ja wiem, z czego
      one wynikaja. chyba po prostu trzeba przeczekac i robic swoje.
      • ilekropek Re: foch - czy Was mezczyzni tez go mają? 12.02.09, 09:47
        Wczoraj czytałam ten wątek i myślałam o moim kochanym T., który jest
        strasznie humorzasty. Czasem myślę sobie, że to jego hobby. Jakieś
        pół roku temu byłam zdecydowana zakończyć ten związek właśnie przez
        jego fochy z byle powodu. Analizowałam plusy i mnusy, tłumaczyłam mu
        co czuję kiedy tak się zachowuje, prosiłam, radziłam się... Jakoś
        opanowaliśmy sytuację i robiło się coraz lepiej. Czasem jakiś gorszy
        dzień każdemu może się zdarzyć, wyluzowałam i zaakceptowałam to, że
        mój facet nie jest ideałem.

        Wczoraj, kiedy wróciłam do domu po pracy i zajęciach na studiach
        podyplomowych usłyszałam, że jest głodny, a jak głodny to zły.
        Przebrałam się i zabrałam za robienie drugiego dania (zupę zjadł
        wcześniej). Ta sytuacja jest oczywiście komiczna, ja wracam po 8
        godzinach pracy i 2godzinnym egzaminie i zabieram się za obiad dla
        faceta, który sam w kuchni potrafi najwyżej coś podgrzać. Nie
        wkurzam się, bo sama zgodziłam się na taki układ (ja gotuję - on
        zmywa). W między czasie słyszę, że otwierają się drzwi od mieszkania
        i wchodzi jego brat, bez pukania. Podnosi mi się ciśnienie, bo
        braciszek mimo, że sympatyczny przesiaduje u nas praktycznie
        codziennie. Początkowo tłumaczyłam to sobie przywiązaniem, więzią
        między nimi (młody ma 19 lat, mój T. 27) ale teraz mnie to poprostu
        wkurza. Chcaiałabym spędzić miły wieczór z moim chłopakiem,
        przytulić się, pogadać, obejrzeć jakiś film. No, ale przy młodym
        robi się mniej romantycznie.

        Dokończyłam więc przygotowanie obiadu, podałam go T. a potem zajęłam
        się swoimi sprawami. Trochę pogadałam z młodym, ale generalnie byłam
        zmęczona i chciałam się wcześniej położyć i poczytać.
        Kiedy młody poszedł, a T. przyszedł do sypialni powiedziałam mu, że
        mam dość powtarzania w kółko tego samego, że jego brat jest u nas
        codziennie. Na co usłyszałam, że "wczoraj go nie było". "No tak, ale
        był przedwczoraj i dzień wcześniej..." Ta wymiana zdań nie
        przerodziła się w kłótnie, ale już za chwilę T. chciał żebym zgasiła
        światło, potem kołdra była za wąska. W końcu wstał i przyniósł sobie
        drugą, mimo, że zawsze śpimy przytuleni pod jedną kołdrą.
        Postanowiłam, że nie dam się sprowokować, zgasiłam w końcu to
        światło, ale jeszcze długo nie mogłam zasnąć. On też nie. Nie chciał
        się jednak przytlać, zawinięty w ten swój kokon.
        W nocy obudziłam się z jego głową na moim brzuchu, chyba przez sen
        tak się powiercił. Było mi niewygodnie i za chwilę odwróciłam się na
        bok, a on wrócił na swoją stronę.
        Rano usłyszałam, że w końcu się wyspał i że musimy od teraz tak
        spać. Wiem, że mówił tak tylko dlatego, żeby mnie wkurzyć. Potem,
        kiedy powiedziałam żeby szedł po chleb (co zwykle rano robi, bo
        budkę z pieczywem mamy 200 metrów od bloku) stwierdził, że mu się
        nie chce i w takim razie nie będzie jadł.
        Ja rano jem zwykle jogurt więc wszystko mi jedno, ale zaraz za tym
        usłyszałam, że to ja powinnam kupić pieczywo skoro byłam wczoraj w
        sklepie. Tłumaczyłam na spokojnie, że sam mówił, że lubi świeży
        chleb i przez półtora roku wspólnego mieszkania wolał kupić świeże
        rano. Ale, jak grochem o ściane. W końcu zjadł jogurt.
        Przed tym jak ostatecznie wyszedł z domu udało mu się jednak
        wyprowadzić mnie z równowagi i chyba osiągnął swój cel.

        Powiedziałam, że równie dobrze mogę się wyprowadzić (już nie działa,
        za częto tak mówię, ale nigdy się nie wyniosłam) i żeby sobie to
        przemyśał... Miało być groźnie... On oczywiście się nie przejął,
        powiedział ok, ok. Wyszedł po czym wrócił i poprosił żebym podała mu
        telefony i zobaczył, że płaczę, ale oczywiście to zignorował i
        poszedł.

        Jutro mamy jechać na weekend walentynkowy w góry. Tak się cieszyłam
        na ten wyjazd, a teraz sama nie wiem czy chcę jechać.
        • bfinger tak na marginesie 12.02.09, 21:36
          my już siedem lat śpimy w jednym łóżku pod dwiema kołdrami i wierz
          mi, można się wyspać a nie przeszkadza to w przytuleniu czy wtuleniu
          się - no chyba że macie kołdry szersze niż 160 cm
          • ilekropek Re: tak na marginesie 17.02.09, 12:59
            Wiem, że czasem przesadzam. Weekend był super udany i wróciliśmy pod
            jedną kołdrę ;-)Ja tam wolę czuć ciepło jego ciała, niż pierza.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja