Obawy, strach przed ślubem

05.04.08, 16:47
Witam, jestem tu nowa...

Właściwie nie wiem jak ująć cel stworzenia tego wątku... W sierpniu wychodzę
za mąż. Jesteśmy już z moim narzeczonym bardzo długo ze sobą, ponad 8 lat. Ja
jestem bardzo przeciwna instytucji małżeństwa. Nie dlatego ze to jest teraz
modne, tylko dlatego, że w mojej rodzinie większość małżeństw to katastrofy.
Próbuje sobie tłumaczyć, że ślub nic nie zmieni, że to, że innym sie nie
udaje, nie znaczy ze nam sie nie uda... Bardzo mnie to meczy psychicznie...

Zapytacie pewnie, dlaczego to robie. Zabrzmi prozaicznie. Z miłości. Ale nie
takiej z powodu jakiej zazwyczaj wychodzi sie za mąż. Ja w tym nie widzę nic
dla siebie. Kocham mojego faceta, i moja mamę. Wiem , ze to dla nich ważne.
Dlatego to robię. Ale przymierzanie sukienek ślubnych, i inne duperele budzą
we mnie straszny wewnętrzny opór. Taka wewnętrzna wojna miedzy tym co myślę,
tym co robię.

Nie oczekuję od Was porad, wiem, że sytuacja jest komiczna, domyślam się, że
wiele z Was mnie nie zrozumie. A jednak spytam, czy któraś z Was czuje tak jak
ja? Bądź czuła? Jak sobie z tym radzicie, lub radziłyście?

    • horpyna4 Re: Obawy, strach przed ślubem 05.04.08, 17:08
      Ślubu nie bierze się dla mamy. A jeśli chodzi o faceta, to spytaj
      go, czy zależy mu na ślubie, czy na tej całej otoczce na pokaz.
      Bo nie ma żadnego obowiązku ubierania się w ślubną kieckę. Jeżeli
      jemu zależy na ślubie, a Ty nie lubisz cyrku, to możecie wziąć cichy
      ślub, nieważne czy cywilny, czy kościelny. Ja nie miałam ani ślubnej
      sukni, ani bukietu, bo czułabym się głupio. I bardzo polecam takie
      rozwiązanie dzieczynom (zresztą bardzo nielicznym), którym robi się
      niedobrze na myśl o uczestnictwie w ślubno-weselnym cyrku.
    • marzeka1 Re: Obawy, strach przed ślubem 05.04.08, 17:22
      "Kocham mojego faceta, i moja mamę. Wiem , ze to dla nich ważne.
      Dlatego to robię"- ale to NIE JEST wystarczający powód.Jeśli wyjdziesz za mąż wbrew sobie, za kilka miesięcy dołączysz do rzeszy tych kobiet, które piszą płaczliwe posty: czy się rozwieść, pomyliłam się, co mam robić.
      Z pewnością na twój strach ma to, ze w rodzinie masz niedobre przykłady.
    • annubis74 Re: Obawy, strach przed ślubem 05.04.08, 17:24
      nie do końca rozumiem co budzi Twoje obawy -sam ślub, ceremonia i
      jej cała oprawa dla Ciebie nieistotna
      czy tez to co nastąpi po ślubie?
      Jeśli nie interesuje Cię ceremonia w formie tradycyjnej pogadaj o
      tym z narzeczonym, wytłumacz mu jak wolałabyś przeżyć ten dzień i
      wspólnie dojdźcie do jakiegoś kompromisu
      Jeśli Twoje obawy budzi instytucja małżeństwa - też chyba powinnaś
      powiedzieć o tym szczerze swojemu mężczyźnie
      nie traktuj nieudanych związków w twojej rodzinie jako fatum które
      wisi też nad Twoją głową. Myślę że jakiś poziom lęków i obaw jest
      naturalny przed ślubem ( nie wierz w stwierdzenia, że jeśli to
      właściwy facet to po prostu się "wie" - znam wiele rozwódek, które
      kiedyś głosiły takie teorie).
      • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 05.04.08, 17:37
        Strach budzi we mnie instytucja małżeństwa. Fakt bycia żoną. Fakt formalizacji,
        która budzi mój bunt. Tu nie chodzi o wesele, chociaż nie jestem zwolenniczka
        cyrku, sie przeżyję, gorze w życiu rzeczy trzeba było wytrzymać. Boję się bycia
        żoną. To dla mnie takie strasznie oficjalne i nienaturalne.

        Wiem, ze jestem pokręcona, to naprawdę bardzo trudno wytłumaczyć słowami.
        • horpyna4 Re: Obawy, strach przed ślubem 05.04.08, 19:45
          No to nie formalizuj związku. Ale przede wszystkim porozmawiaj
          szczerze z facetem. I znajdźcie rozwiązanie dobre dla Was obojga,
          bez względu na zdanie osób trzecich, choćby były najbardziej kochane.
          Poza tym cichy ślub znacznie zmniejsza stres związany z faktem
          uformalnienia związku, dlatego w razie decyzji o ślubie weź pod uwagę
          taką opcję.
          A jeżeli okaże się, że facet chce ślubu dlatego, że hołduje
          stereotypowi "każda kobieta marzy o tym", to go wyprowadź z błędu
          i nie bierz ślubu wbrew sobie.
        • arwen8 Re: Obawy, strach przed ślubem 05.04.08, 20:12
          easthaven napisała:

          > Boję się bycia żoną.

          Możliwe, że nieświadomie chciałabyś pozostać małą dziewczynką (stąd
          też Twoja wczesniejsza wzmianka o matcę). Zastanów się też, czy Twój
          partner nie jest dla Ciebie symbolem ojca.

          Lęk przed "byciem żoną" nie bierze się z niczego. Warto się
          przyjrzeć swojej przeszłości (dzieciństwu, relacjom z rodzicami i
          pomiędzy rodzicami, etc.), rozwiązać swoje problemy, a dopiero potem
          decydowac się na małżeństwo.
          • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 10:46
            Jest w tym dużo prawdy. Za dużo złych rzeczy kojarzy mi sie z małżeństwem. I
            szczerze wątpię, czy jest to problem do rozwiązania.

            W ogóle cała sytuacja, cały jej obraz jest bardzo... pogięty? Nie wiem, naprawdę
            nie jestem w stanie przekazać całego kontekstu słowami, bo sama nie jestem w
            stanie ubrać tego w słowa.

            W każdym razie moja teoria się potwierdza, jestem dziwna :)

            Dzięki dziewczyny. Mimo wszystko głęboko w środku gdzieś mam nadzieję, że uniosę
            ciężar odpowiedzialności i dostojeństwa bycia żoną. :)

            Pozdrawiam, i życzę miłej niedzieli.
            • mikrusek2007 Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 11:44
              easthaven napisała:

              Mimo wszystko głęboko w środku gdzieś mam nadzieję, że unios
              > ę
              > ciężar odpowiedzialności i dostojeństwa bycia żoną. :)

              No proszę cię...
              Wychodząc za mąż nie stajesz się dostojną matroną, której wszystkie spontaniczne
              zachowania nie wypadają.
              Odpowiedzialność - owszem, ale dostojeństwo? :-)
              • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 11:46
                to taki żarcik niedzielny był. Ale szczerze? To mi sie też tak, kojarzy. Ale to
                znów mój problem zrytej psychiki :-) Nie do przejścia niestety
            • arwen8 Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 17:40
              easthaven napisała:

              > szczerze wątpię, czy jest to problem do rozwiązania.

              To akurat zależy tylko i wyłącznie od CIEBIE. Żaden problem sam się
              nie rozwiąże, szczególnie gdy się unika świadomej pracy nad nim.
        • annubis74 Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 13:15
          Mnie też bycie żoną wydawało się smutną szarą perspektywą w
          porównaniu do bycia w wolnym nieformalnym związku lub bycia
          optymistyczną singielką z perspektywami. Każdy z tych stanów ma
          swoje blaski i cienie.
          W moim przypadku na ślub nalegał mój mąż - dla niego było to
          istotniejsze niż dla mnie, chociaż nie mam zamiaru twierdzić, ze
          ktoś mnie do czegoś zmusił. Nie żałuję mojej decyzji, wszystkie
          ewentualne obawy dotyczące stanu małzeńskiego prysły. Oczywiście nie
          zawsze jest sielankowo, ae ogólnie lubię być żoną mojego męża:)
          • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 13:54
            Mam nadzieję, że ze mną też tak będzie. Stracha mam po prostu czy jestem stanie
            przyjąć na siebie tak ogromną odpowiedzialność.
    • 18_lipcowa1 Re: Obawy, strach przed ślubem 05.04.08, 18:59
      to jak jestes przeciwna to po co bierzesz slub?
      • hesia3 Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 00:57
        Niezależnie od tego czy weźmiesz ślub czy nie w twoim życiu czekają
        cie kłopoty i problemy. Wynikają one nie z faktu ślubu, ale z faktu
        bycia razem. Ślub nie jest ani dla twojego faceta, ani dla twojej
        mamy, ślub jest przede wszystkim dla twoich przyszłych dzieci. I to
        dla nich tworzy się rodzinę. Tworzy się coś możliwie stabilnego i
        bezpiecznego. Oczywiście niestety tylko teoretycznie. Ktoś dobrze tu
        napisał, że jest w tobie jeszcze dużo z dziewczynki. Moda uciekania
        od małżeństwa jest właśnie przedłużaniem młodości. Ale niestety nie
        da się w nieskończoność uciekać od odpowiedzialności.
      • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 10:26
        ślub jest przede wszystkim dla twoich przyszłych dzieci.

        Dlatego. Bo nie chce, żeby moje dzieci cierpiały z powodu tego, że mamusia i
        tatuś się nie zaobrączkwali. Niestety w Polsce jeszcze dużo czasu musi minąć,
        zanim dzieci ze związków nieformalnych nie będą traktowane jako niechciane wpadki.
        • horpyna4 Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 10:51
          No to zarejestruj związek, wystarczy dwóch świadków + urzędnik lub
          ksiądz. I zapomnij jak najszybciej. Udawaj na własny użytek, że nic
          się nie stało. Możesz pozostać przy własnym nazwisku, może lepiej
          będziesz się z tym czuła. Na szczęście już mało kogo dziwi różnica w
          nazwiskach matki i dzieci, jest to dość powszechne np. w środowisku
          aktorskim. Dzieci też nie muszą mieć na tym tle kompleksów, bo można
          potraktować sprawę nieco snobistycznie.
        • 18_lipcowa1 Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 15:44
          zartujesz sobie?????????
          • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 15:49
            Nie a wyglądam? A jaki jest według Ciebie dobry powód. Odrzućmy truizmy w stylu,
            zawsze o tym marzyłam.... Ja sie poważnie pytam, bo nie do konca rozumiem
            dlaczego ludzie się pobierają, jeżeli mogą życ ze sobą bez ślubu na tych samych
            zasadach. Dlaczego wyszłaś za mąż? (o ile jesteś mężatką).
            • 18_lipcowa1 Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 16:27
              easthaven napisała:

              > Nie a wyglądam? A jaki jest według Ciebie dobry powód. Odrzućmy
              truizmy w stylu
              > ,
              > zawsze o tym marzyłam.... Ja sie poważnie pytam, bo nie do konca
              rozumiem
              > dlaczego ludzie się pobierają, jeżeli mogą życ ze sobą bez ślubu
              na tych samych
              > zasadach. Dlaczego wyszłaś za mąż? (o ile jesteś mężatką).



              Wyszlam za maz dlatego ze razem z mezem chcielismy uregulowac stan
              prawny naszego zwiazku, czyli dziedziczenie, wspolnota itp.
              Dorabiamy sie razem, pracujemy na wszystko razem i chcielismy
              uregulowac to prawnie. Papier, to samo nazwisko, te same- wspolne
              problemy.
              Czyli stabilizacja, to ze jestesmy razem zawsze, na dobre i na zle.
              I z milosci tez-oczywiscie. Malzenstwo leczy mnie powoli z
              egoizmu.Ja sie nie dziwie ze ludzie sluby biora.
              Nie wyobrazam sobie brac slub bo ktos chce, bo on chce, bo mama, bo
              suknia, bo dziecko, bo co ludzie powiedza, bo tak wypada.
              Gdybym nie chciala wyjsc za maz nikt by mnie nie namowil na to.
              Dziwie sie wiec Tobie, robisz to, z oporami, nie chcesz, bez sensu.
              • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 17:11
                no to uznajmy, że uregulowanie stanu związku+ dziedziczenie+wspólnota majątkowa=
                moje wyjście za mąż dla dzieci+ dla mojego faceta to ważne+ dla mojej mamy to
                ważne. Powiedziałabym, że moje mają nawet nieco bardziej romantyczną naturę od
                Twoich :)(no offence intended)

                Ja nie mam problemu z tym, ze wychodzę za mąż bo mi każą. Nikt mi nie każe.
                Jestem przekonana, ze to jest facet, którym chcę się zestarzeć. Ja mam po prostu
                problem z instytucją małżeństwa i regulowaniem prawnym, formalizacją i takie
                tam. Nie chodzi o to co wypada i co ludzie powiedzą. Z wyjątkiem 2 najbliższych
                mi osób - mojego faceta i mojej mamy. Piszesz, że małżeństwo oducza Cię egoizmu,
                fajnie. Ja właśnie uznałabym za egoizm stwierdzenie "pie..lę Twoje oświadczyny,
                mm w dupie to, że dla Ciebie (mam na myśli mojego faceta oczywiście :)uczynienie
                mnie żoną jest wyrazem szacunku ite de. Nie jestem egoistką, dlatego to robię.
                Już nawet wyłączam z tego mamę, dla Niego to robię. On wie co ja myślę na temat
                wszelkich formalizacji, to nie jest tak, że ja obrabiam Mu dupe na forum a on o
                niczym nie wie. Wie, ale powiedzał mi wtedy, że dla Niego to ważne, że on ma
                taki system wartości.

                Stworzyłam ten wątek, bo miotam sie wewnętrznie, bo mimo tego, że podjęłam już
                decyzję, tak zrobię to, jest to troszkę przeciw mnie. Ale życie to nie bajka,
                czasami trzeba zrobić coś przeciw sobie, no chyba, że jest się totalnym egoistą,
                ale ja nie jestem. Byłam ciekawa, czy są gdzieś tam jakieś takie dziewczyny jak
                ja. Z ciekawości, z instynktu stadnego. Zapewniam Cię Lipcowa, że nie jestem
                bezwolną marionetką. Ostatecznie wychodzi paradoksalny wniosek, wychodzę za mąż
                z milości, tylko nie takiej jak wiekszość :)

                Strasznie offowa jestem.

                Pozdrawiam
                • arwen8 Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 17:56
                  easthaven napisała:

                  > Stworzyłam ten wątek, bo miotam sie wewnętrznie, bo mimo tego, że
                  > podjęłam już decyzję, tak zrobię to, jest to troszkę przeciw mnie.
                  > Ale życie to nie bajka, czasami trzeba zrobić coś przeciw sobie,
                  > no chyba, że jest się totalnym egoistą, ale ja nie jestem.

                  Robienie rzeczy wbrew sobie zawsze odbywa się kosztem własnego
                  zdrowia psychicznego lub fizycznego. "Poświęcanie się" w tak ważnych
                  sprawach nie jest cechą pozytywną. Obawiam się, że mylisz też
                  pojęcie egoizmu ze zdrową miłością własną i dbaniem o swoje
                  wartości.

