zona ksiedza.....

20.03.08, 19:22
czy ktoras z Was jest w takim zwiazku??jak Wam sie zyje?jestescie
szczesliwe?
    • afrodyta2008 Re: zona ksiedza..... 20.03.08, 23:48
      Ha ha ha
      Dziewczyny jestescie naiwne. Ja pracowalam przez wiele lat jako
      organistka i nie jedno w zyciu widzialam. Ksiadz to osoba ktora
      zabawia sie kosztem naiwniaczek ktore swiecie wierz ze sa jedyne. Ci
      ktorzy maja powolanie nie przygruchuja sobie panienienek. Zdazaja
      sie jednak cwaniaczki ktorzy mowia ze wykonuja zawod ksiadz a poza
      tym sa ludzmi. Sa tez typy bardziej sumienne zakochuja sie
      zostawiaja kaplanstwo i do konca zycia maja wyzuty sumienia ktorymi
      obarczaja partnerke. Nie polecam takiego zwiazku. Co dla Boga to nie
      dla czlowieka!!!
      • michal_powolny12 Re: zona ksiedza..... 21.03.08, 00:38
        Droga
        Jest wiele kościołów (w Polsce są to między innymi PAKP, KEA, KER,
        KM, KP, KSM) w których duchownych NIE obowiązuje celibat. Księża co
        mogą zakładać rodziny. I o takie przypadki pyta założycielka wątku.
        • madziaq Re: zona ksiedza..... 24.03.08, 14:04
          A skąd wiesz, że o takie? Poza tym, o ile udało mi się rozszyfrować skróty, to
          wszytskie wyznania, które wymieniłeś, oprócz kościoła prawosławnego, to odłamy
          protestantyzmu. Duchowni w tych wyznaniach nie nazywają siebie księżmi tylko
          pastorami. Myślę, że gdyby autorka była żoną pastora, nie powiedziałaby o swoim
          mężu, że jest księdzem. Nota bene z mojej wiedzy wynika, że można być co
          najwyżej żoną byłego księdza (katolickiego). Ale mogę się mylić :-)
          • michal_powolny12 Re: zona ksiedza..... 24.03.08, 21:48
            Powtórzę jeszcze raz. Są kościoły chrześcijańskie nie należące do
            tradycji protestanckiej w których duchowni mogą zakładać rodziny. Są
            to między innymi: oba kościoły mariawickie (powstały one w Polsce),
            Kościół Polskokatolicki, Kościół Starokatolicki. Warto też
            przypomnieć iż w obrządkach wschodnich kościoła rzymskokatolickiego
            duchowni mają rodziny.
          • a_weasley Re: zona ksiedza..... 06.04.08, 20:42
            madziaq napisała:

            > to odłamy protestantyzmu. Duchowni w tych wyznaniach
            > nie nazywają siebie księżmi tylko pastorami.

            I tu właśnie jesteś w błędzie. Duchowni ewangeliccy (luteranie, reformowani,
            metodyści) i owszem nazywają siebie i są przez wiernych tytułowani księżmi
            właśnie. Pastor to jest, przynajmniej w kościele metodystycznym, proboszcz
            (upraszczając).
            I o ile potocznie mówi się o każdym duchownym protestanckim "pastor", o tyle

            > że gdyby autorka była żoną pastora,

            to prawdopodobnie

            > powiedziałaby o swoim mężu, że jest księdzem.

            skoro dzieci duchownych ewangelickich pytane, kim jest z fachu tata,
            odpowiadają, że księdzem.
          • anusia29 Re: zona ksiedza..... 21.04.08, 10:16
            Duchowni tych kościołów (KEA, KER - na przykład)nazywają siebie
            książmi i są tak nazywani przez wiernych, ba nawet przez księży
            katolickich. Jesli ktoś mówi w polsce do duchownego KEA per "pastor"
            wiadomo, że na 100% jest katolikiem lub niewierzącym, mającym
            niewielkie pojęcie o innych wyznaniach w Polsce.
            Pozdrawiam
            parafianka EA, mająca zonatego proboszcza, innych księży, a nawet
            biskupa :)
        • wielorak Re: zona ksiedza..... 18.04.08, 22:14
          "Zdazaja sie jednak cwaniaczki ktorzy mowia ze wykonuja zawod ksiadz a poza tym
          sa ludzmi. "

