m.i.f.f.y
28.08.03, 12:02
To, co czuję do teściowej to nie niechęć tylko nienawiść. Kobieta ta jest
straszną egoistką, nie znoszę jej podejścia do życia, jej prostactwa, nie
trawię jej po prostu. Ma swoje poglądy, od których za nic nie odstąpi. Nie
będę tu przytaczać przykładów, bo chyba bym nie skończyła pisania do
wieczora. Problem polaga na tym, że na szczęście teście mieszkają w Holandii
i przyjeżdżają tylko kilka razy w roku, ale jak już przyjadą to siedzą nawet
do 10 godzin dziennie przez klika dni (na szczęście nocują w hotelu) Mała
też za nimi nie przepada, na samą myśli ich przyjazdu zaczęła się moczyć w
nocy :( Dla dziecko to bardzo męczące miec takich gości przez cały dzień a
oni tego nie rozumieją, jak się próbuje im tłumaczyć tak delikatnie, tzn
mówię jak dziecko to odbiera, ona od razu pełna pewności "hahaha to
niemożliwe, och to na pewno z innego powodu, my przecież nie jesteśmy żadnym
problemem" patrząc na mnie ja na idiotkę i takie uwagi z jej strony powalają
mnie na łopatki.
Nienawidzę tej głupiej baby!!!
Ale najgosze jest to, że czasem wolałabym sie rozstać z mężem, aby tylko
tych debili więcej nie oglądać (teść nie lepszy) Aż się martwię, że takie
myśli mam, kocham męża i jest nam razem dobrze, ale naprawdę czasem myślę,
że już lepiej rozstać sie z nim any tylko pożegnać się na zawsze z teściami.
Mąż obecnie wyjechał do pracy do holandii. Niedługo przyjedzie "w
odwiedziny" Nie wiem co mam robić, nie wiem czy mam mu powiedzieć, to co
czuję. To bardzo drażliwy temat dla niego, w końcu to jego rodzice. Nie
potrafiłam ukrywać tej niechęci do nich, ale szukałam jakiś innych tłumaczeń
dla męża. Boję się, że gdybym mu powiedziała zdenerwował by się itp. Nie
wiem, co mam robić, im więcej kontaktu mam z jego rodzicami, tym bardziej mi
na nerwy działają.