smutno mi (mąż,teściowie i ja)

15.03.08, 15:07
Za kilka tygodni rodzę, mieszkamy z rodzicami męża (błąd, błąd, błąd! Mimo ze
są to ludzie ogólnie - ok)) ale za cholerę nie stać nas teraz nawet na
zagrzybione 15 m2 - ceny masakryczne:(:(Mąż dużo pracuje - wychodzi nad ranem,
wraca póżno, a jak wraca to jest tak zmeczony ze nie ma sil ze mną rozmawiac -
no wlasnie -ze mną - bo potem idzie do rodziców i dyskutuje z nimi - jak mu
minął dzien, wypytuje co u nich. Jak sie mnie zapytał kilka dni temu jak sie
czuje (jestem na lekach podtrzymujących) i powiedziałam mu ze skurcze mi
dokuczają - to zapytał tylko "a mowiłas o tym mojej mamie?"... I to nie jest
tak ze pisze na forum - nie rozmawiając o tym z nim. Zaczynam rozmawiac o tym
i słysze - "przesadzasz, jestes przewrazliwiona itp" A i jeszcze to- kilka
tygodni po narodzinach małego - moi rodzice wyjezdzają do siostry za granicę
na kilka tygodni i ich mieszkanie bedzie wolne. Chciałam tam pojechac we
trójke (M. bedzie mial wtedy urlop) i pomieszkac jak prawdziwa rodzina (bez
zalewu dobrych rad, komentarzy itd)- M.nie chce bo "jego rodzicom bedzie
przykro ze ich zostawiamy i zabieramy wnuczka i moga sie obrazic".Dodam ze
przez prawie dwa lata mieszkalismy poza miastem w wynajmowanej klitce, ale mąż
i jego rodzice parli do tego abysmy wrócili do nich i jak okazało sie ze
przydarzyła nam się ciąża (w trakcie leczenia hormonalnego...) to im głupia
uległam... Okropnie mi smutno
    • faq Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 15.03.08, 18:11
      bardzo mi przykro, w sumie poradzilabym Ci, zeby postawic na swoim i sie
      wyprowadzic, zwlaszcza na poczatku. Moze jestes w stanie przekonac meza, ze
      wazniejszy jest Twoj stan ducha niz jego rodzicow.. przynajmniej powinien byc...
      nie chce Cie dolowac :) a moze nie bedzie tak zle i nie beda sie wtracac a
      tesciowa aniol-kobieta sama uzna, ze niemowle wraz z matka musza miec spokoj :)
    • marzeka1 Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 15.03.08, 18:15
      Trudno coś doradzić, bo że zrobiłaś duuuuuzy błąd, zamieszkując z teściami ,to już wiesz (tak samo byłoby, gdybyś zamieszkała z własnymi rodzicami!).Masz chyba maminsynka za męża, bo facet, któemu ma się urodzić dziecko i który używa argumentów, bo "rodzicom będzie przykro", nie odciął pepowiny i nic nie wskazuje, że to się zmieni.
    • 18_lipcowa1 Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 16.03.08, 10:29
      powiem krotko - TRAGEDIA
      • sunny-0 Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 19.03.08, 22:04
        witaj
        mam podobny problem do twojego. Tez mieszkam zteściami mimo tego ze
        moj maz ma mieszkanie tylko ze oddalone od jego rodzicow o 300 km. a
        ze jest jedynakiem to przeciez nie moze zostawic swoich rodzicow
        samych (chociaz nie sa starzy i bardzo dobrze sobie radza). mam
        dwojke dzieci, z tesciowa wogole sie nie dogadujemy. Kiedy prosze
        meza zebysmy sie wyprowadzili to mowi ze nie damy sobie rady, tutaj
        ma prace a tam niewiadomo czy znajdzie, malutki ma 6 miesiecy wiec
        narazie nie moge isc do pracy. A tobie poradze tylko tyle, walcz o
        swoje bo ja zbyt dlugo dawalam soba manipulowac i teraz z dwojka
        dzieci boje sie podjac decyzje o odejsciu, z mezem dogaduje sie
        dobrze najczesciej klocimy sie o jego mame. on jest bardzo z nia
        zwiazany i chociaz przyznaje mi racje ze trzeba cos zmienic bo
        sytuacja w domu jest naprawde ciezka to jakos nie potrafi sie
        zmobilizowac, rodzice mu tak wpoili ze bez nich nie poradzi sobie w
        zyciu i teraz trzyma sie ich kurczowo.
