Moj maz nie chce miec dzieci...

08.08.08, 09:34
Jestem chyba troche sfrustrowana...
Ja i moj maz jestesmy dwa lata po slubie. Znamy sie juz 5 lat -
poznalismy sie podczas studiow, razem dotrwalismy do ich konca i
rozpoczelismy budowanie wspolnej przyszlosci. Na poczatku wcale nie
bylo latwo - niepewnosc czy po studiach znajdziemy dobre prace i czy
w tym samym miescie; w miedzyczasie chyba ze 3 przeprowadzki w ciagu
1 roku...oboje bylismy tym wszystkim wyczerpani.
Chyba tylko dzieki mojemu zaparciu do tej pory jestesmy razem...jak
kon pociagowy obymslalam ciagle strategie i plany walczac, nie
poddawajac sie po byle jakiej porazce.
Efektem tego wszystkiego jest fakt, ze ja od dwoch lat mam super
prace, z ktorej jestem zadowolona - moj maz prawie od roku.
Mieszkanie tez jest, ktore powoli meblujemy tak jak tego zawsze
chcielismy i marzylismy.
Powoli jednak, wraz z wkradajaca sie stabilizacja w nasze zycie
zeczelam poruszac temat dziecka...no i tu pojawia sie maly problem.
Moj maz jak na razie nie mysli o powiekszaniu rodziny - staram sie
nic na nim nie wymuszac, delikatnie poruszac temat, ale powoli
zaczyna mnie denerwowac, ze on unika takich rozmow jak ognia. Mam 28
lat i moze nie zaraz, natychmiast chcialabym zajsc w ciaze, ale
czekanie do 35, albo i jeszcze dluzej wcale mi sie nie usmiecha.
Poza tym czuje sie jak w klatce - czekajac az wielmozny pan uzna ze
jest gotowy...zalosne to...przeciez to powinna byc wspolna decyzja,
aja sie czuje w 100% uzalezniona od niego.
Musze jeszcze dodac, ze moj maz od momentu, kiedy wreszcie oboje
zaczelismy dobrze zarabiac niczym innym sie nie zajmuje, tylko
urzeczywistnianiem swoich wlasnych marzen...tzn. kupieniem nowych
glosnikow, wzmacniacza i Bog wie, co jeszcze stoi na jego liscie.
Dopiero teraz zauwazam jakim jest materialista i egoista...
Mam wrazenie, ze on mysli, ze jesli zdecydujemy sie na dziecko, to
on juz nie bedzie mogl realizowac swoich marzen (musze tu dodac, ze
to ja w tym zwiazku zarabiam wiecej i gdyby nie ja, to wcale by s
obie nie mogl pozwolic na takie wydatki). Czuje sie poprostu jak
dojna krowa, wykorzystana...a moje uczucia i marzenia wcale sie juz
nie licza, nie wspominajac, ze nikto o nie nie pyta...
    • kiecha3 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 08.08.08, 13:20
      a zakręć mu kureczek z pieniążkami.. jak to możliwe że on wydaje pieniądze bez
      porozumienia z tobą.. twoje pieniądze...
      no chyba że źle zrozumiałam..

      a tak szczerze, to bym go przyparła do muru i powiedziała że musimy na ten temat
      porozmawiac.. i nie ma zmiłuj.. nie ma kiedy indziej.. nie maże on jest
      zmęczony, albo ma inne zajęcie..
      pokaż mu że nie jesteś jego wyrobnicą, tylko zoną..
    • monia76 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 08.08.08, 13:58
      moze najpierw po dobroci? probowaliscie rozmawiac na spokojnie o
      jego lekach i obawach? mysle, ze prawda jest, ze po pojawieniu sie
      dziecka maz nie bedzie mogl spelniac swoich zachcianek, ale dopiero
      jak bedzie chcial z nich zrezygnowac, starania o dziecko maja sens.
      chyba, że jesteś gotowa zajmować się dwójką dzieci, w tym jednym
      mężem tupiącym nozka i obrazonym, ze jego zachcianki sa na drugim
      miejscu. wyjasnij mu, ze ty z dziecka nie zrezygnujesz i nie
      bedziesz czekac do czterdziestki. daj mu tez czas na oswojenie sie z
      ta mysla. trzymam za Was kciuki.
    • realistka2008 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 08.08.08, 14:53
      byc moze maz po tych wszystkich waszych zmaganiach czuje, ze
      wreszcie go stac i wreszcie zbiera owoce ciezkiej pracy.

      przyznam, ze tez tak mialam, jako dziecko nigdy nie mialam fajnych
      zabawek, ciuchow, w domu bylo dosyc biednie i rodzicow nie bylo na
      nic stac. Gdy wreszcie zaczelam sama zarabiac to troche sie tym
      zachlystnelam. Wydawalam mnostwo kasy na glupoty, gadzety, ciuchy.
      Nie dlatego, ze potrzebowalam, ale dlatego ze moglam. Ze wreszcie
      bylo mnie stac. Troche tak jakbym odbijala sobie za lata biedy.
      Po jakims czasie mi przeszlo. Nasycilo sie.
      Moze Twoj maz ma podobnie?

      Problem jaki ja widze to to, ze on wydaje "Twoje" pieniadze i zdaje
      sie nie miec skrupulow. Ja wiem, ze w wielu malzenstwach pieniadze
      sa wspolne, ale mimo to uwazam za dziwne gdy tylko jedna strona z
      tych wspolnych pieniedzy sprawia sobie przyjemnosci.

      Zupelnie odrebna sprawa jest dziecko. Nie rozmawialiscie o tym przed
      slubem? Nie wiedzialas ze on nie chce? Czy tak nagle mu sie
      odmienilo? To dosc fundamentalna sprawa w zwiazku.
      Niektorzy naciskani beda zapierac sie jeszcze bardziej i moze to sie
      dzieje w Twoim przypadku. Ale unikanie tematu przez niego bedzie Cie
      stresowac jeszcze bardziej. A to tez nie jest zdrowe dla zwiazku.
      Musicie porozmawiac. Musisz stanowczo zazadac rozmowy na ten temat.
      Nie koniecznie ustalenia konkretnej daty ale rozmowy o tym co on na
      ten temat mysli. Bo takie uniki sa najgorsze i swiadcza o tym, ze
      albo on nie dojrzal do powaznych rozmow z partnerem na trudne
      tematy. Albo ze nie szanuje Twojego zdania, Twoich pragnien.
      • lumineda02 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 08.08.08, 16:36
        Witajcie,

        wszystkie macie po trosze racje. To ze on nie dojrzal jeszcze do
        roli bycia jednoczesnie mezem i ojcem jest oczywiste. Ale ja ze
        swojej strony musze przyznac, ze nie wywieram na niego zadnego
        nacisku; nie oczekuje konkretnej daty (przynajmniej staram sie).
        Jedyne czego oczekuje to szczerej rozmowy...ichyba do tego mam
        zupelne prawo jako jego zona. A ja mam wrazenie ze on sie na to
        wszystko zamyka - nie widzi mojej wyciagnietej reki.

        Faktem jest, ze po wczorajszej rozmowie, a przynajmniej jej probach
        z mojej strony poczulam sie strasznie...a to wlasnie dlatego, ze mam
        wrazenie, ze osoba ktora kocham mnie wcale nie rozumie.Tymbardziej
        mnie to dziwi, ze przed slubem nie unikal rozmow o dzieciach; wrecz
        przeciwnie - zachwycal sie dziecmi mojej siostry i zastanawial sie
        jak to bedzie jak bedziemy mieli wlasne.

        Postaram sie byc cierpliwa i nie naciskac - moze on rzeczywiscie
        potrzebuje troche czasu, zeby sie samemu z tymi wszystkimi myslami
        oswoic; chociaz tak naprawde mam wrazenie, ze on sie stal juz taki
        wygodny, ze nie zmieni swojego zdania.

        Co do wydatkow...musze cos postanowic - macie racje - nie moze byc
        tak, ze on wydaje moje pieniadze, a ja redukuje przez to wizyty u
        kosmetyczki...

        Dziekuje za wsparcie i pozdrawiam
        • dyderko Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 08.08.08, 16:59
          A gdyby tak na tekst ze chce coś kupić usłyszał to samo co Ty "nie
          teraz, mamy ważniejsze potrzeby, za jakiś czas". Tylko nie próbuj
          się wmanewriować w dyskusje na temat ważności, bo dziecko to nie
          zachcianka, ale musisz mu pokazać wyraźnie że nie można olewać
          potrzeb drugiej strony.
          • hesia3 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 09.08.08, 02:42
            Po pierwsze rozmowa, ale nawet jak się zdecyduje to nie oczekuj
            zachwytu i radości. Nawet jak się urodzi dziecko to będzie trochę
            rozczarowany, że musi tak wiele poświęcić (kasę, twój czas i twoje
            zainteresowanie nim), ale to nie znaczy, że będzie złym ojcem.
            Przerabiałam te na własne skórze. Żadnych okrzyków radości itp. ale
            potem okazało się, że jest najwspanialszym ojcem. Głowa do góry i
            nie poddawaj się. Żal mi dzieci, które zamiast matek mają matki-
            babcie
            • marzeka1 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 09.08.08, 15:39
              "nie moze byc
              tak, ze on wydaje moje pieniadze, a ja redukuje przez to wizyty u
              kosmetyczki..."- to akurat nie jest normalne, w takim wypadku wolałabym mieć oddzielne konta.
              • bumer21 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 10.08.08, 12:39
                w malzenstwie nie ma podzialu na moje, twoje wszystko jest nasze. Przeciez mozna
                to zalatwic w prosty sposob typu kazdy wie ile ma w miesiacu na ososbiste
                wydatki. Co do dziecka ja ze swoim mezem przed slubem rozmawialismy konkretnie
                na temat dzieci. Kiedyz zaczniemy sie z Boza pomaca starac itd. I sprawa jest
                jasna. A duzo par przed slubem zapomina poruszac iostotne tematy a potem staja
                sie one problememe. Pozdrwaiam i zycze powodxenia
                • kawka74 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 10.08.08, 14:16
                  Przeciez mozn
                  > a
                  > to zalatwic w prosty sposob typu kazdy wie ile ma w miesiacu na ososbiste
                  > wydatki.

                  Wiedza to nie realizacja. Dwa osobne konta plus trzecie - na wydatki związane z
                  życiem codziennym, opłatami itd, na które każde wpłaca jakąś tam część swoich
                  dochodów, i sprawa załatwiona.
                  • lumineda02 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 10.08.08, 20:15
                    Ten pomysl podoba mi sie najbardziej. Nawet kiedys o tym myslalam,
                    ale zaraz po slubie zdecydowalismy sie na wspolne konto...rezygnujac
                    ze swoich, ktore juz mielismy od lat. No coz i to chyba byl blad.
                    Swoja droga, to czasami nie wydaje nam sie jaki wplyw maja na nasze
                    wspolzycie zdrugim czlowiekiem takie wlasnie "drobnostki" - no
                    wlasnie najwzniejsze zdac sobie sprawe, ze drobnostkami nie sa:-)

                    Pozdrawiam i dziekuje zarowno za slowa cieple jak i bardziej
                    krytyczne.
                • nina.net bumer21 11.08.08, 17:19
                  > Co do dziecka ja ze swoim mezem przed slubem rozmawialismy
                  konkretnie
                  > na temat dzieci. Kiedyz zaczniemy sie z Boza pomaca starac itd. I
                  sprawa jest
                  > jasna. A duzo par przed slubem zapomina poruszac iostotne tematy a
                  potem staja
                  > sie one problememe.

