mmysia
01.05.08, 16:38
witajcie wszyscy :)
ciesze sie ze tu trafilam, bo moze tutaj ktos wyleje mi kubel zimnej wody na
glowe...
nie wiem co robic... siedze sama w domu... maz zabral synka i wyjechal do
mojej tesciowej na majowy weekend.
ja nie pojechalam. czuje sie fatalnie.
musze zaczac od samego poczatku. inaczej nie bedzie mozna tego obiektywnie ocenic.
od kilku lat jestesmy rezem. mamy 3 letnie dziecko. mieszamy w innym miescie
niz rodzice i tesciowie (wszyscy mieszkaja ok 100 km stad)
w ostatnie swieta poklocilam sie z tesciowa,,, inaczej... w obecnosci mojego
meza zaczela krzyczec jaka jestem okropna, wyciagac historie jakie w ogole nie
mialy miejsca, opinie o mnie, ktore nie maja faktycznego odzwierciedlenia w
rzeczywistosci. zmieszala mnie z blotem najogolniej rzecz ujmujac. wszystko co
moglam wtedy zrobic to w nieumiejetny sposob sie bronic.. ale zatykalo mnie na
to co slyszalam wiec wstalam i wyszlam. kiedy wyszlam dalej na mnie gadala
mezowi, on staral sie mnie bronic (wiem o rym z relacji meza)
swieta skonczyly sie fatalnie. ale to dopiero poczatek...
wrocilismy do domu. moj maz nie poruszal prawie tego tematu, powiedzial tylko
ze zdaje sobie sprawe z tego ze jego mama przesadzila i powiedziala straszne
rzeczy.
ale tak sie sklada ze maz ma urodziny... jutro.. wiec przez te ostatnie 2
tygodnie zmuszal mnie do wyjazdu. mowil ze mam o tym zapomniec jechac i
przeprosic jego mame. on koniecznie na swoje urodziny musial jechac do swojej
mamy.
oczywiscie powiedzialam wyraznie ze nigdzie nie jade. przez 2 tyg plakalam w
poduszke z powodu tego co uslyszalam od tesciowej. on udawal ze nie widzi..
pojechal wiec.. zabral synka.. zadzwonil do mnie dzisiaj.. po 2 dniach...
kiedy jego mama akurat wyszla z domu.
w ogole to z moja tesciowa sa problemy od kilku lat. mam wrazenie ze moj maz
ma nie odcieta pepowine. zawsze kiedy ma jakies wolne w pracy chocby 3 dni od
razu jedzie do tesciowej. tyle razy prosilam aby spedzil ze mna i z dzieckiem
troche czasu. w tygodniu prawie sie nie widujemy... bo on pracuje do 17 potem
ma jeszcze jakies zlecenia... ja staram sie skonczyc prace mgr, studiuje
dziennie... w ogole nie mamy czasu dla siebie... od kilku lat nie wyjechalismy
razem... no oprocz wizyt u rodziny, podczas ktorych jak wiadomo 100% czasu
poswieca sie bliskim, bo przeciez mnie ma na codzien.
tesciowa przez cale zycie klocila sie ze swoim mezem, nie byl on dobrym
czlowiekiem, w koncu sie rozstali, ona od ponad roku mieszka sama, jednak ma
30m do drugiego syna i tyle samo do siostr.
chaotyczne... wiem...
jestem sama i bardzo mnie to boli... czuje sie oszukana..
i teraz mysle o tych wszystkich sytuacjach kiedy byla zostawiana sama sobie...
kiedy zostawalam sama u swoich rodzicow z chorym dzieckiem bo on musial robic
tesciowej zakupy... 24 grudnia... co roku... itp. itd...