Mąż - ograniczenie pensji, da się?

04.06.08, 13:55
Potrzebuję porady natury prawnej. Mój mąż jest człowiekiem
nieodpwoiedzialnym jeśli chodzi o pieniądze, a także hazardzistą.
Ponieważ jest rozrzutny, jakiś czas temu ustaliliśmy podział pensji:
80% idzie na dom, reszta to jego "kieszonkowe". Oczywiście wszystko
wydaje, a w doidatku zdarza mu się robić długi.
Kiedy odmówiłam po raz kolejny "pożyczki" (jest zadłużony u mnie na
ponad 1200 zł), zagroził, że pójdzie do kadr, żeby kasę nie
przelewali mu na konto, tylko chce ją dostawać bezpośrednio do ręki,
i będzie się utrzymywał we własnym zakresie. Oczwysićei wiem jak to
się skończy; przegra wszysko a ja zostanę ze swoja pensją 1600 na
rękę i rachunkami na kwotę 2000 miesięcznie.

czy jest jakiś sposób prawny ograniczenia możliwości rozporządzania
jego własną pensją z tytułu nieumiejętności gospodarowania pieniędzy
i nałogu hazardu? Czy można zastosować takie ograniczenie? Jak
sprawić, żebym nie musiała odpowiadać za jego długi?

Czekam na jakieś podpowiedzi...
    • kamelia04.08.2007 Re: Mąż - ograniczenie pensji, da się? 04.06.08, 15:43
      wystapić do sądu o wydanie nakazu aby wynagrodzenie za pracę
      przypadające jednemu małżonkowi było w całosci lub cześci wypłacane
      do rak drugiego małzonka (art. 565 par. 2 kpc w zw. z art. 28 par.
      krio).

      Właściwość rzeczowa: sąd rejonowy - sąd rodzinny i opiekuńczy
      • annubis74 Re: Mąż - ograniczenie pensji, da się? 05.06.08, 10:09
        > wystapić do sądu o wydanie nakazu aby wynagrodzenie za pracę
        > przypadające jednemu małżonkowi było w całosci lub cześci
        wypłacane
        > do rak drugiego małzonka (art. 565 par. 2 kpc w zw. z art. 28 par.
        > krio).
        >

        ale chyba do wydania nakazu muszą być jakieś podstawy (min.
        stwierdzone uzależenienie od hazardu)
        napewno należy podpisać akt o rozdzielności majątkowej
        proponowałabym też oddzielne konto (aby do Twoich pieniedzy mąż nie
        miał dostępu)bo przegra i twój majątek
    • kamelia04.08.2007 Re: Mąż - ograniczenie pensji, da się? 04.06.08, 15:46
      ninka25 napisała:

      > Jak
      > sprawić, żebym nie musiała odpowiadać za jego długi?
      >


      wprowadzic ustrój rozdzielności majatkowej
    • malgoszac Re: Mąż - ograniczenie pensji, da się? 04.06.08, 15:47
      polecam separacje i ustanowienie rozdzielnosci majatkowej

      aaa no i oczywiscie kopa w d... zeby spadal i w domu kosztow nie
      tworzyl:)
      • kamelia04.08.2007 Re: Mąż - ograniczenie pensji, da się? 04.06.08, 15:53
        jak juz chcesz dobrze polecac, to zamiast gówno wartej separacji,
        polec rozwód, bedzie mogła dziewczyna wyjsć w przyszłosci za mąż za
        kogos normalnego
        • malgoszac Re: Mąż - ograniczenie pensji, da się? 04.06.08, 16:06
          najpier separacja, potem rozwod
          juz C pasuje???
          czepialska!!! :P
          • kamelia04.08.2007 Re: Mąż - ograniczenie pensji, da się? 04.06.08, 16:20
            po co separacja, żeby potem tak bawic sie w rozwód? lepiej od razu
            rozwód bez rozmieniania sie na drobne.

            I nie czepialska, poczytaj lepiej kodeks rodzinny, to uchwycisz tę
            istotną róznicę między rozwodem a separacją, bo to nie to samo.
    • 18_lipcowa1 yyyy rozwiedz sie dziewczyno. 04.06.08, 19:26
      • ninka25 Re: yyyy rozwiedz sie dziewczyno. 04.06.08, 19:55
        Nie, nie chcę się rozwodzić. Mąż jest nieodpowiedzialny finansowo, ale w każdym
        innym aspekcie życia sprawdza się w 100%. Opiekuje się mną kiedy trzeba (nie
        jestem w pełni sprawna) i jestem pewna że będzie cudownym ojcem. Nie kłócimy
        się, nie awanturujemy, jedyną jego wadą jest brak odpowiedzialności finansowej,
        z której zresztą sobie świetnie zdaje sprawę. Kiedy ma pieniądze w ręku i
        pójdzie do kasyna, po powrocie sam zdecydowanie oddaje mi wszystko co mu
        zostało, wręcz prosi, żeby nie dawać mu pieniędzy do ręki nawet gdyby prosił.
        Nie wynosi z domu rzeczy, jest ok.
        • female01 taaa bedzie cudownym ojcem.... 04.06.08, 20:25

          szkoda, ze nie bedziesz miala na pieluchy przez jego hazard. i co z tego, ze nie jestes w pelni sprawna, zaslugujesz, jak kazda na cudownego faceta bez tak powaznego defektu
        • 18_lipcowa1 Re: yyyy rozwiedz sie dziewczyno. 05.06.08, 07:39

          > Nie, nie chcę się rozwodzić. Mąż jest nieodpowiedzialny finansowo,
          ale w każdym
          > innym aspekcie życia sprawdza się w 100%.


          Mi wystarczylby aspekt finansowy.


          Opiekuje się mną kiedy trzeba (nie
          > jestem w pełni sprawna) i jestem pewna że będzie cudownym ojcem.


          Zapewne.Naiwna jestes.

          Nie kłócimy
          > się, nie awanturujemy, jedyną jego wadą jest brak
          odpowiedzialności finansowej,
          > z której zresztą sobie świetnie zdaje sprawę. Kiedy ma pieniądze w
          ręku i
          > pójdzie do kasyna, po powrocie sam zdecydowanie oddaje mi wszystko
          co mu
          > zostało, wręcz prosi, żeby nie dawać mu pieniędzy do ręki nawet
          gdyby prosił.


          Jest chory i musi sie leczyc.
          JEst uzalezniony a nie nieodpowiedzialy.

          > Nie wynosi z domu rzeczy, jest ok.

          Zacznie
          Wspolczuje meza i naiwnosci.
          • ninka25 Re: yyyy rozwiedz sie dziewczyno. 05.06.08, 08:16
            Kochane, ależ to się zdarza od czasu do czasu - raz na kilka
            miesięcy lub nawet lat. Jesteśmy ze sobą 10 lat, mieszkamy pod
            jednym dachem tyle samo czasu.

            Nie zacznie z domu wynosić rzeczy, bo sam jest kolekcjonerem i gdyby
            miał zamiar, zacząłby od swoich kolekcji. Nie może mieć gotówki w
            ręku, to wszystko.

            Co do leczenie: polecam "Gracza" Dostojewskiego.

            18lipcopwa, piszesz, że wsytarczyłby Ci aspekt finansowy. Otóż mnie
            nie wystarcza. Mam faceta, który jest porządnym, szanowanym
            człowiekiem, jest czuły, opiekuńczy, nie pije, umie i lubi zajmować
            się dziećmi (namawia mnie teraz na dziecko). Jedyna jego wada to
            nieumiejętność utrzymania gotówki przy sobie. Sęk w tym, że tego nie
            potrafi 3/4 ludzkości.

            Czym się różni to, że jego świerzbi gotówka i pójdzie do kasyna, od
            tego, że Ty pójdziesz na zakupy i za ostatnie pieniądze kupisz
            ciuchy lub kosmetyki? Jedno i drugi to nałóg, a walka z nim jest
            dośc prosta: po uświadomieniu nałogu (którego on jest świadomy)
            zabierasz dostęp do pieniędzy. Tyle.

            Rozwód to rowiązanie najprostsze, ale i najtrudniejsze - umiałabyś
            rozwieść się z kimś, z kim jesteś szczęśliwa? Oboje dobrze czujemy
            się w tym związku i oboje zdajemy sobie sprawę z konieczności
            zabezpieczenia naszych pieniędzy przed jego nałogiem.
            • yadrall Re: yyyy rozwiedz sie dziewczyno. 05.06.08, 10:07
              Troszke CIe rozumiem. Moj slubny jest kochany, super facet,ale kasy
              nie umie pilnowac... Nie chodi tu o hazard,ale o wydawanie kasy na
              pierdolki. Dlatego u nas ja trzymam kase,a on z racji,ze ma pelna
              swiadomosc,ze jestem w tym duzo lepsza poddaje sie temu bez
              dyskusji. I w zasadzie dobrze na tym wychodzi,bo kasa na koncie
              azwsze jest i jak naprawde cos chce sobie kupic (tak z potrzeby,a
              nie dlatego,ze akurat ma troche kasy w kieszeni) to zwykle nie ma
              klopotu.
              Mnie raczej zaniepokoilo to co napisalas,ze maz mimo,ze zdaje sobie
              sprawe ze swojego problemu to grozi,ze bedzie bral kase do reki,a
              nie na wspolne konto. To juz jest niebezpieczny sygnal... Dlatego
              zastaniow sie czy czlowiek,ktorego znasz tyle lat i kochasz
              bezgranicznie jednak sie nie zmienil i nie zrobi Ci w koncu krzywdy.
              I waszym dzieciom...
            • annubis74 Re: yyyy rozwiedz sie dziewczyno. 05.06.08, 10:15
              skoro chcesz dać mężowi szanse
              to wyślij go na leczenie
              wprowadz w życie rozdzielność majątkową i odetnij go od swojej kasy
              Mam wrażenie że ty też powinnaś udać się na terapię, bo tłumaczenie
              go w poniższy sposób wygląda na współuzależnienie.

              > Jedyna jego wada to
              > nieumiejętność utrzymania gotówki przy sobie. Sęk w tym, że tego
              nie potrafi 3/4 ludzkości.
              >
              > Czym się różni to, że jego świerzbi gotówka i pójdzie do kasyna,
              od
              > tego, że Ty pójdziesz na zakupy i za ostatnie pieniądze kupisz
              > ciuchy lub kosmetyki?

              Nie zgadzam się z tym, że aż 3/4 ludzi nie potrafi utrzymać kasy
              przy sobie, odpowiedzialny człowiek (odpowiedzialny za siebie i
              rodzinę) wie ile może wydać).
              zgadza sie: i hazard i zakupoholizm są nałogami
              dlatego obydwa trzeba leczyć a nie tylko ograniczać dostęp do kasy
            • 18_lipcowa1 Re: yyyy rozwiedz sie dziewczyno. 05.06.08, 19:43


              > 18lipcopwa, piszesz, że wsytarczyłby Ci aspekt finansowy. Otóż
              mnie
              > nie wystarcza.

              Ja lubie spokoj i bezpieczny byt.

              Mam faceta, który jest porządnym, szanowanym
              > człowiekiem, jest czuły, opiekuńczy, nie pije, umie i lubi
              zajmować
              > się dziećmi (namawia mnie teraz na dziecko). Jedyna jego wada to
              > nieumiejętność utrzymania gotówki przy sobie. Sęk w tym, że tego
              nie
              > potrafi 3/4 ludzkości.


              Tak ja tez. Niemniej moj maz nie mysli o ograniczaniu mi pieniedzy.
              Mylisz rozrzutnosc z powaznym zaburzeniem psychicznym albo nalogiem
              zwanym hazardem.

              To ze to sie dzieje raz na jakis czas go nie tlumaczy. Moja babcia
              alkoholiczka tez ogolnie nie pije, poza paroma ostrymi ciagami w roku
              Obudz sie.
              Jaka Cie przyszlosc czeka z takim facetem?



              >
              > Czym się różni to, że jego świerzbi gotówka i pójdzie do kasyna,
              od
              > tego, że Ty pójdziesz na zakupy i za ostatnie pieniądze kupisz
              > ciuchy lub kosmetyki? Jedno i drugi to nałóg, a walka z nim jest
              > dośc prosta: po uświadomieniu nałogu (którego on jest świadomy)
              > zabierasz dostęp do pieniędzy. Tyle.

              Nie, bo mnie az tak mocno reka nie swierzbi-potrafie sie pohamowac.
              Sama widzisz ze cos nie jest tak, bo inaczej nie myslalabym o
              ograniczeniu mu kasy. Tak sie robi tylko z ludzmi UZALEZNIONYMI. TO
              TRZEBA LECZYC.
              >
              > Rozwód to rowiązanie najprostsze, ale i najtrudniejsze - umiałabyś
              > rozwieść się z kimś, z kim jesteś szczęśliwa? Oboje dobrze czujemy
              > się w tym związku i oboje zdajemy sobie sprawę z konieczności
              > zabezpieczenia naszych pieniędzy przed jego nałogiem.
      • laska.waniliowa lipcowa :) 05.06.08, 19:51
        ustaw sobie sygnaturkę "rozwiedź się dziewczyno" - w ten sposób nie będziesz
        musiała pisać tego pod każdym wątkiem na tym forum:)

        naprawdę dziwię się takim radom. schemat jest podobny: jakaś kobieta pisze o
        swoim problemie, np: alkoholizm, przemoc, zostawianie skarpetek obok kosza na
        bieliznę, "kocham Cię" tylko raz w miesiącu... i zawsze znajdzie się dobra dusza
        która napisze: <och to straszne, mój mąż tak nie robi, musisz się rozwieść!> i
        tylko w kilku procentach przypadków macie rację, bo jestem przekonana że KAŻDY
        facet(Twój też) ma jakąś wadę która odpowiednio opisana wywoła tutaj odpowiedzi
        "rzuć go w cholerę". no więc co, rozwiedziesz się?

        niektórzy chyba nie dorośli do małżeństwa, jeśli to jedyne wyjście jakie widzą
        • 18_lipcowa1 Re: lipcowa :) 05.06.08, 20:14

          >
          > naprawdę dziwię się takim radom. schemat jest podobny: jakaś
          kobieta pisze o
          > swoim problemie, np: alkoholizm, przemoc, zostawianie skarpetek
          obok kosza na
          > bieliznę, "kocham Cię" tylko raz w miesiącu... i zawsze znajdzie
          się dobra dusz
          > a
          > która napisze: <och to straszne, mój mąż tak nie robi, musisz się
          rozwieść!
          > > i
          > tylko w kilku procentach przypadków macie rację, bo jestem
          przekonana że KAŻDY
          > facet(Twój też) ma jakąś wadę która odpowiednio opisana wywoła
          tutaj odpowiedzi
          > "rzuć go w cholerę". no więc co, rozwiedziesz się?


          Moj facet ma wady a jakze.
          Niemniej hazard, alkoholizm, balaganiarsto to cechy i zachowania
          przez ktore facet jest odrzucony jako partner.
          No sorry, nie jestem meczennica.

          > niektórzy chyba nie dorośli do małżeństwa, jeśli to jedyne wyjście
          jakie widzą

          Czasem najlepsze
          Naprawde nie warto tracic czasu i mlodych lat na niektore zwiazku
          • laska.waniliowa Re: lipcowa :) 05.06.08, 20:22
            > Moj facet ma wady a jakze.
            > Niemniej hazard, alkoholizm, balaganiarsto to cechy i zachowania
            > przez ktore facet jest odrzucony jako partner.
            > No sorry, nie jestem meczennica.

            czyli facetowi IDEALNEMU który zostawia skarpetki nie na miejscu pakujesz
            walizki? chciałabym to zobaczyć:)
            i chciałabym również zobaczyć Twój związek kiedy opadnie pierwsze zauroczenie i
            wyjdą wady z którymi będziesz musiała sobie jakoś poradzić.

            łatwo kalkulujesz cudze związki: facet się nie nadaje bo... ciekawe tylko czy
            potrafisz podobnie kalkulować kiedy sama jesteś zaangażowana
            • 18_lipcowa1 Re: lipcowa :) 05.06.08, 20:57

              > czyli facetowi IDEALNEMU który zostawia skarpetki nie na miejscu
              pakujesz
              > walizki? chciałabym to zobaczyć:)


              Nie przesadzaj. I nie pisz czegos czego ja nie napisalam. Skarpetki
              to jeszcze nic, ale kiedy pan uwaza ze sprzatac nie musi bo nie - to
              juz nadaje sie kopa.



              > i chciałabym również zobaczyć Twój związek kiedy opadnie pierwsze
              zauroczenie i
              > wyjdą wady z którymi będziesz musiała sobie jakoś poradzić.
              >
              > łatwo kalkulujesz cudze związki: facet się nie nadaje bo...
              ciekawe tylko czy
              > potrafisz podobnie kalkulować kiedy sama jesteś zaangażowana


              Matko boska dziewczyno. Piszemy o uzaleznieniach!
              Rozumiesz.UZALEZNIENIACH ktore niszcza zwiazki, rodziny, ludzi.
              • laska.waniliowa Re: lipcowa :) 05.06.08, 21:13
                problem w tym że Twoje porady wyglądają dokładnie tak samo w przypadku
                alkoholizmu jak i zwykłych wad. wrzucasz wszystko do jednego worka - facet się
                nie nadaje, kopnąć go w d... zresztą przejrzyj swoje archiwum bo może naprawdę
                nie zdajesz sobie sprawy z tego jak krytycznie się wypowiadasz - o autorce
                zwierzeń i przedmiocie narzekania.
                w ogóle masz strasznie agresywny ton. nie zdajesz sobie sprawy że to czytają
                inni ludzie, często z problemami? czy w realu też powiesz do obcej osoby "twój
                mąż cię nie kocha, naiwniaczko" dodając przy tym że twój jest taki idealny i też
                powinna sobie podobnego znaleźć.. trochę empatii dziewczyno i więcej
                konstruktywnych rad zamiast jednozdaniowych diagnoz, bo w niczym to nie pomaga

                PS: przepraszam że tak jadę po całości ale kolejna wypowiedź w takim samym stylu
                aż prosiła się o komentarz
                • 18_lipcowa1 Re: lipcowa :) 05.06.08, 21:23
                  laska.waniliowa napisała:

                  > problem w tym że Twoje porady wyglądają dokładnie tak samo w
                  przypadku
                  > alkoholizmu jak i zwykłych wad. wrzucasz wszystko do jednego
                  worka - facet się
                  > nie nadaje, kopnąć go w d... zresztą przejrzyj swoje archiwum bo
                  może naprawdę
                  > nie zdajesz sobie sprawy z tego jak krytycznie się wypowiadasz - o
                  autorce
                  > zwierzeń i przedmiocie narzekania.


