nathalie444
14.03.08, 18:48
Witam Wszystkich,
przed chwilą weszłam na to forum i prawie każdy post jest smutny.
Jak to się dzieje?
Ja jestem mężatką od 4 sierpnia 2007 (5 kwietnia będziemy mieć ślub
kościelny). W październiku urodził mi nam się syn. Początkowo, nie
chciałam tego ślubu (3 poprzednie odwołałam)ale zmieniłam zdanie (w
7mc ciąży ). W naszym małżeństwie oczywiście jest uczucie.. ale nie
jest to wielka bajkowa miłość. Przed wszystkim jest szacunek,
zrozumienie, opiekuńczość zaufanie i kompromis. Realizujemy się
zawodowo. Nie wymagamy od siebie rzeczy na które dana osoba nie ma
ochoty. Ale też wiemy, że w razie czego gotowi jesteśmy na
poświęcenia w stosunku do siebie czy naszego Syna. Mamy pewnien
podział obowiązków i wywiązyjemy sie z nich. Nie ma kontroli,
sprawdzania telefonów, wymuszania woli.. ale są konsekwencje.
Wychodzimy z założenia, że skoro jesteśmy mężem i żoną z własnej
woli (nikt nas do tego nie zmuszał)i wiedzieliśmy co to oznacza to
trwamy w tym... i nie narzekamy:) W końcu sami tego chcieliśmy. Mój
mąż jest moim najlepszym przyjacielem. Wie o mnie najwięcej. Jeśli
chodzi o sex.. to tak dobrze jak z nikim innym :). Oczywiście są
problemy... czasami puszczają nerwy (szczególnie jak jesteśmy
zmęczeni a nasz maluch oczekuje od nas wzmożonego zainteresowania,
czy ząbkuje).. ale wiem, że nawet wtedy On jest przy mnie. I patrzy
na mnie jak ja nie patrze...
I można być szcześliwym bez tej wielkiej bajkowej miłości
N.