                  Twoje nierozwiązane problemy z dzieciństwa bedą ciążyć na Twoim
                  małżeństwie, zostaną też przeniesione na dzieci. Nie jesteś
                  ani "offowa" ani "dziwaczna". Jesteś osobą skrzywdzoną, która
                  wypiera się i zaprzecza swojej przeszłości. A to stwarza znakomite
                  warunki do powielania błedów popełnionych przez Twoich rodziców.

                  Nie warto wychodzić zamąż zanim sama nie odczujesz takiej potrzeby i
                  zanim nie odnajdziesz (i nie przepracujesz świadomie) odpowiedzi,
                  dlaczego myśl o "wszelkich formalizacjach" tak bardzo Ciebie
                  przeraża.
                  • laska.waniliowa Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 18:48
                    > "Poświęcanie się" w tak ważnych
                    > sprawach nie jest cechą pozytywną. Obawiam się, że mylisz też
                    > pojęcie egoizmu ze zdrową miłością własną i dbaniem o swoje
                    > wartości.

                    Zaraz, jeśli para inaczej patrzy na formalności związane ze ślubem to ktoś musi
                    ustąpić. Chyba że każdy patrzy na to przez pryzmat "wielkiego poświęcenia",
                    "postąpienia wbrew sobie", "zatracenia swojego jestestwa" etc etc. Wtedy chyba
                    pozostaje się rozejść i szukać kogoś kto będzie patrzył tak samo na wszystkie
                    sprawy. Przykro mi, ale do tego prowadzi głoszona przez Was:

                    > zdrowa miłość własna i dbanie o swoje
                    > wartości.

                    Nie mówimy tu o sytuacji kiedy facet zmusza swoją kobietę do zmiany decyzji, po
                    prostu jemu na tym bardziej zależy, a autorce wątku ta kwestia jest trochę
                    bardziej obojętna, więc to ona poszła na kompromis. Nie rozumiem czemu
                    potępiacie takie rozwiązanie, do którego doszli RAZEM..
                    Ja uważam że ta ważna decyzja dobrze wróży małżeńskim kompromisom. Zakładam
                    oczywiście że partner postąpiłby podobnie w odwrotnej sytuacji.
                    • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 22:07
                      Dzięki laska to jest właśnie kompromis. Żaden kompromis nie jest łatwy. To co
                      się we mnie dzieje, jest wynikiem dostosowywania, układania i docierania. Tak
                      wiem to jest poważna sprawa. Nie, dla mnie do nie jest brak miłości wlasnej ani
                      brak szacunku dla swoich wartości. To jest kompromis. Bo brak instytucji
                      młżeństwa nie jest dla mnie wartością. Warością dla mnie jest wolność, ale nie
                      da się w życiu być cały czas wolnym tak jak kocham, bo jest się wtedy
                      straszliwie nieodpowiedzialnym (tak bywam bardzo nieodpowiedzialna, dlatego
                      wzięcie odpowiedzialności za wypowiedzenie słów "z Tobą" i "na zawsze" mnie uwiera)

                      Arwen zakładam, że jesteś pschologiem/studentem psychiologii/pasjonatem
                      psychologii, psychoterapii i uzewnętrzniania swoich problemów. Powiedz mi jak
                      można rozwiązać problem kompleksu Piotrusia Pana? Patrząc codziennie w lustro i
                      powtarzając jestem już duża, chcę być żoną? Wcinając zabawne kolorowe
                      tableteczki? Uzewnętrzniając sie na kozetce i opowiadając o pasmie porażek
                      małżeńskich w mojej rodzinie? Powiem tak "been there,done that" Jak widać
                      porażającego efektu nie ma.

                      Myślę zatem że pozostanę w zatracaniu się w iluzji, że to co robię jest
                      kompromisem, jkich jeszcze wiele będzie na mojej drodze. Ćwiczę sobie.

                      Pozdrawiam i dobranoc
                      • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 22:25
                        Ach i nie dodałam, JA WIEM skąd się biorą moje problemy. tylko, że ta wiedza nic
                        nie zmienia i w tym jest cały fun :)
                        • arwen8 Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 23:06

                          easthaven napisała:

                          > Ach i nie dodałam, JA WIEM skąd się biorą moje problemy. tylko, że
                          > ta wiedza nic nie zmienia i w tym jest cały fun :)

                          Oczywiście, że sama wiedza intelektualna niczego nie zmienia. Chodzi
                          o EMOCJONALNE zrozumienie i świadome przeżycie wypartych (w
                          dzieciństwie) uczuć. A to zupełnie nie to samo, co intelektualne
                          zrozumienie skąd się biorą problemy.

                      • arwen8 Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 23:14
                        easthaven napisała:

                        > Powiedz mi jak można rozwiązać problem kompleksu Piotrusia Pana?

                        Powracając świadomie do bolesnych przeżyć z dzieciństwa, wiążąc
                        konkretne wydarzenia z konkretnymi osobami i przeżywając (tym razem
                        świadomie) te trudne uczucia, które w dzieciństwie musiałaś wyprzeć
                        w nieświadomość (złość, nienawiść, żal, lęk, ból, zazdrość,
                        osamotnienie, etc.). Intelektualne zrozumienie jest jedynie
                        pierwszym krokiem, ale tego stanowczo za mało by skutecznie
                        rozwiązać problem. Dotarcie do swoich prawdziwych uczuć i ich
                        PRZEŻYCIE, odczucie, przepracowanie, to jest ten klucz.

                        > Patrząc codziennie w lustro i powtarzając jestem już duża, chcę
                        > być żoną?

                        NIEzupełnie, bo powiedziec sobie, że jest się już osobą dorosłą
                        jednak należy. Stanowczo.

                        > Wcinając zabawne kolorowe tableteczki?

                        Absolutnie NIE!

                        > Uzewnętrzniając sie na kozetce i opowiadając o pasmie porażek
                        > małżeńskich w mojej rodzinie?

                        NIEkoniecznie. Aczkolwiek obecność osoby empatycznej ułatwia proces
                        odnajdywania swojego prawdziwego Ja.
                      • 18_lipcowa1 Re: Obawy, strach przed ślubem 07.04.08, 07:22
                        nie, to nie jest kompromis
                        jeslo robisz cos czemu jestes przeciwna to to jest zmuszanie.
                • 18_lipcowa1 Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 19:24
                  spoko nie bylo obrazy bo ja nie mialam ani jednego romantycznego
                  powodu poza milosci, nie jestem romantyczna i nie tym sie kieruje.

                  >
                  > Ja nie mam problemu z tym, ze wychodzę za mąż bo mi każą. Nikt mi
                  nie każe.
                  > Jestem przekonana, ze to jest facet, którym chcę się zestarzeć. Ja
                  mam po prost
                  > u
                  > problem z instytucją małżeństwa i regulowaniem prawnym,
                  formalizacją i takie
                  > tam. Nie chodzi o to co wypada i co ludzie powiedzą. Z wyjątkiem 2
                  najbliższych
                  > mi osób - mojego faceta i mojej mamy. Piszesz, że małżeństwo
                  oducza Cię egoizmu
                  > ,
                  > fajnie. Ja właśnie uznałabym za egoizm stwierdzenie "pie..lę Twoje
                  oświadczyny,
                  > mm w dupie to, że dla Ciebie (mam na myśli mojego faceta
                  oczywiście :)uczynieni
                  > e
                  > mnie żoną jest wyrazem szacunku ite de. Nie jestem egoistką,
                  dlatego to robię.


                  Tak ale ja tego chcialam, TY nie chcesz. Kloci sie to z twoimi
                  zasadami. Nie powinnas w takim wypadku tego robic.Nie potrafisz
                  siebie uszczesliwic a potem calej reszty swiata?