                  my przed ślubem owszem poruszaliśmy temat "dzieci" i to nie raz.
                  Zgodnie ustaliliśmy, że pierwsze dziecko pojawi się rok po ślubie. A
                  dodam, że rok minął w 2006 r. i dziecka nadal nie ma. Powiem
                  szczerze, że jestem zła na męża. Wiecznie zmienia zdanie. Raz chce
                  i to już, a raz nie chce teraz lecz za rok, raz chce i to już, raz
                  nie chce teraz ale za rok. Ostatnio zaproponował abyśmy zaczęli
                  przygotowanie do starań – poprosił minie abym kupiła mu witaminę C a
                  sobie kwas foliowy, stwierdził że rzuci palenie i ograniczy alkohol.
                  Zaczniemy się jeszcze bardziej zdrowo odżywiać niż do tej pory. OK.
                  nie ma sprawy. A na drugi dzień małżonek zakupił piw. A jak mu
                  przypomniałam o naszych „planach” to odpowiedział że to są moje
                  plany a nie jego. No normalnie ręce i „kopara” mi opadła. A dziś
                  stwierdził że MOŻE za rok. Chyba nie musze opisywać moją wściekłość
                  • dominodancing Re: bumer21 12.01.09, 23:48
                    Witam i bardzo Pani wspojczuje. Jestem dokladnie w takiej samej
                    sytuacji, mezatka od ponad roku znamy sie od 2005. Moj maz nigdy nie
                    byl jednym z tych Panow ktorzy marza o dzieciach ale rozmawialismy
                    na ten temat przed slubem i powiedzial ze bedziemy mieli JEDNO
                    dziecko, poniewaz widzi ze ja tego bardzo chce. Wiem, ze wielu
                    mezczyzn nie chce miec dzieci ale po narodzeniu potomka zmieniaja
                    zdanie, maoj wlasny ojciec jest tego przykladem (nie jest to
                    oczywiscie regula ale...) Ja mam 34 lata moj maz kilka lat
                    wiecej...wiec widzi Pani ze nie mamy zbyt wiele czasu. Ostatnio
                    poruszylam ta sprawe z mezem i uslyszalam ze:
                    1. powiedzial ze bedziemy mieli jedno dziecko dlatego ze plakalam i
                    bylo mu przykro
                    2. odsnosnie tego ze mielismy tez pozniej inne rozmowy o dzieciach
                    to nie maja one znaczenia dlatego ze zmienila sie sytuacja
                    ekonomiczna na rynku (maj maz swietnie zarabia, pracuje na gieldzie,
                    ja tez nie zle nie brakuje nam niczego)
                    3. mamy tez przeludnienie na naszej planecie oraz ostatnio efekt
                    cieplarniany
                    4. moj maz zdecydowal ze w zwiazku z tym nie bedzie mial dzieci.
                    Ceni sobie wygode i komfort , dzieci to obowiazek a on ma swoje lata.
                    Moja decyzja- zaakceptowac lub odejsc.
                    Dodam, ze moj maz jest wspanialy dla mnie, ale niestety chyba nie
                    rozumie ze to nie jest tylko jego decyzja...Ja zawsze chcialam miec
                    dziecko, nie tylko teraz, nie jestem kobieta ktora spelnia sie przez
                    kariere.
                    Moj maz natomiast ceni nasz styl zycia, ciekawe wakacje, wyjscie do
                    kina, teatru itp. Nie wiem tylko czy ceni mnie na tyle zeby z tych
                    przyjemnosci w swoim zyciu zrezygnowac.
                    Zycze Panie wszystkiego dobrego- mysle ze ma Pani szanse,
                    przynajmniej Pani maz jest otwarty do dyskusji, co prawda niezbyt
                    konsekwentnie ale przynajmniema Pani szanse. Moj maz zazadal
                    obietnicy ze gdybym zaszla w ciaze przypadkowo to poddam sie aborcji.
                    Zycze wszystkiego dobrego, zeby sie Pani ulozylo tak jak Pani by
                    chciala, trzymam kciuki.
                    Dominika
      • marrysienka Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 02.09.14, 15:45
        U mnie mąż zarabia więcej, ale i tak wszystkie większe wydatki konsultujemy ze sobą. Czemu nie powiesz mu czasem nie? Nie dla jego zabawek i gadżetów. Bo trzeba trochę oszczędzić, ten argument nigdy nie jest zły.
    • wonder-women Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 02.09.08, 00:57
      czytajac Twoj watek(problem) to tak jakbym widziala swoje zycie... i
      naprawde niewiem co Ci poradzic...bo sama niemoge sobie poradzic ze
      swoimi problemami...
      Moj maz i ja podobnie jak wy jestesmy 2 lata po slubie i znamy sie 5
      lat... co wiecej ja rowniez marze o tym aby zostac matka...
      natomiast moj mezus kochany niechce miec dzieci...przed slubem
      poruszalismy rozne tematy, dzieci byly jednym z nich... i tak jak
      Twoj maz rowniez chcial je miec... ale gdy ja ostatnio zaczelam
      poruszac ten temat On nagle raczyl mnie poinformowac ze niechce miec
      dzieci, bo niejest gotowy i niewie kiedy bedzie...a mi serce sie
      kraje... dlatego moge jedynie spierac Cie psychicznie...bo ja wiem
      ze jezeli moj maz nieda mi dziecka.. niejestem wstanie powiedziec
      czy bede mogla byc z nim... jedno z nas bedzie nieszczesliwe albo on
      albo ja...takze walcz o swoje szczescie i wazne jest aby trzymac sie
      swoich wartosci, pragnien i marzen...
      • palmalka ale mi problem.. 03.09.08, 21:51
        Rozumiem instynkty macierzyńskie, sama takie kiedys miałam
        ale ...wrzuccie na luz kobiety... Daj sie nacieszyc swojemu mezow
        wolnościa i mozliwoscia spełniania marzeń. Teraz masz dobra prace
        ale kto wie co przyniesie przyszłość?? moze po macierzyńskim wywala
        cie na zbity pysk i zostaniesz z dzieckiem,rachunkami do płacenia i
        niespełnionym marzeniem o lodówce z automatem do lodu.
        A moz poronisz i bedziesz zyła "w zawieszeniu" po kres swoich dni ??
        A moze urodzisz martwe lub bardzo chore dziecko ( co w tej chwily
        jest bardziej prawdopodobne niz urodzenie zowego dziecka)
        Przestań sie zabezpieczac i zdaj sie na los.
        • a_weasley Re: ale mi problem.. 05.09.08, 16:08
          palmalka napisała:

          > Teraz masz dobra prace ale kto wie co przyniesie
          > przyszłość?? moze po macierzyńskim wywala
          > cie na zbity pysk

          Istnieje taka możliwość, oczywiście, ale ona istnieje zawsze, niezależnie od
          wieku. Powiedziałbym nawet, że im później się to wszystko razem stanie tym
          gorzej, bo i kobieta starsza, i sytuacja na rynku pracy prawdopodobnie gorsza
          (jako że teraz jest najlepsza od wielu lat, przecież nie będzie to trwało bez
          końca).

          > i zostaniesz z dzieckiem,
          > rachunkami do płacenia i niespełnionym marzeniem
          > o lodówce z automatem do lodu.

          No cóż, jedni marzą o dziecku, inni o automacie do lodu.

          > moze urodzisz martwe lub bardzo chore dziecko
          > (co w tej chwily jest bardziej prawdopodobne
          > niz urodzenie zowego dziecka)

          Nie tragizujmy. Mimo wszystko większość dzieci rodzi się zdrowa. Akurat trochę
          dzieci się dookoła mnie ostatnio urodziło i wszystkie zdrowe, a jak się
          rozglądam po podrośniętych dzieciach znajomych to problemy są z dwojgiem (jeden
          lekki niedorozwój, jedno porażenie).
        • masha_qrella Re: ale mi problem.. 22.10.08, 16:20
          a innych marzen procz dziecka nie macie?
          Idzie na ciekawe s tudia, kursy, kupujcie sobie DUUUUZO nowych
          zabawek- butow, torebek, koniecznie drogich
          Przynajmniej tyle z teggo bedziecie mialy :)
    • a_weasley Człowiek nigdy nie jest gotowy 05.09.08, 16:19
      Cztery lata temu, gdy jeszcze panował trend "to nie są czasy na dziecko",
      zwróciłem w zarchiwizowanejobecnie dyskusji uwagę, że właściwie nigdy nie było czasów na dziecko.
      Owóż podobnie człowiek nigdy nie jest gotowy. Mężczyzna emocjonalnie, kobieta i
      ogólnie rodzina organizacyjnie i ekonomicznie. Gdyby ludzie mieli czekać, aż
      będą gotowi, ludzkość dawno by wymarła.
      Mój ojciec na przykład nie lubił dzieci i było to dla jego narzeczonej, a potem
      żony, źródłem poważnego stresu. I co? Czekali, aż polubi? Nie. Urodziłem się rok
      bez dwóch tygodni po ślubie. Jak swoje dziecko pokochał, to i inne polubił.
      A z drugiej strony

      > przeciez to powinna byc wspolna decyzja,

      No wspólna. Czyli że Ty chcesz i on chce.
      • lubie.garfielda Re: Człowiek nigdy nie jest gotowy 23.10.08, 08:56
        >jak swoje dziecko pokochał, to i inne polubił.
        gdzie jest napisane, że każdy pokocha swoje dziecko?

        > A z drugiej strony > przeciez to powinna byc wspolna decyzja,
        > No wspólna. Czyli że Ty chcesz i on chce.

        Możesz go "wpuścić" w ojcostwo, ale jak będzie miał choć cień wątpliwości, że wpadka nie jest przypadkowa to możesz baaardzo zaszkodzić waszym wzajemnym stosunkom.
    • 18_lipcowa1 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 25.10.08, 17:50

      > Chyba tylko dzieki mojemu zaparciu do tej pory jestesmy
      razem...jak
      > kon pociagowy obymslalam ciagle strategie i plany walczac, nie
      > poddawajac sie po byle jakiej porazce.
      >



      no to chyba niedobrze wiesz?
      Twoj maz moze i jest materialista i egoista ale to jeszcze nie jest
      nic strasznego, on ma cie zwyczajnie w dupie ale Ty nie chcesz tego
      zauwazyc.
    • panismok Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 07.12.08, 09:39
      Ja trochę z innej beczki: zauważyłam, że już kilka forumowiczek pisze "facet przed ślubem chciał mieć dziecko, a teraz czuje się "niegotowy""... To jak, "gotowość" mu spadła?
      Myślę, że opisywani panowie:
      a. nie dotrzymują słowa
      albo b. przed ślubem zwyczajnie OSZUKUJĄ partnerkę, bo gdyby powiedzieli prawdę (że nie chcą dzieci), to by ślubu nie było...
      Nie wiem, która opcja gorsza - facet bez honoru czy kłamca bez jajek...

      Może jestem dziwna, ale jak partner mi coś obiecuje, to traktuję to poważnie. I tego samego oczekuję od niego. W przypadku, gdy obietnica jest bardzo ważna i ciągle nie spełniana, odchodzę. Nie wyobrażam sobie bycia z kimś, kto robi z gęby cholewę...

      Co do kupowania sobie zabawek itp za wspólne pieniądze - jak najbardziej jestem przeciwniczką wspólnych kont. Sam czułabym się dziwnie, gdyby po paru latach finansowej samodzielności ktoś mi zaczął podglądać konto...

      Możecie tego posta pokazać mężom - może chociaż głos obcej osoby im przemówi do rozsądku - albo chociaż do męskiej dumy, którą może kiedyś mieli...
      • siostrakuleczki Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 09.02.14, 18:55
        Boże jak ja to znam... Chyba trafiłyśmy na ten sam typ mężczyzn, takich co obiecują kobiecie dzieci, udają jak bardzo ich pragną (w przyszłości). Tylko że ta przyszłość jakoś nie nadchodzi i nie nadchodzi. Czas leci i zegar tyka i tak jakoś po trzydziestce zaczynamy wyczuwać tu że jesteśmy oszukiwane, że nadal to dla niego nie jest ten czas.
        U mnie jest jeszcze gorzej, bo mój "Pan Mąż" już pięć lat temu po moich płaczach i zagrożeniu że w takim razie to ja odchodzę uległ, mamy syna, okazał się super ojcem i widzę jak jest szczęśliwy z potomkiem. Ale niestety nie chce już drugiego, mimo że obiecywał mi, że będziemy mieć dwójkę a nawet trójkę. Lata lecą ja wkrótce skończę 36 lat i dowiedziałam się że Pan i władca nie chce... :(
        Nie mam już o co prosić bo przecież "dał mi dziecko" więc czego ja mam czelność chcieć...
        On cały czas uważa się za dawcę, czuje się wykorzystany. Zresztą uważa że jestem kiepską matką i tylko on najlepiej zajmuje się małym. Najwidoczniej na matkę kolejnego jego dziecka w jego oczach się nie nadaję...
        Tak mi powiedział, gdy zaczęłam nieśmiało i potem coraz śmielej dopytywać się o drugie.
        A mój zegar bije...
        • vivi86 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 19.04.14, 14:22
          Rozumiem, gdyby dzieci nie było w ogóle, ale przecież Wy jedno macie. Czy naprawdę wszyscy w tym kraju uważają, że jedno dziecko to jakby wcale dzieci nie było? w czym rodzina z 1 dzieckiem jest gorsza?
    • kol.3 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 19.05.14, 18:34
      Nie to, że mąż nie chce mieć dzieci, tylko w tej chwili nie chce mieć dzieci.
      Dwa lata po ślubie, ledwo odbili finansowo, facet sobie kupił sobie jakieś dwa gadżety i już jest odsądzany od czci i wiary, oskarżany że jest materialistą i egoistą. Boże, co za bzdury.
      • mruwa9 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 22.05.14, 13:07
        watek jest sprzed 6 lat..
        co nie zmienia faktu, ze takich sytuacjach sa 2 opcje: cierpliwie czekac, az panu sie odmieni (abo i nie), ryzykujac bezdzietnosc albo bardzo pozne macierzynstwo, albo rozejsc sie i zalozyc rodzine z kims chetniejszym prokreacyjnie.
        • barbasia017 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 22.05.14, 16:08
          Z tym, że tych chętnych do prokreacji coraz mniej. Zdziwiona nie jestem, czasy niepewne ekonomicznie. Natomiast mężczyźni są bardzo wyczuleni na ten aspekt. Dopiero jak okrzepną finansowo, okupią w gadżety, wyszaleją, zaczynają poważnie myslec o dziecku. Tak, dziecku, nie dzieciach. Na drugie to już kobieta usilnie namawia ( niewielu jest takich, którzy sami mówią: marzę o dwójce, trójce maluchów).
          • marcinm31 Re: Moj maz nie chce miec dzieci... 16.08.14, 21:17
            Większość facetów, jeśli nawet myśli o dziecku, to myśli też: „będę miał rywala”. Rywala na różnych życiowych płaszczyznach – nie ważne czy chodzi o względy kobiety, czy o konieczność rezygnowania z własnych pragnień (niech by to były tylko „głośniki”). Dziecko zawsze wygrywa.
            A tak zupełnie poważnie – trzeba takie sprawy poważnie przegadać przed ślubem – jasno się określić. Bo może on w ogóle nie chce mieć dzieci. A może zachce jak będzie miał 50 lat… matka natura jest tu dla mężczyzn łaskawa i kobieta musi wiedzieć czego facet chce. Bo może zachcieć dziecka, ale… już nie ze ślubną, bo po prostu jej biologia na to nie pozwoli…
            Facet autorki wpisu wygląda na takiego Piotrusia Pana – będzie biegał w krótkich spodenkach i bawił się swoimi zabawkami, do czasu aż… dorośnie, a to może długo potrwać…
Inne wątki na temat:
Pełna wersja