                  Tak tylko ze pisza tu panie o alkoholikach, maminsynkach,
                  hazardzistach, damskich bokserach, niedojdach zyciowych, psycholach,
                  dresach, sterydach. Pokaz mi moj post w ktorym kazalam sie pani
                  rozwiesc bo zupa byla za slona.
                  Moze to Ty nie widzisz rangi problemu jakie tu ludzie opisuja. To
                  nie jest nie taka mina, albo to ze nie zakrecil pasty do zebow. To
                  sa powazne rzeczy, a autorki postow czesto albo sprawy sobie nie
                  zdaja i mysla ze tak musi byc, albo tkwia w toskycznych zwiazkach bo
                  przeciez nad malzenstwem trzeba pracowac, bo malzenstwo swieta rzecz.
                  Powtorze za triss merigold - samo malzenstwo nie ma wartosci.
                  wartosc ma dobre malzenstwo. A dobre nie jest kiedy maz daje mamie
                  kieszonkowe, pije, wyzywa zone, nie dba o zone, wydaje kase w
                  kasynach. Rozumiesz? To co innego niz - to ze nie posprzatal po
                  obiedzie albo spozniel sie z piwa z kolegami.

                  > w ogóle masz strasznie agresywny ton. nie zdajesz sobie sprawy że
                  to czytają
                  > inni ludzie, często z problemami? czy w realu też powiesz do obcej
                  osoby "twój
                  > mąż cię nie kocha, naiwniaczko"

                  Jesli trzeba komus otworzyc oczy to jak najbardziej.


                  dodając przy tym że twój jest taki idealny i te
                  > ż
                  > powinna sobie podobnego znaleźć.. trochę empatii dziewczyno i
                  więcej
                  > konstruktywnych rad zamiast jednozdaniowych diagnoz, bo w niczym
                  to nie pomaga
                  >
                  > PS: przepraszam że tak jadę po całości ale kolejna wypowiedź w
                  takim samym styl
                  > u
                  > aż prosiła się o komentarz


                  Pokaz mi moje wypowiedzi w takim razie, pokaz mi o czym pisaly
                  autorki watkow. o JAKICH WADACH?
                  • laska.waniliowa Re: lipcowa :) 05.06.08, 21:29
                    pierwszy z brzegu:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=80140513&a=80140513

                    > Tak tylko ze pisza tu panie o alkoholikach, maminsynkach,
                    > hazardzistach, damskich bokserach, niedojdach zyciowych, psycholach,
                    > dresach, sterydach.

                    i ich życie odmieni się bo napiszesz "alkoholik /nt"?
                    • 18_lipcowa1 Re: lipcowa :) 05.06.08, 21:33
                      laska.waniliowa napisała:

                      > pierwszy z brzegu:
                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=80140513&a=80140513



                      W odpowiedzi.
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=80140513&a=80142955
                      Nalezy czytac do konca i ze zrozumieniem.


                      >
                      > i ich życie odmieni się bo napiszesz "alkoholik /nt"?

                      No wiesz, ta pani tez nie widzi ze maz to hazardzista. Moze jak
                      zobaczy to slowo ,poszuka w necie, porowna objawy, pojdzie na
                      leczenie zamiast siedziec na forum i czytac pierdoly o pracy nad
                      wlasnym malzenstwem????????????????
                      • laska.waniliowa Re: lipcowa :) 05.06.08, 21:39
                        > W odpowiedzi.
                        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=80140513&a=80142955
                        > Nalezy czytac do konca i ze zrozumieniem.

                        przeczytałam i odpowiedziałam. Ty mi już nie
                        • 18_lipcowa1 Re: lipcowa :) 05.06.08, 21:44
                          alez prosze, tylko jedna strona forum
                          maz mnie bije
                          przemoc i alkohol
                          maz w agencji towarzyskiej
                          malzenstwo z awaturami
                          maz maminsynek
                          codziennie jedno piwo
                          moj mezczyzna nie panuje na emocjami

                          i hit dnia dzisiejszego czyli jak skrocic mezowi kieszonkowe bo
                          czasem sie zapomina i gdyby nie to, to by kase na rachunki przegral,
                          ale co tam? przeciez to nic zlego.
                          bicie, picie i dziwki to tez nic zlego.
                          Trzeba niesc swoj krzyz bo chlop i malezenstwo to swietosc...




