kittka25
15.03.08, 15:07
Za kilka tygodni rodzę, mieszkamy z rodzicami męża (błąd, błąd, błąd! Mimo ze
są to ludzie ogólnie - ok)) ale za cholerę nie stać nas teraz nawet na
zagrzybione 15 m2 - ceny masakryczne:(:(Mąż dużo pracuje - wychodzi nad ranem,
wraca póżno, a jak wraca to jest tak zmeczony ze nie ma sil ze mną rozmawiac -
no wlasnie -ze mną - bo potem idzie do rodziców i dyskutuje z nimi - jak mu
minął dzien, wypytuje co u nich. Jak sie mnie zapytał kilka dni temu jak sie
czuje (jestem na lekach podtrzymujących) i powiedziałam mu ze skurcze mi
dokuczają - to zapytał tylko "a mowiłas o tym mojej mamie?"... I to nie jest
tak ze pisze na forum - nie rozmawiając o tym z nim. Zaczynam rozmawiac o tym
i słysze - "przesadzasz, jestes przewrazliwiona itp" A i jeszcze to- kilka
tygodni po narodzinach małego - moi rodzice wyjezdzają do siostry za granicę
na kilka tygodni i ich mieszkanie bedzie wolne. Chciałam tam pojechac we
trójke (M. bedzie mial wtedy urlop) i pomieszkac jak prawdziwa rodzina (bez
zalewu dobrych rad, komentarzy itd)- M.nie chce bo "jego rodzicom bedzie
przykro ze ich zostawiamy i zabieramy wnuczka i moga sie obrazic".Dodam ze
przez prawie dwa lata mieszkalismy poza miastem w wynajmowanej klitce, ale mąż
i jego rodzice parli do tego abysmy wrócili do nich i jak okazało sie ze
przydarzyła nam się ciąża (w trakcie leczenia hormonalnego...) to im głupia
uległam... Okropnie mi smutno