    • marcin-z-lasu Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 20.03.08, 01:27
      Już w tym momencie należy myśleć o terapii, głównie dla męża. Wpływ na niego jego rodziców jest ogromny, a on o tym nie wie, a Ty nie zdajesz sobie sprawy ze skali tego zjawiska. Inaczej za jakiś czas przywitasz się na którymś z forów rozwodowych.
    • martita-7 Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 20.03.08, 22:57
      Witam!Ja jestem wtakiej samej sytuacji juz od ladnych 5 lat.A
      wszystko przez to ze nie umialam postawic na swoim.Kilka razy
      probowalam sie wyprowadzic ale zawsze na prosbe meza wracalam tutaj
      z powrotem.I byla to najgłupsza rzecz na swiecie.Wiem o tym ale
      wowczas wydawalo mi sie ze nie mam wyjscia.Moj maz zawsze stosuje
      ten sam tryk.Zwebysmy wrocili i wtedy bedziemy szukac czegos.Tylko
      ze na tym poprzestaje.Kiedys mielismy okazje sie wyprowadzic to
      tesciowa tak nakrecila M.ze zrezygnowal i mam o to do niego wielki
      zal.Bo momentami w tym domu nie da sie wytrzymac.Jedynym plusem tego
      wszystkiego jest to ze wreszcie zmienil sie stosunek lubego do
      swojej mamy.Bo ucieklam od niego z dwojka malych dzieci.I tak nic go
      to nie nauczylo,Fakt faktem ceny mieszkan sa tak kosmiczne ze az
      strach myslec.Moj maz ma czworke rodzenstwa a i tak jest
      maminsynkiem.I musze Ci powiedziec ze trudno sie z takim czlowiekiem
      zyje.
      Moja rada brzmi trzeba sie postawic bo bedzie tylko gorzej
      pozniej.Wiem co mowie bo to przerabialam,.
      Pozdrawiam!!
    • kittka25 Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 25.03.08, 23:12
      dzięki za odpowiedzi, może powinnam pomysleć o terapii dla nas. mam juz dość
      ciągłych argumnentów typu "ale rodzicom bedzie przykro, obrażą się itp.Nie
      potrafie przekonać mojego męża, że może i jego rodzice chcą tylko naszego dobra
      ale to nienormalne że jego mama dzwoni klkakrotnie do naszej kolezanki i prosi
      ją aby nas częściej "wyciągała" na imprezy, bo zdaniem mojej teściowej za rzadko
      wychodzimy sie gdzies zabawic...Ze muszą wiedziec o nas WSZYSTKO i kazdą naszą
      decyzję musimy omawiać z nimi...Mam wrazenie ze moj M. boi się podjąć sam
      jakąkolwiek decyzję -najchętniej pytał by o wszystko mame i tatę i po ich
      akceptacji wprowadzal to w zycie:(
      • sunny-0 Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 26.03.08, 08:00
        skąd ja to znam....