    • hrabina_murzyna Re: Mąż - ograniczenie pensji, da się? 05.06.08, 10:04
      No fakt nie pije nie bije to luz. Pewnie, że będzie fajnym ojcem, a
      jakie wspaniałe dzieci spłodzi. Jako pierwsze i jedyne dzieci zaraz
      po urodzeniu nie będą z pieluch korzystać.
      • ninka25 Re: Mąż - ograniczenie pensji, da się? 05.06.08, 14:51
        Hm, ta jego groźba pojawiłą się wówczas, kiedy kolejny raz odkrył,
        że sporo zarabiając, "nic z tego nie ma", tzn, nie ma na swoje
        wydatki. Nie o to chodzi, że jak nie pije i nie bije to luz i
        powinnam być mu wdzięczna. Jak powiedziałam (czytanie ze
        zrozumieniem i rozumienie całości tekstu), jest cudownym facetem.
        Szczerze mówiąc nie znam małżeństwa, w którym byłby tak partnerski
        model prowadzenia domu jak u nas. Obowiązki dzielimy po pół, nie
        trzeba mu przypominać, z własnej inicjatywy robi wiele rzeczy w
        domu. Wszystkie problemy rozwiązujemy wspólnie. Wie, kiedy podejść i
        przytulić, kiedy odejść i rpzyjść za kilka minut. Wie, kiedy mnie
        boli, robi mi wtedy masaż. Jest czuły, opiekuńczy, czuję się przy
        nim bezpiecznie, a moje koleżanki mi zazdroszczą, bo ich mężowie na
        kanapie leżą i nic nie robią. Dzieci co prawda nie mamy, ale mamy
        koty - dla nich musi być najlepsza karma, najczulsze pieszczoty,
        najmilsze słowa. Nie widziałam nigdy innego mężczyzny z takim
        podejściem do kotów.
        Moja Mama wie o jego przypadłości, i uważa, że mimo tego jest to
        najlepszy człowiek na świecie. Oczywiście powiecie, że Mama, jak i
        ja, powinna iść na terapię...
        Odkąd go znam zdarzyło się tak (kasyno) kilka razy. Jego obecne
        krzyki w sprawie finansów związane są z tym, że po odliczeniu 80% na
        dom i tak dal niego nic nie ma, bo więcej wydał niż zarobił. Ale po
        pół godzinie mu mija.

        Dlaczego mam odsuwać od siebie człowieka, którego nie tylko kocham,
        ale przede wszystkim szanuję? Bo ma tę wadę, że cztery razy był w
        kasynie i lubi szastać pieniędzmi?

        Nie mogę się zgodzić, że dorośli ludzie wiedzą, ile mogą wydać.
        Dorośli ludzie powinni też wiedzieć, ile dzieci mogą mieć, żeby je
        utrzymać. A gdyby tak było, nie byłoby opieki społecznej.
        Pracowałam w galerii handlowej w swoim czasie, pamiętam te laski,
        które przychodziły wydać tylko trochę, kupić jedną bluzeczkę, a
        wychodziły z pełnymi siatami, mówiąc, że albo będą gryzły ściany,
        albo pożyczą.
        Gdyby ludzie wiedzieli, ile mogą wydawać, nie byłoby problemu
        niespłacanych kredytów.
        • yadrall Re: Mąż - ograniczenie pensji, da się? 05.06.08, 16:04
          Piszesz,ze maz odkryl,ze zostawiajac sobie 20% swoich sporych
          wydatkow nic z tego nie ma to ja pytam co on takiego chialby miec?
          Jestem w stanie zrozumiec,ze moglby marzyc o samochodzie,ale wtedy w
          partnerskim malzenstwie siada sie przy dobrej kawce i ustala:
          kupujemy samochod i potrzebna jest kasa. I wspolnie te kase zbieramy
          i kupujemy wybrany samochod. Jezeli zas maz ma na swoje wydatki 20%
          dochodow,a za reszte Ty placisz rachunki, kupujesz jedzenie i sprawy
          do domu to jednak cos z tego ma-wikt i opierunek,a do tego
          gospodynie i kucharke, o kochance nie wspomne. Skoro twierdzisz,ze
          maz byl w kasynie tylko 4 razy to co on robi z tymi 20% pensji (nie
          pieszesz ile zarabia,ale zalozmy,ze to sporo to np. 3000zl,czyli on
          co miesiac ma do swojej i tylko swojej dyspozycji 600zl i co on z ta
          kasa robi???)
        • annubis74 Re: Mąż - ograniczenie pensji, da się? 05.06.08, 19:04
          Może powinnam napisać: dorośli ODPOWIEDZIALNI ludzie powinni
          wiedzieć ile mogą wydać.
          Z jednej strony piszesz że zależy Ci na mężu kochasz go i szanujesz,
          z drugiej głupio tłumaczysz jego nałóg, zamiast namówić go na
          terapię. Problem nie polega na tym czy był w kasynie 4 razy czy bywa
          w nim codziennie, ważne że kiedy tam jest nie potrafi przestać zanim
          wszytskiego nie przegra. Mnie też zdarzyło się być w kasynie raz czy
          dwa, ale za każdym razem ustaliłam sobie kwotę, którą mogę przegrać
          i nie przekroczyłam tej sumy (zresztą niewielkiej). Kiedy idę na
          zakupy, to też wiem ile mogę wydać, jak mam więcej kasy to zdarza mi
          się zaszaleć "w granicach rozsądku", jak mam mniej, to skrupulatnie
          liczę kasę.
          Oto różnica miedzy człowiekiem finansowo odpowiedzialnym a
          kompletnie nieodpowiedzialnym. Jeśli chcesz sobie tłumaczyć że to
          jedynie malutka wada i Twoja mama też tak uważa, cóż...
          mam nadzieję ze nie bedziesz sie musiala przekonywac ze jest inaczej.
        • 18_lipcowa1 sluchaj no 05.06.08, 19:49

          > Szczerze mówiąc nie znam małżeństwa, w którym byłby tak partnerski
          > model prowadzenia domu jak u nas. Obowiązki dzielimy po pół, nie
          > trzeba mu przypominać, z własnej inicjatywy robi wiele rzeczy w
          > domu. Wszystkie problemy rozwiązujemy wspólnie. Wie, kiedy podejść
          i
          > przytulić, kiedy odejść i rpzyjść za kilka minut. Wie, kiedy mnie
          > boli, robi mi wtedy masaż. Jest czuły, opiekuńczy, czuję się przy
          > nim bezpiecznie, a moje koleżanki mi zazdroszczą, bo ich mężowie
          na
          > kanapie leżą i nic nie robią.

          To malo znasz zwiazkow. Ja tez taki mam - znaczy ze sa tacy faceci
          na swiecie. I na dodatek nie wydaja kasy w kasynach.


          Dzieci co prawda nie mamy, ale mamy
          > koty - dla nich musi być najlepsza karma, najczulsze pieszczoty,
          > najmilsze słowa. Nie widziałam nigdy innego mężczyzny z takim
          > podejściem do kotów.

          Prosze Cie,,,,,,,,,
          I pilnuj tych kotow bo tez kiedys sprzeda.

          > Moja Mama wie o jego przypadłości, i uważa, że mimo tego jest to
          > najlepszy człowiek na świecie. Oczywiście powiecie, że Mama, jak i
          > ja, powinna iść na terapię...

          Mama zapewne propaguje model rodziny w ktorym kobieta kwitnie przy
          facecie bo milosc, bo zwiazek, bo tak nie wypada, bo ja go
          wylecze...Wspolczuje. Matka powinna sie troszczyc o Ciebie a nie o
          niego.


          > Odkąd go znam zdarzyło się tak (kasyno) kilka razy. Jego obecne
          > krzyki w sprawie finansów związane są z tym, że po odliczeniu 80%
          na
          > dom i tak dal niego nic nie ma, bo więcej wydał niż zarobił. Ale
          po
          > pół godzinie mu mija.
          >

          Ale kasy nadal nie ma.


          > Dlaczego mam odsuwać od siebie człowieka, którego nie tylko
          kocham,
          > ale przede wszystkim szanuję? Bo ma tę wadę, że cztery razy był w
          > kasynie i lubi szastać pieniędzmi?


          Tak ,bo to jest powazna wada. To jest choroba ktora trzeba leczyc. A
          Ty jestes wspoluzalezniona bo tlumaczysz go tak samo jak zona
          tlumaczy alkoholika.
          Pewnego dnia, on wyda wszystko rozumiesz? Zastawi dom, Ciebie i te
          Wasze koty. Zobaczysz.
          On sie musi leczyc.

          >
          > Nie mogę się zgodzić, że dorośli ludzie wiedzą, ile mogą wydać.


          Wiedza. Dorosli, w zwiazku, planujacy dzieci? Wiedza.


          Tak jestes wspoluzalezniona. Leczcie sie oboje.
          • ninka25 Re: sluchaj no 05.06.08, 20:39
            Lipcaowa, nie mogę się z Tobą zgodzić. I szczerze mówiąc muszę się zmuszać, żeby
            Ci odpisać, bo zrobiło mi się niedobrze po twoim poście.

            JAK ŚMIESZ mówić, że moja Mama preferuje taki albo inny model rodziny? Moi
            rodzice, oboje zresztą zawsze pracujący, mieli w domu podział obowiązków, który
            nie polegał na tym, że Tata leży na kanapie, a ona chodzi wokół niego. Wszystkie
            decyzje podejmowali i podejmują wspólnie, obowiązki dzielili, Tata do dziś
            gotuje i robi
            setki rzeczy w domu. Ich dom działa tak jak nasz: nie musimy mówić: zrób to b to
            Twój obowiązek. Widzisz, że jest coś do zrobienia i robisz to, niezależnie od
            tego, czy jesteś panią czy panem w tym związku. I nigdy, NIGDY nie usłyszałam od
            mojej MAtki, że trzeba coś zrobić, bo wypada, albo bo co ludzie powiedzą. Moja
            Mama, podobnie jak i ja, ma zawsze w duszy, co powiedzą ludzie.

            JAK ŚMIESZ twierdzić, insynuować, że moja Matka się o mnie nie troszczy?
            Pozostawię to bez zbędnego komentarza, ale coś mi się wydaje, że jesteś po
            prostu jedną z niespełnionych psycholożek. Mój przyjaciel miał taką dziewczynę -
            raptem 1 semestr studiów i już wszystkim pstryka diagnozy. Jakoś tak się
            złożyło, że nikt jej nie lubił. On chyba też nie, bo się rozstali. Życie nie
            wyszło, to doradzasz innym, mówiąc: a bo ja to jestem taka świetna, tak? Zapewne
            Twoja matka jest alkoholiczką, bijącą Cię ślepo kablem od żelazka w pijanym
            widzie, przez co nie zaznałaś w życiu miłości i jedyną receptą na wszystko jest
            rozwód. Albo jesteś know it all jedynaczką, dorastającą w glorii i chwale
            jedynego, wybranego dzieciątka, i teraz na forum odbijasz sobie rozczarowanie,
            które się w tobie rozlało, kiedy wyszłaś spod klosza i okazało się, że nikt nie
            zachwyca się twoją kupką o zapachu fiołków. W związku z tym teraz propagujesz
            jedyną receptę na ból: koleżanka ma kryzys? Powiedz jej, żeby sp...! Mąż nie
            wynosi śmieci? Rozwiedź się! Siostra nie dzwoniła już miesiąc? Powiedz, że nie
            masz siostry!

            Widzisz, Lipcowa, ludzie nie są papierami, które możesz wrzucić do kosza, kiedy
            Ci się znudzą albo kiedy sprawiają problemy. Jak dziecko zachowuje się
            nieodpowiedni, rozwodzisz się? Pewnie tak, ale uwierz mi, chociaż nie mam nic
            wspólnego z psychologią: to nie jest rozwiązanie.
            Małżeństwo nie jest zwiążkiem, w którym wszystko ma przyjść lekko, łatwo i
            przyjemnie, tylko związkiem! Dwojga różn iących się osób, z których każda musi
            pójśc na kompromis! Ciężką pracą, a nie darem od losu!

            I co, fajnie, jak ktoś CI wygaduje od rzeczy, kompletnie nic o Tobie nie wiedząć?

            Jestem z mężem 10 lat - a raczej jesteśmy dłużej, liczę czas, kiedy mieszkamy
            razem. Nie mam zamiaru wysyłać go na terapię i nie dlatego, że jestem
            współuzależniona. Po prostu nie widzę takiej potrzeby. 4 razy w kasynie w ciągu
            10 lat, ho ho! Raczej mam problem z jego nietrzymaniem kasy.
            A twój tekst, żebym schowała koty, bo je sprzeda... nigdy niczego nie ukradł,
            nie wyniósł, nie sprzedał. Więcej nie będę odpowiadać na twoje posty, bo prawie
            zwymiotowałam, jak przeczytałam ten twoj ostatni. Abstrahując od Twojej manii,
            że facet może bić i pić, byleby umiał wydawać kasę - albo raczej żeby dawał
            kasę... to się nazywa dawanie d***, ale może się mylę myśląc, że małżeństwo nie
            polega na seksie za pieniądze.
            Sądzisz według siebie, jak widzę, i powiem Ci jedno: masz czarną listę. A ja
            prawie że zwymiotowałam (autentycznie) czytając twoj post.
            LECZ SIĘ!!!

            Odpowiadając na poprzednie posty (dość miłe w tonie, ucz się niedoszła
            psycholożko z kompleksami jak się odzywa do ludzi), wyjaśniam, co mąż robi z 20%
            pensji:
            -wydaje na papierosy
            -wydaje na książki i czasopisma fachowe
            -jest kolekcjonerem i masę rzeczy kupuje do swoich kolekcji
            -od czasu do czasu pjdzie na piwo, to też płaci z własnych pieniędzy (jak ja idę
            z koleżankami gdzieś na wieczór, to też płacę sama)
            -reszta mu się "rozchodzi"
            Kontrolę nad jego wydatkami mam, bo on sam - wiedząc o swoim niepoważnym
            podejściu do pieniędzy - przynosi mi paragony.
            • 18_lipcowa1 Re: sluchaj no 05.06.08, 21:16
              > Lipcaowa, nie mogę się z Tobą zgodzić. I szczerze mówiąc muszę się
              zmuszać, żeb
              > y
              > Ci odpisać, bo zrobiło mi się niedobrze po twoim poście.

              To super.Ciesze sie.
              Przynajmniej ruszylo,moze teraz zaczniesz myslec.

              >
              > JAK ŚMIESZ mówić, że moja Mama preferuje taki albo inny model
              rodziny? Moi
              > rodzice, oboje zresztą zawsze pracujący, mieli w domu podział
              obowiązków, który
              > nie polegał na tym, że Tata leży na kanapie, a ona chodzi wokół
              niego.

              To nie chodzi o podzial obowiazkow. Tylko o przekonanie kobiet by
              poswiecaly sie dla rodziny,dla mezczyzny.
              Powiem Ci tak - gdybys ty przegrywala kase w kasynie, Twoj pan dalby
              Ci kopa szybko. Ty jestes przekonanywana przez mama, ze warto byc z
              czlowiekem ktory jest CHORY. Rozumiesz? Wg mnie wiec, nie martwi sie
              o Twoje dobro. Bo chyba nie zdaje sobie sprawy ze pewnego dnia
              utoniesz po prostu w dlugach albo na ulicy.



              Wszystki
              > e
              > decyzje podejmowali i podejmują wspólnie, obowiązki dzielili, Tata
              do dziś
              > gotuje i robi
              > setki rzeczy w domu. Ich dom działa tak jak nasz: nie musimy
              mówić: zrób to b t
              > o
              > Twój obowiązek. Widzisz, że jest coś do zrobienia i robisz to,
              niezależnie od
              > tego, czy jesteś panią czy panem w tym związku. I nigdy, NIGDY nie
              usłyszałam o
              > d
              > mojej MAtki, że trzeba coś zrobić, bo wypada, albo bo co ludzie
              powiedzą. Moja
              > Mama, podobnie jak i ja, ma zawsze w duszy, co powiedzą ludzie.

              To czemu nie doradzi tobie zebys wyslala pana na leczenie, a jak sie
              nie uda to pozegnala i znalazla sensownego i odpowiedzialnego faceta
              z ktorym nie bedziesz sie lekala o przyszlosc, rachunki a w
              przyszlosci moze kredyty, leki dla dziecka, kto wie?


              >
              > JAK ŚMIESZ twierdzić, insynuować, że moja Matka się o mnie nie
              troszczy?
              > Pozostawię to bez zbędnego komentarza, ale coś mi się wydaje, że
              jesteś po
              > prostu jedną z niespełnionych psycholożek.

              Nie jestem. I nie mam zamiaru byc. Bawi mnie to jak kryjesz i
              tlumaczysz swego pana.
              Chcialas rady? Przedstawilas sytuacje? To dostalas odpowiedzi. Nie
              pasuja? Bo za szczere? Przykro mi. A w sumie to nie przykro, twoja
              glupota i naiwnosc sa powalajace.




              Mój przyjaciel miał taką dziewczynę
              > -
              > raptem 1 semestr studiów i już wszystkim pstryka diagnozy. Jakoś
              tak się
              > złożyło, że nikt jej nie lubił.


              Moze za szczera byla czy cos?


              On chyba też nie, bo się rozstali. Życie nie
              > wyszło, to doradzasz innym, mówiąc: a bo ja to jestem taka
              świetna, tak?


              Nie jestem swietna. Napisalam ze twoj facet ma problem. i Ty tez. i
              to powazny.


              Zapewn
              > e
              > Twoja matka jest alkoholiczką, bijącą Cię ślepo kablem od
              żelazka w pijanym
              > widzie, przez co nie zaznałaś w życiu miłości i jedyną receptą na
              wszystko jest
              > rozwód.


              Leczenie, a potem rozwod jak nie wyjdzie.


              Albo jesteś know it all jedynaczką, dorastającą w glorii i chwale
              > jedynego, wybranego dzieciątka, i teraz na forum odbijasz sobie
              rozczarowanie,
              > które się w tobie rozlało, kiedy wyszłaś spod klosza i okazało
              się, że nikt nie
              > zachwyca się twoją kupką o zapachu fiołków. W związku z tym teraz
              propagujesz
              > jedyną receptę na ból: koleżanka ma kryzys? Powiedz jej, żeby
              sp...! Mąż nie
              > wynosi śmieci? Rozwiedź się! Siostra nie dzwoniła już miesiąc?
              Powiedz, że nie
              > masz siostry!

              Nie, ja Ci pisze ze twoj maz jest chory.
              I ze powinien sie leczyc.
              Za tym nie kryje sie zaden kompleks albo trauma.

              > Widzisz, Lipcowa, ludzie nie są papierami, które możesz wrzucić do
              kosza, kiedy
              > Ci się znudzą albo kiedy sprawiają problemy. Jak dziecko zachowuje
              się
              > nieodpowiedni, rozwodzisz się? Pewnie tak, ale uwierz mi, chociaż
              nie mam nic
              > wspólnego z psychologią: to nie jest rozwiązanie.
              > Małżeństwo nie jest zwiążkiem, w którym wszystko ma przyjść lekko,
              łatwo i
              > przyjemnie, tylko związkiem! Dwojga różn iących się osób, z
              których każda musi
              > pójśc na kompromis! Ciężką pracą, a nie darem od losu

              To czemu tylko TY nad tym pracujesz?????????????????

              >
              > I co, fajnie, jak ktoś CI wygaduje od rzeczy, kompletnie nic o
              Tobie nie wiedzą
              > ć?

              Ale ja wiem, bo sama o sobie napisalas.
              Macie problem. Trzeba sie leczyc.


              > Jestem z mężem 10 lat - a raczej jesteśmy dłużej, liczę czas,
              kiedy mieszkamy
              > razem. Nie mam zamiaru wysyłać go na terapię i nie dlatego, że
              jestem
              > współuzależniona. Po prostu nie widzę takiej potrzeby. 4 razy w
              kasynie w ciągu
              > 10 lat, ho ho!

              To Twoj problem. Zal mi Ciebie, nie umiesz sie przyznac do jego
              choroby, potem do tego ze jeses wspoluzalezniona.
              Pokazuje to jak go tlumaczysz, kryjesz, jak atakujesz gdy ktos Ci
              pisze prawda.
              Sam fakt ograniczania mezowi wyplaty ze przeokrutnie ponizajacy i to
              juz powinno dac Ci do myslenia.
              4 razy w kasynie, ho ho, tez mi wynik.
              Wiesz co? To zacznijcie chodzic tam razem i bedzie super.



              Raczej mam problem z jego nietrzymaniem kasy.
              > A twój tekst, żebym schowała koty, bo je sprzeda... nigdy niczego
              nie ukradł,
              > nie wyniósł, nie sprzedał.

              Jeszcze nie.


              Więcej nie będę odpowiadać na twoje posty, bo prawie
              > zwymiotowałam, jak przeczytałam ten twoj ostatni.


              Bo prawda boli. Wiemy to wszyscy.
              Twoj maz jest uzalezniony od hazardu.Wiem ze to trudne ale taka jest
              prawda. Powinien sie leczyc,a Ty go tym wspierac. Da rade. Jesli nie-
              proponuje zakonczyc zwiazek z wiecznym dzieckiem i nie sluchac
              toksycznej matki.
              Wymiotuj ile chcesz ale nie zapieraj sie dziewczyno przed prawda.


              Abstrahując od Twojej manii,
              > że facet może bić i pić, byleby umiał wydawać kasę - albo raczej
              żeby dawał
              > kasę... to się nazywa dawanie d***, ale może się mylę myśląc, że
              małżeństwo nie
              > polega na seksie za pieniądze.


              A to co???????????????????Gdzie ja tak napisalam?

              > Sądzisz według siebie, jak widzę, i powiem Ci jedno: masz czarną
              listę. A ja
              > prawie że zwymiotowałam (autentycznie) czytając twoj post.
              > LECZ SIĘ!!!

              A ja wymiotuje jak widze wspoluzaleznione zony. Ale w sumie nie zal
              mi ich. Same maja to co chca.


              Aha a tutaj taka mala definicja.
              Trudno jednoznacznie określić, z jakiej grupy społecznej pochodzą
              hazardziści. Są to z jednej strony ludzie, którzy dysponują
              odpowiednim zasobem kapitału, ale i także tacy, którzy każdy
              zarobiony grosz przeznaczają na rozrywkową grę hazardową.

              Hazardzista w odróżnieniu od przeciętnej osoby nie gra tylko dla
              rozrywki, określając sobie pewien limit gotówki, którą dysponuje.
              Dla nałogowego gracza istotnym elementem całej gry jest ryzyko
              straty pieniędzy oraz niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą
              przypadkowość gry.

              www.akmedcentrum.eu/?d=hazard

              >
              > Odpowiadając na poprzednie posty (dość miłe w tonie, ucz się
              > z koleżankami gdzieś na wieczór, to też płacę sama)


              Nie interesuje mnie na co on wydaje pieniadze.
              Nie pytalam

              Natomiast zastanawiajacy jest fakt jak zaciekle go bronisz i
              atakujesz mnie. Widac ze to jednak jest problem i ze napisalam Ci
              prawde do ktorej nie chcialas sie przyznac.

            • hrabina_murzyna Re: sluchaj no 05.06.08, 21:17
              No i luuz kontrola nad wydatkami męża jest i problemu nie ma:) Po co
              więc ten wątek? Hmm.....(zastanawia się jesynaczka, ktorej kupki
              fiołkami pachną do dzisiaj)....
              • 18_lipcowa1 Re: sluchaj no 05.06.08, 21:24
                hrabina_murzyna napisała:

                > No i luuz kontrola nad wydatkami męża jest i problemu nie ma:) Po
                co
                > więc ten wątek? Hmm.....(zastanawia się jesynaczka, ktorej kupki
                > fiołkami pachną do dzisiaj)....

                No wlasnie po co ten post?
                Po 10 latach malzenstwa? No serio ja bym nie mogla tak kontrolowac
                kasy meza, przeciez to upokarzajace.
                Pisze to co ,,,,konwaliami,,,
                • hrabina_murzyna Re: sluchaj no 05.06.08, 21:51
                  Kasę męża Lipcowa to wręcz trzeba kontrolować!:)
                  • 18_lipcowa1 Re: sluchaj no 05.06.08, 22:17
                    hrabina_murzyna napisała:

                    > Kasę męża Lipcowa to wręcz trzeba kontrolować!:)

                    eee nie przesadzaj, autorka radzi cos tam dawac na swoje wydatki,
                    wiesz batonik z kiosku czy cos takiego
        • kicia031 Re: Mąż - ograniczenie pensji, da się? 06.06.08, 10:42
          jestes wspoluzalezniona, szukaj pilnie terapii - dla siebie.
Pełna wersja