Czuję sie jak w klatce bez wyjścia..

18.07.08, 20:10
.Coś nie
tak.Załatwiłam druga,rewelacyjnie płacą,ale twarzystwo mu
dokucza.Prace załatwilam mu przez moją koleżanke której mąz ma swoja
dzialalność.Zabrał go.My z nia sie spotykałysmy i jezdziłysmy
wszedzie z dzieciakami.Traf chciał tal,ze hormony nie wytrzymały.Mąz
przyjechał,upił ją i wyciągnął z niej wszystko:)Dosłownie wiedze i
nie tylko:) bo wsadzał paluchy tam gdzie nie potrzeba.Możecie sie
smiać ze mnie.Sama sie smieje.Bo oszukały mnie dwie bliskie mi
osoby,ale to juz za mną.Teraz znowu pojawiła sie jakaś inna
kobieta,ta sprzed lat dla której chciał mnie zostawić.Piszą do
siebie smski.Ogólnie wszystko sie pieprzy.Finansowo-mam tylko jeden
kredyt a pracuje więc nie jest fatalnie.Uczuciowo?Jestem na skraju
psychicznym bo mam dość wypominania wszystkiego chociaż on wcale nie
jest świety.Milion razy czekałam na niego z ciepłym
obiadkiem,sałatka na kolacje,ze sniadankiem gdy wstawał.Ciągle
wymusza seks chociaz wcale nie mam na niego ochoty.Kiedyś miałam
wieksze aspiracje na tą dziedzine,ale jak pomyślę o tym wszystkim to
popęd seksualny o razu spada do poziomu mniej niż zero.Od dwóch
tygodniu dopiero mąż zaczął prace.Jak nie pracował,zachowywałam sie
tak jak on.Tylko z tą rożnicą,ze on nie potrafił jednoczesnie robić
obiad,sprzatac i zajmować sie dzieckiem.Zamiast tego siedział całymi
dniami przed komputerem i gral w jakies idiotyczne strategiczne gry
online a dziecko latało i samo sie sobą zajmowalo.ile razy zostawiał
mnie samą i jechał gdzies z kolegami na noc.Dawałam mu
przyzwolenie,ale gdy ja chciałam gdzies wyjść to odrazu psychiczną
wojne w głowie mi robił.Jaką jestem złą i okrutną żoną,że nie chce
go zabrać ze sobą.Moja mama nadal sobie podpija,ale jak nie pije
jest złotą kobietą.Pomaga nam ze wszystkich sił,ale dla niego jest
zwykłym smieciem.Irytuje mnie traktowanie mnie i moją rodzine z
góry.Irytuje mnie to,ze gdy nie potrafi sobie poradzić z dzieckiem
sięga po mocniejsze strony jak ręka.Tyle razy walczyłam z nim,żeby
jej nie bił.Czasem zamyka drzwi na klucz i nie pozwala mi nigdzie
wyjść.Mogłabym tak długo wymieniać i wymieniać.

Wszystko się rozpada w moim życiu.To małożeństwo które miało być dla
mnie piekłem staje się klatką bez wyjścia.Z której boję sie
wyjść.Wciąż powtarzane słowa,że sobie nie poradze bez mniego
zakotwiczyły się w głowie.Wiem,że z dnia na dzień jest coraz gorzej
a moje dziecko patrzy sie na to wszystko,gdy płacze,gdy krzycze,gdy
jestem bezsilna.Jak mam się w końcu wziąść w garść?bo czuję,że tonę
coraz bardziej..Czuje sie podle..
    • happymezatka Re: Czuję sie jak w klatce bez wyjścia.. 18.07.08, 20:19
      Oj 2/3 początku tekstu gdzieś mi znikneło:)
      • minka.b Re: Czuję sie jak w klatce bez wyjścia.. 18.07.08, 20:52
        Z tego co napisałaś nie wynika że sobie nie poradzisz to on bez
        Ciebie nie da sobie rady! Nie męcz się! Ciesz się życiem. Mało jest
        kobiet które są szczęśliwe same bez męża kata??
        Uszy do góry dasz sobie radę
        • chocklit Re: Czuję sie jak w klatce bez wyjścia.. 18.07.08, 22:54
          dokładnie jak pisze przedmówczyni! z tego co piszesz wynika, że
          twarda z Ciebie babka i zaradna. Nie rozumiem, dlaczego Ci
          przychodzi do głowy, że sobie nie poradzisz? W jakim aspekcie życia
          miałabyś sobie nie poradzić jeśli można spytać???
          Szkoda Ciebie na takiego za przeproszeniem fiuta. Ja sobie w ogóle
          nie wyobrażam czegoś podobnego. Mój mąż ma swoje wady, któż ich nie
          ma, ale jest wspaniałym człowiekiem, który motywuje mnie każdego
          dnia, z którym nie mamy przed sobą tajemnic.
          My kobiety powinnyśmy bardziej myśleć o sobie, o swoim osobistym
          szczęściu. Świat się nie kończy na jednym beznadziejnym facecie,
          który myśli swoim przyrodzeniem.
          • chocklit Re: Czuję sie jak w klatce bez wyjścia.. 18.07.08, 22:58
            I w ogóle pierwszy raz się spotykam z czymś takim, żeby mężczyzna
            bił swoją córkę!To okropne!
            Please, nie daj się, nie zostań męczennicą, nie jesteś od niego
            zależna.
    • happymezatka Re: Czuję sie jak w klatce bez wyjścia.. 20.07.08, 20:20
      Przed wczoraj mnie uderzył..Pierwszy raz..Byłam bita w domu przez
      ojca,katowana przez brata..Obiecywał mi,ze nigdy tego nie zrobi..A
      zrobił po 5 latach..Z piekla do piekła:( Wiem,ze musze odejść.Boję
      się bo go Kocham,ale on mi nie potrafi pokazać miłości.Nie daje już
      nic..Boję się..
      • ciekawos Re: Czuję sie jak w klatce bez wyjścia.. 20.07.08, 22:09
        Byłaś bita w domu, ehh... Niestety większość kobiet-ofiar z deszczu
        wpada pod rynne. Podświadomie szukają silnego faceta, który je
        troche zdominuje i potem okazuje się,ze jest powtórka. Twój mąż to
        czuje! Że jesteś słaba, że mu wolno.
        Do Ciebie nalezy ważna i bardzo trudna decyzja do realizacji. Musisz
        to przeciąć! Twoje dziecko teraz też dostaje "klapsy", uderzył
        rówież Ciebie... ona tak jak Ty, też może w dorosłym życiu wpaść w
        to samo bagno. Przerwij to prosze!
        • happymezatka Re: Czuję sie jak w klatce bez wyjścia.. 21.07.08, 16:27
          On wogóle nie poczuwa się do winy twierdząc,ze ja doprowadziłam sama
          do tego.

          ciekawos wiem,ze masz racje.Coraz bardziej zbierają się we mnie
          siły,ale mimo wszystko trudno mi bo kiedyś był naprawdę dobrym
          człowiekiem który pomógł mi w życiu.Wczoraj długo zastanawiałam się
          w którym momencie się tak zmienił.Nie wiem.Nie zauważyłam.Mój błąd.
          • ciekawos Re: Czuję sie jak w klatce bez wyjścia.. 21.07.08, 17:04
            Jaki Twój błąd?
            To jego swędzi ręka i chce sobie ulżyć na córce, a teraz na Tobie.
            To On popełnia ogromny błąd. Nikt nie ma prawa do tego, aby
            kogokolwiek uderzyć.
            Jedynie co możesz jescze zrobić tak od siebie, to zainicjować
            rozmowę i powiedziec to o czym pisałaś teraz... że przecież był
            dobrym człowiekiem i wychodząc za niego za mąż byłaś szczesliwa, że
            macie córeczke... i zostaw go z tym. Moze cos przemyśli. Ale jeśli
            sytuacja będzie się powtarzać, to postaraj się odciąc od tego
            związku, bo szkoda i Ciebie i córki.
            • happymezatka Re: Czuję sie jak w klatce bez wyjścia.. 22.07.08, 18:58
              Zainicjował rozmowę wczoraj sam.Próbuje,ale ja chwilowych prób nie
              chcę.To wszystko za daleko zabrneło.Jestem zmęczona i osaczona.To
              nie jest tak,ze on mnie kopie i bije z pięści.Raz mnie uderzył,ale
              mimo wszystko uważam,że jeżeli zrobił to raz zrobi i drugi.Pomimo
              tego,ze nasza córka jest urwiskiem nie powinin reagować aż tak
              wielką złością.Tak więc moja historia na tym się kończy.Mam
              nadzieje,ze będzie mi lepiej.Pozdrawiam
          • judith79 Re: Czuję sie jak w klatce bez wyjścia.. 21.07.08, 17:52
            owszem to jest twoj blad, nie znam bardziej odrazajacych bab od tych ktore
            pozwalaja swoim partnerom bic dzieci, krowy, ktore zaslaniaja sie "miloscia" lub
            "slaboscia"..bleeee dostajesz to na co zaslugujesz jesli na to pozwalasz!
            • happymezatka Re: Czuję sie jak w klatce bez wyjścia.. 22.07.08, 18:54
              Nie pozwalam i nigdy na to nie pozwalałam.
              judith79 zastanów sie nad tym co mówisz.Skoro się rozstajemy to
              znaczy,ze nie udzielam na to zgody. Pomyśl najpierw zanim coś
              napiszesz:)



              Ogień, który Cię sparzy, to ten sam, przy którym się grzejesz.
Pełna wersja