co dalej będzie? :(

05.06.08, 23:58
witam!jestem tu pierwszy raz.fajnie że w końcu wyrzucę "to" z siebie.nie wiem
do kogo się z "tym"zwrócić.

jestem mężatką od 2 lat.zaszłam w ciąże ,pózniej wyszłam za mąż.po ślubie
zamieszkaliśmy u moich teściów i tam będąc w ciąży przeszłam horror.teść jest
strasznym cholerykiem,dość często naduzywa alkoholu a jak juz jest pijany to
jest bardzo niebezpieczny.mogłabym tu pisać w nieskończoność o nieprzespanych
nocach,ucieczkach do moich rodziców w środku nocy,poniżaniu
mnie,wyzwiskach.zyczeniach -zeby dziecko urodziło martwe sie itd.(musielismy
tam niestety mieszkac)ale jakoś przetrwaliśmy,potrafiłam nawet wybaczyć.sił
dodawał mi fakt ,że moj mąz miał tak przez cale zycie i zawsze w takich
momentach myslama sobie ,ze to tylko chwila.teraz juz mieszkamy oddzielnie w
sumie niedaleko bo praktycznie na tym samym podwórzu.

początkowo z mężem dogadywaliśmy sie super!teraz jednak jest inaczej.czesto
sie klocimy o rozne sprawy jak to w malzenstwie.do tego ja jestem bardzo
nerwowa i czasami powinnam przystopowac i milczec.moze byloby inaczej ale
emocje biorą góre.konczyło sie na ostrej wymianie zdan ,dzien pozniej
przeprosiny i kazde z nas mowilo co jest dobre co zle w tym wszystkim.na
swieta B.N.mąz podczas kłotni pierwszy raz mnie uderzył(ma taki sposob na
uciszanie-tak twierdzi)myslalam ,ze to bedzie tylko ten raz,malo tego
obwinialam sie i wmawialam ,ze na to zasluzylam.teraz jednak zdarza mu sie
czesciej,ostanio nawet za to,ze sie nie "zamknelam" kopał mnie po nogach i za
kazdym jednym zdaniem dostawałam jeszcze mocniej az zamilkłam.jestem zalamana
!a najgorsze w tym wszystkim ,ze dziecko na to patrzy:(boje sie co bedzie
dalej i czy to mozliwe ze udzieli mu sie po tatusi?(moim tesciu)na ogol jest
bardzo spokojnym i bardzo opanowanym człowiekiem.nie zawsze nasze klotnie sie
tak koncza.ale bywaja wyjatki,zadko ale jednak..

nie wiem nawet co juz myslec na ten temat i jak nam pomoc.bo to dopiero
początki i tak mało czasu od naszego ślubu.co będzie za kilka lat?
    • 18_lipcowa1 Re: co dalej będzie? :( 06.06.08, 00:15


      >
      > początkowo z mężem dogadywaliśmy sie super!teraz jednak jest
      inaczej.czesto
      > sie klocimy o rozne sprawy jak to w malzenstwie.do tego ja jestem
      bardzo
      > nerwowa i czasami powinnam przystopowac i milczec.moze byloby
      inaczej ale
      > emocje biorą góre.konczyło sie na ostrej wymianie zdan ,dzien
      pozniej
      > przeprosiny i kazde z nas mowilo co jest dobre co zle w tym
      wszystkim.



      Po prostu nie jestescie dobrani, za szybko ciaza i slub zanim
      zdazylas poznac go jako czlowieka
      To mieszkanie u tesciow tez koszmar, czemu nie mogliscie mieszkac
      oddzielnie?




      na
      > swieta B.N.mąz podczas kłotni pierwszy raz mnie uderzył(ma taki
      sposob na
      > uciszanie-tak twierdzi)myslalam ,ze to bedzie tylko ten raz,malo
      tego
      > obwinialam sie i wmawialam ,ze na to zasluzylam.


      Ok cofam to co napisalam wczesniej. Nie,nie jestescie zle dobrani.
      Trafilas na damskiego boksera, nie bede Ci pisala o jakichkolwiek
      probach ratowania tego zalosnego malzenstwa bo nie ma sensu.
      Jak najszybciej uciekaj z tej patologicznej rodziny.





      teraz jednak zdarza mu sie
      > czesciej,ostanio nawet za to,ze sie nie "zamknelam" kopał mnie po
      nogach i za
      > kazdym jednym zdaniem dostawałam jeszcze mocniej az
      zamilkłam.jestem zalamana
      > !a najgorsze w tym wszystkim ,ze dziecko na to patrzy:(boje sie co
      bedzie
      > dalej i czy to mozliwe ze udzieli mu sie po tatusi?(moim tesciu)na
      ogol jest
      > bardzo spokojnym i bardzo opanowanym człowiekiem.


      Mozliwe ze jego zachowanie to wzorzec z dziecinstwa. Nie wmawiaj
      sobie jakiejkolwiek winy, twoje swiete prawo byc nietykalna, nikt
      nie ma prawa podniesc na ciebie reki. Nie funduj dziecku takiego
      koszmarnego dziecinstwa, nie mecz sie i nie marnuj sobie zycia z
      takim smieciem.
      Rozwiedz sie, wystap o alimenty i trzymaj sie od niego jak najdalej.



      nie zawsze nasze klotnie sie
      > tak koncza.ale bywaja wyjatki,zadko ale jednak..
      >
      > nie wiem nawet co juz myslec na ten temat i jak nam pomoc.bo to
      dopiero
      > początki i tak mało czasu od naszego ślubu.co będzie za kilka lat?


      Chcesz czekac kilka lat??????????
      Zartujesz, prawda?
    • triss_merigold6 Re: co dalej będzie? :( 06.06.08, 09:56
      Cóż, żyjesz z typem z patologicznej rodziny, tacy często przejmują
      wzorce domowe. Doradzam ewakuację. Mogę Ci zagwarantować, że
      będziesz dostawać oklep częściej i mocniej a po paru latach facet
      zniszczy Ci całkowicie zdrowie. Dziecięciu również nie zazdroszczę,
      ma identyczny wzorzec jak Twój ślubny.
    • wegatka Re: co dalej będzie? :( 06.06.08, 10:21
      Co będzie dalej? Niestety bardzo łatwo przewidzieć. Jesteście dopiero dwa lata
      po ślubie, więc musisz sobie uświadomić, że to, co przeżywasz teraz, to lajcik,
      bo będzie dużo gorzej. Nie chcę Cię straszyć ale wierz mi, że to prawda. Twój
      mąż, jak widać, sam jest ofiarą przemocy i w czasie konfliktu reaguje jak jego
      ojciec.
      Bez pomocy kogoś z zewnątrz nie dasz sobie rady z tym problemem. Celowo piszę
      "nie dasz", bo dla Twojego męża takie zachowanie to norma, on wciąż nie widzi w
      tym nic niestosownego, więc pewnie nie zamierza zmienić swojego zachowania.

      Żeby zrozumieć problem, który dotyczy Twojej rodziny powinnaś dokładnie
      przejrzeć tę stronkę, a w pierwszej kolejności zakładki z lewej strony:

      www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1280.
      Tu również znajdziesz wiele informacji

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=60022458&a=78709208
      Polecam jeszcze to forum. W nagłówku masz wiele ciekawych linków.
      Poproś o przyjęcie, na pewno znajdziesz tam wiele osób, które są lub były w
      podobnej do Twojej sytuacji.
      • wegatka Re: co dalej będzie? :( 07.06.08, 20:23
        wegatka napisała:

        > Polecam jeszcze to forum. W nagłówku masz wiele ciekawych linków.
        > Poproś o przyjęcie, na pewno znajdziesz tam wiele osób, które są lub były w
        > podobnej do Twojej sytuacji.

        Zapomniałam dodać linka


        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
    • martabg A co ma być? 06.06.08, 15:32
      To jakiś żart... Naprawdę nie wiesz, co będzie dalej?
      Jesteś aż tak naiwna?
      Nie wiesz, do kogo się zwrócić?
      Na policję chociażby.

      Ile lat żyjesz na tym świecie że nie wiesz, jak takie historie się
      kończą?... Gazet nie czytasz? Tasiemców nie wciągasz? Tam pełno
      opowiadań o przemocy w rodzinie.

      Masz dziecko, przynajmniej dla niego bądź mądra i zwiewaj.
    • sylwuniaw Re: co dalej będzie? :( 06.06.08, 23:16
      O jezu dziewczyno!!!! Wiej póki wcześnie.
      Ja nie rozumiem kobiet, które zdaje się wyznają zasadę : "żeby pił, bił,ale żeby był". Dasz sobie radę sama w bez niego, kobiety są bardzo silne. Ale najbardziej szkoda mi dziecka.... :( Sama mam dwuletnią córcię. My z meżem bardzo się szanujemy, jak zdarzy nam się jakaś ostrzejsza wymiana zdań to nasze maleństwo spojrzy takim wzrokiem, że aż serce boli. Od razu wyczuwa, że coś jest nie tak. Współczuję bardzo twojemu dziecku, co ono przeżywa, nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić...
      w najgorszym wypadku mąż podniesie rękę na dziecko. A co z tego wynika to widzimy często w wiadomościach. tatusiowie, konkubinowie degeneraci jedni..... A mamusie jak zawsze nigdy nic nie widziały, nie słyszały...bo tak kochały takich draniów...
      eeeeee długo by gadać.....
    • gigi.22 Re: co dalej będzie? :( 07.06.08, 11:28
      ja potrzebowałam proad w uratowaniu tego małeżeństwa,pooprawieniu sytuacji a
      większość zakłada czarny scenariusz juz na sam początek!zdaje sobie sprawę z
      konsekfencji,co by było gdyby było jeszcze gorzej i mając na myśli dziecko na
      pewno odejdę!ale tu chodzi o rodzinę!przecież to ponikąd Jego ojciec(on
      strasznie kocha dziecko i nie wyobrażam sobie żeby tknął go nawet palcem!).mam
      nadzieje , że Wasze "przepowiednie"(nie mowie tu o wszystkich odp.) NIE SPELNIA
      SIE!!!Na pewno pokładam winę na to ,że na forum nie da się ująć wszystkigo w
      paru słowach,człowiek pod wpływem emocji pisze co czuje w danej chwili ale mimo
      tego spowdziewałam sie innych podpowiedzi.Najlepiej powiedzieć odejdz!bo
      przecież tak byłoby najłatwiej ale nie o to mi chodziło..(wyobrażacie sobie
      życie bez mężów,bez ojców dla Waszych dzieci?)
      • triss_merigold6 Re: co dalej będzie? :( 07.06.08, 11:41
        Potrzebowałaś porad jak uratować małżenstwo? Cóż, nie zawsze
        dostajemy to o co prosimy.
        Naturalnie, że wyobrażam sobie życie bez męża i ojca mojego dziecka,
        rozstałam się z nim za jazdy dużo mniejszego kalibru niż te co
        opisujesz.
        Odejść jest wbrew pozorom dużo trudniej niż siedzieć i jęczeć
        czekając na cud. Twój mąż nie ma żadnego interesu w tym, żeby
        zmienić swoje zachowanie. Żadnego.

        Nic, napisz za parę lat po tym jak Ci żebra koleś połamie. I pliz
        nie pisz, że między kłótniami jesteście bardzo szczęśliwi, bo są
        granice ściemniania.
      • 18_lipcowa1 Re: co dalej będzie? :( 07.06.08, 14:26


        > ja potrzebowałam proad w uratowaniu tego małeżeństwa,pooprawieniu
        sytuacji a
        > większość zakłada czarny scenariusz juz na sam początek!


        jak zaklada? sama czarny scenariusz przedstawilas. Gosciu Cie
        napier....la a Ty czego oczekujesz? Ze ktos Ci napisze ze masz to
        ratowac? Co ratowac? To nie jest malzenstwo tylko chory toksyczny
        zwiazek.
        A scenariusz na sam poczatek moim zdaniem jest gorzej niz czarny.

        zdaje sobie sprawę z
        > konsekfencji,co by było gdyby było jeszcze gorzej i mając na myśli
        dziecko na
        > pewno odejdę!ale tu chodzi o rodzinę!przecież to ponikąd Jego
        ojciec(on
        > strasznie kocha dziecko i nie wyobrażam sobie żeby tknął go nawet
        palcem!).

        To zaden ojciec. Ktos kto bije matke dziecka to nie ojciec.


        mam
        > nadzieje , że Wasze "przepowiednie"(nie mowie tu o wszystkich
        odp.) NIE SPELNIA
        > SIE!!!

        Nie musisz. One juz sie spelniaja.


        Na pewno pokładam winę na to ,że na forum nie da się ująć wszystkigo
        w
        > paru słowach,człowiek pod wpływem emocji pisze co czuje w danej
        chwili ale mimo
        > tego spowdziewałam sie innych podpowiedzi.

        Cokolwiek bys nie napisala, czy w emocjach czy bez - on Cie bije.
        Znaczy sie nie szanuje Cie i jest chorym damskim bokserem.

        Najlepiej powiedzieć odejdz!bo
        > przecież tak byłoby najłatwiej ale nie o to mi chodziło..
        (wyobrażacie sobie
        > życie bez mężów,bez ojców dla Waszych dzieci?)

        Nie wyobrazam sobie zeby ktokolwiek kto podnienie na mnie reke
        zasluzyl nawet na naplucie na niego.
        To z kim jestes to zwykle scierwo nie facet, maz i ojciec.
        Odejdz i uloz sobie zycie a do pana sie nie zblizaj.
      • wegatka Re: co dalej będzie? :( 07.06.08, 21:02
        Jakiś czas temu sporo czytałam na temat zjawiska przemocy i powiem Ci, że jesteś wręcz modelową ofiarą przemocy w rodzinie. Każda kobieta bita przez męża próbuje go wybielać, usprawiedliwiać i winić siebie za zaistniałą sytuację, Ty również - "do tego ja jestem bardzo nerwowa i czasami powinnam przystopowac i milczec.moze byloby inaczej ale emocje biorą góre.konczyło sie na ostrej wymianie zdan ,dzien pozniej przeprosiny i kazde z nas mowilo co jest dobre co zle w tym wszystkim.na swieta B.N.mąz podczas kłotni pierwszy raz mnie uderzył(ma taki sposob na uciszanie-tak twierdzi)myslalam ,ze to bedzie tylko ten raz,malo tego obwinialam sie i wmawialam ,ze na to zasluzylam." Wierz mi, że Twoja sytuacja nie jest wyjątkowa, niczym nie różni się od innych przypadków maltretowanych kobiet. Dlatego jak najszybciej powinnaś skontaktować się z jakimś ośrodkiem, który zajmuje się przemocą w rodzinie.
        Wiem, że oczekujesz rady typu "jak zrobisz .... to mąż się zmieni i wszystko się ułoży". Niestety takich rad nie otrzymasz od nikogo. Jeśli chcesz ratować małżeństwo i rodzinę, to jedynym wyjściem jest wysłanie męża na terapie, co, jak nie trudno się domyślić, będzie prawie niemożliwe. Gdybyś jakimś cudem jednak męża do tego zmusiła, to musisz mieć świadomość, że szanse na to, że przestanie Cię bić są raczej znikome. W 19984 r. Stanach przeprowadzono badania z których wynikało, że po sześciu tygodniach od zakończenia terapii połowa mężczyzn – sprawców przemocy stosowała nadal przemoc, a w pół roku po leczeniu – wszyscy. Można więc uznać, że terapia małżeństw może mieć raczej znaczenie prewencyjne i należy ją stosować głównie w przypadku młodych małżeństw, które (z racji pochodzenia małżonków z rodzin dotkniętych przemocą) są zagrożone wystąpieniem przemocy domowej.
      • horpyna4 Re: co dalej będzie? :( 07.06.08, 21:03
        Wiesz, odchodząc właśnie masz szansę na uratowanie małżeństwa, jeżeli
        w ogóle taka istnieje. Bo gość będzie miał okazję przemyśleć swoje
        zachowanie i jeżeli mu zależy, to zgodzi się na wizytę u psychologa.
        Zostając z nim dajesz przyzwolenie na to, że następnym razem stracisz
        zęby.
        • ula_1981 horpyna4 07.06.08, 21:32
          horpyna4 napisała:

