nombrilek
19.06.08, 08:38
Pewnie jestem okropna zona, ale nie umiem sobie z tym poradzic. Mamy
2 miesieczne malenstwo, a moj mąż dostal awans, ktory wiąze sie ze
szkoleniem tygodniowym na Krecie, na ktore jedzie oczywiscie wiecej
osob.Szkolenie ma byc dopiero na poczatku wrzesnia, ale ja
kategorycznie zabroniłam mu. na sama mysl chce mi sie ryczec i az
sie trzese. Nie chodzi mi o to ze moglby mnie zdradzic czy cos, bo
po to nie trzeba jechac na Krete, ale sam fakt ze mialby jechac
sobie na Krete a ja mam siedziec w domu to szlak mnie trafia, tym
bardziej ze mielismy skrocic moj urlop macierzynski zeby on wzial 4
tyg, teraz on juz nie chce i sie nie zgadza. Poza tym wie ze
strasznie tam chcialam jechac. Jestem okropnie zazdrosna
Druga kwestia to lot samolotem, jak sobie pomysle ze ma leciec
samolotem to dostaje histerii, jest to chyba zwiazane z tym, ze jak
kiedys lecialam to prawie sie rozbil samolot, bylo to kilka lat temu.
Boje sie ze cos mu sie stanie i zostane sama z dzidziusiem, no i jak
sobie pomysle ze bedzie tam imprezowal to wogole... Co prawda wiem z
zeszlorocznego szkolenia od jego kolegow, ktorzy opowiadali jak bylo
zanim moj maz nawet mogl myslec o awansie ze szkolenie jest od rana
do wieczora i szlak ich trafial ze tam sa i nie moga skorzystac, no
ale wieczorem jakies imprezy to pewnie i byly.
Codziennie placze przez to i sie nie odzywamy od 2 tyg, nawet go
strasze ze jak sam tego nie zalatwi to ja zadzwonie do jego szefa.
A poza tym to on zawsze kapie dziecko, ma swoje obowiązki, wiem ze
to tylko tydzien ale boje sie ze sobie nie poradze.
Pewnie zaraz mi napiszecie zebym sie walnela w glowe, ale pewnie
wlasnie tego potrzebuje zeby zrozumiec