Dodaj do ulubionych

Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo

28.02.08, 18:35
mam dosyć .wszystko między nami układa się super ale do czasu gdy
nie ma tematu teściowej ,wtedy zaczynają się kłótnie ,wrzaski i
wyzwiska (z mojej strony).
Mam dosyć tej kobiety,bo niszczy mi życie.
Obserwuj wątek
      • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 29.02.08, 14:55
        Poruszać tego tematu nie musze ,wystarczy telefon od niej i to
        wystarczy.
        Pisałam juz kiedyś o niej,zostawił ją mąż i jest kobietą wielce
        pokrzywdzoną przez los,ciągle jej nudno ,ciągle coś nie
        tak ,marudzi ,zrzędzi, chce na siłe pomieszkiwać u swoich dorosłych
        dzieci,itd.
        A ostatnio znalazła sposób na niszczenie naszego małżeństwa.
        Dzwoni do mojego męża i mu dyktuje co on ma zrobić,ostatnio zrobiła
        mu awanture przez telefon gdy ten nie chciał pójśc na pogrzeb
        jakiegoś jej wujka którego mój M na oczy nie widział. Tak długo
        wydzwaniała i paplała aż mąz na ten pogrzeb poszedł.
        Przykładów moge dać dużo ,np. kilka dni temu zadzwoniła i oznajmiła
        mu ,że ma poodwozić na nocny pociąg jakąs tam jej rodzinke ,która
        przyjechała na 2 dni ...bo ona już im obiecała ,że mąz ich podrzuci.
        Szlag mnie trafia ,że nie liczy się z nim a ten baran wykonuje te
        jej rozkazy ,chociaż widze ,że też się w nim gotuje.
        I po każdym takim telefonie ,ten leci wykonywać te jej rozkazy a ja
        wpadam w amok bo on zawsze znajdzie jakieś usprawiedliwienie dla jej
        zachowania.


        I tak się zastanawiam dlaczego on to robi ,tłumaczy ją ,broni ,i
        usprawiedliwia chociaż widać ,że krew go zalewa.

        Po każdej takiej akcji jest u nas awantura jak cholera.
        • kinia.0 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 29.02.08, 15:35
          Dlaczego jej broni?-bo to jego matka. Widzisz że się irytuje to nie
          dolewaj oliwy do ognia tylko spokojnie z nim porozmawiaj.Jak narazie
          nie widzę aby teściowa niszczyła twoje małżeństwo tylko wy sami je
          niszczycie.Gdyby dzwoniła i mówiła mu jak on ma traktować ciebie itd
          to mogłabyś powiedzieć że teściowa niszczy twoje małżeństwo ale
          chyba tak nie jest więc dziwię się tobie.Co się takiego stało jak
          musiał odwieźć rodzinkę na pociąg?to był powód do kłótni? Tym
          bardziej że widziałas że męża to też wkórzyło,to trzeba było albo
          przemilczeć ten fakt albo przytulić i powiedzieć-kochanie nie złość
          się przecież wiesz jaka jest mama.Najgorsze co możesz zrobić to
          właśnie naskakiwać na jego matkę bo wtedy to nawet jak będzie
          wściekły na nią jak cholera to będzie jej bronił.
          • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 29.02.08, 15:56
            No właśnie ,dlaczego tak jej broni???
            To nie chodzi o to że odwiózł kogoś na pociąg tylko o to ,że ona nie
            pytając o zgode organizuje takie coś i oznajmia ,że ma to
            zrobić ,nie przejmując się tym ,ze możemy mieć inne plany.
            A dziwne jest to ,że zawsze ma tysiące zadań dla mojego męża a nie
            dla pozostałych swoich dzieci.



            Tym
            > bardziej że widziałas że męża to też wkórzyło,to trzeba było albo
            > przemilczeć ten fakt albo przytulić i powiedzieć-kochanie nie
            złość
            > się przecież wiesz jaka jest mama.

            ale mnie nie interesuje jaka jest jego mama ,bo to już inna bajka a
            raczej horror tylko to ,że krew go zalewa ale jej nie odmówi i
            zawsze tłumaczy
            • madziaq Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 29.02.08, 16:13
              Ale to, że teściowa nie zachowuje się w porządku, bo ustala jakieś swoje plany i
              Was w nie angażuje bez pytania o zdanie, to nie jest powód, żeby złościć się na
              męża tylko ewentualnie na teściową. Tym bardziej, jeśli widzisz, że męża też to
              wkurza.

              Czasem nawet jak rodzic zachowa się trochę nie w porządku i wyjdzie z założenia,
              że jesteśmy na jego/jej zawołanie, można zacisnąć zęby i siedzieć cicho, właśnie
              dlatego, że to najbliższa rodzina, czy to Twoja cz męża. Oczywiście, jeżeli to
              się zdarza nagminnie, to trzeba próbować jakoś tę styację rozwiązać.

              Ale wierz mi, że czasem między dzieckiem a rodzicem jest tak silna i toksyczna
              więź, że jest strasznie trudno odmówić jakiejkolwiek prośbie, nawet jeśli jest
              głupia i nawet jeśli czuję, że rodzic robi to tylko dla satysfakcji, żeby mnie
              sobie podprządkować. Przerabiałam to sama, więc wiem. Może Twój mąż ma podobny
              problem.
              • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 29.02.08, 16:20
                Ale wierz mi, że czasem między dzieckiem a rodzicem jest tak silna i
                toksyczna
                > więź, że jest strasznie trudno odmówić jakiejkolwiek prośbie,
                nawet jeśli jest
                > głupia i nawet jeśli czuję, że rodzic robi to tylko dla
                satysfakcji, żeby mnie
                > sobie podprządkować. Przerabiałam to sama, więc wiem. Może Twój
                mąż ma podobny
                > problem.

                No i właśnie to mnie wkurza ,że on nic z tym nie robi,chociaż
                widzi ,że ona już przegina.
                    • madziaq Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 29.02.08, 16:38
                      Hmmm... MOże to głupie pytanie. Ale czy próbowałaś dwóch rzeczy:

                      1. Rozmawiać z mężem, ale nie na zasadzie dzikiej awantury, że on jak głupie
                      ciele słucha cały czas swojej wrednej matki itp. Tylko spokojnie zapytać, czy
                      zauważa, ża teściowa nie uzgadnia swoich planów z Wami i wychodzi z założenia,
                      że jesteście zawsze na jej usługi. A jeśli zauważa, to dlaczego nic z tym nie robi

                      2. Rozmawiać z teściową, ale też nie z podejściem "ty złośliwa babo, niszczysz
                      moje małżeństwo", tylko poprosić, że chętnie jej pomożecie, ale chcielibyście,
                      żeby najpierw się z wami konsultowała, czy macie czas itp.
                      • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 29.02.08, 16:45
                        próbowałam wielokrotnie rozmawiać ale po 2 minutach kończy się to
                        awanturą bo on momentalnie zaczyna ją rozumieć,tłumaczyć dlaczego to
                        robi itd i trafia mnie szlag.
                        Przed chwilą mieliśmy kolejną ,głośną wymiane zdań.
                        Jest coraz gorzej bo ja nie pozwole aby ta kobieta wchodziła butami
                        w nasze życie a on wiedząc ,że jej nie znosze ,mam wrażenie ,że na
                        złość jej broni i odpowiada mi,że to przecież nic takiego.
                        • anya.po.prostu Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 29.02.08, 20:57
                          martab15 napisała:

                          > próbowałam wielokrotnie rozmawiać ale po 2 minutach kończy się to
                          > awanturą bo on momentalnie zaczyna ją rozumieć,tłumaczyć dlaczego to
                          > robi itd i trafia mnie szlag.

                          skoro rozmowa po 2 minutach kończy się awanturą to trudno to jednak nazwać poważną rozmową. podejrzewam, że mechanizm jest bardzo prosty: jak tylko on wspomni o teściowej to u ciebie włącza się alarmowe światełko, że znów ona czegoś chce, jak tylko on wyczuje, że ty się o to złościsz to zaczyna się tłumaczyć i usprawiedliwiać. Co ciebie oczywiście jeszcze bardziej irytuje i nakręca. A wtedy on tym bardziej będzie jej bronił, co ciebie jeszcze bardziej wścieka. Czyli takie błędne, samonakręcające się koło.

                          Zrozum, że im bardziej będziesz się o to wściekać to tym bardziej on będzie się bronił i ją usprawiedliwiał. Bo musi odpierać jakoś twój atak. Co stawia was po przeciwnych stronach barykady. I rzeczywiście, zamiast rozwiązać problem to skaczecie sobie do gardeł i niszczycie małżeństwo.

                          Winić teściową jest bardzo łatwo. Ale jak już ktoś napisał, jeśli do kogoś możesz mieć pretensje to tylko i wyłącznie do męża. Bo to on nie potrafi asertywnie powiedzieć matce, że ma inne plany. Nie potrafi nakreślić granic. I skoro usprawiedliwia matkę przed tobą to pewnie usprawiedliwia też ją przed samym sobą.
                          Dla męża pewnie łatwiej jest zacisnąć zęby i wykonać rozkaz matki, nawet jeśli to koliduje z waszymi planami. Widać boi się konfrontacji i nie potrafi powiedzieć matce "nie". A ten strach i niemożność sprzeciwienia się matce jest silniejsza od strachu przed twoją awanturą i złością.
                          Tyle, że awanturami naprawdę nic nie zyskasz.

                          Wiem co piszę, bo mam podobny problem z siostrą mojego faceta. Zawsze coś jej trzeba, zawsze trzeba jej z czymś pomóc, coś pożyczyć, coś załatwić, gdzieś z nią pojechać. I zawsze dzwoni w tej sprawie do mojego faceta, choć ma 30 lat, jest zupełnie zdrowa i nie rozumiem dlaczego zwykłych życiowych spraw nie umie sobie sama zorganizować. Nie liczy się przy tym zupełnie z naszymi planami. Kiedyś o mało nie spóźniliśmy się na samolot bo miała do nas przyjechać pożyczyć śpiwór. Wiedziała, że tego dnia wylatujemy, spóźniła się 4 godziny po odbiór tego śpiworu, mimo iż mieszka pół godziny od nas.
                          Potrafi zadzownić o 7 rano, że są jej potrzebne pieniądze i mój ma jej te pieniądze przywieźć gdzieś na drugi koniec miasta. Mój pędzi więc do bankomatu, urywa się z pracy, wiezie jej te pieniądze. A potem siedzi i czeka na nią dwie godziny, bo ona się gdzieś u koleżanki zagadała...

                          Na początku też mnie krew zalewała i wściekałam się jak nie wiem, szczególnie po tej historii z samolotem, gdy siostrunia nawet nie raczyła zadzwonić i przeprosić nas że się spóźni.
                          Ale zauważyłam, że gdy ja zaczynam się denerwować i awanturować to mój facet automatycznie przestawia się na obronę siostry. Bo ona taka biedna, nikogo nie ma, a on jest jej bratem i musi jej pomagać.