          > Wiesz, odchodząc właśnie masz szansę na uratowanie małżeństwa, jeżeli
          > w ogóle taka istnieje. Bo gość będzie miał okazję przemyśleć swoje
          > zachowanie i jeżeli mu zależy, to zgodzi się na wizytę u psychologa.
          > Zostając z nim dajesz przyzwolenie na to, że następnym razem stracisz
          > zęby.

          horpyna4 masz rację! Szkoda, że jakoś ja nie mogę tego "rozwiązania" wcielić w
          życie na dłuższą metę, bo od męża wyprowadzałam się na ok 2 tygodnie, po czym
          wracałam jak tylko zaczął ze łzami przepraszać i obiecywać poprawę. Ech szkoda
          słów. Poprawa była na jakiś czas potem wróciło wszystko do normy. Teraz kumuluje
          w sobie siłę na dłuższe konsekwentne rozstanie ... ale czy mi się tym razem uda
          i czy przyniesie to jakieś skutki tego NIE WIEM :(
      • rosa_de_vratislavia Re: co dalej będzie? :( 08.06.08, 13:38
        gigi.22 napisała:

        > ja potrzebowałam proad w uratowaniu tego małeżeństwa,pooprawieniu
        sytuacji a
        > większość zakłada czarny scenariusz juz na sam początek!

        Wejdź sobie na forum "Bezpieczeństwo kobiet".
        Nawiasem mówiąc, nie ma co ratować, sorry,ale ratuj siebie i
        dziecko, dopóki się nie zacznie moczyć, bić samo siebie po głowie i
        rysować tatusia czarną kredką.
    • ula_1981 gigi.22 07.06.08, 17:54
      wysłałam ci e-maila na pocztę gazetową, mam nadzieję że doszedł
    • marita_ie Re: co dalej będzie? :( 07.06.08, 18:19
      jak zawsze, kazdy napisal ci odejdz.domyslam sie ze moze to byc ciezkie, zalezy
      czy masz dokąd odejsc. jesli masz kochająca rodzine powinas wrocic do domu,
      jesli nie, to gdzie odejsc??? powinnam ci poradzic, ale naprawde nie wiem co.
      mam jednak nadzieje,ze odejdziesz gdzies gdziekolwiek.ani dziecko ani ty nie
      zaslugujecie na taki los.
    • arwen8 Re: co dalej będzie? :( 07.06.08, 21:39
      gigi.22 napisała:

      > nie wiem nawet co juz myslec na ten temat

      Gigi, a co tak naprawdę CZUJESZ?

      I jeszcze jedno bardzo ważne pytanie. Czy w dzieciństwie dostawałaś klapsy/lanie od rodziców, czy krzyczeli na Ciebie, umniejszali, a może był alkohol?
      • gigi.22 Re: co dalej będzie? :( 08.06.08, 00:14
        co czuje..?czuje ,że wygram i bo z pomocą Bożą wszytsko jest możliwe.Juz tyle
        przeszłam w moim życiu więc i teraz się uda.Nie chcę już żadnych porad bo to
        jedna pomyłka zgłaszać tutaj swoje problemy.Ale to wyłacznie mój bląd.Jestesmy
        pod nadzorem "fachowca":)Mam nadziję ,że nastepnych razów nie będzie .Teraz
        liczy się dla mnie tylko i wyłącznie dobro dziecka więc jak mówiłam
        wczesniej,gdyby było gorzej to na pewno odejdę!Ale nie pozwole się poddać ,bo
        jaki ma sens wojna bez żadnej bitwy?Problemy w życiu trzeba pokonywać.pozdrawiam.
        • rachela25 Re: co dalej będzie? :( 08.06.08, 00:46
          Z pomocą boża? to idz do kościoła się pomodlić. Jest 21 wiek i jak
          umiesz liczyć to licz na siebie
          • wegatka Re: co dalej będzie? :( 08.06.08, 01:23
            Boża pomoc nie zaszkodzi ale warto samemu coś zrobić nielicząc na cud.
            • gigi.22 Re: co dalej będzie? :( 08.06.08, 11:32
              ...mówiłam ,że jesteśmy pod nadzorem "fachowca",zgłosiliśmy się razem do
              specjalisty.
              • laska.waniliowa Re: co dalej będzie? :( 08.06.08, 12:12
                mam nadzieję, że to pomoże. a jeśli nie, to bez żadnego żalu układaj sobie życie
                z daleka od człowieka który Cię nie szanuje - ze swojej strony zrobiłaś wszystko
                co można było zrobić
        • triss_merigold6 Re: co dalej będzie? :( 08.06.08, 14:19
          Obraź się niunia, obraź, że nie takie rady dostałaś jak chciałaś.
          Idź obiadek ugotuj, bieliznę fajną załóż, pół litra gościowi kup to
          może następnym razem tylko z liścia dostaniesz a nie będzie Cię
          kopał.
          • 18_lipcowa1 Re: co dalej będzie? :( 08.06.08, 14:52
            triss_merigold6 napisała:

            > Obraź się niunia, obraź, że nie takie rady dostałaś jak chciałaś.
            > Idź obiadek ugotuj, bieliznę fajną załóż, pół litra gościowi kup
            to
            > może następnym razem tylko z liścia dostaniesz a nie będzie Cię
            > kopał.




            ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))
    • wegatka gigi.22 - przesłałam Ci coś na priv 08.06.08, 01:59

    • 18_lipcowa1 w sumie to,,, 08.06.08, 10:37
      dobrze robisz
      zostan z nim, walcz o to scierwo, dawaj sie ponizac i bic zamiast
      ulozyc sobie zycie, zapewne kiedys tak Cie uderzy ze Cie zabije, a
      to dobrze - jedna idiotke mniej na swiecie.
      • gigi.22 Re: w sumie to,,, 08.06.08, 11:39
        18_lipcowa1 napisała:

        > dobrze robisz
        > zostan z nim, walcz o to scierwo, dawaj sie ponizac i bic zamiast
        > ulozyc sobie zycie, zapewne kiedys tak Cie uderzy ze Cie zabije, a
        > to dobrze - jedna idiotke mniej na swiecie.

        hmm..mocne te słowa..życzysz mi smierci?
        • 18_lipcowa1 Re: w sumie to,,, 08.06.08, 14:35

          >
          > hmm..mocne te słowa..życzysz mi smierci?


          przewiduje - jak wrozka
      • laska.waniliowa Re: w sumie to,,, 08.06.08, 12:07
        > zapewne kiedys tak Cie uderzy ze Cie zabije, a
        > to dobrze - jedna idiotke mniej na swiecie.

        Tobie życzymy tego samego.

        PS: dlaczego na tym forum nie ma czerwonego kosza?
        • gigi.22 do laska.waniliowa 08.06.08, 13:34
          nie mowi tak kochana..życzmy jej lepiej odwrotnej sytuacji,niech jej sie wiedzie
          jak najlepiej,widac dziewcze niezrownowazone..bo tak nie mysla normalni
          ludzie.nie uzywaja takich epitetów..nawet gdybym była zdenerwowana najbardziej
          na świecie to przez myśl by mi nie przeszło coś takiego..przykre to wszystko:(
          • triss_merigold6 LOL 08.06.08, 13:47
            Post zamieściłaś w czwartek, dziś jest niedziela. Juz zdążyliście
            pójść do specjalisty? Sorry ale w takie cuda to nie uwierzę. Bóg Ci
            nie pomoże jak zaczniesz dostawać krzesłem po głowie. Jesteś wręcz
            modelową ofiarą przemocy a Twój mąż modelowym sprawcą. Istnieje
            szansa, że jak dziecko będzie starsze i zacznie sprawiać kłopoty w
            szkole to ktoś się wami zainteresuje i ograniczą wam prawa
            rodzicelskie a dziecko trafi do fajnej rodziny zastępczej. Inaczej
            równiez dziecku pięknie schrzanicie życia, bo patologia powiela
            patologie.
            • gigi.22 Re: LOL 08.06.08, 15:19
              moja koleżanka jest tym specjalistą!!!jak chcesz to dam Ci namiary Tobie też sie
              przyda!
              • 18_lipcowa1 Re: LOL 08.06.08, 15:28
                gigi.22 napisała:

                > moja koleżanka jest tym specjalistą!!!jak chcesz to dam Ci namiary
                Tobie też si
                > e
                > przyda!




                buahahahahaa, nie no leze i kwicze normalnie!!!!!!!!
                jestes boska gigi!!!
              • triss_merigold6 Re: LOL 08.06.08, 15:50
                Chcesz mi wmówić, że masz koleżankę po psychologii ze stażem i
                praktyką w placówce zajmującej się ofiarami przemocy w rodzinie i z
                uprawnieniami do prowadzenia terapii par?! Cherie, nawet gdyby to
                terapią musi zajmować się osoba neutralna wobec zainteresowanych,
                koleżanka/ktoś z rodziny z definicji się nie nadaje. BTW terapią dla
                sprawców przemocy i ich ofiar nie zajmują się osoby tuż po szkole
                tylko terapeuci z wieloletnim doświadczeniem.
                Nie ośmieszaj się więcej, proponuję.
                • gigi.22 Re: LOL 08.06.08, 17:28
                  Twoja słowa też do niczego się nie nadają.(nie oceniaj książki po
                  okładce!)myslisz ,ze one cos pomogą.załoz własne forum "jak szybko rozstać się
                  z mężem".
                  • triss_merigold6 Re: LOL 08.06.08, 17:38
                    Wyobraź sobie, że terapia czy to pary czy indywidualna nie jest
                    przyjemna. Wcale. Wręcz przeciwnie, zmusza do rewizji (trudne słowo)
                    dotychczasowej wizji rzeczywistości. Tutaj piszę w przemiły sposób
                    dostosowany do poziomu percepcji (trudne słowo) interlokutora.
                    Znaczy, tak żebys zrozumiała. Terapeuta by się nie pieścił.

                    Czy Ty myslisz, że my Ci zazdrościmy tego męża i chcemy żebyś
                    zostawiła takie cudo? Gwarantuję, że żadna nie zazdrości damskiego
                    boksera z patologicznymi korzeniami rodzinnymi.
                    Ty możesz nie mieć instynktu samozachowawczego i lubić dostawać
                    oklep raz na jakiś czas ale masz dziecko i jemu paskudzisz życiorys.
          • bumer21 Re: do laska.waniliowa 08.06.08, 13:58
            Musze przyznać że osobiście nie znam żadnej kobiety,którą biłby mąż ale mam
            swoją własną teorię,ę facet wie jaka babe może uderzyć przede wszystkim słabą
            psychicznie i uzależnioną od niego.Jestem mężatką 2 miesiące na szceście
            szczesliwa i zakochana ale gdyby moj maz mnie kiedykolwiek uderzyl zabilabym,
            Serio naslalabym na niego jakis zbirow ktorzy by mu " lekko" dokopali. Dla mnie
            facet ktory moze uderzyc slabsza od siebie istote jest scierwem. A tu chodzi o
            żone ktora powinien kochac najbardziej na swiecie. Ja bym tego nie mogla
            wybaczyc. Jest od ciebie 2 , 3 razy silniejszy ileje ciebie przy dziecku. A
            pewnie z rownym sobie nie mial by szans sie zmierzyc glupi tchorz. Jak kobieta
            staje sie matka powinna zaczac myslec najpierw o dziecku. On pochodzi z rodziny
            patologicznej i taka sama stwarza z tob. Ty bardzo możliwe tez pochodzisz z
            niepelnej rodziny dlatego tak chcesz o to walzyc. Do specjalisty to fajny pomysl
            ze idziecie ale ja bym z takim czlowiekiem nie mogal juz zyc. Jak tylko sobie
            wyobrazam ze moj maz moglby nie tknac to az nerwa dostaje serio. to jest
            niewyobrazalne. I co z tego ze dziecka nie bije jak pozwalajac mu byc swiadkiem
            tego wszystkiego bardziej je krzywdzi. A ty wiem ze go ni opuscisz bo TWOJ TYP
            TAK MA. kochajaca, wierna, zastraszona, pewnie bez pracy i kasy i bez mieszkania
            takich wlasnie szukaja bo tylko taka babe mozna bic kiedy ma sie na to ochote.
            powodzenia zycze
            • triss_merigold6 Re: do laska.waniliowa 08.06.08, 14:08
              A będzie ją tłukł i to coraz bardziej ale skoro panienka to lubi i
              wstydzi się zabrać dzieciaka i zwiewać póki może to wszystkiego
              najlepszego. Jest kolejna patologiczna rodzina ale za to panienka
              wierzy w Boga i boską pomoc. To nawet wzruszające, szkoda, że
              nieskuteczne.
              Jak dostała rady to się obraziła, LOL, też typowa reakcja.
            • 18_lipcowa1 Re: do laska.waniliowa 08.06.08, 14:38
              bumer21 napisała:

              > Musze przyznać że osobiście nie znam żadnej kobiety,którą biłby
              mąż ale mam
              > swoją własną teorię,ę facet wie jaka babe może uderzyć przede
              wszystkim słabą
              > psychicznie i uzależnioną od niego.



              Oczywiscie zgadzam sie. Ja nie przyciagam psycholi, chyba widza od
              razu ze ze mnie wora do bicia sobie nie zrobia.
          • bumer21 MOJ POST BYł DO BITEJ PANI 08.06.08, 14:00
          • laska.waniliowa Re: do laska.waniliowa 08.06.08, 14:05
            nie życz dobrze ludziom którzy wyzywają Cię od idiotek i piszą o Twojej śmierci
            jak o czymś pozytywnym - niezależnie od kontekstu to świństwo. nie pozwól sobie
            wchodzić na głowę ani bliskim ani tym bardziej obcym ludziom. stań w swojej
            obronie, bo nikt inny tego za Ciebie nie zrobi, chcesz żeby Twoje dziecko miało
            słabą mamę?
            • triss_merigold6 Re: do laska.waniliowa 08.06.08, 14:09
              Przecież jej dziecko już ma słabą matkę. Matkę, która tworzy
              patologiczny związek z facetem z patologicznej rodziny. Przekażą
              potomstu fantastyczne wzorce relacji w parze.
              • laska.waniliowa Re: do laska.waniliowa 08.06.08, 14:12
                > Przecież jej dziecko już ma słabą matkę.

                to co, ma sobie teraz iść umrzeć? następna psycholoszka..
                • triss_merigold6 Re: do laska.waniliowa 08.06.08, 14:17
                  Umrzeć niekoniecznie ale modlitwa też jej nie pomoże. Krótka piłka -
                  sprawa karna o pobicie, rozwód z winy faceta, alimenty na dziecko i
                  na nią, wyjazd mozliwie daleko. + terapia u psychologa od przemocy,
                  bo głowę daję, że jej kolejny partner byłby klonem aktualnego męża.
                  Małżeństwo ma fatalne i IMO bardziej konstruktywne jest włożenie
                  wysiłku w wylogowanie się z układu niż próby naprawiania męzusia.
          • 18_lipcowa1 do giga. 08.06.08, 14:37
            gigi.22 napisała:

            > nie mowi tak kochana..życzmy jej lepiej odwrotnej sytuacji,niech
            jej sie wiedzi
            > e
            > jak najlepiej,widac dziewcze niezrownowazone..bo tak nie mysla
            normalni
            > ludzie.nie uzywaja takich epitetów..nawet gdybym była
            zdenerwowana najbardziej
            > na świecie to przez myśl by mi nie przeszło coś takiego..przykre
            to wszystko:(



            Przykra to Ty jestes.
            Nie mozesz mi zyczyc tego samego w tej sytuacji gdyz nigdy przenigdy
            nie bylabym ani chwili z typem ktory podniosl na mnie reke.To nas
            rozni. Ty probujesz ratowac byle jaki zwiazek i zyc ze szmata - bo
            twoj maz to zwykla szmata, sciera do podlogi a ja siebie szanuje i
            nie wychowano mnie na ofiare i wor do bicia.
            Wspolczuje tylko twojemu dziecku ze ma taka glupia matke.
            • laska.waniliowa ciekawam... 08.06.08, 15:02
              czy ty jeszcze uważasz że jej pomagasz czy już tylko kopiesz leżącego?
              • 18_lipcowa1 Re: ciekawam... 08.06.08, 15:11
                laska.waniliowa napisała:

                > czy ty jeszcze uważasz że jej pomagasz czy już tylko kopiesz
                leżącego?


                Napisalam w pierwszym poscie co powinna zrobic.
                Ale jej odpowiedz nie pasowala, wiec napisalam w takim razie co o
                niej mysle. Tak, kopie lezacego bo mam nadzieje ze sie ocknie i
                zrobi cos dobrego dla swojego dziecka i odejdzie od tego pana.
    • arwen8 Odpowiedzi Specjalisty 08.06.08, 16:34
      Gigi, przeczytaj te dwie mądre i wrażliwe odpowiedzi na podobne do twojej sytuacje:

      tiny.pl/k72m
      tiny.pl/n478


      • arwen8 Oops 08.06.08, 16:36
        Przepraszam, pierwszy link miał być ten:

        tiny.pl/4727
    • rachela25 Re: co dalej będzie? :( 08.06.08, 16:45
      Nie ma co sie produkować, i tak pewnie zrobi swoje ..czyli zostanie
      z tą szmatą co założę się że do faceta nie podskoczy
      • triss_merigold6 Re: co dalej będzie? :( 08.06.08, 17:41
        Oczywiście, że z nim zostanie. Zero złudzeń. A jak ktoś z sąsiadów
        wezwie policję to razem będą wrzeszczeć, żeby się obcy nie
        wpier....w sprawy rodzinne. Pozostaje liczyć na to, że ktoś później
        w szkole zauważy, że dziecko jest z patologicznej rodziny i udzielą
        dziecku odpowiedniej pomocy.
        • horpyna4 Re: co dalej będzie? :( 08.06.08, 18:15
          Widać, że dziewczyna ma problem, ale leży on w niej samej. Nie
          potrafi właściwie ocenić rzeczywistości. Inaczej nie wychodziłaby za
          takiego typka. I nie obrażałaby się po przeczytaniu na forum kilku
          ostrych sformułowań. Bo one zostały napisane Z ŻYCZLIWOŚCI, żeby
          uświadomić jej, co ją czeka. A nie po to, żeby dokopać.
          Po prostu ręce opadają.
          A dziecko, jak trochę podrośnie, też zacznie mamusią pomiatać...
          • sebyzbarma Re: co dalej będzie? :( 11.06.08, 08:51
            18_lipcowa ma racje: czasami czlowiek moze sie ocknac dopiero, gdy
            dostanie czyms w glowe (nawet slownie). Niestety kolezanka wciaz
            spi, a moze jest juz nieprzytomna.
            Giga, chcialas rade na uratowanie malzenstwa to ci ja dam:
            zdecydowanie zostan z mezem :) Usluguj mu, pilnuj by magazyn z
            alkoholem nigdy nie byl pusty, a jak dostaniesz w leb (podejrzewam,
            ze Pan maz znudzi sie walac ciage w nogi) to za kazdym razem
            dziekuj. Z tym, ze mozliwe, ze facet cie zostawi dla kobiety, ktora
            szanuje siebie, a taka juz bedzie wiedziala jak goscia wystawic,
            albo da mu kopa w d*pe zanim szanowny zdazy podniesc na nia reke.
            Jesli kochasz dziecko, to oddaj je czym predzej do rodziny
            zastepczej. Niech maz cie leje, skoro na to pozwalasz, ale nie masz
            prawa narazac dziecko na traumy, a tego typu przedstawienia trauma
            dla dziecka sa. Ale ty jeszcze piszesz, ze dziecko musi miec ojca!
            Niech bedzie g*wno warty ojciec byle w ogole byl?????? Szkoda tylko,
            ze matka tez wiecej warta nie jest.
            Ciebie mi nie jest szkoda. Szkoda mi dziecka. Szkoda ze Bog mu nie
            pomogl i biedne musi liczyc na pomoc mamusi - winnej samej sobie
            ofiary zyciowej.
    • mam_to_w_nosie Re: co dalej będzie? :( 13.06.08, 23:07
      W czwartek zamieściłaś post nie wiedząc do kogo zwrócić się z problemem,
      a kilka dni później masz już "specjalistę" ... coś tu nie halo. Szkoda,
      że nawet nie starasz się zrozumieć co piszą do Ciebie dziewczyny,
      szkoda, że nie dasz sobie pomóc, Ty już podjęłaś decyzję, ze będziesz
      tkwić w chorym związku, dasz się poniżać w imię pary spodni w szafie.
      Zakładam, że możesz sama być z podobnej lub niepełnej rodziny, to by
      trochę wyjaśniało sprawę. Smutne to szczególnie w kontekście, że macie
      dziecko, nie bierzesz pod uwagę jego dobra, tylko swoje, na dodatek
      źle pojęte. Jedyne co w tej sytuacji możesz zrobić, i co, paradoksalnie,
      mogłoby uratować ten związek (chociaż wątpię w to) to jest odejście,
      ale Ty tego niestety nie zrobisz ...

      Napisałaś "Najlepiej powiedzieć odejdz!bo przecież tak byłoby najłatwiej ale nie
      o to mi chodziło..(wyobrażacie sobie życie bez
      mężów,bez ojców dla Waszych dzieci?)"

      Tak, wyobrażamy sobie, a w przypadku gdyby chłop na mnie podniósł rękę,
      byłby to pierwszy i ostatni raz i w takich okolicznościach przyrody
      nie wyobrażam sobie życia razem z ojcem moich dzieci - swoją drogą
      co to w ogóle za ojciec???
    • wielorak Re: co dalej będzie? :( 16.06.08, 16:27
      szczerze współczuję, on się nie zmieni, myśl o sobie i o dziecku
    • 2cycuszki Re: co dalej będzie? :( 07.08.08, 15:57
      Będzie tylko gorzej. Najlepiej odejdź od niego od razu - będzie dobrze do Ciebie
      i dziecka.

      Sprawdza się stara prawda, żeby wychodzić za mąż tylko za takiego, z którego
      ojcem też wyobrażasz sobie, że mogłabyś żyć.
      • magaly3 Re: co dalej będzie? :( 08.08.08, 09:29
        Znam przypadki, gdzie maz raz, czy dwa podniosl reke na zone i
        wiecej sie to nie powtorzylo. Przykro mi to pisac, ale u ciebie
        sytuacja nie zdaje sie isc w tym kierunku. Jezeli po 2 latach
        malzenstwa, wsrod czestych klotni nieliczne sa te bez bicia, to
        (choc zycze ci wszystkiego dobrego) nie wroze swietlanej przyszlosci
        u boku takiego czlowieka.
        W zadnym wypadku nie powinnas obwiniac siebie, on (nikt) nie ma
        prawa podniesc na ciebie reki. Porozmawiaj z mezem, daj do
        zrozumienia, ze bicie to patologia. Byc moze cos sie zmieni na
        lepsze. Unikaj sytuacji, ktorymi doprowadzasz go do szalu. Wiekszosc
        problemow mozna rozwiazac sensowna rozmowa. Wasz staz malzenski jest
        relatywnie krotki, chyba masz racje, ze chcesz probowac cos zmienic.
        Pamietaj jednak, ze jezeli nie zauwazysz u meza zadnych zmian na
        lepsze, to w kazdej chwili badz gotowa do ucieczki.
    • kiecha3 Re: co dalej będzie? :( 08.08.08, 09:36
      pytasz co będzie dalej..?? ale ty bardzo dobrze już wiesz.. i sama sie z przyklaskiem na to godzisz.. przykre.. bo wciągasz w chory układ dziecko.. i jeszcze zasłaniasz się miłościa do niego.. wiesz...
      moja matka odeszła od ojca jak miałam niespełna roczek.. uderzył ją o ten jeden raz za dużo.. i ani minuty nie załuje.. ani ona ani ja.. dzieki niej mialam wesołe dzieciństwo.. kochająca matke.. i spokojny sen.. uwierz mi.. jako dziecku z chorego układu.. lepiej nie miec jednego z rodziców.. ale mieć poczucie bezpieczeństwa...
      a jakby twój mąz umarł (wcale mu tego nie zyczę, tylko rozwazam hipotetycznie) to co.. zaraz bys nastepnego łapała.. bo dziecko musi miec ojca..??
      A wogóle to co to za teoria.. że dziecko musi mieć ojca..?? jestem żywym dowodem na to że nie musi i wyrasta na normalną i zdrowa psychicznie osobę.. i uwierz mi.. że wcale nie miałabym lepiej gdybysmy zostały przy ojcu..
      On sie ożenił jeszcze raz.. i ma kiloro dzieci.. niestety.. maja bardi zniszczoną psyche.. bo widziały jak tatus napie.prza mamusię.. maja koszmary.. moczyły się długo..
      Zastanów się czy nie warto jednak zmienic podejścia..

      nawet jeżeli uważasz że to twoja wina.. że on cie obija.. to i tak nie umiesz tego zmienić.. a paradoksalnie.. gdy odejdziesz.. moze mu cie zabraknie.. może pójdzie na terapię.. może się zmieni.. a może oleje cię cienkim sikiem..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja