jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade

11.03.08, 09:00
Witam was młode męzatki zwracam się dowas o rade bo napewno macie
większe doświadczenie niż ja. Mam problem z którym nie umiem sobie
poradzić. w tym roku a dokładnie w sierpniu miałam mieć ślub, ale
wczoraj mój narzeczony oświadczył mi ze niecche ślubu bo to
zawcześnie dla niego, musze tu napomknąć ze jesteśmy razem od 6 lat.
Mówi mi że to wina tego, że bardzo żadki zesobą sypiamy i że nie
okazuje mu uczyć. Ja jestem osobą mało wylewną i nie potrafie
przytulać się tak sama z siebie, a co do sexu on nie rozumie że cała
sytuacją z tym że mam problem ze znalezieniem pracy, z tym że musze
chodzić na nudny staż i dorabiać na korepetycjach i z tym że
przychodze praktycznie codzienie do dou koło 20 i nie mam ochoty na
nic a co dopiero na sex. Nie wiem co mam zoribić obarczył mnie tym
problemem i ja nie mam pojęcia co z tym zrobić, kocham go i nie wiem
czy mam się wyprowadzić - bo mieszkamy razem od roku - czy walczyć
tylko że ja boje się że ona nas już skreśli i ze jego koledzy będą
najwaźniejsi. muszę ti didać żę dość często wychodzi na siłownie czy
pograć w gry z kolegami i zarzuca mi że ich nie lubie a przeciez
musze bo to jego koledzy. Błagam was pomózxcie mi.
    • wierzba-13 Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 11.03.08, 10:20
      Wiesz to nieciekawa sytuacja ale jesteś jeszcze przed ślubem. Ja z
      moim mieszkałam 3 lata przed ślubem, i teraz będzie 3 rocznica
      ślubu. No i jesteśmy bliżej końca. Jestem 14
      miesięcy po porodzie i wcale nie mam ochoty na sex. Ale przypuszczam
      co jest tego przyczyną - zmęczenie. Od porodu nie mam przespanej
      nocy, wstaję do malutkiej 2-3 razy a rano do pracy. Mała do tej pory
      czasami jeszcze pociągnie sobie cyca więc mam je nieźle wyssane i
      wymęczone. Gdy czuję dłoń męża na piersi nie odczówam żadnej
      przyjemności a wręcz drażni mnie to. Większość obowiązków domowych
      jest na mojej głowie + dziecko. On wraca często o 22 i jest gotowy
      do zabawy a ja zwykle o tej porze kończę gotować obiad na następny
      dzień, prasownie, pranie sprzątanie itp. Jestem szczęśliwa gdy o 23
      mogę usiąść w fotelu. On tego nie rozumie. Tylko ciągle słyszę: mam
      iść do innej. Nie stara sie przejęć na siebie część obowiązków.
      Nawet o 5.30 ja wstaję do już wyspanego dziecka. On to robi
      sporadycznie gdy go siłą wywalę z łóżka, ale nic od siebie.
      Drugi problem u ciebie to akceptacja kolegów. U mnie jest problem
      zaakceptować teściów, tym bardziej, że mąż okazał się mamusinym
      cyckiem. Nie wiem co jęst gorsze.? Ale mieć do swojego życia
      dopisane kolegów a po ślubie być kelnerką gdy koledzy przyjdą.
      Teście bedą zawsze rodzicami męża, to się nie zmieni i trzeba ich
      szanować.
      Musisz się zorientować które miejsce na liście zajmujesz w jego
      życiu. Bo jeśli jasteś tylko doczepką do jego życia i przedmiotem do
      sexu, to taki układ nie ma sensu. Lepiej się rozczarować przed
      ślubem niż po.
    • horpyna4 Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 11.03.08, 10:26
      Wymień go na inny egzemplarz, bo ten jest wadliwy.
      A tak naprawdę to nie rozumiem - męczysz się tak już 6 lat? Z idiotą,
      który twierdzi, że masz obowiązek lubić jego kolegów? Nie musisz
      lubić NIKOGO z jego znajomych, a nawet rodziny. Lubienie jest
      uczuciem, przychodzi spontanicznie i nie da się nikogo do niego
      zmusić.
      I tak już od sześciu lat? Zrób baranka o ścianę, może otrzeźwiejesz.
      • wierzba-13 Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 11.03.08, 11:07
        Krótko i zwięźle, wadliwy towar się wymienia. Dobrze, że to jeszcze
        przed ślubem. Cierpiennica z wyboru- to idz do klasztoru. horpyna4
        ma rację.
      • ann.k Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 15.03.08, 11:12
        horpyna4 napisała:
        > Nie musisz
        > lubić NIKOGO z jego znajomych, a nawet rodziny. Lubienie jest
        > uczuciem, przychodzi spontanicznie i nie da się nikogo do niego
        > zmusić.

        Nie da sie ukryc prawdziwosci tego drugiego zdania, aczkolwiek jesli
        przyjac madrosc zyciowa pierwszego, to dlaczego na tym forum w co
        drugim watku wpisuja sie nieszczesliwe mezatki nienawidzone przez
        siostry, matki, ojcow i znajomych swojego meza? Skoro ona nie musi,
        to oni tez nie musza. Wiec o co wtedy histeria?

        A swoja droga, co juz kiedys tu pisalam, jakos nie wierze, ze mozna
        kochac meza, a ziac niechecia do osob z jego otoczenia. Tak sie to
        jakos uklada w zyciu, ze ludzie sie dobieraja (nie tylko w pary) pod
        katem wspolnych zainteresowan, podobnego poczucia humoru, podobnego
        sposobu spedzania wolnego czasu, podobnych pogladow na zycie. A te
        zas prawie zawsze maja swoje korzenie w rodzinie i w sposobie
        wychowania. Wiec nie bardzo rozumiem co mialoby polaczyc meza i
        zone, skoro te powyzej im nie ida w parze.
    • kamelia04.08.2007 po pierwsze: kurs ortografii i interpunkcji 11.03.08, 11:34
      Rada następna: błagac go, żeby zechciał jednak tego slubu i obiecać
      mu, że:
      1. od dzisiaj seks każdego wieczora bez wyjatku,
      2. przytulanie w każdej wolnej chwili,
      3. polubisz jego kolegów od zaraz
      4. może sie spotykac z kolegami, kiedy mu tylko sie spodoba



      Rada kolejna: przeczytaj to co napisałas, a potem, to co napisała
      horpyna zrób baranka o scianę albo puknij sie w ten pusty łeb,
      masochistko z wyboru
      • balbina35_2007 Re: po pierwsze: kurs ortografii i interpunkcji 11.03.08, 11:57
        Zawsze jest najlepiej mówić, wiem że prosiłam o rade ale ja nie wiem
        czy ja chce go zostawić, ja go kocham i jest mi z nim dobrze a
        raczej było zanim nie zaczął świrować. Ślubu i tak nie będzie i
        raczej wątpie żeby był, a patrząc na pierwszą z pań która mi
        odpisała to w takiej sytuacji jakiej ona się znalazła to też niechce
        się znaleźć.
        • makwalz Re: po pierwsze: kurs ortografii i interpunkcji 11.03.08, 12:02
          tylko że twój "narzeczony" nie traktuje Cię zbyt poważnie...
          • balbina35_2007 Re: po pierwsze: kurs ortografii i interpunkcji 11.03.08, 12:05
            Już rozmawiałam o tym z paroma osobami i radziłam się co powinnam
            zrobić, jadna mówi żebym sie wyprowadziła, a druga żebym dała mu
            czas na ochłonięcie ale sama nie wiem co powinnam zrobić. Wasze
            opinie są ostre ale wiem że macie racje w pewnym stopniu i że jestem
            głupia że się daje
            • annubis74 Re: po pierwsze: kurs ortografii i interpunkcji 11.03.08, 14:16
              myślę że powinniście przełożyć ślub - da Wam to obojgu czas na
              ochłonięcie - będąc na Twoim miejscu sama zaczęłabym teraz na to
              nalegać, inaczej za chwilę będziesz pisała tutaj posty pt" rozwód po
              2,3,4,5 miesiącach"
        • annubis74 Re: po pierwsze: kurs ortografii i interpunkcji 11.03.08, 13:46
          problem w tym, że niewiele możesz zrobić, skoro on nie chce
          zmusisz go prośbą, groźbą czy szantażem?
        • kamelia04.08.2007 Re: po pierwsze: kurs ortografii i interpunkcji 11.03.08, 13:55
          jesli sama nie wiesz czy chcesz zostawić czy nie to ja ci tego nie
          powiem, bo cie nie znam.
          Moge ci tylko odpowiedzieć na podstawie tego co wiem od ciebie i
          własnego doswiadczenia zyciowego.

          "jest mi z nim dobrze a raczej było"
          znaczy, że TERAZ nie jest ci z nim dobrze. Nie liczy sie, ze dobrze
          było, na poczatku jest zawsze dobrze, ale czy dobrze jest TERAZ i
          czy dobrze BĘDZIE.

