mochacino
25.05.08, 14:39
Wstalam z niezla chandra, chyba to znacie, a na pewno wiecie o co
chodzi, jestem na "nie", wiec wlaczylam rozum i zastanawiam sie skad
sie to bierze? Generalnie wydaje mi się, ze dokucza mi samotnosc. Od
ponad dwoch lat nie mieszkamy w Polsce, niby wszystko sie fajnie
uklada, ale chyba glownie zawodowo. Ja pracuje w godzinach
urzedowych, wiec weekendy mam wolne, moj maz raczej bardziej jest
zajety weekendami i tu jest problem, o zmianie jego godzin pracy na
razie nie ma mowy, a ja chyba niebawem zwariuje, w piatek po pracy
taka mala radosc: 3 dni wolnego, wlasnie mija 2 dzien i czuje jak
czas przelatuje mi przez palce i nic sie nie dzieje, siedze w domu,
czytam, ogladam, slucham, sprzatam, gotuje, siedze w necie, nawet
nie mam do kogo sie odezwac, niestety przez ten czas, kiedy tu zyje,
nie dane mi bylo poznac kogos, z kim naprawde chialabym spedzac
czas, raczej przypadkowe znajomosci, niekoniecznie fajnych ludzi.
Mam auto, moglabym gdzies pojechac, poodychac swietnymi
krajobrazami, ale nie potrafie sie sama zebrac, moze dlatego,ze znow
bylabym sama. Niedawno wrocilismy z urlopu, bylo swietnie, razem, a
teraz znow jakas taka otchlan. Do tego, jak moj M wraca z pracy,
jakos tak malo poswieca mi czasu, a z drugiej strony troche to
rozumiem, ma swoje pasje, usiadzie do kompa, zobaczyc co w swiecie,
a ja znow taka troche samotna we dwoje. Wiem,ze musze cos ze soba
zrobic, bo usycham, ale nie wiem jak sie zmobilizowac, jak znalezc
pomysl na siebie,zeby nie miec wyrzutow sumienia, ze marnuje zycie,
bo tak czuje, mam okropne poczucie straty czasu...a no i do tego, w
takich momentach bardzoe tesknie za bliskimi, przyjaciolmi, ktorzy
zostali w Polsce.
Prosze o jakies pomysly, komentarze moze, cokolwiek, co pozwoli mi
spojrzec na to wszystko konstruktywnie.
Z gory dziekuje.