telefele
26.07.08, 16:37
Witam!mam problem ktory nie daje mi spokoju i wymaga spojrzenia"z
dystansu".Odkad pamietam,brat mojego meza byl lepiej traktowany we
wszystkim,ten kochanszy(starszy o 7 lat) zawsze byl"pierwszy w
kolejce"po wszystko:maz zawsze z boku,tylko sie przygladal jak brat
dostawal,nie wykazywali zbytniego zainteresowania w stosunku do
mojego meza,wyrzadzili mu ogromna krzywde na psychice, jestem
naocznym swiadkiem tego wszystkiego(10 wspolnych lat,niejedna
awantura,łzy)wszystko to wiem po niejednej rozmowie z mezem,jest mi
cholernie smutno i przykro z tego powodu,pisze tutaj bo potrzebuje
wsparcia (MOJ MAZ POTRZEBUJE TEGO WSPARCIA ODEMNIE)jestem zmeczona
l;atami walki z tymi ludzmi(tesciami),ostatnio mielismy bardzo
niemily incydent z bratem meza,od 5 lat nie utrzymujem y zadnych
kontaktow z rodzicami meza(takie zyczenie wyrazil moj maz)ktorego
tesciowie nie umieli uszanowac w mysl"ja jako matka nie mam sobie
nic do zarzucenia"nekali nas najpierw telefonami a pozniej
emailami,mimo wyraznego braku zainteresowania i checi w utrzymywaniu
kontaktu z nimi z naszej strony!niedawno odwiedzil nas (naszedł)brat
mojego meza,ktory mieszka w innym kraju moj D.nigdy nie mial z nim
dobrego kontaktu,nieraz go zawiodl w waznych,sytuacjach w meza
zyciu.Maz napisal mu emaila ze nie chce zadnych odwiedzin,ze
sytuacja rodzinna jest skomplikowana,ze on jako ten kochany syn tego
nie zrozumie(kiedys maz mu sie zwierzyl jak bardzo skrzywdzili jego
ich wspolni rodzice to szwagier tylko odpowiedzial-"eee chyba nie
bylo az tak zle"),wracajac do problemu na godzine przed naszym
wyjsciem to pracy,zapukal do drzwi brat meza,wczesniej ponoc napisal
emiala zle ze wzgledu na to ze maz nie chce utrzymywac zadnych
kontaktow tenze emial zostal skasowany.W piatek szwagier postanowil
na "odwiedzic"zaparkowal tak zebysmy nie widzieli kto to taki
przyjechal i go wposcili do srodka,oczywiscie nie wykonal zadnego
telefonu z powiadomieniem nas o tym ze chce nas odwiedzic,nic tylko
tak z zaskoczenia,podstepem,a ja glupia judasza zaslonilam wiencem z
kwiatkami-nie moglam przez to zobaczyc kto stoi po drugie stronie-o
glupia ja!ja bedac nieprzygotowana schowalam sie w drugim
pokoju,bylam jeszcze w pidzamie i z walkami na glowie,pozatym nie
mialam ochoty z nim rozmawiac,maz powtorzyl ze z calej rozmowy
dopwiedzial sie tylko ze "sie buduja"i ze maja dobre prace z
zona,cala rozmowa byla przeprowadzona szeptem z zerowym
zainteresowaniem sie o cokolwiek co dotyczylo mojej osoby,ta cala
rozmowa wygladala wiecej jak przesluchanie(na zyczenie tesciowej)niz
rozmowa po latach z wlasnym bratem!Jak sie teraz po tym wszystkim
zachowac?napisac mu poprzez emaila ze "to bardzo nieladnie kogos
nachodzic"ze (po raz kolejny)nie zyczymy sobie zadnych kontaktow?!
dla nas jest to za duze obciazenie psychiczne!
---------------------------------------------------------------------
-----------