                  > Już nawet wyłączam z tego mamę, dla Niego to robię. On wie co ja
                  myślę na tema
                  > t
                  > wszelkich formalizacji, to nie jest tak, że ja obrabiam Mu dupe na
                  forum a on o
                  > niczym nie wie. Wie, ale powiedzał mi wtedy, że dla Niego to
                  ważne, że on ma
                  > taki system wartości.


                  Ale Ty masz inny.
                  Musicie sie dogadac, ale nikt nie moze nikogo zmuszac do niczego.


                  > Stworzyłam ten wątek, bo miotam sie wewnętrznie, bo mimo tego, że
                  podjęłam już
                  > decyzję, tak zrobię to, jest to troszkę przeciw mnie. Ale życie to
                  nie bajka,
                  > czasami trzeba zrobić coś przeciw sobie, no chyba, że jest się
                  totalnym egoistą
                  > ,
                  > ale ja nie jestem.


                  Nie jestes. I to Twoj blad.


                  Byłam ciekawa, czy są gdzieś tam jakieś takie dziewczyny jak
                  > ja. Z ciekawości, z instynktu stadnego. Zapewniam Cię Lipcowa, że
                  nie jestem
                  > bezwolną marionetką. Ostatecznie wychodzi paradoksalny wniosek,
                  wychodzę za mąż
                  > z milości, tylko nie takiej jak wiekszość :)

                  Wydaje mi sie jestes w tym przypadku nie powinnas sie zmuszac.
                  >
                  > Strasznie offowa jestem.
                  >
                  > Pozdrawiam
                  • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 06.04.08, 22:41
                    Masz dużo racji, ale w wielu kwaetiach to nie jes t tak jak myślisz. Ja nigdzie
                    nie powiedziałam, że się zmuszam. Ja po prostu tego nie czuję, nie jestem
                    przekonana no i boję się. Ale tu akurat zaryzykuję stwierdzenie, że prawie każdy
                    się boi przed ślubem, bo to jest ważne wydarzenie w życiu.

                    Nie wiem, może ja źle wyrażam, emocje, intencje, ale nie było moim zamiarem
                    robić z siebie cierpiętnicy, kora dla dobra ludzkości rzuci sie do wulkanu.
                    Jeśli skądś płynie taki przekaz, to jest to wypadek przy pracy.

                    Ślub nie kłóci się z moimi zasadami, bo nigdy nie stworzyłam sobie zasady "nie
                    wychodzę za mąż". Jak byłam młodsza po prostu o tym nie myślałam, a teraz jest
                    to stanowisko nie ma to dla mnie znaczenia/tak poważne deklaracje budzą we mnie lęk.

                    Dlatego podsumowując zmuszanie to za mocne słowo zdecydowanie. Ja bym raczej
                    mówiła o przekonaniu.

                    No to dobranoc.
                    • 18_lipcowa1 Re: Obawy, strach przed ślubem 07.04.08, 07:25
                      easthaven napisała:

                      > Masz dużo racji, ale w wielu kwaetiach to nie jes t tak jak
                      myślisz. Ja nigdzie
                      > nie powiedziałam, że się zmuszam. Ja po prostu tego nie czuję, nie
                      jestem
                      > przekonana no i boję się.


                      No to jestes zmuszana. Bo ja rozumiem przelamac sie do jazdy autem
                      jak sie nie umie, albo pojscia na impreze rodzinna gdzie bedzie
                      nielubiany wujek a nie tak zyciowe decyzje jak slub. Potem zmusi Cie
                      do dzieci? Do czego jeszcze? Cale szczescie sa rozwody.



                      Ale tu akurat zaryzykuję stwierdzenie, że prawie każd
                      > y
                      > się boi przed ślubem, bo to jest ważne wydarzenie w życiu.


                      Nie, to nie tak. Balam sie bo stresowalam sie cala ceremonia, a nie
                      tym ze tego nie czuje, ale wezme bo to jest kompromis.

                      > Nie wiem, może ja źle wyrażam, emocje, intencje, ale nie było moim
                      zamiarem
                      > robić z siebie cierpiętnicy, kora dla dobra ludzkości rzuci sie do
                      wulkanu.
                      > Jeśli skądś płynie taki przekaz, to jest to wypadek przy pracy.


                      Przepraszam ale ja tak to wlasnie widze. Nie czujesz, nie chcesz ale
                      robisz to w imie nie wiem czego. Daj spokoj dziewczyno.

                      > Ślub nie kłóci się z moimi zasadami, bo nigdy nie stworzyłam sobie
                      zasady "nie
                      > wychodzę za mąż". Jak byłam młodsza po prostu o tym nie myślałam,
                      a teraz jest
                      > to stanowisko nie ma to dla mnie znaczenia/tak poważne deklaracje
                      budzą we mnie
                      > lęk.
                      >
                      > Dlatego podsumowując zmuszanie to za mocne słowo zdecydowanie. Ja
                      bym raczej
                      > mówiła o przekonaniu.
                      >
                      > No to dobranoc.
                      • kachaa17 ja miałam odwrotnie 07.04.08, 08:21
                        mój mąż nie chciał a ja chciałam. I się pobraliśmy. Jemu to nie było do niczego
                        potrzebne (tak twierdził). I powiedział, że zrobił to z miłości do mnie. Sam
                        podjął decyzję i nie był zmuszony, tylko wiedział, że mi na tym zależy.
                      • laska.waniliowa Re: Obawy, strach przed ślubem 07.04.08, 12:24
                        > Przepraszam ale ja tak to wlasnie widze. Nie czujesz, nie chcesz ale
                        > robisz to w imie nie wiem czego. Daj spokoj dziewczyno.

                        a czemu Ty ją ciągle przekonujesz że nie chce?:) i jeszcze ten tekst o
                        rozwodzie.. aż chciałoby sie po raz kolejny zacytować zdanie "Daj spokój
                        dziewczyno."
                        • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 07.04.08, 14:27
                          W ramach terapii należaloby tu podkreślić KOBIETO!!! Piotrusiu Panu
                          i Infantylizmu mówimy stanowcze NIE!!!

                          Lipcowa, slyszysz, ale nie słuchasz. Ale nie jest moim zamiarem
                          przekonywanie, ze wiem co czuje i jak czuję. Zresztą to jest
                          naprawdę trudne, więc w gruncie rzeczy nie dziwię sie, ze to źle
                          odczytujesz. Ale obiecuję Ci jak zacznie mnie zmuszać do rodzenia
                          dzieci i gotowania rolad, ktorych niecierpię, dam znać. Żebyś mogła
                          powiedzieć A NIE MÓWILAM.

                          PS: Jak zdefinujesz kompromis zatem? :)
                          • 18_lipcowa1 Re: Obawy, strach przed ślubem 07.04.08, 21:29
                            w kwestii malzenstwa nie ma kompromisu. nie chcesz, nie czujesz
                            bluesa, nie mozesz sie zmuszac.
                            co chcesz tymi postami udowodnic? najpierw piszesz ze nie chcesz,ale
                            wezmiesz potem oczekujesz aprobaty? czego? potwierdzenia ze to jest
                            noirmalne?
                            ze tak wyglada kompromis?
                            nie ,to nie jest kompromis. zmuszasz sie do czegos tylko po co tak
                            glupo tlumaczysz?
                            • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 08.04.08, 10:08
                              Wyluzuj Lipcowa wuluzuj.

                              Jakbyś słuchała a nie tylko słyszała, zauważyłabyś, że stworzyłam
                              ten post z ciekawości. Czy są gdzieś dziewczyny, ktore czują tak
                              samo. Wychodzi na to, że gdzieś tam są. I to był mój cel.

