Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!!

20.02.08, 13:51
Witam!!!

Jesteśmy po ślubie rok... przed znaliśmy się 10lat... wtedy też było miło,
bardzo fajnie, nie było żadnego dogryzania, akceptowaliśmy wszystko,
podejmowaliśmy wspólnie decyzje itp. ale w tej chwili zaczyna mnie denerwować,
zaczynam się w tym związku dusić... nie mogę tego znieść jak on do mnie mówi:
" znów przychodzi do ciebie siostra czy ja nie mogę mieć spokoju, czy nie
możemy posiedzieć sami "... przyznam się że mnie to denerwuje, boli i nie
przyjmuję jego słow do wiadomości " to jest moja siostra którą tak samo kocham
jak jego i nie powiem jej nie przychodz do nas bo mój M sobie tego nie życzy "...
ile razy go proszę praktycznie muszę błagać wyjdzmy z przyjaciólmi na
pogaduchy... ile razy słyszę NIE NIE NIE bo mi się nie chce jestem zmęczony!!!
boli mnie to bo ja nie potrafię siedzieć ciągle w domu przed tv z piwem w ręku...
Nie mogę zrozumieć jak człowiek może się tak zmienić...
Jestem osobą bardzo uległą i żeby nawet się nie kłócić przytakuję " masz
rację, tak to ja zrobiłam nie ty "ale ileż można cały czas się dawać
wykorzystywać...
wcześniej tak nie było... teraz się zastanawiam po co mi to było po co ten był
ślub, wesele, po co żeby się teraz męczyć... gdybym mogła cofnąć czas nie
zrobiłabym tego błędu...wolałabym żyć tak jak kiedyś i cieszyć sie z życia...
ale kto wiedział że w małżeństwie będzie mi aż tak źle:(
Musiałam się wygadać nie chce moim bliskim zabrudzać głowy moimi problemami o
których nie mają pojęcia...
    • kinia.0 Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 20.02.08, 15:16
      A jak często przychodzi do was siostra?bo jeśli codziennie to się
      nie dziwię że facet się wkórza.Żenił się z tobą a nie z tobą i twoją
      siostrą,chce z tobą pobyć sam,co w tym złego?
    • pronovia Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 20.02.08, 16:04
      Chyba właściwy termin to nie sielanka małżeńska tylko życie z
      aspołecznym typem. Czy on ma jakichś swoich znajomych? Hobby?
    • kasiulkkaa Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 20.02.08, 20:09
      > Musiałam się wygadać nie chce moim bliskim zabrudzać głowy moimi problemami o
      > których nie mają pojęcia...
      A co to za bliscy, którym nie można "zabrudzać" (cokolwiek to znaczy) głowy?
      • rozaaa222 Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 20.02.08, 21:38
        Po pierwsze siostra nie odwiedza nas codziennie...
        Po drugie nie chce aby moi znajomi wiedzieli co się dzieje w naszym związku...
        uważam że mają swoje problemy a nie jeszcze czyjeś powinni mieć na głowie...
        myślałam że jak napisze na tym forum zupełnie obcym ludziom że coś pomorze ale
        wręcz przeciwnie nie znajduje zrozumienia ale zniechęcenie jeszcze gorsze....
        • memphis90 Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 28.02.08, 21:16
          >> myślałam że jak napisze na tym forum zupełnie obcym ludziom że coś pomorze

          A coś Bieszczady...

          Dziewczyno, takie rzeczy załatwia się z mężem, a nie z obcymi na forum.
          Przeczytasz, ze mąż jest okropny i jak Ty się biedactwo męczysz, i co- pomoże Ci
          to jakoś? Jeśli nie możecie się dogadać, skorzystajcie z pomocy poradni
          małżeńskiej. Oboje-jak widać- nie jesteście zadowoleni z małżeństwa, moze warto
          posłuchać drugiej strony i wypracować kompromis?
          • mattisz Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 12.03.08, 13:19
            Ale okropne baby z Was!!!! Dziewczyna ma problem na maxa, tez napisala bym na
            foru! Zadnej solidarnosci w Was nie ma, po co tu wczhodzicie wogole??? zeby
            oceniac??
            • wypasiona_foczka Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 12.03.08, 14:36
              mattisz napisała:

              > Ale okropne baby z Was!!!! Dziewczyna ma problem na maxa, tez
              napisala bym na
              > foru! Zadnej solidarnosci w Was nie ma, po co tu wczhodzicie
              wogole??? zeby
              > oceniac??

              Ale czego Wy się spodziewacie? Że zupełnie obcy Wam ludzie, na
              anonimowym forum, po zapoznaniu się ze skrótową relacją jednej ze
              stron powiedzą jak trzeba albo jak nie wolno robić? Podadzą w dwóch
              zdaniach receptę na cudowne uzdrowienie związku?
              To jest problem autorki wątku i ona powinna porozmawiać z mężem,
              wysłuchać jego zastrzerzeń, przyjąć je do wiadomości i powiedzieć
              szczerze o własnych.

              Dlaczego mamy być solidarne? tylko dlatego, że autorka jest kobietą?
              Poza tym pisząc na forum trzeba jednak brać pod uwagę fakt, że wpis
              będzie oceniany i komentowany, bo na tym to polega.

              Dziewczyna ma problem ale jak Ty czy ja możemy pomóc? Nijak!
              Może przyczyną nieporozumień wcale nie jest siostra ale inny temat,
              którego istnienia autorka może nawet nie podejrzewa. To skąd my mamy
              wiedziec co ona ma zrobić?

              Jeśli na siłę trzeba dać jakąś radę to ja daję następującą:
              "pogadaj szczerze z własnym mężem"
    • sylwuniaw Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 20.02.08, 22:14
      Ja po części Cię rozumiem. Ja jestem mężatką 4 lata, i też mam czasami dość mojego męża. Widocznie nie tylko mnie się taki typ trafił, ale to musi być jakać wspólna cecha męska. To narzekanie, marudzenie jaki to ja jestem zmęczony, że boli go głowa, bo w pracy kocioł. Chcę gdzieś wyjść, on: a po co? Nie chce mi się, co ty znów wymyślasz? Kurs tańca, on: no, chyba na głowę upadłaś, co ja od niego chcę?czas na sprzątnie, on: znowu sprzątanie? przecież ostatnio sprzątałaś (tydzień temu). Kuźwa, co by nie było, on ZERO entuzjazmu.Ja też pracuję, mamy dziecko, spory dom, więc pracy trochę na głowie mam. Nie daję się wykorzystywać, mówię mu CO ma zrobić i koniec. Jak tego nie zrobi, mówi co chwila zaraz to wtedy na jakego prośby ja też zawsze zaraz wołam. Boże, czy wszystko musi być na naszych kobiecych głowach? że w lodówce pusto (napisać co on ma kupić- bo przecież on nie wie), że pranie się piętrzy, że kurz wszędzie itd. ONI tego nie widzą. Jak ja tak chciałabym żyć, beztrosko jak mężczyzna.....
      • hrabina_murzyna Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 21.02.08, 08:50
        Oj tam Sylwuniaw beztrosko:) Ten typ tak ma i trzeba patrzeć z
        przymróżeniem oka, bo by małżeństw nie było. Powiedz co trzeba
        załatwić, posprzątać i zrób sobie dobrej kawy, a potem pochwal męża
        i pomóż mu w tej ciężkiej orce:)
      • rozaaa222 Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 21.02.08, 08:52
        Wiesz sylwuniaw o to miedzy innymi też chodzi, ale najbardziej boli to że ciągle
        zwraca uwagę, ciągle mu coś nie pasuje, ciągle by szukał wymówek i pretekstów do
        wszystkiego...
        jeśli chodzi o sprzątanie czy jakiekolwiek prace domowe: nic nie zrobi nawet
        głupiego talerzyka po kanapkach nie przepłucze tylko zostawi tam gdzie jadł...
        W sobote odwiedzili nas nasi znajomi, a on siadł w fotelu włączył sobie tvn
        turbo i siedział i oglądał nawet się słowem nie odezwał... tak si przcież nie
        robi jeżeli mu coś nie pasowało mugł robić dobrą minę do złej gry a nie fuczyć
        się nie wiadomo o co... czasami aż wstyd, nie chce za niego świecić oczami i
        tłumaczyć wszystkim że może zmęczony po pracy....
        Ja niestety nie jestem silną osobą i dlatego daję si wykorzystywać... poprostu
        nie umiem odmówić bo nie chcę kogoś zranić, bo wiem co o znaczy zawsze
        wykorzystywana do wszystkiego... nie chodzi mi tylko o prace fizyczne ale i
        psychicznie...
        Od trzech dni wcale się do niego nie odzywam myślę nawt o wyprowadzce bo ja już
        sama nie wiem czy chcę z nim być...
        A tak zapowiadało się pięknie, w tej chwili nawet nie myślę o dziecku ...
        pozdarwiam
        • madziaq Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 21.02.08, 12:02
          > Ja niestety nie jestem silną osobą i dlatego daję si wykorzystywać... poprostu
          > nie umiem odmówić bo nie chcę kogoś zranić, bo wiem co o znaczy zawsze
          > wykorzystywana do wszystkiego... nie chodzi mi tylko o prace fizyczne ale i
          > psychicznie...


