podział obowiązków- nowe definicje ;-)

19.07.08, 15:51
witam wszystkich
natchniona wątkiem na forum kobiety chciałabym poruszyć kwestię obowiązków w
związku.
standardowo od zarania dziejów kobiety były od domowych obowiązków, mężczyźni
polowali :-)

w naszych czasach często słyszy się o równym podziale obowiązków. kiedy
kobieta pracuje w domu: sprząta, pierze, gotuje itd to dlaczego nie robi tego
mężczyzna?
powiedzcie mi szanowni forumowicze czy ta sama kobieta, która myśli o równym
podziale obowiązków zajrzy pod maskę i naprawi samochód? naprawi dzwiczki w
kuchni, powiesi półkę na ścianie? czy wtedy również będzie mówić o
równouprawnieniu czy pomyśli, że to typowo męskie czynności?
    • 18_lipcowa1 Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 19.07.08, 16:09
      no tak tylko zauwaz ze auto naprawia sie raz na jakis czas, tak samo
      jak wiesza szafke albo wbija gwozdz.
      sprzatac, gotowac, robic zakupy, prac trzeba codziennie.
    • annb Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 19.07.08, 19:11
      jezdze z samochodem do wymiany opon
      calą resztą zajmuje sie mechanik z zaprzyjaznionego warsztatu
      wiertarką potrafię się posługiwac-nauczył mnie tego ojciec
      czemu ma sluzyc ten watek?
    • lilith76 Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 20.07.08, 02:12
      Ależ oczywiście.
      Ja wracam z pracy i gotuję, zmywam, sprzątam, piorę, ceruję i robię się na nimfomankę.
      On wraca z pracy i stuka młotkiem, naprawia drzwiczki, stołki, reagalik, krany, okna, podłogi, barierki od balkonu, przerzuca cegły z lewa na prawo, przerzuca cegly z prawa na lewo, przerzuca cegly z lewa na prawo... kurcze, po ilu dniach te niezwykle istotne czynności w końcu się skończą. Chyba, że mieszkamy w rozpadającym się squcie, który ktoś uparł się przerobić na Złote Tarasy.
    • judith79 Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 20.07.08, 13:28
      liczba znanych mi osobiscie mezczyzn, ktorzy potrafia naprawic samochod, a nie
      sa mechanikami z zawodu wynosi "0". tak wiec jest to czynnosc typowa dla
      mechanika niezaleznie od jego plci:P
      • yadrall Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 20.07.08, 14:23
        U nas jest podzial obowiazkow w kazdej dziedzinie-pod maske
        samochodu tez zagladam-oczywiscie nie chodzi mi o naprawianie,bo z
        tym do warsztatu,ale sprawy typu sprawdzenie oleju w silniku czy
        cisnienie w oponach. Z mlotkiem i wiertarka tez sobie radze. Za to
        moj facet wie do czego sluzy odkrzacz, pralka,a i scierka sie
        posluguje sprawnie.
        Ogolnie u nas jest tak,ze wiekszosc spraw robimy razem tzn.
        -gotujemy obiad-on obiera ziemniaki i warzywa na surowke,a ja
        przygotowuje miesko i sos oraz doprawiam warzywka
        -sprzatamy-on odkurza (ogolnie sprzata pokoje, korytarz i hol-sciera
        kurze, wyciera parapety, odkurza itp.) ,a ja myje lazienke i kuchnie
        -wieszamy polke-wspolnie ustalamy gdzie ma zawisnac, on wierci
        dziury i instaluje mebel,a ja przatam (odkurzam)
        -ramontujemy mieszkanie-razem

        Jedno czego kategorycznie odmawiam to dzwiganie-nie targam zakupow
        ze sklepu czy samochodu (nawet jak jade sama to zakupy z auta do
        domu wnosi moj maz), nie nosze baniakow z farba, nie przestawiam
        mebli itp.
        • wielorak Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 20.07.08, 20:59
          o właśnie i czy skoro nie dźwigasz zakupów, skoro zawsze robi to twój mąż to np.
          ty zawsze możesz robić obiad- to wg mnie równouprawnienie.

          padło pytanie czemu ma służyć ten wątek?
          odpowiadam: ot wymiana myśli i zdań jak każdy inny wątek
          • yadrall Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 21.07.08, 10:48
            Rownouprawnienie bedzie wtedy gdy moj maz bedzie mogl chodzic 9
            miesiecy w ciazy i nosic brzuch z dzieciakiem. Puki co jednak to nie
            mozliwe,wiec ja chronie moj kregoslup,zeby dal rade wyzwaniom
            ciazowym (juz przy dziecku bedzie rownouprawnienie-po 6 mies ja
            wracam do pracy i zajmujemy sie maluchem na zmiane).

            Rozumiem,ze zakladasz,ze jak maz dzwiga te zakupy (ktore oczywisce
            same sie zrobily) to ja siedze na kanapie i ogladam TV. Przy takim
            zalozeniu-ok-bede robic zawsze obiad.
            U nas rownouprawnienie polega na tym,ze pracujac zawodowo w podobnym
            wymiarze godzin, podobny czas spedzamy na obowiazkach domowych. I
            dodatkowo na tym,ze nie ma sztywnego podzialu-meskie/zenskie
            obowiazki,a wykonujemy poszczegolne prace w takim podziale jaki
            akurat nam pasuje.

            Ps. z tym dzwiganiem to bredzisz jak moj poprzedni menager-co go
            obchodzi,ze jestem kobieta i dzwiganie skrzynek (20-25kg) jest dla
            mnie za ciezkie??? Facet juz zakonczyl kariere w firmie :)
      • rzetka Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 08.01.09, 21:28
        judith79 napisała:

        > liczba znanych mi osobiscie mezczyzn, ktorzy potrafia naprawic samochod, a nie
        > sa mechanikami z zawodu wynosi "0". tak wiec jest to czynnosc typowa dla
        > mechanika niezaleznie od jego plci:P

        ale się uparłyście na tą naprawę samochodu
        Nie które kobiety nie wiedzą jaki rozmiar opon ma ich samochód, gdzie jechać,
        żeby je wymienić, gdzie załatwić dany typ naprawy itd itd o wlaniu płynu do
        spryskiwaczy i sprawdzeniu oleju nie wspomnę. Proste. Tylko nie każdej się chce.

        Wątek dotyczy raczej przełamania stereotypu w wypełnianiu codziennych obowiązków.
    • madziaq Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 21.07.08, 13:50
      A u nas podział jest typowy, tzn ja najczęściej gotuję, piorę, prasuję itd, a
      mąż zajmuje się rzeczami typu zmontowanie mebli (akurat jesteśmy w trakcie
      urządzania mieszkania). Nosi ciężkie rzeczy, bo jest po prostu silniejszy i np
      podnieść 25 kg to dla niego nie problem, a dla mnie owszem. Sprzątaniem się
      dzielimy (większość ja niestety :P), on się zajmuje finansami, tzn opłaca
      wszystkie rachunki, kredyt i pilnuje, żeby starczyło do następnej wypłaty.
      • judith79 Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 21.07.08, 17:46
        nooo rzeczywiscie chlop sie narobi przy tym placeniu...pewnie te ratki i
        rachuneczki nosi w 70 kg worach ze zlotym bilonem do banku, ktory miesci sie na
        14 pietrze bez windy...:P
        • madziaq Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 22.07.08, 11:10
          Nie, nie nosi, przelewy robimy przez internet. Ale to, że coś nie jest fizycznie
          wyczerpujące, nie oznacza, że nie wymaga poświęcenia czasu i wysiłku związanego
          z planowaniem. Ja również zamawiam przez internet zakupy spożywcze co tydzień,
          nie nadźwigam się przy tym i nie stoję w kolejkach, ale wymaga to ode mnie np
          zaplanowania obiadów na tydzien i pamiętania, że kończy się proszek do prania i
          tabletki do zmywarki, czym mój mąż nie zawraca sobie głowy. Tak samo ja sobie
          nie zawracam głowy rachunkami za telefon, internet itp. Moja stycznośc z nimi
          ogranicza się do wyjęcia ze skrzynki
      • zosiaczek25 u nas tez tradycyjnie 22.07.08, 13:24
        tzn. ja (oprocz studiow) pracuje, sprzatam, gotuje, piore, prasuje, naprawiam
        meble, wierce dziury w scianach, zmieniam kola w samochodzie meza, naprawiam
        swoj rower itp. czynnosci typowe dla kazdej wyemancypowanej kobiety. Maz
        natomiast zajmuje sie wszystkim tym, czym zajmuje sie dzisiejszy osaczony przez
        emancypatki mezczyzna- praca, czytaniem gazety i hmmm, w sumie to wszystkie jego
        zadania. Co wcale nie znaczy, ze od tesciow nie slysze, ze jestem leniwa i
        wszystko robie zle.
    • stokrota113 Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 21.07.08, 18:36
      zakupy razem. obowiązki w domu - robimy razem na zasadzie ja pranie ty w tym
      czasie przygotowujesz obiad. ja sprzątam kuchnię ty łazienkę. nie mogę znieść
      kiedy ja mam pracować w domu a on nic nie robi - wiec razem szybko sprzątamy
      itp, a później razem odpoczywamy. to działa już od 4 lat....czasem próbuje się
      wymigać, ale wtedy ja np przez tydzień nie piorę jego ubrań i on nie ma co nosić
      :) i ma problem.
    • monisienek Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 25.07.08, 10:31
      > powiedzcie mi szanowni forumowicze czy ta sama kobieta, która myśli o równym
      > podziale obowiązków zajrzy pod maskę i naprawi samochód?

      NIE! Dlatego jest podział obowiązków: ja piorę, prasuję, gotuję, a mąż
      remontuje, wbija gwoździe, naprawia samochód.
      To też jest podział obowiązków. :O)
      • fallea Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 25.07.08, 11:08
        Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz. Przyzwyczaisz pana, że jego
        obowiązki kończą się na wbiciu gwoździa albo wymienieniu uszczelki w
        kranie, za to ma codziennie uprane, uprasowane, ugotowane i
        posprzątane to się potem nie dziw, że "Ci" nie pomaga. No ale skoro
        niektórym taki "podział obowiązków" odpowiada, to niech tak sobie
        żyją.
        Ja tam nie wyobrażam sobie spędzania kilku godzin dziennie na
        pracach domowym po 11 godzinach pracy zawodowej, podczas gdy mąż
        miałby siedzieć i nic nie robić, ups, przepraszam, wbijać gwoździe i
        zaglądać codziennie pod maskę.
        • wielorak Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 28.07.08, 22:05
          dziewczyny nie popadajmy ze skrajności w skrajność. nie chodzi o wieczne
          zajmowanie się jakąś czynnością i panie mężu ani mi się waż podchodzić do garów.
          chodzi o samo pojęcie podziału obowiązków. chciałam obalić mit a nie udało się.
          może za 50 lat spróbuję :-)
          pozdrawiam wszystkich i dzięki za dyskusję
          • horpyna4 Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 04.08.08, 12:38
            Wiesz, niektóre kobiety uwielbiają przepracowywać się. Są zresztą
            perfekcjonistkami, co mężowie skwapliwie wykorzystują i zapędzeni do
            roboty domowej specjalnie wykonują ją niezdarnie. Wtedy żona nie
            wytrzymuje nerwowo i odsuwa męża od takiego zajęcia...
            Ja taka dobra nie jestem. Jak trzeba umyć okna, to wychodzę z domu
            na kilka godzin, żeby nie patrzeć na mojego męża, jak się z tym
            męczy, hi, hi...
            A od zajęć "techniczno-narzędziowych" to akurat jestem specjalistką,
            mąż mi nie dorównuje. Więc tego akurat od niego nie wymagam. Za to
            dźwiganie czegokolwiek to jego sprawa, ale to nie ma nic wspólnego z
            płcią, tylko z moim chorym kręgosłupem.
            Po prostu każde robi to, co może.
            • madziaq Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 04.08.08, 13:45
              A nie, to mojego co prawda trudno zagonić do robót typu mycie podłogi, ale jak
              już się za to weźmie to robi o wiele porządniej, niż ja bym zrobiła :)
        • monisienek Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 13.08.08, 10:14
          Jak wróciłam do pracy to już mi się to mniej podoba.
          Masz rację - facet wbije gwoździa, który 10 lat będzie wisiał i na
          tym koniec obowiązków...

          Dobrym rozwiązaniem wydaje się robienie róznych rzeczy RAZEM.
          Czyli nie ma, że on siedzi przed TV albo kompem, a ja sprzątam, czy
          gotuję.
          OBOJE coś robimy: ja obiad, on odkurza.
          Potem jemy obiad i RAZEM siadamy przed TV.

          Do tej pory mieliśmy wszystko ściśle ustalone: ja robię pranie i
          wieszam, on myje i odkurza podłogi. Ja obiad, zakupy razem, itp.

          Ale np codziennego ogarniania kuchni, albo zmiany pościeli się nie
          liczy.
          Niby pierdoły, ale on wtedy ogląda TV, a ja muszę robić...

          Spróbuję wprowadzić to wspólne pracowanie / odpoczywanie.
          Zobaczymy, co on na to. :O)
          Problem w tym, że mi się coś chce, bo czuję taki obowiązek, a jemu
          się nie chce. On musi odpocząć po pracy, czy coś tam...
    • ally Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 04.08.08, 12:15
      > standardowo od zarania dziejów kobiety były od domowych obowiązków, mężczyźni
      > polowali :-)

      niestety już dawno dowiedziono, że to wielka bzdura :-)
      • kaminali88 Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 07.01.09, 17:05
        Czy znasz może jakieś źródła potwierdzające twoją tezę, że to bzdura? Ja nie znam ale chętnie poznam, jeśli istnieją.
        Pozdrawiam
        • m_wait Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 07.01.09, 18:55
          on:rachunki, pranie,prasowanie,śmieci,mycie podłogi
          odkurzanie,czyszczenie luster
          ja: mycie łazienki,kuchenki,toalety, układanie w
          szafkach,organizacyjne pierdoły jak są święta albo idziemy gdzieś z
          wizytą
          razem: zakupy,mycie okien,dbanie o zwierzątko domowe, zmiana pościeli,
          rozwieszanie prania

          • m_wait Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 07.01.09, 18:57
            zapomiałam-on:porządkowanie piwnicy,składanie mebli,wiercenie,administrowanie kompami...
    • rzetka Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 08.01.09, 21:23
      > powiedzcie mi szanowni forumowicze czy ta sama kobieta, która myśli o równym
      > podziale obowiązków zajrzy pod maskę i naprawi samochód? naprawi dzwiczki w
      > kuchni, powiesi półkę na ścianie? czy wtedy również będzie mówić o
      > równouprawnieniu czy pomyśli, że to typowo męskie czynności?

      a dlaczego nie?
      Nie jest powiedziane, że męskich czynności nie może wykonywać kobieta. Ja się co
      nie co na samochodach znam, a ponieważ mam większe znajomości (a zarazem zniżki)
      u mechaników to moja działka. Jeśli czasem z czymś muszę czekać na mojego męża,
      to wolę to zrobić sama.

      On nie jest mi oczywiście dłużny. Obiad nie mal zawsze robimy razem, więc jak
      musi zrobić sam to nie ma z tym problemu. Sprzątanie wychodzi mu lepiej niż mi -
      bardzo pedantyczny, ale i bałaganiarz. Nigdy nie sądziłam, że te dwie cechy
      można połączyć - a jednak :)

      i tak dalej

      Nie jestem za stereotypowym podziałem obowiązków. Mój mąż również - dałam mu
      dawno temu do zrozumienia, że u nas w domu nie będzie tak jak u rodziców - i nie
      jest.

      Pozdrawiam
    • bajsarka Re: do wieloraka 18.01.09, 21:07
      A co to sa te "meskie czynnosci"? Dla mnie nie ma takiego podzialu.
      Bo czy wbicie przyslowiowego gwozdzia to mesie a targanie zakupow to
      zenskie?
      Dla mnie rowniuprawnieniem jest to, ze kazdy robi w zwiazku to co
      che, umie i potrafi. Czyli jesli kobieta potrafi wbijac gwozdzie to
      niech to robi. Jesli umie gotoawac a nie umie, to niech nie robi.
      Czasem mysle, ze latwiej bylo ludziom zyc przy tradycyjnym podziale
      obowiazkow, bo kazdy wiedzial co ma zrobic. Teraz sprawy sie
      komplukuja, bo jesli trzeba skosic trawe, to w sumie moze to zrobic
      kobita i mezczyzna i traca czas na ustalanie do kogo ta czynnosc
      nalezy.

      A jesli chodzi o prace "meskie" to podam przyklad wbijania gwozdzia
      pod obraz. Niby facet ma sie tym zajac, ale wola zone/partnerke z
      pokoju obok, zeby przyniosla obraz, pokazala gdzie ma wisiec,
      potrzymala, zeby wymierzyl, bo sam nie ma 2 par rak, wbije gwozdz, a
      potem zona musi posprzatac. i takie to "mesie" czynnosci absorbujace
      czas kobiet...
    • agabrylek Re: podział obowiązków- nowe definicje ;-) 29.01.09, 02:49
      a ja jestem zdania że nie ważne jak podzielimy obowiązki ważne jest
      to aby czynności przez nas wykonywane sprawiały nam satysfakcję i
      oczywiście aby mąż wyręczył nas z tych obowiązków których nie
      cierpimy
      u mnie mężulek nie za dużo robi w domu ale jest do roboty domowej
      zaganiany raz na jakiś czas tak by docenił to co ja robię troszke go
      oszczędzam ale chłopina pracuje na dwa etaty i po prostu nie ma go
      kiedy zagonić dumna jestem z tego że jak ma dzień wolny to sam
      bierze się za robienie śniadania mycie garów i pranie powiesić
      potrafi a jak sie czasem wkurze i trzasne drzwiami to nawiet mam
      podłogę umytą:)
Pełna wersja