Kłótnia - duzo mojej winy (dlugie)

07.04.08, 21:22
Potrzebuje pomocy więc dubluje watek - nie wiem jak sobie poradzić.

Chyba przechodzimy kryzys. Była kótnia ( nie pierwsza, kolejna z
całej seri ale inna od poprzednich, tamte były wybuchami ktore
przechodzily a ta pozostawila mocny ślad), teraz jest po ja niewiem
jak poradzić sobie z jej skutkami.

Jesteśmy już trzy lata, nie jesteśmy małżeństwem, mieszkamy razem.
Ja jestem młodsza, on starszy. Ja bez porzedniego małżeństwa, on po
rozwodzie. Ja bez dzieci, on z nastoletnim synem. Z jednej strony
wiele nas dzieli, ale też mamy niesamowicie dużo wspólnych tematów a
najważniejsze jest dla mnie wspólne poczucie humoru.
Niestety "wspólny humor" niewystarcza by łagodnie przejść razem
przez proze życia.

Ja jestem chyba jakaś dziwna, ale mi sie wydaje, że jak cos mi
niewyjdzie, zrobie coś nie po jego myśli to mnie rzuci. Tak sie tego
boje, że zaczełam kłamać. Np.: przez moją głupote nie oddam płyty do
wypożyczalni w terminie= nie przyznam sie mu że jej nie oddałam
tylko powiem, że ją oddałam. Itp. małe kłamstewka. A sami wiecie, że
kłamstwo ma krótkie nogi i zawsze sie wyda (w jego wypadku zawsze,
ma jakiś siódmy zmysł, zawsze się dowiaduje).

Ostatnio się własnie pożarliśmy, ja miałam pretensje o jego sposób
odnoszenia się do mnie, on o to że jak mi może ufać (płyta), ja o
to, że nie dotrzymuje słowa (chodziło o jakiś głupi spacer) on o to
że musi utrzymywać dom, ja o to, że nie docenia mojego wkładu w dom
(wkład proporcjonalnie do jego kasy domowej mały bo zarabiam
wielokrotnie mniej od niego, ale jak na średnia krajową to nie
najgorszy), on o to, że ja robie z niego potwora, ja na to, że
jeśli czegoś nie chce robić to niech sie nie zmusza (spacer) bo nie
mam z nim ochoty iść i słuchać jego marudzenia. Nastepnie wyszłam
trzaskając drzwiami. Wruciłam po godzinie, on udawal że śpi (potem
zasnął naprawde), jak sie obudził zrobiłam mu herbatę bez słowa i
tak minął wieczór. W nocy spaliśmy przytuleni. Cały następny dzień
nie rozmawialiśmy. Jak wrócił z pracy oględnie poinformowaliśmy się
o ogólnych sprawach. Ale to nie była rozmowa, to bylo coś takiego
zimnego, oddalajacego nas czego sie bardzo przestaraszyłam,
przeprosiłam go więc. Po jego reakcji widze, że mu nie przeszło -
jest cały czas z dala odemnie, pozornie udaje że jest ok, ale nie
jest dobrze tak naprawde. Nie wiem jak oczyścić atmosferę, jak
przeprosić, co zrobic by wybaczyl drobne kłamstwa (Mam gigantyczne
wyrzuty sumienia - jednak ja mu wybaczałam jego - on zaczął nasz
związek od niedomówień i kłamstw - drobnych i nic nie znaczących).

Dziewczyny pomóżcie.
Ja za bardzo go kocham by zrobić to co zawsze do tej pory robiłam w
tego typu sytuacjach - nie chce odchodzić, pragne przejść ten
kryzys. Chce być z nim i caly czas rycze.


    • wiedzma103 Re: Kłótnia - duzo mojej winy (dlugie) 07.04.08, 22:45
      mikanda, nie wiem co Ci poradzic, bo sama jestem w podobnej sytuacji.
      W sobote sie wkurzylam na mojego M i cos mi sie wymsklo no i on si
      eobrazil do dnia dzisiejszego :(
      Wieczorem probowalam go przeprosic, ale nie dalo sie.
      Strasznie nie lubie takich dni i jest mi z tego powodu ciezko.
      Zobaczymy co bedzie dzis.
      Moze powinniscie szczerze porozmawiac?

      Zycze powodzenia
    • annubis74 Re: Kłótnia - duzo mojej winy (dlugie) 08.04.08, 11:26
      kłótnia o jakieś duperele to jeszcze nie problem
      chyba gorsza jest taka atmosfera wzajemnych niedomówień
      musicie porozmawiać i pewne rzeczy sobie wyjaśnić... bo myślę że
      problem tkwi zupełnie gdzie indziej niż w poruszanych w kłótni
      tematach.
      My na początku podobnie się kłociliśmy - wypominaliśmy sobie
      duperele, kiedy problem tkwił zupełnie gdzie indziej, mieliśmy ciche
      dni (ja) oraz prawie ciche dni (mój mąż, który też udawał że
      wszystko jest ok). Teraz jak się kłocimy to zwykle krótko i na
      temat - bez wielogodzinnego obrażania się na siebie
    • abigail83 Re: Kłótnia - duzo mojej winy (dlugie) 08.04.08, 17:27
      > Ja jestem chyba jakaś dziwna, ale mi sie wydaje, że jak cos mi
      > niewyjdzie, zrobie coś nie po jego myśli to mnie rzuci.

      Tu jest sedno problemu. Nawet jesli teraz wam sie uda oczyscic
      atmosfere, bedzie to pozorne. Uwierz, ze "przyklepujesz" problem.
      Musicie usiasc i sie zastanowic, dlaczego ty sie tak czujesz. Moze
      to z kolei nie jest nic powaznego, ale co przez kolejne konflikty
      sie powieksza. Do czego by to porownac - do malej kuleczki sniegu,
      pedzacej ze zbocza, z ktorej robi sie wielgachna kula.
    • pronovia Re: Kłótnia - duzo mojej winy (dlugie) 09.04.08, 10:10
      Zachowujesz się, jakbyś była w związku z własnym ojcem, ewidentnie nie jest to
      związek partnerski, również w sferze finansowej, co, jak napisałaś, zostało ci
      wypomniane. Wypominanie pieniędzy w związku uważam za dość małostkowe.
      Twoje zachowanie opisane na przykładzie płyty z wypożyczalni też dowodzi
      nierówności w związku, jak miałam 11 lat i zgubiłam klucze od domu też nie
      chciałam się przyznać rodzicom. Na miejscu twojego faceta, też zastanawiałabym
      się, jak mogę Ci zaufać. Chyba powinnaś wytłumaczyć mu skąd to się bierze i
      obiecać, że już nie będziesz.
      Sama kłótnia zupełnie bez sensu i o straszną pierdołę, ale chyba musicie
      porozmawiać o tych wszystkich oskarżeniach, które zaczęliście rzucać.
      I nie płacz, wszystko będzie dobrze, przed Wami jeszcze duuużo kłótni ;)
    • gad.forumowy Re: Kłótnia - duzo mojej winy (dlugie) 09.04.08, 23:04
      mikanda napisała:
      > Ja jestem chyba jakaś dziwna, ale mi sie wydaje, że jak cos mi
      > niewyjdzie, zrobie coś nie po jego myśli to mnie rzuci. Tak sie
      > tego boje, że zaczełam kłamać.

      Związek w stanie agonalnym.

      Myślę, że w Tobie jest wiele problemów z dzieciństwa. Mam wrażenie, że któreś z Twoich rodziców było bardzo dominujące wobec Ciebie, krzyczało, ganiło i starało się całkowicie kontrolować Twoje zachowanie.
      Myślę, że dobrym wyborem byłaby psychoterapia, bo każdy kolejny Twoj związek będzie przypominał poprzednie.
      • palmalka Re: Kłótnia - duzo mojej winy (dlugie) 12.04.08, 15:16
        Kurde, ale niektóre kobiety to skomplikowane sa... ja nie wiem... a
        nie mozesz mu powiedziec tak jak nam, tu na forum, dlaczego czasem
        zdarza Ci sie go okłamać ??? To chyba o wiele prostrze i zmienia
        jego punkt widzenia.
    • wielorak Re: Kłótnia - duzo mojej winy (dlugie) 12.04.08, 22:00
      na kłamstwach związku nie wybudujesz
Pełna wersja