uwierzyć mu...?

19.03.08, 11:50
Sama nie wiem, czy to moja obsesja, czy prawdziwy powod do niepokoju. Mój chlopak przyjaźni sie z kobietą sporo od niego starszą, z którą kiedyś był przez krotki czas- kilka miesięcy. Teraz jest z nią w kontakcie, na gg, smsy typu- "milego dnia". Czasem sie spotykają.Dzwonią do siebie.Ona ma swoje problemy -rozwodowe i podobno często o tym gadają.
Kiedy zapytalam o nią,powiedzial, że on nie ma z tym żadnego problemu, jest to przyjaźń i to wszystko.
Niestety pikanterii dodaje fakt, że ta kobieta wtrącila sie w jego poprzedni związek gdy tamten jeszcze trwal.
co o tym sądzicie? co z tym robić? przemilczeć? przeczekać? uwierzyć?
    • kiecha3 Re: uwierzyć mu...? 19.03.08, 13:09
      ale w co mu chcesz uwierzyć..?? że to tylko przyjaźń..?? A dlaczego miałaby nie być?? Co to znaczy wtrąciła się?? Zdradził poprzednią partnerkę z owa przyjaciółką, czy po prostu mu doradzała rozstanie?

      rozumiem że na poczatku waszego związku Ci nie przeszkadzał ich kontakt..? dopiero teraz Ci to wadzi..??

      Najprostrze rozwiązanie to powiedzenie o swoich uczuciach facetowi.. Przeciez to o niego jestes zazdrosna.. Niech wie że martwi cię taki stan rzeczy, że nie pdoba Ci się to że zwierza sie obcej babie, a nie tobie...
      Najgorsze co możesz w tej sytuacji zrobić to udawać że problemu nie ma.. skoro cie gryzie.. nie ma co tego trzymać dla siebie.. jeszcze dojdzie (o ile juz nie doszło) do tego że znienawidzisz tę jego (być może Bogu ducha winną) przyjaciółkę...
      • mamba237 Re: uwierzyć mu...? 19.03.08, 13:27
        no w to ,że to przyjaźń...a nie więź zmierzająca do czegoś, wynikająća z tamtego kilkumiesięcznego związku.
        tak, zdradzil poprzednią partnerkę z ową przyjaciółką.
        mowilam mu o tym, że mnie to gryzie- odparł, że to moj problem nie jego. że dla niego to przyjaźń. A tymczasem gadają czesto, co drugi trzeci dzień, radzą sie. gdy my mieliśmy problemy, też była blisko niego. ech, może to rzeczywiście czyste. przebrzmialo między nimi, tylko jeszcze w mojej glowie siedzi.
        • kiecha3 Re: uwierzyć mu...? 19.03.08, 13:37
          znamy co prawda tylko twoją relację, a to nie może byc bezstronna...

          jednak jakby mi facet odparł że "gadanie non toper z obcą babą", gdy ja siedzię z boku, to mój problem.. no to by usłyszął kilka słów... ja jestem podła i wredna.. może dlatego mam chłopa spokojnego i opanowanego..
          wracając do twojego mezczyzny.. skoro piszesz że mieliście problemy.. i ona wtedy była blisko. to co jemu doradzała? jesteście razem nadal.. moze to nic strasznego to coś między nimi..
          wiesz ja sama mam przyjaciela.. z którym poruszam zupełnie inne tematy niż z moim ukochanym.. i między nami też kiedyś było "coś".. jakieś feromony buzowały... choć do niczego nie doszło.. a teraz jesteśmy zwyczajnymi przyjaciółmi.. lecz ja staram sie by mój facet nie czuł się z tym źle.. tak samo, uważam, powinien postąpić twój meniu..
          • mamba237 Re: uwierzyć mu...? 19.03.08, 13:45
            no o to chodzi. może ja ostro powinnam, a nie jak niunia piszczeć, że zazdrosna jestem i że dużo czasu jej poświęca. glowe sobie łamać co go do niej ciągnie. bo mowił,że ona mądra i rozsądna, dlatego dużo rozmawiają.
            a mnie powinien uspokoić a nie huknąć ,że to mój problem. a on zasadniczo to olał. teraz już chyba niewiele moge....
    • 18_lipcowa1 na bank sie bzykaja. 19.03.08, 21:37
      • mamba237 Re: na bank sie bzykaja. 20.03.08, 11:13
        18 lipcowa - tak Ci to wygląda?
        • 18_lipcowa1 Re: na bank sie bzykaja. 20.03.08, 15:22
          mamba237 napisała:

          > 18 lipcowa - tak Ci to wygląda?



          Oczywiscie. Babka lubi, jest chetna, pokazala ze to ze jest zajety
          jej nie przeszkadza - w czym problem. Lepiej dla niej, jesli nie
          chce sie wiazac, partner zajety to partner bezpieczny.
          Poz drugie- nie widze tu by jemu to przeszkadzalo. Na bank sie
          bzykaja po kryjomu, bo nie widze powodu dla ktorego mialoby sie
          trzymac kontakt z osoba z ktora sie przelotnie spotykalo.
          A to co on Ci mowi to bierz troche z dystansu - jak ja dostawialam
          rogi to takie rzeczy mowilam swojemu facetowi ze nigdy by sie nie
          domyslil ze to robie - ludzie potrafia pieknie klamac i udawac.
          • 18_lipcowa1 Re: na bank sie bzykaja. 20.03.08, 15:24
            tym bardziej tez nie widze jakos powodu by musiala sprawy rozwodowe
            omawiac z nim.
            sprawy rozwodowe omawia sie z ex mezem i prawnikiem.
            • mamba237 Re: na bank sie bzykaja. 20.03.08, 15:36
              to kurcze też wiem, że z ex mężem, a nie z przyjaciółką.
              mysleć nawet o tym nie chcę :(
              tylko po co w takim razie ja jestem potrzebna w tym interesie?
              • 18_lipcowa1 Re: na bank sie bzykaja. 20.03.08, 15:46
                a tego to i najstarsi gorale nie wiedza.
              • horpyna4 Re: na bank sie bzykaja. 20.03.08, 19:00
                Jak to po co? Żeby mieć wikt i opierunek. Jedna do roboty, druga do
                pieszczoty...
                • 18_lipcowa1 Re: na bank sie bzykaja. 20.03.08, 19:41
                  horpyna4 napisała:

                  > Jak to po co? Żeby mieć wikt i opierunek. Jedna do roboty, druga
                  do
                  > pieszczoty...

                  otoz to, te starsze babki to niejedna sztuczke z mlodym penisem
                  potrafia zrobic.
                  nawet jest takie powiedzenie - na starej piczy mlody chu.... sie
                  cwiczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja