mojemu staremu wciąż odbija

30.06.08, 12:08
No i znowu mu coś się na móżg rzuciło, a już tak dobrze było. Coś
tam robił w kuchni, coś mu upadło, coś nie wyszło, no i zaczęło się:
rzucanie młynkami do pieprzu, miskami, i innymi utensyliami
kuchennymi i jeszcze do mnie wyskakuje z jakimiś gniewnymi komendami
że coś tam mam robić, sprzątąc to co on porozrzucał. Powiedziałam,
żeby sie zamknął i że szkoda mi go, że się tak nakręca takimi
drobnostkami. Wyszłam do innego pokoju i do końca dnia się z do
niego nie odzywałam. I dalej nie mam ochoty.
Dobija mnie ta jego wybuchowość, ta atmosfera napięcia którą wciąż
wytwarza. Męczy mnie to potwornie, zniechęca. I jeszcze te jego
zaczepki, że obrażona jestem teraz, tak? A jaka mam być? mam się
cieszyć, że mam takiego nerwusa za męża? Mam być zawsze ponad to
tak? Tylko że ja też jestem człowiekiem i to wcale nie takim
spokojnym, też mam swoje nerwy, problemy, a ten kretyn co i rusz
zakłóca domowy mir.
Przesadzam? Przewrażliwiona jestem?
Jak Wy byście się zachowały?
    • realistka2008 Re: mojemu staremu wciąż odbija 30.06.08, 14:01
      jesli Ci to przeszkadza to znaczy ze nie przesadzasz.
      mi tez by przeszkadzalo

      mialam kiedys takiego faceta, ktory w nerwach walil na przyklad
      piescia w sciane- nigdy mnie nie uderzyl i byl lagodny jak baranek-
      a jednak przez caly czas trwania tego zwiazku kolatalo mi sie po
      glowie czy kiedys w nerwach tej piesci nie skieruje we mnie.
      gdy mu o tym powiedzialam to bardzo sie oburzyl i go to zranilo. bo
      przeciez on mnie tak kocha, nigdy by na mnie reki nie podniosl

      ja rozumiem ze sa ludzie wybuchowi, ktorzy musza sobie czasem
      pokrzyczec, w cos walnac, czyms rzucic- ale bycie z kims takim w
      zwiazku stwarzalo we mnie poczucie zagrozenia. z pewnoscia nie
      czulabym sie dobrze w domu z taka atmosfera.

      mowisz, ze Twoj nie tylko wyzywa sie na przedmiotach ale jeszcze
      wyskakuje do Ciebie z jakimis gniewnymi komendami. nie wiadomo czy i
      kiedy wyzywanie sie na przedmiotach nie zamieni sie w wyzywanie sie
      na Tobie.
      oczywiscie wcale nie musi! Twoj facet moze byc typem zupelnie
      nieszkodliwego nerwusa. Mysle ze warto realnie sie zastanowic czy
      jest jakakolwiek szansa na zmiane, a jesli nie to czy Ty jestes w
      stanie sie do jego wybuchow przyzwyczaic...
    • aserath Re: mojemu staremu wciąż odbija 30.06.08, 14:47
      zaraz ci większość powie, ze masz się rozwieść albo iść na terapię z mężulkiem.

      A ja ci mówię tak - jak będzie spokojny, powiedz mu jasno i krótko (nie wdawaj
      się w dyskusje, nie rób wykładów itd), że nie tolerujesz takiego zachowania, że
      należy ci się taki szacunek i że proponujesz, abyście obydwoje traktowali się z
      szacunkiem i że jeżeli zdarzy mu się kolejny wybuch - to nie będziesz reagować
      dopóki mu nie przejdzie/
      I tak zrób - jak mu odwali, to powiedz: umówiliśmy się ze będziemy się traktować
      z szacunkiem - i wyjdź. NAjlepiej z domu, a jak nie jest to możliwe to chociaż
      z tego pomieszczenia. I NIE DAJ SIĘ sprowokować.

      I kup mu omega3 to łykania - trochę pomaga na takich nerwusów :)

      Pozdrawiam - żona nerwusa, któremu odwala coraz rzadziej ;)
      • chocklit Re: mojemu staremu wciąż odbija 01.07.08, 08:27
        Dziekuje Wam za odpowiedzi i rady:) Wiem, ze to nieladnie, ale czuje
        sie nieco lepiej wiedzac, ze nie tylko ja sie borykam z takim
        problemem.
        Tak zrobilam Aserath, powiedzialam krótko i jasno. Wczesniej zawsze
        robilam wyklad i to byl błąd, bo facet to się wyłącza już chyba po 2
        zdaniach, dlatego trza komunikaty treściwe i krótkie nadawać:)
        Tak w ogóle to jest kochany człowiek i w zasadzie te wybuchy złości
        to jedyna jego wada, albo inaczej, jedyna, która mi przeszkadza.
        Pozdrawiam Was serdecznie

    • zosiaczek25 Re: mojemu staremu wciąż odbija 01.07.08, 08:31
      Na pewno nie jest dobrze, ze wyladowuje sie na tobie. Ale dopoki robi to na przedmiotach, nie ma co histeryzowac. Ja w takiej sytuacji schodze ludziom z drogi. Czekam az sie uspokoja i dopiero potem z nimi rozmawiam. Nie wiem, moze twoj blad polegal wlasnie na tym, ze od razu poszlas do niego i robilas mu wyrzuty za ten nieporzadek. Jakby sie sam uspokoil, a ty udawalabys, ze nic nie slyszysz, to predzej czy pozniej sam by posprzatal. Znam to z wlasnego doswiadczenia... z soba sama ;) To nie o to chodzi, ze czlowiek jest z natury agresywny i musi ciagle krzyczec, walic piesciami itp. Ale czasami ma sie tyle stresu, ktory sie w sobie dlugo nosi i predzej czy pozniej gdzies on musi znalezc ujscie. Na przedmiocie oczywiscie, nie na osobie. Tez czasem cos kopne. Krzykne przy tym pod nieznanym adresem. Moj maz jak go cos wkurzy, trzaska drzwiami. Na szczescie nie zdarza sie to czesto, ale czasem czlowiek musi. Ale nie biegne za nim i nie robie mu wyrzutow, tylko upominam, gdy jest juz spokojny, ze nowe drzwi sporo kosztuja. Jest spokoj. Miedzy nami zadnych awantur. Ale oczywiscie nikt tu nie zna twojego meza i nie wie, jak czesto mu sie to zdarza i jak daleko sie posuwa.
      • diabel.pl nie daj sie 01.07.08, 10:51
        jezeli mu odbija to naprawde lepiej ubrac sie o wyjsc zeby nie mial sie przed
        kim popisac i pokazac jak mu jest zle.moj brat jest taki,bratowa opowiadala mi
        ze napoczatku to go przepraszala sprzatala to co on nabroil,az ja
        wysmialam.powiedzialam jej:ze chyba jest glupia ja go znam i ze znim krotko,jak
        chce sie powyzywac to na silownie albo na basen,a to co nabroil to ma
        posprzatac!w tym momecie ona wychodzi na pacer pol godzinny.wraca on przeprasza
        i jest ok,ale raz jej tez tak zrobila ona wyszla jak zawsze,wraca a tu taki
        balagan ze kroku sie nie da zrobie,nei wiedziala co zrobic.wiec poszla na zakupy
        przez caly dzien dzwonil,nawet tym sie nie przejela i to jest najlepsze
        • chocklit Re: nie daj sie 01.07.08, 12:09
          i słusznie bratowa zrobiła (z tymi zakupami całodziennymi:) haha,
          też tak kiedy zrobię jeśli mnie sytuacja zmusi, ale mam nadzieję, że
          może nie, bo słowo honoru dostałam, że już się będzie pilnował.
          Oby! Pożyjemy, zobaczymy...
    • lilith76 Re: mojemu staremu wciąż odbija 01.07.08, 12:00
      Tylko ani się waż sprzątać po nim, czy naprawiać.
      Nic tak nie uczy spokoju jak układanie po wybuchu złości tego bałaganu i oglądanie go na spokojnie.
      • chocklit Re: mojemu staremu wciąż odbija 01.07.08, 12:07
        Co Wy babki, do głowy by mi nie przyszło, żeby po nim sprzątać,
        jeszcze czego. Wkurzyło mnie już samo to, że do mnie już coś tam
        gniewnym głosem wykrzykiwał, dlatego coś tam przeklęłam i od razu
        myk do innego pokoju. Wcześniej to się od razu na gorąco z nim
        wykłócałam bo nie umiałam powstrzymać wybuchu swoich emocji i potem
        on zamiast przepraszać od razu, to wynajdywał jakiś powód żeby się
        obrazić sposród tego, co ja mu tam nagadałam w złości. Niezły mętlik
        co?:)
Pełna wersja