          Zastanow sie dlaczego z nim jestes: z przyzwyczajenia, bo to juz 6
          lat, bo boisz się zaczynac od nowa z kims innym, bo boisz się, że
          jak z nim zerwiesz, to juz nikogo nie spotkasz.

          czy dobrze jest ci w tym zwiazku, tylko nie tłumacz go, że on jest
          dla ciebie czuły i miły (raz z roku), tylko jak sie czujesz w tym
          zwiazku, czy twoje potrzeby sa zaspokojone?
          Jesli się źle z nim czujesz, to wiadomo co zrobić...
          • balbina35_2007 Re: po pierwsze: kurs ortografii i interpunkcji 12.03.08, 08:19
            Odkąd mi powiedział , że chce odwołać ślub jestem nastawiona do
            wszystkiego negatywnie a w szczególności do niego, co chwile
            popłakuje i czuje się bezradna bo niewiem czy jest sens się starać
            bo mam wrażenie że on i tek tego nie doceni. On zachowuje się jakby
            nic się nie stało, normalnie zemną rozmawia, wczoraj byliśmy na
            urodzinach mojego taty i on jak gdyby nigdy nic uśmiechnięty, a mnie
            krew zalewała od zewnątrz, bo oni nic jeszcze nie wiedzą. W piątek
            idziemy do moich rodziców to wtedy im powie co postanowił no i swoim
            rodzicom też musi. Jakoś to wszystko mnie podłamało.
            • hesia3 Re: po pierwsze: kurs ortografii i interpunkcji 12.03.08, 08:55
              Nie problem, że nie chce ślubu, ale problem, że wcześniej chciał i
              mu się rozmyśliło. Nie odłuż na chwilę swoje uczucia i pomyśl o tym
              co on czuje. jeżeli on robi taki numer dziewczynie to:
              1. jej po prostu nie kocha
              2. Spotkał inną i nie wie jak się wykręcić ze związku, możliwie
              delikatnie
              3. Na razie nie spotkał nikogo innego, więc od biedy ta może być,
              ale zmyję się przy pierwszej okazji
              4. Chce nią wstrząsnąć, kocha ją, ale taki układ mu nie odpowiada,
              ma nadzieję, że po takim oświadczeniu dziewczyna się zmieni.
              5. Zwyczajnie boi się (faceci też się boją)
              6. Właściwie po co się żenić, w dzisiejszych czasach dla faceta ślub
              przynosi tylko obowiązki, śmietankę już zjadł więc po co.

              A teraz sama sobie odpowiedz, który z tych punktów jest odpowiedni.
              Tylko w punkcie 4 bym walczyła. Ja obrończyni małżeństwa ci to
              mówię, w pozostałych warianach zrywaj z facetem.
              1. Możesz znależć kogoś kto cię doceni
              2. Nie będziesz wypisywała postów, 8 miesięcy po ślubie i rozwód
              3. Jeżeli cię kocha, to może wstrząs uzmysłowi mu, że życie to nie
              zabawa i będzie o ciebie walczył.

              Może jestem starej daty i mi zaraz te młode rozwódki na łęb wlezą,
              ale ta zasada sprawdziła się przez tysiąclecia. Faceci lubią
              zdobywać i nie cenią tego co mają łatwo podane. Sprawdź faceta,
              powiedz, że odchodzisz. Jak się zgodzi to i tak nic nie było do
              uratowania, jak będzie walczył o ciebie to i ty zacznij się starać o
              niego. A od sexu zaczynając.
            • horpyna4 Re: po pierwsze: kurs ortografii i interpunkcji 12.03.08, 10:45
              A Ty nie możesz czegoś postanowić i oznajmić tego? Czekasz, co
              postanowi Jaśnie Pan i Łaskawca, a potem się do tego potulnie
              zastosujesz?
              Czy ty rozumiesz w ogóle, co oznacza pojęcie "godność"? Jesteś
              przedmiotem, który można dowolnie ustawiać?
    • jolus25 Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 12.03.08, 11:38
      czytam i niedowieżam. Kobieto czemu nie masz własnego zdania. On
      robi co chce a Ty tylko płaczesz i jeszcze się zastanawiasz co
      zrobić. On w ogóle nie liczy się z Twoim zdaniem, z Twoimi
      potrezebami on widzi tylko siebie, czy myslisz że gdyby nawet w
      końcu doszło do tego ślubu to potem będzie lepiej, nie łudź się
      bedzie tylko gorzej. Ulegniesz mu teraz i będziesz za nim płakać a
      on to wykorzysta bo będzie wiedział,że cokolwiek zrobi Ty za
      nim "polecisz". DAJ SOBIE Z NIM SPOKÓJ to nie jedyny facet na
      swiecie a jest wielu naprawdę noralnych, którzy doceniają swoje
      kobiety i rozumieja i nie mówią im kogo mają lubić a kogo nie. Ja
      nie raz już poewiedziałam swojemu mężowi, że jego koledzy to idioci.
      (oczywiście nie wszyscy). Jeśli go kochasz i pomimo tego co Ci
      wszystkie doradzamy nie chcesz się z nim rozstac to porozmawiaj z
      nim konkretnie i powiedz jemu to wszystko co tu powiedziałaś,
      powiedz co Cię boli. Zobacz jaka będzie jego reakcja, jeśli on sobie
      nic z tego nie zrobi i nie widzi w niczym problemu i uzna, że
      przesadzasz to jak dla mnie ten związek luż nie istnieje i im
      szybciej go zakonczysz tym lepiej dla ciebie. to na pewno nie będzie
      łatwe i będzie bolało, ale bardziej by Cie bolalo wspolne życie z nim
      • balbina35_2007 Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 12.03.08, 12:40
        No wszystkie ma cie racje, tylko ze to co się dzieje jest
        spowodowane moją niechęcią do seksu, ja poprostu nie mam teraz nato
        wogóle chęci anie na inne czułości to był podstawowy problem a
        dlaniego to jest bardzo ważne, i dlatego ja się zatsanawiam czy to
        nie jest moja wina że tak się dzieje bo on twierdzi że kiedyś byłam
        inna a teraz tylko biore i nic nie daje w zamian. Dlatego mam
        dylemat co zrobić.
        • ewa1125 Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 12.03.08, 13:33
          Wprawdzie to nie bedzie przyklad z mojego doswiadczenia,ale bardzo
          bliskiej mi osoby.Dziewczyna ta byla ze swoim chlopakiem 6 lat,tez
          mial byc slub.Zostal przelozony,bo koles sie wachal.Slub przelozony
          i tak sie nie odbyl,ale "na pocieszenie"zamieszkali razem.Po poltora
          roku okazalo sie,ze koles chcial miec w domu kobiete codzienna,a
          poza domem niecodzienne i zwiazek sie rozpadl.
          Moim zdaniem on nie chce byc z toba w malzenstwie,bo to sie wiaze z
          odpowiedzialnoscia i zawsze trudniej jest odejsc od malzonki niz od
          dziewczyny.Bedzie z toba dotad,az nie znajdzie sobie innej.I nie ma
          w tym ani odrobiny twojej winy,a on powinien uszanowac to, ze nie
          masz teraz ochoty na sex i cie wspierac,aby ta ochota wrocila,a nie
          robic z tego powodu tobie wyrzutow i ciebie obarczac wina,za to,ze
          JEMU sie nie chce postarac.
          Powodzenia!
        • horpyna4 Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 12.03.08, 14:51
          Prawdopodobnie mylisz przyczynę ze skutkiem. To nie dlatego tak się
          dzieje, że nie masz ochoty na seks, tylko nie masz ochoty na seks
          dlatego, że tak się dzieje. I nie pisz, że najpierw było cacy, a
          popsuło się przez Ciebie. Bo ochotę na seks straciłaś przez jego
          zachowanie. Nawet jeżeli początkowo były to tylko niewyraźne sygnały.
    • ela.buu Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 12.03.08, 16:24
      jestem w malzenstwie od 3 lat i nie wyobrazam sobie zeby spadek czenstotliwosci
      sexu byl powodem kryzysu - nie jest prostu ani dla mnie ani dla niego Ale bywalo
      tak juz kilkakrotnie i pewnie bedzie sie to jeszcze zdarzac czasem z przyczyn
      psychicznych a czasem zdrowotnych
      Dzis masz staz po jakims czasie moze zdarzyc sie rownie nudna i zle platna praca
      i wiedziec ze wtedy Ciebie zostawi,ale wlasnie dlatego sie chce byc z kims zeby
      moc byc dla niego podpora w wlasnie w zlym czasie ty taki teraz masz a On
      niestety mimo twojej milosci nie przetrwal tej proby co do twojej winy to tak
      jak ktos jz tu napisal to mylenie przyczyny ze skutkiem Masz prawo do niechceci
      do sexu i kazdy kto powie ze musisz bredzi Moze teraz ci nikt tak ne powie ale
      jak bedziesz w malzenstwie to zdarzaja sie takie " barany" i wtedy co tak bardzo
      bedziesz sluchac ludzi ze bedziesz sie dawac gwalcic co noc sama zastanow sie
      czy wlasnie tego chcesz i to nie On powinien oznajmiac komukolwiek ze ciebie nie
      chce albo ze nie chce slubu tylko Ty poinnas mowic wprost ze Nieszanuje twojej
      godnosci w zyciu sexualnym i ze TO TY GO NIE CHCESZ i uwiesz mi to juz jemu
      ludzie powiedza kto jest winien powodzenia i sil
      • madziaq Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 12.03.08, 16:46
        Zaraz zaraz, a gdzie autorka pisze o gwałceniu, bo jakoś nie doczytałam. Pisze,
        że facet wyraża niezadowolenie z powodu tego, że rzadko sie kochają, co sama
        autorka potwierdza w swoim pierwszym poście:

        "Ja jestem osobą mało wylewną i nie potrafie
        przytulać się tak sama z siebie, a co do sexu on nie rozumie że cała
        sytuacją z tym że mam problem ze znalezieniem pracy, z tym że musze
        chodzić na nudny staż i dorabiać na korepetycjach i z tym że
        przychodze praktycznie codzienie do dou koło 20 i nie mam ochoty na
        nic a co dopiero na sex. "

        Szczerze mówiąc, wnioskując z jej wypowiedzi, nie widzę w spadku częstotliwości
        seksu winy faceta, raczej jest to z powodu jej zmęczenia, stresu itp. Nie mówię
        też, że to jej wina, to naturalna reakcja organizmu i psychiki na przemęczenie,
        ale nie wiemy nic o tym, żeby facet ją do czegoś zmuszał, nie szanował godności
        w sferze seksualnej, jak to napisałaś. A że o tym mówi, jeśli mu to nie
        odpowiada, to chyba dobrze. Czy miałby czekać na zbawienie, widząc, że
        narzeczona kompletnie nie ma ochoty na seks? Pytanie oczywiście, w jaki sposób
        to mówi i czy próbuje pomóc swojej dziewczynie. Chociaż jeśli problemem jest
        nudna praca i ogólne poczucie niespełnienia zawodowego (a tak zrozumiałam) to
        chyba on niewiele może tu zrobić.
        • jakniejatokto Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 12.03.08, 16:59
          Zorientowal sie ze nie pasujesz mu w lozku. Dla niektorych to nie
          jest problem, dla niektorych jest. Dla niego jest. Lepiej teraz niz
          po slubie, zeby mial sie meczyc z Toba przez nastepne 20 lat.
          To nie Twoja wina - po prostu do siebie nie pasujecie i tak czasem
          bywa. Wyprowadz sie i zacznij szukac kogos nowego.
          Zycie jest za krotkie zeby je marnowac z nieodpowiednia osoba.
          • annubis74 Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 12.03.08, 17:43
            ja bym dodała jeszcze wizyte u seksuologa/psychologa (dla autorki)
            rozumiem przejściową niechęć do seksu (spowodowaną pracą,
            przemęczeniem) ale niechęć do okazywania uczuć przytulania itp. tego
            nie rozumiem. Facet wyciągnął właściwe wnioski, skoro już przed
            slubem dziewczyna przypomina zimną rybę to lepiej nie będzie. wbrew
            pozorom seks w związku jest bardzo ważny, a jeszcze ważniejsza jest
            umiejętność okazywania sobie uczuć poprzez fizyczną
            bliskość/pieszczoty
        • ela.buu Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 12.03.08, 17:03
          "Chociaż jeśli problemem jest nudna praca i ogólne poczucie niespełnienia
          zawodowego (a tak zrozumiałam) to chyba on niewiele może tu zrobić." Tak
          naprawde to osoba ktora nas kocha moze wlasnie duzo zrobic bo kiepska praca i
          placa wynikaja z niskiej samooceny a to miedzy innymi podejscie naszego partnera
          do nas ja ksztaltuje i to zwykle osoba nam najiblizsza wspiera nas w
          poszukiwaniu pracy i w samopoczuciu Nie wyobrazam sobie zwiazku w ktorym tak nie
          jest bop to zycie obok siebie i wtedy lepiej randkowac na miesice niz wchodzic z
          malzenstwo ze zludzeniem ze jestesmy dla siebie bliskimi osobami

          O gwalceniu pisalam w konteksie zawarcia przez autorke malzenstwa bo juz
          dziewczyna ma poczucie winy ze mu "za malo daje" a od takiego poczucia winy do
          sexu nie z chceci lecz z poczucia obowiazku juz nie daleko a biorac po uwage ze
          on naciska to nawet blisko.
          Jest cala masa kobiet ktore mimo swojej wewnetrznej niechceci zgadzaja sie na
          sex bo uwazaja to za swoj "malzenski o bowiazek" w polsce do lat 1960 gwalt w
          malzestwie nie byl traktowany jako gwalt
          • madziaq Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 13.03.08, 09:15
            Kiepska praca i płaca nie wynika tylko ze złej samooceny. A raczej
            powiedziałabym, że rzadko z niej wynika. Najczęściej wynika po prostu albo z
            braku zdolności (bąźmy szczerzy, nie każdy nadaje się np. na stanowisko
            kierownicze w dużej firmie i nie jest to niczyja wina, po prostu tak jest) albo
            ze źle wybranych studiów i w konsekwencji zawodu (to co wydawało się ciekawe
            okazało się nudne i w dodatku źle płatne, chociaż wtedy nigdy nie jest za póxno,
            żeby się przekwalifikować)
    • emiliawo Jak to właściwie u Was jest?? 12.03.08, 19:59
      Piszesz, że się żadko kochacie. Ale jak to wygląda w praktyce - on
      Cię zaczepia, a Ty mu mówisz "nie dzisiaj"? I co, on się obraża?
      Właściwie nie potrafię Cię zrozumieć. Rozumiem, że sytuacja zawodowa
      może Cię przybijać psychicznie. Ale dla mnie właśnie w czasie, gdy
      moja sytuacja pozostawiała wiele do życzenia sex był "ładowanem
      akumulatorów", odskocznią i relaksem. Nawet, jeśli wcześniej nie
      miałam ochoty, partner powoli mnie rozgrzewał. Czy Ty wcześniej
      osiągałaś satysfakcję seksualną? Bo jakoś nie potrafię zrozumieć
      braku ochoty na sex.
      • balbina35_2007 Re: Jak to właściwie u Was jest?? 13.03.08, 11:59
        Witam was i dziękuję za rady. Jeżeli chodzi o problem sexu to zawsze
        miałam z nim problem. Może na początku naszego związku nie bló to
        tak widoczne bo wtedy sporadycznie miałam ochote, natomiast teraz to
        już wogóle. Zauważyłam że podobny problem ma moja siostra , mama i
        miała babcia. Jakiś czas temu zmuszałam się do sexu żeby on był
        zadowolony ale czułam się potem fatalnie dlatego przestałam to
        robić. Mój partnet nie zmuszał mnie nigdy do sexu i kiedy mu
        odmawiałam nigdy się nie obrażał. Ale teraz wyznał mi że poprostu
        pękł i jest mu z tym źle że wogóle nie kocham się z nim, tylko
        najgorsze jest to że jak pytam się go jak mogę to zmienić to on się
        dziwi dlaczego ja pytam się oto właśnie jego. Co do przytulania,
        zawsze miałam z tym problem, mnie nigdy przec marcinem nikt nie
        przytulał i dlatego taki wyraz czułości niebył i nie jest dlamnie
        normalny, mo partner miał przytulanie na codzień jego mama jest
        bardzo kochaną osobą. Doszłam do wniosku że muszę powalczyć o ten
        związek bo mój partner do końca nie wie czego chce a cała sytuacja
        spowodowana jest też strachem przed ślubem i przed
        odpowiedzialnością. Mam również zamiar iśc kupić jakieś tabletki
        wspomagające chęć na sex u kobiet może to mi w jakimś stopniu pomoże.
        • madziaq Re: Jak to właściwie u Was jest?? 13.03.08, 12:37
          Weź od razu wybij sobie z głowy tabletki. Jeżeli nie są wydane przez lekarza to
          pomogą jak umarłemu kadzidło, a tylko wydasz kasę i to być może nie mało.
          Wybierz się (może być razem z facetem, jeśli zechce) do lekarza, najlepiej
          takiego, który jest jednocześnie ginekologiem i seksuologiem. Zaburzenia libido
          mogą mieć podłoże hormonalne (bierzesz pigułki? Może to jest powód), więc możesz
          dostać skierowanie na badanie krwi pod kątem hormonów i ew. jakieś leki - wtedy
          mogą pomóc. Jęśli badania wyjdą w porządku, tzn, że kwestia leży w Twojej
          psychice, a wtedy to już tylko terapia i byc może zmiana pracy i trybu życia.
          Powodzenia :)
          • annubis74 Re: Jak to właściwie u Was jest?? 13.03.08, 14:19
            zgadzam się, do lekarza i to najlepiej razem
            facet zobaczy że chcesz rozwiązać problem
            a jeśli bierzesz pigułki (lub hormony w innej formie) pamiętaj, że
            paradoksalnie mogą one odbierać ochotę na seks.
            • balbina35_2007 Re: Jak to właściwie u Was jest?? 13.03.08, 15:52
              Już znalazłam lekarza i jutro dzwonie żeby się zapisać. Troche sie
              boje co nam powie.
    • fragile_f Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 13.03.08, 20:09
      A ja przyszlego meza doskonale rozumiem... Strasznie po nim jedziecie, ze zmusza
      do seksu, ze nie rozumie ach ech i och.. Normalnie potwor, bandyta i erotoman -
      bo chce sie PRZYTULIC. Bo chce POCALUNKOW. Bo chce CZULOSCI.

      Kobity.. Wezcie sie zastanowcie.. Gdyby autorka napisala, ze jej narzeczony nie
      chce sie przytulac, nie okazuje jej czulosci, nie caluje, nie mizia, nie
      glaszcze i nie okazuje spontanicznie uczuc - bylby nieczulym potworem i
      psychopata, ktory nadaje sie tylko do odstrzalu.