          Mam wrażenie, że użalasz się nad sobą, a to co wyżej napisałaś, traktujesz jako
          usprawiedliwienie. Nie jesteś winna, nic nie możesz zrobić, bo przecież nie
          jestes silna, zawsze się poddajesz, bo taką masz naturę... Guzik prawda, sama to
          przerabiałam, więc wiem. Dopóki nie nauczysz się stawiać i walczyć o swoje,
          każdy ci wejdzie na głowe, czy to w związku, czy w pracy, czy gdziekolwiek.

          Przykład: facet ma obiekcje, że przychodzi do ciebie siostra i mówi ci o tym.
          Nieważne czy jego obiekcje są słuszne, czy nie. Jeśli odpowiesz "masz rację
          kochanie", bo boisz się wyrazić swojej opinii, to niby JAK on ma się domyślić,
          że uważasz, że coś jest nie tak? Duchem świętym przecież nie jest. I potem ty
          jesteś sfrustrowana, bo on nie uwzględnia Twoich pretensji i zastrzeżeń, a on
          nawet NIE WIE, że masz jakieś zastrzeżenia, bo niby skąd ma wiedzieć, skoro
          boisz się o tym powiedzieć??? Ale Ty chodzisz naburmuszona, więc on myśli, że
          się obrażasz bez wyraźnego powodu. I mamy błędne koło.

          Uwierz mi, sama to przechodziłam. Przez lata byłam psychicznie stłamszona przez
          ojca, bałąm się komukolwiek sprzeciwić. Ale można to przezwyciężyć. Asertywność
          to podstawa :) Powodzenia :)
        • nullik Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 27.02.08, 12:03
          Rosaaa... zdaje się, że mamy podobne charaktery... Jestem mężatka,
          ale tu mam nieco inną sytuacją. Mój mąż pomaga w domu. Robi zakupy,
          gotuje, myje naczynia... Ja sprzątam mieszkanie i piorę. Ale bez
          przesady. :) Na początku nie umiałam z mężem rozmawiać o najbardziej
          oczywistych sprawach. Paraliżował mnie strach. Co będzie jak mu
          powiem, że coś mi sie nie podoba? Co on sobie pomysli? Przestanie
          mnie kochać, zostawi mnie... To absurdalne, ale tak było. Bałam się
          rozmawiać z moim własnym osobistym mężem. Ale w końcu doszłam do
          takiego momentu, w którym teraz ty chyba sie znalazłaś i
          powiedziałam sobie, ze tak byc nie moze. Powolutku zaczelam mu mowic
          rózne rzeczy. Pamiętam jak sie nieraz strasznie meczylam, zanim sie
          odezwalam... I co? Jakos mnie nie przestał kochac, jakoś mnie nie
          zostawil. Po co bylo sie tak meczyc? Skad on ma wiedziec, ze cos
          jest nie tak, skoro mu tego nie powiesz? Kochana bardzo Cię prosze,
          przelam sie. Nic na sile, powoli... Spocisz sie jak mysz, glos ci
          sie bedzie trzasl, ale zacznij z nim rozmawiac... Moze nie bedzie
          reagowal, moze nie bedzie cię słuchał na poczatku, a moze sie
          zdziwi, ze zaczełaś mówić własnym głosem... Pozwol mu, zeby cie
          poznal, zeby sie dowiedzial, czego chcesz. Na pewno bedzie coraz
          lepiej.
        • zosiaczek25 Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 27.02.08, 15:40
          Po pierwsze, wyjdz ze swojej skorupy i otwarcie zwroc mezowi uwage, gdy znow
          bedzie sie czepial. Chowanie wszystkiego tylko dla siebie, nie wychodzi na dobre
          ani zwiazkowi, ani tobie. Mozna na przyklad zaczac od owego niesprzatnietego
          talerzyka. Tez mnie to czasem wkurza w moim mezu. Co wtedy robie? Zostawiam
          talerzyk tak, jak stoi. Nastepnego ranka maz dostaje na nim sniadanie a ja
          pytam, czy mu smakuje. Podobnie jest z innymi rzeczami, ktore zapomina
          sprzatnac, choc ich sprzatniecie zabiera kilka sekund- laduja albo w lozku (po
          jego stronie pod koldra) albo w innych zaskakujacych miejscach. Wtedy
          przynajmniej przez jakis czas jest porzadek.
    • kinia.0 Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 21.02.08, 13:04
      A powiedz jeszcze jak to było przed ślubem? Piszesz tylko że było
      miło.No ale przez 10 lat chyba dało się zauważyć jakim jest
      człowiekiem-czy jest rozrywkowy,lubi bywać na imprezach w
      towarzystwie ,czy raczej to typ domatora i samotnika? Mój mąz to też
      typ domatora,nie lubi wychodzić z domu i spotykać się ze
      znajomymiPracuje ciężko i wolny czas woli spędzić w domu.Ja
      natomiast siedzę całymi dniami w domu nie pracuję i ciągnie mnie do
      ludzi bo dzika się robię powoli.Ale dużo o tym rozmawiamy,i ja go
      rozumiem że on po całym tygodniu orki ma ochotę na wieczór w fotelu
      przed telewizorkiem.Już się do tego przyzwyczaiłam.On też mnie
      rozumie i czasem da się gdzieś wyciągnać,tak żebym ja też była
      zadowolona.Ale musicie o tym porozmawiać szczerze.Rozmowa i jeszcze
      raz rozmowa,to dużo daje.No i jeszcze kompromis.Acha może umawiaj
      się z siostrą gdzieś na mieście,wtedy ty wyjdziesz z domu,spotkasz
      się z siostrą,on będzie miał trochę spokoju.
      • alis123 Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 21.02.08, 20:15
        Dokladnie tak - przeciez z siostra mozna gdzies wyjsc - na zakupy,
        do kawiarni. Ze znajomymi mozesz umowic sie sama - nie musisz
        przeciez zawsze ciagnac ze soba meza ani z nim siedziec w domu, gdy
        masz ochote wyjsc. Natomista, gdy on cos robi czego nie lubisz to mu
        to powiedz. Do tego wcale nie trzeba byc silnym psychicznie.
        Wystarczy stwierdzic - 'gdy to mowisz to mi przykro', albo 'hej, nie
        lubie, gdy tak mowisz, bo przeciez...' To nie wymaga ani sily ani
        odwagi. Dopiero jezeli to nie zadziala to moze bedzie trzeba zrobic
        cos wiecej.
    • zosiaczek25 Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 27.02.08, 15:30
      Chyba kazda z nas czasami wkurza nasz facet i mamy go czasem serdecznie dosc. Z
      jednej strony nie dziwie ci sie, ze nie zadowala cie siedzenie dzien w dzien
      przed tv z mezem trzymajacym piwo w garsci i to jego marudzenie. Z drugiej, nikt
      tu nie wie, jak czesto twoja siostra was odwiedza. Jesli codziennie, to nie
      dziwie sie mezowi, ze ma dosc. Inna sprawa, nie wiemy, jaka prace ma twoj maz.
      Moze po pracy zwyczajnie nie ma ochoty spedzac calej nocy na disco. Ja bym to
      zrozumiala. U mnie moj maz wychodzilby najchetniej co drgi dzien na disco, do
      pubu, do kina. A ja na przyklad po calym dniu studiow/pracy i zajmowania sie
      domem jestem czasem tak padnieta, ze nie mam najmniejszej ochoty i sily
      gdziekolwiek wychodzic.
      Dziwi mnie tez to, ze byliscie ze soba 10 lat i w ciagu tego czasu nie
      zauwazylas tego wszystkiego, co zauwazylas nagle po zaledwie roku malzenstwa.
    • tola1978 Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 04.03.08, 20:00
      Pewnie lepiej pogadac z obcymi niz w rodzinie, nawet czasem na kumpele nie mozna
      liczyc w takich delikatnych sprawach.
      Słuchaj ja mam odwrotnie, jestem z chlopakiem 2 lata, ja jestem z tych
      spokojnych on - towarzyskich. Ciagle koledzy koledzy i koledzy... Mam dość. Ale
      koledzy to nie to samo co brat czy siostra.
      Zresztą moje 'domatorstwo' nie sprowadza sie do siedzenia w domu, ale by razem
      gdzies wyjsc, ja i on (bez znajomych).
      Dlatego piesze to, bo chce spojrzec z perspektywy Twojego meza. Moze on nie lubi
      siostry bo czuje ze ona zabiera jemu ciebie w te jedyne wolne dla was chwile. A
      Ty, byc moze od poludnia wolna, znudzona kipisz zeby gdzies sie wyrwać. A On nie
      ma ochoty dzielic wspolny czas - moze jedyny- na troje.
      Ja jak mam duzo roboty i sie spotykam z moim wieczorem , tez nie chce by byli
      jego koledzy. Po co mi oni, chce by było miło i intymnie. Raz na tydzien, moge
      sie umowic paczką, ale nie co chwile.
      Pomysl- wolałabys takiego faceta który w domu jest gosciem? Albo zycie
      towarzyskie u niego kwitnie, a dom jest "otwarty" ? Ja sie tego troche obawiam
      i chyba wolałabym miec takiego spokojnego- jego zawsze sie gdzies wyciągnie...,
      a takiego "dusze towarzystwa" ciezko zadomowic.
    • mamamamba Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 05.03.08, 13:38
      mamy odmienne charaktery, jestem domina w zwiazku, ale moj maz to leniuszek i
      generalnie- luuuuzak. mialam podobna syt w chacie. zagrozilam rozwodem-od razu
      pomoglo!!!! nagle DOSTRZEGL kurze, niewyniesione smieci, rzucone skarpetki po
      calej chacie. powiedzialam,ze jestem biedna slaba kobieta (co jest nieprawda) i
      nie dam rady sama, a guzik mnie obchodzi,ze on zmeczony po pracy. pomoglo.
      polecam! czasem trzeba zrobic z siebie mala istotke nieporadna, ktorej musza
      pomoc silni mezczyzni. uwielbiaja to! pozdro
    • janusz_lipinski Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 11.03.08, 00:14
      Unia Europejska po raz pierwszy podała oficjalną klasyfikację
      penisów - wraz z precyzyjnym podziałem na rozmiary - mały, średni i
      duży. Te pierwsze podczas wzwodu nie przekraczają 14,1 cm długości.
      Rozmiary średnich zaczynają się od 16,1 cm, a dużych od 18,1 cm.
      Polscy seksuolodzy oświadczyli, że z przyczyn humanitarnych nie
      podadzą średniej dla naszego kraju. Nie ukrywali jednak, że jest ona
      dość niska.

