postka
06.03.08, 13:48
...ech mam dosyć na tą chwilę...
Mój mąż znowu się popisał. Ma długi - jeden z okresu burzliwej
młodości, który urósł z 2,5tys do 8 tys, a drugi za alimenty,
których nie płacił jak nie pracował w zeszłym roku. O obu oczywiście
wiedziałam i mieliśmy już przygotowany plan jak je spłacić w
sensowny sposób (czytaj nie wykańczając budżetu domowego). A tym
czasem trzy tygodnie temu dostał zawiadomienie, że na poczcie jest
pismo od komornika. No a w poniedziałek jak podjechał do banku wziąć
kasę to się okazało, że komornik siedzi na koncie. Więc się go pytam
o co chodzi? A on mi na to, że nie wie, bo tej korespondecji nie
odebrał, bo nie miał czasu... W domu się okazało, że jeszcze ma
jakieś pismo z urzędu skarbowego, którego nie otworzył, bo
zapomniał, a w środku mandat na 150zł też nie wie za co. We wtorek
podjechaliśmy do banku, bank powiedział, że komornik zajął konto z
na polecenia jakiegoś innego banku, w którym mąż miał kiedyś kredyt,
podobno spłacony. No ale co z tego, że podobno spłacony, jak w domu
nie ma na to żadnych papierów, bo mąż twierdzi, że "nie ogarnia"
tych wszystkich dokumentów. No mało mnie szlag nie trafił. Już
mieliśmy podobną sytuację 3 lata temu po której kazałam mu się
wyprowadzić, zebrać do kupy i wrócić, jak się poukłada. Od tamtego
czasu była cisza, a tu znowu masz!!!
Nie chodzi mi o te kwoty, bo wiedziałam o nich, tylko o totalny brak
odpowiedzialności, olewstwo i lenistwo okrutne. Nie pojmuję jak
można nie ogarniać własnych dokumentów, nie wiedzieć ile ma się
długów i gdzie, zupełnie nie kontrolować swoich spraw! A wściekła
jestem tym bardziej, że zarabiam więcej od niego, przez długi czas
go utrzymywałam jak nie mógł znaleźć pracy i teraz jak już trochę
odetchnęłam finansowo bo zaczął wypłatę przynosić to on mi znowu
taką niespodziankę przygotował. A wiecie co jest najfajniesze w tym
wszystkim? Że jak się wydarłam na okoliczność to on się na mnie
obraził!!! Że po pierwsze mam nie krzyczeć a po drugie to nie mój
problem (akurat!) a po trzecie to on już tak ma i koniec. No i mamy
dzisiaj czwartek a mąż się do mnie (z wzajemnością) nie odzywa
trzeci dzień.
Normalnie mam ochotę przełożyć przez kolano i sprać na kwaśne jabłko
na otrzeźwienie... Nie pojmuję po prostu i nie mam pojęcia co do
niego może trafić.