                          Odkąd zmieniłam taktykę i nie mówię nic to zauważyłam, że on sam bardziej krytyczny jest w stosunku do siostry. Staram się rozmawiać o niej bardzo spokojnie, bez ataków, choć jest to cholernie trudne, bo w środku mi się gotuje na wspomnienie pewnych sytuacji. Po tylu latach jestem już niestety na nią przewrażliwiona i gdy tylko dzwoni do mojego to już węszę kłopoty.

                          Ale mimo to próbuję i przeprowadziliśmy wiele długich rozmów na ten temat. Nie powiem, że stał się cud, ale przynajmniej teraz jak siostrunia chce wpaść z niezapowiedzianą wizytą by coś pożyczyć to słyszę jak mój mówi jej, że musi ze mną sprawdzić :)
                          A kiedyś zgadzał się automatycznie i leciał na każde jej zawołanie!


                          > Przed chwilą mieliśmy kolejną ,głośną wymiane zdań.
                          > Jest coraz gorzej bo ja nie pozwole aby ta kobieta wchodziła butami
                          > w nasze życie a on wiedząc ,że jej nie znosze ,mam wrażenie ,że na
                          > złość jej broni i odpowiada mi,że to przecież nic takiego.

                        • annubis74 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 01.03.08, 16:35
                          chciałabyś usłyszeć od męża że jego matka jest głupia i upierdliwa i
                          że nigdy więcej nic dla niej nie zrobi. NIGDY tego nie usłyszysz,
                          nawet jeśli Twój mąż czasem sam wkurza się na swoją matkę to zawsze
                          będzie wobec niej lojalny. Dlaczego chcesz to zmienić?
                          Mnie też wkurza fakt, że mój maż pokornie ulega niektórym pomysłom
                          swojej mamy, ale nigdy nie atakuję ani nie krytykuję teściowej.
                          Dlaczego nie znosisz teściowej i dlaczego uważasz że włazi z butami
                          w Wasze życie, przecież jej ewentualne prośby dotyczą tylko męża
                          (nie Ciebie) i z tego co napisałaś nie koliduja z waszymi planami
                        • aleksandra179 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 26.03.08, 16:19
                          To straszne co piszesz;ta kobieta- to jest matka Twego męża,kobieta
                          która dała mu zycie ,kochała Go i pewnie kocha,jesteś uczuciową
                          ignorantką,ale uwierz to się zmieni kiedy sama zostaniesz
                          matką,więzi ,słynnej pepowiny nigdy nie da się odciąć,bo dziecko to
                          Twoja krew i Twoje ciało,wyhamuj trochę i nie rób ze swego męża
                          bezwolnego durnia,który będzie wypełniał Twoje rozkazy,niech pomysli
                          sam co powinien uczynic,On nie jest Twoja własnością,jesli tego nie
                          zrobisz ,nie wyciszysz swoich emocji może pozbyc się miłości do
                          Ciebie i odejść do innej która zrozumie Jego,matkę-tesciową i zrobi
                          wszystko by pokazac że jest inna,mniej nienawiści,wiecej zrozumienia
                          i perswazji,a zobaczysz że nie tak diabeł straszny jak go malują.
            • laleczka17 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 05.03.08, 20:29
              rozwalanie malzenstwa to wlasnie takie dzwonienia i mowienia zrob to
              lub tamto, juz tesciowa za was obiecala cos komus, juz ustawia wasze
              zycie...Nastepnym razem zadzwon do niej chwile po tym jak ona powie
              Tobie lub mezowi zeby on znowu odwiozl na pociag rodzinke i powiedz
              jej ze niestety nic z tego, bo wlasnie szykujecie kolacje we
              dwoje/zaraz bedziecie uprawiac sex/wylatujecie na antarktyde.Im
              glupsze i bardziej wymyslone (badz szczere do bolu jak z tym sexem)
              stwierdzenia, tym lepiej.Moze zrozumie wtedy ze ingeruje w Wasze
              zycie...a Ty w koncu cos zacznij z tym robic, postaw sie jej!
              Dlaczego pozwalasz by ktos kierowal Twoja nowa rodzina z tylnego
              siedzenia?ona to robi...
              • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 06.03.08, 06:37
                Wiesz ,nie pozwalam jej na kierowanie naszym życiem.Teściowa
                dziwnych pomysłów ma mnóstwo i zachowań też.
                Gdybyśmy tak zgadzali się na wszystko to np. wg.jej pomysłu mieliśmy
                sprzedać mój dom który kończyliśmy właśnie remontować i urządzać i
                kase z tego zainwestować w jej dom ,po czym wprowadzilibyśmy się tam
                my i jej córka z rodziną ,bo wtedy szukali mieszkania.
                Rozumiesz ,my mieliśmy sponsorować remont całego jej domu i
                wprowadzać się razem z jej córką.
                Jest cwana i przebiegła i wkurzają mnie te oskarżenia niektórych
                pań ,że jestem wredną ,niewyrozumiałą synową.Ich zdaniem mam się
                zgadzać na wszystko ,bo to moja teściowa?
                • annubis74 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 06.03.08, 09:14
                  Marta, nikt tu nie radził Ci na zgadzanie się na pomysły teściowej
                  chodzi o to, żebys przestała walczyć z nią wprost, takimi metodami
                  jak to robisz teraz - dla swojego własnego dobra, a nie dla dobra
                  teściowej. Ty nie musisz biegać na każde zawołanie teściowej, ale
                  jeśli prośby dotyczą męża a on nie protestuje, nie wywołuj awantur i
                  nie walcz.
                  Ja z moją teściową mam kontakty racezj poprawne, jak napisałam w
                  którymś wątku moja teściowa też uszczęśliwia mojego męża swoimi
                  pomysłami - jeśli są nieistotne i dotycza jego to zazwyczaj
                  odpuszczam, jeśli dotyczą nas obojga to stawiam na swoim (takim
                  sposobem lub innym - ale niekoniecznie w walce wręcz). Mężowi nie
                  mówię że jego matka jest marudna (mimo, że jest), tylko jeszcze mu
                  przypominam, żeby zadzwonił i zapytał np. o jej zdrowie. Jak
                  teściowa dzwoni i suszy mężowi głowę godzinami to ja nadrabiam
                  zaległości w lekturze, a później pytam czy wszystko u mamusi w
                  porządku. Wierz mi to naprawdę dużo lepszy sposób niż ten Twój,
                  wiem, bo w okolicach organizacji wesela, teściowie i rodzina męża
                  byli punktem zapalnym w naszym związku.
      • marzeka1 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 29.02.08, 22:38
        Zachowuj się tak dalej, a wkrótce już nie będzie "nasze życie'.Jesteś na najlepszej drodze do ukartupienia własnego małżeństwa,bo widziesz: wina nigdy nie leży po jednej stronie.A z twojego opisu wyłania się opis wrzaskliwej kobiety, której mąż wkrótce będzie miał dość, bo żon można mieć kilka, matkę jedną.
        • aleksandra179 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 26.03.08, 16:46
          Brawo marzeka1,dla mojej synowej byłam dobra kiedy pomagałam przy
          dzieciach dzień i noc,kiedy pomagałam fizycznie ,psychicznie i
          finansowo,własnie finansowo,to najbardziej jej się podobało,teraz
          juz ma wszystko wiec mnie nie potrzebuje,cokolwiek powiem a mówię
          niewiele,tylko czasem że dziecko chyba chore(zabralismy z mężem
          wielokrotnie dziecko z wysoką temperaturą),chyba że odparzone,a tak
          wszystko chwalę cokolwiek zrobi,ugotuje ,kupi ,powie,trzymałam jej
          strone kiedy mój syn z nieodcięta pepowiną złoscił sie na nią,kiedy
          trzeba było maluskie dziecko nosic calą noc bo wymiotowało(nawet nie
          raczyli przyjechać),teraz już jestem zła,głupia stara i do
          niczego,po prostu murzyn zrobił swoje,murzyn musi odejść.Dałam sie
          nabrac na jej czułe słówka,a teraz pokazała jak naprawde
          jest,zła,niedobra dla rodziny--
          naszej,kłótliwa,zachłanna,zakłamana,ma taki wpływ na syna że
          człowiek który był oazą spokoju i usmiechu stał sie kłębkiem
          nerwów,podpija po kątach,ja nawet nie mam sił i odwagi żeby
          zadzwonic i spytac sie jak im leci,jedno wiem napewno,nie warto być
          dobrą teściową lepiej być taką jak w kawałach,przynajmniej nie
          żałuje się że było sie takim naiwnym i wierzyło sie że to mit,mysle
          że przydałoby sie napisać książkę pt;Okrutna synowa .
      • hugolina30 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 04.03.08, 00:48
        Odwieczny problem synowa-teściowa.Trzeba sie zastanowic nad tym
        dlaczego tak się dzieje przecież kochamy tego samego czlowieka. Może
        w Twoim przypadku ,Twoja Teściowa poprostu czuje się samotna
        (pisałaś,że mąż ją opuścił)i dlatego tak często chce kontaktów z
        synem. Uważam,żę na nasze "kochane " teściowe poprostu trzeba
        zaakceptować takimi jakimi są -nasze mamy też to też teściowe a jak
        żadko mamy do nich pretensje-dlaczego? Ja myśle ,ze
        powinnaś "oswoić"swoją teściowa -na pogrzeb wujka iść razem z mężem -
        odwiezć rodzine także zrobić sobie przejażdzke.I nie marnować sobie
        nerwów na daremne bo to do niczego nie prowadzi. I pamietaj! W
        złości nie ma miłosci!!
        Życze powodzenia
    • burza4 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 29.02.08, 23:17
      zapętlasz się, bo dolewasz oliwy do ognia.

      Przejmij ster - skoro wiesz, że teściowa ciebie nie przebije -
      staraj się przejąć pałeczkę i sama odbieraj telefony, natrętnie
      dopytując się o co chodzi i w jakiej sprawie dzwoni. Mąż może być w
      kiblu, pod prysznicem, iść po słoiki do piwnicy, wynosić śmieci...