        a najgorsze jest to ze tak naprawde rodzice bardziej mu zaszkodzili
        w zyciu niz pomogli, co z tego ze kupia mu nowe auto skoro on sam
        nie potrafi na nie zarobic, moj maz np jest strasznie niezaradny,
        nie potrafi dluzej pracowac w jednym miejscu. Dopiero teraz to ja
        nie pozwalam mu sie zwolnic tylko dlatego ze juz mu sie dana praca
        znudzila. Najlepiej czuje sie w domu, ale ciagle narzeka ze ma malo
        pieniedzy
      • annb Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 26.03.08, 10:16
        albo pani tesciowa jest przemocowcem psychicznym
        albo panu mezowi lepiej jest byc ubezwlasnowolnionąamebą
        bywa
        tak czy siak nie zazdroszcze
        a za argument ze mamusia sie obrazi to mozna dostac rozwod
        bo pan maz nie dorosl do bycia mezem
        • horpyna4 Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 26.03.08, 10:47
          Jak pan mąż nie dorósł do bycia mężem, to można dostać nie tylko
          rozwód, ale i unieważnienie małżeństwa kościelnego. Małżeństwo jest
          nieważne w chwili jego zawierania, jeżeli przynajmniej jedno z
          nowożeńców nie dorosło do niego umysłowo. Sam fakt umiejętności
          kopulowania nie przesądza o wszystkim.
          • eliss23 Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 29.03.08, 23:13
            horpyna4 unieważnienie i stwierdzenie nieważności to dwie różne sprawy. unieważnienie zakłada, że coś najpierw było ważne. nie można unieważanić małżeństwa kościelnego, można jedynie stwierdzić, ze zostało nieważnie zawarte.

            zastanawia mnie, dlaczego jak coś się nie układa w małżeństwie, to od razu najlepiej się rozwieść, postarać się o 'rozwód kościelny' (który nie istnieje). a gdzie rozmowa?, staranie się przezwyciężenie trudności?, walka o szczęście?
            o wiele łatwiej jest odejść, bo się nie układa, bo nie dogaduję się z teściami, niż po prostu szczerze porozmawiać, wyjasnić sobie wszystko.

            kittka25 w Twoim przypadku proponuję skorzystanie z mediacji. to jest rozmowa z mediatorem (osobą niezwiązaną z żadną ze stron, bezstronną). polega to na tym, że na wspólnym spotkaniu najpierw każdy mówi, jak według niego wygląda sytuacja, co by chciał zmienić. mogą być też spotkania indywidualne z mediatorem, gdzie jeszcze raz można wszystko opowiedzieć, jak powinno wyglądać zakończenie konfliktu. mediacja to wspomagana rozmowa, mediator nie jest po żadnej stronie, nie ocenia nikogo. on tylko pomaga zebrać fakty, uporządkować wszystko. to od osób uczestniczących w mediacji wszystko zależy. tutaj mediatorem może być ktoś z rodziny, znajomy, kto potrafi być bezstronny, nie oceniać. (w polsce dostęp do zawodowych mediatorów jest niestety utrudniony).
            albo po prostu spokojnie porozmawiaj z mężem, o tym co Cię dręczy. ustalcie zasady, że najpierw Ty mówisz, potem on, że nikt nikomu nie przerywa, spokojnie, bez nerwów, powiedz mu, co czujesz, a potem porozmawiajcie z teściami (bez kłótni, wytykania sobie czegokolwiek). i przypomnij mężowi, że teraz to Ty i Wasze dziecko jesteście najważniejsi, a dopiero potem jego rodzice (co nie oznacza, że musi wybierać między żoną a rodzicami).
            powodzenie, trzymaj się:-)
    • plutoniczna Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 26.03.08, 13:51
      parafrazując nadopiekuńczość gorsza od faszyzmu.

      a co z Twoimi rodzicami?
      czy nie możecie sie np. przeprowadzić do nich na stałe? czy jest
      jakas trwała ku temu przeszkoda?
      zreszta to byłąby bardzo dobra lekcja dla twojego męża on u teściów -
      odwrócenie ról.
      z czego wyniką ze kompletnie na nic was nie stać nawet na wynajęcie?
      jezeli bedziesz tkwić w tej sytuacji to za kilka lat bedziesz tak
      wycofana i zfrustrowana ze znienawidzisz własne dzieci......