                              W sumie masz rację, zaczełam się tlumaczyć, bo ty nie wiadomo czemu
                              zaczęłaś mnie atakować. Równie głupio. Więc na głupi atak, głupie
                              tlumaczenie. Prosta fizyka. W kwestii kompromisów nigdy się nie
                              zgodzimy, bo dla mnie całe małżeństwo od poczatku do końca jest
                              kompromisem. Nie oczekuję, ze to zrozumiesz, nie oczekuję od Ciebie
                              akceptacji ani klepania po główce. I nie wiem czy to jest kwestia do
                              zadroszczenia czy zastanowienia Twój azymut na "JA", "JA", "JA". Nie
                              oceniam Cię bo masz prawo do swojego poglądu na tą sprawę. Jeżeli
                              uważasz moją nie wiem, motywację? z głupią, trudno. W myśl Twoich
                              zasad, nie obchodzi mnie to.

                              Zdałam? :)

                              A na poważnie Lipcowa, życzę Ci szczęścia. I dziękuję, bo dzieki
                              dyskusji z Tobą jednak wychodzi na to, ze jakaś moja część chce tego
                              ślubu, inaczej bym się tak głupio nie tlumaczyła. Chcąc nie chcąc
                              zostalaś moim psychoterapeutą :)

                              Pozdrawiam
                              (recovering?) Easthaven
                              • 18_lipcowa1 Re: Obawy, strach przed ślubem 08.04.08, 14:41
                                easthaven napisała:

                                > Wyluzuj Lipcowa wuluzuj.


                                Jestem wyluzowana,ja bez przymusu mowilam TAK

                                >
                                > Jakbyś słuchała a nie tylko słyszała, zauważyłabyś, że stworzyłam
                                > ten post z ciekawości. Czy są gdzieś dziewczyny, ktore czują tak
                                > samo. Wychodzi na to, że gdzieś tam są. I to był mój cel.

                                Oczywiscie ze sa, ale co to ma dac? wieksze szczescie malzenskie
                                tobie?wiele jest kobiet zmuszonych presja otoczenia.

                                >
                                > W sumie masz rację, zaczełam się tlumaczyć, bo ty nie wiadomo
                                czemu
                                > zaczęłaś mnie atakować. Równie głupio. Więc na głupi atak, głupie
                                > tlumaczenie. Prosta fizyka. W kwestii kompromisów nigdy się nie
                                > zgodzimy, bo dla mnie całe małżeństwo od poczatku do końca jest
                                > kompromisem.

                                nie atakowalam cie, po prostu nie moge zrozumiec twojego podejscia.
                                ja majac takie uczucia jak ty, w zyciu bym nie wziela slubu.


                                Nie oczekuję, ze to zrozumiesz, nie oczekuję od Ciebie
                                > akceptacji ani klepania po główce. I nie wiem czy to jest kwestia
                                do
                                > zadroszczenia czy zastanowienia Twój azymut na "JA", "JA", "JA".
                                Nie
                                > oceniam Cię bo masz prawo do swojego poglądu na tą sprawę. Jeżeli
                                > uważasz moją nie wiem, motywację? z głupią, trudno. W myśl Twoich
                                > zasad, nie obchodzi mnie to.
                                >
                                > Zdałam? :)
                                >
                                > A na poważnie Lipcowa, życzę Ci szczęścia. I dziękuję, bo dzieki
                                > dyskusji z Tobą jednak wychodzi na to, ze jakaś moja część chce
                                tego
                                > ślubu, inaczej bym się tak głupio nie tlumaczyła. Chcąc nie chcąc
                                > zostalaś moim psychoterapeutą :)
                                >

                                sama nie wiesz czego chcesz tak naprawde
                                tak jak powiedzialam -cale szczescie sa rozwody
                                > Pozdrawiam
                                > (recovering?) Easthaven
                                • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 08.04.08, 15:20
                                  tak jak powiedzialam -cale szczescie sa rozwody

                                  No i możesz spać spokonie :)

                                  Jestem wyluzowana,ja bez przymusu mowilam TAK

                                  Ciekawy sposób na wyluzowanie. Kobieto, ty sie bardziej emocjonujesz
                                  tym problemem niż ja. U mnie to zaledwie nie budzi entuzjazmu. Ty
                                  jesteś cała zjeżona i wymachujesz mi przed oczyma rozwodem jak
                                  ksiądz Księga Apokalipsy. To wręcz daje do myślenia czy ty aby
                                  napewno wyszlaś za mąz z wlasnej woli.


                                  nie atakowalam cie, po prostu nie moge zrozumiec twojego podejscia.
                                  > ja majac takie uczucia jak ty, w zyciu bym nie wziela slubu.

                                  Atakowałaś i Twój styl jest nadal bardzo ofensywny. być może po
                                  prostu tego nie czujesz. Jest wiele rzeczy których TY byś nie
                                  zrobiła a ja robię i na odwrót. Po prostu się różnimy. A w dodatku
                                  naprawdę, strasznie demonizujesz. Naprawdę.

                                  sama nie wiesz czego chcesz - i z tym się moge zgodzić, bo targają
                                  mną sprzeczne uczucia. ale to naprawdę nie jest tak dramtyczne
                                  starcie jak ci się wydaje.

                                  • 18_lipcowa1 Re: Obawy, strach przed ślubem 08.04.08, 15:36

                                    > Ciekawy sposób na wyluzowanie. Kobieto, ty sie bardziej
                                    emocjonujesz
                                    > tym problemem niż ja.

                                    Jestem spokojna. Nie rozumiem po prostu tego ze decydujesz sie na
                                    cos do czego nie jestes przekonana.


                                    -U mnie to zaledwie nie budzi entuzjazmu.

                                    zaledwie?

                                    Ty
                                    > jesteś cała zjeżona i wymachujesz mi przed oczyma rozwodem jak
                                    > ksiądz Księga Apokalipsy.

                                    Tak bo najpierw rozwalilas sie na forum jaka to jestes przeciwna a
                                    na koniec bronisz sie jak mozesz. Dlatego mnie dziwi twoje
                                    podejscie. Niby nie, a tak ?


                                    To wręcz daje do myślenia czy ty aby
                                    > napewno wyszlaś za mąz z wlasnej woli.

                                    Zapewne bylam sila zaciagnieta a teraz sie odgrywam na tych co maja
                                    to szczescie i moga decydowac za siebie.
                                    Tak serio- mialam powazne propozycje matrymonialne w zwiazkach.
                                    Dlugich. Nie chcialam - nie wyszlam za maz, nie czulam tego i juz.
                                    W obecnym mialam juz rok wczesniej. tez nie. dopiero jak sama
                                    dojrzalam do tego to to zrobilam.


                                    >
                                    >
                                    > nie atakowalam cie, po prostu nie moge zrozumiec twojego
                                    podejscia.
                                    > > ja majac takie uczucia jak ty, w zyciu bym nie wziela slubu.
                                    >
                                    > Atakowałaś i Twój styl jest nadal bardzo ofensywny. być może po
                                    > prostu tego nie czujesz. Jest wiele rzeczy których TY byś nie
                                    > zrobiła a ja robię i na odwrót. Po prostu się różnimy. A w dodatku
                                    > naprawdę, strasznie demonizujesz. Naprawdę.

                                    Ja demonizuje????to ty napisalas jak bardzo jestes temu niechetna.
                                    domyslilam sie wiec ze jestes albo pod presja albo jestes zmuszana,
                                    albo nie wiem co ci jest ale jest cos nie tak.

                                    >
                                    > sama nie wiesz czego chcesz - i z tym się moge zgodzić, bo targają
                                    > mną sprzeczne uczucia. ale to naprawdę nie jest tak dramtyczne
                                    > starcie jak ci się wydaje.
                                    >

                                    oby, jeszcze za maz nie wyszlas. jest wiec szansa ze ktos moze
                                    pojdzie na kompromis i zrobi to co TY chcesz.
                                    >
                                    >
                                    • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 08.04.08, 16:08
                                      18_lipcowa1 napisała:

                                      >
                                      > > Ciekawy sposób na wyluzowanie. Kobieto, ty sie bardziej
                                      > emocjonujesz
                                      > > tym problemem niż ja.
                                      >
                                      > Jestem spokojna. Nie rozumiem po prostu tego ze decydujesz sie na
                                      > cos do czego nie jestes przekonana.
                                      >
                                      >
                                      > -U mnie to zaledwie nie budzi entuzjazmu.
                                      >
                                      > zaledwie? DOKŁADNIE ZALEDWIE.
                                      >
                                      > Ty
                                      > > jesteś cała zjeżona i wymachujesz mi przed oczyma rozwodem jak
                                      > > ksiądz Księga Apokalipsy.
                                      >
                                      > Tak bo najpierw rozwalilas sie na forum jaka to jestes przeciwna a
                                      > na koniec bronisz sie jak mozesz. Dlatego mnie dziwi twoje
                                      > podejscie. Niby nie, a tak ?

                                      No dokladnie dokladnie. Jest wiele za i przeciw i dlatego prosiłam o
                                      opinię innych dziewczyn, bo chciałam skonfrotnować swoje obawy i
                                      lęki z osobami, ktore odczuwały podobne wahania. NIE JESTEM
                                      PRZECIWNA BYCIU Z MOIM FACETEM. MAM PROBLEM Z ZAOBRACZKOWANIEM. TO
                                      WSZYSTKO.
                                      >
                                      >
                                      > To wręcz daje do myślenia czy ty aby
                                      > > napewno wyszlaś za mąz z wlasnej woli.
                                      >
                                      > Zapewne bylam sila zaciagnieta a teraz sie odgrywam na tych co
                                      maja
                                      > to szczescie i moga decydowac za siebie.
                                      > Tak serio- mialam powazne propozycje matrymonialne w zwiazkach.
                                      > Dlugich. Nie chcialam - nie wyszlam za maz, nie czulam tego i juz.
                                      > W obecnym mialam juz rok wczesniej. tez nie. dopiero jak sama
                                      > dojrzalam do tego to to zrobilam.

                                      No i być może to co teraz robię, to nad czym myślę jest moim
                                      sposobem dojrzewania. Bo w sposobach dochodzenia do pewnych wnosków
                                      i decyzji tez podejrzewam mamy inne.
                                      >
                                      >
                                      > >
                                      > >
                                      > > nie atakowalam cie, po prostu nie moge zrozumiec twojego
                                      > podejscia.
                                      > > > ja majac takie uczucia jak ty, w zyciu bym nie wziela slubu.
                                      > >
                                      > > Atakowałaś i Twój styl jest nadal bardzo ofensywny. być może po
                                      > > prostu tego nie czujesz. Jest wiele rzeczy których TY byś nie
                                      > > zrobiła a ja robię i na odwrót. Po prostu się różnimy. A w
                                      dodatku
                                      > > naprawdę, strasznie demonizujesz. Naprawdę.
                                      >
                                      > Ja demonizuje????to ty napisalas jak bardzo jestes temu niechetna.
                                      > domyslilam sie wiec ze jestes albo pod presja albo jestes
                                      zmuszana,
                                      > albo nie wiem co ci jest ale jest cos nie tak.

                                      Sprobuje Ci to wyjaśnić w ten sposob. Mój facet wie o moim stosunku
                                      do instytucji malżeństwa. Przegadaliśmy na ten temat godziny.
                                      Spokojnie, bez awantur, wymuszania, szantażu. Po prostu sposob w
                                      jaki mój facet powiedział że to jest dla niego ważne sprawił, że
                                      chcę sprobować. To jest trudne nie twierdzę, że nie jest. Zdaję
                                      sobie sprawę, ze momentami to brzmi schizofrenicznie.
                                      > >
                                      > > sama nie wiesz czego chcesz - i z tym się moge zgodzić, bo
                                      targają
                                      > > mną sprzeczne uczucia. ale to naprawdę nie jest tak dramtyczne
                                      > > starcie jak ci się wydaje.
                                      > >
                                      >
                                      > oby, jeszcze za maz nie wyszlas. jest wiec szansa ze ktos moze
                                      > pojdzie na kompromis i zrobi to co TY chcesz.
                                      > >
                                      No właśnie tylko wytlumacz mi dlaczego kiedy ja mowię iż dla mojego
                                      faceta idę na kompromis to twierdzisz, że jestem zmuszana. A jak moj
                                      facet poszedłby na kompromis, to z mojej strony zmuszanie go do
                                      mojego rozwiązania to nie byłby szantaż? Masz bardzo...
                                      feministyczne pojmowanie kompromisu.
                                      > >
                                      • 18_lipcowa1 Re: Obawy, strach przed ślubem 08.04.08, 16:18

                                        > No dokladnie dokladnie. Jest wiele za i przeciw i dlatego prosiłam
                                        o
                                        > opinię innych dziewczyn, bo chciałam skonfrotnować swoje obawy i
                                        > lęki z osobami, ktore odczuwały podobne wahania. NIE JESTEM
                                        > PRZECIWNA BYCIU Z MOIM FACETEM. MAM PROBLEM Z ZAOBRACZKOWANIEM. TO
                                        > WSZYSTKO.

                                        Ok rozumiem i dlatego nie powinnas wyznaczac sztywnej daty slubu, a
                                        nie - nigdy nie wychodzic za maz.

                                        > >
                                        > > To wręcz daje do myślenia czy ty aby
                                        > > > napewno wyszlaś za mąz z wlasnej woli.
                                        > >

                                        > No i być może to co teraz robię, to nad czym myślę jest moim
                                        > sposobem dojrzewania. Bo w sposobach dochodzenia do pewnych
                                        wnosków
                                        > i decyzji tez podejrzewam mamy inne.
                                        > >

                                        Nie wydaje mi sie, maz juz date wyznaczona.

                                        > > >
                                        > > >
                                        > > > nie atakowalam cie, po prostu nie moge zrozumiec twojego
                                        > > podejscia.
                                        > > > > ja majac takie uczucia jak ty, w zyciu bym nie wziela slubu.
                                        > > >
                                        > > > Atakowałaś i Twój styl jest nadal bardzo ofensywny. być może
                                        po
                                        > > > prostu tego nie czujesz. Jest wiele rzeczy których TY byś nie
                                        > > > zrobiła a ja robię i na odwrót. Po prostu się różnimy. A w
                                        > dodatku
                                        > > > naprawdę, strasznie demonizujesz. Naprawdę.
                                        > >
                                        > > Ja demonizuje????to ty napisalas jak bardzo jestes temu
                                        niechetna.
                                        > > domyslilam sie wiec ze jestes albo pod presja albo jestes
                                        > zmuszana,
                                        > > albo nie wiem co ci jest ale jest cos nie tak.
                                        >
                                        > Sprobuje Ci to wyjaśnić w ten sposob. Mój facet wie o moim
                                        stosunku
                                        > do instytucji malżeństwa. Przegadaliśmy na ten temat godziny.
                                        > Spokojnie, bez awantur, wymuszania, szantażu. Po prostu sposob w
                                        > jaki mój facet powiedział że to jest dla niego ważne sprawił, że
                                        > chcę sprobować. To jest trudne nie twierdzę, że nie jest. Zdaję
                                        > sobie sprawę, ze momentami to brzmi schizofrenicznie.
                                        > > >
                                        > > > sama nie wiesz czego chcesz - i z tym się moge zgodzić, bo
                                        > targają
                                        > > > mną sprzeczne uczucia. ale to naprawdę nie jest tak dramtyczne
                                        > > > starcie jak ci się wydaje.
                                        > > >
                                        > >
                                        > > oby, jeszcze za maz nie wyszlas. jest wiec szansa ze ktos moze
                                        > > pojdzie na kompromis i zrobi to co TY chcesz.
                                        > > >
                                        > No właśnie tylko wytlumacz mi dlaczego kiedy ja mowię iż dla
                                        mojego
                                        > faceta idę na kompromis to twierdzisz, że jestem zmuszana. A jak
                                        moj
                                        > facet poszedłby na kompromis, to z mojej strony zmuszanie go do
                                        > mojego rozwiązania to nie byłby szantaż? Masz bardzo...
                                        > feministyczne pojmowanie kompromisu.


                                        Dlatego ze poczekac zawsze mozna, mozna to przesunac o pare miesiecy
                                        ewentualnie. a jak juz wezmiesz ten slub?
                                        tego cofnac sie nie da, a jak nie wyjdzie zostanie zal i niesmak ze
                                        ty nie chcialas.
                                        ja po prostu bym na twoim miejscu poczekala.

                                        Aha i zeby nie bylo ze jestem cala przeciw tobie ;-))))- ja tez
                                        bylam przeciwna, na slowo slub dostawalam drgawek i uwaazalam ze
                                        papier wszystko psuje. ale zmienilam zdanie i jestem szczesliwa
                                        mezatka a to ze slub wzielam - ciagle nie moge sie przyzwyczaic i
                                        wszystko jest jakby go nigdy nie bylo.
                                        >
                                        >
                                        • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 08.04.08, 16:32
                                          No i ja myślę, ze w pmoim przypadku też tak będzie. Czuję, że jesteś
                                          osobą przebojową i bardzo asertywną. Podziwam to. Ja tez naprawdę
                                          potrafię dbać o swoje interesy. Być moze to brzmi dla Ciebie
                                          naiwnie, nie wiem ciepłokluchowato, ale naprawdę mój facet
                                          uzasadnil (celowo nie mówię przekonał)to tak, że ja chcę spróbować.
                                          Mimo wszystko. bo to jak do tego podejdę zależy tylko ode mnie. I
                                          właśnie to tu chciałam uslyszeć:ja tez
                                          > bylam przeciwna, na slowo slub dostawalam drgawek i uwaazalam ze
                                          > papier wszystko psuje. ale zmienilam zdanie i jestem szczesliwa
                                          > mezatka a to ze slub wzielam - ciagle nie moge sie przyzwyczaic i
                                          > wszystko jest jakby go nigdy nie bylo. Tylko to. ślub jest w
                                          sierpniu, więc mam jeszcze trochę czasu. No i właśnie zaczynam
                                          oswajanie "POTWORA" :D

                                          Dzięki za rozmowę i oostre słowa też. Poważnie pomoglaś mi
                                          uświadomić sobie parę rzeczy. To dobry znak :D

                                          Miłego popołudnia życzę.
                    • annubis74 Re: Obawy, strach przed ślubem 08.04.08, 11:08
                      A ja myślę sobie, że oprócz przyczyn, które odpowiadaja za Twoje
                      lęki i obawy związane z małżeństwem, jest jeszcze Twoja "offowość"
                      (jak to ładnie ujęłaś).
                      Bo normalnie w naszej kulturze przyjęło się uważać że każda kobieta
                      od dzieciństwa nie marzy o niczym innym jak tylko o białych
                      sukniach, welonach itp (pamiętam zdziwienie niektórych moich
                      przyjaciółek że i w moim przypadku nie było jakiegoś ślepego pędu do
                      ołtarza). Najmniej czasu na refleksję na temat tego co bedzie po
                      ślubie poswięcają te dziewczyny, dla którcyh najważniejsze jest
                      ślubne tu i teraz (suknia, goście, kto da kasę na przyjecie, itp.)
                      Tylko że później to głownie one piszą dramatyczne wątki na tym forum
                      Życzę Ci dużo małżeńskiego szczęścia i myślę że masz na nie
                      duuuuuuuużą szansę:))
                      • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 08.04.08, 12:34
                        pamiętam zdziwienie niektórych moich
                        > przyjaciółek że i w moim przypadku nie było jakiegoś ślepego pędu
                        do
                        > ołtarza).
                        Też się z tym zderzyłam i myślę, że w dużym stopniu to wpłynęło na
                        niewspółmierną do sytuacji eskalację lęku.

                        Życzę Ci dużo małżeńskiego szczęścia i myślę że masz na nie
                        > duuuuuuuużą szansę:))

                        Dziękuję, naprawde mam nadzieję, że będzie dobrze.

                        Pozdrawiam :)
                        • arwen8 Re: Obawy, strach przed ślubem 08.04.08, 16:14
                          easthaven napisała:

                          > naprawde mam nadzieję, że będzie dobrze.

                          Nadzieja w takich sprawach to stanowczo ZA MAŁO.
                          • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 08.04.08, 22:03
                            Wiesz Arwen znam wiele takich, które WIEDZIAłY, że będzie dobrze i bardzo
                            boleśnie się o tą wiedzę rozbiły.

                            Jestem typem z natury raczej sceptycznym, wolę powiedzieć mam nadzieję, bo czuję
                            się z tym bezpieczniej.

                            Polemika z Lipcową uświadomiła mi kilka ważnych rzeczy, nazwała bym to
                            "świadomym przeżywaniem swoich lęków (czy jakoś tak)". Nie martw się. Dam radę,
                            jak zawsze :)
                          • annubis74 Re: Obawy, strach przed ślubem 09.04.08, 10:09
                            znam takie, które miały absolutną pewność ze wychodzą za mąż
                            za "mężczyznę ich życia" (jak to ładnie opisywały)
                            znam takie, które w tej pewności trwały jeszcze przez 2 lub 3 lata
                            aż do dnia, kiedy sielankowe (w ich opinii) małżeństwo kończyło się
                            niemal natychmiastowym rozwodem
                            ja podobnie jak easthaven uważam że nadzieja to dużo
                • dorota-d3 Re: Obawy, strach przed ślubem 11.02.09, 20:32
                  witam cie easthaven
                  ja biore slub za 3 miesiace i tak jak ty i mam coraz wieksze obawy czy dobrze
                  postepuje.kocham mojego chlopaka ale chyba jeszcze nie jestem gotowa na taki
                  wazny krok ktory napewno wiele zmieni w naszym zyciu?
                  moj chlopak jest szczesliwy a ja ze strachem i niechecia zalatwiam kolejne
                  potrzebne sprawy...chyba nadal chce zostam niezalezna od nikogo
                  dziewczynka,widze jak wyglada malzenstwo moich rodzicow,znajomych...teraz
                  wszystko tak szybko sie rozpada.jest kruche , i wcale wiele nie trzeba do
                  nieszczescia.poprostu jest mi dobrze tak jak jest teraz i wydaje mi sie ze
                  niczego nie musze zmieniac?poprostu czuje wewnetrzny niepokoj...obawe! a moze
                  jeszcze poczekac?ale ile? skoro wszystko juz zamowione...boje sie tez reakcji
                  rodzicow,znajomych.moj chlopak nie wie co ma myslec.on jest zdecydowany ale ja
                  niestety nie...
                  • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 18.02.09, 14:32
                    Cześć Dorota,
                    No cóż Ci mogę rzec. Ja juz jestem po. Ślubu nie pamietam
                    (wyparcie? :]) Wesele super.

                    Na razie jest ok. Tzn tak, nadal nie stalam się fanką bycia żoną,
                    nadal uporczywie i z premedytacja używam nazwiska panieńskiego i
                    nadal nie znosze bialego :). A tak serio to za wczesnie jest jeszcze
                    na oceny. Ogólnie jest fajnie, sami sobie jestesmy panami, mamy
                    swoje miejsce, które nazywamy domem, w wielu miejscach nasze zycie
                    stało się prostsze niż przed ślubem.

                    Doskonale Cię rozumiem, bo obawy przed tak istotną zmiana zyciową,
                    są chyba normalne. Tracisz cos, co już nigdy nie wroci. Staniesz się
                    cześcia drugiej rodziny na dobre i na zle. Dużo by wymieniać. Ja
                    patrząc na to wszystko z lekkiej perspektywy widzę, że za moj stan
                    psychiczny w duzej mierze odpowiadalo zmęczenie. Nie zrozum mnie
                    żle. Tak jak powiedzialam, nadal nie jestem "dumną matroną" i nie
                    podoba mi sie to, ze brałam ślub koscielny, ale podtrzymuję,
                    zrobilam to dla męża i tego się trzymam.

                    Powiem Ci na koniec tak: nie jest tak zle. Czasem zastanawiam sie po
                    co to wszystko mi bylo, ale patrzę tak na mojego chlopa i ja za
                    siebie mogę powiedzieć, że chyba warto. Może za 20 lat powiem
                    NAPEWNO warto. Ale tego nie wiem.

                    Trzymaj się

                    E
    • ela.buu Re: Obawy, strach przed ślubem 07.04.08, 14:21
      Nie wiem czy czulam podobnie jak Ty ale chyba tak
      nie znam szczesliwych malzenstw
      Zalezalo mi na sformalizowaniu zwiazku ale " ta cala zona "
      byla dla mnie przez dluzszy czas nie do przyjecia
      U nas po slubie zmienilo sie tylko to ze weszlismy do swoich rodzin
      a on jak mowi o mnie w pracy mowi zona
      Dla nie slowa maz i zona byly przez kilka lat nie do przeskoczenia
      za kazdym razem jak ktos tak mowil podstakiwalam
      Piszesz o dostojenstwie i odpowiedzilnosci bycia zona
      Moja rada jest moze prosta ale w moim wypadku zadzialala mow po prostu swojemu
      narzeczonemu ze to czy tamto jest dla ciebie trudne
      Jesli czegos nie chcesz nie rob tego ja po slubie koscielnym zrobilam tylko maly
      godzinny piknik w lesie dla rodziny i swiadkow
      A potem byl to w pelni nasz dzien Tak czulam a On to zaakceptowal i poparl mnie
      w tym
      Dla mnie najiprostsza metoda zaakceptowania bycia zona bylo stworzenie sobie
      swojej wlasnj definicji tego slowa i zachowan
      zburzylam wszystko co znalam i z czasem skladam obraz z jakim jestem szczesliwa
      i powoli zaczyanam byc szczesliwa z bycia zona
      ( jestesmy po slubie 3,5 roku )
      pomogla mi tez ksazka "klamstwa w ktore wierzymy "Chris-a Thurman-a
      Malzenstwo nie jeste zle samow sobie jesli tylko jesli tylko bedzie to nasze
      wspolne wyobrazenie z partnerem a nie nieswiadome kopiowanie znanych nam
      zachowan ale to juz wymaga pracy was obojgo cierpliwosci i milosci wzajemnej
    • lilith76 Re: Obawy, strach przed ślubem 07.04.08, 14:27
      Zaglądam na to forum, ale jestem od lat konkubiną vel kohabitantką ;)
      Na ślubie też mi nie zależy, ale mam ten komfort, że mojemu partnerowi też.
      Wiem o co biega, wiem gdzie źródło, wiem jakie są przyczyny i jak u ciebie, gdy przychodzi co do czego, to dopada strach i wszelkie racjonalizacje w łeb biorą. Pomogły rozmowy z terapeutami.
      Gdyby mój partner się zdeklarował, pewnie bym się zgodziła uznając, że on wziął ciężar największych rozterek, a ja po chwilach wariactwa mogę się spowrotem na nim oprzeć (tak na to patrz). Ale i tak nasz ślub byłby skromny i cichutki.
      Kwestia podziału majątku, dziedziczenia, różnych nazwisk dzieci nie spędza mi snu z powiek. Niewiele mamy, a w dzisiejszych czasach, rozpadu związków, powtórnych małżeństw matka ciągle może mieć inne nazwisko niż dziecko, bo np. przejęła je po mężu nr 2 lub nigdy nie była związana z jego ojcem (jeśli dziecko uznał, ma prawo do nadania mu nazwiska). Chcę moje dziecko uczyć samodzielnego myślenia, nie komformizmu i ślepego podporządkowywania grupie.
    • gad.forumowy Re: Obawy, strach przed ślubem 09.04.08, 20:50
      Po ślubie może być tylko gorzej.
      Nie polecam, żebyś robiła cokolwiek wbrew sobie. Ta wewnętrzna wojna w Tobie szybko zniszczy Twoje małżeństwo.
      Zrób rachunek zysków i strat. Znam wiele przypadków jak związki ok. 7 - 8 letnie rozpadły się i (na ogół kobiety) szybko odnajdywały się w nowych, dużo szczęśliwszych związkach.
      Nic nie sugeruję. Powodzenia.
      • easthaven Re: Obawy, strach przed ślubem 09.04.08, 21:16
        No ten wątek powstał właśnie w wyniku robienia przeze mnie tzw bilansu zysków i
        strat. Cieszę się, że go założyłam bo wszystkie dziewczyny, które się tu
        wypowiedziały dorzuciły do tego bilansu coś istotnego. Dzięki temu myślę, że
        moja całościowa refleksja jest głębsza i pełniejsza. Teraz pozostaje mi tylko to
        wszystko zebrać do kupy i postawić wynik po znaku równości. Ale, że matematyk ze
        mnie gorzej niż beznadziejny, to chwilę potrwa :)

        no to kalkulator w dłoń, alleluja na usta i do przodu!!!
        • gad.forumowy Re: Obawy, strach przed ślubem 09.04.08, 21:48
          Nikt poza Tobą nie weźmie odpowiedzialności za Twoje decyzje. Ten ciężar spoczywa wyłącznie na Tobie i nie ma decyzji dobrej i złej. Każda będzie miała zarówno skutki pozytywne jak i negatywne.
      • hesia3 Re: Obawy, strach przed ślubem 09.04.08, 23:58
        A czy znasz ile związków bez ślubu rozpadło się i po jakim czasie?
        To czy wam się uloży nie zależy od ślubu, ale od tego jakimi
        jesteście ludźmi, od upływu czasu, od kłopotów. Ślub nie wyda na was
        wyroku nieszczęśliwego życia, ani brak go nie da wam wiecznej
        szczęśliwości. Ślub jest może po to, żeby się dobrze zastanowić i
        przemyśleć swoje decyzje i widzę, że w twoim wypadku spełnił swoje
        zadanie. Decyzja musi być twoja i tylko twoja.
    • krygana Re: Obawy, strach przed ślubem 25.05.08, 15:37
      ja wychodzę za mąż w czerwcu czyli za parę dni! też nic mnie nie cieszy ani ta
      suknia po prostu nic a wszystkie te przygotowania są jakby obok mnie wcale tego
      nie czuje...:( w dodatku mój przyszły mąż bardzo się zmienił bardzo mnie rani w
      dodatku jestem w ciąży zamiast spokoju mam wieczny stres i nerwy! przez to żyć
      mi się nie chce
      • killarney5 Re: Obawy, strach przed ślubem 25.05.08, 16:08
        Krygano, to, że ślub za parę dni, nie oznacza, że musisz go wziąć! Zwłaszcza, ze przyszły mąż nie hamuje się już z pokazywaniem ciemnych stron swojej natury, bo przecież już niemal do niego należysz! I jeśli nawet Twoja ciąża, w której powinnaś być maksymalnie chroniona, go nie hamuje - to co będzie po ślubie? Uciekaj, póki czas - życie masz tylko jedno!
Pełna wersja