      Badanie Europejskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej przeprowadzono
      z wielkim rozmachem: o długość przyrodzenia zapytano około 50 tys.
      dorosłych mężczyzn z wszystkich krajów Unii. Co dziesiąty
      ankietowany wyznał, że jego członek nie przekracza najniższej normy.
      Największa grupa - bo aż 66 proc. - podała, że ma średniego penisa.
      Co piąty mężczyzna chwalił się zaś, że jego przyrodzenie mieści się
      w górnych granicach normy.

      Rekordzistami okazali się Skandynawowie, a konkretnie Szwedzi. Ich
      penisy w zwodzie miały nawet po 25 centymetrów długości! Na swoje
      wyposażenie nie narzekali też Włosi. Przy okazji przeprowadzanie
      ankiety na jaw wyszły też ciekawe fakty. Okazało się między innymi,
      że w południowych regionach Italii od wieków praktykuje się metodę,
      która ma spowodować powiększenie członków. Polega ona na regularnym
      masowaniu penisa u niemowlaka i naciąganiu go w nadziei, że stanie
      się choć odrobinę dłuższy. Tą swoistą fizykoterapią zajmują się
      zazwyczaj matki, ciotki oraz babki maleńkiego chłopczyka. Inne znane
      w Europie ludowe metody powiększania to zawieszanie na prąciu
      ciężarków, ale także siadanie na penisie albo nawet... ściskanie go
      udami. Lekarze odradzają jednak stosowanie takich praktyk, bo ich
      skuteczność nie jest do końca potwierdzona, a co gorsza - mogą nawet
      wyrządzić poważną krzywdę.

      Co zatem mają zrobić panowie, którzy zostali wyposażeni przez naturę
      mniej hojnie niż ich sąsiedzi? Pytanie to z pewnością może dręczyć
      Polaków, bo - jak wynika z raportu - zajmujemy jedno z ostatnich
      miejsc pod względem długości członków w Europie. Wyprzedzają nas
      nawet Niemcy. Seksuolog profesor Lew Starowicz nie chce jednak podać
      żadnych szczegółowych danych. Twierdzi, że to ze względów
      humanitarnych. "Takie informacje spowodowałyby tylko negatywne
      skutki terapeutyczne. Mielibyśmy zaraz wzrost liczby mężczyzn
      cierpiących na depresję oraz lawinę żądań i próśb o skierowanie na
      operacje powiększające" - tłumaczy prof. Starowicz.

      Już teraz do jego gabinetu trafiają panowie, którzy stanowczo
      domagają się interwencji chirurgicznej. Tylko w ubiegłym roku było
      ich aż 62. Co ciekawe, żaden nie wymagał przeprowadzenia takiego
      zabiegu. "Podawali zaniżone rozmiary. Dopiero po badaniu, które
      polega na zmierzeniu członka w specjalnej bańce próżniowej,
      okazywało się, że nie mają żadnych powodów do kompleksów" - zapewnia
      seksuolog.

      Mężczyźni wiedzą jednak lepiej. Aż 62 proc. z nich jest głęboko
      przekonanych, że im większego mają penisa, tym większy wzbudzają
      szacunek u kobiet. Nie zważając więc na spore koszty zabiegu (ok.
      850 euro) i jego znikome efekty (operacja powoduje wyciągnięcie
      prącia od 2 do 3cm), panowie walą do klinik drzwiami i oknami. I
      żądają wydłużenia przyrodzenia. "W męskim pojmowaniu świata głównym,
      jeśli nie jedynym winowajcą odpowiedzialnym za kobiecą zdradę jest
      zbyt mały penis partnera" - tłumaczy seksuolog profesor Zbigniew
      Izdebski. I podaje przykład: "Niedawno miałem pacjenta, który długo
      nie mógł dojść do siebie po tym, gdy jego małżonka oświadczyła, że
      rzuca go dla mężczyzny z mniejszym członkiem. Temu człowiekowi po
      prostu nie mieściło się w głowie, że kobieta może zrezygnować z
      przyjemności, jakiej dostarcza jego długi członek".

      Tyle tylko, że rozumienie przyjemności przez kobiety bardzo różni
      się od męskiego punktu widzenia. Aż 9 na 10 kobiet twierdzi bowiem,
      że o wiele ważniejsza od długości prącia, jest jego grubość, bo to
      głównie ona dostarcza im przyjemnych odczuć. "Pod tym względem
      wszystkie Europejki były niemal jednomyślne" - uśmiecha się profesor
      Starowicz.

      Zamiast więc biegać na zabiegi i wierzyć w ludowe gusła, lekarze
      doradzają Polakom, by... częściej uprawiali seks (penis jest bowiem
      narządem, który nieużywany zmniejsza się i nieodwracalnie traci
      swoją sprawność - przyp. red.) oraz bardziej dbali bardziej o serce.
      Problemy z krążeniem - o czym zapominają mężczyźni - mają bowiem
      bezpośredni wpływ na ukrwienie najcenniejszego męskiego klejnotu.

    • annubis74 Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 11.03.08, 08:49
      Niestety niektórzy faceci po ślubie dochodzą do wniosku, że już się
      nachodzili, a teraz to sobie odpoczną. Z własnego doświadczenia
      powiem aktywizować i nie odpuszczać, mój mąż przed slubem był
      kopalnią pomysłów na spedzanie wolnego czasu, teraz mu się już nie
      chce, ale ja przejęłam rolę KaOwca i organizuje nasz czas, póki
      jeszcze moja kondycja jako tako na to pozwala
      • jolus25 Re: Mam dość tej sielanki małżeńskiej!!! 12.03.08, 11:58
        a czy nie możesz po prostu troche go "olać" nie che wyjść z Tobą to
        idź sama. Umów się ze znajomymi i baw sie dobrze nie patrz na to, że
        on nie chce. Nie proś sie go wiecznie i nie ustepuj bo już tak
        będzioe zawsze. Napisałaś, że myślałaś o wyprowadzce, a może to
        najlepsze rozwiazanie. Ja z moim mężem zawsze uważamy, że
        najważniejsze to szczerze ze soba rozmawiać. Porozmawiaj z nim
        powiedz co Ci przeszkadza co byś chciała zeby się zmieniło i daj mu
        jakis czas na przemyślenie i poprawe jeśli mu zależy na waszym
        małżeństwie to sie postara jak nie to powiedz, że sie wyprowadzisz,
        albo niech on się wyprowadzi. Jesli to na niego nie podziała to
        chyba juz nie ma o co walczyc. Pozdrawiam
Pełna wersja