      • kittka25 Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 26.03.08, 16:10
        Moj tata jest alkoholikiem i nigdy w zyciu nie wróciłabym do swoich rodziców. W
        zyciu nie pozwolilabym aby moje dziecko musialo patrzec na to co ja mialam przez
        cale dziecinstwo.Tesciowie są masakrycznie nadopiekunczy ale przynajmniej nie
        mają problemów z alkoholem. A z róznych powodów jestesmy oboje uwiązani do
        swoich prac jeszcze przez ponad rok - z naszych pensji nie damy rady nic wynająć
        - przy jednoczesnym splacaniu kredytów studenckich:(
        • suiana Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 27.03.08, 09:28
          Zatem,nie pozostaje Ci nic innego jak przetrzymać te ciężkie
          chwile,ale nie matrw się dla każdej z nas kiedyś zaswieci
          słońce,póki co ciesz sie z przyszłych narodzin dzidziusia i dbaj o
          siebie,wszystko przyjdzie z czasem,naprawdę nie znamy dnia ani
          godziny,kiedy los nam pokaze łaskawe karty na co jestem przykładem.
          Życzę Ci wszystkiego dobrego i trzymaj się-będzie ok-trzymam
          kciuki,jak urodzisz to daj znać.
          Pozdrawiam
        • plutoniczna nawet kropla drąży skałę 27.03.08, 12:29
          metodą małych kroczków szybciej oduczysz nadopiekuńczości tesciów
          niż ojca picia. Więc z dwojga złego lepiej u teściów.
          bądź tylko grzecznie asertywna i konsekwetna. i duuuuużo dyplomacji.
          bo cię praca czeka na lata. nie ma sesnu ciosac kołkow na głowie
          mężowi bo on nie rozumie twoich rozterek. Sama decyduj i sama staraj
          sie załatwiać sprawy z teściową (asertywnie i dyplomatycznie), która
          z pewnoscią wierzy , że działa w dobrej wierze, ale niekoniecznie po
          twojej myśli.

          rok nie wyrok, do kija nie przywiazany. w dłuższym czasie na pewno
          jest perspektywa odcięcia pępowiny i wyprowadzenia się na swoje.
          życze dużo cierpliwości.
    • suiana Re: smutno mi (mąż,teściowie i ja) 26.03.08, 15:58
      Czytałam tylko post na który odpowiadam bez dalszych komentarzy,ale
      coś Ci powiem dziewczyno bierz się w garść i walcz o swoje szczęście
      i swój spokój-zaciśnij zęby i walcz o swojego męża,który jest może i
      mamisynkiem,ale jest twoim mężem.Życie ludzkie różnie się układa,jak
      urodziła nam się córka też wynajmowaliśmy mieszkanie-prawdę mówiąc
      wogóle nie było nan na nie stać,mimo to ,ze moi teściowie sami
      mieszkali na 80 metrach kwadratowych,rodzice sami na 60.Po 8-śmiu
      miesiacach wróciłam do pracy w rozciągnętych po ciąży majtkach bo
      nie miałam na nowe.W międzyczasie staraciłam pracę siedziałam w
      domu,znalazłam następną itd.Od tego momentu minęło 7 lat przez te 7
      lat kupiliśmy z meżem mieszkanie,wyjeżdźamy na wakacje,na
      ferie,cieszymy się każdym dniem.Moze poczekaj az urodzisz,ale
      powtarzam ci bierz się dziewczyno w garsc i uwierz w siebie,walnij
      pieścią w stół i raczej stroń od zamieszkiwania z rodzicami
      którymikolwiek-to dobrze nie wrózy.
      Życzę Ci wszystkiego dobrego i pamietaj,że ja byłam w podobnej
      sytuacji.
      Pozdrawiam
Pełna wersja