      Jak dla mnie, to narzeczony jest po prostu normalnym facetem, ktory chce swoja
      kobiete ucalowac, przytulic, chce troche ciepla i milosci. I chce, zeby ona
      czasami tez wyszla z inicjatywa.. Jest NORMALNY. Posiada rowniez cos takiego jak
      libido i tez jest to normalne. Ja mu sie absolutnie nie dziwie, ze nie chce sie
      zenic z osoba, ktora nie jest sie w stanie nawet sama z siebie przytulic, nawet
      po 6 latach zwiazku.. Ze o innych rzeczach nie wspomne :/

      To autorka ma problem i powinna isc do psychologa, a przede wszystkim zaczac
      okazywac odrobinke uczucia. Przytulanie nie boli, serio ;)
      • balbina35_2007 Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 14.03.08, 09:29
        No i wszystko się popiepszyło wczoraj zakońcył ju wszystko
        powiedział ze nie chce zemną być i mieszkać. Sam sobie nie radzi
        cochwile pije a ja nie wiem jak mu pomóc bo on niechce mojej pomocy.
        Nie potrafie i niewiem co robić. Uważam że on powinien poszukać
        fachowej pomocy ale on mnie nie słucha. W niedziele wracam do
        rodziców gdyż powiedizał że chce mieszkać sam, jak jego kolega, i że
        jemu jest lepej samemu i że niechce rodziny. Dziewczyny ja tego
        poprostu nie rozumiem.
        • annubis74 Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 14.03.08, 09:59
          jak nie chce, to nie chce, nie zmusisz go.
          wróć do rodziców i zajmij się uporządkowaniem własnego życia (do
          tego lekarza też się wybierz bo Ty też masz ze sobą pewien problem i
          musisz go rozwiązać.)
          Wiem, ze pewnie w tym momencie nie jest to specjalne pocieszenie,
          ale jeśli wasz zwiazek miał się rozpaść to lepiej teraz niż po
          ślubie.
        • plutoniczna ale czemu sie dziwisz dziewczyno? 14.03.08, 10:09
          6 lat z zimna rybą (patrz twój opis twoich emocji) chyba mu
          wystarczyło.
          wiele tu radzących ci panienek zapomina ,że facet tez człowiek.
          jego emocje , które ci ostatnio pokazywał to był krzyk rozpaczy.
          nie zrozumiałas, skupiłaś sie na sobie.
          w penwym sensie skoro mówi ze " że jemu jest lepej samemu i że
          niechce rodziny....." to znaczy tyle, że dałaś mu błedny obraz
          związku, który wpisuje sie niedobry stereotyp: nuda i zimna kobieta.
          sama piszesz, że masz problemy w okazywaniem uczuc, emocji, niskie
          libido.
          może warto zacząc od siebie - psycholog, dobry przyjaciel, (ale taki
          od serca bez glupich rad w stylu: to głupi cham kopnij go w d..),
          którzy pomoga ci spojrzeć na siebie z innej perspektywy. wierz mi,
          trwa długo ale i bardzo pomaga.
          w przeciwnym wypadku, w każdym innym związku będziesz popełniać te
          same błedy nie rozumiejąc ani facetów ani siebie.

          wystarczy chcieć chcieć.

          A ja paradoksalnie nie przekreśłałabym tego faceta i tych 6 lat, .
          facet potrzebuje oddechu, poza tym widać wyczerpały mu sie inne
          argumenty więc straszy odejściem. Daj mu oddech i popracuj nad
          swoimi emocjami.
          Czasem w życiu jest tak, że wszysko zwala sie na głowę. Teraz tak
          masz. No ale nikt nie powiedział ze w życiu będzie lekko. To tylko
          od ciebie zalezy czy sie poddasz czy nie.
          walcz.jak ci zależy to walcz.
          dopóki walczysz jesteś zwycięzcą.

          • balbina35_2007 Re: ale czemu sie dziwisz dziewczyno? 14.03.08, 10:30
            Wiesz co innego gdybym była taka przez te 6 lat, ale to co się zemną
            dzieje jest od jakiś 2 czy 3 miesięcy, i nie możesz mie tak oceniać
            ja wiem że jestem winna ale on też skupił się na sobie, ja go
            rozumiem ale on sam nie wie czego chce, za każdym razem gdy
            podawałam jakiś pomyśł żeby coś zrobić poś do lekarza cz braż jakieś
            leki na tą moją "zimną rybe" on nie widział w tym sensu. Dlatego on
            musi sam dojrzeć do tego co chce od życia, a ja zrobie prządek sama
            ze sobą.
            • annubis74 Re: ale czemu sie dziwisz dziewczyno? 14.03.08, 10:47
              napisałaś poprzednio, że w ogóle masz kłopot z okazywaniem uczuć
              (podobnie jak mama, babcia i ktoś tam jeszcze), a to zupełnie co
              innego niż przelotna niechęć do seksu.
              Myślę, że w Waszym związku już od jakiegoś czasu się nie układało, a
              ostatnio po prostu było gorzej niż zwykle, i na faceta wizja
              bliskiego ślubu w takiej sytuacji podziałała jak zimny prysznic.
              Daj mu spokój, zajmij się swoim życiem, scenariusze moga być dwa:
              facet z dystansu oceni sytuację i stwierdzi że chce być jednak z
              Tobą, albo stwierdzi że jednak lepiej mu bez Ciebie.
              • mordalowa 3maj się 14.03.08, 11:19
                Z własnego doświadczenia powiem Ci, że w sytuacji takiego kryzysu,
                najlepiej jest chociaż na jakiś czas oddalić się od siebie. Ja sama
                podobny problem z partnerami przerabiałam dwa razy, choć przyczyny
                były inne. W obu przypadkach kazałam im się na jakiś czas
                wyprowadzić, aby mogli przemyśleć sprawę (bo przed ślubem jest
                jeszcze taka opcja).
                Za 1szym razem był to definitywny koniec (po 6 latach!)i choć trochę
                mnie to zabolało to jestem bardzo szczęśliwa, że się wyzwoliłam ze
                złego związku (to czy związek jest zły czy dobry, i czy kochasz czy
                nie możesz ocenić dopiero jak spojrzysz na to z perspektywy)
                Za 2gim razem skończyło się przed ołtarzem:)
                Jeśli to ten właściwy, to w Twoim przypadku też tak będzie, a jak
                nie to szybciej się odetniesz.
                A co do Twojej seksualności - nie możesz mieć wyrzutów sumienia,
                jeśli nie lubisz się często kochać - znajdź partnera, który to
                zaakceptuje, albo sprawi, że będzie Ci tak dobrze, że będziesz
                chciała częściej.
                3maj się, sama wiem, że to trudne chwile, gdy w złych chwilach wali
                się to co do tej pory było jedyną rzeczą, która "klika"
        • fragile_f Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 14.03.08, 11:06
          Fachowej pomocy to potrzebujesz Ty. On jest normalny.

          Po prostu wyobrazil sobie spedzenie kolejnych 50 lat z kims, kto nie chce sie
          nawet przytulic. Moze wyobrazil sobie, ze do konca zycia nie ma co liczyc na
          normalny seks, pocalunki.. I ja mu sie _absolutnie_ nie dziwie.

          Powinnas isc do seksuologa i zaczac sie po prostu leczyc. "Tabletki na zimna
          rybe" tutaj nie pomoga.
    • ela.buu Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 14.03.08, 12:48
      Zastanow sie nad porada psychloga i grupa dla doroslych dzieci z rodzin
      dysfunkcyjnych Piszesz ze ten sam problem dotyczy tez kilku pokolen przed Toba
      brak okazywania uczuc w rodzinie to zdecydowanie dysfunkcja
      Jedna z podstawowych cech ktorych powinno nauczyc sie w domu jest jak kochac i
      dac sie pokochac,jak dawac i okazywac czulosc i ja umiec przyjmowac nie jest to
      latwa terapia ale pomaga
    • kozica111 Re: jeszcze nie po ślubie, ale błagam o rade 14.03.08, 13:29
      No troche sie na Ciebie zwaliło...zawodowo średnio, posypało sie
      osobiście, az zal Ci "dowalać":(.
      Niestety mysle ze on od pewnego czasu nosil sie z taka decyzja.Zycie
      erotyczne jest dość wazne,a konkretnie wazne jest by mieć podobne
      temperamenty i potrzeby.U was jak widac sa kompletnie rozne wiec
      pytanie czy nie byłaby to męka i udręka dla obojga w perspektywie
      czsu.
      Tabletki,,,hmmm, a niby jakie...tu nie chodzi o to ze jeste chora bo
      nie jestes wiec zamierzasz sie faszerowac chemia? Masz poprostu
      niskie libido i tyle, tak tez bywa. Ile masz lat?
      • balbina35_2007 wiek 14.03.08, 13:51
        No jak narazie mam 24 lata, ale obecnie czuje się jak bym miała
        80lat:(
        • plutoniczna no .....to ty młodziutka jesteś jeszcze 14.03.08, 13:57
          on pewnie też:).
          dajcie sobie czas.
          i nie strosz sie i nie broń się jak ktoś ci stara sie pokazac sprawe
          z perspektywy.
          • kozica111 Re: no .....to ty młodziutka jesteś jeszcze 14.03.08, 14:04
            Kobito w tym wieku ślub;)???
            Ja tez założyłam ze masz byc moze tyle co w niku i dlatego
            takie "parcie" i rozpacz bo zainwestowałas 6 lat, latka leca a tu
            bryndza.
            Młoda jestes, bardzo młoda, odpocznijcie od siebie i nie bierz
            zadnych lekow bo na temperament leku poprostu nie ma, szukaj kogos z
            temperamentem podobnym do twojego.

            A i wejdz sobie na forum ;brak seksu w małżenstwie - tam pogadasz z
            osobami ktorym sie rozlecialy zwiazki wlasnie ze wzgledu na brak
            seksu.Oni Ci lepiej doradzą.
    • 18_lipcowa1 to raczej nie wychodz za maz.. 16.03.08, 10:34
      za niego.
Pełna wersja