          HA HA HA a to ksiądz nie człowiek?
    • mochacino Re: zona ksiedza..... 24.03.08, 21:17
      witam, a mogę najpierw się dowiedzieć skąd to pytanie? pozdrawiam
      • andziaaa20 Re: zona ksiedza..... 08.05.08, 20:36
        chodzi o batiuszke i prawoslawie.napisalam ksiedza by uniknac
        dodatkowych pytan....a samo pytanie wzielo sie po prostu z
        zycia.stoje przed taka wlasnie decyzja...
        pozdrawiam
        • madziaq Re: zona ksiedza..... 08.05.08, 22:06
          Chyba tytułując wątek "żona księdza" naraziłaś się właśnie na dużo dodatkowych
          pytań ;-) Żyjemy jednak w kraju, gdzie znakomita większość księży zobowiązana
          jest nie mieć żony, a ewentualna decyzja o związaniu się z kobietą wiąże się z
          odejściem z kościoła, powoduje nierzadko skandal lokalny itp.

          Z doświadczenia Ci nie doradzę, bo mojemu mężowi daleko do księdza. Ale ksiądz
          jako osoba wierząca i kierująca się zasadami Biblii w życiu powinien chyba być
          dobrym mężem :-) Jedyny problem jaki ewentualnie może się pojawić, to to, że
          będziesz na "eksponowanym stanowisku" w stosunkowo niedużej pewnie społeczności.
          Nie wiem jak jest w takich wspólnotach, ale domyślam się, że żona księdza
          powinna świecić przykładem i być wzorem cnót wszelkich dla wiernych męża :) Może
          to być wyzwanie, choć z drugiej strony, jeśli Ty też jesteś wierząca, to może
          przyjdzie Ci naturalnie :) Zyczę słusznej decyzji :)
        • anusia29 Re: zona ksiedza..... 12.05.08, 11:56
          Mogę Ci powiedzieć, jak to jest u nas , w KEA, sama co prawda nie
          jestem żoną księdza, ale mam przyjaciółki będące nimi. otóż - ma
          świecić przykładem. Musi nagażować się w życie parafii (np. różne
          takie charytatywne), czasem jest powiernicą, jesli ktoś z parafian
          ma problemy. Więc generalnie nie jest to łatwe zycie. Odnośnie
          mężów, czy łatwiej/inaczej jest z kimś "poboznym"? Generalnie chyba
          tak, choć znam jeden przypadek, gdzie mąż-ksiądz zdradzał małżonkę.
          O life...
          • andziaaa20 Re: zona ksiedza..... 12.05.08, 17:21
            dzieki dziewczyny.Problem tkwi i w mojej religijnosci i w wierze
            (wierze ale to czsami ni e wystarcza)...oprocz tego nie wiem czy
            podołałabym temu wszystkiemu...jestem jeszcze naprawde mloda i nie
            wiem czy potrafie byc komus doradca i powiernikiem w tych
            kwestiach...kurcze naprawde nie wiem co robic..dlugo sie
            znamy,bardzo sie kochamy, to wspanialy czlowiek ale to chyba nie
            jest zycie dla mnie...
            • anusia29 Re: zona ksiedza..... 13.05.08, 09:06
              I to osattnie zdanie jest najważniejsze. jeśli chcesz to podołasz, z
              drugiej strony, matuszki/pastorowe to nie jakieś cyborgi, ale zwykłe
              kobiety. Różne rzeczy w życiu są możliwe -np. ja jestem z KE-A, a
              maż... jest prawosławny z rodziny i chrztu, KEA - z wyboru.
              • andziaaa20 Re: zona ksiedza..... 17.05.08, 20:51
                zastanawiem sie czy takie poswiecenie z mojej strony wyjdzie nam na
                dobre ..zycie zyciem...nie chcialabym mu niczego wygarniac za kilka
                lat..rozstaniemy sie dlatego ze sie kochamy, on nie chce poswiecic
                mnie a ja jego.o ironia....:(
                • anusia29 Re: zona ksiedza..... 19.05.08, 09:07
                  a może porozmawiaj z jakąś (jedną lub kilkoma) żonami prawosławnych
                  księży? I wiesz, w kazdym małżeństwie są trudności, poświęcanie się
                  i jego granice. To nie jest specyfika żony/ małżeństwa duchownego.
                  • andziaaa20 Re: zona ksiedza..... 26.05.08, 20:45
                    to dobry pomysl .. zadnej nie znam ...ale powinnam poznac i to jka
                    najszybciej.troche mi glupio bo to male srodowisko i wszyscy si e
                    znaja ale mam prawo miec watpliwosci...(dodam,ze sama nie jestem
                    prawoslawna)mysle ze roznica z innymi malzenstwami polega na tym ze
                    po powrocie do domu mozna zapomniec (albo sprobowac zapomniec )o
                    pracy...a to jest sposob zycia.
                    pozdrawiam:)
                    • madziaq Re: zona ksiedza..... 27.05.08, 10:26
                      Wiesz, ja myślę, że ksiądz też może zapomnieć o swojej "pracy" kiedy spędza czas
                      w domu z rodziną. Oczywiście, będzie stosował zasady wiary w życiu codziennnym,
                      ale to tylko chyba może wyjść Wam na dobre. A jeśli chodzi o pracę z
                      parafianami, to (tak myślę) odbywa się to głównie w niedziele i święta, poza tym
                      to kilka godzin dziennie, pewnie nawet mniej niż przysłowiowy etat. A pozostały
                      czas jest dla rodziny. Czasem oczywiście zdarzy się nagła sytuacja, typu że ktoś
                      umiera i trzeba szybko do niego pójść, ale to raczej rzadko. Ksiądz też człowiek
                      i chyba nie modli się 24 godziny na dobę :) Tak przynajmniej wynika z obserwacji
                      znanych mi księży ;)

                      Zona księdza pewnie też nie robi za "pogotowie" od wszelkich problemów parafian,
                      tylko jeśli ktoś chce porozmawiać czy się poradzić, to umawia się wcześniej,
                      uzgadnia jakiś termin itp. Myślę, że nie trzeba być do dyspozycji non stop.

                      A czy to nie jest problem w prawosławiu, że żona księdza będzie innego wyznania
                      niż sam ksiądz?
                      • michal_powolny12 Re: zona ksiedza..... 27.05.08, 17:16
                        Niestety jesteś bardzo naiwna.Ksiądz który posługuje w kościele
                        nijszoiściowym nie ma praktycznie czasu wolnego. Jego żona
                        zazwyczaj obok prowadzenia katechezy (zazwyczaj po za szkołą)
                        pracuje i dla kościoła i na zewnątrz aby mieć z czego utrzymać dom.
                        • anusia29 Re: zona ksiedza..... 28.05.08, 08:35
                          Żona w kościele "mniejszościowym" nie prowadzi katechez o ile nie
                          jest wykształconą w tym kierunku katechetką!!! Bycie zoną księdza
                          nie wpływa na wiedzę o religii. W domach księżowskich nie rozmawia
                          się o tym na co dzień. Żyje się normalnie. Przyjmuje gości,
                          odwiedza, ma chorujące dzieci, chandrę, swiętuje urodziny, idzie do
                          kina, urządza sobie romantyczny wieczór. Acha, rodzinie księżowskiej
                          znacznie łatwiej znaleźć opiekunkę do dziecka :)))
                          Porozmawiaj koniecznie z innymi zonami. Wydaje mi się jednak, że
                          powinnaś w takiej (ślubu) sytuacji przejśc na prawosławie.
                          • andziaaa20 Re: zona ksiedza..... 29.05.08, 16:25
                            Przejscie na prawoslawie to podstawa, nawet nie podlega dyskusji:)z
                            tego co wiem matuszki maja normalne zycie zawodowe,pracuja jesli
                            chca.. pensja meza nie wystarczylaby na utrzymanie rodziny i domu.na
                            taki uklad nigdy bym sie nie zgodzila,gorzej ze mieszkanie nie
                            byloby nasze i nie od nas zalezaloby gdzie bedziemy mieszkac,ciekawe
                            jak wyglada zycie na parafii...i jest tez oczywiscie kupa rzeczy
                            zwiazanych z byciem " na swieczniku ".
                            pozdr.
                            • madziaq Re: zona ksiedza..... 29.05.08, 21:30
                              Spójrz na to z innej strony - co prawda mieszkanie nie będzie Wasze ale za to
                              chyba nie ma opcji, żeby mąż został bez pracy ;) To tak trochę humorystycznie :)
                              Daj znać, jak podejmiesz ostateczną decyzję, 3mam kciuki
    • andziaaa20 Re: zona ksiedza..... 16.09.08, 21:03
      witajcie...dlugo mnie nie bylo ..za nami burzliwy czas.jednak
      jestesmy razem ..nie poddajemy sie .zaczelam walczyc o tą miłośc.nie
      jest łatwo, mamy zwątpienia ale jedno jest pewne - bedziemy razem:)
      • anusia29 Re: zona ksiedza..... 17.09.08, 09:17
        Trzymam kciuki i "mnogo dobre"!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja