malwersantka
21.04.08, 11:31
Jestem mężatką od roku i muszę przyznać, że jednak małżeństwo to nie
dla mnie. Nie dlatego, żebym miała jakieś wielkie problemy, żeby
były jakieś wielkie różnice zdań czy poglądów między nami, ale po
prostu za bardzo sobie cenię niezależność, wolność osobistą,
możliwość samodzielnego podejmowania decyzji, a małżeństwo bardzo
mnie ogranicza. Nie mogę robić wielu rzeczy, np. chodzić na
siłownię, bo mężowi się to nie podoba, nie mogę zrobić drobnej
korekty kosmetycznej, bo mąż uważa, że nie ma problemu i mnóstwa
innych drobiazgów, co powoduje, że czuję się tak, jakbym nie miała
na nic wpływu.
Nawet muszę uważać, jak reaguję na różne sytuacje w kontaktach z
osobami trzecimi i stonować moje reakcje, bo mąż łatwo się wścieka
(przykład: na wakacjach w kraju arabskim zaczepił mnie sprzedawca ze
sklepiku, pytając skąd jesteśmy, odpowiedziałam, za po co potem mój
mąż nie odzywał się do mnie przez 2 dni, bo opowiedziałam na pytanie
tego sklepikarza, bo jak twierdzil mój mąż "zawsze każdemu
odpowiadasz, kazdy Cie moze zaczepic tak? a Ty zawsze kazdemu
odpowiesz!").
Poza tym mąż łatwo wpada w szał, często ma zły humor. Problem jest
też w tym, że ma on duże potrzeby seksualne, natomiast mi
wystarczyłoby kochać się 4 razy w tygodniu. Tylko że mąż potrzebuje
codziennie, a jak nie dostaje tego co chce, to robi się naprawdę
nieprzyjemny, wyzywa się wtedy za najmniejszy drobiazg (jak
przełączenie kanału TV), rzuca przedmiotami. Dlatego staram się
jednak, żeby dostawał to co chce, wskakuję w seksowną bieliznę, a
jak jest po wszystkim to cieszę się, że teraz będzie kilka godzin
spokoju. Kurcze, i czy to jest normalne??? Ile tak można pociągnąc,
udając, że wszystko jest ok? Tak jest od roku, i jestem już tym
zmęczona, a to dopiero początek, tak ma wyglądać całe moje życie?
Przyznam, że to jest dla mnie chyba najbardziej męczący aspekt tego
związku. Bo czasem po prostu czuję się jak dmuchana lalka.
Poradźcie mądre kobiety, jak dojść z tym wszystkim do ładu? Jak
wypracować jakiś kompromis, żeby nie było tak trudno życ w tym
małżeństwie?