      • kinia.0 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 01.03.08, 10:50
        Tak jak będzie tak robić to jeszcze teściowa zacznie mieć o nią
        pretensję że utrudnia jej kontakt z synem.Jak narazie to syna
        przeciwko niej nie nastawia,więc lepiej niech tego nie próbuje co
        jej radzisz.Z tego co pisze autorka wątku to teściowa nie jest jej
        wrogiem,nie obgaduje jej,nie mówi że jest złą synową itd.Powinna
        przestać się czepiać i kłócić z mężem o jego matkę.To on musi
        rozwiązać ten problem.A gdyby jej matka tak cały czas do niej
        dzwoniła i angażowała do różnych pomocy-odmówiłaby matce? miło by
        jej było żeby jej mąż miał wtedy do niej pretensje?nie broniłaby
        matki? Czasem trzeba postawić się w czyjejś sytuacji żeby zrozumieć.
        Napewno by się wściekała na swoją matkę ale by jej nie odmówiła i
        napewno by ją usprawiedliwiała i broniła gdyby mąż na nią naskakiwał.
        • madziaq Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 01.03.08, 11:26
          Co prawda to prawda. Dziewczyna obraża - tak wnioskuję, skoro dochodzi do
          awantur i wyzwisk - najbliżsżą osobę męża (dobra - może być drugą najbliższą, bo
          zaraz ktoś na mnie naskoczy, że najbliższa jest żona). Trudno się dziwić, że mąż
          jej broni. Nawet jeżeli teściowa nie postępuje w porządku (bo wiadomo, że jeżeli
          się chce zaangażować kogoś w swoje plany, to powinno się to najpierw z tym kimś
          uzgodnić) to jednak obrażanie jej przed mężem do niczego dobrego nie doprowadzi.
          • horpyna4 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 01.03.08, 13:40
            Wydaje mi się, że w tym całym układzie problemem nie jest teściowa,
            tylko autorka wątku. I niedługo mąż będzie miał dosyć wrzaskliwej,
            kłótliwej baby. A gdyby tak szanowna żona, zamiast się pieklić,
            współczuła mężowi i wspierała go w kontaktach z mamuśką, to
            przestałby bronić mamuśki niejako automatycznie. Chłopy są wprawdzie
            tępe z natury, ale jeżeli mają żonę po swojej stronie i mogą na
            żonie polegać, to po jakimś czasie widzą, że żona jest w porządku, a
            mamuśka nie.
    • aga-kosa Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 01.03.08, 13:42
      martob twoja teściowa cierpi na syndrom opuszczonego gniazda .nie dość,że
      dziecię jej wyfrunęło z domu,to mąż odszedł i co ? Kobieta ma do dyspozycji
      jakąś sąsiadkę, która nie zawsze jej wysłucha,brazylijską nowelę w TV ,wizytę u
      Was ,ścianę przed oczami a jeśli się źle poczuje to może zastukać w ścianę.
      Daukszewicz powiedział,że teściowa od synowej musi mieszkać cztery dni jazdy
      rowem. Czy pomyśleliście jak pomóc teściowej zagospodarować wolny czas? Ona nie
      ma dla kogo gotować ,sprzątać,doradzać--jeśli człowiek jest nikomu nie
      potrzebny, to traci sens życia i albo wchodzi z butami w czyjeś życie ,albo
      zamyka się w sobie i dopiero wtedy jest problem dla całej rodziny.
      • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 01.03.08, 13:51
        Teściowa nadal nie mieszka u siebie tylko "po ludziach",aktualnie od
        3 miesięcy mieszka z córką i jej rodziną.
        Jest tam praczką ,sprzątaczką ,kucharką ,opikunką itd. bo ona sama
        twierdzi ,że jej córka jest zmęczona(nie pracująca córka).Pomimo
        tego ,że mieszka ich tam tylu na kupie,teściowa jest ciągle znudzona
        i stękająca.
        A co do opuszczonego gniazda to mąz wyprowadził się z domu jako
        ostatni z rodzeństwa i to 8 lat temu.
        I nie wiem czy można jj jeszcze bardziej zagospodarować czas bo do
        południa służy swojej córce i jej rodzinie ,a potem robi runde po
        znajomych ,koleżankach ,rodzinie dopóźnych godzin nocnych.
        • aga-kosa Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 01.03.08, 14:21
          widzisz,że ona szuka podświadomie.Może nie uświadamia sobie tego,że przesadza .W
          jej odczuciu ona wam wszystkim chce pomagać, a spotyka ją niezrozumienie a ona
          "na pysk moja pani lecę ,a nikt tego nie docenia,,,"są tacy ludzie,że potrafią
          zalizać na ś m i e r ć.Wojowanie z mężem doprowadzi do tego,że stanie po stronie
          mamusi.Myślę,że rozwiązaniem będzie,jeśli Ty będziesz
          miła,słodka,uczynna,znajdziesz dla niej jakieś lekkie zajęcie?moja teściowa
          robiła szaliczki i cerowała skarpetki, a kiedy ją dopadł"ten Miemiec co wszystko
          chował " dawałam do czytania bajki wnucząt,A mężowi nie wytykaj wad jego mamusi
          ozy same mu się otworzą, ...a gdyby ją gdzieś zapisać ,jakiś wolontariat,kółko...
          • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 01.03.08, 15:24
            aga ,to nie jest tak ,że ona chce wszystkim pomagać ,ona pomaga
            tylko swojej córce,reszcie rodziny nie ma ochoty .
            Nam np. nigdy w niczym i w żaden sposób nie pomogła ale za to wymaga
            oj wymaga.
            W dodatku gdy podczas wizyty u nas mąż jej opowiada ,że coś tam
            kupiliśmy,wymieniamy,czy coś w tym stylu to zaraz usteczka zaciska i
            widać ,że jest wręcz o to wściekła i zazdrosna i wcale się z tym nie
            kryje.


            ...a gdyby ją gdzieś zapisać ,jakiś wolontariat,kółko"""

            Wiesz szczerze mówiąc nie mam ochoty zabawiać się w jej opiekunke i
            organizować jej wolnego czasu tym bardziej ,że ona wiecznie gdzieś
            lata ,np.spotkania i wyjazdy emerytów...ale jest wieczną
            cierpiętnicą i wszystko jej nie pasuje ,w dodatku wszystko ją nudzi.

            A co do męża to on nawet gdy jest bardzo na nią wkurzonyto i tak
            wykonuje jej polecenia.
            Nawet gdy chciała się do nas wpakować na 2 miesiące ,on chętnie by
            się na to zgodził, bo nie widzi lub nie chce tego ,że ta kobieta
            chce po prostu ingerować w nasze życie jak najwięcej.
            Czasami mam wrażenie ,że ona chce ze mną konkurować i udowodnić mi
            kogo mąz posłucha jej czy mnie.
            Ta kobieta jest chora.
            Normalnirodzice cieszą się gdy ich dzieci doczegoś dochodzą ,kupują
            itd.a ją wtedy szlag trafia.
    • mala-beti Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 02.03.08, 19:30
      Ja na twoim miejscu zrobiłabym tak.
      Uspokoiłabym się. Tak, żeby mąż to zauważył. Ze ci przeszło.
      Następnie zaczęłabym nawet popierać "mamusie", np kiedy on jest
      zmęczony, a tu mama dzwoni, zeby ją zawiózł do sklepu.
      A ty na to: "no jedź zawieź mamę, przecież nie możesz jej odmówić" z
      krzywym uśmieszkiem.
      Przy drugiej jej prośbie, też kiedy będzie baaardzo zmęczony, a ma
      jej coś załatwić- powiedz: o jedziesz? o jaka szkoda, bo właśnie
      przygotowałam pyszny obiad/kąpiel/wyporzyczyłam fajny film/jest twój
      mecz.
      Itp co sytuację.
      Sam zauważy ,ze przyjemniej byłoby zostać z tobą w domu, a tu musi
      iść usługiwać mamie kiedy mu się nie chce.
      Uwierz mi to zadziała.W końcu raz drugi jej odmówi.Nauczy się sam.
      Wiem z praktyki.
      Tylko ta strategia wymaga stoickiego spokoju i szczypty cynizmu.
      Powodzenia
          • maceyo Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 03.03.08, 13:44
            Przeczytaj posty powyżej i się zastanów nad tym, co tam napisano, szczególnie o
            wrzaskliwej babie ;-) Nie obraź sie, ale naprawdę małżonki-megiery w kółko
            pyszczące mężowi to przykry obrazek. Na dzisiaj to teściowa jest powodem do
            kłótni, za chwilkę powody znajda się inne, ty sobie odreagujesz wrzaskiem, a mąż
            już u innej kobiety, ponieważ po prostu cię znienawidzi.
            • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 03.03.08, 15:35
              maceyo ,ja nie jestem stękającą ,wrzeszczącą babą .Z mężem
              porozumiewamy się bez problemu w różnych sprawach, mamy wspólne
              hobby,któremu poświęcamy dużo czasu.
              i we wszystkich sferach naszego życia jest ok oprócz tematu
              teściowej,która wpycha sie buciorami i widze ,że trzeba coś z tym
              zrobić bo zaczyna sobie pozwalać na coraz więcej.

              I sytuacja ta wyprowadza mnie z równowagi,wtedy wrzeszcze.



              maceyo napisała:


              ty sobie odreagujesz wrzaskiem, a mą
              > ż
              > już u innej kobiety, ponieważ po prostu cię znienawidzi.

              W sumie to mogłabym sobie odreagować u innego mężczyżny (takiego bez
              wku...matki)bo mam tego dosyć.

              • annubis74 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 04.03.08, 09:36
                Nie wiadomo czy znalazłabyś faceta bez wq... matki, bo przy takim
                nastawieniu jak Twoje, chyba żadna nie spełniła by oczekiwań.
                Wyluzuj, skoro temat teściowej jest jedynym problemem w waszym
                związku, to ten temat sobie po prostu odpuść i zajmij się czymś
                innym. tak naprawdę przedstawione tu zarzuty wobec teściowej są
                błahe (dzwoni, wymaga od męża załatwiania jakichś spraw -
                przepraszam ale to duperele). Jej prośby i oczekiwania nie dotyczą
                Ciebie, nie napisałaś też że narzuca się Wam z swoim towarzystwem
                więc stwierdzenie ze włazi buciorami w Wasze życie jest bardzo na
                wyrost.
                • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 04.03.08, 12:24
                  jak to nie dotyczą mnie ,po każdym takim wezwaniu ,nasze plany się
                  nie liczą tylko jej.
                  Rozumiem gdy mąz ma jej pomóc, ale ona organizuje wożenie jakiś
                  ludzi przez męża i nie pomyśli czy ma czas ,ochote ,wolny
                  samochód,czy ma ochote sponsorować czyjeś wycieczki.
                  Zawsze gdy potrzebowała pomocy to jechaliśmy ale teraz to już
                  przesada bo co nas interesują czyjeś pogrzeby,czy odjeżdżające
                  pociągi.
                  A co do narzucania to właśnie wręcz wpycha się do nas z wizytami
                  które kończa się nie wcześniej niż o 21-22.
                  Nie ważne czy chcielibysmy wieczorem pooglądać jakiś film czy
                  posiedzieć przy lampce wina ...ona siedzi i stęka.
                  Pisałam również ,że wymagała od nas abyśmy zabrali ją na 2 miesiące
                  do naszego domu ,chociaż posiada własny.
                  I nie interesowało jej czy tego chcemy,ważne ,że ona chciała .
                  Widziała ,że nie ze mną takie numery to zaczęła stękać i wydzwaniać
                  z pretensjami do męża,aby ją zabrał do nas a potem dodrugiego syna.
                  To typ kobiety -bluszcza,owija się i nie daje spokoju.
                  • annubis74 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 04.03.08, 14:17
                    Mimo wszystko uważam że zapiekłaś się tak w złości i pretensjach, że
                    nie potrafisz na wszystko spojrzeć z odpowiedniej perspektywy.
                    Jeśli już powinnaś mieć do kogoś żal to chyba do męża i od niego
                    musisz wymagać żeby liczył się z waszymi planami a nie powinnaś
                    starac się zmienić teściowej.
                    Jeśli teściowa prosi twojego męża o przysługę a on nie stawia oporu -
                    to gdzie tu wina teściowej? Jeśli wasze plany sa typu oglądanie Tv
                    lub wspólny wieczór przy lampce wina to zawsze można je przełożyć na
                    inny moment - chyba teściowa nie odwiedza Was codziennie? A 22 to
                    jeszcze nie jest jakaś późna pora. Zastanów się czy gdyby Twoi
                    rodzice prosili o pomoc, lub gdyby siedzieli z wizyta do 22 to też
                    miałabyś pretensje, czy takie zachowanie przeszkadza Ci tylko w
                    przypadku teściowej.
                    • madziaq Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 04.03.08, 16:19
                      A 22 to
                      > jeszcze nie jest jakaś późna pora. Zastanów się czy gdyby Twoi
                      > rodzice prosili o pomoc, lub gdyby siedzieli z wizyta do 22 to też
                      > miałabyś pretensje, czy takie zachowanie przeszkadza Ci tylko w
                      > przypadku teściowej.

                      Wiesz, to zależy, jak często te wizyty się powtarzają. Codziennie, to dla mnie
                      wręcz nie do pomyślenia, ale gdyby ktoś odwiedzał nas nawet dwa razy w tygodniu
                      i regularnie zostawał do 22 to nie byłabym z tego zadowolona, niezależnie czy to
                      by byli moi rodzice, teściowie, czy ktoś inny. Po dniu pracy mam ochotę
                      wieczorem odpocząć Oczywiście CZASAMI może ktoś wpaść z wizytą, ale potem trzeba
                      jeszcze sprzątnąć, pozmywać po ewentualnym jedzeniu/kawie i robi się 23, a o tej
                      porze osoby, które pracują "normalnie", czyli od 9 do 17 muszą już raczej
                      zbierać się spać... Więc rozumiem, że nagminne wizyty wieczorami mogą być bardzo
                      uciążliwe. Jak do nas przychodzą rodzice, jedni czy drudzy, to robią to
                      zazwyczaj w weekend, zaproszeni przez nas, albo przynajmniej dzwonią wcześniej i
                      pytają, czy mogą wpaść i jeżeli tylko mają ochotę to zostają wtedy do 22 albo i
                      dłużej.
                      • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 04.03.08, 16:40
                        No własnie ,myśle ,że we wszystkim trzeba mieć umiar .
                        a teściowa niestety nie ma.
                        I nie rozumiem dlaczego to ja mam być tą wyrozumiałą, od
                        zapraszania na obiadki,kawki,podwożenia ,wywożenia,wysłuchiwania
                        stękań i pretensji.
                        Moi rodzice też nas odwiedzają ,zapraszają czasami na obiadki
                        niedzielne ,kawe itd.ale mają umiar i nie wchodzą butami w nasze
                        życie,a gdy proszą o pomoc to są za nią wdzięczni a nie wymagają
                        jeszcze usługiwania swoim znajomym,tak jak to robi teściowa.

                        Dodam tylko,że jak jesteśmy ze sobą 12lat nigdy nie doczekaliśmy się
                        zaproszenia na obiad czy kawe od teściowej.
                        Więc dlaczego ona ma tyle wymagań?
                      • annubis74 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 04.03.08, 16:42
                        zgadzam się (zresztą to napisałam) że zależy jak często takie wizyty
                        się powtarzają - ale też z wypowiedzi autorki nie wynika, że jakoś
                        nagminnie. Zgadzam się że nieproszeni goście, którzy zalegają zbyt
                        długo i u mnie powodują niechęć (na szczęście nie ma takich zbyt
                        wiele), ale od czasu do czasu można przeżyć że teściowa się
                        zasiedzi. Innym sposobem jest składnie wizyt teściowej która
                        ewidentnie spragniona jest towarzystwa - wpada się na szybka kawkę
                        czy herbatkę i można wyjść o dowolnej porze.
                        • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 04.03.08, 16:51

                          annubis74 napisała:

                          Innym sposobem jest składnie wizyt teściowej która
                          > ewidentnie spragniona jest towarzystwa - wpada się na szybka kawkę
                          > czy herbatkę i można wyjść o dowolnej porze.

                          W tym problem,że teściowa posiadając swój dom ,praktycznie w nim nie
                          mieszka .Pomieszkuje u koleżanki lub z córką i jej rodziną.
                          Po prostu wymyśliła sobie taki sposób na życie ,ze będzie
                          pomieszkiwać sobie u wszystkich dzieci po kolei.
          • madziaq Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 03.03.08, 21:39
            No właśnie z twoich opisów wygląda, że nie bardzo ze spokojem. Chyba musisz nad
            tym popracować, bo mam wrażenie, że w tej chwili sytuacja wygląda tak, że kiedy
            mąż mówi "Kochanie, a mama..." to ty już jesteś nastrojona na awanturę. Zastanów
            się też, czy trochę jednak nie przesadzasz. Ja mam tak ze swoim ojcem - od wielu
            lat, jeszcze jak mieszkałam z rodzicami, żarliśmy się niesamowicie. I po jakimś
            czasie zauważyłam, a właściwie uzmysłowił mi to mąż, że jak ojciec parę razy
            maksymalnie mnie wkurzy, to za kolejnym razem on tylko weźmie oddech, żeby coś
            powiedzieć, a ja już wybucham. Zastanów się, czy może u Ciebie też tak nie jest
            i postaraj się jednak każdą sytuację z teściową traktować osobno. Może w zeszłym
            tygodniu czepiała się i chciała od twojego męża jakiejś pierdoły, ale teraz
            naprawdę czegoś jej potrzeba i pomoc jest uzasadniona? Tak sobie gdybam ;)

            Pozdrawiam
            • grafix2 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 04.03.08, 14:35
              DYPLOMACJA!!!!
              Niestety moim zdaniem jesteś na spalonej pozycji. Przecięcie
              pępowiny między synem a jego matką jest ciężkie. Przerabiałam to.
              Jak żył teściu było super, ale potem wymyśliła sobie, że jej syn
              zajmie miejsce zmarłego męża (potrafiła iść ulicą pod rękę z synem i
              ciszyć się, że ją widziała znajoma i pomyśli, że ma nowego faceta),
              robiła mu awanturę, że na jakimś weselu tańczył ze mną, a nie z nią,
              a podanie sałatki najpierw mnie skończyło się awanturą. Zawsze
              przegrywałam... aż do czasu kiedy teściowa przegieła - zaatakowała
              naszą córkę. Nie przyszło jej do głowy, że jej syn może kogoś kochać
              bardziej od niej. W pewnych finansowych sprawach wytłumaczyłam
              mężowi, że to nie o mnie chodzi tylko o córkę. Od tego czasu
              teściowa jest dalej taka jaka była, ale front tworzymy razem z
              mężem. On zdaje sobie sprawę, że to my jesteśmy na pierwszym
              miejscu, a ja ze swej strony staram się rozumieć, że to jest matka,
              niezależnie czy ją lubię czy nie, i pomoc jej się należy. To, że nie
              chcesz, żeby mieszkała z wami przez 2 miesiące to rozumiem, ale
              pomyśl, że może być tak, że BĘDZIE MUSIAŁA z wami zamieszkać i to na
              stałe. Taka jest kolej rzeczy i muszę cię zmartwić, ale ciebie też
              to czeka.
              • donella Re: Do wątkodawczyni, Marty............... 04.03.08, 18:31
                Zechciej napisać, MartoB, Jak ma wg. Ciebie postępować izachowywać
                sie teściowa. Może i ja skorzystam z Twoich sugestii.
                Jestem, jak Twoja teściowa osobą samotną. Mam tylko jedno dziecko,
                które od lat mieszka daleko, za granicą. W kraju jestem samotna jak
                przysłowiowy palec. Do dzieci jezdżę rzadko, oni również rzadko
                przyjeżdżają, bo są daleko no i pracują. Staram się jak mogę nie
                wtracać do ich związku, zwłaszcza, że syn jest bardzo oddanym mężem
                i poza tęsknotą za krajem (może i za mną) jest ze swojego- bardzo
                już długiego, związku zadowolony. Cieszę się z tego co mają i głośno
                to artykułuję, aby oboje byli zadowoleni. Jest tylko ale...
                Ale dlaczego z każdej następnej wizyty cieszę się coraz mniej.
                W mieszkaniu syna i synowej nie czuję się tak, jakbym chciała.Syn
                moimi wizytami bardzo się cieszy, ale synowa już nawet tego nie
                udaje. Czuje sie jak zbędny przedmiot, bo przecież atmosferę w domu
                tworzy głównie kobieta. Jak już napisalam jestem samotna więc oprócz
                mnie nikt, z rodziny mojej i syna, nie odwiedza. Natomiast rodzina
                mojej synowej...
                I, nie wiem co mam myśleć i robić, aby było miło i co robię
                nie "tak".
                Może Ty. Martab pomożesz mi znależć odpowiedź?
                Jednocześnie zaznaczam, że swojej starości z pobytem u nich nie
                widzę.
                • martab15 Re: Do wątkodawczyni, Marty............... 04.03.08, 19:06

                  Piszesz ,że cieszysz się z tego co mają i dajesz im to odczuć,to
                  super bo gdy my coś kupimy,czy zrobimy to teściową aż skręca ze
                  złości i wcale tego nie ukrywa.Momentalnie zaczyna opowiadać ,że jej
                  córka też by pewnie to chciała.
                  Moi rodzice cieszą się z każdego naszego sukcesu (mojego jak i męża)
                  z jej strony tego nie ma.
                  Zgadzam się ,że atmosferę w domu tworzy kobieta ,dla mnie dom i jego
                  urządzanie jest czymś cudownym,ciągle coś dokupuje
                  zmieniam ,dokładam itp.,teściowa twierdzi ,że przesadzam po co mi
                  doniczki skoro kwiatki można mieć w byle jakich pojemnikach.
                  Jest typowym flejtuchem i wybacz ale nie wyobrażam sobie z taką
                  osobą mieszkać pod jednym dachem.
                  A co do samotności to rozumiem ,że jest straszna ale moja teściowa
                  nie jest samotna ,ma koleżanki,siostry,4 dorosłych dzieci .
                  Ale zaczyna wszystkich do siebie zrażać swoim zachowaniem,bo ile
                  można słuchać jej żalów,pretensji i stękania "nudno mi".

                  Lubie starszych ludzi,rozmawiać z nimi,przebywać .Mam 2 samotne
                  ciocie,którym pomagam,robie zakupy itp.,są dużo starsze od
                  teściowej,całkiem samotne ale można z nimi porozmawiać i są
                  przyjazne do wszystkich a ona?
                  • donella Re: Do wątkodawczyni, Marty............... 04.03.08, 21:35
                    Dziękuję, Martab za odpowiedź, choć do końca mojej ciekawości nie
                    zaspokoiłaś. Jakżesz matka nie może się cieszyć sukcesami swoich
                    dzieci??? Dla mnie jest to normalne. Wszak mój syn nie ma żadnej
                    konkurencji w osobach swojego rodzeństwa. On jest sam.Inaczej jak
                    ja, ale sam.
                    Moje pytanie jest trudne dla mnie samej.
                    Nie znajduję na nie odpowiedzi, i uwierz, jest mi z tego powodu
                    smutno.
                    Dlaczego , moja synowa nie potrafi być dla mnie miła? Kochać mnie
                    nie musi, od tego ma męża. Dzieci nie mają. Ja jestem
                    samowystarczalna, ale kiedy było potrzeba brałam pożyczki...
                    Dlaczego to teraz nie ma znaczenia?
                    Zastanawiam się , czy dlatego, że moja synowa już matką i teściową
                    nie będzie?
                    Chyba jednak wolę nie znać odpowiedzi na to pytanie.
                    Cieszę się, że Im jest dobrze.Tylko, że to jest takie względne...
                    Pozdrawiam.
                    I, jak powyżej Ci radzono proponuję więcej dyplomacji.
                    Innej rady nie widzę.
                    Dona
                    • warzywaaa dona 06.03.08, 15:03
                      dona,
                      znam przypadek kolezanki ktorej tesciowa za kazdym razem jak uniej byla
                      okazywala "ze nie czuje sie u niej dobrze" (mnie by zażyło i nie umialabym odp
                      na taki zarzut)nie wiem moze chciala wiecej uwagi ale mimo ze kolezanka starala
                      sie to i tak tesciowa zawsze miala smutny rozbiegany wzrok i te teksty "nie bede
                      wam przeszkadzac" kolezanka potem dowiedziala sie ze tesciowa narzeka rowniez ze
                      rzadko ja zapraszaja...skutek byl taki ze kolezanka przestala zapraszc tesciowa
                      a jak ta juz przyszla przestala sie starac. Spelnilo sie.

                  • grafix2 Re: Do wątkodawczyni, Marty............... 05.03.08, 01:16
                    DYPLOMACJA!!!
                    Kiedy kupowałam kawałek szynki na gołąbki, teściowa z wielką
                    krytyką, że rozrzutna jestem bo na gołąbki kupuje się łopatkę. Z
                    uśmiechem na ustach stwierdziłam, że mój mąż jest tego wart. Zatkało
                    ją i już nigdy nie wtrącała mi się w kuchnię. Jeszcze raz radzę, nie
                    złość, a humor i spryt. To mi przyszło do głowy jak napisałaś o
                    doniczkach "Mój mąż musi mieć ładny dom, a moim obowiązkiem jest
                    dbać o dom".
          • martab15 Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 05.03.08, 09:47
            Najlepsze w tym wszystkim jest to ,że teściowa wymaga tak wiele
            wobec swojej osoby.A 200 km dalej mieszka jej 89 letnia matka która
            mieszka sama ,opiekuje się nią syn z rodziną (w trudnej sytuacji
            rodzinnej)i jakoś teściowa która wiecznie narzeka na nude itp. nie
            garnie się do pomocy przy swojej matce.
            Kiedyś nawet gdy o niej wspominała ,że jest coraz bardziej
            chora ,zapytałam dlaczego do matki nie pojedzie ,skoro tutaj nie ma
            żadnych obowiązków i się nudzi.
            Odpowiedź była taka "Och nie chce mi się ,co ja bym tam robiła..gdy
            byłam tam ostatnio (9 miesięcy temu)to ta matka tak marudziła ,że
            już nie mogłam"
            Gotowało się we mnie ale tego nie skomentowałam.
            Ale pomyślałam sobie dlaczego wymaga takiego zainteresowania swoją
            osobą skoro sama olewa schorowaną ,starą matke?
            • horpyna4 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 05.03.08, 10:09
              Chyba nie rozumiesz. Teściowa może być paskudna, wredna i najgorsza
              na świecie. Ale to Twoje zachowanie stwarza problemy. Dziewczyny
              podpowiedziały Ci, jak należy się zachowywać w przypadku zawracania
              głowy Twojemu mężowi i wykorzystywania go: zgadzać się na wszystko z
              uśmiechem i pocieszać męża, współczując mu. Po jakimś czasie on sam
              zmieni swoje nastawienie, bo zda sobie sprawę, że żona jest cudowna,
              wyrozumiała i dbająca o jego dobro, a mamuśka zatruwa mu życie.
              Zrozum, ostatnią rzeczą, którą powinno się robić, jest głośne
              krytykowanie cudzych zachowań. Należy za to zrobić wszystko, żeby
              nam te zachowania nie zaszkodziły i żeby nasza reakcja nie obróciła
              się przeciwko nam. Trochę dyplomacji i wyrachowania, bo krzykiem nic
              nie osiągniesz. Poza tym, że mąż zwróci się przeciw Tobie.
    • warzywaaa Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 06.03.08, 15:17
      zgadzam sie ze spryt..niestety
      tez powiedzialabym "ok kochanie jak chcesz to jedz to twoja mama, ja bym nie
      pojechala" i napewno zadnych awantur by nie bylo...tez obstawiam ze kazdy facet
      jak nie musi sie stawiac zonie uruchomi zwoje i sie sam zajmie sprawa. Po twojej
      mysli.

      te ktore uwazaja ze poczucie humoru zapoznam z moja tesciowa ;/
      to nie dziala u mnie

      niektore z Pan nie zauwazyly drobnego watku ze takie bzdety jak wyjazdy czy
      podwozenie to tylko czesc spr ktora mazna zalatwic jak radza tu dziewczyny
      sprytem. Jednak nie chcecie chyba mi powiedziec ze gdyby tesciowa namawiala meza
      na sprzedaz waszego mieszkania i wyremontowanie jej domu (zapisanego na nia) i
      zamieszkanie tam z nia i bezrobotnym rodzenstwem meza nie wkurzylybyscie sie ;p
      Jak najpierw zaserwowano jej takie pomysly to potem te drobiazgi bardziej kluja
      w oczy niz powinny. Szczegolnie jak nie daj boze maz rozwazal serio ta propozycje.

      jednak jak wyzej maz pewnie bardziej ma ciebie dosc niz matki i co z tego ze
      "prawda" jest po twojej stronie.
    • beata1232 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 06.03.08, 21:47
      Marta,

      wlasnie przeczytalam wszystkie watki i jak piszesz to tak jakbym
      czytala o mojej tesciowej...
      szczegolnie hasla typu.:
      Mam dosyć tej kobiety,bo niszczy mi życie...
      mam wrażenie ,że na złość jej broni i odpowiada mi,że to przecież
      nic takiego...
      Jest cwana i przebiegła...
      jej stosunek do corki...
      sa mi baardzo bliskie.

      U mnie sytuacja toczyla sie w ten sposob: moj maz zawsze byl na
      posylki, to poskrecac meble, pomoc przy remoncie,
      pojechac, przyjechac itd. My odwiedzalismy tesciowa czesto i ja to
      wszystko najzwyczjniej w swiecie rozumialam
      ze mama jest sama no trzeba pomoc mamie - trzeba i juz.

      Od zawsze bylo jednak tak, ze ja moch rodzicow krytykowalam w tracie
      wspolnej rozmowy,
      (jezeli oczywiscie byly ku temo powody) - maz o matce zlego slowa
      nie powiedzial nigdy.

      I tak po 2 latach malzenstwa urodzila sie nasza corka. Tesciowa
      zaoferowala
      ze nam pomoze - pomyslalam czemu nie, sama siedzi w domu, pobedzie z
      malym
      dzieckiem i troche z nami - bedzie ok, tym bardziej ze ja bede mogla
      wtedy wrocic do pracy
      sokro i tak raczej nie utrzymalibysmy sie tylko z wyplaty meza.

      Pomoc nad mala to byl pierwszy raz kiedy tesciowa jakos nam pomogla.
      Dodam ze do tego czasu pomagala tylko i wylacznie swojej corce
      (jezedziala do niej
      zeby sprzatac, prasowac, podarowala jej mieszkanie, corka kupila
      sobie kota - znudzil jej sie dala matce, kupila psa
      - znudzil jej sie dala mamie itd).
      Jak tylko urodzila sie mala moja szwagierka zaczela cos kombinowac,
      krzyczala na meza
      ze wykorzystuje mame, ze mama ma juz swoje lata i ze nie jest w
      stanie zajmowac sie dzieckiem, ze powinnismy sobie znalezc opiekunke
      no i...i... za jakis czas sama zaszla w ciaze.

      Jak tylko urodzilo jej sie dziecko tesciowa oznajmila nam ze musi
      pomagac corce bo jest po cesarce i
      z dnia na dzien sie zmyla . Po miesiacu przyjechala i powiedziala ze
      nie jest w stanie nam pomagac,
      bo musi pomoc corce ...

      Mnie o malo szlag nie trafil w tym momencie... a co na to moj maz...
      No oczywiscie rozumie mame , nie mogla postapic inaczej , tamto
      dziecko jest mniejsze itd.


      ... to tak po krotce moja sytuacja, oczywiscie miedzy to
      poprzeplatane jest jeszcze wiele mniej lub bardziej istotnych
      faktow...
      ktore ja na poczatku bagatelizowalam lub nie zwracalam na nie
      uwagi...
      to co opisalam to tylko czubek gory lodowej, jako ze dotyczy
      mojego dziecka ... niestety najbolesniejszy...

      Tak ze:

      1. Rozumiem Cie M. w 100 procentach.
      2. Zastanawiam sie, czy w moze w rodzinie twojego meza tez byl
      zawsze taki podzial rol ze corka byla
      super fajna i niezaleznie co zrobila byla "wybielana" przez mamusie,
      a syn byl mniej lub wiecej w charakterze wynies, przynies,
      pozamiataj?
      3. Szuklalam w odpowiedziach czegos co bym mogla zastosowac w moim
      przypadku, ale ciezko cos znalezc,
      pewno spryt jest dobrym rozwiazaniem, ale trudno tak gdy jest sie
      ogrmonie zaangazowanym emocjonalnie
      4. Tez czuje jak moje malzenstwo sie wali przez to i tez nad tym
      boleje, bo moj maz w grunice rzeczy to dobry czlowiek...

      • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 07.03.08, 06:56
        Dzięki beata1232, za ciepłe słowa iza to ,że mnie rozumiesz ,a
        przede wszystkim sytuacje w jakiej jestem.
        U mnie przedwczoraj wszytstko runęło ,powiedzieliśmy sobie wiele
        nieprzyjemnych słów.
        I widze ,że to równa pochyła naszego małżeństwa.
        Mąż mnie wkur.... bardzo,ponieważ oznajmił mi,że wyjeżdża na pogrzeb
        ciotki,naszym samochodem biorąc oczywiście całą swoją rodzinke.
        Nie przyszło mu do głowy ,że zostawia mnie (jest to wyjazd 3 dniowy)
        samą z dziećmi bez samochodu ,ale ważne ,że jego rodzinka zadowolona.
        Wszyscy mają swoje samochody ,mogliby więc pojechać od któregoś z
        nich,ale oczywiście każdy miał już wymówke ,że on swoim nie może .
        Oczywiście nasz samochód jest zawsze do ich dyspozycji.
        Po tym, mam ochote wywalić męża do mamusi na stałe.
        • aleksandra179 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 26.03.08, 17:21
          martab15 napisała:
          Pomysl a może już ma Ciebie dosyć i Twego marudzenia że woli umknąć
          z domu,dziwne że tak robi ale to może być początek końca;teraz z
          matka a za jakis czas nową cichą kobietą?
          > Dzięki beata1232, za ciepłe słowa iza to ,że mnie rozumiesz ,a
          > przede wszystkim sytuacje w jakiej jestem.
          > U mnie przedwczoraj wszytstko runęło ,powiedzieliśmy sobie wiele
          > nieprzyjemnych słów.
          > I widze ,że to równa pochyła naszego małżeństwa.
          > Mąż mnie wkur.... bardzo,ponieważ oznajmił mi,że wyjeżdża na
          pogrzeb
          > ciotki,naszym samochodem biorąc oczywiście całą swoją rodzinke.
          > Nie przyszło mu do głowy ,że zostawia mnie (jest to wyjazd 3
          dniowy)
          > samą z dziećmi bez samochodu ,ale ważne ,że jego rodzinka
          zadowolona.
          > Wszyscy mają swoje samochody ,mogliby więc pojechać od któregoś z
          > nich,ale oczywiście każdy miał już wymówke ,że on swoim nie może .
          > Oczywiście nasz samochód jest zawsze do ich dyspozycji.
          > Po tym, mam ochote wywalić męża do mamusi na stałe.
      • martab15 Re: a moze ty jej niszczysz zycie? 07.03.08, 09:27
        Ale ja jej nie wydaje rozkazów,nie marudze,nie wykorzystuje,nic od
        niej nie wymagam,nie chce i nigdy nie chciałam się do niej
        wprowadzić,gdy jest u nas ,grzecznie ją obsługuje i dogadzam
        kulinarnie.Nie gadam głośno,że nie pasuje mi jej zachowanie itd.
        A ona to wszystko robi!
        • camel_3d czegos nie rozumiem 07.03.08, 11:04
          to ty w koncu mieszkasz u niej czy nie?

          bo pisze ze nie chcialas sie do niej wprowadzac, a drugie zdanie, ze jak jest u
          ciebie to...itd.

          pokaz jej ktos jest pania w domu i juz. powiedz, ze jaj jej si enie podoba jak
          prowadzisz dom, moze zrezygnowac z przychodzenia.
          Jezeli raz sobie dasz wejsc na glowe to juz tak zawsze bedziesz.
          ALE

          jak ty krzyczysz i to to wychodzisz na histeryczke. Wiec zachowaj sie z klasa i
          powiedz jej przy najblizszej okazji, ze nie zyczysz sobie, zeby cie traktowala
          tak jak ci etraktuje i ze jezeli jej nie opdpowiada twoje towarzystwo to ma do
          ciebi enie przychodzic i ty nie bedziesz chodzic do niej.
          • martab15 Re: czegos nie rozumiem 07.03.08, 12:50
            camel_3d napisał:

            > to ty w koncu mieszkasz u niej czy nie?
            >
            > bo pisze ze nie chcialas sie do niej wprowadzac, a drugie zdanie,
            ze jak jest u
            > ciebie to...itd.


            Jasne ,że nie mieszkam u niej ale ona chce mieszkać u mnie.
            • kinia.0 Re: czegos nie rozumiem 07.03.08, 13:34
              Ale o co ci chodzi dziewczyno? Wszystkie ci tu radzą żebyś przyjęła
              strategię dobrej kochanej żony która nie ma nic przeciwko
              teściowej,i męża pociesza jak mamusia mu za skórę zalezie-a ty dalej
              swoje.Co ty byś chciała?Żeby matka twego faceta zerwała z wami
              kontakty?Wtedy byś była szczęśliwa? Ty z nią walczysz bo ci się
              wydaje że mamusia chce tobie pokazać że jest ważniejsza od ciebie
              dla faceta którego obie kochacie.Może ona już po prostu taka
              jest,lubi się użalać nad sobą,bo taki ma charakter.Ty też kiedyś
              będziesz być może czyjąś teściową,chciałabyś mieć za synową taką
              dziewczynę jaką sama jesteś?
            • annubis74 Re: czegos nie rozumiem 07.03.08, 13:41
              > Jasne ,że nie mieszkam u niej ale ona chce mieszkać u mnie.

              takim propozycjom oraz innym zanadto ingerującym w Wasze życie
              mówimy stanowcze NIE. Ale jak mąż ma ochotę na imprezy pogrzebowe
              niech jedzie i wozi przy okazji d**y całej rodziny - chyba póki co
              nie masz na to wpływu. Ja po ostatniej akcji tesciowej zastosowałam
              inny manewr, który zadziałał lepiej niż wszystkie argumenty,
              awantury i perswazje. Nie niszcz swojego małżeństwa i naprawde
              odpuść zwłąszcza że jak napisałaś problem nie ogranizca się do
              sprzeczek z mężem ale prowadzi was na manowce.
            • camel_3d Re: czegos nie rozumiem 07.03.08, 15:57

              > Jasne ,że nie mieszkam u niej ale ona chce mieszkać u mnie.

              to znaczy co? przychodzi tak czesto i przesiaduje?
              jezeli tak, zo zanotuj sobie kiedy przychodzi najczesciej i zorganizuj wypad:)
              we dwojke ..tylko ty i facet.
    • kinia.0 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 07.03.08, 13:38
      Ty jeszcze nie wiesz co to znaczy zła teściowa.Bo są dziewczyny
      które naprawdę mają za teściowe prawdziwe jędze.Nastawiają swoich
      synów przeciwko żonie,wtrącają się do garów,krytykują na każdym
      kroku wszystko co by nie zrobiły.Znam jedną taką co wywaliła
      dziewczynie gar zupy za okno bo zupa była nie dobrze jej zdaniem
      ugotowana,nie tak jak gotuje ona i nie tak jak synuś lubi.Co byś
      wtedy zrobiła !
      • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 07.03.08, 14:25
        Jasne ,że chciałabym mieć taką synową jak ja .
        I to,że tak bardzo jej teraz nienawidze może zawdzięczać tylko i
        wyłącznie sobie.
        Bo ja liczyłam ,że trafiłam na normalną babe ale się przeliczyłam.
        Zniszczyła swoje małżeństwo,teść ją zostawił i stwierdził ,że
        dopiero teraz,gdy się od niej uwolnił wie co to jest życie.
        Nad nim nie ma teraz kontroli, to wpiepsza się w małżeństwa synów.
        Dodam tylko ,że pozostałe 2 jej synowe też jej mają dosyć i na samo
        jej wspomnienie dostają wysypki.
        Więc nie wmawiaj mi,że moja teściowa jest super ..tylko trafiły się
        jej 3 niewdzięczne synowe!
        Widze również ,że gdy synowe ją olewają to zaczyna buntować swoich
        synów aby na swoje żony "wpłynęli".


        Znam jedną taką co wywaliła
        > dziewczynie gar zupy za okno bo zupa była nie dobrze jej zdaniem
        > ugotowana,nie tak jak gotuje ona i nie tak jak synuś lubi.Co byś
        > wtedy zrobiła !

        No ,to pewnie żywa by z mojego domu nie wyszła.
        Nie wyobrażam sobie aby teściowa właziła do mojego własnego domu i
        szperała mi po garach.
        • sejka Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 07.03.08, 14:53
          hej dziewczyny,
          śledzę wątek od 3 dni i postanowiłam napisać :)
          ja mialam identyczny problem z teściową,identyczne awantury i tak
          samo to wszystko przeżywałam,ale...... :) wszystko się odmieniło
          kiedy to ja odpuściłam...przestałam o tej kobiecie gadać,myśleć,bo
          to już lekko zakrawało na jakąś obsesję..gdy ja w sumie olałam
          temat,mój mąż sam z czasem zobaczył jak to jest naprawdę z
          teściową,jak go wykorzystuje i jak inaczej od reszty rodzeństwa
          traktuje..i zamiast chodzić do Niej żalić się na mnie,przychodzi
          żalić się mnie na mamę..ja jej nie obrażam,nie wypowiadam nawet
          swojego zdania na dany temat choć swoje myślę....dziewczyny zgodzę
          się z poprzedniczkami że lepiej odpuścić i skupić się na swoim
          związku,a i z czasem mąż ztrozumie że lepiej posiedzieć z żonką w
          domu i wypić winko,poprzytulać się-niż jechać kolejny raz gdzieś po
          coś z mamusią.
          dodam tylko że moja gehenna trwała 6 lat od roku mam spokój i mąż
          też.i naprawdę jesteśmy szczęśliwi!!!!
          pozdrawiam i życzę odrobiny cierpliwości-naprawdę popłaca!!!
          • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 07.03.08, 15:23
            Ja przez jakiś czas też odpuściłam bo myślałam ,że mąż sam zrozumie
            co się dzieje ale niestety on nie zrozumiał a ona rozpędza się coraz
            bardziej.
            Doszło do tego ,że mój własny samochód jest częściej taksówką jego
            rodzinki niż moją.
            Np. teraz w niedziele ja musze załatwiać sobie transport,bo mąz
            naszym samochodem wiezie całą rodzinke na pogrzeb wujka którego zna
            tylko teściowa.
            Więc jak mam odpuszczać?
    • alinka64 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 07.03.08, 14:47
      To ze On ożenił sie z tobą Marto nie znaczy ze masz na niego wyłączność. On
      nadal ma mamę , kolegów, koleżanki, znajomych. Ty być może jesteś najważniejsza
      ale nie jedyna. Myślę, że powinnaś jemu zostawić ostatnie słowo w jego
      rodzinnych sprawach i pozwolić spokojnie przemyśleć swoje decyzje. z tego co
      piszesz widać, że nie zła z Ciebie awanturnica :D. To niestety źle wróży Twemu
      związkowi na przyszłość :(
      • martab15 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 07.03.08, 15:13
        Awanturnica? no tak ale może nie taka wielka.
        Po prostu ten temat mnie już wykańcza.
        Przez długi czas nie wnikałam w jego rodzinne sprawy ale gdy
        rodzinka a szczególnie teściowa zaczęła sobie pozwalać na coraz
        więcej nie wytrzymałam.
        Sprawa wygląda tak ,że my (częściej jednak mąż)jest w rodzinie
        swojej od wszystkiego,kierownikiem całej akcji jest przeważnie
        teściowa.My musimy wg niej przyjmować wskazanych przez nią gości
        (jej córeczka z rodzinką,kuzynki teściowej,siostrzeńcy których
        widzimy 3 raz w życiu)
        Oni przyjeżdżają do niej a ona przylatuje z nimi do nas,wraz z całą
        rodziną córki.
        Nie ukrywałam nigdy ,że nie bawi mnie goszczenie,karmienie i
        obsługiwanie gości którzy tak naprawde są jej.
        No więc mąż spełnia te zachcianki ale gdy my potrzebujemy jakieś
        drobnej pomocy to nie ma nikogo z nich .Wtedy to ja ściągam kogoś z
        mojej rodziny bo na nich nigdy liczyć nie można.

        I to mnie wkurza najbardziej bo rozumiem ,że czasami trzeba komuś
        pomóc ale dlaczego ten ktoś z naszej pomocy korzysta nagminnie a nas
        zawsze olewa?
        • donella Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 07.03.08, 20:25
          Warzywaaa, w awoim poście ( dużo niżej) zasugerowałaś, że to ja mogę
          być dla swojej synowej niemiła. Sądzę, że tak nie jest, dokładam
          wszelkich starań, aby nie robić takiego wrażenia. Mogę się mylić.
          Do smutasów też nie należę, mam swoje pasje. Dawniej dużo
          rozmawiałyśmy n.p. na temat przeczytanych książek- to nasz wspólna
          pasja.
          Tak sobie myślę, może Ona jest bardziej zmęczona niż kiedyś. Tam
          gdzie są, dużo i odpowiedzialnie pracują chociaż za prawdziwe
          pieniadze. Może to wlaśnie o to chodzi...
          Tobie Marto, życzę pokojowego rozwiązania konfliktów. Zwłaszcza z
          meżem.
          dona
        • annubis74 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 08.03.08, 09:53
          Marto, czy naprawde chodzi tylko o to byśmy tutaj przyznały że Twoja
          teściowa jest okropna. OK, może i jest, ale czy tylko w tym tkwi
          problem? Chodzi o to że to TY niszczysz swoje małżeństwo, nakręcasz
          się, awanturujesz, a przecież najbardziej szkodzisz właśnie sobie.
          Nawet jeśli Twoje pretensje do teściowej są słuszne i uzasadnione to
          sobie odpuść przynajmniej w kwestiach błahych. Trudno, Twój mąż lubi
          być na posyłki - to niech będzie, jeśli Twoja teściowa pakuje się
          Wam na głowę z całą familią to powiedz że oczekujesz od niej pomocy
          w przygotowaniach. Ale w przyapdku dupereli odpuść, bo jak sama
          napisałaś Twoje małżeństwo na tym cierpi. Nie zmienisz teściowej ale
          możesz zmienić swoja taktykę
          • kinia.0 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 08.03.08, 11:34
            Czytając wszystkie posty autorki wątku,odnoszę wrażenie że chciałaby
            i to by było ok aby teściowa chodziła jak w zegarku pod jej
            dyktando.Kobieto kiedy zrozumiesz że sama niszczysz swoje małżeństwo
            a nie teściowa,i odpuść sobie zmień taktykę a napewno mąż zrozumie
            kto jest dobry a kto zły.Możesz jeszcze z mężem pogadać spokojnie
            oczywiście(łyknij se nerwosol albo coś innego na uspokojenie przed
            rozmową) i powiedz mu jak ty to widzisz.Że oni czyli cała rodzina
            was wykożystuje a jak wam trzeba pomóc to nikogo nie ma.Tylko ma to
            być spokojna rozmowa,a nie wykrzykiwanie i pretensje do męża.
    • rejka Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 10.03.08, 16:51
      Wypisz wymaluj mama mojego Ciastka. Nawet wątek z matka sie powtarza i to, że
      długo mama i syn mieszkali razem.

      Awantury nie pomogą. On wtedy zawsze będzie jej bronił i usprawiedliwiał jej
      zachcianki.

      Takie kobiety zazwyczaj boją się konfrontacji-mam Ciastka też ma "prośby" jak
      mnie nie ma, jak nie słyszę. Musisz wyznaczyć pewne granice. Porozmawiać z
      mężem, z dużym naciskiem na rozmowę a nie wyliczanie grzechów mamusi po raz
      n-ty. Potem porozmawiać z matką męża. Wspólnie.
      Jeżeli chce, abyście kogoś odwieźli to musi wcześniej was o tym poinformować a
      nie zaskakiwać znienacka.

      Tak naprawdę, to nie zachowanie teściowej cię irytuje, ale męża. Ona mogłaby
      zasypywać go zadaniami czy rozkazami, jak to nazywasz, ale jeśli on by ich nie
      wypełniał, to nie byłabyś poirytowana.
      Dopóki będziesz reagować alergicznie i z histerią na każdą wzmiankę o niej,
      stoisz na przegranej pozycji. Ona będzie ta biedna, pokrzywdzona i mąż będzie
      jej pomagał.
      annubis74 i jeszcze ktoś dobrze ci radziły. Przytakuj prośbom, nakłaniaj męża do
      kontaktów z matką, pytaj o zdrowie i samopoczucie.
      Jesli nie zmienisz swojego podejścia, to każdy twój zarzut w jej kierunku będzie
      odbierany jako atak.
      Staraj się pohamować wybuchy gniewu a to, co mówisz będzie odbierane zupełnie
      inaczej.
      Nie podoba ci się coś w zachowaniu teściowej? Powiedz to teściowej a nie mężowi.
      Kobiety jej pokroju boją się otwartej konfrontacji. Najlepiej zróbcie to oboje i
      otwarcie, bez konspiracji i agresji.

      Oczywiście nadal możesz się pieklić i urządzać awantury. To niczego nie zmieni a
      ty będziesz nieszczęśliwa.
      Wiem, że łatwo się mówi/pisze a trudniej robi. Mnie też czasami diabli biorą i
      muszę z siebie wyrzucić, to, co mnie gryzie.
      Rozmawiam otwarcie z Ciastkiem, że to czy tamto mi się nie podoba, że mam
      zastrzeżenia, ale zrobi jak będzie uważał. Jego czas, jego matka.

      Nie lubię mamy Ciastka i on o tym wie. Ona jest jednak jego matką i zawsze
      będzie. Może jej nie lubić, zerwać z nią kontakty, ale biologicznie i prawnie
      ona będzie jego matką zawsze. ZAWSZE.
      Jestem żoną Ciastka. Wierzę w nas i wspólną przyszłość, ale w życiu różnie się
      układa. Mój status żony może ulec zmianie. Podobnie jak twój.

      Co się tyczy pomagania, to każdy ma prawo pomagać temu, komu chce.
      W domyśle uważasz, że skoro jest matką twojego męża i jego siostry, to jeśli
      pomaga siostrze męża, to i jemu powinna. Niby tak. Z drugiej strony, skoro
      mieszka u siostry, to i powinna móc mieszkać u was.

      Nie zrozum mnie źle. Wiem, że trudno wytrzymać z takimi mamuśkami i doskonale
      zdaję sobie sprawę z tego, co przechodzisz. Niemniej twoje podejście jest złe.
      Złe dla ciebie samej.

      • wierzba-13 Do Rejki - Kłótnie o teściową niszczą moje małż 10.03.08, 21:35
        Dobrze radzisz, teoria super ale w życiu tak do końca się nie da. Ja
        też dostaję torsji na słowo teściowa. Ona po prostu mnie nie
        nawidzi, ja to czuję bo zabrałam jej syna. Miała w domu 4 synów.
        Dwóch już po ślubie z czego jeden po 2 latach małżeństwa rozwiódł
        się i wrócił do mamusi. Mieszkał w tym samym mieście co mamusia. Co
        dziennie zachodził do mamuni na obiadki a do żony wracał z pełnym
        brzuchem. Do dziecka wynajmowali opiekunkę bo dla teściowej opieka
        na wnuczką było ponad jej siły - tak mówiła, no i miała prawo.
        Wydaje mi się że za bardzo mamusiowała, dziewczynę trafił szlag i
        postanowiła się rozwieść. Ja mam o tyle lepszą sytuację, ze
        mieszkamy ok.50 km od tesciów, ale jego rozmowy telefoniczne z
        mamusią doprowadzają mnie do szału. Przed ślubem mieszkaliśmy razem
        3 lata za granicą i był zupełnie innym człowiekiem, poszedł by za
        mną w ogien, o powrocie widzę że to miejsce zajęła mamusia. Mam dużo
        nieprzyjemnych, wspomnień z jego rodzicami. Mieszali w nasze zycie
        porażkę małzenską drugiego syna. Męzowi było żal mamusi ze nerwowo
        wysiada, on był poddenerwowany i miedzy nami dochodziło do kłótni.
        Prosiłam żeby nie mieszali nas w życie innych, bo my tego nie
        robimy, mamy swoje problemy i to nam wstarczy.W efekcie teściowa
        poplatała głupoty w nerwach o nas i o wszystkich dookoła co mnie
        bardzo raziło i uraziło. Została mi skaza w pamięci której nie mogę
        wymazać. Po powrocie do kraju mój kochany stał się synusiem mamusi -
        wyszło szydło z worka. Naciska ciągle na mnie żebym mówiła do jego
        rodziców "mamo i tato" bo mamusi bedzie miło. Nie docenia tego że
        moja mama podjęła się opieki nad dzieckiem i mogłam wrócić do pracy.
        Ciągle powtarza: gdybyśmy mieszkali w tym samym mieście to by moja
        mama tak samo pomagała. Bzdura. Kiedyś rozmawiając 2 teściowe jego
        mama powiedziała, ze podziwia moja mamę, że tak sie zajmuje
        dzieckiem tyle godzin, bo ona by sie na stałę tego nie podjęła i
        dodała jeszcze że by chciała żeby jej synuś pół serduszka miał dla
        niej i pół dla żony. Moja mama to wyśmiała i powiedziała, że
        najważniejsze żeby młodzi się kochali a "starzyków" szanowali, a
        ona dalej o tym serduszku. Ciągle mi mówi, że jego mama by też nam
        tak pomagała gdyby...(sie mieszkało w tym samym mieście itp). A ja
        ciągle mu mówie, że gada bzdury. Nasza córka ma 14 miesięcy i po
        porodzie byli u nas jakieś 6 razy, a on by wiózł ją tam w każdej
        chwili jak kukłę na pokaz. Mieszkają 50 km od nas i mają samochód.
        Jest tak zakochany w mamusi, że do niego nic nie dociera. Gdy
        porusza się ten temat to kłótnia kończy sie stwierdzeniem że nie
        pasujemy do siebie i musimy sie rozwieść bo nie szanuję jego
        rodziców.
        Czy jest na taką miłość matczyną recapta? Ja czuję, że
        tracę męża, jestem kłębkiem nerwów. Pomóżcie
    • potatos Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 11.03.08, 17:09
      po pierwsze:tesciowa nie jestem ,skupilam się na tym co ta
      dziewka wypisuje?!Jej jest brak ELEMENTARNEGO WYCHOWANIA, kazda
      z was tłumaczy a ona swoje!---------tępa czy głupia? kto jej
      kaze utrzymywac stosunki z tesciowa? Nie chce , nie musi! Masz
      taka tesciowa na jaka zaslugujesz zalozycielko tego postu i
      tyle w tym temacie!
      • martab15 potatos 11.03.08, 17:47
        sama jesteś jakąś głupią dziewką z brakiem elementarnego wychowania!
        Skoro nie zgadzam się z nalotami ,wykorzystywaniem i lataniem koło
        teściowej to oznacza ,że jestem głupia?
        A utrzymywać stosunków z teściową nie chce...... sama się wiecznie
        wpycha!

        Jesteś albo wredną teściową albo córką takiej wrednej teściowej i
        razem obrabiacie tyłek synowej.

        • sejka Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 12.03.08, 07:51
          to napewno jakiś synuś mamusi którego żonę szlag trafia z powodu
          teściowej :D w domu pewnie boi się odezwać a tutaj chce się wyżyć,bo
          od nikogo wałkiem po łbie nie dostanie,hehehe

          bez obrazy,ale teksty typu "dziewka z obory,głupia,tępa..." to
          MÓGŁBYŚ sobie podarować....bo to ani śmieszne,ani na nikim wrażenia
          nie robi..
          • chicarica Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 12.03.08, 08:41
            To jakiś troll forumowy, którego widzę często w wątkach o teściowych. Na moje
            oko - albo sfrustrowany nieodpępniony gościu, którego żona już miała dość jego
            uzależnienia od mamusi i wykopała go z chaty żeby sobie do mamusi wracał, albo
            koleś który z powodu patologicznego uwielbienia dla mamusi nie może sobie baby
            znaleźć, bo żadna mamusi nie dorównuje. Oba przypadki znam z prawdziwego życia i
            zachowują się identycznie.
              • ilmarab0101 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 16.03.08, 14:13
                Kochana moja rozumiem Cię doskonale !!! Łatwo powiedzieć "daj sobie
                spokój", " Porozmawiaj"... itd. Dziewczyny to nie jest takie
                proste!!! Mam identyczną sytuację co Ty Matrab. Sama nie wiem na
                kogo się wkurzać: na starą czy na męża, który zdaje się przy mamusi
                nie mieć swojego zdania, nie mieć swoich problemów, swoich planów.
                Jesteśmy już 15 lat i pępowina jest nadal. Początkowo walczyłam tak
                jak Ty kochana, ale nie zdawało to żadnego egzaminu. Miałam dwóch
                wrogów: mamusię i jej synka, który zawsze stawał po jej stronie.
                teraz jak jest? Prowadzę cichą walkę. Odcięłam się od teściowej
                całkowicie, nie odbieram telefonów, nie rozmawiam na jej temat z
                mężem, jeżdzę na wycieczki (sama), robię studia podyplomowe, szaleję
                z dzieciakami nad morzem w wakacje a nie u niej... Zyję swoim
                życiem. Dzwonię często do jej siostry, która jest wspaniałym
                człowiekiem, jestem zżyta z całą rodziną męża... Stara jest na boku -
                bo na to zasłużyła. Nie mam ochoty o niej rozmawiać, nią się
                interesować, ignoruję ją. Dzięki temu jestem zdrowsza. I zdrowsza
                jest atmosfera w domu. Zaczęli chyba zauważać, że bez nich też życie
                moje ma sens, że żyję pełną gębą i jest dobrze. Nie macie pojęcia
                dziewczyny jak bardzo zmieniło to moją teściową i mojego męża.
                Siedzą cicho jak trusie. To ja ustalam reguły gry.
                • daba5 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 17.03.08, 13:52
                  Ja też doskonale rozumiem założycielkę postu, a Ciebie droga Ilmarab popieram całkowicie. U mnie problem nieodciętej pępowiny trwał też ok. 15 lat. Wierzyłam i czułam to, że mam rację. Tylko nie łatwo było tę rację przeforsować.Wiedziałam , że NIGDY nie pogodzę się z tym, że "z nami jest" jeszcze mamusia męża. Biedna, nieszczęśliwa istota, która pewnie zaraz umrze /poznałam ją jak miała 48 lat i do tej pory, a ma 72 lata słyszę ten tekst. Na marginesie nie podam, ile osób nam znanych w tym czasie umarło. Osoba, przeciwko której cały świat się sprzysiągł, wszyscy są żli i czyhają na jej osobę.Ona jedna tylko choruje, jej choroby są najgorsze itp. Dodam, że z mężem też nie potrafiła żyć, ludzie uciekają od niej, nawet własna rodzina, w tym mój mąż, który wreszcie przejrzał na oczy, jak toksyczna to osoba.Do tego jest nieżyczliwa ludziom, za co też jej nie znoszę, nie lubi komuś pomóc, chce, żeby świat kręcił się wokół jej spraw /gdy, kiedyś byliśmy u mojej mamy, potrafiła zadzwonić z pretensjami, co to za opieka z naszej strony, że byliśmy akurat u mojej mamy, a nie u niej/. Mąż jeżdzi do niej z reguły raz w tygodniu, jej drugi syn też.Robią jej większe zakupy, wszystkie papierkowe sprawy też jej załatwiają, zwłaszcza mój mąż, płacimy jej czynsz, bo ma małą emeryturę, a ona np. kupuje sobie fluidy, różne kremy, lakiery do włosów... Daj Boże każdej matce taką "złą opiekę" jaką ona ma. Niejedna matka, która dużo zrobiła dla swoich dzieci nigdy od nich tyle nie dostaje. Ale to tak w życiu jest, ten kto na więcej zasługuje, mniej dostaje. Pociąga za sznurki, jeśli tylko uwaga jej dzieci, zwłaśzcza mojego męża nie jest skupiona na jej sprawach. Robi awantury przez telefon, płacze, histeryzuje, szantażuje, rzuca słuchawką, jeśli mąż też już się zdenerwuje i jej coś powie. A zaczęło się od tego, że po ślubie mój mąż, który miał dla mamusi miękkie serce, chodził do niej co dzień, tak co dzień, bo jak mówił, to po drodze z pracy, martwił się o nią itp.Wytrzymałam rok, potem zaczęły się z mojej strony persfazje, potem awantury. Tak była zazdrosna o męża, chciałam, jak chyba każda młoda mężatka, żeby mąż był tylko dla mnie, żebym była dla niego najważniesza. On tego nie rozumiał,uważał mnie za egoistkę. A ona... no cóż, oczywiście cieszyła się, że synek do niej chodzi stale, z własnego egoizmu. Jak zaczęłam głośno wyrażać swoje niezadowolenie, powiedziała, a co, to ja już nie mam do syna żadnego prawa?! Dziś, po wielu latach, czytająć lektury i wypowiedzi młodych dziewczyn wiem, że w początkach młodego małżeństwa to głównie od Was Szanowne, Teściowe zależy, jak ułożą się w przyszłości Wasze stosunki z synowymi. Wszak to Wy jestecie starsze, bardziej doświadczone i tym możecie zasłużyć sobie w przyszłości na szacunek Waszej synowej.Jeśli nie potraficie postępować mądrze to nie miejcie pretensji na stare lata, że synowa nie chce się Wami zajmować, albo od Was ucieka. Naprawdę znam teściowe, które nie lubią swoich synowych, a w życiu nie dają im tego po sobie poznać. Bo wiedzą, że małżeństwo to rzecz święta i wara im od małżonków.
                  • daba5 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 17.03.08, 14:09
                    Reasumując, dlaczego ja mam się nią zajmować i pomagać jej?To jest dla mnie obca osoba - przez nią i mojego męża, który ma niestety równie ciężki charakter mam nerwicę i depresję.Nic nie jestem jej winna, nic jej nie zawdzięczam /nigdy nie chciała mi pomóc przy dziecku, wymawiając się chorobą, ani drugiej synowej też nie/. Swoimi wnukami interesuje się, tyle,że da parę złotych na np. urodziny, czy gwiazdkę.Mam być jej wdzięczna, jak to mówi się, że wydała na świat mojego męża? BEz przesady! Jak napisałam wyżej, przez niego również to wszystko. Przez jego stosunek do matki, do naszego małżeństwa. Dopiero po wielu latach dorósł, żeby wiedzieć, że rodzina, którą założył, powinna być na pierwszym miejscu. Nie chodzę do niej, sporadycznie, też nie chcę o niej słyszeć, nie odbieram telefonów. Ale na święta zapraszam, bo nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek człowiek miałby być sam w te dni.Mężowi, jak mnie o coś prosi w związku z nią też pomogę, nawet jej coś osobiście, jak mnie o to poprosi. Ale nie chce mieć z takim człowiekiem nic więcej wspólnego.Acha zazdrosna jest o to, że moja mama ma córkę, a ona nie i stale dogaduje, że ja pewnie u mamy ciągle siedzę.Moja mama ma 82 lata i potrzebuje więcej opieki niż teściowa, chodzę do niej 2x w tygodniu, ale jej powiedziałam, że to moja sprawa i będę chodziła tyle, że będzie potrzeba i jej nic do tego.
                    • daba5 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 17.03.08, 14:21
                      sorry, rozpisałam się, ale może to lepiej mi zrobi, jak wyrzucę "w eter" moje bolączki. Na samo wspomnienie o niej mam przyspieszony rytm serca...Nikt nie wróży mi, ani mężowi nic dobrego w związku z nią. Robi się starsza i coraz gorsza. Co tu można zrobić? Chyba palnąć sobie w łeb? Albo "przyodziać" jakąś zbroję metalową?Rozwieść się? Uciec na konmiec świata? A może dać sie jej wykończyć?Mąż mówił, że jeśli zaidzie już taka nieczność to wynajmiemy opiekunkę. Ja boję się, że wtedy w stosunku do mojej mamy,mimo, że nie mamy z nią problemów charakterologicznych, powie to samo. Na to ja się NIDGY nie zgodzę.Dodam, że stosunki moje z resztą rodziny męża są przyjazne.Więcej - mam z nimi lepszy kontakt, niż on.Co o tym sądzicie? Pozdrawiam
                  • aleksandra179 Re: Kłótnie o teściową niszczą moje małżeństwo 26.03.08, 18:40
                    Ja już wcześniej napisałam,załuję że swoim zachowaniem nie
                    zasłużyłam na to jaką dla mnie jest synowa,żałuję że wykorzystali
                    nas bez zmrużenia oka i bez skrupułów,żałuję że dałam się oszukac i
                    oskubac z uczuc ,godności i pieniędzy,gdybym była taką teściową o
                    jakich piszą na tym forum dziewczyny to zobaczyłaby co znaczy miec
                    złą tesciową,teraz powtarzam sobie tylko; że to co mnie nie dobiło z
                    jej strony to mnie wzmocniło na przyszłość,chyba zacznę pisać
                    smieszne limeryki na temat ;urocza synowa
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka